Wróćmy do ziół leczniczych.

Wróćmy do ziół leczniczych.

Wróćmy do wszystkiego, co naturalne i prawdziwe. Bo tylko prawda, jak powiedział Ktoś znany i wielki, może nas wyzwolić. Myślę, że to jest ten czas powrotów… Nawet jeśli nadal za oknem ciemno, to warto pamiętać, że tak to bywa, że przed świtem jest najciemniej. By powrót do natury mógł się odrodzić, musi zostać skruszony beton, który pokrył tak wiele sfer w naszym świecie. Mam nadzieję, że już się to dzieje… Pomalutku, bo to proces, wszystko jest procesem, który wymaga czasu, ale też zaangażowania każdego z nas.

Więc gdy ktoś pyta Was: – Kiedy wreszcie będzie normalnie?

Odpowiedzmy mu: – Kiedy ty coś zrobisz.

Jak powiedziała znana naturoterapeutka Barbara Kazana: Zmieniajcie świat według własnych możliwości i talentów.

Tworzyć nową rzeczywistość, każdy, tak jak może, nie jesteśmy tu przypadkowo. I wszystko, co obserwujemy też nie dzieje się przypadkowo… By coś mogło się narodzić na nowo, to stare musi upaść. A każdy koniec to początek.

Ludzie tęsknią za normalnością, która była jeszcze dwa lata temu…

Tylko mam małe wątpliwości czy to, co było, było normalnością?

Czy wszystkie te instytucje, które znamy od dziecka były wartością? Ile w tym wszystkim było prawdy? Niech każdy odpowie sobie sam na to pytanie według własnych możliwości i swoich kategorii prawdy. Bo prawd jest dużo. Ale PRAWDA jest jedna.

Powracając do tego co naturalne wcale nie cofamy się do średniowiecza i wcale nie cofamy się w postępie i rozwoju. Tak naprawdę cała obecna medycyna miała swój początek w naturze i to właśnie naturze zawdzięcza wiele. Obecna medycyna ma fundamenty w naturalnym lecznictwie. Czy jej się to podoba czy nie.

Na początku byli Znachorzy – „Ten, kto zna” – ten, kto zna chorobę…

Dziś są lekarze – lek-karz… Ten, od leków…

Medycyna przedwojenna była jeszcze na zasadach innej kultury. Historia zna wiele przykładów honorowych i prawdziwych lekarzy, takich z powołania i z pasją. Jednym z takich lekarzy, których lubię przywoływać w pamięci i w słowach był ojciec Ireny Sendlerowej – Stanisław Krzyżanowski – był lekarzem społecznikiem, leczył między innymi ubogich Żydów. Irena Sendlerowa wspominała, że jej tata jeździł do chorych bardzo często za darmo.

Zmarł można powiedzieć na służbie – zaraziwszy się od swojego pacjenta, którym się opiekował.

Oczywiście nie wolno wkładać wszystkich do jednego wora.

Ani tych dawnych lekarzy, ani dzisiejszych.

Znam wielu fajnych i dobrych lekarzy dzisiejszych czasów. I obecnej medycynie też mam za co dziękować. Być wdzięczną, bo nie ulega wątpliwości, że obecna medycyna też ratuje życie. I jest potrzebna. Jestem zwolenniczką łączenia medycyny konwencjonalnej z niekonwencjonalną. Odszukanie złotego środka. Zaufanie swojej intuicji, która powinna być dla nas najlepszym lekarzem. Kiedyś pewien mądry pediatra powiedział: Matka jest najlepszym lekarzem dla swojego dziecka.

Zawsze warto pamiętać o medycynie naturalnej, bo wszystko od niej się zaczęło i dopiero dużo później zeszło to na różne, nie zawsze dobre tory… Takich przykładów jest dużo, a myślę, że każdy z nas wie o czym mówię, i miał bliższe lub dalsze doświadczenia z nie zawsze prostymi torami…

Wróćmy do ziół leczniczych.

Jest taka książka, o takim tytule, znanego zielarza i wizjonera ojca Klimuszko. Ten tytuł mówi więcej niż może się wydawać. Wróćmy do tego co pochodzi od natury. To jest ten czas. Nawet jeśli wielu jeszcze tego nie widzi. Natura jest sercem. Obecny świat jest rozumiem. Nie zawsze mądrym…

Człowiek jest istotą złożoną. I do człowieka trzeba podchodzić w sposób holistyczny – całościowy. Podział człowieka na ciało, duszę i rozum – wydaje się nie być dobrym pomysłem. Człowiek składa się z warstw jak cebula, już w Shreku mówiono o warstwach… Szkoda, że nadal tak mało ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy. Wielcy tego świata już dawno mówili, że wszystko jest energią – to jest magiczna informacja, ale też taka informacja, która wiele może wyjaśniać i wyjaśnia. Nadal o tym świat zapomina, tak jakby to nie istniało, bo tego nie widać gołym okiem, a przecież najważniejsze jest to co niewidoczne dla oka, jak mawiał pewien Mały Chłopiec.

Medycyna niekonwencjonalna wie na ten temat całkiem dużo. Więc warto szukać alternatyw, nawet jeśli te alternatywy wymagają z naszej strony pewnego zaangażowania, zatrzymania i otwartości. To, co cenne i dobre nigdy nie jest proste. Tylko drzwi donikąd otwiera się jednym ruchem. To, co wartościowe czasami wymaga wielu złotych kluczy.

 

Gdzie możemy szukać wsparcia i dodatkowej pomocy?

W medycynie naturalnej do której zaliczamy na przykład:

  • Ziołolecznictwo – Zioła, rośliny i natura wraca do gry!
  • Aromatoterapia  – W tym wpisie pisałam o potędze naturalnych olejkach eterycznych, które stosuję do dnia dzisiejszego, nie tylko pięknie pachną, ale przynoszą namacalne, dobre efekty.
  • Akupresura – Metoda pochodzi z Chin i była już tam znana 7 tysięcy lat temu. Uciskanie odpowiednich punktów na ciele…
  • Apiterapia – W tym wpisie pisałam o słodkim, złotym złocie.
  • Homeopatia- Homeopatię stosuję od kilku lat, mam to szczęście, że lekarz która nas prowadzi jest z wykształcenia lekarzem konwencjonalnym, ale także bardzo zaufała medycynie naturalnej i od około 20 lat stosuje też z powodzeniem homeopatię, która na całym świecie jest znana i ceniona. Warto tu wspomnieć, że homeopatię wyparła medycyna akademicka, by nie mieć konkurencji? Nie wiem… Tu pisałam więcej.
  • Irydologia – Badanie tęczówki oraz innych części oka w celu o ceny stanu zdrowia. Polecam książkę „Irydologia zilustrowana” A. Szmukała-Rostovceve
  • Koloroterapia – leczenie polegające na eksponowaniu zmysłu wzroku. Terapia uspakaja, relaksuje lub pobudza.
  • Przyrodolecznictwo – Tu na myśli przychodzi mi także las, i terapia lasem.
  • Ciepłolecznictwo.
  • Hydroterapia – Czyli kontakt z wodą. Jeśli chodzi o domowe warunki to polecam do wanny dodawać sól epsom, sól morską lub sodę.
  • Litoterapia – Czyli leczenie za pomocą kamieni. I tu na myśl zawsze przychodzi mi św. Hildegarda.
  • Autopatia –„Metoda wspierania  zdrowia odkryta kilkanaście lat  temu i rozwinięta  przez praskiego  homeopatę mgr  Jiří’ego  Čehovský’ego:

„Autopatia to droga do zdrowia, metoda holistycznego leczenia, rozwinięta z klasycznej homeopatii i buddyjskiej tradycji. Jest to nowa metoda, której korzenie sięgają daleko w przeszłość.”

  • Masaże – Jeśli nie mamy możliwości skorzystać z profesjonalnych masaży, to polecam bardzo ciepły olej sezamowy, który warto wmasowywać w nasze ciała, relaksuje i oczyszcza organizm.
  • Radiestezja – „Radiestezja to umiejętność odbierania niewidzialnych bodźców, energii bądź wibracji, które radiesteci definiują jako promieniowanie radiestezyjne. Zazwyczaj są to osoby szczególnie wrażliwe, zdolne do odbioru tych bodźców.”
  • Gimnastyka, ćwiczenia, sport, taniec itd.
  • Zdrowe odżywianie i dieta

I wiele innych wspaniałych metod, które przychodzą człowiekowi z pomocą. I o których też pisałam na blogu – pamiętacie post o leczniczych właściwościch morza i tego co inspirowane morskimi klimatami? To jest ich czas. Powrót do natury. Jeśli my sobie sami nie pomożemy to nikt tego za nas nie zrobi. Jeśli my nie będziemy szukać wsparcia i rozwiązań to nikt nam tego na tacy nie poda. Oczywiście można iść do apteki i zakupić wiele chemicznych lekarstw, ale każdy z nas powinien sobie na spokojnie wszystko raz jeszcze przemyśleć, poukładać puzzle, otworzyć oczy, uszy, ale przede wszystkim swoje serce, bo w nim naprawdę jest wiele podpowiedzi. Jest dziś tak wiele książek, które otwierają oczy i które dają dużo teoretycznej i praktycznej wiedzy. W miarę możliwości będę się z Wami dzieliła takimi polecajkami.

W książce, którą widzicie dziś na głównym zdjęciu wyczytałam takie słowa: „Pocieszający jest obraz, że na naszych oczach rodzi się wielki nawrót do przyrody i napawający otuchą renesans ziołolecznictwa. Butny i zarozumiały człowiek, twórca betonowej i żelaznej cywilizacji, zaczyna chylić czoła przed Matką – Przyrodą.”

Czy tak jest? Czy też to czujecie? Ja czuję… Żyjemy w dziwnych i jednocześnie ciekawych czasach, nasze dusze wybrały sobie ten czas i jest to czas zmian. Stary świat poważnie się chwieje. Niby wszystko nadal jest tak samo – ptaki tak samo śpiewają, przychodzą kolejne pory roku, w telewizji mówią podobne rzeczy… Jednak muszę się przyznać, że ja TV nie oglądam, zwłaszcza wiadomości. Mam wrażenie, że to wszystko co tam jest, w dziwny sposób obniża naszą energię i powoduje strach. A strach i stres jest najgorszy, jak powiedziała mi jedna z lekarek. Codzienna porcja strachu serwowana i podawana na śniadanie, obiad i przed snem, nie przynosi nic dobrego. Prawdy nie znajdziemy na zewnątrz, my nosimy wszystkie odpowiedzi w sobie, bo jesteśmy niesamowitymi Istotami, tylko niestety o tym zapomnieliśmy.

Wszystko niby takie samo, ale jednak czuć zmiany…

A jeśli o zmianach mowa to dzisiejszy wpis jest zapowiedzią pewnych zmian na blogu. Wstępem do czegoś trochę innego, nowego, czegoś, co dziś bardziej ze mną rezonuje. Trochę mnie tu nie było, i dziękuję, że wielu z Was mimo tego zaglądało na Puch ze słów. Będę teraz raczej pisała krótsze posty i na bardziej konkretne tematy. Będę się dzieliła tu tym co sama stosuję, w co sama wierzę, co mnie inspiruje, będę podawała dalej to, co uznam za dobre i warte uwagi. Zmieniłam też kategorie, więc możecie zerknąć i domyśleć się, w jakim kierunku pójdą teraz moje opowieści. Zobaczymy, co z tego wyniknie. Jestem otwarta…

Ostatnie kilka miesięcy to dla mnie czas wymagający, i nadal on trwa, ale wierzę, że będzie lepiej, jest lepiej, zawsze warto mówić, że jest już dobrze, a nie że dopiero będzie. Potrzebowałam czasu i zastanowienia, możliwe, że nadal tego potrzebuję, ale mimo to będę coś działać, nawet małymi krokami.

I jak napisałam w nowym opisie „O mnie” : Mam moc tworzenia i kreacji i nie zawaham się jej użyć.

I Ty też ją masz.

Pamiętaj.

 

Przytulam

Asia.

 

30 komentarzy do “Wróćmy do ziół leczniczych.

  1. Droga Asiu, długi czas Ciebie tu nie było, miło, że wróciłaś 🙂 Pod dzisiejszym postem podpisuję się obiema rękami! A cytat Paracelsusa- uwielbiam…
    Pozdrawiam gorąco…

  2. Asiu, bardzo się cieszę, że wróciłaś. Zawsze Twoje posty ze mną rezonowały, ten dzisiejszy również bardzo mocno oddaje to co czuję i jak myślę. W każdym aspekcie, który poruszyłaś, również w tych, które tylko delikatnie musnęłaś <3 Z prawdziwą niecierpliwością będę czekała na Twoje kolejne posty <3
    Pozdrawiam ciepło, Agness:)

    1. Dziękuję za wszystko. I zapraszam na kolejne opowieści, może i one będą tym co i Ty czujesz 🙂

  3. Jak dobrze, że już jesteś. Zaglądałam tu często, mając nadzieję, że pojawi się coś nowego.
    Bardzo lubię Twoje opowieści. To o czym piszesz jest mi bardzo bliskie, dodatkowo zawsze dowiaduję się czegoś nowego.
    Książkę Klimuszki mam, jeszcze w bardzo starym wydaniu.
    A o roślinach leczniczych, zwykłych i niezwykłych, od jakiegoś czasu piszę raz w miesiącu.

    1. Dobrze jest pisać o tym co naturalne… Jestem, i mam nadzieję że będę mogła podawać dalej to w co sama wierzę i co mi pomaga… Dziękuję za dobre słowa 🙂

      1. Zaglądam z nadzieją, że znowu napiszesz. Może pojawisz się wraz z wiosną?
        Czekam na Ciebie tutaj i oczywiście również u mnie. Brakuje mi Twojego ciepłego słowa.
        Pozdrawiam serdecznie

  4. No właśnie, co to znaczy normalność i czy przedtem było normalnie….
    Oddaliliśmy się od natury, bo ziołolecznictwo i inne metody naturalne wymagają czasu i uwagi.
    Przepisy i pracodawcy każą nam chorować i leczyć się szybko. Nie każdy tez ma ma w kierunku umiejętności terapeutycznych pociąg i zdolności.
    Zwykle uciekamy się do medycyny niekonwencjonalnej, gdy wszystko inne zawodzi. Nie ufamy lekarzom, a co dopiero znachorom czy domorosłym terapeutom, a niektórzy naprawdę potrafią zrobić krzywdę.
    Nie wiem czy dziś istnieje szansa na całkowity powrót do natury, bo i natura nie całkiem zdrowa na chorej planecie

    1. Odnośnie ostatnich Twoich 2 słów w komentarzu –
      “Nie ważne w jakim świecie żyjesz, ważne jaki świat żyje w tobie.”
      Oczywiście ważny jest świat w którym żyjemy, ale nie jest tak ważny jak nasz świat wewnętrzny.

      O zdrowie i rezultaty trzeba zawalczyć samemu nawet jeśli brak umiejętności i zdolności. Bo nikt na tacy nic nie da, zwłaszcza tego co cenne. Oczywiście jeśli nam się chce. Bo jeśli nam się nie chce to można powiedzieć, że ‘nie ma w tym nic złego’… Bo każdy ma wybór i swoje powody…
      Pozdrawiam 😉

  5. Bardzo się cieszę na Twój powrót i mądre, ziołowe wpisy!
    Na wszelki wypadek, aby nie zapeszyć, rzucam w Twoja stronę cały worek Ciepłego z Puchatym!

    1. Dziękuję. Ja też się cieszę że tu jestem 🙂 Jeśli lubisz takie i podobne wpisy to zapraszam… Buziaki.

  6. Cieszę się z nowego wpisu – dawno nie było. Mam książkę ojca Klimuszki o ziołach, stosowałam je przed laty na odchudzanie, ale uwaga – one mają też skutki uboczne, więc trzeba bardzo rozważnie! Na pewno nie są dla wszystkich.

    1. Zioła są lekarstwami, naturalnymi… Więc jeśli stosowane nieodpowiednio też mogą zaszkodzić. Jeśli też ktoś jest na jakieś zioło uczulony to trzeba uważać. Ale i tak są cudowne i mogą wiele, wiele dobrego 🙂 Pozdrawiam.

  7. Asiu, dawno Cię u Nas nie było ale wróciłaś z przytupem i nadzieją. Ja teraz jestem w sanatorium i borowina, wody mineralne, masaże ręczne, krioterapia, ćwiczenia i dużo spacerów na świeżym powietrzu.

    1. Nadzieja – trzeba o niej pamiętać zawsze. Dziękuję Ci za wszystko i mocno przytulam 🙂

  8. Kochana Asiu,

    Bardzo sie cieszę,że wróciłaś . Z wiekiem coraz częściej sięgam po to co naturalne. Chętnię parzę zióła takie jak majeranek, robię ziołowe inhalacje gdy łapie ból gardłą czy katar- pomagają niesamowicie ( przynajmniej mi). Moc tworzenia ostatnio u mnie objawia się w malarstwie- mimo niewielkich gabarytów mojego mieszkania musi wystarczyć miejsca na podobrazia, pędzle i farby – bo to one i ten kontakt z płótnem pozwalają mi oprócz pianina ( też się jakoś mieści) uwolnić umysł od tej przytłaczającej ostatnio rzeczywistości.
    Z niecierpliwością czekam na kolejny wpis.

    1. Jeśli robi się coś z pasją i z serca to nic nie przeszkodzi nawet małe mieszkanie… Pięknie, że tworzysz ,to jest ważne , to jest dobra energia która zasila cały świat … Dziękuję i pozdrawiam 🙂

    1. Dziękuję za polecenie książki i dziękuję za wszystko… Nie wiem co napisać…- dziękuję. 😊 <3

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.