Spokojnych i smacznych Świąt Bożego Narodzenia. Świąteczne inspiracje

Spokojnych i smacznych Świąt Bożego Narodzenia. Świąteczne inspiracje

Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta… – Brzęczy gdzieś w uchu piosenka jak śnieżna pszczoła, która tym razem na swoich skrzydłach niesie nie pyłek kwiatowy, a zimowy puch.

Zostało kilka dni do Wigilii i ta biała pszczoła przypomina, że Biel tego świata jest już gotowa na przyjście. Biel, która zajaśnieje, jak latarnia na wzburzonym i ciemnym oceanie życia. Może po to są piosenki i śnieżne owady by przypominały. Hmm…

Szkoda tylko, że śniegu brak. Dobrze, że mam go w pamięci, schowany we wspomnieniach i marzeniach puchowo leżakuje i przykrywa w myślach to, co przykryć trzeba.

Miałam drewniane sanki. Proste. To był czas gdy dzieckiem byłam. Towarzyszyły mi przez całą zimę. Mieszkałam z rodzicami przy lesie. A w tym lesie była górka. Spora to była górka, biorąc też pod uwagę fakt, że dla dzieci wszystko wydaje się większe. Był śnieg. I dzieci dużo było. I już sama nie wiem, czy spadających płatków śniegu było więcej, czy nas – dzieci tamtych lat… Każdy miał sanki, każdy miał czapy z pomponami i ciągle mokre rękawice od śniegu i zimowych szaleństw. Te podwórkowe dzieci były jak moje rodzeństwo, którego brak… I ten las i ten śnieg i to wszystko było nasze. A my byliśmy tego częścią.

Zimy były mroźne i białe. Pamiętam, że my na tych sankach w tym lesie już ciemnym (bo grudzień i styczeń mają to do siebie, że szybko granatowa noc nadchodzi) tak długo się bawiliśmy i to było dla nas wszystko. Wszystko, co nam było potrzebne. A rodzice w domach. A my sami na tych sankach w mrocznym już lesie, roześmiani i dziwnie bezpieczni… Nie wiem, jak to było, nie wiem jak to możliwe, ale tak było. I było w tamtym czasie tak dużo dzieci… I nikomu nigdy nic się nie stało. Nawet w tym ciemnym lesie, gdzie światełkiem była dla nas tylko ta biel śniegu.

Dziś ten las nadal jest. I górka jest.

I nie ma śniegu. I nie ma dzieci.

Nie wiem, jak to jest, nie wiem jak to możliwe, ale tak jest.

 Dziękuję lesie, dziękuję śniegu i dziękuję Wam dzieci z tamtych lat, za wspólny czas i za to, że daliśmy radę. Daliśmy. Mieliśmy mało. A mieliśmy wystarczająco.

Pamiętam

 

Jagodzianka nie ma sanek. Ani tych drewnianych, ani ‘nowoczesnych’ plastykowych. Górki obecnie porządnej też blisko brak. I dzieci podwórkowych też już nie ma takich z prawdziwego zdarzenia. I rodzeństwa też brak…

Jagodzianka ma więcej, niż miałam ja.

Czy Jagodzianka ma więcej, niż miałam ja…

 

Co to jest więcej?

Co to jest wszystko?

Co to jest mało?

Co to jest wystarczająco?

W styczniu, jeśli los pozwoli, zabieram Jagodziankę na poszukiwanie śniegu. Prawdziwego, a nie takiego na chwil parę. Trzeba szukać w wyższych górach. Trzeba wyruszyć na spotkanie białego zdrowia… I wtedy Jagodzianko. Słyszysz? I wtedy Jagodzianko kupię Ci drewniane sanki. Proste. Szkoda, że tych moich z dawnych lat już nie ma. Ale damy radę. I wtedy zjedziemy z górki. Tak ostro, że poczujemy mroźny wiatr wolności na naszych okrągłych policzkach. Średniej górki, ale dla Ciebie będzie jak wielka góra, bo wiadomo, dla dzieci wszystko większym się wydaje…

I rękawice będą mokre od śniegu i od smarków…( Tak, dzieci już tak mają…).

 

*

 

Moje świąteczne inspiracje…

 Myślę, że dzisiejszy wpis nie jest tylko aktualny na czas przedświąteczny i czas świąteczny. Więc jeśli nie znajdziecie czasu na przeczytanie wszystkiego teraz, przed Świętami, to zapraszam, do poczytania już po Świętach. Mam nadzieję, że to wszystko, o czym dziś napisałam, będzie adekwatne też na inne tygodnie, miesiące roku. Takie było założenie. A jak wyszło? Oceńcie sami 😉

 

 

 

KSIĄŻKA

 

‘Mamucie Przysmaki’ – Viola Grzelka

 

“Przepisy na jesień, zimę i przedwiośnie”.

 

Ale ja już wiem, że jest to książka na cały rok.

I zostanie ze mną. I będzie mi towarzyszyła. Pomagała i cieszyła wzrok.

Bo znajdziemy w tej książce nie tylko ciekawe i pyszne przepisy, ale znajdziemy też piękno, bo taka jest Viola – piękna i utalentowana dusza. Więc jej książka nie mogła być inna. Książka jest odzwierciedleniem tego co autor skrywa w swoim wnętrzu.

Gdy zobaczyłam pierwszy raz okładkę książki, wiedziałam, że przejść obojętnie dalej nie mogę. Okładka zatrzymała. A jeśli okładka zatrzymuje, to może być tylko lepiej. I było. Bo środek książki to połączenie kilku magicznych talentów i opowieści.

 

Fotografia.

Malarstwo.

Kulinarne zdolności.

I słowa pisane.

Viola to łączy. Bo taki jest jej codzienny świat.

Widziałam wiele kucharskich książek. Ale Książka Mamucie Przysmaki to coś więcej. To coś więcej…

„Książka, którą trzymasz w ręce, jest wynikiem wielu moich doświadczeń, którymi chcę się z Tobą podzielić. Naturalne piękne jedzenie, zdjęcia i obrazy przeplatają się i wzajemnie uzupełniają, dopowiadają to, czego nie potrafię wyrazić słowami.”

Tak, Viola połączyła swoje pasje i powstała książka, malowana pasją.

„Kiedy zaczynałam przygodę z Mamucimi Przysmakami, miałam rację, że nie chodzi tylko o jedzenie. Chodzi przede wszystkim o relację z ludźmi, przyglądanie się chwilom i odkrywanie naturalnego piękna w codziennym życiu.”

 

I to w książce znajdziecie.

I ja to w książce odnajduję.

Mamucich Przysmakach zauroczyło mnie wiele. Ale zwróciłam uwagę przede wszystkim na słowa, jakimi autorka operuje. Pisze ładnie. Naturalnie. Kobieco. I jest w tym wszystkim posmak kobiecości. Pyszny to obraz. Są też wyjątkowo piękne fotografie i obrazy. Wszystko to pomysły Violi. No i przepisy kulinarne. Jest w czym wybierać i delektować się przez cały rok. Jest to jedna z najpiękniejszych książek kucharskich, jakie widziałam. Bo jest to książka jak opowieść. Autorka dzieli się z czytelnikiem swoimi sposobami, doświadczeniem, ale też kobiecymi przemyśleniami. Dla mnie to jest to czego szukam w książkach. Magiczne połączenie.

Okładka tak mnie zaczarowała, że ta książka znajdzie swoje miejsce na widoku w kuchni. Jako ozdoba. Tego na moich zdjęciach nie zobaczycie, ale okładka Mamucich Przysmaków ma bardzo ciekawą fakturę. To trzeba poczuć w rękach. Cała książka jest poprowadzona ze smakiem, bo jeśli o smakach to smak musi być na każdej stronie.

Elegancka i kobieca. Tak ją widzę, tak ją czuję.

I ciepło. Ciepło promienieje z jej wnętrza.

Klasa sama w sobie.

 

„Ponieważ zwykle nie chodzi o fajerwerki, ale o codzienność, są to w większości szybkie i łatwe propozycje. Pomiędzy słowami znajdziesz wiele małych rzeczy, które – mam nadzieję- sprawią Ci przyjemność i zrobisz z nich użytek. Tyle na początek ode mnie, a teraz Twoja kolej.”

 

Dziękuję.

 

 

CIASTO BANANOWE Z MALINAMI I CZEKOLADĄ

„To jedno z tych ciast, które można zrobić w bardzo prostych warunkach. Kiedyś piekłam je na rodzinnych wakacjach. Mieszkaliśmy wtedy w starym drewnianym domu należącej do artystki robiącej ręczną ceramikę…”

 

 W tym roku wybrałam książkę Mamucie Przysmaki na czas świąteczny i z jej pomocą wchodzę pysznie w świat przepisów i biesiadowania. A jedzenie to miłość. W tamtym roku pomagała mi w tym czasie książka Kuchnia z Zielonego Wzgórza, z której pomocą przygotowałam dla Was wpis świąteczny, o którym więcej możecie przeczytać Tu. znajdziecie tam kilka uroczo-staroświeckich przepisów.

A dziś wybrałam ciasto Bananowe z malinami i czekoladą autorstwa Violi, na ten czas przedświąteczny, mimo, że w książce jest wiele innych przepisów na cudowne wypieki. To jest dobre ciasto na ten czas. A gdy spróbowałam, stwierdziłam, że to jest dobre ciasto na każdy czas. Gdy nie dodamy czekolady, może być to super propozycją dla naszych dzieci (ja ograniczam słodycze Jagodziance). Łatwe, smaczne i urocze. Będzie gościło częściej na naszym stole. W przepisie autorka podaje maliny lub żurawinę. Ja zaszalałam i dodałam i to i to. Wyszło proste, a jednocześnie bogate ciasto 🙂

 

 Składniki:

– 3-4 dojrzałe banany

– ½ kostki miękkiego masła

– ½ kubka cukru

– 1 i 2/3 kubka mąki ( ja dałam orkiszową)

– 1 łyżeczka proszku do pieczenia

– 1 łyżeczka sody

– 2 małe lub 3 duże jajka (ja dałam od szczęśliwych kur)

– 1/3 gorzkiej czekolady

– spora garść malin lub żurawiny

– cukier puder do posypania

 

Wykonanie:

 Piekarnik nagrzać do 180 stopni C Keksówkę wyłożyć papierem do pieczenia.

Utrzeć masło z cukrem. Dodawać po jajku, zmiksować (krótko). Mąkę z proszkiem i sodą połączyć i dodawać stopniowo do masy maślanej. Dodać rozgniecione widelcem banany i wymieszać łyżką (nie mikserem!). Dodać posiekaną czekoladę i maliny i delikatnie wymieszać. Przełóż do brytfanki i piecz około 50 min.

 Smacznego.

 

 

(ŚWIĘTA) RODZINA

 Nawet Święta Rodzina miała swoje problemy, zmartwienia i lęki. Miała też swoje palny, swoją drogę do przemierzenia i marzenia. Każda rodzina ma podobnie. I ta która żyła około 2000 tys. lat temu i ta dzisiejsza. Nasza. Święta Rodzina się nie poddała, szła, zawierzyła. I w tym Jej siła. Mimo obaw miała nadzieję. A bez nadziei nie ma nic. Bez nadziei nie ma drogi. Nadzieja jest ostatnim promykiem. Mogą zgasnąć wszystkie inne promyki, ale jeśli pali się ten jeden zwany Nadzieją, nic nie jest jeszcze stracone i nadal jesteśmy w grze. Nadzieja jest potężną siłą, która gaśnie ostatnia. Ale póki trwa, iść pozwala dalej.

Czasami się modlę i nie ma odpowiedzi. Nie ma takiej, jakiej bym chciała. I już prawie chcę się poddać. Zostawić to wszystko i położyć się na łóżku i mieć to wszystko gdzieś. Mieć gdzieś modły… Bo nie dostaję tego, o co proszę. Tego czego pragnę. I przychodzi wtedy ta potężna siła.

Nadzieja.

To ona każe i pomaga mi kolejny raz poprosić, powiedzieć, klęknąć i mieć nadzieję. To ona pali się zawsze ostatnia gdy wszystkie inne siły zawodzą. Nadzieja prowadzi do Niego. Do Światła. Mam nadzieję….

Jest kubkiem wody i kromką chleba.

Jest chustką, która wyciera krople z czoła.

Jest spojrzeniem matki.

Jest miską powietrza, gdy głodno i duszno.

Więc gdy patrzę na moich bliskich. Na ich wady to pamiętam o nadziei. Gdy patrzę na swoje wady to też mam nadzieję, że Światło potrafi oświetlić nawet tak  ciemne zakamarki duszy – zwane wadami.

Mówią, że każdy kto staje na naszej drodze, jest naszym nauczycielem. A nasi bliscy i Ci z którymi się wiążemy to chyba profesorowie… Bywają trudni dla nas, a my dla nich. Wymagający i bezkompromisowi. Tacy bywają… Tylko pytanie, czy oni nie są odzwierciedleniem tego co ciemne w nas? Lustro.

Czas Świąt to sprawdzian. To taki bieg z przeszkodami do Mety. Idziemy, biegniemy, a i się czołgamy razem, ramię w ramię. Rodzina to szkoła życia. Są wzloty i upadki. Nasza rodzina została nam po coś dana. Ta konkretna. Nie inna.

Jagodzianka mnie wybrała.

A przecież ja mam tyle wad…

Wczoraj nakrzyczałam na Jagodziankę. Bo nie jesteśmy Świętą Rodziną. Szukamy tej świętości, ale to bieg z przeszkodami. Wczoraj niesłusznie nakrzyczałam na Jagodziankę… Czas przedświąteczny jest czasem pięknym, ale wymagającym i skrywa pułapki.

Wczoraj wpadłam w pułapkę.

Jeszcze raz przepraszam, że czasami tak łatwo wpadam w pułapki, że zapominam, że biegnę, że gubię wdzięczność i pokorę.

Bliscy są najważniejsi. Ci, którzy są przy nas na co dzień. Bo razem dźwigamy codzienność, nie od święta. Razem omijamy pułapki i często razem w nie wpadamy. Towarzysze podróży. Nawet jeśli bywa, że trudni, to są to nasi towarzysze podróży, a do naszych kompanów w drodze szacunek warto mieć. Trzeba.

 

Jezu, Maryjo i Józefie
w Was kontemplujemy
blask prawdziwej miłości,
do Was zwracamy się z ufnością.

Święta Rodzino z Nazaretu,
uczyń także nasze rodziny
środowiskami komunii i wieczernikami modlitwy,
autentycznymi szkołami Ewangelii
i małymi Kościołami domowymi.

Święta Rodzino z Nazaretu
niech nigdy więcej w naszych rodzinach nikt nie doświadcza
przemocy, zamknięcia i podziałów:
ktokolwiek został zraniony albo zgorszony
niech szybko zazna pocieszenia i uleczenia
.

 

ROZMARYN

Kupiłam mały krzaczek rozmarynu. Usadowiłam doniczkę na parapecie w kuchni. I jest. I cieszy. I wspiera. Wspiera, bo rozmaryn to roślina o potężnych właściwościach. Szukałam podświadomie rozmarynu i spotkaliśmy się gdy nadszedł odpowiedni czas. A co ciekawe- nawet w książce Mamucie Przysmaki odnalazłam informacje o tym niezwykłym ziółku i przepis na prostą, pyszną i zdrową herbatę.

Herbata Rooibos wspaniale smakuje z miodem i gałązką rozmarynu – pisze Viola. I ja jej wierzę i ja potwierdzam. Taka herbatka rozgrzewa i chroni przed wirusami. Rozmaryn skrywa w swoich gałązkach olejki eteryczne, które uwalniają się pod wpływem ciepła. Ma antydepresyjne działanie. Zaparzony razem z czerwonokrzewem (rooibos) wspomaga odporność, krążenie i trawienie.

Szukali, szukali i szukali. Przeprowadzali badania, testy itp. I znaleźli. Szukali czegoś, co może oczyścić ciało i organizm człowieka z nadmiaru promieniowania elektrycznego ( telewizory, telefony itp.). Każdego dnia jesteśmy zalewani elektrycznymi śmieciami, które niestety, mają fatalny wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie. W połowie wina też należy do nas… Tak, rozmaryn przychodzi z pomocą. Olejek eteryczny z rozmarynu wcierany w stopy pomaga oczyszczać nasz organizm z zanieczyszczeń, które powstają w naszym ciele w wyniku promieniowania. Ja mam taki olejek i staram się pamiętać, by wmasować go w stopy i poczuć się lepiej. Poczuć,  że coś mnie wspiera. A tym czymś jest rozmaryn.

Wmasowany w klatkę piersiową w czasie przeziębienia pomaga wracać szybciej do zdrowia.

Olejek z rozmarynu pomaga także w koncentracji i dodaje energii, więc jest dobrym pomysłem w godzinach rannych i przedpołudniowych. Jest jak zdrowy kopniak na start.

Właśnie wstałam od komputera i poszłam po olejek z rozmarynu. Zmieszałam z olejem nośnym i wmasowałam w okolice serca i klatki piersiowej. Pięknie i pobudzająco pachnie, a przy tym koi. Rozmaryn to roślina prawdy i ochrony… Chroni przed wirusami, bakteriami, grzybicami, a także wspomaga w alergiach. Dobrze mieć rozmaryn w doniczce by cieszył oko, w postaci olejku by wspomagał leczniczy masaż, w potrawach i napojach by dodawał sił i smaku, a także zasadzony przed domem w ogródku – zaprasza wtedy to, co dobre i potrzebne, a broni przed tym co może szkodzić…

Rozmaryn to opowieść, jak wszystko, co naturalne.

Znam pewną Asię. Asia rozmawia z roślinami i pięknie o nich pisze. Jestem wdzięczna, że Ją poznałam. Magiczna dusza. A skoro Asia pięknie pisze o roślinach… Najpiękniej. To posłuchajcie jak mówi o rozmarynie:

„Rozmaryn jednoczy dusze z ciałem~sercem. Dzięki temu jesteś w prawdzie. Łatwiej jest ci wypowiedzieć prawdę, usłyszeć prawdę i poczuć prawdę. Czujesz, co jest dla ciebie prawdziwe czyli dobre, a co już tobie nie służy. 

Rozmaryn przywraca współczucie dla samej siebie i świata.

Rozszerza świadomość, pobudza umysł. Rano może być lepszy od kawy. Wysyła energię w kierunku do głowy. Pomoże poprawić pamięć. Możesz użyć gałązki rozmarynu jako zakładki do książki lub notesu. Zapamiętasz jeszcze więcej. 

Rozmaryn wspomoże oczyścić cię ze zdarzeń, które sprawiły ci ból, które ciągle wracają do ciebie, lub tkwią gdzieś głęboko ukryte. Oczywiście jeśli jest to zgodne z twoją duszą i sobie na to pozwolisz. 

Poprzez element ognia, rozgrzania w ciele, rozmaryn wzmocni twoje odczucie oryginalności. Pomoże odpowiedzieć na odwieczne pytanie -kim jestem? 

Jeśli jesteś w momencie życia, gdzie mocno trzymasz się świata materialnego, masz przez to bóle głowy i napięcia w ciele. Lub wręcz przeciwnie, za słabo czujesz się uziemiona. Nie czujesz się dobrze tu na ziemi. Rozmaryn pomoże ci wrócić do równowagi.”

Rozmaryn ma w sobie prostotę i magię jednocześnie. Dodaję kilka kropli olejku do dyfuzora i zapach ziół rozchodzi się po domu, oczyszczając. Można też spalić kilka gałązek, a dym z tej rośliny powędruje w każdy kąt naszych mieszkań, to też jest wsparcie i naturalny zapach. Asia namawia, by pozwolić sobie na wszystko, co dobre. Rozmaryn jest dobry. Ja to czuję. Ja tego szukałam. Jestem wdzięczna za moją małą roślinkę na kuchennym parapecie. Często patrzę na rozmaryn. I słucham

Moje odkrycie.

 

*

 

Grudzień  dla mnie związany jest też z tym blogiem. Puch ze słów. Już dwa lata minęło, 17 grudnia 2018 napisałam pierwszy post. W łazience na podłodze, po cichu, by nie zbudzić córki. Taka mała moja rocznica. W tamtym roku pierwszej rocznicy poświęciłam cały post Tu można poczytać więcej. W tym roku nie trzeba pisać osobnych postów. Dziś wracam pamięcią, dziś się zastanawiam i dziś zadaje sobie pytania. Pisanie i prowadzenie bloga to nie bułka z masłem. Pisanie to podróż, a podróże są wymagające. Pisanie to emocje. Bez emocji nie ma pisania… Dziękuję Wszystkim, którzy tu zaglądają, przepraszam tych których powinnam przeprosić. Puch ze słów to pokój, do którego wchodzę i jestem, a czasami mnie brak.

Taki jest ten grudzień. Prowadzi do Nadziei. Grudzień jest piękny, ale chce nas czegoś nauczyć. Najciemniej bywa przed Świtem… Czasami nawet jeśli zapalimy wszystkie lampki na wszystkich choinkach to i tak czujemy gdzieś ciemność, coś uwiera, coś przeszkadza, coś znowu popycha nas w objęcia pułapek. Bo te wszystkie grudniowe światełka to jest tylko dodatek, a najważniejsze Światło zabłyśnie 24 grudnia. Nadzieja w tych Narodzinach.

 

Spokojnych, zdrowych i smacznych Świąt Bożego Narodzenia, a także dobrego nadchodzącego Nowego Roku 2021. Niech Bóg ma nas w swej opiece

życzy

asia

 

P.s. Jak Wasze przygotowania, nastroje i Wasze świąteczne inspiracje? 🙂

50 komentarzy do “Spokojnych i smacznych Świąt Bożego Narodzenia. Świąteczne inspiracje

  1. Ja też miałam swoje drewniane sanki i górkę pod lasem. I tamte dzieciaki również były mi jak rodzeństwo, bo innego nie miałam… i nie wiem jak to możliwe, ale faktycznie do późnych godzin byliśmy tam sami. Chyba tylko głód i zmarznięte do bólu palce u rąk i stóp zawracały nas do domu:-) Dziękuję Asiu za piękną recenzję mojej książki i podzielenie się nią z czytelnikami bloga. Cieszę się, że odnalazłaś dla siebie to co zostawiłam między słowami. Pozdrawiam serdecznie i życzę Tobie, Twoim bliskim oraz czytelnikon tego pięknego bloga zdrowych i pięknych Świąt Bożego Narodzenia i wszelkiego dobra w nowym roku.

    1. Violu cała przyjemność po mojej stronie. Ta książka to artystyczne klimaty…
      Dziękuję za życzenia dla nas Wszystkich i życzę dla Ciebie pięknych i zdrowych Świąt Bożego Narodzenia 🙂

  2. Witaj przedświątecznie
    Tak, Boże Narodzenie tuż tuż…
    Banany uwielbiam, mąkę dan bezglutenową, a czekoladę ewentualnie białą, o ile w ogóle
    Spokojnych, a przede wszystkim zdrowych Wesołych Świąt
    i wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku.
    Niech w tych dniach Twój Anioł Stróż otuli Cię swoim skrzydłem

    1. Tak wiem, mam nadzieję że ta książka zawita pod Twoim dachem gdy przyjdzie na to dobry czas 🙂 Pięknych i zdrowych Świąt dla Ciebie i bliskich!

  3. Prawdziwa magia nie kryje się w Lidlu, jak głosi reklama, ale u Ciebie na blogu na pewno, już od pierwszego zdjęcia poczułam zapach i smak.
    Jagodzianka może śniegu i sanek zazna mało, ale za to domowego ciepła i matczynej mądrości ma tak wiele, że mogłybyście razem podgrzać Grenlandię.
    Oby omijały Was wszelkie zakręty życiowe, a zdrowie dopisywało!
    Radosnych świąt i dobrego roku!

    1. Jagodzianka bardzo lubi chodzić do wspomnianego Lidla… Nie wiem czemu 😉
      Ja się Jotko cały czas uczę, do mądrości to jeszcze daleko…. Ale miłość podgrzewa wszystko… Pięknych Świąt dla Ciebie i bliskich Twoich życzę!

  4. Kochana Joasiu,

    Zawsze tak pięknie myśli ubierasz w słowa. W zeszłym roku to dzięki Tobie wróciłam do odnajdywania w porach roku piękna, które dostrzegałam bedąc dzieckiem. W tym roku tym pięknem potrafiłam cieszyć się w sposób wyjątkowy. Ten rok był pewnego rodzaju lekcją.
    ” Dziękuję lesie, dziękuję śniegu i dziękuję Wam dzieci z tamtych lat, za wspólny czas i za to, że daliśmy radę. Daliśmy. Mieliśmy mało. A mieliśmy wystarczająco.” – mogłąbym się pod tym podpisać. Materialnie mieliśmy niewiele, ale duchowo byliśmy bogaci jak mało kto. Z sentymentem wybrałam się w śnieżna podróż mojego dzieciństwa. Oczami widzę bałwana , którego razem zsiostrą i rodzicami ulepiłyśmy na obcym podwórku i na sankach przewiozłysmy na nasze by było go witać z okna.
    To prawda czasami łatwo wpaść w świąteczną pułąpkę- krzyknąć, burknąć etc .. Mam nadzieję,że i ja z każdym rokiem będe w nie wpadać coraz zradziej, a dużo częściej rozdawać na lewo i prawa te dobre słowa i gesty.
    Joasiu, życzę Tobie i Twojej rodzinie pięknych, zdrowych, rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia a także troszkę śniego dla Twojej Córeczki xx

    1. Cieszę się że słowa z puch ze słów pomogły Ci na nowo odszukać sens i piękna w porach roku, a zwłaszcza w jesieni. Przypomniałaś mi że i my wsadzaliśmy śnieżne bałwany na sanki…
      Pięknych Świąt dla Ciebie i trzymam kciuki by każdy z nas spotkał tej zimy biały puch które brak… 😉

      1. Bardzo pomogły- ożywiły piękne wspomnienia, ktorych nikt, nawet najlepszy złodziej ich mi nie ukradnie. Cieszę sie,że nie tylko nasze bałwany kosztowały sanek 😀
        Tego puchu faktycznie brak, choc o dziwo teraz po świętach powoli się pojawia 🙂
        Wszystkiego dobrego w Nowym Roku- aby przyniósł on nam wszystkim dużo radości, spokoju, zdrowia oraz pięknych chwil, które będziemy wspominać :-0

  5. Kochana
    Za życzenia pięknie dziękuję😀
    I ja zostawiam moc gorących, świątecznych życzeń z serca do serca💖🤗🎄
    Cała ich treść na blogu-zapraszam😀🌸

  6. Życzę Ci nadziei i własnego skrawka nieba, pogodnych , rodzinnych Świąt Zimowych i odpoczynku, nabrania dystansu do tego co wokół!
    ZDROWYCH, Rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia!

  7. Potwierdzam, świat był bezpieczniejszy w czasach młodości, dzieci gromadą w parkach i przy trzepakach, na sankach i na starych rowerach. Do domu się wracało po zmroku i wpadało wołając: Jeść!!!. A Mama mówiła: umyć ręce i za chwilę gar gorącej zupy lądował na prostym stole. To długi i mądry post przeczytam go dokładnie w święta bo teraz kapusta i borowiki czekają.

    1. Kapusta i borowiki ważna rzecz! 🙂 Tak, na prostym stole… Bo o proste sprawy chodzi… Nie wolno ich zgubić.
      Pięknych Świąt!

  8. Różnymi chodzimy ścieżkami i różne nas czasem, nieświadomych, prowadzą. Dziękuję, że u Pani , mimo różnych okoliczności, miejsce i czas na to by przysiąść i popatrzeć przed siebie. Że można przyjść za dnia ale czasem i jak złodziej nocą a jednako dobrze się czuć w Pani miejscu dla innych stworzonym. Wypada bym nie przyszła w ten dzień tak wyjątkowy z pustymi rękoma ale one dziwnie puste a może puste ze szczerości . Cóż można takimi rękoma bez niczego…można pobłogosławić i życzyć by nie brakło Pani nigdy , Pani i jej bliskim Bożego Błogosławieństwa na ten wyjątkowy dzień i wszystkie inne przed Panią.

    1. Pani komentarz przypomniał mi o książce “Nocny złodziej” A.Sz. … muszę ją przeczytać…
      Puste ręce to piękny podarunek bo mogą błogosławić. Czy może być cenniejszy i bardziej potrzebny prezent jak błogosławieństwo?
      Różnymi chodzimy ścieżkami…Hmm. Dziękuję i życzę pięknych Świąt i Bożych błogosławieństw!

  9. Też miałam takie dobre, pełne wolności i mnóstwa dzieci wokół dzieciństwo. Było tak normalnie, spokojnie,naturalnie i swobodnie. I niczego nam nie brakowało, chociaż to były lata siedemdziesiąte a wiec socjalistyczne. I święta tak bardzo cieszyły, bo rodzina była razem, bo pachniały pomarańcze, których nie było na co dzień, a na dworze było biało, mroźnie i baśniowo…Ech! Oby współczesnym dzieciom dane były jeszcze takie zimy. Oby mogły się cieszyć swobodną zabawą, towarzystwem innych dzieci, pozbawionym pośpiechu i nerwowości czasem, który poswięcają im rodzice.
    Twojej Jagodziance życzę, by mogła razem z Tobą pozjeżdżać z jakiejś górki na drewnianych saneczkach. A Tobie byś poczuła się wtedy jak jej pełna radości rówieśnica.
    Wszystkiego dobrego, Joasiu. Niech nadchodzący czas przyniesie Tobie i Twym bliskim wiele dobrych niespodzianek!:-)*

    1. “a na dworze było biało, mroźnie i baśniowo…” – o tak, tak było i to było dobre. Bo śnieg jest potrzebny… Dziękuję Ci bardzo za życzenia i życzę Ci pięknych i zdrowych Świąt! 🙂

  10. Wczoraj światecznie trochę śniegu poruszyło. Może zaraz stopniał i nie można było sanek wykorzystać ale ile radości wywołał i u dzieci i u dorosłych :). Warto doceniać i te małe rzeczy ale za sankami też się tęskni, więc trzymam kciuki by wycieczka się udała i żebyście się wspaniale bawiły :).
    Wspaniale inspiracje, ciasto wygląda przepysznie i kusi by skorzystać z przepisu. Pięknie napisałaś o nadzieji i rodzinie. Żadna nie jest idealna, popełniamy błędy ale jesteśmy, kochamy to najważniejsze. Wszystkiego dobrego na poświąteczny czas i cały kolejny rok :*

    1. Polecam Ci zrobić ciasto z tego mojego wpisu, szybkie a bardzo dobre! Tak, nie ma idealnych rodzin ale jest nadzieja i mamy serca… 😉 Dobrego Nowego Roku!

  11. Jaki klimatyczny wpis i piękne zdjęcia! Z życzeniami świątecznymi się spóźniłam, ale życzę wszystkiego najlepszego w nowym roku, spełnienia marzeń i pomyślności! 😉

  12. jeny jakie wspaniałe te insoiracje i zdjęcia ;))
    mam nadzieje, że i mnie mąż zabierze na poszukiwanie śniegu 😀
    my w tym roku we 3 😉 co prawda nasza ‘jagodzianka’ w brzuchu ale za rok będzie grubo 😀
    wszystkiego co najlepsze <3

  13. Tak mnie też ostatnio na wspomnienia wzięło…moje sanki wprawdzie u rodziców są, pamięć o zimie że śniegiem od listopada A najpóźniej grudnia, też.
    Górki jak u Ciebie…dziś z zieloną trawą…
    A jak już się coś dzieje, pada znaczy, to dzieci w towarzystwie co najwyżej rodzeństwa…pod czujnym spojrzeniem rodziców…
    …mieliśmy więcej wolności:) No i zimy w zimie;)
    Bananowe kiedyś zrobię:)

  14. Zawsze pieknie inspirujaco z cieplem i klimatem. Wspaniale o tym wszystkim piszesz. Jest to miejsce do ktorego chce sie wracac i czerpac z tego kaciku jak najwiecej. Magia. Wszystkiego dobrego Puszku. Sciskam Was.

    1. Dziękuję za kolejne już ciepłe i puchowe słowa w moim kierunku, a raczej w kierunku: puch ze słów… Pozdrawiam ciepło i puchowo <3

  15. Spóźniłam się z życzeniami świątecznymi ale biegnę z noworocznymi 🙂

    “Wiele szczęścia, co radości daje,
    miłości, co niesie spokój,
    zdrowia, co rodzi wytrwałość,
    nowych wschodów słońca niech Ci Nowy 2021 Rok użyczy” ❤
    Tego wszystkiego Wam kochana życzę… ❤

    Święta to magiczny czas i dla mnie to wyjątkowy czas… zawsze uwielbiam święta, spotkania rodzinne, radość i pisk dzieci… miłość jak się tego dnia okazuje… mi w tym dniu zabrakło mamy i taty… tego się da opisać żadnymi slowami…

    1. Dziękuję za życzenia i życzę Tobie i Twoim bliskim tego czego Wy sobie życzycie… <3
      Bo Święta to przede wszystkim ci których kochamy. Święta to ludzie... Dlatego gdy kogoś brak to czujemy to dwa razy bardziej w taki czas...

  16. Dużo czasu mi zajęło dotarcie, ale jestem! Jak to zwykle bywa tyle przygotowań, zabiegów kulinarnych i tak szybko jest już po…Mam nadzieję, że święta minęły w wyjątkowym nastroju i teraz przygotowujesz się na przygodę życia Jagodzianki. Ona mimo, że urodziła się w urodzajnych czasach nie ma tyle co Ty, ale Ty jej pokazujesz co miałaś i to jest piękne.
    Dużo śniegu i słońca w wysokich górach ❄️⛄️

    1. Nie ważne kiedy… To miłe że jesteś, za co dziękuję… Święta były proste, spokojne, kameralne – czyli takie są dla mnie najlepsze. I ja Tobie życzę dużo słońca też tego w myślach i sercu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *