Do łóżka chodzę z książkami i pajdą ciasta…

Do łóżka chodzę z książkami i pajdą ciasta…

Mam wrażenie, że dziś wyjątkowo dobrze książki ratują nasz tyłek, przed tym co dzieje się na świecie. Książki zawsze miały dla nas czas, tylko, że my tego czasu zawsze mieliśmy za mało… Los ma dziwne poczucie humoru. Dziś los nam dał więcej tego czasu… Los (lub ktoś) zatrzymał świat. Zatrzymał restauracje, baseny, kina, samoloty, granice, a tym sam zatrzymał możliwości prostego i dobrego przemieszczania. Zatrzymał podróże. Niby coś tam można, coś tam się kręci, coś tam się posuwa, ale co to za kręcenie? Co to za posuwanie…? Każdy z nas dobrze pamięta, jak było ‘przed’, i widzi jak jest teraz. Różnica dostrzegalna gołym okiem i wszystkimi zmysłami. Trzeba być uważnym i przede wszystkim słuchać swojej intuicji… Prawda i odpowiedź jest w nas, nie w tym co dzieje się na zewnątrz.

Książka.

Książka jest dziś tym wszystkim, co nam zatrzymali.

Rekompensuje, jak może.

Znamy takie oklepane hasła typu: ‘Kto czyta ten żyje dwa razy, ‘Książka to podróż’ itp.

Dzisiaj te hasła znaczą więcej, niż kiedykolwiek pamiętam. Dziś stają się rzeczywistością, a nie oklepanym zdaniem.

Książki zawsze ratowały. Dziś też przychodzą z pomocą i wsparciem. Pamiętam książkę Bibliotekarka z Auschwitz, o której więcej pisałam Tu, najmniejsza biblioteka świata, która była jednocześnie największą biblioteką świata. Obraz książki, która ratuje w człowieku człowieczeństwo

Kiedyś pomogła mi książka Ania z Zielonego Wzgórza, innym razem Najmłodsi Żołnierze walczącej Warszawy, dziś często pomagają mi Muminki. Książka wie, kiedy powinna się pojawić w naszej codzienności i często się pojawia.

Jeszcze rok temu taki wpis o sile i wartości książek, czy miałby sens… Czy jeszcze rok temu pomyślałabym o książkach tak jak myślę dziś? A dziś myślę, że książki wyjątkowo dobrze ratują przysłowiowe pupy…

Kiedyś najczęściej czytałam w ciągu dnia. Dziś czytam przede wszystkim wieczorami, przed snem. I jak się okazuje, to niegłupi pomysł.

 

„Książka jest doskonała na sen, ale też poprawia jakość życia na jawie.”

 

A teraz będzie coś, co mnie zatrzymało i dało do myślenia:

 

„Już jedna przeczytana powieść sprawia, że tworzą się nowe połączenia między neuronami.”

 

Hmm.

Muszę zacząć czytać więcej powieści. Tak pół żartem, pół serio, bo z tego co się dowiedziałam to dobrym pomysłem jest zmieniać co jakiś czas rodzaj czytanych książek. To znaczy, jeśli czytamy romanse to nie zapominajmy o urozmaiceniu, sięgając na przykład po thriller lub książki historyczne. Taka zmiana dobrze zrobi naszej głowie. Eksperymentujmy. Mam zamiar zacząć czytać więcej powieści… 😉

Czytać i zagryzać to pajdą domowego cista. Wiem, wiem… Czytanie jest zdrowe, ciasta – średnio na jeża… Ale jakaś równowaga powinna być zachowana. Uwielbiam książki i uwielbiam domowe ciasta. Jeden z cytatów mówi:

„Uleganie kaprysom stanowi dowód wewnętrznej wolności.”

 I lubię się tego trzymać…

Na końcu zapodam Wam przepis na proste, a jednocześnie pyszne domowe ciasto, owocem mango inspirowane, ale teraz wróćmy do książek, zwłaszcza tych czytanych przed snem.

 

Udowodniono, że czytanie:

– Wzmacnia pamięć.

– Sprawia, że mózg wolniej się starzeje.

– Chroni mózg przed chorobą Alzheimera

Itp.

 

Jednym zdaniem:

 Książka jest lecznicą umysłu – te słowa widniały na portalu Biblioteki Aleksandryjskiej. To największa biblioteka starożytnego świata.

 

Co jeszcze daje nam czytanie książek, zwłaszcza przed snem:

 

POPRAWIA JAKOŚĆ SNU

Gdy czytamy, nasz oddech spowalnia, staje się rytmiczny, a mięśnie się rozluźniają. Lektura korzystnie działa na sen. Umysł przestawia się w tryb odpoczynku. Papierowe kartki książki są prawdziwe. Nie oszukują tak jak niebieskie, dziwne światło telefonów komórkowych, telewizji i tabletów. Więcej o niebieskim świetle pisałam Tu. 2 h przed snem warto wyłączyć niebieskie, zdradliwe światło nowoczesności… Dobrze sprawdzają się przed nocą opowiadania…

 

 REDUKUJE STRES

„Już 6 minut czytania zmniejsza stres o 68%”

No to muszę Wam powiedzieć, że jest moc! Zaskakujące. I godne uwagi. 6 minut, które mogą przenieść nas tam gdzie, odetchniemy…

I kolejne zaskoczenie: czytanie relaksuje bardziej niż muzyka. Czytana historia angażuje nas bardziej niż słuchana muzyka. Uaktywnia się wyobraźnia, która zmienia naszą świadomość. I działa to nawet przez wiele godzin po lekturze. Czytanie pozwala nam odizolować się od stresu. Odwrócić się do niego plecami i stanąć oko w oko z inną historią, która skrywa się pod okładką książki.

 

ROZWIJA EMPATIĘ (ZDOLNOŚCI POZNAWCZE).

Dlatego czytanie jest tak ważne w rozwoju dzieci. Mam sobie sporo do zarzucenie jako mama… Nie wszystko wychodzi mi tak, jak bym chciała. Nad kilkoma sprawami muszę pracować dla dobra Jagodzianki. Jest jednak coś z czego jestem bardzo zadowolona. To książki. Od pierwszych miesięcy życia córki. Są z nami cały czas. Codziennie. Wzrusza mnie bardzo, jak mała Jagodzianka ‘czytała’ nam na głos bajki… I czyta nadal… A my czytamy jej. To jest jeden z najmilszych obowiązków.

 

„Badania neurobiologów dowodzą, że w mózgu ludzi dorosłych funkcjonuje ten sam mechanizm odczuwania empatii w stosunku do fikcyjnych bohaterów, co do osób rzeczywistych.”

Więc i dzieci i my dorośli, czytając uczymy się cały czas i rozwijamy zdolności poznawcze.

 

KONCENTRACJA

Czytanie zmusza mózg do wysiłku, doskonale go trenując, ale jest to proces naturalny. Potrzebny. Przynoszący zadowolenie. Taki trening dla naszego mózgu, to czysta przyjemność. Ćwiczymy zdolności do koncentracji i utrzymywania uwagi. Nasze szare komórki mają jednocześnie trening i SPA. Neuroplastyczność mózgu zostaje poprawiona, po każdym przeczytanym dłuższym fragmencie tekstu.

 

A jeśli o książkach dziś mowa, to jak zawsze, kilka książek, które chciałabym pokazać i przedstawić i polecić…

 

 

Długo i szczęśliwie Scott Hass

To jest książka, którą chciałam przeczytać. Ponieważ zawiera w sobie klimaty japońskie. Filozofię ludzi z Kraju Kwitnącej Wiśni. Cenię ich sposób na życie. I podziwiam. Na blogu już dwa razy opisywałam japońskie klimaty. Pierwszy to Kinstugi, o której więcej przeczytacie Tu, sposób na blizny i rysy… Drugi to metoda 5S, kto nie czytał zapraszam Tu. Książka Długo i szczęśliwie to książka od Wydawnictwa W.A.B. 188 stron przyjemnej lektury. Wartościowej, bo opowiadającej o życiu, o tym co nas otacza i o tym co jest w nas. Ale by to wszystko oswoić, połączyć i poczuć potrzebna jest akceptacja.

Japońska sztuka akceptacji.

Na początku książki autor zamieścił wiersz, który zatrzymał mnie na dłużej, a to dopiero początek… Jeden ze stu wierszy, których Japończycy uczą się na pamięć w tradycyjnej grze karcianej „Sto wierszy”. Jeden ze stu poematów:

 

“Mogę dożyć czasu,

gdy zatęsknię za tą chwilą

Tak jak dawne nieszczęśliwe chwile

wspominam teraz

z czułością.”

To są mocne słowa. Ja je odbieram jako pewien rodzaj przestrogi. Doceniać to co się ma, gdzie się jest i kto jest obok… Bo nic nie wiemy, nie znamy dnia następnego.

Czytając powyższy poemat przypominają mi się też słowa ks. Twardowskiego:

 

„a nieszczęście – to szczęście/ lecz na razie inne.”

 

Ja już o tym pisałam.

O suficie.

Gdy leżę już w łóżku i przygotowuję się do nocnego snu, to patrzę w sufit. Nie z nudów. Tylko z wdzięczności, że ten sufit jest. Dach nad głową.

Łóżko. Koc. I bliscy. Że jest ten kąt, który daje dziś schronienie. Jutra nie znamy, więc każdy wieczór powinien być chwilą, gdy człowiek spojrzy w ten przysłowiowy sufit z wdzięcznością, ale i akceptacją. Sufit to coś więcej niż sufit…

Jak mówi autor książki (psycholog i pisarz) – kluczem do lepszego i bardziej świadomego życia jest akceptacja. Docenienie codzienności i prostych rytuałów. Jak radzić sobie ze stresem i lękiem? W książce mamy podpowiedzi i opowieści, które przybliżą nas do odpowiedzi.

 

W czym może pomóc ta książka:

* Odnaleźć spokój w prostocie. Picie herbaty, kąpiel czy drzemka…

* Nauczyć się  bardziej słuchać, niż mówić.

* Szacunek do samego siebie.

* Poprawić relacje z ludźmi.

* Odpuścić, to co nie służy.

 

Japończycy mają wiele zasad, którymi kierują się w swoim życiu. Jedną z nich jest akceptacja teraźniejszości, przyszłości i przeszłości. Trzy filary życia, które znajdują ukojenie w akceptacji. Znajdują sens.

Jak poradzić sobie z samotnością w świecie, którą tak wielu ludzi dziś odczuwa? Myślę, że ta książka może przynieść pewne odpowiedzi na to pytanie. Scott Hass przedstawia czytelnikowi sprawdzone rozwiązania, które pozwalają zredukować niepokój. Co kto wybierze z tej tacy, zależy od niego.

Będzie o:

Ciszy.

Naturze.

O tym, że wszystko jest niczym…

Oddechu.

Śnie.

I o słowie przepraszam…

 

Przyjemna lektura, dobrze się wpasowała na czas zimy, pięknie pasuje do koca i do kubka gorącej herbaty. Polecam Wam zanurzyć się w słowach, które pachną kwitnącą wiśnią

Znalazłam w książce jeszcze jeden, krótki wiersz, który zatrzymał mnie jeszcze bardziej niż poprzedni, jest niesamowity w swym minimalizmie i mądrości:

 

„I dni nie są wystarczająco pełne

I noce nie są wystarczająco pełne

A życie przemyka jak mysz polna

Nie potrząsając trawą.”

 

Nie potrząsając trawą

O co walczymy?

Z czym i z kim walczymy?

Skoro życie jest jak przemykająca mysz, która nie potrząsa trawą.

W domu zawsze mam zieloną i białą herbatę. Lubię. Smak takiej herbaty pozwala przenieść się w dalekie kraje, wystarczy zamknąć oczy i poprosić wyobraźnię by zaczęła działać. Smak zielonej herbaty i jej właściwości dają człowiekowi wiele dobrego. Proste dobro, które rozdaje prezenty dla ciała i ducha:

 

„Mnich popija poranną herbatę,

jest cicho,

chryzantemy kwitną.”

 

Mała medytacja. Wystarczająco pomocna medytacja.

 

 

MUMINKI ZEBRANE TOM I i II – Tove Jansson

Paczka przyszła ciężka. Nic dziwnego, bo chowała w swym wnętrzu dwa ciężkie tomy nowych Muminków. Księgi słusznych rozmiarów, bo słuszna treść. Bajkowa to paczka się okazała, w każdym znaczeniu tego słowa. Wielką przyjemnością było dla mnie móc otworzyć taką przesyłkę, która niesie pomoc. Bo jak już wspominałam – Muminkowe opowieści bardzo mi pomagają. To jest balsam dla mojej duszy i wyobraźni. W paczce był też list „A letter from a friend”… Pachnący i smaczny…

Wydawnictwo Nasza Księgarnia zaszalało. Muminkowe szaleństwo. Bajkowe szaleństwo. Z okazji stulecia Wydawnictwa, czytelnik ma szansę stać się posiadaczem niesamowitych dwóch tomów przygód Muminków i ich przyjaciół. Pięknie wydane. Wręcz baśniowo. Porządna, twarda okładka z tłoczonymi elementami w pastelowych odcieniach pudrowego różu i błękitu. Pięknie się uzupełniają. Wspaniały prezent. Idealny komplet na prezent. Elegancki i romantyczny. Kto czyta puch ze słów, ten wie, jak bardzo pokładam nadzieję w twórczości Tove Jansson, jak bardzo jej opowieści są terapeutyczne, jak ja temu ufam

Wydawnictwo zebrało wszystkie dziewięć książek z niezapomnianego cyklu o Muminkach w dwóch tomach. Zaskakująca była to dla mnie nowina i bardzo przyjemna.

I TOM:

„Małe trolle i duża powódź.”

„Kometa nad Doliną Muminków.”

„W Dolinie Muminków.”

„Pamiętniki Tatusia Muminka.”

„Lato Muminków.”

 

II TOM:

„Zima Muminków.”

„Opowiadania z Doliny Muminków.”

„Tatuś Muminka i morze.”

„Dolina Muminków w listopadzie.”

 

Jak na razie moim ulubionym opowiadaniem jest „Dolina Muminków w listopadzie”(wszystkich nie czytałam, więc może się to zmienić), czytałam tę książkę oczywiście w listopadzie… Uroczy był to listopad, a przede wszystkim listopadowe wieczory, w których książka zabierała mnie do krainy jesiennych opowieści. Jakie to było niezwykłe dla mnie! Jakie potrzebne. Dawkowałam sobie czytanie, by książka wystarczyła mi na dłużej. I z tymi dwoma tomami będzie tak samo – na spokojnie, powoli. Delektować się – taki jest plan.

 

„Ta wysmakowana edycja może być doskonałym prezentem dla każdego”. – Tak, bo to jest magia dla każdego.

 

Jestem wdzięczna, że mogę doświadczać tej magii słowa pisanego.

Otworzę Tom II na chybił trafił i poszukam jakiegoś cytatu dla nas Wszystkich:

 

„Jak pięknie – powiedziała sama do siebie. – Pięknie i dziwnie. Teraz, kiedy mam czas zastanowić się, wszystko naprawdę wygląda wspaniale.”

 

Teraz gdy mam czas zastanowić się

W liście, o którym wspominałam, znalazłam 5 torebek herbaty smakowo-zapachowej, utrzymanych w klimatach Muminków. Każda inna i każda wyjątkowa. Zaparzę jedną i postaram się mieć tę chwilę czasu, by móc się zastanowić i dostrzec jakie to wszystko jest dziwne, ale i piękne. Medytacja z książką i z herbatą. Uwaga na to, co mnie otacza.

 

Wybieram smak:

„Magiczna burza”

Hmm…

Albo nie.

Dziś niech wjedzie na stół herbata o przyjemnej nazwie „Cuda świata”.

Dziękuję.

 

 

Co robią konie – Izabela Mikrut i Ewa Poklewska – Koziełło

Do łóżka chodzę też często z książkami typowo dla dzieci. Mam dziecko, więc książeczki dla dzieci są nieodłącznym towarzyszem mojego życia. Jestem wdzięczna, że też tak spędzam często wieczór – czytając córce. Czytając Jagodziance, czytam też sobie. I zawsze jestem zdziwiona, jak to się dzieje, że te książeczki tak mnie bawią i wzruszają. Dzięki córce mogłam na nowo odkryć świat bajek, tajemniczy, a jednocześnie prosty to świat.

Ostatnio dzień w dzień maglujemy książkę Opowiem ci mamo co robią konie Wydawnictwo Nasza Księgarnia. No i opowiada mi Jagodzianka, ja opowiadam Jagodziance, a nam opowiada książka.

To, co teraz napiszę nie będzie oryginalne – ale prawdziwe – jest to książka dla małych miłośników koni! Dziecko, które interesuje się tymi wspaniałymi zwierzętami, będzie uradowane. Dziecko, które kocha zwierzęta, będzie szczęśliwe. Tak jak moja córka, która interesuje się światem zwierząt, odnalazła w tej książce wiele przyjemności i dobra. I ja jej się nie dziwię, bo ilustracje, informacje przekazane w formie rymowanki, są genialne.

 

Wiecie czym się różni cwał od kłusu? 😉

Jeśli jeszcze nie książka uroczo to wytłumaczy.

 

A wiecie, jaka to końska maść: tarantowata? 😉

Ja nie wiedziałam…

Zabawa, wiedza i ćwiczenie na spostrzegawczość, tego można się spodziewać po tej książce. A także zadania, które dziecko rozwiązuje z przyjemnością.

„Opowiem ci mamo…” – to seria grubych i bardzo interesujących książek. Wśród tomów znajdziemy też opowieści o psach, żabach, pszczołach itp. Swój sukces zawdzięczają bogatym i kolorowym ilustracjom, a także niebanalnej treści.

 

Człowiek konia udomowił. Mnóstwo zajęć dał koniowi.

Lecz jest taki koń w Mongolii, który na to nie pozwolił.

Dziki jest koń Przewalskiego, nie zostanie on kolegą!”

 

I wiele więcej informacji, które są pięknie wplecione w wierszyk… Jagodzianka nauczyła się z tej książki sporo o koniach i to w sposób tak naturalny i wesoły, że aż miło!

 

Wartościowa i godna uwagi książka, jak i cała seria Opowiem ci mamo

 

*

Jak w tytule. Do łóżka mile widziane książki i ciasto domowej roboty. Książki zaliczone, teraz czas na ciacho o egzotycznym smaku – mango. Ogólnie wolę warzywa niż owoce, ale są dwa owoce, które mnie hipnotyzują smakiem i zapachem. Mango i marakuja. Gdy dorwałam przepis na ciasto, a właściwie chlebek mango, nie czekałam długo. Przepis pochodzi od @sophisti_caked IG.

 

Szybkie i dobre. A ten soczysty, optymistyczny, żółty kolor powala.

 

 Chlebek mango

* 230 g pulpy z mango

* 230 g mąki (ja dałam orkiszową)

* 1 jajko od szczęśliwej kury

* 100 g cukru (dałam brązowy)

* 120 g jogurtu naturalnego

* 1 łyżeczka proszku do pieczenia

* pół łyżeczki sody

* 80 g masła

 

Polewa:

 * ½ tabliczki białej czekolady

* sok z pomarańczy

 

Wykonanie:

 Przesiać mąkę, sodę i proszek. Masło rozpuścić i ostudzić. Jajko ubij z cukrem. Dodaj jogurt, pulpę z mango i masło. Wymieszaj. Dodaj suche składniki. Wymieszaj. Przełóż do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia. Piecz 35-40 minut w około 160 stopniach C.

Gdy ostygnie polej polewą. Smacznego.

 

*

Zasypało, posypało białym puchem zaczarowało. Książki sprawdzają się znakomicie w takich warunkach i domowe ciasta. Czasami to jest wszystko. Wszystko, co potrzebne. Szczęście i dobrostan. I mimo że kłopoty i kłopotki kręcą się nad każdym domem i nad każdą głową, to im cieplejsze, puchowe i spokojniejsze nasze wnętrze, to większa siła na odpieranie kłopotów. Na szukanie wyjścia, gdy wyjścia brak, zwłaszcza jak śnieg zasypie.  A wyjście się znajdzie… bo każdy śnieg stopnieć musi.

 

Ściskam.

asia

P.s. Dajecie radę? Jakimi książkami się ratujecie? Bo nie będę przecież pytała co Wy zabieracie do łóżka… Mały żarcik 😉

73 komentarzy do “Do łóżka chodzę z książkami i pajdą ciasta…

  1. Ja czytam w ciągu dnia, bo w łóżku szybko zasypiam 🙂 Na pytania odnośnie koni znam odpowiedzi, bo jeżdżę konno i konie to część mojego życia 🙂 Księgi z Muminkami urocze – intryguje mnie ten list. Nie lubię się zarzekać, ale wątpię żebym przekonała się e-booków. Papier to papier.

    1. Papier to papier. Papier to prawda… e-booki to konieczność ,nie wybór, jeśli już …
      Wiedziałam że Ty o koniach będziesz znała odpowiedź… 😉

  2. szklana pogoda – ten kawałek powstał, gdy Marek Dutkiewicz za czasów PRL zauważył, że wieczorami blokowiska świecą tym samym błękitem z okien, bo wtedy były dwa programy TV i zdecydowana większość oglądała jeden, gdzie coś się działo poza jedynie słuszną doktryną. a domowe ciasta mają podobną wartość, jak książki. trudno przecenić, więc nie warto deprecjonować.

  3. Przepięknie piszesz o książkach, powinnaś mieć swój kanał w mediach, na pewno wzrosłoby czytelnictwo 🙂
    Ja tez czytam głównie przed snem, nawet w pracy nie potrafię czytać po mojemu, bo wiadomo, czasem cos przeczytać muszę, ale to nie to samo, co romans z wybraną lekturą.
    natomiast w łóżku nie jem i nie piję, za to w ulubionym fotelu tak, a najlepiej gdy za oknem deszcz lub śnieg, a kocyk na nogach:-)

    1. Ten kontrast – zimnej bieli za oknem w zestawieniu z puchem domowego koca – jest wyjątkowo intrygujący i miły dla zmysłów 🙂
      P.s. Dziękuję za Twoje wspierające słowo…

  4. Wstyd się przyznać ale jak zaczęła się zaraza to nie mogłam skupić się nad żadna książką 🙁 mam żal do samej siebie, że zaczynalam książkę i zaraz ją odkładałam… nigdy wcześniej nie miałam czegoś takiego, ja podczas czytania… byłam poddenerwowana, rozdrażniona i nie widziałam tego co czytam 🙁 straszne uczucie…
    Był czas, że książkę w torebce miałam i czytałam gdzie popadło nawet w poczekalni u lekarza czy w kolejce na lotnisku… miałam gdzieś co kto myśli w danej chwili o mnie…
    Ale na moje szczęście źle myśli odpuściła i wracam do czytania.. wiem że na nic nie mam wpływu i szkoda mojego zdrowia na to co się dzieje, także w tej chwili czytam “Dom służących” i jak nie czytałaś polecam 🙂 a ja bliżej zapoznam się z polecanymi przez Ciebie lekturami 🙂

    1. Rozumiem. To co się dzieje na świecie, może powodować brak motywacji i koncentracji, ale warto zaufać książce. Nie, nie czytałam książki która polecasz, poszukam na necie i poczytam o czym ona jest, dzięki 🙂

  5. Książka tak, ciasto nie! Chociaż Twoje tutaj kusi niezwykle… Teraz rzadko czytam w łóżku, wolę w fotelu. W nim mam dobrą pozycję i światło. W łóżku natomiast słuchaweczki i audiobooczki to już standard 🙂 Zasypiam jak dziecko 🙂
    Pięknie piszesz, delektuję sie i rozpływam w błogości…

    1. Ja muszę się przyznać nigdy jeszcze nie słuchałam audiobooków 😉 I jakoś mi nie śpieszno… Dobra pozycja podczas czytania to podstawa. Dobry fotel to na wagę złota! Dziękuję pozdrawiam.

  6. Przede wszystkim nie wyobrażam sobie zycia bez książek… W czasie pandemii wzrosło w Polsce czytelnictwo. Coraz więcej książek ludzie czytają. Z tym że to jednak tylko ci ludzie, którzy i przedtem dużo czytali. Ci inni jednak książek nie biorą do ręki.
    Prześliczne zdjęcia z Jagodzianką :-))
    I bardzo smaczne ciasto :-))

    1. Kto ma czytać to czytać będzie… Książki w tym czasie stały się oknem i drzwiami na świat… 😉 Dziękuję Stokrotko.

  7. Niby więcej czasu ale jakoś tego nie odczułam. Co chwilę czymś zajęta na tej pandemii, czytałam mniej. Teraz po prostu odpuszczam więcej rzeczy i daję sobie czas codziennie na kilka stron 🙂
    Zmieniać gatunki bardzo lubię i mam nadzieję, że uda mi się spróbować, skosztować każdego. Ostatnio jednak wracam do mojej ukochanej fantastyki.
    Z poprawą jakości snu to ja nie wiem, bo jak książka wciągnie to snu nie ma :D. Ze stresem mi akurat bardziej pomaga muzyka, chociaż kocham czytać :). Za to z empatią i koncentracją zgadzam się całkowicie 🙂
    Tę pierwszą książkę muszę przeczytać, bo i treść może mi pomóc i po prostu kocham kulturę japońską.
    Co do muminków, chyba już kiedyś pisałam, że za bajką nie przepadałam ale książki mam ochotę sprawdzić i pewnie przyjdzie u mnie na nie pora 🙂
    Ja też zawsze jak czytałam dzieciom (co prawda nie swoim, bo ich nie mam ale rodzeństwu, albo w przedszkolu) też czytałam dla siebie. Książki dla dzieci mają dużo wartości.
    Ciacho wygląda smakowicie a do łóżka dziś biorę kolejny tom Achai 😛

    1. Jeśli chodzi o Muminki to bajka A książka to jednak co innego, dlatego polecam muminkowe książki. Masz rację, książka może też ‘narozrabiać’ tak, że spania nie będzie… 😉

  8. Asiu jak zawsze zaczarowałaś mnie wpisem. Ja też do łóżka chodzę z kupką książek i obowiązkowo herbatą ziołową, po której potem wstaję do łazienki 2x w nocy. Ale taki już zwyczaj. Nie poradzę 😁poza tym “Długo i szczęśliwie” miałam kupić. Teraz kupię na pewno. A chlebek z mango zrobię lada chwilę… Muszę tylko zdobyć pulpę❤️

    1. Tak, wiem jak to jest wstawać w nocy do wc… na siusiu… bo ja przed snem często pijam rumianek z lawendą 😉 Polecam chlebek mango, ekspresowe ciasto i dobre!

    1. Jest teraz tyle zamienników tzn mąki bezglutenowej że można zastąpić i też delektować się smakiem chlebka mango 🙂

  9. Ja czytam od zawsze, a czytać nauczyłam się jak miałam cztery lata. Wiem, jaką książki mają moc i jak wiele mogą zdziałać. To mój nieodłączny towarzysz w drodze do i z pracy. Od końca października przez pandemię siedzę w domu i w tym czasie pobiłam chyba moje czytelnicze życiowe rekordy. To książki pozwalały mi odciąć się od złych wiadomości ze świata, były lekarstwem na nudę, smutek i niepogodę. Chyba niczemu nie oddawałam się w ostatnich tygodniach z taką przyjemnością. A kiedy w pracy dowiedziałam się, że przez wiadomo co posiedzimy trochę w domu to nieograniczona ilość na czytanie była pierwszą myślą jaka się u mnie pojawiła po ogłoszeniu tej dobrej wiadomości 🙂

    1. Tak, książki są pomocnikiem w tym czasie. Namacalnym. Książka zawsze może przyjść z pomocą. Dziś książka to jak drzwi do wolności… 🙂

  10. Zaciekawiłaś mnie tą książką, o której wspominasz na początku: “Najmłodsi żołnierze walczącej Warszawy”. Niestety nie znalazłam o niej w Internecie żadnych opinii – może opowiesz o niej trochę więcej? 🙂 Bardzo mnie to intryguje!

    1. Bez książki byłoby tak jakoś pusto. Czytam od najwcześniejszego dzieciństwa i teraz to już nałóg. Nie mam jakiś specjalnych referencji, ale w danej tematyce potrafię się zagłębić do imentu, aby potem zmienić tematykę! A słodyczy na noc nie jadam! ;-))) No, może czasami kawałek czekolady gorzkiej, np. z figami lub gruszką ( najulubieńsze ).
      Serdeczności ciepłe na ten mroźny, ale i piękny czas, posyłam!

      1. Fuscila! To jest przepiękny i zdrowy nałóg. No ja z ciastem codziennie też do łóżka nie chodzę… 😉 Pozdrawiam serdecznie.

    2. Arniko! Książkę dostałam od mojego Wujka, który żył w czasach wojny. W powstaniu Warszawskim stracił brata, a przez wojnę – siostrę. Przemycał w czasach wojennych polskie książki i tym samym ratował je od zniszczeń i zapomnienia. Wujek jest współautorem innej książki o wojnie. Ale wracając do książki o którą pytasz. Ta książka była pierwszą książką która otworzyła dla mnie drzwi do świata historii II wojny światowej i tak mi już zostało. Jak w tytule – książka opowiada o dzieciach i młodzieży które stanęły do walki za to w co wierzyły i co kochały. Znajdziemy w niej opis życia podczas Powstania . I setki nazwisk poległych Najmłodszych walczącej Warszawy. Pokora dopada człowieka po przeczytaniu książki.

  11. Cudowny wpis. Od dzieciństwa towarzyszą mi książki. Gdy byłam mała, zawsze wchodziłam pod stół ze stosem książek i lampką nocną. Nakrywałam stół kocem i mogłam nie wychodzić przez kilka godzin;)
    Obecnie nadal lubię mieć klimat przy czytaniu.
    Ciasto z mango oczywiście wypróbuję:) Rozumiem, że to taka gotowa pulpa z mango z puszki?

    1. Stół lampka i koc – to jest magia. Obraz dziecka pod stołem z książkami jest magiczny. A i my dorośli powinniśmy spróbować takiej magii 😉
      Tak, pulpa z puszki.

  12. Nie pasuję tutaj wcale, powinnam odejść i nawet nie próbować swoich słów zamieszczać. Wszak nie czytam, nie umiem. Umieć przestałam . Pamiętam w kontekście nadchodzących walentynek, ze aby przypodobać się wyjątkowej dziewczynie zaczęłam czytać Ulissesa . Udało się , byłyśmy razem przez chwilę….może tak długą jak długa była ta książka. Potem było wiele innych książek, wiele innych kobiet aż w końcu dotarłam do miejsca z którego widzę tylko obrazki jakie mam przed sobą i radość z delektowania sie ciszą. W tłumie czytających ludzi ja nie czytam. Nie umiem. Może nie mam komu się przypodobać , jeśli coś przeczytam ?.
    Nie wypada by ignorantka się ze swoja myślą wcinała ale dlaczego nie bo przecież …pamiętam i wiem ,że dzięki książkom, jeśli zjemy , lub napijemy sie czegoś pysznego, będziemy mogły opowiedzieć jak było cudownie by i inni dowiedzieli się że czegoś warto spróbować i może nawet kiedyś, sami spróbowali a opowiedziec o tym, można tylko dzięki słowom, najwięcej w książkach, zaklętych.

    1. Czasami Ci którzy, z pozoru, nie pasują, to jednak pasują… I wcale nie psują…
      Lubię stare, małe kościoły. Puste. Wchodzę, siadam w ostatniej ławce i nasłuchuję ciszy, która już tyle przeszła, tyle widziała, a da radę jeszcze. Patrzymy na siebie z zamkniętymi oczami i dopiero wtedy coś widzimy.
      Słowa w książkach zaklęte – i kropka.

      1. Byłam w takim kościele. Ze starszymi kobietami. Księdzem ….nawet….kościelnym a potem wszyscy poszli i zostałam sama i mogłam usiąść i posłuchac tych wszystkich opowieści ale pomyslałam ,że jeszcze coś zrobię,jeszcze drobiazg , jeszcze …i nie zdążyłam bo oni wrócili a kościół przestał być tylko dla mnie. Czas jakiś temu to się stało a wciąż mi przykro ,że nie wykorzystałam okazji a takie okazje zdarzaja się coraz rzadziej i częściej wymagają wysiłku niźli zdarzają się ot tak jak to kiedyś jednak to nic straconego bo gdzieś za wsią ….za każdą wsią stoi konfesjonał i mozna jak w kościele posiedzieć i pomysleć . Te konfesjonały jeszcze postoją bo ludzkośc ma bardzo wiele do przemyslenia i ja przecież, ta najgorsza ze wszystkich musze sie poprawić.

        1. “a wciąż mi przykro ,że nie wykorzystałam okazji” – chyba każdy z nas nosi w sobie podobną przykrość… Myślimy, że czas nie ma końca…

  13. Witaj.
    Bardzo ciekawie stworzony post. Najbardziej jednak z tego wszystkiego chciałabym zjeść ciasto. Hahahahaha… taki żarcik, a na poważnie to Muminki to moja bajka dzieciństwa i z chęcią przeczytałabym te publikacje. 😉

    1. A czemu żarcik? Rozumiem, że ciacho mogło zaciekawić najbardziej 😉 I wcale się nie dziwię… Bajka a książki o Muminkach to jednak inna przygoda.

  14. Nigdy jeszcze nie kupiłam tylu książek , co ostatnio. Mam zamówione teraz dwie książki , które już mnie dosłownie prześladują. ” Kawiarnia na końcu świata” i ” Powrót t do kawiarni”
    Jeśli nie czytałaś – to z tego co wiem – warto po nie siegnąć – jak przeczytam – dam znać. Ale tytuł polecany – też sobie zapiszę. Też czytam przed snem , książka zawsze leży na nocnym stoliku, jakoś inaczej nie potrafię 🙂 Pozdrawiam serdecznie

    1. Już sprawdziłam te dwie książki ,które zamowiłaś i to prawda że są polecane. Możliwe że i ja je przeczytam. Dziękuję!

  15. Tak, czytanie było i jest dla mnie ważne. Kiedyś może bardziej, ale to dlatego, ze z wiekiem zmalała u mnie zdolność koncentracji a i wzrok sie pogorszył i szybko męczą sie oczy – zwłaszcza przed snem. Co nie znaczy, że nie mam na swoim nocnym stoliku ksiazki. Mam, ale nie zawsze mam siłę czytać. Już w dzień bardziej. Zwłaszcza teraz, gdy w kuchennym piecu stale się pali i miło siedzi sie przy stole z ksiazką, herbatą, mając psy u stóp a obok, a za oknem potężną śnieżycę…
    Pieknie napisałaś ten tekst, Asiu. On sam w sobie koi i jest niby fragment dobrej ksiązki!*
    Pozdrawiam Cię ciepło!:-)

    1. Piec, książka, herbata i widok śniegu za oknem – to jest jak opowieść jak dobry film jak potrzebne powietrze. Dziękuję i pozdrawiam 🙂

  16. Ileż to ja razy uciekałam od świata do książek… Ale nigdy za wiele. Od jakiegoś czasu mnie tylko tematyka gułagów, ale czuję, że muszę to już zamienić. Pozdrawiam 🙂

  17. Świetny post! Książki towarzyszą mi od zawsze i jest to jedna z moich ulubionych pasji. Staram się właśnie sięgać po różne gatunki, lubię taką różnorodność. 😉 To wydanie Muminków jest piękne i chętnie bym sobie kupiła te książki. 😉

    1. Piękne wydanie ?muszę przyznać.
      Różnorodność w czytaniu książek jest ważna i mam zamiar nad tym popracować… 😉

  18. Książki były mi nieodłączne już przed pandemią, ale zgadzam się po stokroć, że w czasie pandemii nietrudno w nich dostrzec schronienie. 😉 U mnie czytanie przed snem sprawdza się fantastycznie – często rozemocjonowana po całym dniu potrzebuję resetu i wtedy kilkanaście stron przed snem działa jak znalazł. 😉
    Ogromnie piękne jest to nowe wydanie Muminków…
    I arcysmakowity przepis! Zapisuję sobie i może jak znajdziemy chwilę to przetestujemy! 🙂

    1. Ciasto robi się szybko więc jakoś znajdziesz czas ,czego Ci życzę, jest bardzo dobre, idealne do gorącej herbaty 🙂

  19. Ja czytam od czwartego roku życia i nie wyobrażam sobie świata bez książek. Czytałam dużo i zawsze. Dzięki temu nigdy nie miałam problemów z ortografią, miałam zawsze szeroki zasób słów, łatwo budowałam zdania i bez trudu przychodziło mi pisanie. Odkąd pojawił się junior czasu na czytanie jest niestety mniej, ale zawsze staram się choć kilka stron przed snem…

  20. Zawsze lubiłem czytać, ale dzisiaj mam pustkę, nie mogę znaleźć autora, ani powieści, która by mnie wciągnęła, a ile można czytać kryminały? Dlatego ostatnio przed snem czytam pamiętniki mojego dziadka. Strasznie trudno odcyfrować jego pismo, ale gdy już wszedłem w wprawę, to nawet płynnie mi idzie. Ciekawi mnie jego spojrzenie na świat, który znałem w dzieciństwie, bawi sarkastyczne i wyjątkowo złośliwe poczucie humoru 🙂

    1. Pamiętniki dziadka? Więc czytasz coś wyjątkowego! A może nawet – najlepszego dla Ciebie. Niesamowite.
      Takie poczucie humoru intryguje… 😉

  21. Jak wiesz, mnie do czytania książek nie trzeba namawiać;) Lubię czytać i na dobranoc, i w ciągu dnia. Niestety na powieści mam ostatnio mniej czasu, a też mam ochotę na dobrą powieść…;)

    1. Ja praktycznie tv nie oglądam. Telewizor jest ,ale tylko Jagodzianka ogląda w nim kilka bajek np dobranockę.

  22. Pięknie to wszystko ujęłaś 🙂 Prawda jest taka, że “kto czyta książki, żyje podwójnie”. Nawet wtedy (a może zwłaszcza wtedy), gdy zamknięci jesteśmy w czterech ścianach.

  23. Też nie wyobrażam sobie dnia bez przeczytania książki. Nawet kiedy ostatnio leżałam w szpitalu, książki dały mi wytchnienie od codzienności.
    Pozdrawiam serdecznie

  24. Mówią, że jedno zdjęcie warte tysiąc słów więc Twoje pierwsze tyleż warte. W koszulinie ale z książkami!
    Pozdrawiam czule

  25. Witaj Puszku

    Muminki uwielbiam, to kochane opowiesci od dziecka. Bardzo lubie do nich wracac. Kocham tez serie o uroczej Ani z Zielonego Wzgorza i Tajemniczy Ogrod. Czesto tez wracam do szalonej Pippi, bo zawsze mnie rozbrajaly jej pomysly i szczerosc. Chlebus mango bardzo chetnie wyprobuje. Pozdrawiam Cie serdecznie i Jagodzianke tez, usciski. Magia czytania jest niesamowita, potrafi byc zbawienna w tych dziwnych czasach. Ksiazka to podroz.

    1. Dziwne czasy…
      Pippi jakoś nigdy nie skradła mojego serca i zainteresowania, w sumie nie wiem czemu… Serce należy do Muminków i rudej Ani 😉
      Dziękuję i pozdrawiam ciepło.

  26. Już od ok. 35 lat z okładem nie wyobrażam sobie, że nie czytam przed snem (a dobiegam czterdziestki)… Podobnie jak Ty czytam książki razem z Córką i czerpię z tego mnóstwo radości. Ona też nie zaśnie bez spotkania z ukochanymi bohaterami literackimi lub tymi z książek przyrodniczych. A te “Muminki” na pewno zasilą naszą domową biblioteczkę 🙂

  27. Nie wyobrażam sobie wieczoru bez książki. Podobnie jak Ty czytam razem z Córką i czerpię z tego mnóstwo radości. Ona też nie zaśnie bez spotkania z ukochanymi bohaterami literackimi lub tymi z książek przyrodniczych. A te “Muminki” na pewno zasilą naszą domową biblioteczkę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *