Kiedy dziecko jest szczęśliwe… Kiedy rodzic jest szczęśliwy…

Kiedy dziecko jest szczęśliwe… Kiedy rodzic jest szczęśliwy…

Każde dziecko jest inne. Każde potrzebuje trochę czegoś innego. Więcej tego, a mniej tamtego… i na odwrót. Jednak jest kilka spraw, rzeczy, które łączą wszystkie dzieci. Moje dziecko i moje dziecko wewnętrzne czują się dobrze i szczęśliwie gdy mogą…

Zaraz opiszę w kilku punktach kiedy Jagodzianka jest szczęśliwa i kiedy moje wewnętrzne dziecko przebiera ze szczęścia nóżkami, a pomoże mi w tym pięć wspaniałych książek. Opisywać coś z pomocą książek to jest dla mnie dobry pomysł i przyjemność. My dorośli mamy w sobie dziecko, zawsze, ono tam jest i często chce nam coś powiedzieć, o czymś przypomnieć… Ono wiele pamięta, ma też swoje marzenia, swoje smutki i małe/duże radości. Gdy przebywam z córką, często też do głosu dochodzi mała Asia.. Jeśli nie wrócimy, dalsza droga może okazać się niewygodna. Czasami warto zawrócić by móc więcej zrozumieć, by załatwić to- na tyle na ile można- co nie zostało załatwione. Zaopiekować się tym wewnętrznym dzieckiem. Bo kto jak nie my?

 

Dziecko jest szczęśliwe kiedy:

 

1. KIEDY MOŻE PRZYTULAĆ SIĘ DO DRZEW („Ostatnie drzewo na ziemi…”)

Ja wychowałam się przy lesie. I do lasu mnie ciągnie. Las jest lekarstwem, o czym dokładniej pisałam Tu, kto może wejść do lasu ten może już bardzo dużo. Kto ma możliwość przebywać w lesie, ten ma szczęście. Ostatnio jedna z kobiet pisząc do mnie na instagramie nazwała drzewa – Istotami… Zatrzymało mnie to i bardzo spodobało. Drzewa to cudowne Istoty… Dla mnie to prosta i piękna prawda. Jest już wiele książek na temat dobroczynnych właściwości lasu i drzew, przeprowadzono też wiele badań i wszystko się zgadza – las jest dobrem, ale niestety nadal niedocenionym. Nie wierzymy temu co proste i bliskie. A szkoda…

Moja mama uczyła mnie, bym będąc w lesie przytulała się do drzew, zwłaszcza do brzozy:

– Odszukaj prostą, zdrową, białą brzozę i się do niej przytul – tak mawiała.

I mawia nadal, tym razem już do Jagodzianki.

 

Mała dziewczynka już wie, że w lesie warto przytulić się do drzewa. Szuka dla siebie pięknej brzózki i dla nas wszystkich, przypomina nam i pilnuje by każdy miał swoje drzewo i dokładnie się przytulił.

Nawet dziadek, gdy jest ze swoją wnuczką Jagodzianką w lesie, musi się przytulać. Bardzo uroczo i wzruszająco to wygląda jak mała dziewczynka i dziadek tulą się do drzew, a później dziękują pięknym Istotom, które zechciały ich nakarmić dobrą energią. Energią prosto z natury. Zabieramy Jagodziankę tak często do lasu jak się tylko da, las to dobre miejsce dla dziecka nawet jeśli w lesie występują potencjalne zagrożenia. Na przykład kleszcze. Po naszym ostatnim spacerze w lesie niestety córka złapała kleszcza. Wbił się w nogę, wypatrzyłam go dopiero następnego dnia. Na szczęście udało mi się intruza w całości wyciągać. Miejsce po ugryzieniu smarowałam dwoma olejkami eterycznymi – z drzewka herbacianego i oregano – one działają jak naturalne antybiotyki. Wszystko dobrze się zagoiło i możemy znowu wybrać się do lasu.

Zrobiłam dla Jagodzianki mieszankę odstraszającą owady, zmieszałam:

– Olej kokosowy/bazowy  z olejkiem lawendowym i z olejkiem z drzewa herbacianego – smaruję za uszami, na karku, przy nogawkach i nadgarstkach.

A wracając do drzew. Mam swoje ulubione drzewa – lipa, stara jabłoń i modrzew. Natomiast nie przepadam za topolami i płaczącymi wierzbami.

Każde drzewo ma swoją historię i swoją opowieść, w którą można się wsłuchać i usłyszeć to co ważne i potrzebne. Drzewa mają głos.

 

‘Ostatnie drzewo na ziemi’ – Małgorzata Kur

Trafiła w nasze ręce niezwykła i potrzebna książka, nowość od Wydawnictwo Ezop w twardej, ładnej okładce, 104 stron. Wydawnictwo Ezop wydaje książkowe perełki

Jest to książka dla dzieci, ale znowu jest to książka dla wszystkich… O drzewach można zawsze i wszędzie. Książka skrywa w swoim wnętrzu nie tylko piękne i klimatyczne ilustracje (Magdalena Starzyńska), ale także wiedzę, przestrogę, naukę i nadzieję. Przekaz.

My mamy szczęście.

Znamy drzewa.

Możemy się do nich przytulać.

To jest szczęście.

Bohaterowie książki Kalina i Marcel już takiego szczęścia nie mieli. Oglądają drzewa w książkach i nigdy nie byli w lesie… Ale od czego jest nadzieja, marzenia i pielęgnowane w sercu uczucie do natury? Książka odpowie na takie pytania…

Ludzie wycinają coraz więcej drzew. Tak, niby sadzą nowe… Ale czy to wszystko jest tak, jak być powinno i rzeczywiście dla dobra natury, ale też dla dobra naszych pokoleń? Człowiek robi co chce. Człowiek tak narobił, że w Chinach już zapylają sztucznie rośliny, bo brakuje pszczół! Już Einstein mówił ile ludziom zostanie lat życia na Ziemi gdy wyginą pszczoły…  Szału nie będzie! To już się dzieje, ale głośno się o tym nie mówi. Bo po co?

Czy my doceniamy zapach lasu?

Czy doceniamy dotyk szorstkiej kory?

Czy doceniamy leśne grzyby i owoce?

Czy doceniamy to, że mech jest miękki jak puch…?

 

Coś tam wiemy.

Coś tam słyszeliśmy.

W coś tam wierzymy…

 

I to wszystko.

Kalina marzy, by móc to wszystko poznać, doświadczyć. O drzewach wie tylko z opowieści mamy i babci. Jej bliscy mieli jeszcze możliwość poznać las i drzewa, ona już nie zdążyła. Żyje w świecie, w którym zabrakło drzew. Brzmi jak science fiction? Niezupełnie.

To opowieść smutna. Bo brak drzew to nie tylko katastrofa, ale też smutne życie. Drzewa dają nam dużo praktycznych potrzeb, ale też tych dla ducha. To opowieść, która może wstrząsnąć, ale daje też nadzieję, przestrzega i uświadamia. Książka, którą powinien przeczytać każdy i ten mniejszy jak wnuczka i ten większy jak dziadek.

„Czy możecie sobie wyobrazić świat bez drzew? Bez lasów i parków, bez zapachu akacji i lipy? Niemożliwe? Przerażające? A jednak…”

Myślimy, że wszystko jest na zawsze. Pandemia i wszystko to co za nią stoi pokazała nam, jak z dnia na dzień może się wszystko zmienić i jak to co wczoraj dostępne, jutro może mieć wbitą tabliczkę: zakaz wstępu!

Kalina dostała w prezencie zielnik swojej ukochanej babci i kilkanaście zasuszonych nasion. Ma pomysł i cel, marzenie i nadzieję, a to już bardzo dużo. Piękna i wartościowa to opowieść. O dziewczynce, która z miłością i wiarą postanowiła zasadzić nasiona i poczekać… Gdzie jest wiara, nadzieja i miłość tam można doczekać się efektów i pięknych szumiących na wietrze Istot… Gdzie to wszystko jest, tam dzieją się cuda.

Polecam i jestem wdzięczna, że książka zechciała przybyć pod nasz dach.

 

2. KIEDY MOŻE MARZYĆ I BYĆ SOBĄ ( „Oskar Pazurek”).

Mamy prawdę w sobie, w swoim sercu. I w tym sercu mamy marzenia, które namawiają nas i prowadzą do celów, które sobie wyznaczamy. Nie zawsze jest łatwo. Nie każde marzenie się spełni, ale wiele z nich ma szansę. Wiele zależy od nas, bo mamy wybór, więcej o wyborze pisałam Tu, opisując pewną ważną książkę. Ale wiele też zależy od naszego najbliższego otoczenia, w którym spędzamy dużo czasu. Bardzo łatwo jest komuś podciąć skrzydła. Czasami wystarczy jedno nieprzemyślane zdanie, a bywa też tak, że nie trzeba nawet nic mówić, wystarczy złe spojrzenie, brak wsparcia i lekceważenie, by ktoś przestał w siebie wierzyć i porzucił swoje marzenia.

Z marzeniami jest sprawa delikatna.

Jak z jajkiem.

Marzenia często i gęsto pozwalają człowiekowi unosić się na powierzchni. Bez marzeń nie ma drogi, a nawet jeśli jest, to co to jest za droga? Droga jak pustynia

To wcale nie muszą być wielkie marzenia, nie musi być ich dużo, to może być skromne i proste marzenie, które pozwala by na pustyni zakwitła mała oaza

Dzieci mają swoje marzenia, a dorośli swoje. Ale jeśli dorosły człowiek posłucha swojego wewnętrznego dziecka, to może się okazać, że jego marzenia wcale nie będą się tak bardzo różnić od dziecięcych marzeń.

Tak wiele zależy od rodziców. Rodzice w garści mają skarb – swoje dzieci. Wielka to przygoda, ale też odpowiedzialność. Rodzice mają swoje historie, swoje przejścia, wspomnienia, nie zawsze łatwe. I rodzice tych rodziców także… Duże to wyzwanie by rodzic dał radę uchronić swoje marzenia i pomóc w marzeniach swojemu dziecku.

 

Jagodzianka marzy o:

– Trampolinie – by wzbić się ku górze jak ptak…

– O lodach śmietankowych zawsze i wszędzie…

– O tym, by mieć warkocze…

– I by być już duża, większa od maminy…

– I o jednorożcu też marzy…

 

Wspieram ją w tych marzeniach, na tyle, na ile umiem. Zachęcam, by się nie poddawała. Wspierając ją, wspieram też siebie. Gdy spełniają się marzenia Jagodzianki, mam więcej wiary w to, że moje też mają szansę… Pomagając innym, dostajemy też coś my. To co damy, wraca… To taka urocza i wzruszająca zasada, nadal niedoceniana.

Pytam Jagodziankę, o czym marzy, i tak sobie rozmawiamy, opowiada mi kim by chciała być i dlaczego, co lubi i co jest dla niej ważne…

To tak jak Oskar Pazurek, który zwierzył się swojej mamie o czym marzy…

 

‘Oskar Pazurek’P. Wechłerowicz i M. Minor

I druga książka od Wydawnictwo Ezop w twardej okładce i znowu pięknie wydana. Ilustracje w środku zachwycają i radują oko i myśli. Trudno mi jest opisać ten styl, ale jest to bardzo klimatyczny styl… Który bardzo przemawia do czytelnika i stwarza ciepły nastrój, otula.

Zabawna i wzruszająca historia o kocie Oskarze, który miał osobliwe marzenie – chciał być ptakiem.

Są marzenia proste jak drut i marzenia, które wymagają skrzydeł… Każde marzenie jest po coś i każde zasługuje na szacunek. Ważne tylko by nasze marzenia nie krzywdziły innych… Jeśli są to marzenia, które nie kopią dołków pod innymi, to warto o niej walczyć. Bywają  takie marzenia, które innych ludzi mogą  zdziwić, lub być dla innych zupełnie niezrozumiałe. Niech to nas jednak nie powstrzymujmy. Bo nikt nie siedzi w naszej skórze i nikt nie zna nas tak dobrze jak my sami siebie. Tak naprawdę my wiemy dobrze, co jest dla nas dobre, tylko że czasami nie słuchamy swojego wnętrza i intuicji i wtedy dopiero powstają górki, pagórki… schody.

Oskar Pazurek, kot,  który się nie poddał i który usłyszał swój wewnętrzny głos i poszedł za nim. Nawet jeśli inni nie widzieli tego co on widział w swoim sercu nie poddał się i uwierzył w marzenia, ba, on postanowił zrealizować marzenie, które od dawna chodziło mu po głowie, a dokładniej – po sercu.

Książka zachęca do tego, by próbować realizować swoje marzenia, by odważnie stanąć na drodze, która wiedzie do celu i nie zniechęcać się nawet jeśli na początku droga ta wydaje się długa i niepewna. Książka też zwraca uwagę na inną sprawę – to co widać gołym okiem nie zawsze do końca jest prawdą. Czasami prawda kryje się głębiej. To, co ważne, jest często niewidoczne dla oczu…

 

„- Jestem kotem – zamruczał Oskar. – Chyba, że to lustro kłamie!

Kaczucha spojrzała na niego dobrotliwie.

– Zwierciadło pokazuje tylko część prawdy. Tak, jesteś kotem, ale bije w tobie ptasie serce. I to ono czyni cię naszym skrzydlatym bratem.”

 

Serce.

To w sercu jest tyle odpowiedzi i podpowiedzi.

To nie inni mają mówić nam kim jesteśmy, to my mamy zapytać swojego serca kim jesteśmy i kim chcemy być. I postarać się realizować to, co w naszym sercu. Serce jest dobre i prawdziwe, to ego próbuje nas zwodzić i wodzić za nos według swojego uznania.

Książka zwraca uwagę na takie zagadnienia jak tolerancja i akceptacja. Robić swoje i nie krzywdzić innych. Żyć i dać żyć innym. Polecam szczerze.

 

„- Chcę ci pogratulować i życzyć szczęścia.

Oskar podziękował krukowi i rozstali się w przyjaźni.”

 

 

3. KIEDY MA RODZINĘ… („Jesteśmy rodziną”)

Kiedyś na instagramie polecałam film pt. „Sokół z masłem orzechowym” i tu na puch ze słów dziś też Wam polecam… Gdyby ktoś jeszcze zastanawiał się czym lub kim jest rodzina to w tym filmie można odszukać podpowiedzi. Oglądałam ten film w tym roku dzień przed Walentynkami, i to był bardzo udany prezent walentynkowy dla mnie. Idealny. Dużo o uczuciach w tym filmie jest, dużo wzruszeń, ale też dużo humoru – nie często polecam filmy, bo kino amerykańskie niestety dziś już chyli się ku ocenie pomiędzy mierny a dostateczny… Jeszcze można odszukać wisienki, ale szału już nie ma. Film Sokół z masłem orzechowym jest wisienką. To był dobry film z okazji Walentynek…ale nie opowiada on o oczywistej i kiczowatej miłości. W nim jest głębia i … dla mnie ten film jest definicją rodziny.

Czy ktoś z Was może oglądał ten film?

Dziecko jest szczęśliwe gdy ma rodzinę… Rodzina to coś więcej niż nam się często wydaje. Rodzina ma więcej do zaoferowania niż ludzie myślą. Rodzina ma wiele możliwości i wiele może. Rodzina ma wiele twarzy…

 

Rodzina to miłość.

To przyjaźń.

To jeden za wszystkich, a wszyscy za jednego.

Rodzina to prosta sprawa, a jednak tajemnicza…

 

Zapytałam Jagodziankę:

Kto jest rodziną?

A ona nic nie mówiąc, uśmiechnęła się promiennie i wskazała na mnie palcem.

Lepszej odpowiedzi nie mogłam się spodziewać… Odpowiedz bez słów, ale dla mnie mówiąca więcej niż tysiąc słów.

 

Jesteśmy rodziną  – Sandro Natalii.

Przyszła do nas książka prosta i piękna, która prosto i pięknie przypomina, kim jest i jak powinna wyglądać rodzina. Nowość od Wydawnictwo Nasza Księgarnia w twardej okładce. W środku czekają na nas ładne ilustracje i tekst… Ale tekstu nie ma dużo. Krótki tekst wspaniale współpracuje z ilustracjami, które już mówią dużo… Tekstu jest mało, ale to nie jest wada, w tym przypadku tak ma być i o to chodzi.

Mam wrażenie, że też wiele zależy od rodzica, z którym dziecko czyta książeczkę Jesteśmy rodziną, rodzic ma szansę i możliwość sam rozwinąć myśl… I opowiedzieć dziecku dalszą część wg uznania.

Gdy pierwszy raz zobaczyłam i przeczytałam książkę naszła mnie taka myśl: że gdybyśmy tej książki teraz nie przeczytali to byłaby ona znakomitym prezentem pod choinę. Pięknie bym ją zapakowała i podpisała: dla wszystkich. Prezent dla całej rodzi. I jeszcze więcej powiem – ta książka powinna trafić w ręce wszystkich, każdej rodziny. Prosto tłumaczy i przypomina o tym co ważne, potrzebne i cenne. Każda rodzina powinna taką książeczkę mieć na swojej półce.

 

„Ta ciepła i mądra książka uczy dziecko akceptacji dla odmienności i pokazuje, że najlepszy dom rodzinny to ten, w którym jesteśmy kochani.”

 

Uczy też dorosłych.

Bywa, że to dorosłemu trzeba coś przypomnieć, a nie tylko dziecku.

A może przede wszystkim dorosłemu, bo dziecko uczy się od nas – ludzi dorosłych…

 

„Tym, co łączy rodzinę, nie są więzy krwi. To szacunek i miłość, z którymi towarzyszymy najbliższym w ich życiowych wyborach.”

Zdradzę, że też o tym jest właśnie film Orzeł z masłem orzechowym. O tym filmie mogłam też śmiało wspomnieć opisując książkę Oskar Pazurek. Kto zdecyduje się obejrzeć i film i sięgnąć po te książki ten zrozumie czemu o tym wspominam…

Książeczka ciepła i wzruszająca. Pocieszna. Rodziny mogą wyglądać różnie, autor na przykładzie zwierząt pokazuje to i uczy małych czytelników. Oswaja. Są małe i duże rodziny. Są też takie, gdzie ktoś jest adoptowany… Są w naszych rodzinach postacie skromne, ale bywają też kolorowe ptaki. W rodzinie bywa cicho i głośnio. Wesoło i wzruszająco. Są szalone dni i dni ciche…

Jak to w życiu.

„Jest tu miejsce dla białych, czarnych, pręgowatych i łaciatych.”

 

Mądra to opowieść wpadła w  nasze ręce i trafiła do serc. Czyli tam, gdzie dobrze jest trafiać.

 

 

4. KIEDY JEST MODLITWA… ( ‘Maryjki opowieści o Matce Boskiej’)

Gdy w coś wierzy. Modlitwa może być realizowana na wiele sposobów. Ten punkt jest punktem chyba dla wierzących… ale może nie tylko… Nie każdy wierzy i nie każdy się modli, a przecież mimo to może być szczęśliwy…

Ja wierzę, na tyle na ile potrafię i na ile zostało mi dane. Więc ja odczuwam szczęście gdy mogę się pomodlić. Przekazuję to Jagodziance i jestem szczęśliwa, że ona też widzi w tym sens i wykazuje chęci. Dla mnie modlitwa to nadzieja. Córka sama przypomina mi o modlitwie, wypytuje o sprawy naszej religii, rozmawiamy o Bogu, a nawet czytamy już Biblię dla dzieci. Nic na siłę, a raczej spontanicznie. Bez spiny i nacisku. Tak jak czujemy…

Z wiarą sprawa jest delikatna, osobista, indywidualna. Więc ten 4 punkt jest punktem z naszego punktu widzenia

 

Modlitwa to też cisza.

Modlitwa  to natura. To las…

Modlitwa to muzyka.

Modlitwa to dobre marzenia…

Modlitwa to rodzina, to miłość i przyjaźń.

Modlitwa to czynienie dobra.

Modlitwa to dziecko…

Modlitwa to wiele książek, na przykład ta:

 

Maryjki opowieści o Matce Boskiej Justyna Bednarek

Gdy tylko zobaczyłam tę książkę wiedziałam, że bardzo chcę by do nas trafiła. Zakochałam się w niej, zanim do nas dotarła. Już sama okładka bardzo do mnie przemawiała. Zachwyciła. Nowa książka od Wydawnictwo Nasza Księgarnia w twardej, niebieskiej okładce w ludowych klimatach. Podania ludowe w autorskim opracowaniu Justyny Bednarek i z wyjątkowymi ilustracjami Marianny Oklejak.

Będzie wzruszająco, ciekawie i zabawnie.

Kolejny rarytas od Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

Nie wiem dla kogo z nas, bardziej marzyłam o tej książce. Czy dla małej dziewczynki, czy dla tej już całkiem dużej. Niech będzie, że dla dwóch dziewczynek!

I obie są szczęśliwe.

Czy Maryjka była pierwszą ekolożką?

Kto przyniósł z nieba pierogi z jagodami?

Przekonajcie się sami, sięgając po niezwykłe opowieści o Maryjce. 🙂

Pięknie autorka mówi o swojej książce, tak że chce się tego słuchać i chce się jeszcze więcej:

„Gdy byłam mała opiekowała się mną niania mojej mamy, Cecylia Kot wiejska kobieta z Podkarpacia. Uosobienie miłości. I to ona przekazała mi niektóre z tych legend. Śpiewała mi je, opowiadała wierszem. Te proste bajki z jednej strony tłumaczyły, skąd się wzięło to czy tamto, kolor piórek kanarka, a z drugiej strony włączały przyrodę do sfery sacrum, czyniły z niej element historii zbawienia.”

Niesamowita historia i dzieciństwo autorki książki. Mieć taką nianię to skarb i życiowa lekcja. Lekcja bardzo piękna…

Justyna Bednarek wyjaśnia dalej, czym jest, a czym nie jest jej książka:

 

„Od razu jednak spieszę z wyjaśnieniem, że moja książka nie jest pracą etnograficzną. Nie byłam bardzo wierna pierwowzorom, nie podchodziłam nabożnie do fabuły. Czasami to czy owo domyśliłam, nie naruszając jednak głównych wątków. Zależało mi na tym by tchnąć w te stare historie ducha współczesności i wzbogacić je nowymi treściami.”

I wyszło naprawdę pięknie i wzruszająco. A wszystko to dopełnione niezwykłymi ilustracjami. Książka przenosi czytelnika do przeszłości, ale ta przeszłość przenika do teraźniejszości, bo nadal wszystko jest aktualne.

Pojawiają się w książce tematy o odpowiedzialności człowieka za dokonywane wybory, gościnność wobec uchodźców, a także troska o przyrodę i całą planetę. Więc wszystko się zgadza i wszystko jest na czasie…

Ta książka pachnie sielskim-wiejskim klimatem, który ja bardzo cenię i szukam takich zapachów… To jest właśnie ta polska wieś, która zasługuje na pamięć i szacunek.

Dziecko jest szczęśliwe gdy może słuchać takich opowieści… Opowieści, które uczą i bawią i wyostrzają wyobraźnię. Bardzo polecam i zachęcam.

 

5. KIEDY RODZIC BIERZE WIĘCEJ SPRAW NA LEKKO ( „Życie na lekko”)

Nastrój matki, ojca tak bardzo odbija się na dzieciach. Mawia się nawet, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. Tak wiele w tym jest prawdy. Matka dla dziecka jest startem. Wiem jak moje zachowanie, nastrój i moje humorki wpływają na Jagodziankę. Widać to zawsze gołym okiem, bo tego nie da się ukryć. Nastrój matki jest wymalowany na twarzach jej dzieci.

I co można z tym zrobić?

Mama i tata mogą (powinni) wziąć więcej spraw na lekko w miarę możliwości. I radośniej być sobą. Bo szczęście to też możliwość bycia sobą, gdy rodzice nie mają z tym problemu to i dziecko wychowuje się w poczuciu akceptacji i ma wysokie poczucie własnej wartości. Możliwość bycia sobą to wolność

Pomocna książka dla rodziców to też pomoc dla dziecka, bo to wszystko się łączy i wszystko razem ma sen, lub bywa tak, że nic sensu nie ma, gdy nie ma współpracy.

Mam książkę, która pomaga i która pozwala wziąć oddech. Lekki oddech…

 

Życie na lekkoPiotr Bielski

Kolejna nowość tym razem od Wydawnictwo Sensus i ta okładka… Zieleń, fiolet i zdjęcie taty z córką, który pokazuje dziewczynce świat. Proste piękno. Dla mnie ta okładka jest hipnotyzująca. Bardzo lubię przyglądać się tej okładce. Optymistyczna, ciepła z nutką przygody. Bo życie to przygoda… i autor książki o tym wie.

Piotr Bielski jest znanym w Polsce i na świecie Joginem Śmiechu. Pierwszym pochodzącym z naszego kraju uczniem doktora Madana Katarii, który zapoczątkował ten nurt jogi. Piotr Bielski zawodowo zajmuje się nauczaniem jogi śmiechu, prowadząc warsztaty i szkolenia. Autor kilku książek, socjolog, dziennikarz. Spokojny wulkan twórczej energii. Więc już jest bardzo ciekawie. A po godzinach… wciela to wszystko w swoje Życie… tak, dobrze widzicie Życie napisałam z wielkiej litery, bo autor książki tak właśnie myśli o życiu… i zachęca, by słowo Życie pisać z dużej litery i tak o nim myśleć jak o czymś wielkim i niesamowitym.

„Zwyczaje życie jak się nim cieszyć?”

 Autor książki wraz z rodziną wyprowadził się z dużego miasta na wieś, z dala od hałasu, bloków i tłumów. I tam praktykuje życie na lekko, sam się uczy, a następnie przekazuje dalej. Inspiracją dla niego jest przyroda i jego dwie córki, z którymi spędza dużo czasu. Stara się zaczarować zwykłe, proste sprawy dnia codziennego tak by nabrały większego smaku i znaczenia. Zauważa to co go otacza i stara się brać więcej tych wszystkich spraw na lekko…

 

„Czy Twoje przyziemne, małe życie może stać się dla Ciebie źródłem nieustającej radości?”

W książce znajdziemy dużo opowieści na lekko, pełnych pogody ducha, takie, które podnoszą na duchu. Na prostych przykładach autor chce nam coś powiedzieć i zachęcić. To są takie opowieści, które pozwolą odpocząć, sięgam po nie gdy jestem zmęczona, a one od razu dodają mi dobrej energii, ale też ukojenia. Takie opowieści są dziś bardzo potrzebne. O małym, choć wielkim świecie, który mamy na wyciągnięcie ręki.

„Ale gdy mam wybór między prozą a poezją, wybieram poezję. Albo prozę poetycką, którą sam czasem uprawiam. Bo zawsze mam wybór – żyć tak jakby Życie było cudem. Lub żyć tak, jakby  było ‘nudem’. Ja wiem co wybieram. Ty pewnie też.”

Lekkości dziś nam bardzo potrzeba… Bo wiele ciężarów nas otacza, przytłacza, a bywa, że zwala z nóg. Dlatego ta książka jest dobrym pomysłem na dzisiejszy czas. Zaskakuje prostotą, a jednak ma ukrytą magię.

 

Magia to nie jest czary-mary.

Magia to wyobraźnia i marzenia.

 

I chyba też o tym jest książka Życie na lekko, ja odszukałam w niej to czym dziś się z Wami dzielę, możliwe, że Wy odszukacie coś innego i coś więcej, do każdego przyjdzie po tej lekturze to, co przyjść miało i powinno. Tak czuję i taką mam nadzieję.

„O miłości do kota – drania i mordercy. O byciu tatą i mężem. O pogrzebach wiewiórek. Nawet o tym, że nagła i niespodziewana awaria samochodu może być doświadczeniem pozytywnym i niosącym radość.”

 

Książka dla wszystkich. Ale dziś może dodam, że znakomita dla panów, mężów, ojców, dziadków, kolegów, synów, chłopaków, tych młodszych i tych starszych. Autorem jest fajny, pomysłowy i mądry człowiek więc można się czegoś nauczyć.

Tak, tak, tak zachęcam.

 

*

Takich punków jak dzisiaj może być więcej i jest więcej… Ale tu nie chodzi o ilość. Na podstawie pięciu fajnych książek i obserwacji siebie i mojej córki wybrałam dziś takie, a nie inne, nie ma przypadków. Jestem wdzięczna i szczęśliwa, że mam możliwość czytać wspaniałe książki, które zawsze mnie czegoś uczą i pocieszają. To szczęście.

To szczęście móc przytulić drzewo.

To szczęście móc być sobą.

To szczęście móc kochać i być kochanym

To szczęście móc zagubić się w modlitwie i odnaleźć się pocieszonym…

To szczęście móc czytać.

 

Dziękuję.

asia

P.s. Który punkt jest Wam bliski? I która książka przypadła Wam do gustu? 🙂

45 komentarzy do “Kiedy dziecko jest szczęśliwe… Kiedy rodzic jest szczęśliwy…

    1. Szczęścia są wszędzie… zwłaszcza te małe które jednocześnie są dużymi szczęściami 🙂

  1. Jak zawsze wiele wartościowych treści u Ciebie znalazłam.
    Las uwielbiamy. Dużo czasu w nim spędzamy. Nie każdy las docenia. Czasem trochę egoistycznie jestem z tego zadowolona, bo dzięki temu nie ma w lesie tłoku… I niestety nie każdy las szanuje… A moje ulubione drzewo to lipa 🙂
    Marzenia. Potrafią być dobrą siłą napędową 🙂
    Modlitwa. Zawsze pomaga. To nadzieja… Bardzo często modlę się spacerując. Albo siedząc na plaży…
    Rodzina. Na pewno jest ważna, ale bywają sytuacje, że chcąc ocalić siebie od rodziny trzeba się odciąć… Różnie to bywa…

    1. Różnie to bywa. Ale rodzina to nie tylko więzy krwi. Rodzina to może być też ktoś zupełnie inny i “obcy” 😉 Pozdrawiam.

  2. To szczęście móc spotkać osobę, która tak pisze o dzieciach i książkach.
    Można tez zmienić kolejność – szczęśliwy rodzic, to szczęśliwe dziecko, inaczej się chyba nie da.
    Bez drzew nie wyobrażam sobie świata…o nie!
    Bez czułości, czytania i rozmów o wszystkim z bliskimi to już w ogóle!
    Uściski dla Was 🙂

  3. Witam serdecznie ♡
    Cudownie jest patrzeć na szczęście! W tedy serce rośnie 🙂 Przyznam, że każda książka mnie zainteresowała i każdą chętnie poznałabym bliżej!
    Pozdrawiam cieplutko ♡

  4. Pięknie napisałaś, opisałaś, pokazałaś na zdjęciach młodego człowieczka. Jest spokojna, radosna…… Oby cdlugo była taka spełniona, szczęśliwa osoba.

    1. By każde dziecko mogło być radosne i bezpieczne – wtedy świat będzie światem dobrym . Pozdrawiam

  5. Zwracasz uwagę na rzeczy istotnie…nieodzowne…konieczne… Wiesz i uczysz się dalej jak z miłością żyć i kreować szczęście w rodzinie. Bravo!
    Pozdrawiam ciepło, Pola

  6. No chciałabym wiele rzeczy brać bardziej “na lekko” i myślę, że dobrze uczyć też tego dzieci, żeby jednak miały przyjemność z życia samego w sobie, a nie czuły tylko ciągłą “spinę” i niepokój. A skąd mogą mieć przykład? – No oczywiście tylko od rodzica. PS. Przytulanie do drzew jest bardzo przyjemne 🙂

    1. Przytulanie jest przyjemne i potrzebne. Tak wiele zależy od rodziców… to wielka odpowiedzialność. Pozdrawiam 🙂

  7. Puszku jak zwykle serwujesz spora dawke dobrej literatury. Najbardziej mi sie spodobala ksiazka Ostatnie drzewo na Ziemi. Piekny zielnik, kolorowy. Pozostale rownie piekne. No i oczywiscie cudny tekst, zyciowy.

    Sciskam mocno.

    1. Każdy coś dla siebie wybrać może z książek które pokazałam – mam nadzieję 😉 Dziękuję i pozdrawiam!

  8. Przepiękny post, bardzo bliski mojemu sercu i moje wewnętrzne dziecko czuło się szczęśliwe czytając go :). Też tulę się do drzew i czerpię z tego energię. Spełniam marzenia te właśnie z dzieciństwa, bo są najodważniejsze, najbardziej szczere i prawdziwe. A przeczytać chciałabym Życie na lekko i właśnie bardziej na lekko to życie przyjąć, bo jednak mam tę dorosłą głowę, która za często się martwi 🙂

    1. Polecam ‘życie na lekko”. W głowie siedzi dorosły A w sercu dziecko… 😉 Pozdrawiam ciepło!

  9. Witaj piątkowo
    Tytuł posta, to słowa, które moja mamą czasem powtarza.
    A cały wpis naprawdę przeczytałam jak zawsze z dużą przyjemnością. Lubię czytać to co piszesz.
    Pozdrawiam żółtymi mniszkami panaszącymi się na trawniku

  10. Tydzień temu spędziliśmy z mężem niedzielę w lesie, bylosmy tak zachęceni tym miejscem że zrobiliśmy kila filmików, do tego tle śpiewały ptaki… To był cudowny i niesamowite dzień, a tak pięknego lasu tak tamten to już dawno nie widzieliśmy. Nie mogliśmy wyjść z niego i strasznie anm bo żal że nie ma z nami dziadków 🙁 do brzozy też się przytulamy i wodę z niej pijemy, niebwiem czy słyszałaś i tym że jest bardzo zdrowa 🙂
    Cudowny wpis, cudowna lektura do porannej kawy 🙂
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. Tak słyszałam. Moja mama wodę z brzozy dawała mi do picia jak jeszcze byłam dzieckiem. Można też kupić. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  11. wspaniały ten wpis o bardzo ciekawych książkach. Pamiętam, że jak byłam w podstawówce to wychowawczyni zabrała nas do lasu i też przytulaliśmy się do brzóz. Mówiła, że to właśnie do tych drzew powinniśmy się przytulać, bo dadzą nam najwięcej energii <3 Dawno tego nie robiłam…

  12. Poluję na “Życie na lekko” 🙂 I w ogóle trudno nie zgodzić się z wszystkimi Twoimi obserwacjami… Moja Czteroletnia nauczyła mnie, że świetnie wyczuje każdy nastrój – szczera, prosta i fajna rozmowa pomaga. Wspólne czytanie – oczywiście też 🙂

  13. Tyle pięknych treści w Twoim wpisie! Jak zawsze zresztą! I jak zawsze mnie zachwycają!
    Nieczęsto się zdarza, aby dojrzała kobieta tyle mogła dostać od kobiety tak młodej! A Ty cudownie się dzielisz swą własną magią ! Dziękuję!

    1. Fusilla… Uczymy się wszyscy od wszystkich… Ja coś daję od siebie ale też coś dostaję od innych. Ty w moich słowach coś odszukasz co staje Ci się bliskie, a ja w Twoich też mogę. Czasami to tylko jedno zdanie… Ale najważniejsze na daną chwilę. Pozdrawiam Kochana…

  14. PIeknie przeplotłaś wartościowe treści z wyborem lektur <3
    To wspaniałe,że starasz się tą swoją Jagodziankę tak mądrze wychować. Sam uwielbiam tulić się do drzew. Pamiętam zielnik, który w biblioteczce miała ( i do dzisiaj ma) moja mama. To obcowanie z przyrodą, lasem daje takie uczucie spokoju.
    Każdy z tych ounktów jest niezwykle ważny i mądry <3

    1. Mądrze wychować kogoś to ogromnie trudne zadanie… Bo sama czasami potrzebuję pomocy… Można się starać a i tak wychodzi różnie. To wszystko jest kosmicznie zaplątane, ale nie można się poddawać i próbować zrobić coś dobrego nawet jeśli popełnia się błędy. A książki zawsze pomagają rodzicom którzy chcą coś przekazać dziecku 🙂 Buziaki!

  15. Las jest dobrem. W lesie czuję się jak w domu. I też się przytulam do drzew. Nie tylko do brzóz. To mnie bardzo uspokaja.

    Nie oglądałam tego filmu. W sumie ostatnio w ogóle mało oglądam filmów. Może czas wrócić.

    z punktem 4-tym nie całkiem się zgodzę. Można być szczęśliwym zarówno z modlitwą jak i bez niej. W zależności od tego kto w co wierzy i czy wierzy. I czego potrzebuje.

    Lekkość życia to przydatna umiejętność. I warto ją nabyć prędzej niż później.

    1. Dokładnie to napisałam w punkcie 4 : “Nie każdy wierzy i nie każdy się modli, a przecież mimo to może być szczęśliwy…”. 😉
      Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *