Wieczorne rytuały + przepisy. Dobranocka

Wieczorne rytuały + przepisy. Dobranocka

Zwalniam, redukuję biegi. Hamuję. Bo tego potrzebuję, bo nie można być cały czas w drodze. Muszę i chcę odpocząć. Gdy wieczór puka do okien, do drzwi i do wszystkich zmysłów, chętnie zatrzymuję się na poboczu. W domu. Będzie dzisiaj leniwie w ulubionych kapciach, w wygodnej podomce, bez stanika, który krępuje ruchy i myśli… i sam na sam ze sobą. Wchodzę dziś do swojej strefy komfortu, będzie jeszcze czas, by z niej wyjść, ale nie dziś… Patrzę na niebo, które wkłada granatową sukienkę, ozdobioną srebrnymi nitkami. Gwiazdami. Wyciszam się, przed kolejną wyprawą, jaką jest życie… To dobry czas, by zająć się sobą, by odpocząć, by zatopić się w rytuałach, które są wypróbowane i dobrze współpracują z moim wnętrzem, ciałem i umysłem. Wszystko, co opiszę, może wydaje się proste, za proste i tu jest haczyk. Jednak tak nie jest. Uwierz, że te proste, naturalne rzeczy i sprawy mają moc, zwłaszcza gdy połączą swoją… moc.

Są proste.

I to jest dla mnie ważne.

Są prosto piękne.

Wypracowałam sobie kilka miłych doznać, z którymi chciałabym się z Wami podzielić. To są pomocne doznania, zwłaszcza teraz gdy jesień zadziornie kicha nam w nos, a zima depcze po piętach. Mam na te dwie piękne Panie sposoby, które się sprawdzają i które pozwalają kichać jesieni w nos i deptać po chłodnych piętach zimy.

Jestem pasjonatką i fanką podróży, ale jest też we mnie domatorka. Tak się to wszystko pomieszało, wymieszało i powstało coś, co jest moim życiem, co jest mną.

Gwieździste niebo daje znać, że czas na małe co nieco. Zdradzę Wam, moich kilka wieczornych tajemnic 😉

Pamiętam czarne noce na pustyniach. Czarne noce dźwigające białe kule. Tak duże, że wyciągałam ręce do góry, by ukraść jedną i schować do kieszeni… Były tak duże, że nie zmieściły się do mojej brudnej kieszeni. A moje brudne ręce, tak naprawdę nie mogły ich zerwać z ogromnego, śpiącego nieba. Na pustyni nie było gdzie się umyć. Nie było wanny, wody, a często i sił na mycie i rytuały czystości. Tam było coś innego, coś więcej, tam było niebo, przyroda i przygoda. Sen pod gołym niebem, który był jednym z największych rytuałów, jakich doświadczyłam.

Dziś jesteśmy w domu i dziś dopasuję swoją przygodę do panujących możliwości. Lubię.

 

Rytuały zatrzymania się…

 

  1. Zapach

Biała Szałwia – jej zapach oczyszcza, dodaje lekkości. Napełnia dom zapachem ziół. Wielu uważa, że szałwia oczyszcza ze złej energii. Jednak ja widzę w tym zapachu coś innego. Ten zapach mnie relaksuje i uspokaja. Każdy ma swoje zapachy, jest teraz tyle naturalnych kadzidełek, naturalnych olejków eterycznych i zapachowych świec.

„Cudowne oczyszczające właściwości białej szałwii sięgają też do sfery duchowej”

Dlatego Indianie używali jej do ceremonii jako kadzidła, uważając ją za ziele święte. Z Szałwii korzystali niemal przy każdej okazji. Cenili ją bardziej niż tytoń 😉

Rdzenni Amerykanie używali białej szałwii do:

  • Nasiona mielono na mąkę i używano do gotowania;
  • Liście były używane jako przyprawa do gotowania;
  • Liście mieszano z wodą i stosowano jako szampon do włosów;
  • Liście zjadano i palono jako lek na przeziębienia.

Do wyrobu kadzideł wykorzystuje się czubki kwiatostanów i liści. Zapach palonej szałwii dobrze wpływa na problemy fizyczne i emocjonalne, łagodzi niepokój. Dobrze działa na nadciśnienie i napięcie przed miesiączkowe. Biała Szałwia, inaczej nazywana Białym Mędrcem (White Sage) -Z łaciny Salvia oznacza dobre zdrowie . Rośliny leczą, to proste.

 

  1. Muzyka

Wybór jest ogromny. Jest w czym wybierać. To sprawa indywidualna. Ja lubię czasami podczas wieczornego, domowego spa, posłuchać melodii delikatnych i wprowadzających w stan relaksu. Odkryłam jakiś czas temu mantry. Jest taka jedna, która jest wyjątkowo miła dla moich uszu. Słucham jej podczas kąpieli.

Ra Ma Da Sa

Jeśli ktoś chce się zagłębić w znaczenie i przeznaczenie tej mantry, to może poszukać informacji na internecie, jest tego sporo. Mantra stanowi wibrację dźwięków. Mantra znaczy – ‘ta wibracja, która chroni umysł’. Znam jej znaczenie, ale ja słucham jej przede wszystkim dlatego, że widzę korzyści u siebie – czuję się błogo i dobrze. Podoba mi się melodyjnie.

Jest to prastara mantra. Jest to jedna z najsilniejszych mantr. Uzdrawiająca i otwierająca serce. Bardzo korzystne jest śpiewanie lub słuchanie tej mantry przed snem – uspokaja. Osobiście nie zagłębiam się w inne mantry i w całą tę historię. Po prostu Ra Ma Da Sa bardzo lubię, zwłaszcza w wykonaniu Snatam Kaur.

Nie zawsze mantry.  Bo nie zawsze nastrój ten sam i potrzeby. Jest tak wiele pięknej, spokojnej muzyki, i ja szukam i ja doświadczam…

 

  1. Świeca

Już od dłuższego czasu używam tylko naturalnych świec. Sztucznych staram się w ogóle nie zapalać, wydzielają chemię. A paląca się  świeca ma relaksować i przyczyniać się dla naszego dobra. Ma dostarczyć ciepła, przede wszystkim tego, które trafia do naszego wnętrza. Ma pomagać, nie szkodzić.

Jaka substancja uwalnia się w powietrze podczas spalania się parafiny?

Benzen. Toluen. Formaldehydy oraz ftalany.

A co powoduje taka chemia?

Nic dobrego.

Wiem, nie można zrezygnować ze wszystkiego i wszystko zastąpić naturą i eko. Z różnych powodów… Jednak tam gdzie mogę, tam gdzie mam szansę z różnych powodów…, małymi krokami, wybieram lepsze rozwiązania. Jeden taki krok działa ku lepszemu…

Najczęściej kupuję świece sojowe z naturalnymi olejkami. Taka świeca pali się dłużej, pięknie pachnie i to poczucie, że jest naturalna… Jeden minus to – cena. Świece naturalne są droższe, ale ja mam do nich słabość. Wolę zrezygnować z kolejnej pary butów i fryzjera. I tak robię.

Zapalam świecę, gaszę światło w łazience, puszczam muzykę i wchodzę do wanny wypełnionej wodą i…

 

  1. Kąpiel

…i mieszankami, przede wszystkim na bazie soli, której bardzo ufam i w której pokładam nadzieję. Sól w połączeniu z wodą działa na nasze ciało i organizm wybornie. Sól dodana do kąpieli oczyszcza ciało i organizm. To jest naturalny detoks. Jeśli już mam leżeć w wannie wypełnionej po brzegi falującą wodą, to zależy mi by  kąpiel była zdrowa i przyjazna dla moich zmysłów i zdrowa. Od dawna nie wlewam do wanny sztucznych, kolorowych płynów, które może i tworzą imponującą pianę, ale ta piana jest zbudowana z chemicznych składników. Nasze ciało jest jak gąbka. Wypije wszystko… Ufa nam…

Inspiracje czerpię z Internetu, książek i od zaufanych zielarzy i naturoterapeutów, a także od przyjaciół i znajomych. Powstało wiele książek poświęconych naturze, którą dodaje się do naszej codzienności, tak by powstała mieszanka, która ma nam pomóc i w przyjazny sposób umilić nasz dzień i noc. Poniższe przepisy znalazłam między innymi w książce „Rytuały na co dzień” i „Dbaj o siebie” – Katia Narain i Nadia Narain. Sama też, modyfikuję przepisy, tak by były odpowiednie dla mnie. Warto wsłuchać się w swoją intuicję, która ma zawsze sporo do powiedzenia, tylko za cicho mówi…

Uspokajająca sól do kąpieli:

  • 2 szklanki soli angielskiej/ sól Epsom – sól magnezowa (wycisza, pomaga w zasypianiu)
  • 1 szklanka soli np. himalajskiej
  • 10-15 kropli olejku aromatycznego

Sól uspokajająca: 5 -7  kropli olejku lawendowego, 5-7 kropli olejku z geranium.

Sól na rozluźnienie: 5-7 kropli olejku cedrowego, 5-7 kropli ylang-ylang.

Sól na ukojenie lęku: 5 kropli olejku lawendowego, 3 krople olejku neroli, 3 krople różanego.

Tę ostatnią mieszankę stosuję najczęściej. Ma piękny zapach. Olejki zmieszać z solą. Przechowywać w szczelnym słoiku, można długo. Dodawać od ½ szklanka do 1 szklanki na wannę.

Jeśli nie mam ochoty sporządzać sama mieszanki lub skończą się składniki, lubię mieć schowaną w łazienkowej spiżarni gotową sól do kąpieli lub naturalny płyn. Ostatnio odkryłam w Miodowej Mydlarni, sól – Lawendowe wzgórza. Pachnie urzekająco, odpręża i wycisza. Same naturalne składniki. Gdy odkręciłam słoik, moim oczom ukazał się uroczy fiolet, który przeniósł mnie na szumiące pola lawendy. Lawendy muskanej wiatrem. Rozkoszne doznanie. Mam słabość do takich naturalnych kosmetyków i ulegam ich obietnicą. Na szczęście, najczęściej są to spełnione obietnice. Już sama nazwa – Lawendowe wzgórza – pobudza wyobraźnię, rozpieszcza, a zapach jest lawendą na torcie…

Moje domowe spa…

 

  1. Piling

Przecież nie codziennie jest kąpiel w wannie, jest też szybki prysznic, a jeśli prysznic to żal nie skorzystać z pilingu, zwłaszcza gdy jest naturalny, zwłaszcza gdy zrobimy go sami.

 

„Ścieramy dzień, który mija i przygotowujemy się do nocy. Zrzucamy zmęczoną skórę”

Piling domowy:

  • 100 g drobnej soli / lub cukier brązowy
  • 50 g oleju kokosowego
  • 5 kropli olejku z geranium
  • 5 kropli olejku z lawendy

Wymieszać. To co zostanie, można przechowywać w słoiku.

 

  1. Twarz

„Zmarszczki na twarzy opowiadają historię”

Dar wieku – olejek do twarzy:

  • Jedna łyżka olejku jojoba
  • ½ łyżki olejku z nasion róży
  • ½ łyżki witaminy E
  • 5 kropli olejku z kadzidła
  • 5 kropli olejku z geranium
  • Mała szklana buteleczka

Zmieszaj. Trzymaj z dala od światła. Kilka kropli na dłoń i wmasować w skórę twarzy. Masujemy twarz. Bo jak wyczytałam masaż to nie luksus to konieczność…

„Starzenie to przywilej, którego nie każdemu dane jest doświadczyć”.

 

  1. Zioła

 

Ziołowa herbata na smutek:

Głóg jest tradycyjnym lekiem na smutek i złamane serce. Uważa się, że zapewnia ochronę, zwłaszcza sercu.

Na jeden słoik:

  • 1 szklanka suszonych owoców głogu
  • 1 szklana suszonych płatków róży
  • 1 szklanka Bazyli azjatyckiej ( w Indiach nazywana Królową ziół).  

Jest coś jeszcze niezawodnego. Wspaniałego. Prostego. Dobrego…

Rumianek.

Zaparzam kubek rumianku przed snem i to już powinno wystarczyć. Jednak od pewnego czasu dodaję około  ½ łyżeczki sproszkowanej dzikiej róży i ½ łyżeczki Ashwagandhy

(Królowa adaptogenów)… 

„Ashwagandha, znana także jako indyjski żeń-szeń lub witania ospała to roślina, która na fali popularności medycyny ajurwedyjskiej, zyskuje coraz większą popularność u nas. Cenne składniki znajdujące się w owocach i korzeniu rośliny znalazły zastosowanie w terapii wielu schorzeń, stosowane są także w kuracji problemów z płodnością u mężczyzn, a także mają korzystny wpływ na ogólną kondycję naszych organizmów” 

Ashwagandha, ma tak wiele zalet i właściwości, że zachęcam Was do przeczytania na internecie informacji na jej temat. Mnie porwała. Mnie zaciekawiła. I daję jej szansę.

Jest jesień, zbliża się białymi krokami puchowa zima. To jest taki okres w roku, że przydaje się wsparcie dla organizmu i ducha. Możliwe spadki odporności fizycznych i psychicznych. I ta roślina przychodzi z pomocą.

To jest dobra roślina na smuteczki.

„Z opinii naukowców wynika, że ashwagandha ma także działanie przeciwdepresyjne, a efekty podawania preparatów opartych na ashwagandzie są podobne jak w przypadku leków opartych o imipraminę. Ashwagandha polecana jest także osobom zmagającym się z innymi problemami jak obniżenie nastroju, przygnębienie, stany lękowe oraz nerwica

Napar z tej rośliny jest polecany przed snem – poprawia jakość snu. I dlatego ją wybrałam wieczorną pora. Zauważam rezultaty.

 

  1. Sen

Wiadomo, że sypialnia powinna być wywietrzona przed snem. To bardzo poprawia komfort nocnego relaksu. Im ciemniej, tym lepiej. Warto też pamiętać o zażyciu magnezu.

Medytacja dla zdrowia/ kilka minut tuż przed snem/ ja robię tak:

  • siadam na krześle wyprostowana / lub na podłodze po turecku na zwiniętym kocu
  • ręce na kolanach
  • najlepiej na boso
  • zamykam oczy
  • wdech nosem
  • wydech nosem
  • wyobrażam sobie fale, które przychodzą na brzeg i wracają do morza
  • 5 min / tylko/ i aż.

To się nazywa medytacja. Ale to jest zamknięcie oczu i oddychanie spokojne i głębokie. To wszystko. Wyciszenie gwarantowane, zwłaszcza jeśli systematyczność zagości…

Jedna zmiana, która przeobrazi całe Twoje życie – odpuść.

„Po prostu odpuściłam, jakby był to liść spadający z drzewa. Bez wysiłku. Bez walki. Ani to było dobre, ani złe. Odpuściłam i już”

To jest proces.

Hm… Może warto go podjąć, zwłaszcza wieczorną porą…

Dobrych nocy.

Asia :*

Z przyjemnością poznam Wasze proste rytuały, ale pomocne i takie Wasze – a to jest najważniejsze. Macie takie lawendowe wisienki? 😉

66 komentarzy do “Wieczorne rytuały + przepisy. Dobranocka

    1. To prawda każdy wieczór jest inny niby taki sam a jednak inny, warto dopasować rytuały do danego czasu i możliwości… Nic na siłę… 🙂 pozdrawiam

  1. Co? Stanik Ci krepuje ruchy? 😛

    Mam taki sposób na jesień i zimę – wychodzę im naprzeciw z otwartymi ramionami. Aż nie chce mi się wierzyć, że kiedyś byłam zmarzlakiem, który non stop się przeziębiał.

    Pustynia, bezkres z którego nocą nie ma ucieczki. Noc, bezkres z której nie ma ucieczki. Obie razem to doznanie z innej bajki. Nie doświadczyłam tego aż tak, bo nigdy nie odwiedziłam żadnej pustyni, ale niebo nocą i pobyt tak blisko gwiazd, że bliżej już mają tylko ludzie w samolotach… bezkresem wolności nazwałam i pięknem rodem ze snów.

    Duchowych kwestii do zapachów nie dodaję, ale bardzo lubię niekiedy ingerować w powietrze. Choć wolę takie zupełnie czyste powietrze porządnie wywietrzonego domu, to dobrze się czuję w gęstym dymku kadzidełka. Mam ich cały stos.

    Mantrom nie ufam, jeszcze mi jakie licho do domu przygnają. 😛 😉 Ten świat duchowy jest bardzo bogaty. Za dobrze go poznałam i więcej nie wołam do siebie. Już wystarczy.

    Też nie używam kolorowych płynów do kąpieli. Raz że zdecydowanie częściej biorę szybki prysznic i już, dwa że nie cierpię piany… serio. A jak już biorę kąpiel to z olejkami naturalnymi albo w samej wodzie bez dodatków. Czasami sól z Morza Martwego.
    Ciekawą alternatywę stanowią kąpiele ziołowe. W Polsce miałam zaufaną zielarkę, teraz sama się tym zajmuję. Na szczęście ziemia wokół mnie jest bardzo urodzajna.

    Magnezu nie ma sensu łykać. Jest to składnik w stu procentach wchłanialny przez skórę. Lekarze medycyny naturalnej zalecają przy niedoborach kąpiele magnezowe. No i pierwsze pytanie – czy masz niedobory?

    Medytacja, a najpewniej też wizualizacja. Przez lata to praktykowałam. Do tego stopnia, że potrafię się po prostu wyłączyć ze świata. Możesz mnie podpalić, a ja dalej będę np. pływać po morzu. Ciekawie jest tak gdzieś powędrować, gdzie cały świat cię słucha.

    1. Ludzie mówią często że nie lubią poniedziałków…A ja bardziej nie lubię staników…- przyznaję 😉
      Piszę we wpisie o soli magnezowej, to właśnie jest sól Epsom, która zawiera ogromną ilość pierwiastków. I to jest podstawowa sól u mnie, którą dodaję do kąpieli. Sól gorzka (sól Epsom, sól angielska) od setek lat znana jest ze swoich cudownych dla zdrowia właściwości. Ze względu na zawartość siarki i magnezu.
      Nigdzie nie widziałam tak wielkich, jasnych i nisko zawieszonych gwiazd jak na pustyni. Magia. Pozdrawiam

  2. Super wpis, idealny na dziś dla mnie. Robię sobie “dzień lenia”, bo jestem wyczerpana i potrzebuję tego. Jak się chce złapać zbyt wiele srok za ogon, to można się zmęczyć 🙂

    Mantry uwielbiam i np. Ra Ma Da Sa słucham często rano, jak krzątam się po domu i przygotowuję do pracy. Jednak nie słucham tylko mantr; tak jak piszesz, czasem mamy chęć posłuchać innych dźwięków. Bardzo lubię Chillout – jest spokojny i dynamiczny jednocześnie i sprawdza się u mnie praktycznie o dowolnej porze dnia 🙂

    Kąpiel, świece, pełen relaks – również to uwielbiam. No i obowiązkowy masaż twarzy – chyba nic mnie tak nie odpręża 🙂 A z innych rytuałów, które lubię, to pisanie (takie dla siebie), książka i medytacja (teraz słucham medytacji prowadzonych).

    Dziękuję, Asiu, za piękny wpis 🙂

    1. Nigdy nie słuchałam medytacji prowadzonych. Obecnie chyba wystarczy mi taka którą opisałam, bardzo prosta 🙂 Chillout – przesłucham. Życzę udanego relaksu i wyciszenia i dziękuję Ci pozdrawiam.

  3. Czytanie Twojego posta stało się dla mantrą, szałwi nie mam pod ręką, ale z ręką na sercu się zaopatrzę ..
    Teraz kąpiel i dobra książka
    Spokój to podstawa dobrego życia

    1. Spokój… to jest ważne, ale nie takie proste niestety… więc trzeba jakoś sobie pomagać bo co innego…? hm… Dobrego dnia życzę 🙂

  4. Bardzo ciekawy wpis, ostatnio kupiłam sobie dyfuzor na olejki zapachowe, oczywiście z pewnej bardzo dobrej firmy która ma olejki tylko naturalne. Wolę mieć jeden, czy dwa – ale naturalne. Uwielbiam zapach kadzidłowca – wieczorem – ma w sobie dużo magii i niesie odprężenie. Białą szałwię też miałam już okazję wdychać na warsztatach medytacyjnych. Nie kupiłam jeszcze, ale znów mi o niej przypomniałaś. Dużo naczytałam się o Ashwagandzie i wiem, że w moich stanach związanych z chora tarczycą , powinnam spróbować – przetestowałam już Różeniec górski i pozytywne efekty jego działania mnie zaskoczyły.
    Myślę, że i na Ashwagandhe przyjdzie pora 🙂
    Ja bez moich wieczornych rytuałów , też obejść się nie mogę i ostatnio nawet wyciszam telefon po 21- wszej . To czas dla mnie.

    1. Dziękuję za Twój komentarz. Ashwagandha jest niesamowita… Czytałam że ma wpływ na tarczycę. Tylko wiadomo, systematyczność trzeba wprowadzić, wieczorem ją pijam i lepiej sypiam. Pozdrawiam 🙂

    1. Smutne sprawy i te miłe przeplatają się ze sobą… A nawet się mawia że “piękne są tylko chwile”… Jeśli nie my zawalczymy o te chwile, to raczej nikt ich nam nie da. I u mnie też się przeplatają. Przesyłam dobre myśli 🙂

    1. Maseczki to dobra sprawa, ale ja nie mam do nich serca A raczej cierpliwości… 😉 Olejek do twarzy, który podałam jest np dla mnie ok i jemu daję szansę. Pozdrawiam ciepło

  5. Niezwykle przyjemnie to wszystko brzmi. Niestety moje rytuały zaczynają się i kończą właściwie na spacerze po lesie i ewentualnie na posłuchaniu muzyki, bo na nic innego nie mam zwykle czasu, ale świece również bardzo lubię. Od niedawna używam takiego naturalnego mydła z algami na wagę, jest zdecydowanie przyjemniejsze od wszelkich żelów do mycia. Herbatki ziołowe tez lubię, ale kupuję gotowe w torebkach, chociaż ostatnio poczytałam, ile z takiej saszetki uwalnia się mikrocząsteczek plastiku, że chyba przestanę je kupować, a wyposażę się w czajniczek do zaparzania.

    1. Spacery po lesie to bardzo potężny rytuał i potrzebny i wspaniały ,więc robisz dla siebie już dużo 🙂
      Herbaty w torebkach to sprawa na osobny temat i warta przemyślenia bo jak się okazuje te torebki to nic dobrego… Pozdrawiam 🙂

  6. Też mam swoje rytuały, choć chciałabym wprowadzić w życie kilka więcej ale na razie jakoś motywacji brak. Po pracy, o 17 zawsze piję jakąś herbatę, albo zieloną z miętą (parzoną w marokańskim czajniczki) albo ziołową przywiezioną z Uzbekistanu albo roiboos.

  7. …wieczorny rytuał…nie znam człowieka, nigdy mnie nie przekonał do siebie, nigdy nie udało mi się mnie do siebie oswoić. “Rytuał… jedyny jakiego poznałam i czas jakiś jest ze mną to stary kubek…bardzo stary…kawa…śmietana…cukier…to , jeśli się uda o świcie, czasem w środku nocy, czasem zaraz po zaśnięciu , przebudzona…Ważny jest kubek, to ,że trwanie jest ważne ale jednocześnie że w jednej chwili, gdy ręka nie pojmie, upadnie i przestanie istnieć w stanie dotychczasowym. Rytuał to chwila na kolanach . Zobowiązanie . Odpowiedzialność bo nie za siebie, za innych. Rytuał. Z brodą , niegoloną i niepodstrzyganą od lat, od miesięcy od wczoraj…
    Kiedyś …rytuałem było chodzenie bez bielizny. Nagminnie, notorycznie. Zimą, latem, nocą, za dnia…inaczej było mi duszno, dusiłam się i umierałam a dziś z tego nienoszenia mi tylko nagie stopy, nogi, zostały.Rano wieczór, nocą, poza kocem…kołdra śpi obok, używana kilka razy w roku.
    Rytuałem jest Anna…codziennie niemal , jej wypatrywanie chociaż wiem przecież ,że nigdy nie przyjdzie .

    1. Zawsze gdy mowa o starym, poczciwym kubku to przypominają mi się słowa Twardowskiego “Jak daleko odszedłeś od prostego kubka z jednym uchem” – zawsze tak mam. Lubię.
      A ja muszę w domu mieć coś na stopach, a jednak gdy idę drogą nafaszerowaną wiosną i latem, często chodzę boso… Ale nigdy w domu. Nigdy. I znowu te kontrasty… Pozdrawiam 🙂

      1. Ależ…to nie kontrasty przecież a wolność…możliwe ,że dostrzegła pani, że piszę list do Pana Premiera. Nic nadzwyczajnego , wszak ludzie listy piszą. Rzeczony Pan, raczył obiecać w rozmowie, że pochyli się i wiadomość odczyta a co więcej , dostrzeże. Ludzie wiele różnych rzeczy mówią piszą a gdy gość w dom specjalnie dla tej wiadomości… z całego świata panią jedynie poproszę, jeśli to nie nadmiar poufałości, o co by Pani, zapytała….a może co odpowiedziała, w jednym zdaniu…Pani jedynej taka propozycja , ze wszystkich ludzi świata .

        1. Skąd ta pewność że podołam i będę wiedziała co odpowiedzieć, że będę chciala? I czemu to ja jestem wzywana do odpowiedzi? 😉
          Skoro pani styl w każdym znaczeniu tego słowa jest- fakt- nurtujacy, a jednocześnie tak niedostępny… – Ale przecież pani to wie, jak i to ,że czytałam list do Pana Premiera … Ja jedynie się zastanawiam do kogo był ten list , pytanie do kogo pisany….. I widzi Pani nie podołam, bo podobno pytaniem na pytanie się nie odpowiada… Może gdybym się z tym przespała, ale ja jestem przecież niecierpliwa…

          1. Przepraszam ,że odebrała to pani jak wyrwanie do odpowiedzi. Pamiętam ,jak to obrzydliwe uczucie więc tym bardziej przepraszam za próbę, ot z nagłego pozwolenia , by instynkt zadziałał.
            Zadziwia mnie pani przenikaniem w moje intencje i teraz to pytanie…do kogo ten list…dziwnie być dla kogoś tak otwartą księgą ale pani daje poczucie bezpieczeństwa więc nie wzniecę w sobie strachu.

          2. Nie, nie czytam pani jak otwartej księgi…czy w ogóle kogoś się da tak czytać w Internecie? No i ta ironia w pani trudno dostępnych komentarzach i tekstach, nie taka jak kawa na ławę, a taka między wierszami, wpleciona jak słowiański warkocz, zwany kłosem szumiący na wietrze… Spokojnej nocy

    1. Bardzo dziękuję. Cieszę się że znalazłaś coś dla siebie. Wczoraj miałam właśnie taki wieczór jaki opisałam powyżej. Serdeczności posyłam:)

  8. Jakie to piękne i pięknie opisane – napisane..
    Niebo na pustyni musi wyglądac cudownie – inaczej niż nawet poza miastem i ta cisza, przenikana odgłosami natury… To mus być piękne…
    Odgłosy – kiedy człowiek wsłucha się w cisze usłyszy jaka ona jest piękna.. pukanie, skrobotanie, chrzęszczenie, odgłosy kropek deszczu na szybie, szum wiatru, cykanie świerszczy, rechot żab…
    Zapachy – te znane ale i których nie czuć w ciągu dnia… czasem kiedy otworzy się okno czuć zapach kwiatów, innym razem wilgoci, trawy… a i powietrze pachnie inaczej…. inny jest świat
    Świece -male ogniki niczym świetliki które nadają klimatu i wprowadzają w relaksujący stan umysłu…

    Heh.. chyba ja muszę wypracować sobie jakiś rytuał z wyjątkiem jednego, który mam i który jest bardzo osobisty

    1. Niebo nocą na pustyni jest ogromne i ogromnie piękne. Pożera.
      Zaciekawiłaś mnie osobistym rytuałem…Ale ciiii….każdy ma swoje tajemnice i niech tak zostanie 😉 Dziękuję Ci bardzo pozdrawiam.

  9. Wszystko o czym piszesz jest bardzo ważne, nawet w podróżach staramy się przenieść coś z naszego domu i zwyczajów do hotelu czy pensjonatu.
    U mnie na pewno kąpiel, dobra herbata, wygodny strój, książka, sen przy otwartym oknie…
    Miłego relaksu:-)

    1. To prawda, w podróż też przemycamy nasze życie i rytuały, nasz dom. Ja zawsze biorę obrazek święty, który stoi u mnie na komodzie. I gdy już dojadę do hotelu czy do kogoś w odwiedziny stawiam go przy łóżku na którym przyjdzie mi spać. Dobrego dnia 🙂

  10. Asiu, podziwiam i zachwycam się Twoimi rytuałami bo sama oprócz niezdrowej porannej kawki chyba nie mam żadnego. Większość czynności robię spontanicznie, impulsywnie, pod wpływem chwili

    1. Witaj, czy kawka aż tak jest niezdrowa? 😉 no chyba że pije się ją na pusty żołądek… A spontaniczność o której wspominasz ,to jest dobra rzecz, bardzo dobra. Pozdrawiam 🙂

  11. Nastrojowo u Ciebie… Aromatycznie, relaksująco i spokojnie. Aż się rozleniwiłam, a mam przed sobą intensywny dzień… Rytuały… jasne, że je mam:-) Ale dzisiaj wieczorem zawinę się w książkę, poczytam koc, przytulę do Ciccino i może… wypiję lampkę dobrej riojy.
    Serdeczności!

  12. Asiu,

    Ale mnie ten Twój post odprężył.
    Wszyscy piszę o wychodzeniu ze strefy komfortu, a Ty an przekór o wchodzeniu , a raczej powracaniu do niej , aby poczuć się dobrze, odpocząć, iść za moca rytuałow i to jest absolutnie piękne. W tym świecie w którym tak duzo pośpiechu warto się zatrzymać, ubrać w własny komfort i rozberać z tego co nam narzuca swiat oraz rzeczywistość.
    “Jestem pasjonatką i fanką podróży, ale jest też we mnie domatorka. Tak się to wszystko pomieszało, wymieszało i powstało coś, co jest moim życiem, co jest mną.” – napisałaś – mam bardzo podobnie- te dwie skrajnosi mieszkają i we mnie – czy trzeba wybierac, zwlaczac jeden drugim – nie sądzę – w końcu to ja , a ja mam prawo składac się ze sprzeczności. W końcu jestem człowiekiem , aludzie bywaja nielogiczni prawda….

    Cieplutko pozdrawiam
    Karolina

    1. hm… “w końcu to ja , a ja mam prawo składac się ze sprzeczności” – masz prawo 🙂 ciekawie to brzmi…
      Bez naszej strefy komfortu -świat by nas pożarł, bez świata, nasza strefa komfortu też by nas pożarła… Ten złoty środek znowu tak ważny. Pozdrawiam 🙂

      1. Myślę, że w kazdym z nas takie sprzeczności drzemią próbując od czasu do czasu o sobie znać 🙂
        Dokładnie- to w końcu miejsce, otoczenie etc , w którym czujemy sie bezpiecznie.. Nie każdy musi chciec i musiec cały czas rzucać się na nowe i nieznane. Dokładnie złoty środek to podstawa 🙂

    1. Ja też ich nie posiadam to one mną zawładneły 😉 To one mnie znalazły… Schemat to może też rytuał 🙂 Serdecznie pozdrawiam

  13. Jak mi brakuje takich chwil sam dla siebie… Mały alarm w dziecięcym łóżeczku pozwala co najwyżej na szybki pięciominutowy prysznic. Czasami nawet ciepła woda nie zdąży napłynąć, więc myję się pospiesznie w chłodnej 😉

    1. Znam to dobrze, pamiętam… Myślałam momentami, że już nigdy nie umyję zębów, nie wydepiluję nóg, a o kąpieli w wannie to nie marzyłam nawet… tak było i taka jest prawda. Moja Jagodzianka dała mi popalić swoim niespaniem. Mija wszystko… Trzeba to brać jak jest i kochać… 🙂 Kobieta da radę bo kto jak nie kobieta? Taka prawda. Pozdrawiam ciepło

  14. Jest sobotni, prawie wieczór.
    Jestem sama w domku, mam w kominku olejek zapachowy.
    A w ulubionej filiżance herbatkę z owocami tropikalnymi.
    Słucham książki, jest mi błogo:)
    Po pracowitym dniu w kuchni ( obiad dla kilku osób z deserem), mam czas tylko dla siebie:)
    Serdeczności przesyłam:)

    1. Wspaniały to był wieczór… Błogo to duże słowo więc musiało być wspaniale. Każdy znajdzie coś dla siebie gdy da sobie szansę gdy zechce poszukać A te proste rzeczy czekają i wołają 🙂 Dobranoc

    1. Czasami myślimy że nie ma w naszym życiu rytuałów bo ich tak nie nazywamy… A one są u każdego coś innego i inaczej 😉 pozdrawiam serdecznie

    1. Bardzo się cieszę, krok za krokiem…ku lepszemu. Zamykajmy drzwi dla swojego dobra wtedy kiedy poczujemy że czas na odnowę ciała ale i ducha 🙂 pozdrawiam

  15. No piękne słowa, aż się rozmarzyłam na samym wstępie 🙂 chyba czytałaś mi myślach pisząc ten post bo ja też mam tak jak w pierwszym akapcie… niesamowite… i teraz właśnie zostawiam wszystko i liczę się ja i tylko ja… bo za parę godzin kolejny cienki i przygnębiający dzień…
    Miłego wieczoru 🙂 przesyłam uściski 🙂

  16. Te sole do kąpieli nastroiły mnie już samym opisem 🙂
    Muszę kiedyś wypróbować, póki co nie mam wanny 😀
    Prysznicowe peelingi królują! Ja często robię kawowy. Mielę kawę drobno i trochę grubiej, mieszam z wegańską bazą mydlaną (bez dodatków i bez zapachu) i z olejkiem migdałowym. Można dodać olejki zapachowe, ale ja uwielbiam zapach samej kawy więc nic więcej już nie dodaję.
    Planuję w najbliższej przyszłości zrobić świeczki sojowe. Co prawda przy kotach będę musiała zainwestować w bezpieczne świeczniki 🙂

    1. Piling kawowy też używam, aktualnie mam kupiony kawowy, ale z naturalnym składem, pachnie znakomicie. Samemu robić świece naturalne to przedni pomysł i godny zastanowienia 🙂 pozdrawiam

  17. Ach, rozmarzyłam się czytając o tych wszystkich zmysłowych rytuałach:)
    Ja wieczorami uwielbiam czytać książki dzięki temu dużo lepiej mi się zasypia. Uwielbiam też robić masaż twarzy. Leżąc już w łożku robię zawsze swój ” kamień wdzięczności”. Trzymam ulubiony kamyk w rękach i myśle o wszystkich miłych rzeczach, który mi się przydarzyły danego dnia. Polecam wszystkim, dużo przyjemniej się zapada w błogi sen:)

    1. hej. Kamień wdzięczności – brzmi interesująco i obiecująco. Każda forma wdzięczności jest dla nas dobra i potrzebna. Dziękuję i pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *