Włoszki. O kobietach, dla kobiet plus przepis minestrone.

Włoszki. O kobietach, dla kobiet plus przepis minestrone.

To jest propozycja na dzień kobiet. Czyli kiedy? Tak, ten dzień w marcu i na każdy inny dzień. Wtedy kiedy kobieta postanowi sobie zrobić swój osobisty dzień kobiety. Ja robię sobie takie dni. Raz w miesiącu to dla mnie minimum 😉 Jak on wygląda? Różnie, zależy od wszystkiego. Wiadomo, od nastoju, możliwości, samopoczucia, kaprysu, kasy, a nawet pory roku. Dopasowuję możliwości do siebie, a  nie siebie do możliwości. W dniu kobiety to ja jestem najważniejsza i ja mam donośny głos. Głos wewnętrzny.

Dzień kobiet nie zaczyna się i nie kończy 8 marca.

8 marca może być przypomnieniem, że takich dni w roku kobieta powinna mieć wiele. Przypomnienie o tym, że nawet jeśli świat nie da jej przysłowiowego goździka, to ona sobie weźmie go sama. Pod różnymi postaciami, według gustu, możliwości i upodobań.

Ba!

Weźmie i zrobi z tym goździkiem to, co będzie chciała. Kiedy chciała i jak chciała.

Mam taki plan i realizuję go już od pewnego czasu. Robię sobie dzień kobiet z samą sobą – Asią. Zimą, wiosną, latem i piegowatą jesienią. Nie czekam, aż ktoś mi pozwoli, zaproponuje, wręczy, wyręczy, poniesie… Sama się niosę, gdzie los i wzrok pozwoli. Gdzie pomysł pobiegnie- pobiegnę za nim… Często na boso. Lubię randki z Asią, nie wiedziałam, że potrafi  być tak nieprzewidywalna… 😉

Są książki, bardziej i mniej pasujące do kobiecego dnia, do dnia kobiety. Włoszki’ książka ,która jest idealna na taki dzień. Pasuje jak ulał. Pasuje jak skórzane, srebrne sandały, o których i w książce jest mowa. Wygodna. Wygodna książka na dzień kobiet, czyli na każdy dzień, w którym przyszła ochota na randkę z samą sobą. I kawę.

Bo nawet okładka jest w kolorach i odcieniach kawy. Pyszna okładka. Aromatyczna. Tak jak lubię z mlekiem. Okładka kawa z mlekiem. Udane kolorystycznie zestawienie, wizualnie zachęca jak poranna, gorąca kawa. Ta książka to takie spotkanie przy kawie.

Lekka jak kawa latte.

Mocna jak kawa espresso.

Mieszanka lekkości przekazu z mocnymi cytatami, przemyśleniami, które chcą nam coś powiedzieć, nakierować i dać do myślenia. Wesprzeć kobiece myśli.

Książka jak kobieta. Lekka i mocna jednocześnie. Książka jak kawa – przyjemna.

Więc zaczęłam dzień kobiet, dużo wcześniej niż nakazuje tradycja i marzec. Ale już wytłumaczyłam na początku czemu tak, a nie inaczej. Jeśli szukacie czegoś na ten tradycyjny dzień kobiet, to będzie to pyszny wybór. Jeśli szukacie czegoś na kobiecy dzień w lutym, lipcu czy grudniu to też będzie to udany wybór i podróż

Podróż.

Bo każda książka to podróż.

Książka Włoszki to pomnożona podróż. To wyprawa do świata kobiet, do wewnętrznego świata, do świata Włoszek, do Włoch.

Miałam okazje odwiedzić Włochy. Zapewne pomoże mi to w opisie książki, bo piszcząc teraz o tej książce, widzę i czuję dokładniej obrazy, klimaty włoskiego świata. Pięknego i pysznego świata. Gdy myślę o tym kraju, to przede wszystkim kojarzę go z przyrodą i obrazami natury. Bo w każdej wyprawie, wycieczce, włóczędze ja szukam właśnie tego, a dopiero potem jest reszta. Mnie Włochy zachwyciły majestatycznymi górami, jeziorem Garda, malutkimi klimatycznymi wioskami, które drzemią gdzieś z dala od wielkich miast i przepychu. Zobaczyłam we Włoszech, luksus i elegancję, ale na szczęście zobaczyłam też prostotę, tradycję, historię i życie slow. A gdy zobaczyłam przyrodę i życie w rytmach slow, to wiedziałam, że jestem w domu… 😉

Gdy teraz czytam książkę Włoszki w moim polskim, małym domu to potwierdzam, że to, co czytam, ma sens i prawdziwe odzwierciedlenie tego co z przyjemnością mogłam zaobserwować we Włoszech. Potwierdzam wiele z tej książki. Wiele mnie zaskoczyło, wiele nowych rzeczy się dowiedziała i mam nadzieję, że sporo jako kobieta zrozumiałam… A jeśli nie sporo, to że przynajmniej jedną wartościową lekcję z książki wyniosłam. Czasami czyta się książkę, dla jednej lekcji.

Bo książka jest przede wszystkim dla kobiet.

O Włoszkach.

Bo każda kobieta na świecie może nas czymś zainspirować. Może być impulsem, balsamem, nauczycielką, a bywa, że i przestrogą. Może być tym, czego szukamy. Kobieta kobiecie.

 

‘Włoszki’ Gabriella Contestabile

Kobiecość po włosku, w ładnej okładce, która ma w sobie klasę, Wydawnictwo Literackie , autorstwa Gabrielli Contestabile, która odkrywa przed czytelnikiem sekret włoskich kobiet. Każda kobieta ma swoje sekrety… Ta bliska i ta na krańcach świata. Bo kobiecość to tajemnica… Nic nie jest czarne i nic nie jest białe. Autorka urodziła się we Włoszech, później wyemigrowała do Kanady, obecnie mieszka w Nowym Yorku, jest zwolenniczką wielokulturowości, w książce opowiada jak życie uczynić formą sztuki. To nie jest tradycyjny poradnik. To jest opowieść, a ja lubię opowieści. Książka jest podzielona na rozdziały, więc można czytać rozdziałami i robić sobie przerwę, a można tak jak ja kilka rozdziałów na raz – bo nie mogłam się powstrzymać. Książkę czyta się przyjemnie, wciąga, zaciekawia i dostarcza ciekawych informacji.

Kto lubi kobiece tajemnice, podróże, i Włochy – książka będzie dla niego odpowiednią przyjemnością. Ta, która lubi swoją kobiecość będzie uradowana książką, a ta, która zapomniała o swojej kobiecości, odnajdzie w książce inspirację, mam taką nadzieję. Są dni, że i ja gubię gdzieś swoją kobiecość. Bo dni są różne… Gubię i idę dalej, a ona gdzieś leży i czeka, aż poczekam, aż zawrócę, aż poczuję, że coś zgubiłam, coś ważnego. I wracam i podnoszę i podaję rękę. Takie książki są pomocne. Są pomocną dłonią, ciepłą i kobiecą…

„Włoski styl to przede wszystkim pochwała kobiecości. Włoszki potrafią być zmysłowe i pewne siebie niezależnie od wieku. Gabriella opowiada o tym z pasją i wdziękiem”.

Podoba mi się jak opisuje książkę i włoskie klimaty Kasia Tusk, zwłaszcza to zdanie: pochwałą kobiecości. W tych dwóch wyrazach jest tak wiele, mówią o książce wiele, ale nie zdradzając wszystkiego. Tajemnica… Kobiecość to jest tak wiele, tak wiele definicji i opowieści. I następne zdanie: niezależnie od wieku. I ta pewność siebie. Gdy kobieta jest pewna, w swoim wnętrzu, pewna tego, co czuje, co myśli, co chce i jak chce, pewna siebie, to obraz ten jest od razu wymalowany na jej twarzy i ruchach, te ruchy tańczą. Widać piękno. Ale nie tylko piękno fizyczne, piękno głębokie, te prawdziwe, te cenne, piękno kobiecości.

Temperament.

Włoszki potrafią go w sobie odszukać, a następnie pielęgnować, dbają o niego i spędzają w jego towarzystwie mnóstwo czasu…

Książka porusza wiele interesujących tematów, zagadnień, opisując książkę Włoszki można pisać o wielu historiach, które autorka maluje dla czytelnika. Sporo zdań, tematów wyłapałam z książki, które mnie zainteresowały, dały do myślenia, tematy które czuję, że były pisane dla mnie. W książce znajdziemy dużo tematów poświęconych modzie, klasyce, sztuce i temu wszystkiemu, co włoskie smaki tworzy. Jednak nie byłabym sobą, gdybym nie wybrałam kilku i nie opisała na blogu, tych które uczepiły się moich myśli i postanowiły wypić ze mną kawę.

 

Kawa

Gdy myślę o klimatach włoskich, to kawa staje na drodze moich myśli. Włosi kojarzą mi się z kawą. Włosi lubią kawę i chętnie ją piją. Jak mawiają – pierwszą kawę najlepiej wypić rano w samotności (tak jak ja lubię), a drugą kawę już w towarzystwie, najlepiej gdzieś na mieście. Włoskie miasta i miasteczka sprzyjają piciu kawy poza domem w towarzystwie przyjaciół, znajomych czy ukochanej osoby. Kawa zbliża. Ja też lubię drugą kawę pić już w towarzystwie, najlepiej w towarzystwie kogoś, kto na mnie dobrze działa… Włosi do porannej kawy starannie się przykładają. Celebrują.

Dla mnie picie kawy to coś więcej niż picie kawy.

To jest chwila.

To jest ta chwila dla mnie, moja, podczas której czuję się jak ktoś zupełnie wyjątkowy…

Ja tak mam. I nie oddam tego uczucia, będę je pielęgnowała, celebrowała i była wdzięczna, że mogę.

 

Los 

„Włoskie matki uczą nas, że niezależnie od naszych starań, zawsze może się zdarzyć, że los przejmie kontrolę i zmieni bieg wydarzeń. Nie możemy wszystkiego kontrolować.”

To jest ta akceptacja, o której wspominałam też opisując książkę Kintsugi Tu, japońska sztuka życia też mówi o tym, że trzeba zaakceptować los i wydarzenia, nie walczyć z nimi, nie tracić na walkę energii. Trzeba uczyć się rozpoznawać, kiedy podjąć wysiłek, a kiedy z niego zrezygnować, dla dobra ogółu, ale przede wszystkim dla swojego dobra. To nie jest łatwe. Nie jest łatwo akceptować los, gdy ten daje nam w twarz, a bywa, że wydaje nam się że nie dość, że uderzył to jeszcze pluje… I tu przychodzi kolejna podpowiedź (równie trudna) – wszystko jest po coś.

Włoszki uczą swoje dzieci, że nie można wszystkiego kontrolować, dlatego ważne jest chwytanie dobrych, pomocnych momentów i wykorzystanie ich w odpowiedniej sytuacji. Chwytanie chwil. W życiu piękne są tylko chwile… Trzeba dobrze wykorzystać czas. Nabrać powietrza i działać, szukać tego momentu, który jest jak sprzyjający wiatr od morza. Bryza drobnych możliwości, które razem tworzą coś znaczącego i godnego naszej energii.

„Jednocześnie uświadomiłam sobie jak można utracić coś tak niezwykłego. Właśnie to przekonanie, że radosne chwile szybko przemijają, leżą u podstaw włoskiego poczucia fatalizmu.”

 

Nowe

Czytam dalej książkę i napotykam na takie zdanie: To, co niezwykłe może wejść do naszego życia zupełnie niespodziewanie. I niby nic niesamowitego nie ma w tym zdaniu, ale mi mimo wszystko każe mi się zatrzymać, bo możliwe, że jest pisane dla mnie…

Muszę się przyznać, tzn. nie muszę, chcę się przyznać.

Nie jestem szaloną wielbicielką zmian. Nie szukam na siłę tego, co nowe, a nawet nie jest mi wygodnie z nowościami. I możliwe, że wiele tracę. Możliwe, że za słabo się otwieram na to, co nowe, a za bardzo trzymam to co już znam i to z czym mi wygodnie. Zastanawiam się na głos teraz…

Włoszki cenią sobie tradycję, ale są otwarte na nowości na to, co przychodzi bez zaproszenia, a one i tak to zapraszają…

Potrafią balansować.

To jest ciekawe. 

„ Jeżeli chcesz by twoje życie było niezwykłe, otwieraj się na nowe światy, kiedy tylko możesz: próbuj nowych potraw, wybierz się do miejsca, w którym nigdy nie byłaś, obserwuj zwierzęta w ich naturalnym środowisku, ucz się obcych języków, rozmawiaj z ludźmi, których styl życia i zwyczaje są inne niż twoje. Nigdy nie jest za późno”.

Nigdy nie jest za późno na to, co nowe…

Każdy z nas ma swoją rutynę i przyzwyczaja się do niej, i dobrze, ale według autorki książki jest coś ważniejszego i potrzebnego bardziej niż sądzimy: zatrzymanie się, spojrzenie inaczej niż dotychczas i próba zobaczenia czegoś nowego, czegoś co macha do nas krzycząc:

– Tu jestem, nazywam się Nowe, a nowe nie znaczy gorsze…

 Czasami Stare tak trzaska drzwiami, że nie słyszymy jak Nowe cicho otwiera już kolejne drzwi do innych możliwości. Nowa droga, nie gorsza od starej. Inna.

 

Zmarszczki 

„Proszę nie ruszać moich zmarszczek, wiele czasu zajęło mi by je zdobyć”.

Nie każdy miał możliwość zdobyć swoje zmarszczki… Nie każdemu było to dane. Gdy zaczynam to rozumieć, dostrzegać i czuć to zaczynam dostrzegać swoje zmarszczki, ale dostrzegać z empatią i akceptacją. Doceniać. Być za nie wdzięczna. Bo jeśli są to znaczy, że ja żyję, że idę, że walczę, doświadczam, że jestem. Że już jestem doświadczona… Każda zmarszczka to doświadczenie, moja historia. Nie ma ich wiele, ale mam nadzieję, że będę mogła doświadczyć ich więcej, to znaczy żyć długo i poznawać i kosztować i patrzeć w lustro i wiedzieć, że żyję. Powinnam je pokochać.

Natychmiast.

Włoszki nigdy się nie poddają, niezależnie od tego ile zmarszczek przybyło. Idą pewnie przed siebie pamiętając o tradycjach, szukając nowości, a zmarszczki im w tym pomagają… Pomagają? Dla Włoszek, każdy kolejny rok urodzin to powód do radości, każdy rok dodaje pewności siebie. Jest jak dobre wino. Wiedzą już wiele i chcą jeszcze.

 

Jedzenie

„Jedzenie daje ludziom szczęście, przenosi ich z powrotem do domu, wyraża tyle rzeczy, których nie da się wyrazić słowami”.

 Wspaniale w książce Gabriella opisuje zwykły-niezwykły sos pomidorowy. Zatrzymałam się na dłużej przy opisie czerwonego sosu pachnącego pomidorami… Co mi uświadomił sos pomidorowy? Że proste rzeczy są nie tylko najlepsze, ale potrzebne jak powietrze. Bo każdy z nas oprócz podstawowego powietrza, ogólnodostępnego tlenu, ma swoje małe, osobiste powietrze, które go uszczęśliwia i pozwala lepiej, przyjemniej żyć. Żyć z pasją.

Jedzenie to miłość.

Na początek zakupy, potem gotowanie i wreszcie jedzenie, celebrowanie. Mnie to sprawia wielką przyjemność. Jeśli mogę zjeść z tymi, których kocham, to ta miłość przy jedzeniu zaczyna wspaniale kipieć, bulgotać jak czerwony sos w kolorach serca.

Autorka książki pamięta, jak była małą dziewczynką, a jej mama przygotowywała tradycyjny włoski sos pomidorowy, pyrkający leniwie na ogniu, to są dla niej pyszne wspomnienia. Opisuje kawałek chleba zamoczony w takim sosie. To jest opis prosty i magiczny. Uwielbiam takie opisy. Uwielbiam taką magię. Podkradała ten sos, aż mama nie przegoniła…

Jedzenie to dom. Jedzenie to obraz domu. Jedzenie może być opowieścią, historią, naszą osobistą. Łącznikiem i podróżą.

 

„Do dzisiaj przyrządzanie świeżego sosu z własnoręcznie przetartych i zamkniętych w słoikach pomidorów jest dla mnie lekiem, na wszystko czym zaskakuje mnie życie”.

Zdanie poezja.

Więc czas teraz na coś na ząb. Bo jeść lubię… Zastanawiałam się jaki przepis zamieścić w klimatach włoskich. Pizzy, spaghetti i tiramisu nie chciałam, zresztą nie lubię tiramisu. I wtedy przypomniała mi się włoska zupa, Zupa Minestrone, tradycyjna, prosta, zdrowa zupa warzywna. To jest zupa odpowiednia na jesienno-zimowe zawieruchy. Jeszcze zimę gościmy, więc zapraszam na stół Zupę Minestrone.

 

WŁOSKA ZUPA MINESTRONE (minestra znaczy zupa)

Składniki:

* 1 pietruszka

* 3 marchewki

* 3 ziemniaki

* 1 czerwona papryka

* 1 cebula

* 1 mała cukinia

* spora garść zielonej fasolki

* 1 puszka białej fasolki

* kawałek białej kapusty

* około 2,5 l bulionu

* 3 ząbki czosnku

* 3 łyżki koncentratu pomidorowego

* sól, pieprz, suszona bazylia, posiekana natka pietruszki

* ryż lub drobny makaron

* parmezan

(często w przepisach pojawia się też dynia i szpinak)

 

Wykonanie:

W rondelku podsmażyć posiekaną cebulę. Po chwili dodać pokrojone warzywa (ziemniaki, marchew, pietruszkę, cukinię, paprykę) chwile podsmażyć. Zalać bulionem. Dodać kapustę i fasolkę szparagową. Gotować około 15 min. Dodać ryż i nadal gotować aż ryż będzie dobry. Następnie dodać pokrojony czosnek + koncentrat + biała fasolka z puszki. I wszystkie pozostałe przyprawy. Przelać do miseczek i posypać startym parmezanem. Ja lubię jeść ze świeżą bagietką.

Fajne w tej zupie jest to, że można ją modyfikować, dodać coś innego, a zrezygnować z tego czego się nie lubi. Jest to zupa elastyczna 😉

 

*

Gdy zza zakrętu wyłoniła się niebieska tafla jeziora, wiedziałam, że dotarłam do miejsca, które zapamiętam na długo. Czułam zapach gór i wody, który otulał przyjaźnie moją twarz i myśli. Moje włosy wirowały na wietrze, a wspomniany zapach plątał je dokładnie, dokładnie w podróżnicze supełki. Góry schodziły do majestatycznego jeziora, mocząc swoje stopy. I ja tego zapragnęłam. Zdjąć z siebie cały ekwipunek motocyklowy, brudny, zmęczony i zanurzyć się w chłodnych wodach jeziora Garda, tak jak robią to góry. Wskoczyć i zaskoczyć samą siebie, lubię siebie zaskakiwać, lubię dać się zaskoczyć przyrodzie. Natura wspaniale zaskakuje zawsze i na zawsze mam nadzieję…

A wieczorem usiąść pod małym sklepikiem z włoskimi lodami, oprzeć plecy o ciepłą ścianę koloru pistacjowego i patrzeć na góry, w góry, do góry i nic nie rozumieć i rozumieć wszystko. Być i nie być jednocześnie. Nie mieć za wiele. Mieć wiele – marzenia. Oddawać się dolce far nienteczyli słodkiemu nicnierobieniu  I patrzeć na piękne kobiety, na Włoszki, piękne swoim temperamentem, odwagą na życie i uśmiechem. Zaraźliwy mają uśmiech…

asia :*

Jestem ciekawa czy włoskie klimaty są tym, w czym moglibyście poczuć się dobrze? 🙂

 

67 komentarzy do “Włoszki. O kobietach, dla kobiet plus przepis minestrone.

  1. Gardy nie widziałam, ale troszkę wyżej wędrując, poznała parę atrakcyjnych zakątków, głównie ze strony natury i małomiasteczkowości. Kusi myśl by powiedzieć, że północne Włochy są jak cała południowa Szwajcaria, ale to przecież jednak Włochy.

    Nie miałam okazji wniknąć w kulturę, ponieważ poznawałam Włochy na górskich szlakach, dwa razy tylko będąc w dolinie. I mogę powiedzieć, że te kobiety, które widywałam na szlakach, miały pewność siebie. Wydaje mi się, że każdy człowiek, który nie boi się wyjść ze strefy komfortu, nosi w sobie pewność siebie i to “coś”, co sprawia, że potrafi sobą zaciekawić. Często w podróżach spotykam gawędziarzy. Są cudowni.

    Piję przeważnie jedną kawę dziennie, raniutko w swoim własnym towarzystwie. I często też w towarzystwie wstającego słońca. To jest mój codzienny “dzień kobiet”.

    Też nie szaleję z tymi zmarszczkami, są i będzie więcej, mój Boże, to ciało jest jak kombinezon, który kiedyś w końcu zdejmę. 😉

    1. “miały pewność siebie” – to jest właśnie to. Jeśli tego się nie ma to można się tego uczyć, chyba zaczynając od ukochania siebie, akceptacja i wybaczenie sobie a następnie ćwiczyć i ćwiczyć jak brzuszki i skłony 😉 Kawa i słońce to jest dobry pomysł na kobiecy dzień…

  2. Bardzo podobał mi się post. Taki mój. Na poziomie ogólnym dotyka wszystkiego, co rozumiem tak, jak podałaś. Uświadamiam to sobie od zawsze.
    Włochy! Cóż! Jestem w nich zakochana! Wiele zakątków już odwiedziłam- i południe i północ. I centrum. I Sycylię. Mmmmm… Cały czas pod wrażeniem, mogłabym tam bywać bez końca. I chcę wybrać się znów-taki jest plan. W pażdzierniku ub roku byłam w Bergamo i nad jeziorem Como. Kocham smaczki tego kraju i wszystko to, o czym napisałaś. Bo to one właśnie…

    1. O więc czujesz Włochy, już tyle razy je odwiedziłaś… Cieszę się że poczułaś to co napisałam i jak wspominasz że post jest taki Twój… 😉 Pozdrawiam!

  3. We Włoszech nigdy nie byłam, ale uwielbiam kawę i sos pomidorowy ze świeżych pomidorów i ziół. Mam nadzieję, że jeszcze się tam wybiorę z większą czy mniejszą liczbą zmarszczek, ale to nieistotne, bo i tak dodają uroku. 🙂

    1. Zmarszczki jak piegi – urocze 😉 Jeśli lubisz kawę i sos i zioła to będzie Ci się podobało we włoskiej krainie życzę Ci tego. Pozdrawiam

  4. Gdy myślę o Włoszkach, pojawiają mi się przed oczami stylowe kobiety z filmów Felliniego. Zdecydowanie mają w sobie magnetyzm i klasę. We Włoszech nigdy nie byłam, ale są one na mojej baaardzo długiej liście kierunków, które chciałabym odwiedzić:)

    1. W książce też mowa jest o tej klasie i o włoskich aktorkach… Piękny cel podróżniczy, życzę by ta podróż była tym co Cię zainspiruje… buziaki 🙂

  5. Mit włoszek pozostał ,a prawda jest zupełnie inna , potwierdzone przez męża innych znajomych którzy tam jeździli . Co prawda nie byliśmy we Włoszech ok trzy lata ale przez ten czas raczej się nie zmieniło .

    1. Nie można przeginać ani w jedną ani w drugą stronę… Wierzę, że każda kobieta z różnych zakątków świata może nas czegoś nauczyć i zaciekawić, więc jeśli każda, to Włoszki też… Pozdrawiam 😉

  6. Dla mnie każdy dzień jest świętem. Każdy jest niepowtarzalny więc celebruję go na swój sposób. Nie ma znaczenia czy to dzień kobiet, urodziny czy po prostu wtorek lub piątek. Jestem sobą, lubię kobiece tajemnice, podróże, Włochy, włoskie espresso i włoską kuchnię, Włochów zdecydowanie mniej 🙂 Jestem temperamentna i dobrze czuję się w południowych klimatach. Najlepiej w Hiszpanii, moje usposobienie zdecydowanie najbardziej tu pasuje stąd decyzja o zakupie domu i związaniu się właśnie z tym krajem 🙂

    1. ‘na swój sposób’ – i o to chodzi, niech każdy robi to co mu w duszy gra i w miejscach które mu śpiewają 😉 Pozdrawiam

  7. Mam na szczęście takiego męża, że niemal codziennie mam dzień kobiet lub kiedy chcę i taką codzienną troskę cenię najbardziej.
    Uważam także, że obje partnerów powinno dbać o siebie, bo na tym związek polega, prawda?

    1. Związek polega na wielu sprawach. Jednak to tak jak z zasadami w samolocie – maskę tlenową trzeba ubrać najpierw sobie, by dobrze zaopiekować się tym kto siedzi obok… Pogratulować męża 🙂 Pozdrawiam

  8. Jestem miłośniczką Italii więc coś czuję , że ta pozycja jest dla mnie.
    „Proszę nie ruszać moich zmarszczek, wiele czasu zajęło mi by je zdobyć”. – jak pięknie i mądzre napisany cytat tak jak i ten , że nigdy nie jest za późno aby sięgać po to co nowe. Czasami taka odrobina odwagi, próby mogą przynieść niesamowite owoce.

    Tez uwielbiam sobie robic takie Dni Kobiet sama dla siebie. Trochę się rozpieścić , bo w końcu wszystkie niezaleznie od naszych przekonań, pasji, charakterów jesteśmy tego warte 🙂

    Cieplutko pozdrawiam

    1. Trochę odwagii zawsze przynosi coś nowego i zaskakującego… tak, jesteśmy tego warte, może właśnie tej odwagii 😉 Serdeczności posyłam.

  9. Włochy to moje najpiękniejsze wspomnienie ze wspólnego świętowania 40 lecia małżeństwa ! Już nie do powtórzenia! Niestety!
    A moją wersję minestrone akurat dziś ugotowałam! Będzie na kilka dni!

    1. Też mam takie miejsca gdzie zoatały najpiękniejsze wspomnienia… Smacznego życzę, smacznej minestrone 🙂 Dobranoc

  10. Ja już Dzień Kobiet świętowałam na wyjeździe dla kręgosłupa 🙂 ale co tam… jeszcze Walentynki po drodze 🙂 i ogólnie okazji do świętowania nigdy nie brakuje, bo podobnie jak Jotka mam w domu święto na codzień. Książką mnie zainteresowałaś i to bardzo. We Włoszech byłam – dawno ale konkretnie 🙂 i chętnie sięgnę po książkę.

    1. Walentynki też nie zaczynają się 14 lutego i nie kończą, jeśli już to mogą być przypomnieniem do tego że najlepiej widzi się sercem… 😉 Pozdrawiam

  11. Wiem na pewno, że jestem kobietą i matką równocześnie. Inne jest tym zupełnie zdeterminowane…Kobiecość jest nam dana, a Włoszki to czują…Zmarszczki bywają, ale mimiczne… Dzień Kobiet przypomina raczej o kwiatach na łące…Asiu, na Twoim kobiercu nie można poczuć chłodu…

    1. ‘kobiecość jest nam dana’ – ładne zdanie…ładna prawda. Kwiaty na łące są jak kobiecość, delikatne i dzielne jednocześnie i te ich barwy… Ciepło pozdrawiam 🙂

  12. Polki też są wspaniałe i cudne, szalone i rozsądne, silne i łagodne, mądre i kapryśne ….. Pewnie takie są wszystkie Kobiety. I w Tobie Asiu jest to wszystko czym się zachwycasz w tej książce.

    1. Tak ,wszystkie kobiety na całym świecie są takie same i zupełnie inne 😉 W każdej z nas jest kobieca tajemnica… Pozdrawiam.

  13. To jednak, przyznasz, duża różnica, czy sama sobie kupisz kwiaty, czy ktoś Ci je ofiaruje. Wiem, bo mam za sobą oba typy ofiarowań 🙂 Oczywiście, za wszystko się płaci.

    1. Tak jest róznica ,ale oba podarki są interesującym doświadczeniem, potrzebnym i pięknym… Pozdrawiam 🙂

  14. Na pewno Włoszki ze swoim południowym temperamentem mogą być dla nas fascynujące. A mnie najbardziej podoba się fragment o zmarszczkach 🙂 Jest taki pełen akceptacji dla upływającego czasu. Zwłaszcza, że współczesnym kobietom próbuje się wmówić, że piękne są tylko, kiedy są młode i jak najbardziej podobne do modelek z pierwszych stron gazet. Jeśli Włoszki nie dały sobie tego wmówić, to chwała im za to 😊

    1. My też nie dajmy sobie tego wmówić… chwała nam za to! 😉 My Polki też możemy być fascynujące i jesteśmy… Pozdrawiam.

  15. Świetnie napisane! Ja akurat należę do kobiet, które Dzień Kobiet świętują znacznie częściej, niż raz w roku. A kupowanie sobie kwiatów to mój niezmienny rytuał od lat 🙂

    1. To jest książka o podróży w różnym znaczeniu… ja lubię takie książki sprawiają mi przyjemność 🙂 Wszystkiego dobrego!

  16. Właśnie zrozumiałam, że ja mam codziennie Dzień kobiet. Codziennie, kiedy wysprzątam mieszkanie, zrobię zakupy i siadam na chwile z kawą w ręku. Moje codzienne Dzień kobiet.
    Chciałam zacytować Twoje zdanie, które bardzo mi się spodobało, ale zaraz potem było następne i następne. Nie będę zatem kopiować całego tekstu😉.
    To prawda, ze Włoszki są piękne, eleganckie i pewne siebie. A pewne siebie kobiety akceptują siebie, swoje życie i życie innych.
    Piękny tekst i zapewne piękna książka.
    Ciao Asia! 😘

    1. ‘A pewne siebie kobiety akceptują siebie, swoje życie i życie innych’ – i życie innych, dające do myślenia zdanie, dziękuję 🙂 Ciao!

  17. Bardzo, bardzo … bardzo, podoba mi się to co napisałaś :))) Tak sobie myślę, że w poprzednim życiu musiałam być Włoszką, ponieważ bardzo się z nimi utożsamiam. Kocham ten kraj, tę mentalność, żywiołowość, miłość do życia, do rodziny, celebrowanie ,,rodzinności,, na każdym kroku i z każdej okazji, a jak okazji nie ma, to też się ja stwarza 🙂 Również jedzenie traktuję jako jeden z elementów miłości, wszak serce wkładamy w przygotowanie jak najpyszniejszych posiłków dla naszych bliskich i przyjaciół, żeby im smakowało i sprawiło przyjemność 🙂 Książkę koniecznie muszę przeczytać.
    Dziękuję Ci za ten post i pozdrawiam serdecznie, Agness:)

    1. Jest mowa o tym jak wspomnienia, jedzenie jest ważne jak bardzo mają wpływ na nasze życie… Pozdrawiam 🙂

  18. Uwielbiam Włochy, uwielbiam je tak bardzo ze każdy wolny czas mam ochotę tam spędzać 🙂 kocham ich widoki, kocham ich kawę która mogę pić na każdym rogu, kocham ich jedzenie i klimat… ale niestety taki każdy wyjazd kosztuje i wtedy lądujemy gdzieś w Norwegii 🙂
    Każdy swój dzień też kocham, celebruję go z dobrą włoską kawą , z dobra książką… a książkę o Włoszkach już zamówiłam bo jak się tak uwielbia Włochy to taką książkę trzeba przeczytać 😉 dziękuję za polecenie 🙂

    1. Jeśli uwielbiasz włoskie klimaty to to jest książka dla Ciebie , miłego czytania i dobrej kawy życzę 🙂 Buziaki.

    1. Powinny być książki o różnych kobietach, z całego świata, chętnie bym przeczytała np o kobietach z plemion Eskimosów… 😉 Pozdrawiam.

  19. Wyjątkowo u Ciebie jak zawsze, a dziś tak kobieco. Stwierdzam, że 8 marca to dzień kobiet dla mężczyzn, żeby oni się trochę wykazali, a cała reszta roku jest naszym dniem kobiet. Możemy ją dowolnie wykorzystać pielęgnując siebie i swoje wnętrze. Od Włoszek dużo możemy się nauczyć. Jak będę miała okazję z pewnością sięgnę po tę książkę. Akceptację życia i pewność siebie ciągle próbuję w sobie odnaleźć. Nie jest to łatwa droga. czasem trzeba usiąść i pomyśleć przy kawie. Najlepiej tej samotnej rano by z pełnią energii wypić tę drugą. Moja mama nie przepada za kawą. Zawsze się dziwiłam dlaczego w takim razie ją piła. Stwierdziła, że nie lubi kawy ale lubi ją pić z kimś. Chyba zaczynam ja rozumieć 🙂

    1. Bo picie kawy to rytuał to celebrowanie chwili myślę, że też to ma na myśli Twoja mama… 🙂
      “czasem trzeba usiąść i pomyśleć przy kawie” – zgadzam się czasami trzeba się zatrzymac i pomyśleć… Pozdrawiam.

  20. Nigdy nie interesowałam się kulturą Włoch… dużo za to czytam o Japonii i Korei, mnie fascynuje kultura wschodu, tamtejsze kobiety również są inspirujące, chodź ich styl diametralnie różni się od naszego 🙂 Włoszki kojarzą mi się z kobietami o silnym temperamencie, klasie i ciemnych włosach. Wspaniały, bardzo kobiecy post, zawiera tyle cudownych słów! Wspaniale, inspirująco, zachwycająco! Bardzo podoba mi się ten fragment o zmarszczkach 🙂
    Pozdrawiam ciepło ♡

  21. Jeśli interesuje Cię Japonia to książka Kintsugi powinna Cię zainteresować, jakiś czas temu o niej pisałam na blogu, polecam. Dziękuję i pozdrawiam 🙂

  22. Pisanie komentarzy do starych postów jest niewdzięczne, bo mogą zaginąć w gąszczu najnowszych, ale zaryzykuję 🙂 Wreszcie coś o kobietach z innej nacji, dotąd tylko te Francuzki podawano nam na różne sposoby. Też robię sobie prywatny dzień kobiet, u mnie jest to pierwszy dzień miesiączki. Pozdrawiam!

    1. I Francuzki i Włoszki i Japonki i my Polki mamy w sobie tajemnice które warto odkrywać 😉 Pozdrawiam serdecznie.

  23. “Czasami czyta się książkę, dla jednej lekcji”. Cudowne zdanie, daje do myślenia. Można je nawet rozszerzyć i powiedzieć, że czasami doświadczamy czegoś dla jednej lekcji. I to coś może trwać długo, nawet kilka lat.
    W filmie “Cudowny chłopak” z Julią Roberts padają słowa “Zmarszczki to mapa pokazująca gdzie już byliśmy”. Pozdrawienia zasyłam o smaku kawy.

    1. Prawdziwe są słowa które przytoczyłaś z filmu i takie… spokojne, trudno mi to opisać… dziękuję ☺

  24. Fascynujacy post. Z ciekawości przeczytałam o Włoszkach. Są silne, modne, temperamentne i swietnie gotują. Dla mnie kawa to esencja dnia. Nie obędę się bez niej. Najbardziej lubię latte i capuccino. Brakuje mi Rzymu i jego klimatu i wielu innych miejsc, w których byłam. Mają w sobie tyle słońca i świeżości.

    Uściski z Krakowa Puszku

    1. capuccino – właśnie mi uświadomiłaś że ja mało go pijam… 😉 Są miejsca na świecie i w Polsce gdzie człowiek czuł się dobrze i brakuje teraz tych miejsc w codzienności dlatego też lubię zdjęcia… Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *