Umysł, ciało, dom Morris, książka o naszej przestrzeni i o nas, z duchami w tle.

Umysł, ciało, dom Morris, książka o naszej przestrzeni i o nas, z duchami w tle.

Nie jesteśmy samotną wyspą. Wszystko, co związane z nami ma wpływ na nasze myśli, ciało, na nasze dni i noce. Nie tylko ludzie, zdarzenia, doświadczenia, ale miejsca, w których przebywamy, czyli nasze miejsca pracy i przede wszystkim domy, mają na nas wpływ… Dom jest jak żywy organizm. Nasączony energią, pamięcią, marzeniami, łzami i uśmiechem. Jest naszą częścią, przedłużeniem nas samych. Miejsca, w których żyjemy są jak lustra, w których odbija się to, co dzieje się w naszych wnętrzach. Dom jest jak azyl…a co jeśli nie jest?

Wtedy warto sięgnąć po książkę Umysł, ciało, dom, która może coś zaradzi, a na pewno pomoże spojrzeć na to, co nas otacza z zupełnie innej strony. Wytłumaczy, że jesteśmy energią i wytwarzamy energię, która płynie w stronę kosmosu, lub… gdzieś osiada. Autorką książki jest Tisha Morris, konsultantka, architekt wnętrz, certyfikowany coachem i instruktorka jogi. Prowadzi warsztaty i szkolenia.

„Autorka ukazuje dom jako integralny element holistycznego życia”

Książka jest ciekawą propozycją dla tych, którzy zaczynają budować dom, mają zamiar kupić dom lub mieszkanie. Książka jest też dla tych, którzy już kupili i chcieliby się dowiedzieć więcej o miejscu w którym żyją. Inaczej jest z nowymi budynkami, których jesteśmy pierwszymi właścicielami, a inaczej z budynkami, które wcześniej ktoś już zamieszkiwał. Bierzemy wtedy nie tylko ściany, podłogę i sufit, ale cały pakiet emocji, energii i sytuacje, które miały tam miejsce. Nabywając wiedzę o domu, w którym mieszkamy, jednocześnie dowiemy się sporo o samym sobie. Dokonując zmian w swoim domu, mieszkaniu zmieniamy też swoje życie. Nic nie dzieje się bez przyczyny… Problemy z kranem, z insektami czy skrzypiącymi drzwiami… Są na to wytłumaczenia i przyczyny – często głębsze.

Dom = Ty. Ty = dom.

Książka jest ciekawa, czyta się ją szybko, chcąc dowiedzieć się więcej i więcej. O wielu sprawach słyszałam wcześniej, wiele dowiedziałam się dopiero z kart książki. Umysł, ciało dom jest też dobrą zabawą… Warto wybrać z niej to, co jest nam potrzebne i to, co poczujemy. Nie trzeba wszystkiego, to my decydujemy ile, co i jak.

Nasze wcześniejsze doświadczenia, charakter, przeżycia i obecna sytuacja, to wszystko wpływa  na nasz dom, a dom wpływa na nas. Koło się zamyka i wszystko kołem się toczy. Nic nie tonie, wszystko pływa. Dobre, miłe chwile, a nawet nasz śmiech zostają zapisane w miejscu, w którym szczęście się wydarzyło. Kłótnie, złe słowa i czyny też zostają…

Można w to wierzyć lub nie. Ale po przeczytaniu książki wszystko zaczyna się układać w całość, coraz bardziej logiczną. Przecież mówi się, że dobro wraca, zło też niestety wraca… A może ono wcale nie wraca, tylko zostaje w miejscu, w którym się narodziło i rośnie w siłę. Biała lub ciemna energia. Wydaje mi się, że książka z magią nie ma wcale tak dużo wspólnego – wbrew pozorom. Po przeczytaniu książki i przemyśleniu paru kwestii  mam wrażenie, że więcej tu logiki i chłopskiego rozumu niż bajek z krainy OZ.

Dlatego właśnie warto złapać tę książkę za kartki i dać się im ponieść, przez krainę z pozoru magiczną w kierunku bardziej logicznych wyjaśnień. Ja popłynęłam (bo nic nie tonie) i jestem zadowolona. Wybrałam to, co mi potrzebne, to co może się przydać, biorąc poprawkę na kilka spraw, lub zostawiając za sobą niektóre historie…

„Miejsca mają moc – nie tylko tą fizyczną spowodowaną ich czystą obecnością, ale tę emocjonalną siłę przebicia, która zmienia nasze nastroje. Oczywiście działać to może w drugą stronę. My mamy moc nad miejscami”.

Nasze życie jest jak budynek, my jesteśmy jak budynek. Co jest ważne? Fundament, a potem cała reszta. Jesteśmy też jak drzewa, zakorzenione w ziemi, rośniemy ku górze, w stronę światła. Korzenie czerpią siłę z ziemi, która ma na nas duży wpływ, a na pniu opiera się cała korona. Liście to wszystkie nasze doświadczenia. Szumią na wietrze i mówią…

„Przez tysiące lat we wszystkich kulturach, tradycjach i religiach dom był ściśle związany z duszą, lub też używany jako jej metafora. Każdy pokój i element domu reprezentuje przejaw naszego charakteru”.

Autorka w dużej mierze swoją teorię i praktykę opiera na feng shui. Starej jak świat 😉 Feng znaczy wiatr (energię). Shui odnosi się do wody, czyli fortuny. Pozostanie w zgodzie z energią fortuny. Jest to starożytna praktyka planowania przestrzeni w celu osiągnięcia zgodności ze środowiskiem naturalnym. Feng Shui, w swojej pierwotnej formie, którą znamy dziś zostało ukształtowane w Chinach ok. 2000 lat temu. A narzędzia, które są tu wykorzystywane sięgają nawet 6000 lat. Każdy z nas doświadczył zjawiska feng shui, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

Ja odnalazłam w tej książce kilka informacji, które słyszałam już od mamy, babci czy prababci. Na całym świecie przeplatają się te informacje. Niezależnie od kultury, religii czy miejsca zamieszkania. Zawsze jest coś znajomego.

Nie tylko dom jest istotny, ale miejsce na którym zakotwiczył. Okolica, przestrzeń, to wszystko wpływa na nas. Wszystko wpływa na wszystko… Sama uważam, że przy budowie domu czy zakupie mieszkania, najważniejsze jest miejsce – otoczenie. Dla mnie osobiście to chyba najważniejsze. Ostatnio tu pisałam, jak w nocy rozkładamy namiot na dziko i bywa tak, że czuję dobrą, pozytywną energię, a czasami jest na odwrót – czuję dyskomfort i niepokój. Wtedy jedziemy dalej i nie zostajemy w tym miejscu na noc. Tak powinno być przy wyborze działki pod zabudowę. Są miejsca, że chciałoby się tam zostać i czuje się całym sobą, że pasuje się do tej układanki, jest się idealnym puzzlem. Są też takie miejsca, że coś nas uwiera, a gdy pomyślimy sobie, że mielibyśmy tu zamieszkać, to chcemy uciec. Ja tak mam.

Często mówię: czuję tu pozytywną energię.

Zdarza się też, że mówię – czuję, że jest tu coś nie tak.

Ważny też jest porządek i nie gromadzenie rzeczy, ubrań i… ludzi – żart 😉 Modne dzisiaj, pozbywanie się z naszej przestrzeni zbędnych przedmiotów, których jest za dużo. W książce też jest to podkreślone i wytłumaczone jak złapać oddech.

Książka wiele potwierdza, odkrywa przed czytelnikiem głębsze warstwy i prowadzi za rękę krok po kroku. Stopień za stopniem, bo jak się okazuje, nawet schody mają swoje prawa, swoje wytyczne i swoją moc 😉

Kiedyś odwiedziła mnie znajoma Ukrainka. Była u mnie pierwszy raz. Poprosiła o sól i zapytała, czy może, po czym w czterech kątach pokoju rozsypała po szczypcie słonych, małych ziarenek…

Hmmm…

W książce też jest o tym mowa i jest ciekawie opisana sama filozofia soli… Nie powiem, jest ciekawie i daje do myślenia. W książce znajdziemy sporo rytuałów, sposobów na oczyszczenie energii i przestrzeni, ale to nie jest najważniejsze i można to pominąć. Najważniejsza, uważam, jest cała filozofia naszego bycia i miejsca, w których spędzamy tak wiele czasu. Jest też sporo o cyfrach, liczbach, o dzieciństwie, a nawet o duchach.

Kto wierzy niech koniecznie przeczyta, kto nie wierzy, niech też przeczyta i zrobi z tym co zechce. Lub można też przekartkować strony związane z tym tematem. Znowu nie chcę za wiele pisać na ten temat, bo może będą osoby, które sięgną po Umysł, ciało, dom. Ciekawie autorka podchodzi do tego „problemu”, wyjaśnia zrozumiale i w sumie…fachowo. Jej zdaniem, duch to nie bajeczka i nie straszydło. Podsumowując, wszystko jest energią. Istnieje wiele teorii odnoszących się do tego, czy duchy naprawdę istnieją. Można się zastanowić, ale nie trzeba.

„Ogólnie biorąc, duchy odnoszą się do minionej energii, która zwleka z odejściem… Zasadniczo duch niesie ze sobą energię, którą poszukujemy, i odwrotnie”.

Zaskakujące jest to, że kogo nie spytamy, to każdy miał dziwne, niezrozumiałe zdarzenia, większe lub mniejsze. Ja miałam kilka…

Więcej na ten temat nie zdradzam, kto chce doczyta.

Mieszkałam w różnych miejscach i domach. W niektórych czułam się dobrze w innych nie. W moim rodzinnym domu jest pokój, w którym każdy uwielbia spać i śpi się wyśmienicie, człowiek w nim wypoczywa. Był to mój pokój… Jest też taki pokój, w którym śpi się słabo, jest jakoś tak gorąco i w nim się nie wypoczywa… Potwierdza to wiele osób. Wynajmowałam kilka mieszkań. Gdy tylko pierwszy raz przekraczałam próg, już czułam wiele i wiele wiedziałam. Najprościej mówiąc – były miłe i były też niemiłe.

Cały świat to energia, kosmos to – jedna wielka energia i my jesteśmy małymi- wielkimi energiami. To wszystko żyje, buzuje, przekształca się i działa. To musi mieć gdzieś upust i wyjście. Jeśli by tak nie było, wybuch gwarantowany. Myśli mają dużą siłę, już nie wspomnę o słowach i czynach, więc to wszystko razem wzięte, tworzy wyjątkowy, energetyczny koktajl. Przyrządzamy ten koktajl, w dzień i w nocy, wiosną, latem, jesienią i puchową zimą, a potem go pijemy. Byle na zdrowie.

Pozdrawiam asia

„Dom to nie miejsce, dom to ludzie…”

Co o tym wszystkim myślicie? Bajki czy jednak w każdej bajce jest ukryta prawda? 🙂

 

32 komentarzy do “Umysł, ciało, dom Morris, książka o naszej przestrzeni i o nas, z duchami w tle.

  1. O książce nie słyszałam. Zapiszę sobie jej tytuł i być może z ciekawości po nią kiedyś sięgnę chociaż przyznaję, że niechętnie czytam poradniki:-) Mój dom lubię. Ma tę tak ważną pozytywną energię, jest moim azylem, zawsze chętnie do niego wracam, daje mi schronienie i wytchnienie przed światem ale… O ile do mojego domu nic nie mam to coraz bardziej męczy mnie jego otoczenie, które na przestrzeni lat zmieniło się na niekorzyść. I ono właśnie zmusza nas do poszukania nowego miejsca w życiu, nowego domu.
    Pozdrawiam serdecznie!

    1. Witaj. A ja zerkam w poradniki zawsze coś ciekawego z niego wyciągnę, nawet jedno zdanie 😉 Dom może być cudny, ale gdy stoi w słabym miejscu i otoczeniu to robi się problem… W książce i na to są rady i przemyślenia. Życzę powodzenia i pozdrawiam

  2. To czym i kim się otaczamy ma na nas duży wpływ. Nie bez przyczyny mówi się o wampirach energetycznych. W chaosie, w domu też często trudno jest się skupić. Jednak mam wątpliwości czy same mury “mają energię”, to raczej ludzie ją wprowadzają czyniąc w danym miejscu pewną atmosferę. Choć coś w tym jest, że w niektórych miejscach śpi się lepiej lub gorzej. Hmm ciekawe…

    1. Hej. To chyba nie mury mają ‘moc’ tylko ludzie i zdarzenia nadają im ‘mocy’ … Temat nie jest prosty, wymaga zatrzymania się i przemyślenia, uwagi, ale i czujności. Jeśli ludzie mają na nas wpływ to mogę uwierzyć że miejsca też… A jak i dlaczego to właśnie proste nie jest, można snuć różne historie… Pozdrawiam 🙂

  3. Holistyka do mnie zupełnie nie trafia, podobnie jak joga. W karmę też nie wierzę. Poza tym dom to baza wypadowa raczej. Uważam się za mieszkańca świata (tymczasowo przynajmniej) i raczej pielgrzyma, więc nie przywiązuję uwagi do miejsca zamieszkania, a raczej po prostu do mieszkańca planety. Wszystko mi jedno gdzie konkretnie zamieszkuję. Fakt, dom/mieszkanie to azyl, miejsce, w którym chowa się swoje rzeczy, ale pielęgnuję w sobie przeświadczenie, że rzecz nabyta – nie tak istotna. W każdej sekundzie mogę wstać i wyjść i więcej nie wrócić.
    Podoba mi się to, co napisałaś o fundamencie i drzewach rosnących ku światłu. Myślę podobnie.
    Czasem czuję, że “coś tu jest nie tak”, więc wiem o czym mówisz. Ale należy się temu przeciwstawiać. Tak, tak.
    W nowych miejscach z łóżkiem miewam problem. Muszę “wyczuć” jak je ustawić, w którą stronę spać. Ale to drobiazg.
    O, to bardzo fajne, też jestem za niegromadzeniem rzeczy. Niczego nie zbieram.
    Duchy są. Ale w rytuały i tym podobne figo fago takie jak sól, nie bawiłabym się. Wiem z pewnych źródeł, że to raczej przyciąga nieproszonych gości, niż odstrasza. One dają tylko pozór szczęścia.

    1. Witaj. Gdy tylko zobaczyłam komentarz od Ania O. już w połowie wiedziałam z czym nie zgodzi się Ania 😉 Dobrze, bardzo dobrze, że są różne głosy, doświadczenia i chęć dzielenia się tym. Tak jak napisałam są sprawy w książce, które zostawiłam tzn. nie wprowadzę ich do mojego życia i mojej przestrzeni , słucham intuicji i mimo, że ona ma bardzo cichy głos ledwo słyszalny to warto starać się ją zrozumieć i w ogóle dopuścić do tego głosu… Książka ma plusy i minusy, jasne i ciemniejsze strony. To my wybieramy i decydujemy. Jedno zdanie – czasami tylko i aż tyle wystarczy z całej książki i jest przekazane dla nas. Podziwiam stan o którym piszesz: obywatel świata i planety. To jest proces to nie przychodzi z dnia na dzień… to trzeba wypracować. Pielgrzym hmmm dla mnie każdy podróżnik nim jest, a życie to podróż więc jesteśmy wszyscy pielgrzymami… Spokojnej nocy pozdrawiam 🙂

      1. Czyżbym stała się przewidywalna? 😛 To dobrze, to znaczy, że konkretna babka ze mnie. 😀
        Dzięki temu, że dopuszczam do siebie “ten głos”, to się wysypiam. 😛

    1. Cześć, tak książka jest ciekawa i czasami zaskakująca. Ma w sobie zawartych wiele teorii i historii. Naszym zadaniem jest dopasować coś z tego do siebie swojego życia i przede wszystkim do swojej przestrzeni bo jak się okazuje to wszystko może być połączone i ma sens ,A gdy zaczyna coś w czymś szwankować to i sensu brak… 😉 Są też sprawy, które mają cienką granicę więc, uwaga wskazana. Ściskam

  4. Bardzo mnie zaintrygowałaś tym opisem, prezentacja wizualna też cudna:-)
    Wiele rzeczy w naszym życiu zawiera w sobie trochę magii…

    1. Cieszę się że opis zaintrygował o to chodziło Asiu, ja swoje zrobiłam reszta zależy od Was, to Wy zdecydujecie dalej, Wy siebie znacie najlepiej. Jeśli złapiecie za książkę to wierzę że znajdziecie coś pomocnego i ciekawego, A to co niewygodne zostawicie… Dobrej zabawy i przygody życzę no i czujności 🙂 dobranoc

  5. Bardzo lubię czytać książki w takim stylu i do przeczytania tej, mnie zachęciłaś. O energii w domu wiem coś, ponieważ kiedyś tak mocno poczułam złą energię zostawioną nam przez nieżyczliwe osoby, że przez dwa tygodnie nie mogłam znaleźć sobie miejsca. Faktycznie – sól może być dobrym rozwiązaniem… Pozdrawiam

    1. Witaj. Nie wiem czy sól jest dobrym rozwiązaniem, ale jest opisana w książce i jest wyjaśnione o co chodzi. Wszystko dla ludzi, ale z czujnością i pozytywnymi myślami. Dobrego dnia 🙂

  6. Za dużo w człowieku emocji, żeby nie miało to swojego ujścia. Ile jest uczuć, o których nie mówimy nikomu, ale one w nas są, a potem z czasem gdzieś znikają, ale czy na pewno znikają? Gdzieś tam pozostaną i rzeczywiście czasami da się je wyczuć. Lubię zwiedzać stare domy, miejsca z bogatą historią, miejsca kultów, to jest niesamowite, tam jest aż gęsto od… no właśnie od czego? Nie wiem, jak to nazwać, ale lubię się w to zanurzyć 🙂

    1. Cześć. No właśnie to byśmy sobie pochodziły, odkrywały, A potem o tym pisały. Witaj w klubie 😉 Też mnie ciągnie do takich miejsc i lubię klimat tajemniczy…. pozdrawiam.

    1. Hej… w każdej legendzie jest ukryta prawda 😉 Z rzeczami jest tak, że nie wystarczy się ich pozbyć raz, to trzeba uparcie powtarzać i zapamiętać. Co jakiś czas warto łapać oddech…pozdrawiam

  7. Muszę sie skusić na tę książkę!
    Dla mnie dom jest jak azyl, ale zdecydowanie częściej lubię przebywać poza nim, kocham podróżować !

    1. Witam. Dobrze będąc na końcu świata mieć świadomość że jest gdzieś miejsce, dom który czeka i jest nam wierny… Życzę udanej lektury pozdrawiam 🙂

  8. Zawsze z przyjemnością czytam Twoje pełne emocji i przemyśleń słowa, zawsze też z zainteresowaniem czytam komentarze – dziś ujęły mnie słowa o zwiedzaniu starych domów Mrs. Gorzkiej, myślałam podobnie czytając Twój wpis. Domy i ich energia, ich czar, historia… tak, i ja uwielbiam takie podróże, zwłaszcza do dworków, pałaców, zamków, mogłabym zwiedzać i zwiedzać. A Twoje zaangażowanie w lektury lubię bardzo 🙂

    1. Hej. Motywujesz… Dziękuję 🙂 Powstał i u mnie na blogu wpis o opuszczonych domostwach, ruderach 😉 Które mają klimat dawnych lat, szukam takich miejsc. To prawda komentarze są jak ciąg dalszy wpisu co jest ważne i ciekawe 🙂 pozdrawiam.

  9. Chyba nie wierzę w feng shui ani energię rzeczy, za to bardzo wierzę w energię, jaka jest w nas i pomiędzy nami, bliskimi sobie ludźmi, którzy wspólnie tworzą DOM. O tę energię i te relacje warto dbać, aby DOM miał swoją ATMOSFERĘ! Pozdrawiam ciepło:)

    1. Witaj. Jeśli już to dzięki ludziom, miejsca mogą zyskać energię… Tak mi się wydaje. Sama jaskółka wiosny nie czyni 😉 Natomiast, niepotrzebne przedmioty które są gromadzone mogą przeszkadzać człowiekowi i wpływać na chaos w jego życiu i myślach więc jednak mają wpływ… Feng Shui hmmm ja też za bardzo się w to nie zagłębiam ale wiele spraw jest logicznych i co ciekawe doświadczamy tego często w naszym życiu i domu nawet nie wiedząc że nazywa się to feng Shui. pozdrawiam 🙂

  10. Pieknymi zdjeciami zinterpretowałaś tę książkę. Moje uznanie. Mam już stertę książek do przeczytania, które czekają na swoją kolej. Więc i tę pewnie dołożędo tej sterty.
    A dom to faktycznie ludzie, którzy go tworzą. To obrazy, zapachy, muzyka, światło i wydarzenia wsród czterech ścian w których mieszkamy.
    Serdeczności…

    1. Stokrotko, Ty już mi nic nie mów o stercie książek, u mnie już zalegają nawet w łazience 😉 człowiek tyle by chciał przeczytać, ale nie mam czasu Jagodzianka jest zajmująca 😉 Muzyka to też dom…- pięknie. Pozdrawiam

  11. To prawda że otoczenie domu też powinno być przyjemne i srzyjać dobremu samopoczuciu. A ja bym chciała, żeby mój dom otaczały brzozy. W jego pobliżu mogłaby być łąka i rzeka. Dom którego nie mam ald wierze że kiedyś będę miała.

    1. Brzozy to bardzo dobre drzewa. Moja mama często się do nich przytula 🙂 Życzę Ci domu ,domu który będzie Twoim azylem. pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *