Wiosna, ach to ty!

Wiosna, ach to ty!

Powitanie wiosny. Zapakowałam do wiklinowego kosza książkę, ciasto, modlitwę i aparat. Pod pachę wianek… Wpakowałam siebie i koszyk do samochodu i ruszyłam przed siebie. Sama. To ważne, by zaznaczyć, że sama, bo gdy ma się Jagodziankę, samemu jest się bardzo rzadko. Nie narzekam. Bo to szczęście mieć córkę. Córki są skarbem i tajemnicą matek…

Kiedyś taka jednodniowa wyprawa to byłoby dla mnie nic. Nic wielkiego.

Dziś gdy mam dziecko, a dziecko trzyma się wyjątkowo dobrze i sprawnie maminej spódnicy, wyjątkowo dzielnie i codziennie, to samotne wyprawy przed siebie są jak powiew świeżego, wiosennego powietrza. Odskocznią.  Są jak niespodziewany, ale też potrzebny kąsek smacznej potrawy, którą tak dawno się nie jadło, ale apetyt rósł z każdym dniem coraz bardziej.

Nie narzekam.

Bo…

Bo to, że Jagodzianka jest ze mną zawsze i wszędzie to przede wszystkim moja zasługa… Będę szczera – ja nie lubię się z nią rozstawać, chociaż wiem, że potrzebne są w jej i moim życiu chwile takie, które dają możliwość zatęsknić.

Najpiękniejszy moment mojego dnia gdy córka jest w przedszkolu? To moment kiedy po nią jadę i przywożę z powrotem do domu.  Nawet jeśli ta Mała Dziewczynka daje mi codziennie w kość, a daje, bo jest dzieckiem, które ciągle wymaga uwagi i zajęcia, to i tak jestem najbardziej spokojna, wtedy gdy ona jest obok, nawet gdy spokoju brak…

 

W pierwszy dzień wiosny zorganizowałam sobie wiosenny, samotny dzień tylko dla mnie. Bardzo prosty. Szaleństwem było tylko wspomniane wcześniej ciasto. Cała reszta była cicha i spokojna jak wiosna, która przychodzi w marcu i jest wtedy jeszcze zaspana, niepewna i skromna. Taki wymyśliłam sobie dzień. A może wcale nic nie wymyśliłam, tylko wtopiłam się w tło i w los. Bez wymyśleń, zmyśleń i zamyśleń.

 

Obrałam kierunek działki, o której więcej pisałam Tu, działki niedużej, na której zakotwiczył mały i przytulny domek. W aucie falowała muzyka RMF Classic, moje myśli też falowały, ale nigdzie daleko, były blisko, tu i teraz. Nie oddalały się i nie męczyły. Akceptowały to co dzieje się w danym momencie. Moje myśli i moje ciało były wyjątkowo blisko siebie. Odpowiednia muzyka czasami pozwala osiągać taki stan. Niestety coraz mniej w radiu odpowiedniej muzyki… Classic jeszcze się broni. Klasyka zawsze się jakoś obroni.

Zaparkowałam auto pod starymi, wysokimi drzewami, które straciły wszystkie liście, ale przecież, już czekają na nowe, one wiedzą, że tak będzie i że spinać się nie trzeba. Wszystko ma swój czas. Brak liści i szum zielonych liści.

Wszędzie cisza. Pierwsze wiosenne promienie słońca dyskretnie dawały o sobie znać, ale powiew zimnego wiatru, który jeszcze jedną nogą został w zimie, nie dawał szansy na zdjęcie czapki i szalika. Opatuliłam się dokładnie i zatrzymałam, zamykając oczy. Skierowałam twarz w stronę nieba i poczekałam chwilę, aż przyjdzie błogość. Wtedy często przychodzi. Wystarczy się zatrzymać i zamknąć oczy, które poważnie są zmęczone od nadmiaru bodźców i wiadomości.

“Zapachniało, zajaśniało wiosna, ach to ty”

Wiem, że pierwsze promienie wiosennego słońca wymalują na mojej twarzy piegi, pojawią się szybko, ale też szybko znikną. Muszę się śpieszyć, by z nimi pobyć. Już tak jest. Lubię ten czas pierwszych marcowych piegów. Wtedy przychodzi wiosna, gdy budzą się piegi na moich policzkach i zasmarkanym nosie po zimie.

Na działce wiosna nieśmiało przebija się przez czarną ziemię. Nieśmiało, ale dzielnie. Robi swoje. Na błękicie ptaki zataczają koła, kreśląc esy-floresy z zaangażowaniem. Kot ostrożnie przebiegł pod płotem. Zatrzymał się tylko na chwilę, tak bym mogła wiedzieć, że mnie widzi i pozdrawia. Przyroda pozdrawia nas każdego dnia. Czy my o tym pamiętamy, że natura została stworzona po to, by nas wspierać i pozdrawiać? W słowie pozdrawiać jest opowieść o zdrowiu.

To wszystko jest moje.

Więc wdycham to wszystko i zauważam.

 

Drewniane drzwi małego domku otworzyły się szeroko, zapraszając po zimie w swoje skromne progi. Spokój i cisza i odpoczynek, wytchnienie, zatrzymanie. Chciałam włączyć radio, ale to byłby jeden z najgłupszych pomysłów tego dnia. Jak można zakłócać muzykę ciszy i tego spokoju, który został mi dany, bym mogła przywitać wiosnę i naładować akumulatory?!

Nie można.

Pomodliłam się i pobłogosławiłam ten domek. Usiadłam i byłam.

Znalazłam brązowy kubek mojego taty, który razem kupiliśmy kilka lat temu na Kaszubach, o Kaszubach i wilkach więcej pisałam Tu. Odsłoniłam żółte, kraciaste zasłony tak by światło wiosny mogło wpaść do środka i odwiedzić każdy kąt. Zrobiłam herbatę, pokroiłam ciasto i usiadłam przy drewnianym stole, który zrobił mój tata… Poklepałam. Wygładziłam obrus, który położyła tu moja mama. Wszystko się zgadza. To jest ten czas.

Szczęście.

Błogosławiona nuda. Błogosławiony minimalizm. Błogosławiony pierwszy dzień wiosny.

 

 

Moje marcowe inspiracje.

 

WIOSENNO-WIELKANOCNY WIANEK

Bardzo lubię ozdoby bożonarodzeniowe i wielkanocne. Staram się jednak nie przesadzać z ilością, tak by nie iść w kierunku kiczu, a zostać raczej po stronie umiarkowanej wyobraźni w tym temacie. Uwielbiam wianki. O wiankach więcej pisałam Tu, tam też pisałam o Lidii (WREATH STORE), która jest artystką i robi prawdziwe dzieła sztuki z pomocą natury. Jej wianki są przepiękne. Bardzo się cieszę, że mogłam o jej pasji napisać na puch ze słów, takie historie lubią tu gościć. Doceniać rękodzieło i polską manufakturę. Wspierać to co nasze, polskie, to jest też w pewnym sensie obowiązek… Miły obowiązek. Ja już nie raz to podkreślałam, że mam duży szacunek do tego co jest tworzone handmade. Mam sentyment do takich ludzi i ich twórczości. Przede wszystkim dlatego, że takie opowieści zawsze przypominają mi moich rodziców… Dużo zawdzięczam pracy rąk mojej mamy i taty.

Lidia obdarowała mnie dwoma pięknymi wiankami. Jeden w klimatach Świąt Bożego Narodzenia, bogaty i obfity, drugi delikatniejszy, jak wiosna w klimatach Wielkanocy. Wiem ile pracy włożyła w jego powstanie  Lidia… jestem wdzięczna i wzruszona. Po prostu uszczęśliwiona.

Z radością powieszę na drzwiach wiosenny wianek, który autorka tworzyła dla mnie i z myślą o mnie. Wiedziała, że lubię sielsko i romantycznie i wyszło kolejne cudo. Wszystko przemyślane, dopracowane i ze smakiem. Koronkowe kokardy, porcelanowa gąska, prawdziwe wydmuszki od przepiórek… Czuć w tym ducha polskiej wsi – a ja to kocham… I tęsknię do tego co polska wieś dawała. Teraz z perspektywy czasu, wiem, że dawała dużo. Jest za co dziękować i za co zdjąć czapkę z głowy.

Gdy przyszła paczka, okazało się, że skorupki jajeczek zostały poważnie uszkodzone, praktycznie wszystkie popękały, ich delikatność nie wytrzymała podróży z kurierem… Lidia dosłała mi kolejne wydmuszki… Nie chciałam żeby się kłopotała, ale uszanowałam jej decyzję i chęci, dziękuję jeszcze raz. Na działce, korzystając z wolnego czasu, podreperowałam wianek i jest jak nowy, piękny, mój, wymarzony!

Do wazonu powkładałam dużo, długich gałązek drzew, a na nich zawiesiłam ozdobne jajeczka. Kupiłam, jak co roku, złotego, czekoladowego zajączka, który na szyi dzielnie dźwiga dzwoneczek – bardzo go lubię i nigdy nie zapominam.

 

I to by było na tyle ozdób.

Wianek, wazon z wiosennymi gałązkami i złoty zajączek.

Aha, jeszcze mały fioletowy bratek w doniczce, który dostałam od mamy i który włożyłam do niebieskiego, prostego kubka emaliowanego. To też miły dla oka akcent wiosenny.

Jest dobrze. Wystarczy.

 

 

OGRODOWE PRZEBUDZENIE – Mary Reynolds

 To jest dobra książka na czas wiosny. Na rozpoczęcie wiosny. Nawet tytuł mówi o przebudzeniu. Wiosna to przebudzenie. Więc to właśnie ta książka pojechała ze mną w pierwszy dzień wiosny na działkę, do małego domku. ‘Ogrodowe przebudzenie’ w trosce o ziemię i nas samych, od Wydawnictwo Literackie w twardej okładce – w klimatach wiosennej pory roku, w okładce bajkowej, uroczej i tajemniczej takiej, która nawiązuje do magii ogrodowych historii. Pięknie wydana. Zachęcająco. Okładka, jak furtka, do zaczarowanego ogrodu. Więc wszystko się zgadza. Wnętrze książki skrywa także klimatyczne ilustracje, czarownie to wszystko stworzone.

To jest książka o ogrodnictwie.

Ale, ale… By tylko tak ją opisać, to zdecydowanie za mało.

Więc jeszcze raz.

Jest to poradnik o ogrodowym designie i inspirujący duchowy przewodnik.

I teraz jest już lepiej.

Mary Reynolds, irlandzka architekt krajobrazu, pasjonatka bioróżnorodności i holistycznego podejścia do przyrody, oddaje w nasze ręce coś więcej niż praktyczną wiedzę ogrodnictwa, dostajemy też duchowe wsparcie, opowieść. Jest to książka, która działa na wielu płaszczyznach. To prawda, że jej fundamentem i myślą przewodnią jest ogród, ale poprowadzony w taki sposób, że porusza także nasze serce i duszę. Bardzo intrygujące jest to połączenie.

 

„Zielona rewolucja w naszym życiu.”

 

Książka dla wszystkich, którzy mają swoje ogródki, ogrody, ale też dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z ogrodnictwem. I wreszcie, jest to książka dla tych wszystkich, dla których natura jest ważna, dla tych którzy szukają przyrody i chcą się od niej uczyć. Dla tych, dla których ekologia jest sprawą ważną i potrzebną. Jest to książka dla wszystkich, którzy szukają związku między światem natury a światem człowieka

Książka dostarcza sporo praktycznej wiedzy. Tabelki, wskazówki, plany i receptury, ale daje coś jeszcze:

 

„To także poradnik duchowy, w którym autorka zachęca pasjonatów ogrodnictwa do czerpania z zasobów wyobraźni, z własnych przeżyć i wspomnień.”

 

Jak wyczarować z poradnika opowieść?

Książka ‘Ogrodowe przebudzenie’ zna odpowiedź, na to pytanie.

Człowiek podporządkował sobie świat i coraz bardziej kładzie łapę na przyrodę. Mieliśmy przecież współpracować, a nie tylko brać, a potem niszczyć. A my tak bierzemy, że niszczymy… Książka o tym przypomina i przestrzega… Znajdziemy w niej dużo cennych rad, ale też doprowadzi nas do tego co oczywiste, przypomnimy sobie wiele zapomnianych prawd. Ogród, ogródek nawet ten mały i skromny, jest jak oddech i wytchnienie, jest lekarstwem na wiele dolegliwości – na dzisiejsze niedogodności

Powrót do korzeni.

Dosłownie i w przenośni.

Znalazłam też w książce interesujący wiersz, zamieszczam fragment:

 

„Tam gdzie skalista wyżyna

Lasem Sleuth gęstym pokryta

W jezioro z wyspą się wcina

Tam żuraw z hałasem wita

Wodne szczury zaspane

Tutaj, tutaj to schowane

Nasze kosze zaczarowane

Pełne jagód, pełne wiśni

Które z sadu ukradliśmy…”

 

Piję gorzką herbatę, zagryzam ciasto i czytam książkę. Podnoszę co jakiś czas wzrok i patrzę na ciszę, podglądam przez okno świat, który postanowił się przebudzić, to właśnie miał w planie. To dobry plan. Przebudzenie ogrodowe ruszyło… W słowach książki i w ogródku tuż za oknem…

 

 

MATKA BOŻA DOBREJ RADY

 Mój marzec należy do wizerunku Matki Dobrej Rady. Jakiś czas temu odkryłam Maryję pod taką postacią. Jest piękna i dobra.

W podobnym czasie poznałam też  Dominikę Bojko. Mama trójki dzieci, która w wolnym czasie maluje. Tworzy/pisze ikony. Zainteresowało mnie to, co robi i jak to robi. Kolejna artystka z pasją. Skromna i cierpliwa kobieta. Mam szczęście 🙂

Inspiruje.

Podaje dalej swoją pasję i talent. Postanowiłam i ja skorzystać z piękna, jakie tworzy. Zapytałam i poprosiłam czy nie zechciałaby namalować dla mnie. Napisać ikonę. Zgodziła się. Jestem wdzięczna, że los postawił Dominikę na mojej drodze. Dzięki Dominice powstała ikona – Matka Dobrej Rady i Mądrości Serca.

 Przez jakiś czas zastanawiałam się co bym chciała, żeby Dominika dla mnie namalowała. Nie do końca wiedziałam. Szukałam, myślałam, a i tak ciągle nie byłam przekonana. I wtedy znalazłam wizerunek Matki Dobrej Rady, a może to Ona znalazła mnie… Nigdy wcześniej nie słyszałam o tym obrazie. Bardzo mnie wzruszył i wzrusza nadal gdy na niego patrzę a patrzę często. Ile w nim jest czułości, opieki, bliskości, relacji Matka-Dziecko, delikatności, miłości! Ile w nim jest nadziei!

Gdy nie wiemy co zrobić, co powiedzieć i co o tym wszystkim myśleć, jeśli zastanawiamy się gdzie iść gdy nie ma dokąd pójść, to Matka Dobrej Rady przychodzi z pomocą.

Wspiera i podpowiada. Tak wiele w nas pytań, a tak mało odpowiedzi. Tak wiele w nas lęku przed podjęciem decyzji. Potrzebna jest odwaga by w ogóle chcieć i móc podejmować decyzje, nie tylko dotyczące naszego życia, ale także wszystkiego, co oswoiliśmy… Potrzebna jest odpowiedzialność, która wymaga zawsze mocy. Matka Dobrej Rady chce dać nam czystość i jasność serca, bo w sercu warto szukać odpowiedzi, serce ma swój rozum… Wyjątkowy.

„Matkę Dobrej Rady można prosić o orędownictwo, zwłaszcza wtedy, gdy stajemy na rozstaju dróg, gdy musimy podjąć ważne życiowe decyzje. Czcząc Maryję pod tym wezwaniem uznajemy, że może Ona wyprosić nam dar dobrej rady u Ducha Świętego. W chwilach zagubienia i w chwilach ważnych decyzji może nam pomóc. “W wątpliwościach myśl o Maryi, wzywaj Maryi! Jeżeli bowiem o niej myślisz, nigdy nie zejdziesz na manowce”

 Obraz Matki Bożej Dobrej Rady zasłynął z licznych cudów, zachęcam Was do zapoznania się z jego historią, jest bardzo ciekawa i dająca nadzieję… Ale cudem jest już sama możliwość modlitwy i wiary, wiara nie pochodzi od nas. Wiara nie jest naszą zasługą i naszym pomysłem. Ona przychodzi z Góry

Odrywam wzrok od komputera i szukam w pokoju ikony. Jest. Brak mi słów, by opisać jak jest piękna i ile uczuć we mnie porusza… Jestem szczęśliwa.

Czym jest szczęście?

Wzruszeniem serca. Możliwością odnalezienia w sobie dobrego, puchowego wzruszenia.

 

 Modlitwa do Matki Bożej Dobrej Rady

Maryjo, Matko Dobrej Rady, która powiedziałaś: Uczyńcie wszystko, co wam powie Syn, wypraszaj nam u Chrystusa łaskę dobrych wyborów.

Niech Twoja modlitwa wyjedna zgodę i miłość w naszych rodzinach, opiekę i dary Ducha Świętego dla dzieci i młodzieży, pomyślność dla naszej Ojczyzny i błogosławieństwo dla Kościoła Świętego i Jego Pasterzy.

W chwilach trudnych, w cierpieniach i wątpliwościach, błagaj o Boże światło, które pozwoli nam rozpoznać wolę Chrystusa i o Jego moc, abyśmy umieli tę wolę wypełnić.

Zawierzamy się Twojemu wstawiennictwu na wszystkich drogach naszego życia. Orędowniczko i Doradczyni nasza, niech Twoja modlitwa wyjedna nam dar Bożej miłości i radość życia wiecznego. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

 

*

Kiedyś, jeszcze w szkole, topiliśmy Marzannę, chodziliśmy na wagary, było głośno i z przytupem. I może tak wtedy miało być. Dzisiaj, na początku wiosny, siedzę sama przy drewnianym stole, popijam gorącą herbatę i jem pajdę ciasta. Czytam książkę. Patrzę na spokój. Podglądam przyrodę, która przeciąga się jak kot. I może tak ma dziś być.

Wiem, czuję, że nadchodzi Wielkanoc, zbliża się prawda. Zbliża się podsumowanie. Jeśli wierzę, a wierzę na tyle na ile jest mi dane, to zostałam uratowana, bardzo dawno temu. Przez Człowieka, który przebudził cały świat, życie i śmierć – poruszył, oddając siebie. Koniec to początek. Wielkanoc to koniec i początek. Początek…

 

Z okazji zbliżających się Świąt Wielkiej Nocy życzę nam Wszystkim prawdy i przebudzenia z pomocą Matki Dobrej Rady, a także zdrowia, bezpieczeństwa i dobrych, potrzebnych, puchowych wzruszeń.

asia :*

P.s. Jak Wasze przygotowania do Świąt, jak Wasza wiosna? 🙂

55 komentarzy do “Wiosna, ach to ty!

  1. Piękny pierwszy dzień wiosny, choć ja zamiast czytania wybrałabym może długie spacery, ale poczytać przy dobrym cieście tez fajnie:-)
    Wiele w nas pytań, każdy szuka odpowiedzi, nie każdy znajduje.
    Staramy się uciekać w plenery, bo tylko tam nie ma dołujących wiadomości i nie mam na myśli mediów.
    Czekamy na spotkanie z synem, o ile województw nie zamkną!
    Oby zdrowie i dobry nastrój nie opuszczały nas wszystkich 🙂

    1. I ja miałam spacer tego pierwszego dnia wiosny, udało się i zjeść i poczytać i później pospacerować 😉 Tak jak już u Ciebie pisałam – natura mnie ratuje i do niej uciekam. Życzę Ci pięknych spotkań z synem, zawsze! Pozdrawiam

  2. gdybyś była moja mamą… ech. to nie tak, że narzekam na swoją, ale to co napisałaś – to kwintesencja macierzyństwa – najpiękniejsza chwila, to ta, kiedy wiozę dziecko do domu. KIEDY WRACAMY RAZEM. Dom, mama, dziecko – brakuje ojca i ogrodu, w którym kwitną wszystkie, zdrowe intymności. niech nie skończy się, choćby cały świat zaczął więdnąć!
    Życzę Ci, żebyś do końca świata miała z kim świętować – cokolwiek, niechby zbyt wczesną pobudkę!

    1. Nie jestem tylko miłą i fajną mamą… Bywam sroga i niecierpliwa… Więc zastanów się dobrze 😉
      Dziękuję za piękne życzenia, życzę i Tobie piękna, każdego dnia.

      1. gdyby mamy nie bywały srogie, musiałyby ubrać babcine fartuszki… babci nic nie wyprowadzi z równowagi – wiedzą. po prostu wiedzą więcej. trzymaj się i niech wiosna kwitnie w Tobie.

        1. Coś w tym jest… Widzę jak moja mama jest teraz łagodniejsza i wyrozumiała do Jagodzianki – ja tak łatwo nie miałam. Ty też się trzymaj bo uwielbiam Cię czytać… 😉

  3. Czytając twój tekst, byłam z tobą w tym domku 🙂 Cudownie, że masz taką przestrzeń. Ja także mam wianek zrobiony ręcznie przez bliską mi osobę – jeden bożonarodzeniowy, teraz zamówiłam u niej wielkanocny. Cieszą mnie takie rzeczy, robione ręcznie, z intencją… Na książkę narobiłaś mi ochotę – zaraz zamawiam 🙂 Wydawnictwo Literackie pięknie wydaje książki. Dziękuję za tę chwilę spędzoną na twoim blogu.

    1. Dziękuję, że byłaś ze mną. Przy tym drewnianym stole było sporo wolnych miejsc, kto chciał ten był… To co jest tworzone handmade ma moc i wartość którą trudno zmierzyć… Tak, Wydawnictwo Literackie często zaskakuje uroczymi okładkami 🙂 Pozdrawiam.

  4. No wzruszasz Asiu….
    Siedzialam tam przy tym stole z Tobą, piłam gorzką herbatę i jadłam ciasto co do okruszka.
    Taki domek to skarb. Tyle w nim emocji i wspomnień….
    Tulę mocno❤️
    Ps. Książkę tak jak i ikonę wiem że muszę mieć!

    1. Dziękuję, że zechciałaś być ze mną i poczuć to co ja… Masz rację wiele wspomnień otacza nas każdego dnia…
      Książkę polecam 🙂

  5. Piękny wpis! Ja też łaknę każdą chwilę spędzoną z dziećmi. One tak szybko rosną i przyjdzie czas że wyfruną z naszego gniazda! Ps. Muszę mieć tą książkę 🙂 Życzę Ci samych pięknych, wiosennych chwil na te święta 🙂

    1. Dzieci… to jest tak wiele… to jest wszystko co prawdziwe. Dziękuję i życzę dobrej, ciepłej wiosny. Książka warta uwagi 🙂

  6. Fantastyczny wpis, też bardzo lubiłam przebywać z mamą po powrocie z przedszkola. Mam nadzieję, że ze wzajemnością. Cudowny wianek i cudowny wystrój wielkanocny. Pozdrawiam serdecznie

  7. Masz rację – każdemu z nas czasem potrzeba odrobiny samotności, przeżywania w ciszy tego co w nas i tego ,co dookoła, podążenie za wspomnieniami, marzeniami, powiewami wiatru.odnalezienie kawałka swego “ja”, zapomnianego na co dzień, przysypanego dzianiem i intensywnoscią wiadomości i trosk. Dobrze powędrować w dal, odciąć sie od tego co jest. I po prostu pobyć ze sobą, czując sie częścią tego, co nas otacza, z czego wyrośliśmy, co nam w żyłach krąży…
    Pozdrawiam Cie serdecznie

    1. Potrzeba ciszy. Dobrej i pomocne ciszy. Która wycisza to co ciszą nie jest… Potrzeba powrotów tam gdzie usłyszymy siebie… Pozdrawiam ciepło.

  8. Lubię Cię odwiedzać! Tak pięknie potrafisz wyrazić to, co czujesz, co Cię inspiruje, co czyni radość żyć! No i te relacje z Córeczką, chwytające za serce!
    Nawet nie wiedziałam, że czasem bywasz niedaleko mnie!
    Wianek piękny, aż zawiszczam, ale pozytywnie. Sama też robię, ale skromniutkie! W tym roku jakoś nie miałam weny. Dopiero powoli się ogarniam. Moja Wielkanoc będzie u Córki-Wiewiórki w niedzielę, u Synka-Muminka w Poniedziałek!
    Pięknych, Rodzinnych Świąt zyczę!

    1. To co skromne ma dużą siłę przebicia… Skromność to tak wiele…
      Życzę Ci dobrych dni, dobrych Świąt z tymi których kochasz. Dziękuję…

  9. Piękny, pełen ciepła i wiosennego powiewu nadziei klimat wyczarowałaś. Tam w domku i tu w tekście. Miło było tam do Ciebie zajrzeć;) Życzę owocnych, pełnych radości i nadziei Świąt Zmartwychwstania!

    1. Drzwi były otwarte, cieszę się że weszłaś… Dziękuję.
      Zdrowych i ciepłych Świąt Wielkiej Nocy życzę!

  10. Świetnie rozumiem te chwile samotności, a czasem naprawdę o nie trudno. Ja to bardzo doceniam. Wiosny u mnie jeszcze nie ma. Co prawda w ogródku wychodzą tulipany, hiacynty i żonkile, ale w lesie i na polach jest tak szaro i ponuro, nawet najmniejszego zielonego pączka. Ale myślę, że to już na dniach, bo dzisiaj w lesie panował taki ptasi rwetes, jakby jakaś ptasia opera się odbywała, więc myślę, że to już tuż tuż…

    1. To jest czas w którym las i pola mają trudne zadanie by zatrzymać przechodnia… Ale każdy czas jest potrzebny i na swój sposób udany… Pozdrawiam.

  11. Gdy zaczyna sie pisać zbyt intymnie, robi się niebezpiecznie. Gdy zaczyna sie pisać zbyt dosłownie , robi się bardzo niebezpiecznie bo nie zmieniło sie nic od wieków i pamiętniki piszemy do szuflady a to co wyciągamy na ogląd publiczny, jest , być powinno, bardzo starannie przerafinowane, przesiane na wielu sitach . Tu odporność nie wystarczy. Tu twardość charakteru to za mało. Dziś wykonała Pani taniec na krawędzi i nie spadła a bałam się ,że tak się stanie. Za dużo intymności za dużo prywatności . Tak odebrałam w pierwszej chwili ale za moment zobaczyłam ,że to balans na krawędzi. Widziałam wiele upadków dlatego trzymam kciuki by Pani nie spadła w kuszącą przepaść ekshibicjonizmu a została na krawędzi lub może dla bezpieczeństwa, przesunąc się trochę . PS Jednak gdy się Pani odsunie czymś trzeba bedzie zrobić napięcie ale chyba bezpieczniej, nie ryzykując sobą.

    1. Pisanie nie jest łatwe nawet jeśli tak się wydaje. Ten kto pisze ryzykuje. Czasami daje więcej nieświadomie, a czasami daje coś więcej, zdając sobie z tego sprawę… Taniec na krawędzi. Taniec ogólnie mnie pociąga (I znowu prywatnie), ale w tym co Pani napisała jest coś co zatrzymuje, mnie zatrzymało…
      Mam taki olejek naturalny nazywa się Balance. Pachnie lasem, drzewem, żywicą. Lubię ten zapach i jego nazwę – balans. Drzewa zachowują balans między tym co pod ziemią i tym co na tle nieba. Korzenie i korona liści… To sztuka. Dla drzewa to naturalne. Człowiek musi się tego uczyć, a i tak idzie mu średnio… Pozdrawiam.

      1. …bo namawiać ,trzeba mieć…Już sama nie wiem,czasem już nie wiem jak jest . Czy jestem w jakiejś wielkiej bańce oddzielonej od wszystkiego i wszystkich “zakażonych”. Ludzie obok mnie chorują jak dawniej, umierają jak dawniej z tym ,że kiedyś nie mialam wrażenia ,że są ludzie , ludzie odchodzą, dlatego ,że zostali zamordowani. Choremu dziecku, bez skrępowania , lekarz … ? przez telefon udziela diagnozy. Do umierającej matki dzieci wpuścić nie chcą chociaż jedynie oni cokolwiek mogą tym wejściem ryzykować. Choremu przed wejściem na izbę przyjęć każą dzwonić do lekarza , który jest za szklanymi drzwiami. Po chwili zmarł. Zbydlęcenie, to norma. Sadyzm , jak odmawianie ludziom prawa do pracy a tym samym prawa do istnienia to zasługa. Wszystko w imię choroby, ktora i tak , kogo ma zabrać to zabiera a kogo ma zostawic to zostawia. Widzę ludzi idących i mam wrażenie ,że to owce prowadzone na rzeź jeśli nie zaczną uzywać rozumu a jedynie słuchać zostaną przemielone i rzucone lwom na pożarcie. Niedawno przy świątecznym stole usłyszałam dobrą nowinę. Mam lek, kupiłam na wszelki wypadek, jeśli będziecie potrzebowali to jest. Nie był testowany na nienarodzonych.

        1. Myślę że mogłabym odpowiedzieć takim samym komentarzem który dziś zostawiłam u Pani na blogu… tu też chyba jest adekwatny. Pozdrawiam.

  12. Ciepło w Tobie lubię – bo to jak dotykać dobra palcami. Jest miękkie i puchowe bardzo. Rozumiem Cię, bo sama jestem mamą córki…
    Życzę Ci światła i serca – to egoistyczne życzenie, bo kiedy czytam Twoją czułość to czuję jak się napełniam.
    Dziękuję, że tu jesteś i że mogę czytać (choć nie zawsze komentuję).

    1. Dziękuję. Wpadaj kiedy chcesz i jak chcesz… bo i ja ciepło w Tobie czuję… I ja ciepła szukam, bez ciepła jest za zimno… Pozdrawiam 🙂

  13. Zaczarowałaś mnie ta opowieścią o wiośnie i małym domku
    Życzę Tobie ciepłych, pogodnych Świąt Wielkanocnych.
    Niech Zmartwychwstały Chrystus obdarza Cię obfitością łask, przede wszystkim zdrowia.
    Niech da Ci siłę w pokonywaniu trudności i pozwoli z ufnością patrzeć w przyszłość…

          1. I znowu po cichu przekraczam próg Twojego domku. Jak tam cicho i przytulnie.
            Pozwolisz, że na chwilę przycupnę i policzę?
            Pozdrawiam odrobiną radości z moich zielonych stronek

  14. Jak to dobrze jest usiąść z kubkiem herbaty i dobrą lekturą po całym dniu spędzonym w kuchni 🙂
    Uwielbiam Twoje wpisy, bo czyta się je jak super książkę. Bycie mama jest niesamowite, dla mnie każda chwila z moimi dzieci jest bardzo ważna i mimo to że są już duże to uwielbiam z nimi przebywać. Pamiętam moja więź z córcia jak była mała , dziś ma szesnascie lat i jest jeszcze większa niż wtedy 🙂 takiej miłości nie da się kupić, to się ma w sercu ❤ uwielbiam nasze spędzanie czasu, nasze trzymanie się za ręce , nasza miłość 🙂
    Pięknie piszesz o wiosnę, która puka i do moich okien 🙂 sloneczie mieliśmy przez 26 dni marca, to się nie zdarza często w Norwegii, także każdy weekend był wykorzystany.
    Asiu życzę Ci na te Święta Wielkanocne spokoju ducha i miłości oraz zdrowia duzo i co by go nigdy nie zabrako 🐣

    1. “Pamiętam moja więź z córcia jak była mała , dziś ma szesnascie lat i jest jeszcze większa niż wtedy” – dziękuję za te slowa i dziekuje że jesteś i za Wasze niesamowite podróże! Życzę dobra.

  15. Asiu, chyba każdy mój komentarz u Ciebie będzie się zaczynał od: “jak zawsze”. Jak zawsze nie tylko piękny ale wzruszający i pobudzający do zamyśleń post. Taki dzień dobroci dla siebie zachwyca, gdy jest nieczęsty. A gdy ma się takie dni codziennie powszednieje i przestaje zachwycać. A szkoda.
    Ale to nie powód do zmartwienia, raczej do wdzięczności i dziękczynienia.

  16. Dzien dobry.

    Przypadkowo trafilem na Twój blog I przyznam, ze naprawde sporo interesujacej wiedzy. 🙂 Bede czesto tutaj zagladal…. A jesli chodzi o wiosne, to tak przyszla, a wraz z nia pylki i cieknacy nos ;)…. Ah te zycie 🙂

    Pozdrawiam

  17. Taki piękny wiosenny gobelin utkałaś ze słów. Ach wiosna … zazdroszczę pozytywnie tych wiosennych piegów, które chciałam mieć od dziecka a obecnie ma moja jedyna siostrzenica ( i to nie tylko na wiosnę ). Tak pięknie napisałaś o tym, że córki są tajemnicą i skarbem swoich matek <3 Bardzo lubie tutaj do Ciebie wpadać bo jest tak swojsko, jest i folklor i natura i takie ciepło przy którym człowiek chce usiąść wysłuchać i napić się ciepłej herbaty. Cieplutko pozdrawiam

    1. Bardzo miłe są Twoje słowa pod moim adresem – aż nie wiem co odpowiedzieć – dziękuję <3
      Moja babcia miała od dziecka bardzo dużo piegów na starość ilość bardzo zmalała... Pewnie po niej odziedzuliczyłam skłonność, ale tylko są widoczne na twarzy wczesną wiosną - marzec 😉 Pozdrawiam.

  18. Dobrze, że znalazłaś wiosenną chwilę dla siebie (zwłaszcza, że wiosna coś nam znów ucieka ;P). Dzieci są skarbem i radością ale odpoczynek każdej mamie się należy.
    Wianek jest naprawdę prześliczny. Lidia robi cudowne rzeczy <3
    Nie mam ogrodu a tak pięknie piszesz o tej książce, że aż mam ochotę przeczytać.
    Ikona również śliczna, wspaniale, że doceniasz i pokazujesz takie artystki 🙂

    1. Odpoczynek każdemu się należy… 😉 Tak, Lidia ma talent i jest bardzo miła i skromna to mnie fascynuje…
      To nie jest książka tylko dla tych którzy mają ogród- zapewniam! Pozdrawiam i dziękuję.

  19. Coś ta wiosna nie za bardzo chce się rozgościć. 😉 Były już takie ciepłe dni, a teraz znów szaro i ponuro. Mam nadzieję, że już niedługo słońce znów się pojawi. A wianek piękny, bardzo mi się podoba. 😉

  20. Jaki piekny wiosenny post. Spacery wrecz wskazane nawet jesli troche siapi. Czasem trzeba zatesknic za dzieckiem, miec chwile dla siebie. Tak dla rownowagi i zdrowia psychicznego. Przesliczny wianek. Warto pisac o osobach zajmujacych sie rekodzielem. Podziwiam takie kreatywne osoby 🙂 Pozdrawiam serdecznie Puszku. Pozycje ksiazkowe bardzo fajne.

    1. Dziękuję za wszystko Kasiu. Kocham to co polskie i polskimi rękoma i wyobraźnią tworzone 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *