Inspiracje prosto z Indii plus wywiad.

Inspiracje prosto z Indii plus wywiad.

W dzisiejszym wpisie pomoże mi kobieta, która o indyjskich klimatach wie bardzo dużo. Lubię podróże, lubię egzotyczne historie, które mogą coś wnieść do naszego życia, które chcą nas czegoś nauczyć, pokazać, dlatego z przyjemnością wysłuchałam Ani Różańskiej, która w Indiach była wiele razy. Zaraz i Wy przeczytacie jak ona pięknie i zachęcająco mówi o dalekim kraju, który nosi w pamięci, ale przede wszystkim w sercu.

Gdy myślę o Indiach w mojej głowie pojawiają się intensywne kolory. Barwy, wyraźne i porywające. Tańczące. W nosie czuję zapach intensywnych przypraw. Dynamika kolorów, zapachów i dźwięków, to wszystko jest muzyką, opowieścią. Wszystko wiruje.

Kobiecość, zmysłowość, intensywne kolory – tak widzę i czuję dzisiejszy wpis i temat. Dla odmiany dziś niech będzie bardziej wyraziście 😉 Indie też takie są… Odważne w swych barwach i przekazie.

Kolor pomarańczy, kolor szafranowy i czerwień… – tak to czuję.

Indie rządzą się swoimi prawami. To wyjątkowo egzotyczne prawa, które intrygują i przyciągają. Indie są tajemnicze, a tajemnice są po to, by je odkrywać, więc z radością dziś odkrywam to co Indie mogą zaoferować.

Radość… – tak to czuję.

Przedwiośnie w Polsce to okres dziwny. Zdradliwy. To nie w mrozy chorujemy na ciele i duchu, ale właśnie najczęściej w przejściowych porach roku. W takim okresie trzeba mieć się na baczności. Uważać na siebie i dbać wyjątkowo starannie nie tylko o nasz organizm i ciało, ale przede wszystkim psychikę. W głowie wiele się zaczyna, w naszych myślach i nastawieniu. Lubię w tym czasie sięgać, po książki podróżnicze, lubię przeglądać mapę świata i rozmawiać o dalekich wyprawach. Kontrast. Kontrast tego gdzie jestem ciałem, a gdzie wybrałam się w myślach. Indie, znakomicie wpasowały się w to, o czym dziś mówię i czego teraz szukam. Intuicyjnie poszukuję gorących barw, smaków i klimatów.

O Indiach fajnie i ciekawie napisała też Nina Budziszewska w książce Himalaje. W poszukiwaniu joginów, o której więcej pisałam Tu. Autorka, między innymi tak opisuje ten kraj:

 

 „W Indiach wszystko zaczyna się od zapachu. Zapach jest pierwszym doznaniem, które wita przybysza już po wyjściu z lotniska. Ten zapach jest trudnym do zdefiniowania wrażeniem. Jakby duszący, a jednocześnie odurzający jakby czymś przyjemnym – mieszanka trudno mi określić nadal czego. Jakby słodkawy. Przywykłam już do tej nieidentyfikowalności.”

 

Nieidentyfikowalności…

Mówiąc o Indiach nie powinno zapominać się o ajurvedzie, która jest bardzo związana właśnie z tamtymi stronami. Połączona. Ajurveda odgrywa w życiu Hindusów bardzo ważną i poważną rolę. I ja jestem zachwycona filozofią i sposobem życia – niekonwencjonalną medycyną naturalną, zwaną – ajurvedą. Więcej o tym pisałam Tu, polecając jednocześnie grubą księgę… która skrywa w sobie ogromną wiedzę.

Na dzisiejszy wpis wybrałam 5 inspiracji prosto z Indii, oczywiście jest tego więcej, ale ja skupię się w tym poście na tych pięciu. Coś musiałam wybrać  z tej różnorodności i bogactw dalekiego, kolorowego kraju.

 

 

OLEJOWANIE WŁOSÓW

Hinduski słyną z pięknej urody, ale także z wyjątkowo bujnych i zdrowych włosów. Niektórzy uważają, że to właśnie kobiety z Indii mają najpiękniejsze włosy na świecie. Zawdzięczają to nie tylko genom, ale także pielęgnacji, przede wszystkim olejowaniu. Można użyć masła mango, kakaowego, a także masła shea. Jednak najbardziej ogólnym i wszechstronnym olejem do tego celu jest olej kokosowy. Znakomicie chroni włosy także przed promieniowaniem słonecznym, którego w Indiach nie brakuje! Są też gotowe olejki przeznaczone do tego zabiegu.

 

Zalety olejowania:

Pomaga wyleczyć łupież.

Uelastycznia włosy, nadaje im piękny połysk i blask.

Zapobiega wypadaniu włosów.

Wzmacnia cebulki i przyspiesza wzrost włosów.

Łagodzi podrażnienia skóry głowy i stany zapalne.

Reguluje wydzielanie sebum.

Regeneruje włosy.

Wzmacnia i odżywia włosy.

Itd.

 

Olejowanie na sucho

Jedna z lepszych metod olejowania włosów. Wykonuje się je przed myciem głowy, nakładając olejek na skórę głowy oraz na całą długość włosów. Takie olejowanie wykonujemy, rozpoczynając od skóry głowy. Gdy skóra głowy będzie już pokryta olejkiem – należy rozprowadzić go również na włosach. Im krótsze masz włosy, tym mniej olejku. Głowę pokrytą olejkiem dobrze jest wymasować delikatnie opuszkami palców, aby usprawnić krążenie i pomóc składnikom olejku wniknąć głęboko w skórę i cebulki włosowe. Naturalne olejki lubią ciepło, dlatego podczas olejowania zaleca się również okrycie włosów ciepłym ręcznikiem lub czepkiem.

 

Olejowanie na mokro

Na rękę nabierz olej kokosowy o stałej konsystencji.

Nałóż olej na umyte mokre włosy ok. 3-5 cm od nasady włosa.

Głowę okryj folią spożywczą lub czepkiem.

Pozostaw olej na głowie przez noc.

Zmyj kilkakrotnie olej szamponem.

 

Olejowanie włosów wymaga z naszej strony trochę zachodu i czasu, jednak patrząc na piękne włosy Hindusek, myślę, że warto.

 

 

KURKUMA

Przyprawa o intensywnym żółtym kolorze. Optymistycznym i zdrowym. Jedna z najzdrowszych przypraw świata.

 

„Kurkuma to nie tylko ceniona przyprawa, ale także lek, znany i z powodzeniem stosowany od wieków w medycynie tradycyjnej.”

 

Przyprawa.

Lek.

Kosmetyk.

 

Gdy myślę o kurkumie to od razu na myśl przychodzi mi złote mleko, o którym więcej pisałam Tu. Idealne na przechodnie pory roku. Idealne na sen. Na zdrowie i na lepsze samopoczucie.

Kurkuma jest codziennością Hindusek. Bardzo dobrze sprawdza się w upiększaniu urody. Złoty środek na wiele problemów. Sekret pięknej cery kobiet z Indii.

 

„Delikatnie złuszcza skórę, poprawia jej kondycję, wyrównuje koloryt, zmniejsza widoczność zmarszczek oraz jest świetnym antidotum na różnorodne problemy skórne. Kurkuma pielęgnuje cerę i doskonale sprawdza się jako domowy kosmetyk naturalny. Dekoruje skórę blaskiem, przywraca jej naturalne piękno i blask.”

 

 Maseczka przeciwzmarszczkowa:

Kurkuma zwalcza wolne rodniki, dzięki czemu nasza skóra dłużej zachowuje młody wygląd. Po takiej maseczce cera znów nabierze witalności i promiennego blasku, a cienie pod oczami będą mniej widoczne. Najlepiej wykonać maseczkę na noc, przed snem, by żółty kolor mógł się ulotnić do rana 😉

1 łyżkę kurkumy łączymy z 1 łyżeczką oliwy z oliwek i 4 łyżkami maślanki. Mieszamy składniki do uzyskania jednolitej konsystencji. Pozostawiamy na twarzy na 15-20 minut. Zmywamy wodą.

 

 

MIEDZIANE NACZYNIA

 Dostałam pod choinkę miedziany kubek na wodę. Już wcześniej słyszałam o zdrowotnych właściwościach miedzianych naczyń i wody, która nabiera mocy i zdrowia jeśli jest przechowywana w miedzianych warunkach… Na dzień babci i dziadka Jagodzianka wręczyła w prezencie takie kubki też moim rodzicom. To są wartościowe i zdrowe podarunki.

Naczynia miedziane, zgodnie ze znaną od wieków praktyką ajurwedyjską oczyszczają i uzdatniają wodę kranową. Miedziany kubek z Indii towarzyszy mi każdego ranka, a woda którą w nim przechowuję, a następnie piję na czczo, smakuje wyjątkowo, ma wiele zalet i zdrowotnych właściwości. Wystarczy pozostawić taką wodę na 12 h i jest gotowa do picia. Zalewam kubek na wieczór, rano mam gotowy zdrowy napój.

 

„Przeprowadzono wiele badań naukowych, które potwierdzają doniesienia znajdujące się w starożytnych indyjskich skryptach. Otóż wyznawcy ajurwedy od wieków praktykują terapię wodą przechowywaną w naczyniach miedzianych. Uważają ją za esencję zdrowia i piękna. Współcześnie przeprowadzono wiele badań laboratoryjnych, które potwierdzają, że woda przechowywana w naczyniu miedzianym nabiera prozdrowotnych właściwości. Wystarczy wlać do niego wodę z kranu i pozostawić ją na co najmniej 12 godzin”

 

Woda oczyszczana w naczyniu miedzianym ma właściwości antybakteryjne, antyoksydacyjne, antynowotworowe i przeciwzapalne. Ulega naturalnemu procesowi oczyszczania jej z pleśni, grzybów, glonów i bakterii. Idealnie sprawdza się też do przemywania twarzy – wtedy przyda nam się miedziany dzban.

 

Zalety picia wody z naczynia miedzianego:

* Reguluje trawienie.

* Może działać antynowotworowo.

* Przeciwdziała anemii.

* Przyśpiesza gojenie ran.

* Odmładza.

* Reguluje ciśnienie krwi.

* Oczyszcza organizm z toksyn.

* Korzystnie wpływa na pracę mózgu.

* Wspomaga odchudzanie.

* Reguluje pracę tarczycy.

Itp.

 

Ja mam też miedzianą skrobaczkę do oczyszczania języka. Polecam. Codziennie rano staram się pamiętać, by tak rozpoczynać poranną toaletę, mycie zębów to za mało… Najlepszą opcją i zestawem na dzień dobry jest:

 

* Płukanie ust olejem.

* Czyszczenie języka.

* Mycie zębów.

* Woda do picia z naczynia miedzianego.

 

Niestety, woda przechowywana w plastikowych butelkach ma w sobie więcej zła niż dobra…

Miedz przychodzi nam z pomocą. Indie i ajurveda od dawna wiedzą, że miedziane naczynia są doskonałą alternatywną, a także lekarstwem…

 

 

 

JUGGAD

Jugaad jest synonimem zręcznej improwizacji i zaradności. To charakterystyczna dla Indii filozofia jak najlepszego wykorzystania tego, co się ma.

„Jeśli nie ma co się lubi, to się lubi co się ma.”

Gdy czytam o Juggad na myśl przychodzi mi powyższe przysłowie. Jeśli nie mamy tego czego pragniemy, to musimy zaprzyjaźnić się z tym co mamy pod ręką, z tym co jest w naszym zasięgu. Lepszy wróbel w garści niż…

Nie trącić czasu na czekanie, aż gruszki na wierzbie zakwitną i spadną nam prosto do fartuszka, ale działać i grać kartami, jakie dał nam los. Czekanie na lepszy moment może okazać się nie tylko stratą czasu, ale może doprowadzić do tego, że nigdy nie posuniemy się nawet o metr do przodu.

Indyjska idea improwizacji i pomysłowości oznacza znajdowanie szybkich rozwiązań i dokładanie wszelkich starań, by osiągnąć obrany cel.

 Gdy byłam małą dziewczynką uprawiałam Juggad… Chciałam bawić się w szkołę i być panią nauczycielką, ale nie miałam profesjonalnego dziennika, w którym mogłabym misiom i lalom wystawiać piątki, a czasami pały…

Zrobiłam więc dziennik sama, z zeszytu. Wyobraźnia i chęć działania oraz pracy pomogły mi rozpocząć zabawę z pomocą tego czym dysponowałam.

Następnie chciałam bawić się w sklep mięsny i sprzedawać kiełbasy i pasztety, niestety nie miałam profesjonalnej i pięknej kasy, w której mogłabym przechowywać papierowe pieniądze. Nie czekałam długo. Sama zrobiłam z kartonu taką kasę. I zaczęłam zabawę… To jest Juggad.

 

„Jeśli coś nie dzieje się po naszej myśli, nie użalamy się nad sobą. Próbujemy zrobić coś innego. Nie mamy czasu żeby siedzieć i rozpamiętywać. Takie rozmyślania są fanaberią. Trzeba po prostu uruchomić plan B. W Indiach zamieszkiwanych przez 1,3 miliarda ludzi o wszystkie zasoby trzeba walczyć, więc każdą nadarzającą się okazję wykorzystuje się do maksimum dzięki jugaad.”

 

Bardzo podoba mi się przykład o gałęzi i kiju bejsbolowym:

 

„Działaj mimo skąpych zasobów. Kiedy los zsyła ci gałąź, zrób z niej kij bejsbolowy.”

 

 

KOSMETYKI AJURVEDYJSKIE

Kosmetyki z naturalnym składem i z najlepszymi certyfikatami nie są tanie. Jednak często kosztują też tyle ile kosmetyki nafaszerowane chemią. Sztucznymi składnikami. Jeśli mam wybór i jeśli mogę zadecydować, to wybiorę droższe, ale o dobrym i sprawdzonym składzie. Wolę mieć mniej kosmetyków, ale z idealnym naturalnym składem. Nie liczy się ilość, tylko jakość.

Szukam takich kosmetyków, które są tworzone z pasji i z pomocą natury i co jakiś czas piszę o nich na puch ze słów. Lubię takie opowieści, w których natura zamoczyła swoje palce

Na początku wspominałam Wam o Ani, która o Indiach wie dużo i zaraz przeczytacie, jak o nich pasjonująco mówi. Dzięki Ani mam przyjemność zapoznać się z kosmetykami ajuverdyjskimi SoulTree ich skład i historia powalają. Naturalne dobro zamknięte w słoiczkach i buteleczkach prosto z Indii. Jestem zauroczona tymi kosmetykami, ale przede wszystkim, jak już wspomniałam składem. Jeśli jakiś produkt jest mega naturalny i faktycznie działa to ja bardzo chętnie o nim opowiem jeśli skradnie moje zmysły. Te kosmetyki skradły moje zmysły…i myśli. Pachną pięknie, konsystencja przyjemna w użyciu, ale skład – jest numerem jeden!

„SoulTree czerpie z mądrości Wschodu. Receptury kosmetyków opierają się na ajurwedzie, starożytnej medycynie indyjskiej, a ich skład to bogactwo znanych ze skuteczności ajurwedyjskich roślin i ziół. Pochodzą one bezpośrednio z dzikich zbiorów i małych, organicznych upraw dzięki czemu składniki aktywne preparatów mają większą moc. Rośliny zbierane są ręcznie, z troską, zgodnie z cyklem natury, a ich esencje pozyskiwane we własnym laboratorium firmy – w duchu ajurwedy i idei wildcrafted. By czerpać z czystej energii natury, karmiąc ciało i umysł.”

 

Składniki kosmetyków SoulTree:

 Aloes

Amla

Wosk Pszczeli

Bibhitaki

Brahmi

Nagietek

Wosk Kandelila

Rumianek

Masło kakaowe

Olejek kokosowy

Liście curry

Ghee

Liście zielonej herbaty

Hibiskus

Jaśmin

Miód

Lotos

Lukrecja

Rozmaryn

Granat

Szafran

Sandałowiec

Kurkuma

Orzech włoski

Itd.

 

To tylko niektóre składniki, z których tworzone są ajuverdysjkie kosmetyki. Na mnie robi wrażenie. Każdy z tych naturalnych składników niesie ze sobą ogromną moc. Kosmetyki SoulTree połączyły tradycję i naturę z nowoczesną technologią, która pozwala tworzyć najwyższej klasy i wartości produkty do pielęgnacji ciała, twarzy i włosów.

Mnie jak zawsze parwała i przekonała natura, która tworzy te cudeńka z pomocą człowieka. Idealny skład, pozbawiony chemii, sztucznych barwników, dodatków i konserwantów. Ja jestem fanką takich produktów. Takich opowieści… Bo ajurveda ma wiele do powiedzenia i w tych kosmetykach też ma swój głos.

 

Kosmetyki ze znakiem BDIH:

Zawiera wyłącznie składniki roślinne pochodzące z kontrolowanych upraw ekologicznych i dzikich zbiorów;

Bazuje na naturalnych surowcach – ekstraktach ziołowych, wodach kwiatowych, olejach roślinnych i olejkach eterycznych;

Nie był testowany na zwierzętach;

Nie zawiera surowców pochodzących od martwych zwierząt;

Nie zawiera syntetycznych środków barwiących i zapachowych, parafiny, silikonów i  substancji ropopochodnych;

Do jego konserwacji użyto wyłącznie konserwantów identycznych z naturalnymi, jak np. benzoesan sodu czy sorbinian potasu;

Może zawierać nieorganiczne sole i surowce mineralne;

Nie użyto promieniowania jonizującego w celu przedłużenia okresu przydatności kosmetyku;

Produkt ma ekologiczne i biodegradowalne opakowanie;

Proces produkcji kosmetyku jest przyjazny środowisku.

 

To jest coś pięknego i wspaniałego! Jak bajka… Nawet opakowanie jest ekologiczne i biodegradowalne. Ludzie coraz bardziej się budzą i wiedzą już, że to, co nakładamy na nasze ciało dostaje się do organizmu. Może pomóc, ale może poważnie zaszkodzić, jeśli produkt będzie nafaszerowany chemią i paskudztwami. Nasza skóra jest jak gąbka, która pije to co na nią położymy. To są naturalne, ale jednocześnie ekskluzywne kosmetyki – idealne na prezent. Jestem na grube TAK!

 

Ja wybrałam:

Krem do rąk i stóp – nasze dłonie teraz dostają w kość od ciągłego mycia. Ale przede wszystkim w kość skórze naszych dłoni dają antybakteryjne żele i mydła. To bardziej szkodzi, niż pomaga. Ja też mam wysuszone dłonie, które pragną napić się czegoś dobrego. A nic tak nie da pić skórze jak dobry, naturalny krem.

Wybrałam krem o silnym działaniu pielęgnacyjnym, idealny dla suchych i spierzchniętych dłoni. Dzięki bogatej kompozycji, krem intensywnie nawilża, odżywia i regeneruje zniszczone dłonie. Dodatkowo, zapobiega tworzeniu się przebarwień na rękach. Zawiera aż 4 olejki: sezamowy, migdałowy, kokosowy i morelowy, a do tego cudowne masło kokum. Masło kokum – zwane „lepszą wersją masła shea” – intensywnie ujędrnia i regeneruje skórę, przeciwdziała wiotczeniu i tworzeniu się plam i przebarwień. Połączenie miodu, aloesy i kurkumy potęguje silnie naprawcze działanie kremu. Roztacza przyjemny zapach górskiego rozmarynu. A ja bardzo ufam rozmarynowi

 

Żel do mycia twarzy NUTGRASS, NEEM & RUMIANEK

– Niezawierający mydła żel do mycia twarzy o oryginalnej, lekko cytrusowej nucie, doskonale myje i odświeża skórę. Działa nawilżająco i kojąco dzięki kompozycji z wyciągów z cibory jadalnej (nutgrass), rumianku i olejku mandarynkowego. Kurkuma i miodla indyjska (neem) doskonale usuwają zanieczyszczenia i nadmiar sebum.

Ja przede wszystkim do mycia twarzy używam naturalnych mydeł w kostce, ale jeden żel do mycia twarzy jest dobrym pomysłem, dla odmiany.

 

Krem odżywczy Niezwykle odżywczy krem z dużą zawartością naturalnej witaminy E o doskonałych właściwościach antyoksydacyjnych.

Krem działa dwutorowo: intensywnie odżywia i ujędrnia skórę oraz wyraźnie ją rozświetla. Takie działanie jest możliwe dzięki bogatej kompozycji preparatu i skuteczności ajurwedyjskich składników.

Po zimie i suchym powietrzu odżywienie jest bardzo ważne, a i Ania zachwalała właśnie ten krem. Jestem bardzo ciekawa J

 

 

Szminka ajuverdyjska – Jeszcze czegoś takiego nie miałam. Ja w ogóle bardzo rzadko maluję usta, ale jeśli już mam pomalować, to ta pomadka, z takim składem, jest super pomysłem.

Ajurwedyjska formuła balsamu do ust intensywnie pielęgnuje delikatną skórę ust.
Szminki ajurwedyjskie jednocześnie pielęgnują i upiększają usta. Są w 100% naturalne i wegetariańskie. Regenerują usta i przywracają im gładkość. Wybrałam kolor Coral Pink. Delikatny i zmysłowy…

Kosmetyki ajurwedyjskie,

Kosmetyki wegetariańskie,

Kosmetyki naturalne z certyfikacją BDIH,

Nietestowane na zwierzętach,

Nie zawierają syntetycznych barwników, substancji zapachowych ani konserwujących,

Nie zawierają parabenów, silikonów, ołowiu, DEA/TEA, ftalanów, SLS/SLES, olejów mineralnych, wazeliny, sztucznych zapachów.

Poezja.

 

 

 

*

Polecam przeczytać Wam cały WYWIAD, Ania mówi w sposób, który fascynuje, a jednocześnie przekazuje sporo wiedzy!

 

1. Asia (Ja): Aniu, wiem, że byłaś w Indiach wiele razy, dlatego jesteś bardzo odpowiednią osobą, która może nam opowiedzieć o dalekim, egzotycznym kraju, który intryguje. Dlaczego Indie?

Ania: Indie same mnie “zawołały”, i wierzę, że tak się z ludźmi dzieje – jedni czują, że muszą tam pojechać i coś sprawia, że wracają; inni jadą i obiecują sobie, że nigdy więcej; a dokładnie – po raz pierwszy pojechałam do Indii i Nepalu w 1997, jako studentka, (w czasie gdy 100 dolarów starczało na miesiąc życia) (!), z zamysłem by odwiedzić buddyjskie miejsca – a więc Lumbini, gdzie Budda Śakjamuni się urodził, Bodhgaya, gdzie się oświecił, jak też te miejsca ważne dla hinduizmu – Varanasi na przykład;

To był pierwszy wyjazd, po jakimś czasie zaczęłam tęsknić – dlaczego Indie? Bo to kraj tak złożony i tak fascynujący, że frapuje umysł – a mnie próby zrozumienia różnych zjawisk inspirują, wciągają, służą rozwojowi.

Drugi powód – kontakt z ludźmi, który ma zupełnie inną jakość; taki flow z obcymi, fakt, że kulturowy gorset, to, co wypada i nie wypada, nasze codzienne maski opadają – ten kontakt jest bardziej emocjonalny, bardziej pierwotny, że tak powiem; pewnie to, że na Zachodzie tak już nie jest, jest ważne – w Indiach ludzie, zwłaszcza ci, którzy nie są częścią nowoczesnych Indii miejskich, mają dla ciebie czas, uwagę, otwarte serce, ciekawość …

Poza tym, przy każdej rozmowie odkrywa się coś ciekawego – np. to, że niby taki zwykły sprzedawca herbaty ma niesamowitą historię, że pisze wiersze albo pracuje 18 godzin dziennie bo chce wykształcić dzieci – chcę powiedzieć, że los ludzi jest w Indiach często tak trudny, że ci ludzie inspirują, mają masę do dania.

Trzeci powód – dobrze robi mi kraj, który mnie zmusza do porzucenia prób kontroli i gdzie dużo rzeczy jest na opak, nieprzewidywalnych; mam na myśli to, że jak się coś zaplanuje (np. pociąg o 21) – jest duża szansa, że się do niego wsiądzie o 23; to tylko przykład – moje doświadczenie dotyczy raczej tego, że lepsze życie, pełniejsze, jest tam, gdzie toczy się ono bez planu, gdzie idzie się za impulsem – i właśnie fakt, że rzeczywistość Indii nie da się podporządkować, że (zwłaszcza kiedyś) wiele rzeczy nie działa, że często nie jest wygodnie i nie jest tak, jak miało być – jest doświadczeniem dobrym, wyzwalającym; pomaga puścić oczekiwania i kontrolę – i zwykle wtedy dzieją się najwspanialsze rzeczy;

 

2. Asia:

Tak, odpuszczenie sprawdza się zawsze i wszędzie, jak widać… A czego nauczyły Cię Indie? Kraj, który frapuje umysł – jak sama powiedziałaś.

Ania:

Czego mnie nauczyły? To trudne pytanie, bo mam wrażenie, że nie nauczyły niczego, a bardziej – że pobyty tam, te dłuższe zwłaszcza po rok albo 8 miesięcy, wszystkie razem mnie współkształtowały, i tyle. Pewnie pomogły mi się ćwiczyć w patrzeniu z wielu perspektyw; może umocniły w pokorze, bo ludzie są wielcy i silni, zwłaszcza ci, którzy wyglądają niepozornie.

Może też jeszcze oduczyły osądzania, pokazując najpierw jak łatwo przeskoczyć w osąd; pokazały stereotypy i pomogły uwolnić się od części z nich przynajmniej;

a przede wszystkim, dały cudowne poczucie, że wielorakość, inność, wielokulturowość jest barwna, wspaniała;

A na koniec tak: myślę, że wyjazdy uczą tego samego, czego uczy brak wyjazdów – czyli każdy moment życia uczy tego samego – stawia człowieka wobec samego siebie, oko w oko z sobą; każda chwila jest bezcenna, nieważne na jakim kontynencie – Z Indii czy Polski, jak od guru, uczeń weźmie to, do czego jest gotowy;

 

3. Asia:

Ja często mówię, że jeśli nie będziemy umieli odszukać szczęścia w swoim ogródku, to w dalekich ogrodach świata będzie to bardzo trudne…

Taka myśl mnie naszła:  dasz radę opisać Indie w 3 słowach? 😉

Ania:

Frapujące – nieprzewidywalne – pełne życia.

 

4. Asia: Pełne życia, kolorów i smaków, obfitość… Ja tak to widzę, mimo że nigdy nie byłam… Indie przyciągają mnie z powodu ajurvedy, bo Indie łączą się z ajurwedą, czy i Ty dałaś się porwać tej niekonwencjonalnej medycynie i sposobie na życie?

Ania:

Ajurweda – tak, korzystałam z ajurwedy zwłaszcza, gdy pomieszkiwałam w małej wiosce w Kerali; korzystałam z niej po lokalnemu, nie jak turyści, ale jak sąsiedzi, mieszkańcy wsi; miałam tę cudowną okazję by obserwować co stosuje się na co dzień, jak się myje włosy, jak opatruje się rany, co na nie daje etc – więc ajurwedę stosowaną w domach, jako część bardzo starej tradycji – i ajurwedę w klinikach lokalnych, a więc też działania i pomoc ze strony lekarzy ajurwedy, terapeutów itd.

W Kerali to jest tak, że zdecydowanie, ajurweda jest w krwioobiegu wsi, że tak powiem – od wstawania o świcie, po dietę, godziny spożywania posiłków, po dostosowanie życia do pór roku etc. Podobnie jest z jogą czy pranajamą – ludzie “naturalnie” robią na werandach najprostsze asany czy wiedzą jak należy pooddychać by się uspokoić. To jest część ich tradycji, ich dziedzictwa, uczeni są przez rodziców i dziadków – mnie zachwyca właśnie ta “całość” – czyli ajurweda, joga, praktyka duchowa taka czy siaka – wkompowanowana naturalnie w życie; gdzieś tam nie lubię “kulturowych importów”, tzn. widzę ich ograniczenia i sztuczność, stają się często tylko modą, a to jest po prostu pewien styl życia i pewne podejście do życia, swojego umysłu, ciała, przyrody etc.

 

5. Asia:

Niesamowite. Czyli porwała…?

Ania:

Czy dałam się porwać? Niekoniecznie, ja jestem dość oporna. W Kerali było mi łatwiej zachowywać się podobnie do innych, wejść w pewien rytm dnia, żywić się tak, jak inni i żyć zdrowiej. Tutaj nie jest mi łatwo i stosuję pewne praktyki z ajurwedy, powoli je adoptuję, zmieniam swoje nawyki, ale to tak, że jeden po drugim.

Staram się przede wszystkim nauczyć się jak dbać o równowagę dosz, jak się układać z zadaniami, rytmem dnia, etc. jako Vatta_Pita;

więc ta ajurweda się bardzo rozciąga w praktyce – teraz np. staram się wprowadzić ład, strukturę w rytm dnia, bo to bardzo uspokaja Vattę (co jak wiatr szaleje);

Ajurwedę szanuję, po prostu. Uważam, że jest najbardziej holistycznym ze znanych mi pomysłów na dobre życie – i to wcale nie chodzi tylko o fizyczne zdrowie, na którym ludzie Zachodu się zafiksowali.

W ajurwedzie zachwyca mnie całościowość, traktowanie człowieka jako umysłu-duszy-ciała; taka sama dbałość o umysł, o to, by go umieć wyciszyć, dać mu przerwę, karmić dobrymi rzeczami – i taka sama dbałość o emocje i ciało.

Poza tym wiem, że ajurweda, zwłaszcza stosowana tam, gdzie powstała, na południu Indii, działa – przynosi rewelacyjne skutki. Ale uważam też, że nie jest remedium na wszystko, na pewne poważne choroby na przykład, ale że na niektóre (reumatyzm, choroby układu immunologicznego, alergie ,łuszczyce etc) – pomaga wyjątkowo skutecznie.

No i ostatnia rzecz – ajurwedę prowadzi czy przyświeca jej idea takiego życia, w którym korzystamy z pełni życia – a więc pełni naszych sił witalnych. Innymi słowy – celem ajurwedy jest utrzymanie albo przywrócenie naszej witalności.

To jest fantastyczne myślenie o człowieku, jak dla mnie. Że celem takiego systemu jak ajurweda – jest pomoc człowiekowi, by mógł się cieszyć życiem w pełni.

Czyli był zdrowy, zintegrowany, ugruntowany, miał dobry nastrój, entuzjazm, był w kontakcie z sercem – mógł być w pełni sobą, swoją najlepszą wersją, niezaburzoną przez choroby, depresje, problemy etc.

 

6. Asia:

Wspaniale to wszystko opisujesz. Jak książka. To jest dobry czas na taką opowieść. Tyle można się dowiedzieć i doświadczyć z samych Twoich słów… Natura jest kluczowa w tym, by człowiek czuł się dobrze, nie tylko naturalne leki, pożywienie, ale też kosmetyki… Dlaczego zaufałaś ajuverdyjskim kosmetykom SoulTree?

Ania:

Naturalne kosmetyki stosuję od lat; unikam chemii w kosmetykach i odkąd się dowiedziałam, że przez skórę wchłania się 2 kg samej chemii z kosmetyków rocznie, ale nie jestem w tym radykalna,- pure eko freak;

Soultree odkryłam w Indiach, u znajomej Hinduski w domu, która je bardzo ceniła – a Hinduski są wybredne jeśli chodzi o kosmetyki naturalne, poprzeczka dla kosmetyków ajurwedyjskich postawiona jest bardzo wysoko, bo i takich marek jest dużo w Indiach.

Soultree okazało się wyjątkowe pod wieloma względami – najpierw zakochałam się w jakości produktów, w tym jak się wchłaniają, jak pachną i jak działają. Działanie np. odmładzające czy rozświetlające kremów zobaczyłam w pełni po kilku miesiącach – że wow, skóra jest inna, zeszły mi przebarwienia słoneczne po odżywczym kremie szafranowym – i im dłużej je stosowałam, tym bardziej ceniłam.

BTW, ajurwedyjskie kosmetyki są wyjątkowe – bo mają w sobie ekstrakty z ziół i roślin o bardzo silnym działaniu – stosowane są przecież w leczeniu chorób! A poza tym, nikt nie zna się tak jak Hindusi na olejkach – a w każdym kosmetyku są po prostu genialnie dobrane!

Potem poczytałam o marce – ma niesamowitą na Indie etykę działania, bo współpracuje bezpośrednio z drobnymi rolnikami, buduje dla nich studnie, angażuje się w życie różnych wsi, i szerzy ideę organicznych upraw – tylko z takich kupuje zioła.

Dla mnie ta etyczność i wizja firmy były szalenie ważne. Są też zakorzenione w myśli indyjskiej, w podstawowej zasadzie hinduizmu i buddyzmu – ahinsa, zasadzie niekrzywdzenia.

I tak dochodziły kolejne elementy. Dowiedziałam się, że jako jedyna marka ajurwedyjskich kosmetyków made in India ma certyfikat jakości BDIH, czyli kosmetyki są naprawdę ekologiczne i naturalne, przebadane w Niemczech, i badane co roku.

Podobało mi się to, że to prawdziwie ajurwedyjskie kosmetyki, a nie tylko – w sposób dowolny – inspirowane ajurwedą. Że firma podejmuje taki wysiłek by wrócić do korzeni, do starych receptur i traktuje ajurwedę poważnie. Wśród pierwszej trójki – założycieli firmy – był też lekarz ajurwedy.

I tak to się zebrało. Miałam bardzo małe szanse by zostać dystrybutorem, ale jakoś udało mi się przekonać firmę (chyba z powodu mojego entuzjazmu i tego, że byłam w Indiach zasiedziana, a ajurwedę szczerze cenię) – spotkaliśmy się w biurze w Delhi, były rozmowy, i się udało.

 

7. Asia:

To prawda, czytałam o tych kosmetykach, teraz mam też przyjemność je wypróbować i jestem pozytywnie i miło zaskoczona. Robią wrażenie. Zwłaszcza ich skład. Hinduski znają się na pielęgnacji. Mnie jako kobietę interesuje to, jakie są kobiety z Indii? Co lubią? Czego możemy – my kobiety zachodu- się od nich nauczyć?

Ania:

Bardzo szerokie pytanie. Jakie są – musiałbym strasznie generalizować, lepiej nie.

Nauczyć możemy się dużo – łagodności w podejściu, asertywności (!) w dobrym sensie tego słowa, takiej, która nie jest agresywna czy drapieżna, są też oddane rodzinie, mają dużo więzi z innymi kobietami – tworzą takie rodzinne czy sąsiedzkie wspólnoty – i to jest fantastyczne;

nie są osamotnione, doceniają wsparcie innych kobiet, ich obecność w swoim życiu;

są silne – powstają przeciw patriarchalnej tradycji z niezwykłą siłą i mocą!

Mają w sobie coś z poezji dla mnie – czułość, delikatność i siłę jednocześnie.

Więc uczyłabym się od nich siostrzeństwa; ich życie – bycie matką choćby – jest inne, bo nie są pozostawione same sobie.

Przy dzieciach pomagają im wszyscy, a potem one uczestniczą w wychowaniu innych dzieci (zwykle w swojej dużej rodzinie) – a kuzynek, ciotek, krewnych jest zawsze mnóstwo.

Hinduski tak się od siebie różnią, jak różni się od siebie północ Indii od południa, albo wieś w Biharze od Bangalore, indyjskiej Doliny Krzemowej 🙂

 

8. Asia:

Siostrzeństwa… Możliwe, że tego właśnie brakuje nam tu, na zachodzie… Aniu, dziękuję, że zabrałaś nas w podróż do Indii. Wyjątkowa to była podróż, bo napisana sercem… Czułam dużo serca i pasji w tym, o czym mówisz i jak mówisz. Opowiedziałaś to lepiej niż niejedna książka podróżnicza. Jestem oczarowana i wzruszona tak piękną opowieścią… Masz dar przekazywania tego, czego doświadczyłaś – to ważne. Dziękuję.

 P.s. Nie chciałam skracać wypowiedzi Ani (mimo że są długie) bo każde jej słowo jest inspirujące i potrzebne w tym wpisie. Żal było coś ucinać. Słowa na wagę złota… Jak złota kurkuma 😉 

 

*

 

Bardzo się cieszę, że mam przyjemność wypróbowania tak niezwykłych i dobrej jakości kosmetyków ajurvedyjskich. Jednak jeszcze bardziej cieszę się za możliwość poznania Ani. Jestem wdzięczna, że jej inspirujące słowa o Indiach mogły zagościć na moim blogu. Cieszę się,  że to właśnie Ania namalowała słowami i swoim doświadczeniem obraz kolorowego, dalekiego kraju na puch ze słów. A przecież to dopiero początek. Lepiej sobie tego nie mogłam wymarzyć i wyobrazić. Zwłaszcza dziś, gdzie podróże są utrudnione, historia Ani i jej pasja do Indii sprawiły mi ogromną radość. Ania mnie przeniosła daleko stąd. I zrobiła to w sposób profesjonalny i delikatny zarazem, w sposób kobiecy. Indie są jak kobieta… Zmysłowe, tajemnicze i szukające życia

 

Pozdrawiam ciepło asia 

Z czym Wam kojarzą się Indie? I czego Wy przede wszystkim  szukacie w kosmetykach? 🙂

 

53 komentarzy do “Inspiracje prosto z Indii plus wywiad.

  1. Nie wiedzialam ze kobiety w Indiach robia takie zabiegi z wlosami. Faktycznie maja piekne wlosy i ogolnie niezwykla urode. Kurkume bardzo lubie 🙂 Marze o podrozy do Nepalu chce zobaczyc Himalaje. Mam nadzieje ze kiedys zobacze

    1. Hinduski bardzo lubią dbać o urodę, o cerę i włosy i zazwyczaj pomagają im w tym naturalne składniki i ogólnie ajurweda.
      Życzę spełnienia marzeń 🙂

  2. nie będę piękna Indianką… znaczy Indyjką, znaczy Hinduską… – trochę jakby obok mnie i marne szanse, nawet, gdybym wtarł w głowę cały olej rzepakowy wyhodowany nad Wisłą. ale bardzo mi sie podoba, że egzotyczną nazwę znalazła nawet zabawa dzieciaków i ich zaradność, by z niczego zrobić własny wszechświat.
    Bawiłem sie kapslami, patykami, kawałkami cegieł. mur był potrzebny i zawsze dało się go wykorzystać. jakaś górka, drzewo, dach łatwiejszy do osiągnięcia od innych.
    Bardini mawiał – pies jest temat, i potrafił węglem namalować psa z całych jego światem. i pies na tym w naprędce powstałym obrazku zaczynał merdać ogonem – to się nazywa talent. on chyba nigdy nie przestał być dzieckiem i umiał się bawić/cieszyć do końca.
    oby udało się zostać dzieckiem aż do końca. zachwycać się tym co jest i wymyślać to, co być może.

    1. I ja bawiłam się tym co Ty wymieniasz… Świat to była jedna wielka zabawa i możliwości nawet jeśli było skromnie. Zachować w sobie klimaty dziecka – to skarb.

      1. Tobie udaje się to wyśmienicie – nie widziałem piękniejszych zdjęć, jak ty, podskakująca gdzieś pośród pól, lasów, z dzieckiem, które stara się naśladować. Oglądałem nie raz, od dłuższego czasu. to, co Ty wiesz…

  3. Wszystko to brzmi bajecznie i zdrowo przy okazji:-)
    Kurkumę wsypuję do wielu potraw, nie zauważyłam jeszcze efektu odmłodzenia, ale czekam cierpliwie.
    Uroda Hindusek jest niesamowita, co bardziej widać u hinduskich aktorek, pojawiło się kilka filmów na Netflixie. kolory, zapachy i smaki to chyba tez najbardziej kojarzy mi się z Indiami:-)
    Tam także ostatnio kobiety zaczęły walczyć o swoje prawa!
    Gdy do swojej pięknej duszy dodasz jeszcze ajuwerdyjskie kosmetyki, to wyjdzie cudna całość:-)

    1. Jotko, bo kurkumę to trzeba na twarz w postaci kremów , maseczek itp wtedy będą efekty 😉 Ajuverdyjskie kosmetyki to petarda zwłaszcza ich skład.

    1. Jest wiele takich miejsc na świecie do których nigdy się nie wybierzemy…Z różnych powodów…

  4. Serią kosmetyków chętnie się zainteresuję, już od dawna staram się stosować tylko naturalne. O miedzianych naczyniach też już słyszałam wiele dobrego, ale ostatnio okazało się, że przyczyną wielu moich kłopotów zdrowotnych było przejście na wodę – niby zdrowszą bo w szklanych butelkach ale za to o wiele uboższą w elektrolity. Na to bym nie wpadła – a jednak…Wróciłam do bogatszej wody w plastikowych butelkach i dzięki temu odstawiłam kilka leków. Przekonałam się, że każdy człowiek jest inny i musi wybrać to, co akurat jemu służy, nie warto podążać za ogólnymi trendami, tylko zawsze szukać względem siebie.

    1. Oczywiście, że tak. Każdy z nas jest inny i każdy powinien szukać wsparcia dla siebie indywidualnie… 🙂

  5. Przeczytałam z ogromną uwagą i wywiad i każde słowo. Jestem zafascynowana tym krajem, kolorami Indii, tradycją , ajurwedą, filozofią hinduizmu, życiem w zgodzie z natura i ludźmi. Przeczytałam wiele książek i tekstów, ale nigdy tam nie byłam. Było to moim marzeniem, ale… znów ta pandemia… pokrzyżowała wiele planów…
    Ciut zazdraszczam ludziom, którzy mieli okazję poznać ten niezwykły kraj…
    Pozdrawiam cieplutko, Pola

    1. Ja nie zazdroszczę ale było by fajnie odwiedzić tamte rejony. Mnie bardziej ciągnie do np. Nepalu… 😉

  6. Indie kojarzą mi się podobnie jak tobie z intensywnymi zapachami i kolorami. Olejowanie rzeczywiście dobrze na włosy działa, tylko trzeba dobrać odpowiedni olejek do swoich włosów. W moim przypadku póki co najlepiej sprawdza się taki z oliwek. Przyznam, że chętnie bym się do Indii wybrała.

  7. Nigdy mnie nie ciągnęły podróże w dalekie strony i dzisiaj dotarło do mnie ,że jest tak dlatego bo jeśli dzisiaj , tu gdzie jestem , jestem ślepa na wschód czy zachód słońca, jeśli jestem głucha na cudowna opowieść spotkanego człowieka, gdy pojadę daleko, nic sie nie zmieni i głucha będę i ślepa będę.Pamiętam starszą kobietę na ławce przed drewnianym domem, patrzącą na scieżkę, codziennie tak samo, codziennie nie inaczej a po wielu latach dotarł do mnie ten obraz a co więcej, jego znaczenie. Piękny jest świat i ludzie ręką Boga ,tak różni, tak piękni , tak nieodgadnieni jednak nie ma piekniejszego wrzechświata ponad ten który w dłoniach trzyma życie ,dziecię trzyma , sypie ziarno do ziemi by życie miało pięknie i nie było głodne, zachwyca się tym co ma a nie tym co mieć może.
    Piękni są ludzie wyznający sobie miłość a tym piękniejsci , im bardziej szczerze, bardziej obcym to mówią.

    1. ….Czytam co Pani dla mnie stworzyła i wciąż wzbudza się we mnie oburzenie. Niesłuszne, oczywiście, ale to moje odczucie. Dlaczego inne jest lepsze. Dlaczego Indie witają nas zapachami kiedy Matka Teresa wspominała coś o śmierdzącej biedzie.
      “Płukanie ust olejem.

      * Czyszczenie języka.

      * Mycie zębów.

      * Woda do picia z naczynia miedzianego.
      Patrzę na moje psy , czasem inne zwierzęta i teraz to przykladam do ich toalety. Nie rozumiem.
      Patrzę na siebie….olej ?….zostanę przy wódce.

      1. Tak, jest i tam śmierdząca bieda… Jak wszędzie. Jednak skupiam się tym razem na czymś innym. A wódka? Tak, czasami to dobry i lepszy wybór…

    2. Jeszcze jedna wątpliwośc przyszła mi do głowy. Wieloryby jedzą plankton. Jest bardzo zdrowy. Czy dla ludzi jest zdrowy ?. Otóż niekoniecznie wszak zyjemy w określonym miejscu i chociaż wielu z nas , coraz więcej się przemieszcza, kiedyś tak nie było a więc ewolucja dopasowywała nas do miejsca i my się do miejsca w którym żyjemy. Jesteśmy doskonali w naszym miejscu bo do niego od tysiecy lat się nasze organizmy dostosowują. Jedzenie planktonu, może ale nie musi uczynić z nas zdrowych niczym wieloryby.

      1. Nie ma wątpliwości. Bo zgadzam się. Często w innych wpisach to powtarzałam: dopasować świat do siebie, a nie siebie do świata. Wybierać. Wybrać to co będzie dla nas ok, resztę zostawić.

    3. A mnie ciągnęło.
      Jednak wiem, że jeśli nie zainteresuje nas nasz mały ogródek domowy to wielkie ogrody tego świata też nie mają u nas większych szans…

      1. Pani lubi takie inne , niźli nasze , kraje, obrazy, ludzi dlatego pozwolę sobie życzyć by dane było bezpiecznie odwiedzić różne miejsca, spotkać różnych ludzi i napchać nozdrza cudownymi zapachami. Pani życzę i Pani bliskim z okazji…nadchodzącego trzynastego.

        1. Kocham Polskę i polskie klimaty. Lubię podróże i dalekie klimaty. Serce jest tu na polskiej ziemi. Myśli są w drodze. Najważniejsze mieć gdzie wracać. I o tym często pisałam. Też życzę dobra…

  8. Z ogromną przyjemnością przeczytałam cały post. Mnie też fascynują Indie, choć wiem o nich niewiele. Przeczytałam jakiś czas temu książkę Lucyny Winnickiej “Podróż dookoła świętej krowy”, która to wzmocniła moje uwielbienie dla Indii. Zapisałam sobie nazwę kosmetyków, postaram się poszukać przez internet. Także przepis na maseczkę, bo nigdy nie byłam u kosmetyczki, a czuję, że mojej twarzy przydałoby się odświeżenie. O zdrowotnych właściwościach miedzi słyszałam pół wieku temu, kiedy to nosiła miedzianą bransoletkę. Naczyń poszukam, bo do tej pory tylko je widziałam w kuchni znanych zagranicznych celebrytów. Pozdrawiam serdecznie.

    1. Dziękuję za polecenie książki chętnie się z nią zapoznam 🙂 Naczynia miedziane nie są tylko u celebrytów… 😉

  9. Mnie, jak Tobie Indie też kojarzą sie z ciepłymi, wyrazistymi barwami, smakami i pięknymi kobietami. Kojarzą mi sie też z biedą. Bollywoodem. i z filmem “Slumdog’ milioner”.
    Bardzo podoba mi się idea siostrzeństwa. Niekiedy można tego doznać i w Polsce, ale za rzadko. Przeważnie jest rywalizacja, konkurencja, zazdrość. A każdej z nas potrzeba przecież zrozumienia, empatii, poczucia wsparcia i bezpieczeństwa.
    Wszystkiego dobrego z okazji Dnia kobiet, Asiu!:-)*

    1. Każdy z nas potrzebuje zrozumienia i tolerancji… Ale by coś dostać trzeba też chcieć dać 🙂 Dziękuję za odwiedziny i na każdy dzień życzę Ci wszystkiego dobrego!

  10. Mam z Indiami takie same skojarzenia te kolory, zapach i muzyka. Zamykam oczy i przenoszę się tam razem z Tobą <3.
    Olejowanie to coś co przydałby się moim włosom. Tak trzeba niestety poświęcić trochę czasu. Ciekawy też sposób z tą wodą w naczyniu miedzianym. Może wypróbuję 🙂
    Juggad chyba najbardziej rozumieją dzieci 🙂 Tak kiedyś można było zrobić wszytko z niczego! Warto uczyć się od dzieci 🙂
    Te kosmetyki też wyglądają zachęcająco. Bardzo wartościowy post i wywiad <3

    1. Dziękuję. Bardzo polecam naczynia miedziane, dla zdrowia. Kup kubek, to już wystarczy 🙂 Nie trzeba od razu dzbanów itp.
      Dzieci wiedzą więcej…

  11. Biorę dziś od Ciebie Asiu kubek miedziany i jakiś nieduży miedziany dzban. Zaraz poszukam i zakupię, czuję już moc tych naczyń.

  12. Dla mnie Indie, to niesamowite kolory i energetyczna muzyka. No i kurkuma!
    A wszystko, co napisałaś jest bardzo, bardzo ciekawe! Z przyjemnością czytałam, także wywiad!
    Pozdrawiam ciepło!

  13. Wiele ciekawych informacji można dowiedzieć się dziś z Twojego wpisu. Jak lubię podróżować to Indie zawsze były na końcu mojej listy, nigdy mnie tam specjalnie nie ciągnęło, ajedynym powodem jest ten brud którego się boję… nie brzydzę, ale właśnie boję… Indie są piękne, magiczne i ciekawe ale to co się tam dzieje na ulicach to mnke przeraża… moi tysiące byli w Indiach tesy razy i wiem ze dziś z wielką chęcią tez by pojechali..
    Hinduski są niezwykłe kobiey.. . miałam okazję z jedną pracować i dla mnie to była niesamowicie dobra kobieta, pomocna, uczynna, ciepła i bardzo życzliwa…
    Mimo wszystko czekam… może kiedyś tam dojade i zobaczę ten kraj…

    1. W Indiach jest różnorodność i kontrasty…
      Każda kobieta która spotykamy może stać się nasza nauczycielką, czy to będzie Hinduska czy Amerykanka… trzeba mieć oczy i serce szeroko otwarte 🙂

  14. Indie kojarzą mi się z zapachem kadzideł i niezwykłą grą kolorów 🙂 Kurkumę stosuję wręcz nałogowo- codzienni do kanapek, oczywiście z dodatkiem pieprzu, bo dopiero wtedy zaczyna najsilniej działać 🙂

  15. Kochana
    Trochę tych wiadomość już znałam, o części się dowiedziałam- za co dziekuję🤗
    Cieplutko pozdrawiam, zdrówka życzę Twoim bliskim także💖🌷😃

  16. Ale tutaj dzisiaj u Ciebie klimatycznie- i ma na myśli klimat dalekiego wschodu. Po pierwsze bardzo ciekawy wywiad, po drugie musze koniecznie zacząc olejować wreszcie włosy, bo widzę ,ze to dal nich sporo dobrego. Kurkuma w mojej kuchni gości od dłużsego czasu 🙂
    Indie kojarzą mi się z dalekim wschodem, egzotyką , bogatą kuchnią, kolorami, nietuzinkową kulturą ale i też niestety z biedą.

    pozdrawiam

    1. Olejowanie włosów przynosi efekty ale trzeba zakasać rękawy bo jednak trochę naszego wkładu i czasu to wymaga 😉 Pozdrawiam

  17. Bardzo ciekawy wpis, wywiad również. Mi z Indiami kojarzą się różne kadzidła, a nawet nie wiedziałam, że tak popularne jest tam olejowanie włosów. Olejuję już od jakiegoś czasu i potwierdzam, że świetnie działa to na włosy. Mi olejowanie dużo pomogło, włosy wyglądają znacznie lepiej. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *