Ptaki nie znają granic. A my? Niezwykła wyprawa z piórami w tle.

Ptaki nie znają granic. A my? Niezwykła wyprawa z piórami w tle.

Jeśli damy wiarę przesądom to pierwszy ptak, jakiego zobaczymy w Nowym Roku, jest zwiastunem tego co przyniesie rok, który właśnie zapukał do drzwi i nie pytając rozsiadł się na naszej kanapie, często nawet nie zdejmując butów… Skowronek może zwiastować śpiewająco udany rok. A co jeśli zobaczymy szpaka lub czarną, rozkrzyczaną wronę? Hmm… Zdecydowanie skowronek brzmi bardziej puchowo i lekko 😉

I tak zaczyna się książka w przepięknej, rajskiej okładce. Okładce, która mnie tak oczarowała, że dla samej tej okładki chciałam mieć tę książkę. Dla mnie okładki są ważne. Nie najważniejsze. Bo przecież po okładce książki się nie ocenia… Są miłym dodatkiem do całości. Furtką przez którą przejdę, zanim dostanę się do wnętrza, do domu, do środka. Furtka tej książki jest jak rajski ptak. Zrozumie ten, kto weźmie ją do rąk. I stanie z nią oko w oko.

Tytuł. Tytuł jest dla mnie ważny. Nie najważniejszy. Bo przecież po tytule się nie ocenia… Jest miłym dodatkiem do całości. Bramą, przez którą wejdę zanim dostanę się do serca, do środka, do prawdy… Tytuł, który porywa i unosi wysoko. Tam, gdzie szybują ptaki.

Ptaki nie znają granic.

A my? Ludzie…

My znamy wszystkie granice.

Te które przekraczać powinniśmy, a nie często to robimy. I te, których przekraczanie nie jest dobrym pomysłem.

Jesteśmy ekspertami od wszelakich granic…

 

‘Ptaki nie znają granic’ Noah Strycker.

Książka dla miłośników ptaków. Czyli nie koniecznie dla mnie.

Książka dla miłośników podróży. Czyli dla mnie.

Książka dla miłośników przygód. Czyli dla mnie.

Książka dla fanów natury. Czyli dla mnie.

Sporo więcej Za. Czyli książka dla mnie.

Książka o ptakach, ale nie tylko. Ptaki w tej książce odgrywają główną rolę, jednak są też inni aktorzy i to dzięki nim książka jest warta uwagi, zastanowienia i przeczytania. Ktoś, kto kocha ptaki, a przede wszystkim ptakami się interesuje to ‘Ptaki nie znają granic’ będzie dla niego rajem na ziemi. I rajem w przestworzach. Gdybym była zapaloną miłośniczką ptaków, nie darowałabym Mikołajowi…

Autor książki Noah Strycker wymyślił sobie wyjątkowy rok. Wyjątkowy z wielu powodów. Wymyślił i nie poprzestał tylko na wymyślaniu. Wymyślił i zadziałał. Miał pomysł, miał plan i zaczął go realizować. To już jest bardzo dużo. Tu już siła się zaczyna. Wymyślił i wyjechał.

Oprócz okładki i tytułu zachęciło mnie coś jeszcze. Jedno zdanie. I dobrze się stało, że to zdanie zostało napisane w początkowej części książki. To był dla mnie drogowskaz i szlak, którym zdecydowałam się podążyć za autorem:

„Dopiero co rzuciłem stałą pracę, zerwałem z dziewczyną, wydałem większość oszczędności, a potem, upchnąwszy cały dobytek do małego plecaka, wyruszyłem dosłownie na koniec świata”.

Dla mnie to prawie poezja….

I nie dlatego, że jest w tym zdaniu szczypta…a może i garść osobistej ‘porażki’, a pewnie i jakiś posmak łez, też wyczuwalny…  Wszystko to rozumiem i to wszystko i mi obce nie jest. Może dlatego, że obce nie jest – domyślam się o czym Noah pisze. Poczułam, że się dogadamy. Mimo że jakoś specjalnie miłośniczką ptactwa nie jestem.

To zdanie to koniec. To zdanie to początek. Dwie potężne sprawy i przeżycia nakładają się na siebie, tworząc wspólną historię i jedną z najsilniejszych energii.

Każdy koniec jest początkiem…

Noah Strycker podjął się trudnego zadania. Wymagającego i wyczerpującego. Z dwóch powodów. W rok zrobić podróż dookoła świata, każda podróż jest wyczerpująca (mimo że piękna), a drugie wyzwanie to w rok zobaczyć 5000 gatunków ptaków. Czyli około połowy tego co znamy.

Ekstremalna podróż.

Wszystko zaczyna się na Antarktydzie i to jest już ciekawe. Zaczynamy od zimnych klimatów, by coraz bardziej i bardziej się rozgrzewać 😉 A gdzie podróż autora się zakończy? Tego już nie zdradzę.

„Obliczono, że w każdej chwili naszą planetę dzieli z nami od 200 do 400 miliardów pierzastych przyjaciół. To daje około 40 ptaków na każdego człowieka, ciągnących się jeden za drugim aż po krańce Ziemi.”

Autor opisuje w książce różne, ciekawe gatunki ptaków, ale niech Was to nie zmyli, niech to nie zmyli i mnie… Bo autor także, opisuje różne historie związane ze swoją podróżą, co nie zawsze ma związek z ptakami. Opowiada o ciekawych ludziach, których poznał w czasie swojej wyprawy. To mimo wszystko jest książka, która opowiada o drodze. Tej faktycznej, którą pokonuje na własnych nogach, krok za krokiem… I tej, która dokonuje się w nim. Podróż zawsze dokonuje się we wnętrzu podróżnika. Każda.

W książce znajdziemy wiele naukowych informacji, o ewolucji, ekologii i przyrodzie ogólnie. Jak mi się czytało ‘Ptaki nie znają granic’?

Początki nie były lekkie. To jest książka, która czegoś wymaga. Oczekuje od czytelnika, że też włoży trochę wysiłku i wyruszy w podróż, która nie zawsze jest lekka jak piórko… Kto da się wciągnąć w styl i sposób na wyprawę, jaką zaproponował autor, nie pożałuje. Zyska. Wiedzę. I, odbędzie roczną podróż przez świat, a każdy sposób jest dobry, by świat poznawać. By poznawać naturę i ludzi, bo książka jest o ptakach, ale także i o drugim człowieku…

Noah Strycker na końcu książki dziękuje wielu ludziom dzięki którym podróż mogła się odbyć. Dziękuje też swoim rodzicom:

 „Bycie rodzicem musi być najbardziej niewdzięcznym zajęciem ze wszystkich, a ich wieczne wsparcie i zachęta pomogły mi spełniać moje marzenia w podróży aż po krańce Ziemi i z powrotem.”

Dzisiaj, gdy jestem rodzicem, muszę się zgodzić – jedno z najbardziej niewdzięcznych zajęć na świecie. Gdy kiedyś i ja wyruszałam przed siebie, daleko moi rodzice też przechodzili jedno z najbardziej niewdzięcznych zajęć ze wszystkich… I tak już zawsze od początku, aż do końca… Rodzicielstwo to kawał świata, to cały świat.

 „To numer 4999 – powiedział. – Następny to wielkie pięć tysięcy! Miejmy nadzieję, że nie będzie to jakaś szarobura muchołówka…”

                                                                        

Podobają mi się sowy. Jestem ich ciekawa. Intrygujące. Są piękne. Niezwykłe. Miałam przyjemność stanąć oko w oko z sowami. Kiedyś byłam na ‘pokazie’ w miejscowości pod górami, gdzie opiekowano się sowami i przybliżano ludziom zwyczaje i życie tych tajemniczych ptaków. Można było przyjrzeć się im bardzo z bliska. Przelatywały tuż, tuż przy nas. Nigdy nie zapomnę tego widoku. A następnie kazano zamknąć nam oczy. Sowa przelatywała obok mnie, około metra. Tej przejmującej ciszy też nigdy nie zapomnę. Cisza jak makiem zasiał. Bezszelestnie. Tajemniczo. Magicznie. Jestem wdzięczna, że mogłam tego doświadczyć.

 

PTAKI W WIERZENIACH

Znalazłam na internecie sporo informacji o ptakach w wierzeniach, w różnych kulturach na świecie, a także w wierzeniach ludowych. Przytaczam poniżej wiadomości o ptakach, które znalazłam na stronach poświęconych tym wyjątkowym stworzeniom (Teatr NN, Ciekawe.org). Nawet jeśli nie do końca w to wierzymy, to są to ciekawe informacje i symbolika. Lubię poczytać o takiej symbolice zwierząt.

Kukułka zajmuje szczególne miejsce w polskiej kulturze tradycyjnej. Na wschodnich terenach zwana jest zazulą lub zazulką. Budziła w człowieku lekki niepokój, przypuszczano także, iż ma szczególny dar wróżenia. Do dziś dość powszechnie panuje przekonanie, że pierwsze wiosenne kukanie tego ptaka może zapewnić obfitość pieniędzy – jeśli człowiek ma przy sobie choć jedną monetę.

Skowronek od dawna wiązano tego ptaka z pracą na roli, wierzono, że Bóg stworzył go, aby swoim pięknym śpiewem umilał rolnikowi trudną i ciężką pracę. Według opowieści miało się to wydarzyć wtedy, gdy Adam opuścił raj i musiał ciężko pracować.

Sokół odgrywał ważną rolę w starożytnym Egipcie. Był uznawany za wcielenie Horusa syna Izydy i Ozyrysa. Najwyższego z bogów egipskich.

Mewa od wieków mewy uważane są za dusze zmarłych marynarzy, przez co zabicie lub śmierć tego ptaka uważany jest za zły znak.

Drozd od wieków w Europie, śpiew drozda miał zwiastować deszcz. Uchodził również za przynoszącego długowieczność, gdyż jego spożycie miało przedłużać życie. Chrześcijanie w jego dźwiękach dopatrywali się śpiewu Rajskiego Ptaka, zwiastuna Dobrej Nowiny.

Jaskółka jest symbolem wierności, szczęścia i płodności, Grecy zaś przypisywali im również dar jasnowidzenia i leczenia ślepoty. Wróżono z ich wiosennych przylotów – kto pierwszy zobaczył jaskółkę, mógł liczyć przez cały nadchodzący rok na powodzenie i szczęście. Ponadto, gdy ujrzano lecącą pierwszą wiosenną jaskółkę, natychmiast starano się umyć twarz zimną wodą, wierząc, że znikną piegi. Z zachowania tych ptaków przepowiadano również pogodę – jeśli jaskółki latały wysoko, wróżyło to dobrą pogodę, jeśli natomiast nisko nad ziemią, miał spaść deszcz. Błogosławione jest to gospodarstwo, gdzie jest jaskółka.

Czapla jest symbolem niedyskrecji i ciekawości. W Grecji jest uznawana za symbol ślepej namiętności i zdrady.

Sęp w większości krajów, uważany jest za symbol pazerności i chciwości.

 Orzeł w większości państw uznawany jest jako wyjątkowo odważny, synonim wojownika, ptak królewski. Pojawił się w godłach narodowych wielu krajów. Stary Testament uznaje orła za zwierzę nieczyste, na równi z sępem.

Gołąb dość uniwersalnie, bo w większości krajów uznawany jest za symbol pokoju i miłości.

Papuga uznaje się za symbol gadulstwa, natomiast jej umiejętności naśladowcze są uznawane za oznakę inteligencji i umiejętności przystosowania się do otoczenia.

Puszczyk będący gatunkiem z rzędu sów, był postrzegany jako ptak tajemniczy i napawający grozą. Swoim krzykiem mógł zwiastować dobre lub złe nowiny. Gdy w pohukiwaniu puszczyka usłyszano słowo „pójdź”, oznaczało to śmierć – głos ten miał zabierać kogoś na drugi świat. Gdy zaś w głosie ptaka słyszano „powij” lub „kołys”, oznaczało to ciążę i narodziny dziecka.

Sowa od wieków w krajach europejskich kojarzy się z mądrością, natomiast w Egipcie, Indiach, Chinach, Ameryce Południowej i Środkowej jako nocny, bezgłośny drapieżnik budziła strach i stanowiła symbol.

Żuraw w kulturze dalekowschodniej symbolizuje długowieczność, mądrość, piękno i wierność małżeńską (żurawie są monogamiczne), w Hinduizmie uznawano go za ptaka zdradzieckiego, a u Celtów był oznaką nieszczęścia.

Paw w Japonii uznawany za symbol długowieczności, w krajach europejskich kojarzy się z pychą i samozadowoleniem.

Gęś jest symbolem czystości i krzepkości. Wiąże się z tym porzekadło: „iż brzydka obmowa spływa po kimś szlachetnym jak woda po gęsich piórach, czyli nie ima się go brud. W mowie potocznej częściej jednak usłyszymy powiedzenia: „głupia gęś“. W starożytnym Rzymie darzy się je wielkim uznaniem, ponieważ według legend uratowały miasto przed inwazją, podnosząc larum wielkim nocnym gęganiem.

Bocian praktycznie we wszystkich kulturach jest uznawany za zwiastuna wiosny, bogatych plonów i dostarczyciela potomstwa.

Powszechnie znane i przekazywane zazwyczaj przez osoby starsze dzieciom są opowieści o tym, że bociany przynoszą dzieci. Wierzono także, iż dobrym znakiem jest zobaczyć po raz pierwszy na wiosnę bociana w locie, natomiast, gdy podczas pierwszego spotkania ptak siedzi, wtedy cały rok będzie zły.

Kruki i wrony w naszej tradycji kojarzące się ze śmiercią i złymi. W krajach północnych uznawane były za herosów, którym ludzkość zawdzięczała przetrwanie w trudnym klimacie.

 

Koguta zostawiłam sobie na koniec, bo mam z nim osobiste porachunki. Kogut kojarzy się z nadejściem dnia, zwiastuje i przypomina o tym, że słońce się już obudziło. Mnie kojarzy się przede wszystkim z polską wsią. I już zawsze będzie mi przypominał o tym, co zdarzyło się dawno temu, gdy byłam małym, kilkuletnim dzieckiem. Dawno temu…ale pamiętam wszystko dokładnie.

Duży, barwny kogut zaatakował mnie na rozległym podwórku, które bardzo dobrze znałam.  Na ukochanej podwarszawskiej wsi, na której miałam raj na ziemi i wakacje takie, jakie dziecko powinno doświadczyć – polską wieś. Pachnącą wszystkim, co dobre, potrzebne i proste. Atak koguta na moją małą osobę był na tyle poważny, że boję się do dzisiaj kogutów. Wołałam mamę…ale mama nie usłyszała… Zasłaniałam twarz i oczy, jak tylko umiałam, a atak koguci, wydawało się, że nie ma końca… Koniec był, odpuścił, a ja wyglądałam jak 7 nieszczęść. Miałam na sobie czerwone ubranko, jeśli wierzyć w to, że koguty nie lubią tego koloru… 😉

Ksiądz J. Twardowski (mój ulubiony poeta) uwielbiał ptaki. Malutki ogródek Sióstr Wizytek, przy Jego mieszkaniu, pełen był karmników i gniazd. Znał ptaki, ich zwyczaje, rozpoznawał ich śpiew. Dlatego w  wierszach ks. Twardowskiego możemy znaleźć tak wiele ptaków i natury:

Święty Franciszku patronie zoologów i ornitologów dlaczego żubr jęczy
jeleń beczy
lis skomli
wiewiórka pryska
kos gwiżdże
orzeł szczeka
przepiórka pili
drozd wykrzykuje
słonka chrapi
sikora dzwoni
gołąb bębni i grucha
kwiczoł piska
derkacz skrzypi
kawka plegoce
jaskółka piskocze
żuraw struka
drop ksyka
człowiek mówi śpiewa i wyje
tylko motyle mają wielkie oczy
i wciąż jeszcze tyle przeraźliwego milczenia
które nie odpowiada na pytania?

 

Polecam książkę ‘Ptaki nie znają granic’, polecam przekraczanie granic tych, które warto przekraczać i polecam zastanowić się, nad tym jakich granic nie warto przekraczać. Polecam to sobie i tym, którzy wyrażają taką wolę. Wędrówki ptaków są godne podziwu na błękitnym oceanie nieba, ten obraz to symbol ambasadorów całego świata – pierzastych przyjaciół.

Pozdrawiam asia

 

P.s. A Wasze ulubione ptaki? Czy lubicie królestwo zwierząt, które szybuje wysoko, wysoko….? 🙂

 

59 komentarzy do “Ptaki nie znają granic. A my? Niezwykła wyprawa z piórami w tle.

  1. Ojej… co za piękny i emocjonujący wpis… wypłyną z Twojego serca (zresztą jak każdy). Tak pięknie opisałaś, tak pięknie napisałaś… tyle uczuć, miłości, fascynacji ale i informacji o ptakach o ich królestwie, tym jakie są “dostojne”, piękne i fascynujące.. i te cudowny wiersz Twardowskiego, którego nie znałam <3

    Ptaki.. jakie lubię? A wiesz, żę o tym nie myślałam… wszystkie na swój sposób są piękne i fascynujące… maja swoje uczucia, myśli.. historię…

    1. Mnie bardzo zainteresowały sowy są niezwykłe zwłaszcza gdy lecą, są nie do usłyszenia, mimo że leciały obok mojego ucha 🙂 Ja jeszcze nie znam wszystkich wierszy Twardowskiego mimo że tak wiele już znam 😉 Dziękuję Ci i przesyłam uściski

      1. O tak… one są tajemnicze w całej sweh okazałości 🙂
        A wiesz, że ksiądz Twardowski napisał więcej wierszy o ptakach – kiedyś został wydany tomik ale niestety go nie posiadam a naład został wyczerpany 🙁

        1. I trochę wiem i trochę się domyślam. Napisał tak dużo wierszy co będzie trudne dla nas do ogarnięcia, jednak lepiej dużo niż za mało jeśli chodzi o Jego wiersze 🙂

          1. Powoli, małymi kroczkami wszytsko można ogarnąć.. bez pośpiechu – nie jest on wskazany 🙂

  2. Piękny i bardzo ciekawy wpis. Książka chyba równie ciekawa. Byc moze ja przeczytam bo naprawdę mnie zachecilas. I ja także odnajduje sie w tym końcu, ktory jest początkiem. Ciekawostki o ptakach- świetne. Najlepsze – gdy zobaczysz jaskółkę umyj twarz woda, Zejdą piegi 😄.

    1. Moja babcia miała dużo piegów gdy była jeszcze młodą kobietą ale kiedyś nie było to w modzie i starała się ich pozbyć… Ja też trochę ich odziedziczyłam, ale widać je zwłaszcza wczesną wiosną i nie mam zamiaru się ich pozbywać 😉 Końce to początki… Pozdrawiam

  3. Ciekawie opowiadasz o książkach. Tę książkę obserwowałam już wcześniej na Lubimy czytać, ale w końcu stwierdziłam, że są ciekawsze. A Ty tak naczarowałaś, że znów zaczęłam się zastanawiać nad zakupem. Jednym słowem, niechcący mi namąciłaś 🙂 Lubię bardzo wilgi. Na wiosnę pięknie śpiewają w moim lasku, ale trudno jest je zobaczyć. Moja mama do tego lata myślała, że to słowiki tak wyśpiewują, aż kiedyś podejrzałam jedną – taka czarno-żółta ślicznotka, w opisach jest, że to ptak o tropikalnym pochodzeniu. Lubię też tajemnicze i inteligentne kruki, chociaż w moim nowym miejscu zamieszkania jeszcze żadnego nie spotkałam.

    1. Masz rację wilgi są bardzo ładne takie trochę egzotyczno-rajskie. Ja nadal jednak jestem za sową. Książki wiedzą do kogo przybyć i kiedy nic na siłę, słuchaj swojej intuicji 🙂 Pozdrawiam

  4. Mieszkam na wsi, gdzie jeszcze jest sporo terenów zielonych, zadrzewionych, nieopodal las… Więc i ptactwo różnorodne spotkać można. Kiedyś w naszym ogrodzie zadomowiły się młodziutkie puszczyki, nie zapomnę ich widoku i tego, jak pięknie wodziły za nami wzrokiem. Były niesamowite! Ale wyprowadziły sie po kilku dniach. Albo dzięcioł…ten jest także niezwykły ze swoim uderzaniem dziobem w korę, tak szybkim, jak młot pneumatyczny. A najbardziej lubię, gdy skowronek latem śpiewa wysoko nad naszymi głowami, gdy przemierzamy kilometry naszych nordicowych ścieżek… Piękny wpis… Pozdrawiam…

    1. Skowronki w Polsce to przyjaciele lata i gdy idzie się wakacyjnym czasem wśród pól i łąk one idą z człowiekiem, ich śpiew jest zachęta by iść w naturę 🙂 Pozdrawiam

  5. Mieszkam na obszarze Natura 2000 czyli terenie szczególnej ochrony ptaków. Mamy ich tu naprawdę dużo i bardzo lubię je obserwować. Więc to chyba książka dla mnie. Zresztą pięknie o niej napisałaś.
    A, i mnie w dzieciństwie też zaatakował kogut mojej babci – nigdy tego nie zapomnę 🙂

    1. Tereny natura 2000 to ważne tereny więc mieszkasz w dobrym miejscu i ciekawym jeśli ktoś lubi widzieć to co przyroda pokazuje. Koguty …szalone 😉 pozdrawiam

  6. Przepieknie piszesz Puchu…
    O ptakach dużo i ja pisałam w drugiej książce pt: “Nadal wariuję”. Może znowu powinnam o nich pisać?
    A książka o której piszesz z pewnością będzie dla mnie interesująca.
    Bardzo Ci dziękuję

    1. Już miałam wcześniej to napisać- bardzo podoba mi się tytuł książki “Nadal wariuję” 😉 Bardzo. Jak wspominałam w powyższym moim wpisie, tytuł książki jest dla mnie ważny. Pozdrawiam ciepło

  7. Też nie jestem jakąś szczególną miłośniczką ptactwa a tym bardziej znawczynią ich gatunków i zachowań. Tym niemniej są ważną częścią natury. Bez nich las byłby podejrzanie cichy i smutny. Bez nich łąki pozbawione byłyby życia. Są lata, gdy dziwnie mało widać w moich stronach ptaków, ale są i takie, gdy obserwuję je chmarami i słyszę coraz to inne ich trele.
    Tak, najważniejsze podróże to takie, gdzie za pomocą tego, co widzi sie na zewnątrz podrózuje się w głąb siebie. A Ty pięknie i głęboko podrózujesz a kazda przeczytana przez Ciebie ksiazka otwiera i nam, czytelnikom furtkę do takich podrózy. A propos furtki, to rzeczywiscie piękna jest okładka tej ksiązki!:-))

    1. Zdjęcie nie oddały uroku okładki. Zdjęcia rzadko oddają prawdziwe piękno okładek. Często jestem bardzo zaskoczona gdy książka już np przyjdzie pocztą jaka jest piękna, a nie było tego widać na zdjęciu. Ptasie trele – urocze słowo: trele… 🙂 Pozdrawiam i dziękuję.

  8. Ptaki to nie tylko cała paleta barw i tonów, ale to świat tuż obok nas, który niektórym nie uleci bez zauważenia! Piękna recenzja i napisana takim wysublimowanym językiem. Ptaki kocham, ale gdyby było inaczej, to i tak sięgnęłabym po książkę. Sprzedała mi ją Pani!

    1. Witam. “świat tuż obok nas” – to prosta prawda a skoro jest tak blisko to może warto odkryć ten świat bardziej prawdziwie… Dziękuję i serdecznie pozdrawiam 🙂

  9. Będę w nowy rok wypatrywać, ciekawe jakiego ptaka zobaczę i co mi przyniesie. Boję się tylko, że nie rozpoznam gatunku, bo znawczynią nie jestem. Serio czarne ptaki takie złowróżbne? Bo o takie na pewno łatwiej, skowronka raczej nie zobaczę. Szkoda, że nie mam papugi spojrzałbym na nią i miała kolorowy rok 🙂 i pewnie rozgadany. Wyszłam na przesądną, hehe po prostu lubię się bawić.
    Początkowe zdanie z książki nie jest dla mnie przegraną, raczej wygraną. Przekroczenie granic. Rezygnacja z czegoś co według innych jest ważne konieczne, niezbędne, świadczy o wygranym życiu. Tak naprawdę mając kasę, pracę, żonę/męża możemy wcale nie być szczęśliwi, gdy nasza dusza ciągnie w inną stronę. Ważne by iść tam gdzie my naprawdę chcemy, a nie tam gdzie chcą wszyscy. Jeszcze nie wiem czy to książka dla mnie. Informacje o ptakach w kulturze i wierzeniach były nawet ciekawe. Może podróże autora też by mnie zaciekawiły. Zobaczę jeszcze. Czasem chciałabym być ptakiem 🙂 najlepiej sową. Niosłabym strach i szczęście (w postaci listów z Hogwartu hehe)

    1. “Ważne by iść tam gdzie my naprawdę chcemy, a nie tam gdzie chcą wszyscy” – i to jest ta wolność. Na wyciągnięcie ręki a wcale nie łatwa… I mnie sowy porwały są niesamowite 🙂 Pozdrawiam

    1. Ja piszę o swoich odczuciach, ale decyzja zawsze należy do Was jeśli chodzi o książkę. Wy siebie znacie najlepiej 😉 Pozdrawiam

  10. „Bycie rodzicem musi być najbardziej niewdzięcznym zajęciem ze wszystkich, a ich wieczne wsparcie i zachęta pomogły mi spełniać moje marzenia w podróży aż po krańce Ziemi i z powrotem.”…i to jest zabawne ,że ktoś kto jest w stanie napisać tak głupie zdanie jednocześnie jest i robi coś mądrzejszego i ciekawszego.
    PS…muszę dodawać ,że to moje zdanie ?…

    1. A ja widzę w tym zdaniu to co autor miał na myśli i w sumie domyślam się co chciał powiedzieć, chciał powiedzieć więcej niż napisał…
      P.s. I najlepszym zdarza się pisać głupoty… ale tego chyba nie muszę tłumaczyć? Między kolorem czarnym i białym są też inne barwy. Pozdrawiam

  11. Lubię ptaki. Kiedyś chciałam być ornitologiem. Gdybym miała się jeszcze kiedyś raz urodzić, to właśnie chciałabym być ptakiem. W dzieciństwie miałam bardzo podobne zdarzenie również z kogutem, do tej pory pamiętam, jak bolało, ale również z gęsią, to też nie było zbyt przyjemne. Bardzo lubię jaskółki, bo zawsze pod koniec lata przesiadują u nas na liniach wysokiego napięcia i zbierają się do odlotu. Co dzień jest ich więcej, aż w końcu jednego dnia nie ma już ani jednej. I sikorki, bo mi zaglądają zimą w okna 🙂

    1. “Co dzień jest ich więcej, aż w końcu jednego dnia nie ma już ani jednej” – bardzo ładnie to napisałaś, zatrzymalam się przy tym zdaniu na dłużej… Zaskoczyłaś mnie że chciałaś zostać orintologiem 🙂 Interesujące. Dobrego dnia

  12. kiedyś byłem u znajomych na Sylwestrze – domówce… gdy już po północy wszedłem na chwilę do kuchni zobaczyłem… kanarka… i jak to wtedy powinienem rozumieć ❓ 😀
    p.jzns 🙂

    1. Jeśli masz na myśli ptaka kanarka 😉 : “Kanarek symbolizuje szczęście, spełnienie i satysfakcję z życia. Alternatywnie może świadczyć o pragnieniu bliskości lub symbolizujezwiązek, który właśnie rozkwita. W negatywnym znaczeniu kanarek może świadczyć o lekkomyślności lub braku rozwagi w życiu”. No chyba, że chodzi Ci o coś innego bo po północy to już chyba byłeś zmęczony…? 😉 Pozdrawiam

    1. Okładka jest bardzo zachęcająca… a treść? to jest sprawa indywidualna ja dałam się namówić na podróż śladami ptaków 🙂 pozdrawiam

  13. Tytuły są dla mnie ważne i okładki i niestety często się na to nabieram w Empiku czy Matrasie. Nie mam cierpliwości i rozsądku by najpierw pożyczyć w bibliotece a potem kupić. Ale z nieudanymi książkami też nie jest źle, wielka jest radość z ich oddawania

    1. Nic nie zastąpi dobrej treści i tego co jest w środku. Tytuł i okładka mogą być miłym dodatkiem lubię gdy są interesujące 🙂 Dobrego dnia

  14. Ja najbardziej kocham jaskółki. Mam i książkę w jaskółki, i piżamę w jaskółki – jak widzę gdzieś jaskółki, od razu włącza mi się tryb “chcę to” 😉
    A to z przepowiadaniem pogody przez jaskółki to akurat prawda. Właściwie to winne są nie jaskółki, ale owady. Kiedy zaczyna się robić wilgotno i spada ciśnienie atmosferyczne, owady latają niżej – często właśnie przed deszczem. A jaskółki na nie polują i też latają wtedy nisko. Obserwuję ten proces od dzieciństwa, kiedy jestem u babci na wsi – u niej wszędzie są jaskółki – i rzeczywiście się sprawdza – kiedy latają wysoko, nie pada, a kiedy nisko, zaczyna potem padać.

    1. Czyli jaskółkowe hobby .Urocze. Lubię przyglądać się jaskółkom są bardzo zwinne, podczas lotu są nie do ogarnięcia 😉 pozdrawiam

  15. Jeśli ktoś lubi takie opowieści i klimaty to jest to znakomity prezent zwłaszcza że okładka jest bajkowa. Pozdrawiam

  16. Bardzo ciekawy wpis… i co ja mam zrobić jak u mnie tylko sroki i kruki… gdzie tu iść i szukać skowronków, albo gołębi… mi zdecydowanie by się przydał ski co by zwiastował moje fruwanie po świecie 🙂 bo w tym roku kiepsko z tym było 🙂

    1. Trzeba brać co jest i widzieć plusy też w krukach i srokach 😉 Zawsze coś się dobrego znajdzie. Pozdrawiam grudniowo już.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *