Bożonarodzeniowy wianek i prezentownik czyli grudzień ma głos.

Bożonarodzeniowy wianek i prezentownik czyli grudzień ma głos.

Las lasowi nierówny. To znaczy, w każdym znajdziemy dobro i zdrowie, a także niepowtarzalne piękno. Ale są lasy i lasy… I każdy las ma swoją osobistą opowieść. I obraz. Każdy las, do którego wejdziemy maluje sobą obraz, który przypomina nam coś innego, który mówi, który śpiewa i recytuje i zawsze są to inne słowa. Mimo że podobne. Las jest jak niekończąca się opowieść

A gdy dodamy do tego jeszcze pory roku, to las staje się Kosmosem. I kosmiczne rzeczy zaczynają się w lesie dziać. A jeśli mamy szczęście być w takim kosmicznym lesie, to i w nas galaktyki zaczynają wirować… Niezauważalne gołym okiem. A jednak się dzieje magia, dobro i wspomniane zdrowie.

Można wejść do lasu na różne sposoby. I przejść go też w różny sposób. Można będąc w lesie nie zauważyć leśnych klimatów w ogóle, a można przejść go tak, jakby się było na innej planecie. Wyjątkowej, nieodkrytej i tajemniczej.

I życzę sobie i każdemu, takich spacerów leśnymi ścieżkami, które pachną tajemnicą.

Gdy patrzę na las, czuję i widzę coś jeszcze. Ja od razu układam sobie opowieść. Albo inaczej, ja widzę film…

Naturalny film, który wyświetla się na dużym zielonym ekranie.

A czasami już nie wiem, czy to las wyświetla film, czy to ja z pomocą leśnego powietrza tworzę filmowe migawki w mojej głowie i sercu.

I to jest ta tajemnica.

Wybrałam dziś las, który kojarzy mi się ze Świętami. Z podróżą do drewnianej chatki zakotwiczonej pod zielonymi choinkami – symbolem grudniowych świąt. Ten las (urywek lasu), który dziś widzicie na zdjęciach, przywołał mnie bardzo mocno, przed zdjęciami i przed słowami, które dziś piszę.

Zapytałam samą siebie:

Który las będzie odpowiedni tym razem?

Szukałam i szukałam we wspomnieniach, w myślach. Jednak przyznać muszę, że długo szukać nie musiałam.  I jest. Może nie jest biały, ale to jest las, który chciał być w dzisiejszej opowieści. Wcale niebliski, bo wymagający podróży samochodem i poproszenia babci i dziadka by zostali na trochę z Jagodzianką…zwłaszcza że Jagodzianka jest teraz przeziębiona. Więc las musi poczekać na jagodziankową dziewczynkę.

 

*

 

Już nie raz myślałam o tym, by na czas Świąt Bożego Narodzenia wyruszyć w las, do leśnego, drewnianego domu. Koniecznie małego, by było przytulnie. Dla mnie przytulność jest bardzo ważna i podążam za nią. Zostawić świąteczne przygotowania, a nawet potrawy gdzieś za sobą. Zabrać tylko garść bliskich mi ludzi, wygodne, ciepłe ubrania i zaszyć się w górskim drewnianym schronisku, które schroni tylko nas… Przysypane białym puchem choinki, drzewa, dym z kominka unoszący się w kierunku grudniowego nieba, które dostało kataru i kicha śniegiem… Brak gotowania, brak ‘szału’ przedświątecznego itp. Zabrałabym tylko na plecy wianek bożonarodzeniowy i ozdobiła nim wejściowe drzwi do naszej zaspanej chaty. Tylko tyle. Czasami o tym myślę i czasami to czuję. I czasami właśnie tego chcę. Czasami to planuję…

I zawsze zostaję na miejscu. W rodzinnym miejscu.

Może kiedyś, może za rok, może…

Bo czuję, że blisko mi do tego cichego, sennego lasu, w którym schował się mały, drewniany domek. I bardzo trudno go odszukać… Trzeba iść i mieć wszystkie zmysły otwarte.

Jestem pośrodku. Jeszcze trzymam się tej tradycji,  rodzinnego miejsca, tego co znam, ale patrzę już gdzieś tam w las, właśnie gdy nadchodzi grudzień.

 

„Spytano kiedyś śniegową gwiazdkę:

– Co ty byś chciała dostać na Gwiazdkę?

Westchnęła smutno

i jednym słówkiem

odpowiedziała cicho:

-Lodówkę…”

 

Ja nie jestem śniegową gwiazdką. Ba! Nawet zwykłą gwiazdką, ale też by mi się przydała w domu lepsza lodówka, bo ta stara,… to… Aj, po co się denerwować!

A skoro w tym roku zostajemy w domu i drewniany domek w lesie znowu musi poczekać to zabieramy się za prezenty, podarki i życzenia. Czyli Prezentownik. Ci z Was którzy czytają moje słowa już dłużej może zaskoczeni nie będą tym, co wybrałam na najfajniejsze moim zdaniem prezenty. Prezenty, które zawsze sprawią mi radość i wzruszenie. A jeśli coś jest dla mnie miłe i sprawia przyjemność, to lubię też tym samym obdarować bliskich. A jednak może Was czymś zaskoczę… Tak coś czuję, możliwe, że pewną pomarańczową propozycją… Wszystko jest proste, mało skomplikowane, dostępne, ale nadal urocze… Zapraszam.

 

Prezentownik

 

„A ze wszystkich tych momentów najpiękniejsze są momenty  – ooo!

Kiedy wręcza się prezenty

i gdy widzi się przyjaciół uśmiechniętych…”

 

 

Wianek Bożonarodzeniowy

Ja kiedyś robiłam wianki, takie na drzwi. Świąteczne. Sama projektowałam, wymyślałam i sama spędzałam nad nimi sporo czasu. Wychodziły skromne i często nieporadne, ale sprawiało mi to frajdę i szczerze cieszyły. A gdy były już gotowe, to wręczałam bliskim. A następnie Obdarowani, ozdabiali drzwi swoich domów i mieszkań właśnie tymi wiankami. To bardzo mnie cieszyło. To jest dobry pomysł na prezent. To jest w ogóle dobry pomysł. To zawsze jest twórczość. Nawet jeśli nasze wianki wychodzą dalekie od ideału. Tylko że… Ideał to pojęcie względne

Trzeba włożyć sporo pracy w taki wianek, ale przede wszystkim serca, by wyszło pięknie i dobrze.

„W 1839 roku mnich Johann Wichern, który wychowywał kilkoro adoptowanych dzieci, wymyślił ozdobę Bożonarodzeniową z drewnianego koła. Luteranin ozdobił je gałązkami i świeczkami – 4 duże i 12 mniejszych, które symbolizowały 4 tygodnie i kolejne dni Adwentu. W niedziele, a później także po każdych 12 dniach, dzieci zapalały 1 świeczkę, aby wiedzieć, ile czasu pozostało do święta”

 

A w tym roku przywędrował do mnie piękny winek świąteczny. Rękodzieło, które bardzo cenię. Podziwiam prace ręczne. I jestem ich fanką. Chylę czoła dla pracy twórczej.

Lidia zaczarowała mnie swoją twórczością i pasją. Bo dla mnie prawdziwa twórczość, kompletna, to taka, która powstaje mocą pasji. Na swoim IG @wreathstore Lidia napisała:

„Oto mój świat zrodzony z pasji i miłości do natury.”

Cóż chcieć więcej?

Gdy szuka się handmade, gdy szuka się polskiego rękodzieła, gdy szuka się dekoracyjnych wianków.

Mnie polska manufaktura wzrusza i dodaje mi sił, zwłaszcza gdy zalewają nas niemieckie, chińskie itp. produkty. To, co polskie ma siłę, tylko my nigdy tego jakoś specjalnie nie docenialiśmy. Niestety coś straciliśmy, coś zgubiliśmy, a świat to wykorzystał

Dlatego polscy twórcy są nadzieją. Dla mnie zawsze będą. Będą też drogowskazem…

Wróćmy do Lidii i tego co dla nas wyczarowuje. Gdy zobaczyłam jej prace, od razu się zakochałam i poczułam to ‘coś’ czego szukam. Jej prace przemówiły do mnie naturalnie i prosto, czyli najlepiej jak można. Zakochuję się co jakiś czas w twórczości, którą odkrywam u innych.

Można u Lidii zamówić gotowy wianek, lub zaprojektować swój z pomocą autorki. Wianki świąteczne, okolicznościowe i takie bez okazji… Widziałam też jaką magię stworzyła z lawendy… Fioletowe cudeńko.  Lidia wysłucha, podpowie, pomoże i powstanie urocze arcydzieło. Mnie wysłuchała i poczuła to, o czym mówię i powstał wianek, który dziś widzicie na zdjęciach. Opowiedziałam Lidii jak ja to widzę, a ona za sprawą swojego talentu i wyobraźni namalowała dla mnie obraz w postaci Wianka na Boże Narodzenie. Jestem wdzięczna i poruszona jego pięknem i pięknem autorki, bo to, co w Lidii odbija się później w jej pracach. To widać i czuć. Wiem, że Lidia spędziła sporo czasu by powstał wianek, który spodoba się nam obu. Doceniam jej pracę i czas, jaki poświęciła, by wyczarować dla mnie niespodziankę. Wyszło pięknie. Wyszło tak, jak sobie wymarzyłam.

Bogaty wianek, a jednak nadal prosty i naturalny.

Piękne ozdoby, które zostały zanurzone w prawdziwym leśnym mchu. A w środku ukryte drewniane rękawice, też rękodzieło. Przyglądam się poszczególnym elementom – kompozycja przemyślana i wykonana z dużą starannością. Lidia to czarodziejka.

I jeszcze jedno. Zastanawiałam się ostatnio nad tym:

Zauważyłam, że osoby, które tworzą,  które miałam przyjemność poznać i zapoznać się z tym co tworzą, to osoby najczęściej bardzo skromne… I tym razem było tak samo. Lidia okazała się skromną, ciepłą, utalentowaną kobietą. To trzeba podkreślać i zauważać. Bo to są cechy poszukiwane i to są osoby od których można się sporo nauczyć. Ja też mam czego się uczyć od nich…

To jest właśnie taki wianek, który zabrałabym w swoją podróż w objęcia lasu, w kierunku drewnianego, małego domu, którego strzegą odważne, zimowe choinki. Znalazłby dom na drewnianych drzwiach, na zewnątrz lub w środku i przypominałby mi o tym co dobre, potrzebne i piękne. I czasami nic więcej nie potrzeba. Tylko wianek, biel śniegu, dym z komina i droga, świąteczna droga, która prowadzi do Światła. Mój świąteczny wianek, który przypomina mi o kobiecie, która dała z siebie wiele, by dodać magii do moich świąt. Wyszło jak marzenie, moje marzenie.

Dziękuję.

 

 

Miód

Lubię dawać w prezencie miody i tak się składa, że i ja dostaję często miody. I to jest wartościowy i mądry prezent. Prezent, który przynosi dużo dobrego. Jest tak wiele rodzajów miodu, jest w czym wybierać, przebierać i dopasować do danej osoby. Więcej o miodach i produktach pszczelich pisałam Tu, a o miodach i pszczołach przecież można pisać wiele i dużo. Jeśli ktoś chce zaszaleć z miodowym prezentem to miód Manuka będzie luksusowym pomysłem, jest to miód wyjątkowy z dalekiej Nowej Zelandii. Jest to miód, który jest jak lekarstwo. W niektórych częściach świata jest przepisywany i podawany jako terapia. Ostatnio kupiłam ciekawy miód z lawendy spod Pirenejów… Lubię wynajdywać miodowe ciekawostki. To jest wdzięczny temat, który znakomicie nadaje się na prezent. Miód to płynne złoto. Gdy odpowiednio spożywa się miód, to można spodziewać się pozytywnych rezultatów. Są też wyroby pszczele, które znakomicie odnajdą się pod naszym świerkiem ozdobionym kolorowymi światełkami.

 

Skarpetki

I znowu. Często kupuję bliskim skarpetki i ja często też dostaję. Ci, którzy mnie znają wiedzą, że będę zadowolona. Jest tyle pięknych skarpet z naturalnych materiałów. Można dopasować tak jak miód do danej osoby. Skarpetki tematyczne, kolorowe, lub minimalistyczne w naturalnych wełnianych odcieniach. Tu pisałam więcej o skarpetkach, które mogą być świetnym pomysłem i podarkiem. Fajnych skarpet nigdy za wiele. Lubię mieć pochowane gdzieś w komodach nowe skarpetki, które czekają na swój czas. Bo każda para ma swój czas. Zwracam uwagę by materiał, z których wykonane są skarpetki, miały dobry i naturalny skład. Bo skarpetki tak jak i buty ważna sprawa, zwłaszcza w drodze… A życie to droga…

„Przede wszystkim skarpetkowe pacynki potrafią wyrazić znacznie więcej emocji, niż się powszechnie sądzi.”

 

 

Pomarańcze, mandarynki

Parę lat temu zimową porą dostałam w prezencie pełne, wielkie wiadro pomarańczy. Wiadro pomarańczowych kwaśno-słodkich pyszności. Nigdy już  tak jak wtedy pomarańcze mi nie smakowały. Byłam wtedy przeziębiona. Najadłam się tych pomarańczy do syta i… I poczułam się od razu lepiej. Nigdy nie zapomnę tego smaku i pomysłu, jakim wykazała się osoba, która sprawiła mi zdrowy, ale i pomysłowy prezent. Te duże wiadro wypełnione po brzegi pomarańczowymi piłkami wyglądało zachwycająco, zachęcająco i zarąbiście 😉 Ten prezent zapamiętam chyba na zawsze… Byłam pozytywnie zaskoczona. A grudzień to dobry czas na prezenty z pomocą wiadra i pomarańczy lub słodkich mandarynek. Trzeba tylko zaczerpnąć wywiadu gdzie kupić smaczne cytrusy i można zaszaleć na pomarańczowo. Zwykłe, duże wiadro i niezwykłe owoce, które kipią witaminą C. Zima lubi pomarańczowe owoce.

 

Świece

Zawsze naturalne. Najlepiej z wosku sojowego, a jeszcze lepiej jeśli z wosku pszczelego. Można miód połączyć ze świecą z takiego wosku pszczelego i piękny, wartościowy prezent gotowy. O świecach już nie raz pisałam i chyba nie przestanę… 😉

Dziś chciałam Wam pokazać kolejne świece, które odkryłam. Handmade, polski pomysł, polskie wykonanie i polska pasja 🙂

Lovest tworzy świece naturalne na bazie wosku sojowego oraz naturalnych olejków eterycznych. Można odszukać te świeca na IG @lovest.naturalnepachnidla, miła i pomocna Estera pomoże Wam wybrać odpowiednią świeczkę i zapach, tak by wszystko grało (pachniało).

Muszę się przyznać, że zapach, który zaproponowali Pachnących świąt jest jednym z moich ulubionych zapachów. Jest subtelny, przyjemny, delikatny, tajemniczy, a przy tym wszystkich utrzymuje nas w świątecznym klimacie. Ja lubię zapachy subtelne i taki jest ich świąteczny zapach świec. Trudno go opisać, ale jest piękny. Jestem bardzo z tych świec zadowolona.

Wizualnie też prezentują się ładnie. Minimalistycznie, ale jednak  w bożonarodzeniowych barwach i grafice. Uroczo prezentują się i słoiczki i zapach, efekt jest taki, jak powinien być, pachnie magią świąt. Taki świeczkowy prezent to dobry prezent. Ja doceniam i szukam takich prezentów.

Lubię blask naturalnych świec. Świece pomagają wejść w klimat hygge, o którym pisałam więcej Tu, a czas przedświąteczny to czas hygge, zwłaszcza gdy możemy być w domu. Dom powinien być naszą twierdzą i dodawać nam sił.

 

Plakaty i obrazy

 Oj jest w czym wybierać. Ja bardzo lubię i otaczam się plakatami i obrazami, które mnie zatrzymują. A że moja mama i tata trochę malują, to na ilość narzekać nie mogę 😉 Najcenniejsze są dla mnie te obrazy, które wychodzą spod pędzla moich rodziców. Wiadomo. Bo ja patrzę na nie sercem. I wiem, że sercem były tworzone.

Są też plakaty i ja szukam zawsze ciekawych plakatów. Oprawiam je w proste, drewniane ramki i układam na komodach lub wieszam tam, gdzie jeszcze jest trochę miejsca. A miejsca za wiele nie mam… ale o tym innym razem… Lubię dostawać plakaty tematyczne i lubię wręczać innym. Uważam, że to znakomity pomysł na prezent. Jeśli będziecie szukać obrazów lub plakatów zapraszam też  do Magdy i jej  Świetlisko , o którym więcej pisałam Tu.  A także do uroczej Ewy i jej Czary Malary, o których pisałam Tu.

 

Mydło (i powidło…?)

Kolejny pomysł, którym nie pogardzę, a będę szczerze uradowana. To naturalne mydła i ogólnie naturalne kosmetyki, najlepiej ręcznie robione. I jak zawsze najlepiej z polskiej manufaktury. Kocham Polskę. Polski krajobraz i polską naturę z której często powstają kosmetyki naturalne handmade. Szukam takich ludzi i takiej pasji, która czerpie swoje pomysły z przyrody. W tym roku moja mama znowu znajdzie pod choinką zestaw naturalnych mydeł. Coraz więcej powstaje takich firm i rękodzieła, a ich pomysły zwalają z nóg! Jest obecnie na rynku wiele dobrych mydeł z zaskakującym składem. Jeśli szukacie takich produktów, to przypominam o Zarośle, o którym więcej pisałam Tu, kolejni wspaniali ludzie z pasją i sercem do natury, a natura odwdzięcza im się też sercem i swoją magią.

P.s. Powidła śliwkowe własnej roboty w fikuśnym słoiczku ozdobionym kawałkiem kraciastej tkaniny i czerwonej kokardki to też fajny i smaczny pomysł na prezent 😉

 

 

Książki

 Zawsze i wszędzie i praktycznie w każdym wpisie…

Gdy Mikołaje pytają mnie, co chciałabym dostać, to ja zawsze podaję tytuł jakiejś książki i czasami dorzucam coś jeszcze z listy powyższej, którą dziś Wam zaproponowałam, przypomniałam…

Moje, nasze, prezenty najczęściej kręcą się w tych samych klimatach i pomysłach, ale wiecie co? Ja jestem bardzo szczęśliwa, że właśnie tak to wygląda i że mamy taką możliwość… To jest nasz wybór, prosty wybór, ale dla mnie ważny i pomocny, potrzebny, puchowy

Zdradzę Wam, że już wiem, że tym razem pod choinką znajdę książki o moje ukochanej Mniszce św. Hildegardzie. Mam już kilka, ale jeszcze jest ich sporo do zdobycia…

 

‘Opowiadania z Doliny Muminków’ – Tove Jansson

Jeszcze nie przeczytałam całej książki. Ale w tym przypadku nie ma to większego znaczenia. Bo Tove Jansson pisze w każdej swojej książce podobnie – dla mnie genialnie – prosto.  W prostocie ukryty jest duży talent. T. Jannson podobnie jak L.M.M  zachwycają mnie i przenoszą w magiczny świat magii i wyobraźni. Dla mnie ich styl pisarski jest niedościgniony, przemawia do mnie wyjątkowo celnie. Nie szukam na siłę czegoś innego, gdy już znalazłam to, co daje mi błogość. Zależało mi by ta książka znalazła się w tym wpisie, jest to nowość, która może być kolejnym pomysłem na gwiazdkowy prezent. Słowa w książkach o Muminkach są jak małe prezenciki, a całość tworzy dorodny podarek! Wydawnictwo Nasz Księgarnia przychodzi do nas z kolejną muminkową propozycją. I ja bardzo jestem happy z tego powodu. Bardzo. Moje wieczory często należą właśnie do Muminków, zwłaszcza wieczory jesienno-zimowe.

I znowu, twarda okładka, poręczny format, minimalistyczne wydanie, ale nadal pełne uroku.

 

„ – Mamusiu! Zbudź się! – zawołał Muminek przerażony. –

Stało się coś strasznego! To się nazywa wigilia!

– Co chcesz przez to powiedzieć – spytała jego Mama, wysuwając pyszczek spod kołdry.”

 

Kto zna Muminki, ten domyśla się czemu Muminek przestraszył się czasu wigilii… A kto nie zna Muminków na tyle dobrze, ten z książki się dowie…

Ta książka ukoi.

Znajdziemy w niej różnorodny zbiór opowiadań, a każdy z nich niesie ze sobą pewien morał.  Każdy ma szansę znaleźć coś dla siebie. I tak sobie myślę: – to jest też dobra książka na adwentowy czas, bo porusza ważne tematy, skłania do refleksji i zatrzymania się, właśnie taki jest adwent. Zwłaszcza zimowe opowiadanie o Choince da nam to, co jest dobre w grudniowym zabieganiu.

Książka dla dzieci, ale zdecydowanie każdy dorosły przeczytać powinien. Każdy dorosły może zrobić sobie wartościowy i ciepły prezent z pomocą osobliwych Muminków.

„Baśniowy, nieco niepokojący, skłaniający do przemyśleń – świat. Świat –  ten, który nas otacza i świat  nasz wewnętrznym.”

Wartość przyjaźni jest bardzo podkreślona w tej książce, ale także potrzeba spędzania czasu sam na sam ze sobą. Szukania balansu.

Głęboka, piękna i mądra jest opowieść o Muminkach. Pozwala się zatrzymać i spojrzeć dokładniej na to co na pierwszy rzut oka wydaje się nam  proste… Ale pod kolejną warstwą skrywa w sobie to, co wzrusza, porusza, zadziwia. Puchowe to są opowieści…

Ja kocham przygody Muminków i ich przyjaciół i jestem wdzięczna, że mogę w nich uczestniczyć, słowa pisane, które otulam wzrokiem, przenoszą mnie do Doliny Muminków, do bajkowej krainy, która bawi i uczy.

 

 

‘Sztuka dawania prezentów’ – Anna Szczęsna

 

„Czasem niezwykła aura Świąt potrafi zdziałać prawdziwe cuda.”

Nowość od Wydawnictwo Kobiece, w pięknej kolorowej okładce, barwami nawiązującej do Świąt Bożego Narodzenia. Cała okładka jest bardzo w klimatach świątecznych, piękna, a to dopiero początek. Bo środek skrywa ciekawą opowieść o pewnej rodzinie, która wyrusza do dużego domu z bali nad brzegiem jeziorem. A wszystko za sprawą babci, która bierze sprawy w swoje ręce.

Będzie spora dawka tajemnicy, którą czytelnik będzie odkrywał kartka po kartce. A to wszystko w uroczej scenerii natury. Wszyscy zostają odcięci od świata i technologii. Są ‘skazani’ na swoje towarzystwo, a także na towarzystwo ze swoim wewnętrznym światem.

Jest to książka o przebaczaniu, czyli o tym co jest ważne w Święta Bożego Narodzenia. A wszystko to otulone szczyptą  magii i zapachem domowych pierniczków. Jest to opowieść, która znakomicie wprowadzi nas w świąteczny klimat. Anna Szczęsna stworzyła opowieść wzruszającą, na ten czas… Każda rodzina ma swoje radości i smutki. Wszystko to przeplata się, to jest opowieść o zwykłej, normalnej rodzinie, która w czasie Świąt ma szansę doświadczyć czegoś niezwykłego.

Czasu cofnąć nie można, ale zawsze można zmienić to co jest teraz i nadać nowy tor temu co będzie. Trudne relacje rodzinne, uciekający czas, wdzięczność, uwaga i bliskość bliskich ludzi to znajdziemy w Sztuce dawania prezentów, nawet tytuł pasuje i mówi już dużo.

Bo nie jest ważne, co dajemy, ale jak i dlaczego.

Dając, dostajesz.

To jest książka, która polubi towarzystwo ciepłego koca, zapachu pomarańczy, blasku świec i domowego zacisza. Domowego ogniska. Książki i dom to jest ciepło. Czasami szukamy gdzieś daleko, a to co bliskie okazuje się często ukojeniem i lekarstwem. Zaginionym puzzlem.

„Tego roku cała rodzina przyjechała do znajdującego się nieco na uboczu, otoczonego malowniczym lasem domu. Rodzina sceptycznie odnosi się do pomysłu nestorki rodu. Tymczasem pragnie ona wyjawić najbliższym tajemnicę…” 

 

Poczuj magię tych Świąt…

 

*

Dzisiejsze moje propozycje to przypominajki. Ja sama chętnie szukam takich prostych podpowiedzi i umilaczy u innych. Grudzień to taki miesiąc, który wraca pamięcią do 11 poprzednich miesięcy. Więc i ja trochę poszłam pamięcią do tego co było i z tego skomponowałam prezentownik. Grudzień to też miesiąc podsumowania. To jest tylko jakiś zarys, przykład. Bo czasami przeglądając takie prezentowniki wpadamy na nowy pomysł, który gdzieś był, ale dobrze się schował przed naszą pamięcią 😉

Prezenty to miły dodatek. Dodatek. Wszystko, co najważniejsze jest trochę gdzie indziej. W tym kim jesteśmy. Co mówimy, jak myślimy i jak czynimy. Jeśli w tym wszystkim będziemy kuleć, to nawet najfajniejsze prezenty cudów nie zdziałają. Wszystko musi być połączone i ze sobą współgrać. Czekamy na Światło i umilamy sobie czas. Umilanie jest potrzebne i po coś też jest. Zwłaszcza dziś gdy świat oszalał… Potrzebne są umilacze, prezentowniki i uśmiech. Jednak najważniejszy Prezent przybędzie do nas 24 grudnia. To data umowna. Jednak wierzymy, mamy nadzieję i ufamy. Mamy cel. A najlepszym celem jest Jasność, która rozproszy mrok ten, który spowił ziemię… I często otumanił też serce. Światło jest po to, by zajaśnieć, by oświetlić. Czy może być lepszy prezent?

Las, świąteczny wianek, wygodne ubranie i marzenia. I idę, jeśli nie mogę fizycznie, to idę w myślach… Myśl to wędrowiec.

 

Pięknego i zdrowego grudnia Wszystkim życzę…

asia

P.s. Jestem ciekawa jakie podarki Wy lubicie dawać, no i… dostawać? Zainspirujcie grudniowo 🙂

54 komentarzy do “Bożonarodzeniowy wianek i prezentownik czyli grudzień ma głos.

  1. Wianek jest cudowny! Sama stworzyłam w tym roku stroik adwentowy. Jeśli chodzi o miód, to w wakacje pierwszy raz spróbowałam miodu z owocami (konkretnie z malinami liofilizowanymi) i przepadam! Ja jeszcze dodałabym herbaty. Sama uwielbiam takie jadalne prezenty, a herbaty są na szczycie tej listy.

    1. Tak wianek jest piękny… To prawda, dobry pomysł z herbatami, wypadły mi z głowy! A tak dużo ich mam, zwłaszcza ziołowe. Może kiedyś taki wpis zrobię… 😉

  2. Cudny ten wianek i masz rację, bogaty, ale wprost z natury!
    Cudna dziś Twoja opowieść o zatrzymaniu w świątecznym czasie i sztuce obdarowywania.
    Takie teksty są na wagę złota, dają ukojenie i przedsmak świątecznego ciepła.
    Dziękuję Ci za takie klimatyczne wprowadzenie w świąteczną atmosferę 🙂
    Zdrówka dla Jagodzianki!

  3. Bardzo podobnie czuję las, czasem są lasy które nie zapraszają mnie a czasem są takie w których czuję się jak u siebie. Zresztą Las jest dla mnie ważny i poświęciłam mu wpis na blogu. A chatka – to nasze marzenie 💙 Wianek cudowny!!! Co do prezentów to uwielbiam rzeczy zrobione własnoręcznie, nawet jeśli nie są “idealne” to cały ich urok. Uwielbiam prezenty od serca. Książki oczywiście 🙂 A Muminki też u mnie obecnie goszczą.

    1. Tak wiem że i u Ciebie są Muminki! 😉 Prezenty od serca to jest … wzruszenie i ta magia świąt… A las, każdy las to inna bajka.

  4. W każdym lesie inna przygoda czeka. Już wiem gdzie sarny mają swoje zebrania i gdzie grasuje rodzina dzików. Lubię tam chodzić, zwłaszcza przed pracą. To moje godzinne wakacje w pracującym dniu.

      1. O ile nie wystraszą na śmierć. Z dzikami to my się straszymy nawzajem. Znowu podeszłam do nich zbyt blisko, nie zauważyliśmy się i ja się przestraszyłam, aż mi serce do gardła podeszło, i one się przestraszyły (cała rodzina), że aż knur zakwiczał. Scena jak z komedii, mówię Cię…
        I to nie pierwszy raz.

  5. Dla mnie miłym i magicznym grudniowym prezentem stało się przeczytanie Twojego tekstu, Asiu. Pełnego wrażliwości i delikatności, kojącego, baśniowego w nastroju, kojarzącego mi się z ilustracjami Szancera ze starych wydań baśni Andersena. Jesteś jak nierealna, zatrzymana w czasie istota, trochę jak elf, trochę jak wróżka. Dużo ciepła pozostawia w sercu spotkanie z Tobą. Dziękuję!:-)*♥
    P.S
    Przekazuję życzenia szybkiego powrotu do zdrowia Jagodzianki!:-)*

  6. Asiu, stara z Ciebie dusza w młodym ciele, że tak ciepło, puchato i pachnąco czujesz. A Twoje inspiracje zapadają w moje serce, jeśli nie w grudniu to w najbliższym czasie.

    1. Z tą duszą to… może i coś w tym jest… 😉
      Propozycje na cały rok bo… święta są w nas i mogą być dłuuugo… Dziękuję i pozdrawiam.

  7. Najpiękniejszy grudniowy las wybrałaś <3. Szkoda, że Jagodzianka nie mogła się wybrać, zdrówka jej życzę z całego serca. Takie proste prezenty są najpiękniejsze, wybrałaś pomysły które tworzą prawdziwie świąteczny klimat <3. A Muminki sama muszę w końcu przeczytać. Wielką fanką bajki nie byłam ale gdy przyszło mi je szyć, to pomyślałam, ze może warto zerknąć do książki 🙂

    1. Polecam Ci książki o Muminkach, wierzę że odnajdziesz w nich potrzebne słowa…
      Jagodzianka nadal w domu, coś ten katar nie chce odejść, ale my się nie poddajemy i nigdy nie poddamy! 🙂 Dziękuję Ci.

  8. Kochana
    Piękny, ciepły post- dziękuję, bo się wzruszyłam🤗🌼
    Pomysły na prezenty ciekawe, takich szukałam🎁
    Serdeczności zostawiam, zdrówka życząc całej Rodzince😀

    1. Dobrze jest mieć kogoś… Ale trzeba przede wszystkim docenić siebie i towarzystwo z samym sobą… 🙂 A później można zaszaleć… W lesie jest cisza…

  9. Bardzo cenię rękodzieło i nie kupuję już w sklepach tych pierdół niewiadomego pochodzenia, które po świętach lądują wraz z choinką w piecu lub koszu. Zresztą bardzo nie lubię zagracać sobie mieszkania, więc u mnie tylko w tym roku dwie gwiazdy betlejemskie na parapecie. Nie dostaję prezentów pod choinkę, chyba że jest to jakieś rękodzieło od dzieci, ja natomiast zaszalałam w tym roku i pokupowałam ciepłe swetry i skarpety 🙂 Może Mikołaj przyniesie Ci pod choinkę tę nową lodówkę?

    1. Rękodzieło od dzieci to przepiękny prezent…
      Lodówkę powiadasz? Eee , niech Mikołaj lepiej przynosi w prezencie dobrych i szczerych ludzi… Pozdrawiam.

  10. Kocham niekończące się opowieści lasu. Kocham też tajemnicze opowieści obrazów.
    Miło było pospacerować z Tobą po lesie z tym przecudnym wiankiem z natury, na plecach. I posłuchać Ciebie, bo mówiłaś o tym co naprawdę ważne i wartościowe…
    Dużo zdrowia i radości na Święta…

  11. Wianek – cud. I w ogóle pomysł na całą sesję – cud 🙂
    A co do prezentów – teściowa mi zawsze wręcza dobry miód 🙂 Może w tym roku dostanę ziołomiód?
    Skarpetki – też uważam za fajny pomysł. Kupiliśmy właśnie te “śmieszne”, wesołe, dla przyjaciół i ciotecznego rodzeństwa (np. w jamniki dla osoby, która uwielbia właśnie tę rasę psów). W prezencie też chętnie bym przyjęła (na pewno chętniej niż kapcie czy majtki).
    Książki – kupuję sobie i córce sama, bo reszta rodziny nie czyta i nie rozumie, że są np. wydawnictwa, których książek nie tknęłabym nawet metrową rózgą… (niedoredagowane, napisane niechlujnie, aż wstyd).
    Lubię dostawać zeszyty, notesy, kalendarze… Biżuterię z naturalnych kamieni albo makramy.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę samych miłych niespodzianek (lub spodzianek) pod choinką 🙂

    1. Ziołomiód brzmi super i pewnie ma super właściwości. Naturalne kamienie to też dobry pomysł… Np. pod poduszkę jaspis na dobry sen… Pozdrawiam i dziękuję 🙂

  12. O Prezentach własnoręcznych już pisałam! Jakoś tak się porobiło od trzech lat, że robię całościowo dla każdej z Rodzin mej Progenitury! Wszyscy zadowoleni. Ja też, bo mogę czasem się wykazać i “wymodzić” coś, co np. w tym roku jest wiankiem na drzwi w domu! O dziergotkach nie wspominam i fruktach różnych , jak np. w tym roku nalewka na pomarańczach! Miody sama jadam, Dziecka nie lubią. Akurat koło mnie mieszka stary pszczelarz, więc się delektuję różnymi miodami do woli – dokańczam czwarty słój w tym sezonie ( przegorzan akurat się napatoczył). Książki połykam, bo z chodzeniem kłopoty, dlatego niestety LAS jest dla mnie teraz niedostępny. Dobrze, że chociaż trochę rower mogę używać!
    Serdecznie pozdrawiam i Zdrowia dla Ciebie, Jagodzianki, a także Najbliższych życzę!

    1. Sąsiad pszczelarz to skarb! Szczęściara jesteś 🙂 A nalewka na pomarańczach to musi być pomarańczowe niebo w gębie 😉 Zdrowia Ci życzę i pozdrawiam ciepło!

  13. No hej! W końcu tu dotarłam, ale uwierz łatwo nie było 😉 Ja to najbardziej lubię dostawać (miło, że pytasz) … NIESPODZIANKI😊 lubię też dopytywać i zgadywać np.: na jaką jest literę. Kiedyś w lesie w górach zabłądziłam, szlam wymarznięta przez zaspy śniegu i trafiłam na góralską chatę, gdzie był kominek i grzane wino. Chciałabym znowu tak zabłądzić …

    1. Przypomniałaś mi moje zabłądzenia… też często górskie… i ja doceniam te pogubienia na górskiej drodze, czasami by coś odszukać trzeba się zgubić <3

  14. Uwielbiam las, dlatego przyciągnęłam go do domu i delaltuje się jego zapachem. Nie wiem jak długo się utrzyma ten zapachem ale jeszcze jest 🙂
    Pięknie i kolorowo u Ciebie w tym świątecznym wpisie, bardzo lubię ten magiczny okres Swiat Bożego Narodzenia. Ka w tym roku bdarowuje bliskich rękawiczkami z wełny. Cieple, przyjemne i ladne, w norweskie wzory
    Sama je dziergam i dlatego zniknęłam na troszke 🙂 ale na wpis swiateczny znalazlam czas 🙂
    Wysyłam mije najszczersze życzenia świąteczne dla wszystkich Twoich bliskich ❤

    1. Już widzę w wyobraźni te rękawice! I czuję że są wspaniałe. Taki prezent by i mnie uszczęśliwił. Cudowny podarek. Pozdrawiam i piękne grudnia życzę 🙂

  15. Witaj adwentowo
    Ja już od dawna daję w prezencie miody.
    A uwielbiam wędrować z Tobą wszędzie. Ale w lesie jest chyba najlepiej
    Pozdrawiam ciepło i życzę aby dobre myśli zawsze do Ciebie docierały.

    1. Dziękuję. Miło było iść z Tobą przez ten świąteczny las. A miody to złoto- wiadomo 😉 Pięknego grudnia!

  16. Właśnie czytam książkę ‘Sztuka dawania prezentów’ i bardzo mi się podoba, cudownie jest napisana. Lubię czytać takie świąteczne książki.
    To prawda las ma w sobie coś niesamowitego i w każdej porze roku zaskakuje. Przepiękny ten bożonarodzeniowy wianek, wygląda niepowtarzalnie.

    1. Cieszę się że potwierdzasz że ‘Sztuka dawania prezentów’ jest fajną i uroczą książką 🙂 A tak, tak wianek jest piękny, też potwierdzam! 😉

  17. Baaardzo mi się podoba pomysł ze świąteczną chatką! W grudniu szukam ciszy i tam zapewne najlepiej bym ją usłyszała:) A co do prezentów – nie wymyślę nic oryginalnego, zawsze najbardziej lubię i dawać, i dostawać… książki oczywiście!

    1. Trudno usłyszeć ciszę w głośnym czasie przedświątecznym… ale jest to możliwe… A takie chatki jak ta z mojego opisu pomagają 😉

  18. Asiu nie będę zbyt oryginalna. Książki, świece, kolorowe skarpety,kolorowe zdrowe eko herbaty, handmade wszelakiej maści. A post uroczy. Jak Zawsze
    Aga Drożdż

    1. Zdrowe herbaty to jest super pomysł. To jest też mój pomysł o którym nie napisałam… 😉 Dziękuję i pozdrawiam.

  19. Wia ek przepiękny, czasami robiłam różne różności. W tym roku jakoś nic nie sprawia mi radości i nie zrobiłam. Może w przyszłym roku skuszę się na tworzenie. Pozdrawiam

  20. Białych myśli
    lekkich jak puch,
    niech Anioł
    przywieje z nieba,
    otworzy skrzydłem
    nadziei moc,
    i niech kolędę zaśpiewa!

    Bo już nadchodzi ten piękny dzień,
    gdy wszystko się rodzi na nowo,
    usiądźcie więc
    i w blasku świąt,
    pożyjcie znów kolorowo!

    Z okazji Świąt Bożego Narodzenia przyjmij tą drogą, Puchu, najszczersze życzenia zdrowia, radosnego uśmiechu, budującej nadziei oraz wszelkiej pomyślności
    Pola 🙂

  21. Pamietam ze jako dziecko uwielbialam Swieta BN, umialam sie nimi cieszyc. Teraz jakos ciezko… nie bardzo umiem. Cos we mnie peklo kiedys, zmienilo sie,za bardzo przygniataja mnie smutki, troski. Muminki kocham, budza we mnie piekne wspomnienia.

    Duzo zdrowka dla Jagodzianki.

    1. Święta Bożego Narodzenia są po to by budzić… Tych, którzy zapadli w sen… Więc nie trać wiary i nadziei. Jeśli jest sen to musi przyjsc też dobra pobudka. Wszystko w swoim czasie. Dziękuję i pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *