Światło ukryte w mroku i Bibliotekarka z Auschwitz. Historie wyjątkowe.

Światło ukryte w mroku i Bibliotekarka z Auschwitz. Historie wyjątkowe.

Jak kamienie… Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec. Dwie książki, dwie historie, które znowu przywołują, nawołują, zabierają do pociągu, na tory i jazda. Bez trzymanki. Opuszczone torowiska, przypominają o podróżach. Tych odbytych, a nawet tych, które nigdy do skutku nie doszły. Przypominają, że życie to podróż. Są w tym życiu też trudne podróże takie, o których ciężko pisać, mówić, ciężko je przeżyć. Jednak pociąg nie czekał, nie pytał, ruszał i porywał. Pociągi, tory, kamienie które są niełatwym wspomnieniem. Są takie historie. Jest taka historia. Historia wojenna. Historia, która zaczęła się 80 lat temu. I nigdy się nie skończyła. Nawet dla tych, którzy fizycznie nic wspólnego z nią nie mieli. Dla mnie się nie zakończyła.

Pociąg widmo nadal jedzie.

Po zardzewiałych torach…

I końca nie widać i końca nie słychać i końca nie czuć.

Są takie historie które, gdy raz się zaczną, ruszą, rozkręcą, to zatrzymać ich nie sposób, nawet gdy zabraknie węgla, maszynisty i pasażerów…

Rzuceni raz na szaniec – trwają.

 

*

W ostatnim i przedostatnim wpisie pisałam o dwóch książkach, o tematyce bajkowej, baśniowej z legendami w tle. O bajkach dla dorosłych. Też są potrzebne takie książki, nawet mnie, która lubi przede wszystkim te na faktach. W ostatnim czasie były mi potrzebne, dobrze się przy nich bawiłam i wyluzowałam. I czekam na kolejne 😉

Czas jednak wracać.

Czas jednak wracać, do tego, co przyciąga mnie najsilniej. Co zapoczątkowało moją miłość do książek. Czas na kolejne trudne książki. Na trudną tematykę. To jest dziwne. Zadaję sobie często pytanie, co mnie przyciąga do książek o tematyce wojennej, okupacyjnej, obozowej?

I do końca nie potrafię sobie odpowiedzieć na to pytanie.

Coś jest w tej tematyce i historiach co jest mi potrzebne, ja coś tam znajduję, odnajduję, ja czegoś tam szukam

Nie mogę napisać, że lubię takie książki. To brzmi dziwacznie. Nawet jeśli bym chciała tak powiedzieć, to nie mogę…

Ja mam do tej tematyki duży szacunek. Takie książki jest trudno oceniać, poddawać recenzji, a nawet opisywać. Do nich powinno się podchodzić z pokorą, empatią i więcej słuchać tego, co one mają do powiedzenia, niż samemu mówić.

Jednak coś powiedzieć (napisać) muszę, chcę.

Dziś o dwóch książkach, które trafiły do mnie praktycznie w tym samym czasie, więc czytałam raz jedną raz drugą, na zmianę. Chciałam, by pojawiły się w tym wpisie razem. Są podobne. Opowiadają o młodych dziewczętach i ich odwadze, pokorze i nadziei w czasie gdy ciemność była ciemniejsza niż smoła.

Zacznijmy więc od książki, która w ostatnich dniach zawirowała moimi myślami. I nie daje mi spać w nocy.

 

‘Światło ukryte w mroku’ – Sharon Cameron

Tak, ostatnie trzy noce miałam delikatnie mówiąc, niewygodne. Nie miałam czasu na sen, bo myślałam o tym, co przeczytałam. Kolejny raz, kolejna książka szarpie moimi myślami. Jednak zawsze jest to książka o tej jednej, konkretniej tematyce. Książka cenna, ale i wymagająca, wymagająca nawet zarwanej nocy…

‘Światło ukryte w mroku’, Wydawnictwo Kobiece, ilość stron 475. Można przeczytać w jeden dzień. Tak wciąga. Można przeczytać w jeden dzień i chcieć więcej… Przeczytałam i zapomnieć nie mogę, nie chcę.

Może wcześniej słyszałam, ale obiecać nie mogę, o siostrach Podgórskich.

Jeśli nie słyszałam, to ciężko się do tego przyznać.

O takich ludziach, historiach, takim świetle… warto słuchać, warto chcieć usłyszeć.

Przemyśl.

Przemyśl w czasie hitlerowskiej okupacji. I młoda dziewczyna Stefania Podgórska wraz z dużo młodszą siostrą Heleną Podgórską ukrywają w jednej z kamienic na małym strychu 13 Żydów. Dając im schronienie, nadzieję, ‘mieszkanie’. Jedzenie. Jedzenie, które w czasie wojny było cenniejsze niż pieniądze.

Historia ta wydarzyła się naprawdę.

I była inspiracją do powstania filmu „W kryjówce milczenia”, a także książki, którą dziś opisuję „Światło ukryte w mroku”. Świat docenił. Stefania i Helena Podgórskie zostały uhonorowane tytułami Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

Ale, ale zanim to nastąpiło, trzeba było się wykazać odwagą, empatią i wyobraźnią.

Wróćmy więc do Przemyśla lat 39-45.

17 – letnia Stefania zwana Fusią i jej sporo młodsza siostra Hela stają odważnie do nierównej walki. Kto ją wygra? Czy ten, kto powinien, by sprawiedliwości stało się zadość? Czy może ten kto teoretycznie jest silniejszy…? A nawet jeśli wygra ten, który teoretycznie jest słabszy, jaką cenę trzeba będzie za to zapłacić? Czy będą straty? Czy będą straty w ludziach?

13 ludzkich istnień.

W rękach…młodych i bezbronnych dwóch sióstr.

Czy na pewno bezbronnych?

Czy odwaga i nadzieja może być bronią?

Jeśli tak, to walka będzie zawzięta i nic jeszcze nie jest przesądzone.

Książkę czyta się zaskakująco łatwo mimo, że tematyka wymagająca, historia wymagająca. Byłam tam z nimi… Autorka tak przystępnie i płynnie maluje historię sióstr Podgórskich, że czytelnik z łatwością może za pomocą wyobraźni przenieść się do pokoju gdzie Fusia tuli do serce przerażoną Helę, a nad ich głowami, cicho jak myszy ‘mieszka’ 13 ludzi, na których została wydana kara śmierci. Dlatego, że są Żydami. Na dwie młode Polki też jest już wydana kara śmierci, za sam fakt tego co robią. A robią dużo. Walczą.

„Jedno pukanie do drzwi może dla wszystkich oznaczać śmierć…”

Jest to książka o wojnie.

Jest to książka o miłości.

A miłość jest silniejsza niż wojna.

Miłość w czasie wojny bywa wyjątkowa, tak jakby wiedziała, że rozkwita w czasie ‘wyjątkowym’, a czas ucieka… Miłość w czasie wojny jest wyjątkowa. Ma wiele do stracenia, musi uważać, ale musi też zachłannie przeżywać każdy dzień, każdą noc. Nawet jeśli sił coraz mniej… A sił coraz mniej.

 Kamienica, w której nastoletnia Stefania dała schronienie ludziom, których życie było wystawione na wielką próbę, stoi do dzisiaj. Ulica Tatarska 3. Dla mnie wyjątkowa kamienica, symbol, perełka, która uczy, daje świadectwo. Świadectwo człowieczeństwa. Symbol walki i zwycięstwa. Bo już jedno uratowane życie jest zwycięstwem.

Nikt nie pisze takich książek jak życie. Nikt nie pisze takich historii jak prawdziwe życie. Prawdziwa historia jest wyjątkową opowieścią. Bezcenną książką. I też dlatego ta książka tak porywa, trzyma w napięciu, daje nadzieję, pokazuje miłość i walkę w sposób wyjątkowy, bo… Bo to życie. Bo tak było. Bo główne bohaterki książki, były (Są) prawdziwymi, namacalnymi, konkretnymi bohaterkami życia.

Wyszukałam, po przeczytaniu książki wszystkiego, co mogłam odszukać na temat sióstr Podgórskich, jestem poruszona wszystkim co przeczytałam, czego się dowiedziałam. To wyjątkowa historia. Polki, moje rodaczki, które dają świadectwo, inspirują i zachęcają, do tego, by podać rękę… Zawsze, zwłaszcza wtedy gdy ręce są zmęczone, brudne i przestraszone. Zwłaszcza wtedy…

 Kolejne nauczycielki, od których warto pobierać lekcję. Lekcję życia. I właśnie ta historia, ta książka jest lekcją.

Można pisać o tej książce wiele i wiele napisać o Stefanii i Helenie Podgórskiej, ale ja mam nadzieję, że ktoś z Was sięgnie po historię życiem pisaną, otworzy książkę ‘Światło ukryte w mroku’ i przepadnie w jej kartkach, po to by odszukać światło ukryte w mroku… Cenna historia. Jestem wdzięczna losowi, że miałam szansę, okazję, poznać historię, która wydarzyła się naprawdę i kolejny raz dała do myślenia. Wzruszyła. I to bardzo wzruszyła.

Ten, kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat.

Ten, kto ratuje życie, jest bohaterem.

Cześć i chwała bohaterom!

„Książka jest wierna prawdziwej historii dzięki gruntownym i skrupulatnym badaniom, jakich dokonała autorka, przygotowując się do jej napisania. Sharon stworzyła porywającą opowieść, która łączy w sobie poczucie wszechogarniającego strachu z pewną niefrasobliwością oraz ukazuje niezwykłą wewnętrzną siłę młodej kobiety, mojej Mamy. Światło ukryte w mroku przekroczyło moje najśmielsze oczekiwania.”

– Powiedział Ed Burzminski, syn… Syn Stefanii Podgórskiej.

A co powiedziała i jak podsumowała sama Fusia (Stefania Podgórska), to co zrobiła, to co przeżyła, to co postawiła za swój cel i marzenie:

 „Trzynaście istnień w zestawieniu ze śmiercią jednego człowieka – rzekła raz. – Bilans był naprawdę korzystny.”

Autorka książki tak podsumowała słowa Stefanii:

„Mimo że śmierć, o której mówiła, dotyczyła jej samej. Tak bym zdefiniowała bohaterstwo”.

 Tak bym zdefiniowała bohaterstwo.

 

 

*

 ‘Bibliotekarka z Auschwitz’Antonio G. Iturbe

Auschwitz. Słowo Auschwitz mówi już tak wiele, że czasami nie wiadomo co więcej można napisać. Słowo Auschwitz mówi nam wiele, ale nie mówi też nic, bo ten, kto tam nie był, nie wie nic

Książki o Auschwitz opisywać jest trudno. Nie tylko dlatego, że nie wiem nic (mimo tylu przeczytanych książek o tematyce obozowej), ale nawet jeśli wiem coś, to jest to wyjątkowe coś, coś na co trzeba bardzo uważać, opisując…

„Bibliotekarka z Auschwitz”, Wydawnictwo Literackie, 509 stron. I tak jak w przypadku książki, którą opisałam wyżej, można przeczytać w jeden dzień. A czemu? Bo wciąga. Wciąga w świat ciemny, ale w tej ciemności widać iskrę, jasną i wyjątkową. Tą iskrą jest nadzieja i odwaga. Tą iskrą jest Dita Kraus. Bibliotekarka.

Czy można nazwać bibliotekarką dziewczynkę, która opiekuje się kilkoma książkami? Tak, jeśli w tym wszystkim pojawi się nazwa, słowo Auschwitz. To właśnie w tym obozie zagłady, w niemieckim obozie zagłady Dita daje dowód, świadectwo odwagi i człowieczeństwa. Bo książki to też symbol człowieczeństwa.

„Opowieść o nastolatce, która ryzykowała życie, aby ocalić magię literatury w piekle Holokaustu.”

Magię literatury…

Piszę często, że książki są dla mnie ważne, cenne, niezastąpione. Podobne opisy znajduję też w tym, co Wy piszecie i jak opisujecie książki. Jeśli dla nas, dziś książki są tak ważne, są nieodłączną częścią naszego codziennego życia, a wielu z Was pisze, że żyć bez książek nie potrafi, to…

To…

To, czym musiały być książki w czasie wojny?

W czasie okupacji.

W czasie ukrywania.

W obozie koncentracyjnym.

Czym?

Nie chcę szukać słowa odpowiedniego i adekwatnego, które mogłoby opisać czym była książka dla człowieka w czasach gdy jego człowieczeństwo było zdeptane… Zdeptane przez buty ciężkie, czarne i niesprawiedliwe…

Każdy z nas sam może sobie poszukać takiego słowa, postarać się odszukać, ale nie wiem, czy się uda…

8 rozlatujących się książek.

Najmniejsza biblioteka świata.

Czternastoletnia Dita zostaje ich strażniczką. Strażniczką 8 rozlatujących się tomów. Kładąc na szali swoje życie, codziennie przenosi książki w bezpieczne miejsce, z szacunkiem, nadzieją i odwagą. Pokornie wypełnia swoje zadanie. Wierząc.

Słowa mają moc. I główna bohaterka to wie. Wierzy w moc słów.

„Głęboko poruszająca opowieść o odwadze wykuwanej w strachu, nadziei, która nie gaśnie nawet podczas najczarniejszego mroku, i ocalającej mocy słowa”.

Powyższe zdanie, cytat ma w sobie zawartych tyle trafnych i pomocnych słów, że na ich podstawie już można pisać, i pisać, i pisać… I postarać się opisać (przybliżyć) książkę Bibliotekarka z Auschwitz.

Wykuwanie.

Każdy dzień, każda noc, każda godzina, a nawet minuta, to krok do przodu, to wyczyn i zwycięstwo. Wykucie, kolejnych chwil, które przybliżają do światła, do iskry nadziei. W obozie koncentracyjnym cel to były właśnie takie chwile. Nie rok, nie tydzień, ale chwile, które udało się przetrwać. Przeżyć.

Czyta się łatwo. Czyta się trudno.

Łatwo, bo autor książki A. Iturbe pomaga w tym czytelnikowi i dobrze przelewa myśli na papier.

Trudno, bo jest w niej opisywany świat i codzienność Auschwitz. Nie oszukujmy się – straszny. Straszny. I nie ma ca kombinować, jest strasznie.

Parę lat temu odwiedziłam pierwszy raz obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau, później były kolejne odwiedziny, nie umiem dobrze opisać tego, co przeżyłam i jak się czułam stojąc po środku terenu, który kilkadziesiąt lat wcześniej był terenem śmierci. Śmierci niesprawiedliwej i takiej, której opisać nie sposób. Co ciekawe i dziwne chciałam tego, chciałam tam przyjechać, zobaczyć, poczuć, zapłakać. Czy mi się to udało i czy mogło się udać zrozumienie i czucie pisałam więcej Tu.

Wracam do książki.

Jest to na pewno porywająca i emocjonująca powieść napisana na podstawie prawdziwych wydarzeń, na podstawie faktów. I to jest dla mnie ważne. Cenne. Znowu kolejna lekcja, warta wiele. Kolejna nauczycielka – młodziutka Dita Kraus – bibliotekarka – w najmniejszej bibliotece świata. W największej bibliotece świata, bo nie licz się ilość, tylko jakość.

Opowieść o życiu, śmierci, nadziei i niesprawiedliwości. O matce, ojcu, córce, rodzinie, która zostaje wrzucona do machiny czarnej jak smoła (smoła, o której wspominam, też w opisie książki „Światło ukryte w mroku”), lepkiej i brudnej. A światłem jest miłość, a siłą jest rodzina, a nadzieją są słowa, bo słowa mają moc, celem jest uratowanie słów pisanych – książek, a tym samym nadzieja na uratowanie człowieczeństwa.

Od małego/wielkiego kroku ku wolności.

Wolności, która znaczy wiele i dla każdego to samo i dla każdego co innego.

Zwłaszcza w tym miejscu:

„W Auschwitz życie ludzkie zupełnie się nie liczy. Ma tak małe znaczenie, że już nawet nikogo się nie rozstrzeliwuje, ponieważ kula przedstawia większą wartość niż człowiek.”

Książka świadectwo.

 

*

Jutro 8 marca. Dzień kobiet. Zależało mi, by opis tych dwóch książek znalazł się na blogu przed kobiecym dniem…Symbolicznym dniem kobiety.

Bo polecam też i te książki z okazji dnia kobiet.

Brzmi dziwacznie i niewygodnie?

Przecież te książki są przede wszystkim o kobietach. Odważnych, niestrudzonych, pełnych nadziei i wiary. Empatii i pokory. Kobiecej delikatności i siły. Nauczycielki. Inspirują. Inspirują zwłaszcza wtedy, gdy nikt nie miał sił i ochoty na inspirowanie. Są ponad tym, co je otacza. A otaczał je trud, brud i smród… One na tej smole, w którą je wepchnięto, rozkwitają i przypominają, że jest coś takiego jak czystość, jest delikatność i pachnie… nadzieja pachnie.

Od kogo się uczyć odwagi i nadziei jak nie od bohaterek zwykłych/niezwykłych?

Każda z nas, każdego dnia podejmuje większe lub mniejsze wysiłki, by czynić dobrze, by czynić lepiej, nawet jeśli pod nogami wyrastają kamienie. Kobieta często pokazuje swoją siłę, gdy ma misję, cel, nadzieję, wtedy gdy kłoda wyrasta na jej drodze, drodze którą musi przejść. Przeszkoda jest wyzwaniem, które kobieta często podejmuje i często zwycięża.

I ja każdego dnia podejmuję ryzyko i staję do wyzwania, jako kobieta, partnerka, córka, przyjaciółka i matka. Bo życie to ryzyko i wyzwanie, które jednak warto podjąć. Zwłaszcza jako matka, idę i stawiam kolejne kroki, bo mam misję i cel, moim celem jest córka i siłą moją też jest ona. Ale nie tylko ona. Wszystkie inne kobiety, które poznałam, które znam i które poznam, są kimś, kto może mnie czegoś nauczyć i uczy. Dziękuję za to, że jestem kobietą, dziękuję innym kobietom, które przyczyniły się do kształtowania mojej osoby. Te bliskie mi kobiety i te dalsze, i też bohaterki książek, które też w jakimś sensie stały mi się bardzo bliskie.

Życzę dobra asia

A jakie kobiety są Waszymi bohaterkami? I czy w Waszych sercach mogą nimi zostać Fusia, Hela i Dita? W moim już są…

 

 

48 komentarzy do “Światło ukryte w mroku i Bibliotekarka z Auschwitz. Historie wyjątkowe.

  1. Obydwie zapisuję jako KONIECZNIE PRZECZYTAĆ!
    Tematy trudne zawsze takimi zostaną i nie ma na nie właściwej pory, podobnie jak na umieranie… ale przychodzi czas, ze zmierzyć się trzeba.

    1. Jeszcze raz polecam, codziennie zmierzyć się z czymś musimy… Życie jest piękne, ale życie to też zadania, też trudne.

  2. Pięknie uczciłaś Dzień Kobiet.
    W kraju jest wiele pomników, często ludzi, którzy w najmniejszym stopniu sobie nie zasłużyli. Jakoś nie potrafimy się zdobyć, żeby zadbać o żywą pamięć PRAWDZIWYCH bohaterów i bohaterek.

  3. Wspaniałem chociaż bardzo ciężkie i smutne masz lektury.
    Moje uznanie Puchu.
    I pięknie Cię pozdrawiam z okazji Dnia Kobiet.
    Bądź szczęśliwa!!!

  4. Piękny post Puchu! I trudne tematy, jeśli o lektury chodzi. Nie dla mnie one, zbyt duża moja wrażliwość. I nie chcę sobie dawać smutnych wrażeń, zbyt silnie je przeżywam. Wielokrotnie dziękuję Najwyższemu za to, że póki co, żyję w czasach bez wojny. To najgorsze, co może się pokoleniom przytrafić. Wtedy nie ma zasad, reguł, wartości, prawa…
    Konkluzja o kobietach- cudowna! Pozdrawiam ciepło…

    1. Każdy z nas wie jaka lektura jest mu potrzebna… Te książki uczą pokory i bycia wdzięcznym, są bardzo trudne i jednocześnie…hmm… piękne. Dziękuję, pozdrawuam.

  5. “Ten, kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat.” Pamiętam, że kiedyś przeczytałam krótką wymianę zdań. Jedna osoba mówiła, że nie ma sensu żadne działanie, przecież całego świata się nie uratuje, a druga odpowiedziała, że całego się nigdy się nie uratuje, ale uratuje się czyjś mały świat. Czyjś mały świat – może brzmi to niepoważnie, ale każdy, kogo kiedyś przycisnęła prawdziwa bieda, zna jego wartość.

    1. “Być może dla świata jesteś tylko człowiekiem, ale dla niektórych ludzi jesteś całym światem”.

  6. Kiedyś bardzo dużo czytałam na temat tamtych czasów, szczególnie o życiu w obozach. Mieszkam obok Sobiboru, więc ta tematyka jakoś tak naturalnie bardzo mnie interesowała. Przeczytałam wiele książek. Czytałam i ryczałam jak bóbr… jakoś tak w pamięci szczególnie utkwiła mi książka ,,Numery mówią,, mam ją w swojej biblioteczce, wracałam do niej wielokrotnie . Tej książki nie da się przeczytać bez płaczu 🙁 Zresztą podobnie jak wielu innych z tego okresu …

    1. Tak łzy są wpisane w te książki i czytelnik musi się z tym liczyć… Czytelnik da łzy, ale książka da też dużo…

  7. Moją ulubioną książką w takiej tematyce jest “Dziennik Anne Frank”, czytałam ją będąc nastolatką i w zeszłym roku znów wzięłam się za nią. Chyba zrobiła na mnie największe wrażenie. To ciężka literatura i zawsze długo się zastanawiam, zanim po coś sięgnę, myślę, że skorzystam kiedyś z Twoich podpowiedzi.

    1. Jest wiele ciężkich książek o tej tematyce, tak ciężkich jak pociąg, który jedzie cały czas, po zardzewiałych torach…

  8. Do “Bibliotekarki z Auschwitz” przymierzam się już od jakiegoś czasu i pewnie prędzej czy później po nią sięgnę. Za to o “Świetle ukrytym w mroku” słyszę po raz pierwszy. Pozdrawiam

  9. Ja po wielkim rozgłosie jaki zrobił Tatuażysta z Auschwitz, tym bardziej negatywnym, że wszystko co tam było to “bujda na resorach”, podchodzę do takich tekstów dość ostrożnie. Chyba pozostanę przy reportażach 🙂

    1. A ja jakoś nie czytałam i raczej nie będę czytała Tatuażysty…intuicja mi podpowiada, że raczej nie muszę… Wszystko tam nie mogło być bujdą na resorach…

  10. Zauważyłam, że teraz jest szał na tego typu powieści – nie mówię, że to źle.. niemniej po pewnym zawodzie z rezerwą podchodze do treści takich książek 😉

      1. Rozumiem… książki wybierają Ciebie 🙂
        Ja czasem mam wrażenie ze one usilnie grają na emocjach ale nie uważam że są niepotrzebne czy złe. O NIe… Po prostu kiedy po nie sięgam jestem ostrozna…. czasem obawiam się też ze to nei na moje serce i nie na moją duszę…. rozumiesz. prawda?

        1. Tak rozumiem, jednak mimo wszystko to są książki inspirowane prawdziwymi wydarzeniami, więc one nie grają na uczuciach, nie muszą grać, to się po prostu dzieje… dobrej nocki.

  11. Rety, jak pięknie piszesz o tej trudnej tematyce… Szacunek. O pierwszej książce słyszałam, o drugiej nie – zapisuję tytuł. To bardzo ważne, żeby nie zamykać się na takie trudne tematy… trzeba pamiętać, pamięć o tym nie może umrzeć.

    1. Ja mam dobrą pamięć do takich spraw…więc pamiętać będę. Tak, tak jak pisałam i czytać o tym nie jest łatwo i opisać też nie jest łatwo. Ogólnie – jest trudno. Dziękuję.

    1. Ja polecam bo ja tak czuję, ale każdy czuje inaczej… Na takie tematy nigdy się nie jest dostatecznie gotowym, albo to się bierze, albo nie. Tu nie ma odcieni. Tu jest czarne i białe. pozdrawiam.

  12. “Nie mogę napisać, że lubię takie książki. To brzmi dziwacznie. Nawet jeśli bym chciała tak powiedzieć, to nie mogę…” – jakbyś mi to z ust wyjęła. Od póżnej podstawówki do czasów studiów czytałam sporo książek o tej tematyce. Te książki uwrażliwiają, sprawiają pewien rodzaj bólu, zmuszają do refleksji. W moim marcowym zestawieniu wreszcie pojawią sie pozycje, które myślę mogą sie Tobie spodobać. To ksiązki Twardocha ” Królestwo” oraz ” Król” opowiadają o czasach przed i w trakcie II wojny światowej, ktorej bohaterami jest ludność żydowska ( ale nie tylko) z Warszawy. Obie ksiażki bardzo Ci polecam.

    Jeśli chodzi o powyzsze pozycje żadnej nie czytałam- ale obie chętnie bym przeczytała. Takie literackie postacie kobiet bohaterek wzbudzają emocje. Co do końcowego pytania – moja bohaterką , tą kobiecą jest na pewno moja mama .

    cieplutko pozdrawiam

    1. Książek o których wspominasz nie czytałam chętnie dowiem się o nich więcej. Mamy często są bohaterkami, a może jednak zawsze… Pozdrawiam i dziękuję.

  13. Nie zdążyłam przeczytać tego wpisu przed Dniem Kobiet, ale myślę, że wybrałaś dla niego bardzo dobrą porę. Mimo, że temat może na to święto, jak piszesz, niewygodny… Ale bardzo ważny i potrzebny. I pamięć o tych kobietach jest naszym obowiązkiem…

  14. Dlatego uwielbiam tu zaglądać 🙂 jesteś moją inspiracją i już wpisuje te książki na listę. Słyszałam o nich ale jakoś obojętnie przeszłam, dziś dzięki Tobie weim że muszę je przeczytać. Może nie jestem fanką tego typu książek bo cierpię czytając ta tematykę ale wiem że muszę. Dawno temu przeczytałam książkę o tej samej tematyce “Kiedyś byliśmy braćmi” i też cierpiałam, płakałam ale czytałam, była to piękna książka która polecam i Tobie…

  15. Nie czytałam książki którą polecasz, poczytam na jej temat… Już tyle ich przeczytałam a nadal tak mało… Pozdrawiam ciepło.

  16. Jeśli interesuje Cię tematyka II wojny światowej polecam książkę “Przetrwałam” wydanego przez Dom Spotkań z Historią (książkę czytałam długo, bo przeżycia tam opisane na długo zapadają w pamięć) oraz “Wrócę gdy będziesz spała” – historie dzieci zostawionych przez rodziców w czasie wojny.

    1. O książce “Wrócę gdy będziesz spała” już słyszałam i w sumie chciałabym przeczytać, ale czuję że może być za silna dla mnie zwłaszcza teraz…, zwłaszcza też od kiedy mam dziecko. Pozdrawiam

  17. Jest wielu bezimiennych lub bardzo słabo znanych prawdziwych , tzn. takich , którzy naprawdę istnieli , narażali się dla nas , a których bardzo mało wiemy , polecam “Wojna moja miłość” o Krystynie Skarbek vel Christine Granville – piękna postać , cóż za odwaga , poświęcenie – a później ? – celowe zapomnienie …

  18. Bardzo mnie zainteresowałaś tymi książkami. Chętnie je przeczytam. Ja także mam do takich książek wielki szacunek bo to historie prawdziwe, oparte na faktach a nie wyssane z palca. Pięknie o tym piszesz Kochana.

    1. Polecam te książki ale może gdy się już sytuacja uspokoi z wirusem, gdy będzie spokojniej… Spokojnego dnia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *