Ciemność, w obronie mroku. Nocny spacer po PARKACH CIEMNEGO NIEBA

Ciemność, w obronie mroku. Nocny spacer po PARKACH CIEMNEGO NIEBA

Strach przed ciemnością…

Gdy zobaczyłam tytuł tej książki i przeczytałam zapowiedzi, wiedziałam, że ta książka mnie uratuje. Jeśli nawet nie całkiem wyjdę z mroków swoich lęków, to na pewno zrobię kilka znaczących kroków, by rozjaśnić myśli. Byłam tego pewna. Intuicja mnie nie zawiodła. Intuicja podpowiadała:

Zdobądź książkę w czarnej, frapującej okładce, a zobaczysz więcej światła tego, które pomaga i tego, które szkodzi…

Książka, która pokazuje, że czerń też jest puchowa… bardziej niż w to wierzymy, bardziej niż dajemy jej szansę.

Naoglądałam się za dużo horrorów. Ogólnie, od dziecka filmy towarzyszyły mi tak jak szalik zimą, a latem sandały. Czyli konkretnie i zawsze. Horrory w połączeniu z moją wyobraźnią przyczyniły się do tego, że ciemność bywa dla mnie wyzwaniem. Pamiętam tak wiele, pamiętam za dużo…

 

‘Ciemność w obronie mroku przychodzi z pomocą. Pomoc genialna. Książkę przeczytałam jednym tchem. Jest tak ciekawa, że nie mogłam jej rozłożyć na kilka dni. Raz, dwa i mamy to.

W książce jest poruszonych wiele tematów, które zachwycają i wciągają jak kosmiczna dziura, trudno się od nich oderwać. Nie chciałam się oderwać. Chciałam zanurzyć się głębiej i głębiej. I nie chciałam, by Ciemność się skończyła – Ciemność w obronie mroku.

Wszystko, co dobre kiedyś się kończy…

Jednak jeszcze nie teraz, teraz zacznijmy od początku.

Autorka książki Sigri Sandberg postanawia sprawdzić na własnej skórze, jak to jest zostać sam na sam, z samą sobą w ciemności większej niż tą, którą  zna na co dzień. Góry, daleka Północ, środek zimy wydają się  znakomitym pomysłem i sprzymierzeńcem, by cel osiągnąć i by poczuć smak czerni, która przykrywa ciało, oczy i myśli jak gruby, ciężki płaszcz.

I coś jeszcze.

Coś najważniejszego.

Chce zobaczyć nocne niebo. Te prawdziwe. Chce podążać wzrokiem po szlaku Drogi Mlecznej. Co w mieście jest już niemożliwe.

Sigri Sandberg wyrusza w samotną kilkudniową wyprawę do małego drewnianego domku na szczycie góry, gdzie jest szansa na prawdziwe nocne niebo, szansa na to, by stanąć oko w oko z ciemnością. Tylko ona i ciemność, przy akompaniamencie dużych, świecących gwiazd.

Opowiada nam też o innej kobiecie, która w 1934 r. wyruszyła na Arktykę. Rok, tyle czasu przebywała w krainie, gdzie latem panowało wieczne światło, a zimą długa ciemność, która nie miała końca… Skusiły ją słowa męża, który pisał, by zostawiła wszystko i dołączyła do niego w Arktyce, bo w listach nie jest w stanie opisać tego czego doświadcza – potęgi przyrody, która swoją siłą i pięknem miażdży wszystko.

Więc mamy dwie opowieści, o dwóch odważnych kobietach, poznajemy Sigri – autorkę książki, która wyrusza w góry, by zobaczyć ciemność i Christiane, która prawie 100 lat temu wyruszyła w swoją podróż życia, podróż, która zmieniła wiele, przede wszystkim w niej.

Christiane: „Głęboka cisza przytłacza całą naturę, a śnieg na ziemi tłumi każdy dźwięk. Świat leży w głębokim zmierzchu, jakby nie miał się już podnieść”.

O ciemności wiele się złego mówiło, mówi, przestrzegano i stroniło od mroku, a i sam człowiek został tak zaprogramowany, że w ciemności organizm i zmysły stają na wysokości zadania, tak na wszelki wypadek… Ludzie od zawsze walczyli z ciemnością.

 

Światło było pożądane, potrzebne i wyjątkowe. I tak jest do dzisiaj. Trudno się z tym nie zgodzić…ale.

Ciemność ma głos.

I chce nam coś powiedzieć.

Najważniejsze – ciemność jest nam tak samo potrzebna, jak jasność.

 

Ludzie zagonili ciemność w kąt. I zapalili wszystkie światła. Wszędzie. Wprowadzając także oświetlenie LED – którego ja osobiście nie znoszę. Nie ufam mu. Razi mnie oświetlenie ledowe. Ludzie wprowadzili wszędzie niebieskie światło – światło, za które przyjdzie nam zapłacić. Byle nie najwyższą cenę…

Niebieskie światło, które pomogło ludzkości zrobić duże kroki do przodu, rozwijać się i unowocześnić naszą codzienność… Pytanie tylko ile kroków też ludzkość zrobiła do tyłu z ‘pomocą’ niebieskiego światła.

2 h minimum. Tyle czasu potrzeba naszemu organizmowi, by przed snem odciąć go od niebieskiego światła, dla naszego dobra, dla dużego dobra. Czy tak robimy? To jest minimum. Sztuczne światło zakłóca naturalny rytm organizmu i ludzi i zwierząt. Niszczy zwierzęta. Przyczynia się do ich wymierania. Szarpie przyrodę za łeb za szyję.

Wiele owadów ginie, wiele ptaków ginie na oceanach, bo światło umieszczone na platformach wiertniczych wprowadza w błąd lecące stada ptaków, które podążają za sztucznym światłem i tracą siły, które były potrzebne, by dolecieć na ląd… Wiele z nich nie dolatuje… Owady umierają z powodu poczynań człowieka – sztuczne światło, które opanowało prawie cały świat. A gdy owady będą już ledwo zipać, to wiadomo kto zaraz po nich podzieli ich los… A to tylko mały przykład tego, jak świat zwierząt cierpi, gdy my smartfonujemy…bo przecież wszystko zaczyna się od małych kroków i każdy cegiełkę dokłada. Cegiełka świeci jak choinka.

 

Kiedy Christiane wyruszała w swoją podróż, pewien człowiek dał jej radę, której starała się trzymać w krainie lodem usłanej, jak pomocnej, ciepłej rękawicy:

„Spaceruj codziennie, nawet w ciemności, nawet podczas sztormu, to równie ważne jak jedzenie i picie. Nigdy się nie troskaj. Wtedy wszystko pójdzie dobrze, doskonale.”

Spaceruj codziennie, nawet w ciemności. Może przede wszystkim w ciemności…

 

A Sigri jest już na górze i walczy o to, by zrozumieć ciemność tą, która ją otacza i tą, która zakradła się do myśli i do ciała:

„Na górze jest już naprawdę ciemno i lęk, na który czekałam przybył. Jest przecież dopiero wtorek, a ja chcę już do domu, do miasta. Boję się ludzi, ale teraz boję się także czegoś więcej, boję się myśleć za dużo, boję się drzwi i furtek, które otwierają się w mojej głowie, boję się czarnych dziur w świadomości, które pociągają mnie w dół. Wszyscy mają w sobie jakąś ciemność…”

Autorka książki walczy, by usnąć, co w tak ciemnych i samotnych warunkach okazuje się być bardzo trudne. Odwykliśmy od ciemności i to, co powinno być przyjacielem naszego snu okazuje się być często nie lada wyzwaniem – ciemność.

A gdyby ludzie zapadali w sen zimowy tak jak wiele zwierząt i przesypiali największe ciemności roku? Przecież około 90% zwierząt w Norwegii zapada w sen zimowy… Jednak po coś jest potrzebna nam ciemność…

 

Włoski badacz Benedetti powiedział: „Nie boisz się ciemności, ale w ciemności.”

 Proste, krótkie zdanie. Niby nic nadzwyczajnego. Właśnie w prostocie jest zawsze dużo prawdy. Zatrzymałam się przy tym zdaniu, pozwoliłam mu wejść w moje myśli w moje życie, doświadczenia i przemyślenia. Oddychałam tym krótkim zdaniem, tak jak by było 100 razy dłuższe. Dopasowałam je do swoich mroków, które czają się gdzieś z tyłu głowy, zwłaszcza gdy zapada ciemność… Lęki. Obawy. Strachy na lachy.

Nie boję się ciemności, ale w ciemności.

Dzięki książce doceniam, z każdym dniem ciemność, która jest nam potrzebna. W ciemności widzisz dalej – przewrotne stwierdzenie? Hm… Ciemność jest prosta, a jednocześnie to tajemnica. Nadal mam swoje strachy na lachy, ale…

Książka zasiała pytanie, bardzo ważne. Czego człowiek dzisiaj powinien się bardziej obawiać? Są już terapie światłem. Zaczynają być już dostępne terapie ciemnością. Naturalną i prawdziwą. Głęboką czernią. Rozświetloną tylko nocnym niebem. Gwiazdami.

Ciemność cię chroni.

Brzmi dziwnie?

Nawet jeśli, to nie znaczy, że to nie prawda.

Jeden z lekarzy-naukowców zaleca (o czym i w tej książce jest napisane), jeśli boimy się ciemności czy w ciemności… by wyjść tej ciemności naprzeciw. Wejść w nią. Bać się tak bardzo aż lęk zostanie okiełznany. Lęk, który nas zje, po to by już nic nie zostało…  Przejść przez las ciemny, zostać w ciemnym domu samemu itp.  Ja już wcześniej o tym słyszałam, że to jedna z najlepszych metod. Trudna metoda i trudna decyzja, warta przemyślenia 😉

Książka porusza wiele ciekawych tematów i zagadnień, wiele się z niej nauczyłam o Norwegii, o niebie o zwierzętach o człowieku, o ciemności i jasności, o wierzeniach i o Kosmosie, o tym jak ten nasz świat dzisiaj wygląda. Nauka została zgrabnie i sprawnie wpleciona w intrygującą opowieść, która porusza i zaciekawia.  Nauka i osobiste przeżycia zawsze układają się w pyszną całość.

Ludzie muszą się ocknąć i chronić nocne niebo i spojrzeć prawdzie w oczy jak bezmyślnie otaczają się sztucznym światłem – pisze autorka książki.

 „Wszechświat jest największą tajemnicą naszego istnienia. Kiedy zamykamy gwieździste niebo za masą światła, zamykamy się również na nieskończoną ilość wiedzy”

Nie mogę i nie chcę opisać wszystkiego tego, co możecie znaleźć w tej książce. Możecie znaleźć dużo. Dużo więcej niż nakreśliłam. Nakreśliłam tyle by dać Wam nadzieję, na to, że ciemność ma sens i nie jest taka straszna, jak ją ludzie malują. Każdy namalował sobie sam indywidualną teorię na temat mroku. Każdy z nas przyczynił się do tego jak teraz ciemność postrzega i czy umie się w niej odnaleźć. Ja też ponoszę konsekwencje oglądania filmów grozy jako dzieciak. Nie wiem, czy to było potrzebne czy nie, ale odbiło swoje łapy na tym, jak odnajduję się dziś w ciemnych nocach. Chciałabym lepiej funkcjonować, bardziej na spokojnie, bardziej naturalnie i ta książka pomogła mi zrobić kilka kroków w dobrą stronę – do lepszego zrozumienia. Siebie.

Już 83% ludności mieszka w strefie smogu świetlanego. Zanieczyszczenie światłem jest  poważnym problemem dzisiejszego rozpalonego neonami świata. Pomarańczowa łuna, która unosi się nad miastami, szczelnie i z niesamowitym zaangażowaniem zasłania gwieździste niebo. Coraz mniej ludzi patrzy w nocne niebo, bo nic tam nie widać.

Noce w małym namiocie we dwoje… w lasach, odludziach i końcach świata – przerabiałam i zapewne przerabiać jeszcze będę. Trudno to opisać. Rozbijanie namiotu tam gdzie zmęczenie dopada, a ciemna noc iść już nie pozwala. Zmęczenie. A jednak nie zawsze łatwo zasnąć w środku dzikiej przyrody, natury, która rządzi się swoimi prawami. Noc nigdy nie śpi. Zwłaszcza ta dzika.

To co teraz widzi większość z nas patrząc w nocne niebo, to… napiszę, krótko – nie widzi nic. Nic. W porównaniu z tym co można zobaczyć w odległym końcu świata tam, gdzie światła miast jeszcze nie zdominowały nocnych gwiazd. Mongolskie stepy i Pustynia Gobi jest miejscem, gdzie w nocy na niebie gwiazdy szaleją. Kosmos szaleje. Gwiazdy na pustynnym niebie wyglądają jak ogromne kiście, dojrzałych winogron. To co widzę teraz i to co widziałam tam, to jest przepaść, to są dwa różne światy. Dwie różne noce. Dwie różne prawdy… To, co widzę dzisiaj, to nie jest nocne niebo. Tu nie ma nic.

Nie trzeba na szczęście wyjeżdżać z Polski, by móc doświadczyć strefy ciemności. Są jeszcze na terenie naszego kraju miejsca, gdzie niebo jest wystarczająco ciemne. Jeśli chcemy podziwiać nocny spektakl to utworzono w Polsce dwa Parki Ciemnego Nieba:

  1. Jeden z nich obejmuje część Bieszczad. Na przykład gmina Lutowiska. Miałam przyjemność odwiedzić te rejony i same Lutowiska. Jest pięknie. Znajdziemy w Bieszczadach 3 platformy widokowe, a także są prowadzone specjalne warsztaty astronomiczne, poruszające problem zanieczyszczenia nieba. Bieszczady są magiczne, niebo nad Bieszczadami jeszcze też.

 

  1. Drugi Park Ciemnego Nieba znajduje się w południowo-zachodniej Polsce. Góry Izerskie. A dokładnie Chatka Górzystów, w której też miałam przyjemność spędzić noce. Jest ciemno. Można poczuć moc. Jest cisza i ciemne niebo, na którym rozsiadły się miliony gwiazdy w nocnych koszulach i patrzą na nas i obserwują nas, a my myślimy, że tylko my mamy je na oku…

 

„Być może w przyszłości ludzie będą jeździć za koło podbiegunowe, aby znaleźć prawdę na nowo, tak jak w czasach biblijnych udawali się w tym celu na pustynię”

Odnaleźć prawdę i nocne niebo. Prawdziwe. Wyciszyć lęk. I odnaleźć siebie.

Pozdrawiam aisa

P.s. Dziś rano usłyszałam w bajce dla dzieci takie zdanie: „Jeśli nie docenimy walorów ciemności, to wszyscy przegramy”. Nawet w bajkach już o tym wiedzą…

A jak Wy postrzegacie ciemność? Odnajdujecie się w niej jak zwinne koty? Czy może lękacie się, nie ciemności, a tego co w ciemności? 😉

 

69 komentarzy do “Ciemność, w obronie mroku. Nocny spacer po PARKACH CIEMNEGO NIEBA

  1. Wszystko co tutaj ujęłaś na temat sztucznego światła i ciemności jest bardzo interesujące, a książkę już wpisuję na listę do przeczytania. Czuję, że jest wyjątkowa. Jak często wspominam gdzie się da, od lipca tego roku mieszkam na wsi i zachłystuje się tym z zachwytu. Przede wszystkim jeśli nadchodzi noc to jest prawdziwa ciemność. Moja wieś leży na uboczu, latarnie świecące w okno pod mój dom na szczęście nie dotarły, są tylko przy szkole. Lubię sobie pospacerować ze swoim kotem w świetle księżyca, bo mój kot jest taki towarzyski jak pies. W całkowitej ciemności nie lubię spacerów, ale za to mogę tak medytować, nawet jest wygodniej. Ewentualnie tylko przy świetle świecy. Już zauważyłam, że przy sztucznym świetle medytacja mi nie wychodzi, to światło zwyczajnie coś psuje.

    1. “Czuję, że jest wyjątkowa” – dobrze czujesz 😉
      Cieszę się że masz swój świat i dom na wsi bliżej natury i ciemności naturalnej, to pomaga całemu organizmowi i myślom… Ja jeśli medytuję to najczęściej wieczorami w ciemności. Pozdrawiam ciepło

  2. Książkę czytałam i podobnie jak Ty byłam nią zachwycona. Mądra i prawdziwa.
    Sama obawiam się ‘w ciemności’. źlę sie czuję, gdy jest ciemno. Ale głównie wychodzi to ze strachu o czynnik ludzki. Mordercy, złodzieje, gwałciciele itp. Wiadomo… ^^

    1. Tak książka mądra i prawdziwa bardzo się cieszę że mogłam ja przeczytać 🙂 Ja mniej się boję ludzi A bardziej wyobraźni…. Pozdrawiam

  3. Miałam możliwość przeczytania tej książki, ale ostatecznie wybrałam inną. Teraz trochę żałuję, bo widzę, że to naprawdę ciekawa publikacja. Na pewno sięgnę po nią za jakiś czas, bo bardzo jestem jej teraz ciekawa. 😉

    1. Tak książka mądra i prawdziwa bardzo się cieszę że mogłam ja przeczytać 🙂 Ja mniej się boję ludzi A bardziej wyobraźni…. Pozdrawiam

  4. Czerń jest aksamitem, chociaż ludzie zaraz za mną dopowiadają: jest kirem. Lubię ją, tak samo ja noc, jak brak światła.
    Ciemność i noc są dla mnie wyzwoleniem.
    Też od dziecka czytam i oglądam różne dzieła o straszydłach. Im bardziej nierealnie i mitycznie, tym lepiej.
    Ludzie od zawsze walczyli z ciemnością – dodam do tego, że człowiek zawsze wymyślał mityczne potwory po to, aby “istniał” ktoś gorszy od nich samych. I bano się wychodzić samotnie w noc, bano się stworzeń nocy… chyba aż do dziś, prawda? Mam taką teorię odnośnie ludzi, że ci, którzy boją się zostać sam na sam ze sobą, zwłaszcza w ciemności, muszą mieć coś niepoukładane na własnym sumieniu.
    Kocham mroki od dziecka, nigdy nie bałam się spacerować nocą po lesie i przyjaźniłam się z nietoperzami.

    1. Lubię być sama wtedy odpoczywam i oczyszczam swoje myśli i swoją przestrzeń. Odpoczywam i delektuję się swoim towarzystwem. Zawsze czekam z przyjemnością na nadchodzącą noc -“Lu­bię tą ciszę ja­ka za­pada po słowie “dob­ra­noc” wiem, że jest pre­ludium do praw­dzi­wej uczty noc­nych myśli”. A jeśli chodzi o Twoją teorię, to tak sobie myślę, że jest ogromna różnica między byciem sam na sam ze sobą w ciemności w miejscu względnie bezpiecznym ,które się względnie zna, a tym gdzie była Sigri i Christiane i ile dni tam były same w całkowitych ciemnościach. Jest różnica w tym czy ciemność spędza sie w domu czy w środku dzikiego, czarnego lasu, gdzie nic już nie widać za to słychać wiele – w domu nie mam z tym większych problemów, ale np. w takich lasach, nieznanych tylko we dwoje mam, i nie uważam że główną przyczyną tego jest : “niepoukładanie na własnym sumieniu”. 😉 Pozdrawiam.

  5. Bardzo interesujący post. A ja znam jeszcze jedno miejsce, gdzie zawsze o 22.00 górskie okolice ogarnia bezwzględna ciemność. To Sopotnia Wielka k/ Żywca. Bywałam tam kiedyś z uczniami po to właśnie, aby obserwować gwiazdozbiory i móc poczuć na jednym ze wzgórz ( dodatkowo obok był cmentarz) wyjatkowe emocje, które rodzą sie w zupełnej ciemności…
    Współpracowałam ze Stowarzyszeniem Polaris. Cudne czasy!
    http://polaris.org.pl/index.php?option=com_content&view=category&id=77&Itemid=72

    1. Tak Sopotnia Wielka k/ Żywca jest kolejnym ciemnym miejscem na mapie nocnego nieba w Polsce i w tych rejonach bywałam 🙂 Dziękuję za interesujące informacje chętnie poczytam więcej o Polaris. Pozdrawiam ciepło

  6. Witaj! Jak zwykle informujesz o czymś nowym. Czytam z zapartym tchem. Myśle sobie takie proste a ja o tym nie wiem. Na szczęście nie mam ledowego światła w domu i lubię ciemność. Jestem z nią oswojona, może nie aż tak jak bohaterka. Kiedyś czytałam o człowieku, który co jakiś czas wyjeżdżał na pół roku na Syberję , odcięty od wszystkiego, nawet od sklepu z żywnością. Zabierał wiec książki, jedzenie, wódkę i pisał. Dla mnie czad. Jak widać lubię mrok.
    Pozdrawiam
    Iza😘

    1. Strzelam, że mówisz o książce pt. ” W syberyjskich lasach ” o Francuzie który spędził kilka miesięcy w drewnianej chacie nad Bajkalem… Tak Bajkał i Syberia są tajemnicze – potwierdzam… 😉 Czad. Buziaki

  7. Chyba faktycznie boimy sie nie samej ciemności, ale tego, co nas niepokoi w ciemności.
    Osobiście wolę światło dnia, ciemność tylko dla snu. Słyszałam, że są restauracje z jedzeniem w kompletnej ciemności, wrażenia niesamowite.
    W mieście, nawet gdy widać gwiazdy, stanowią jednolita masę, dopiero wyjazd za miasto to jest to, inny kompletnie ogląd nieba…
    Fajna okładka, nawet czuje jej aksamitność:-)

    1. Okładka jest niesamowita. Zdjęcia nie oddają tej wyjątkowości, zachwyciła mnie okładka tej książki. Dobra prawdziwa ciemność jest potrzebna dla naszego dobrego snu… niestety coraz jej mniej. Pozdrawiam 🙂

  8. Czarny kolor nie dla mnie, zdecydowanie nie.
    Mrok, ciemność taka całkowita, bez gwiaździstego nieba nie nastraja pozytywnie, przynajmniej mnie.
    Nawet w filmach nie jest miła!
    Pozdrawiam najserdeczniej w Dniu Życzliwości 🙂

  9. O ja lubię ciemność i bardzo ją sobie oswoiłam już w dzieciństwie i ciemność i samotność. Książka dla mnie. Lampy sodowe mają dużo przyjemniejsze światło. Pozdrawiam 🙂

    1. Ja staram się cały czas coraz bardziej i bardziej nadawać puchowości ciemnym nocom i ciemności bo to proces… 🙂 pozdrawiam

  10. Chciałabym przeczytać tę ksiązkę… wpisałam ją na listę.. tak pięknie i ciekawie o niej opowiedziałaś… i jak napisalaś o tym świetle to od razu pomyślalam o artbooku “Awaria w elektrowni” takie moje skojarzenie

    1. Dziękuję polecam Ci bardzo wierzę że będziesz zadowolona – dla samych tych wiadomości już warto 🙂 pozdrawiam

  11. Znowu rewelacyjny tekst Puchu….
    Generalnie bardzo lubię spacery. Ale lubię spacery samotne.
    A jeśli chodzi o ciemność…. to trochę się jej boję. Wiem, że w ciemności można dużo więcej zobaczyć…. tylko trzeba przezwyciężyć strach. Ja mam bardzo bujną wyobrażnię i jestem przewrażliwiona wię w ciemności chodzę tylko po terenie znanym. Na przykład w lecie chodzę po terenie działek otaczających moją podwarszawską działkę…. i wracam z ulgą do domeczku chociaż nikt ani nic mnie nie goni…

    1. Moi rodzice też wiedzieli że mam sporą wyobraźnię i wrażliwość ogólną, więc starali się mnie odciągnąć od takich filmów… 😉 “W ciemności można dużo więcej zobaczyć, tylko trzeba przezwyciężyć strach” – dokładnie tak. Pozdrawiam ciepło

  12. Mam podobnie jak Ty z pasją oglądania horrorów w dzieciństwie i młodości. Strasznie dużo sie tego naoglądałam, co wpłynęło na moja wyobraźnię i przepełnione lękiem odczuwanie ciemności również.
    Od kiedy jednak mieszkam na wsi bardzo daleko od miast i ich świateł, oswoiłam ciemność, a może to ona oswoiła mnie wraz z głęboką ciszą nocną, której tu doświadczam. Mam tu prawie ta gwiaździste niebo, jakie można zobaczyć w Bieszczadach.I często podziwiam je stojąc na progu domu nocą i czekając na powrót psów z nocnego “siku” w ogrodzie!:-)
    I jeszcze jedno jeszcze robię by ciemnośc oswajać, by sie w niej nie gubić i nie bać. Otóż wiele rzeczy robię po ciemku. Nie świecę nocą ani przed świtem światła. Nie jest mi ono do niczego potrzebne. Poruszam się sprawnie po uśpionym domu. Tak jak moja niewidoma psinka odczuwam go innymi zmysłami niż widząca reszta psów. I nie czuję tego jako utrudnienia czy kalectwo, ale raczej jako otwarcia innego wymiaru postrzegania. Ot, takie moje małe dziwactwo!:-)
    Pozdrawiam Cie serdecznie i dziękuję za ciekawy tekst. A ksiązkę o której piszesz chętnie bym i ja przeczytała!:-)

    1. “ona oswoiła mnie” – fajnie to zabrzmiało. W książce też jest mowa z tego co pamiętam ,by nie zapalać światła i przebywać w ciemności – to ma właśnie pomagać, taki proces i mała terapia 🙂 Za miastem zawsze lepiej wszystko widać nawet w ciemności … Dobrego weekendu, ściskam.

  13. I znowu inspiracja do prezentu na swoje urodziny, bo choć ja się nie boję a nawet jestem zaprzyjaźniona z tą ciemnością fizyczną, tam na skraju to te ciemności duszy wciąż straszą i przerażają.

    1. Wszędzie są jakieś ciemności… różne różniaste… Malutkie i te większe. Polecam książkę myślę że przypadłaby Ci do gustu 🙂 pozdrawiam

  14. Dokładnie tak jest: nie boimy się ciemności tylko w ciemności. Lubię ciemność i dobrze się w niej czuję. Żebym mogła zasnąć muszę mieć całkowitą ciemność dlatego w mieszkaniu mamy założone rolety zewnętrzne by nie rozpraszało mnie światło latarni… Nie lubię światła ledowego, lubię ciepły płomień świec. I nie oglądam horrorów bo wiem, że niekorzystnie wpływają na moją psychikę i wyobraźnię:-)
    Książkę przeczytam. Lubię taką literaturę. A ta wydaje mi się podobna do ‘Dzikiej drogi’ Cheryl Strayed- książki, która swego czasu zawojowała mnie całkowicie. Czytałaś może?
    Miłego weekendu!

    1. Pewnie że czytałam , już kilka lat temu – wspaniała historia. Jednak książka ‘Ciemność’ różni się od niej, wspólny mianownik to odważne kobiety 🙂 Które inspirują prawdziwie. Pozdrawiam ciepło

  15. Bardzo zainteresowałaś mnie ta pozycją. Bardzo lubię noc ma swój klimat, mam wrażenie ,że bardziej nas uwrażliwia.
    Nigdy nie zapomnę nocy spędzonej na pustunie a nade mną tylko niebo pełne gwiazd i to jakich – nigdy nie widziałam czegoś takiegos przedtem bo tego nieba nie da sie opisac – trzeba je przeżyc na sobie. Odziać w tę ciemność i blask gwiazd.

    “Sztuczne światło zakłóca naturalny rytm organizmu i ludzi i zwierząt. Niszczy zwierzęta. Przyczynia się do ich wymierania. Szarpie przyrodę za łeb za szyję.” – całkowicie się zgadzam i od dziś choc kilka minut bede spacerować w ciemności- tak po prostu dla siebie 🙂

    Pozdrawiam

    1. Tak, takiego nieba nie da się opisać można próbować ale to tylko próbowanie ja też tylko próbuję opisać to co widziałam… 🙂 Ciepłe pozdrowienia

  16. Bardzo ciekawa książka, faktycznie – nie sama ciemność jest straszna, tylko to co dzieje się w naszym umyśle… Co do niebieskiego światła, to racja – nieraz w łóżku jeszcze coś tam przeglądam na tablecie, a potem w nocy rzucam się z boku na bok.

  17. Absolutnie nie obawiam się ciemności
    Jednak zbyt długie przebywanie w mroku powoduje spadek nastroju

    Ciemność z całą pewnością odkrywa jedną pozytywną stronę nocy….
    Tęsknotę za słońcem

  18. Byłam kiedyś na wyjeździe we wiosce niedaleko Lutowisk…jakieś 6 domów i nasz ośrodek, w którym podobno kiedyś było więzienie. Zakochałam się w tym miejscu – jego pięknie i tym, że było takie odludne. Dzisiaj znów zapragnęłam wrócić w Bieszczady.

  19. Noc. Przyjaciółka chowająca dzień pod kołdrę pełną gwiazd. Z pochodnią księżyca lub tylko z jego przecinkiem… Uwypuklenie. Wszystkiego, co we mnie. Zamknięcie. Wszystkiego, co wokół i nieskończoność… Ciemność. Plusz, który dotyka zmysłów.
    Lubię ciemność. Bardzo. Choć czasem pokazuje wielkie oczy lęku. Ale wypełnia też spokojem i poczuciem jedności ze światem.
    Izery – cudne miejsce… wspinaczka nocą na szlaku nieporównywalna z niczym. Oddech ciemności w płucach myśli i gwiazdy na wyciągnięcie dłoni. Tak bogata nie czułam się chyba już nigdy więcej.
    Ale ciemności absolutnej doświadczyłam w Ścinawie. Tam noce miały głębszy wymiar czerni. Takiej jak syrop co wlewa się w każdy zakamarek człowieka. Niezwykłe – zamiast pustki i samotności poczucie głębi i jedności. Wszechświata.

    1. “chowająca dzień pod kołdrę pełną gwiazd” – piękne… Wspinaczka górska gdy nad głowami wisi już czarna suknia nieba jest zawsze przygodą i obrazem tak pociągającym, że nic tylko brać farby i malować ten obraz na płótnie- na pamiątkę… Ciepło pozdrawiam 🙂

  20. Jak znam siebie to pewnie widząc tą książkę w księgarni nigdy bym po nią nie sięgnęła, ba… a nawet bym na nią nie popatrzyła, ale po Twojej recenzji wiem że chcę ja przeczytać 🙂 dziękuje bardzo…

  21. lęk przed ciemnością właśnie na tym polega, że człowiek boi się de facto tego, co sam sobie tworzy w umyśle… ja się bałem jako dziecko, po tym jak “nielegalnie” obejrzałem “Frankensteina” /nielegal polegał na oglądaniu z przedpokoju, przez szparę w drzwiach gdy ojciec mi zabronił/, ale dość szybko mi te lęki przeszły, kwestia roku, dwóch… potem stałem się kompletnie nielękowy, wręcz na poziomie psychopatycznym, być może dlatego, że wtedy, w dziecięcym wieku miałem okazję zmierzyć się z własnym lękiem i go znokautowałem…
    a film “Frankenstein” obejrzałem potem jeszcze raz i nie odbieram go jako horror, tylko jako smutną opowieść o ludzkiej ksenofobii i nietolerancji…
    spacery po różnych ciemnych okolicach bardzo lubię, czasem je sobie sobie ucinam na jesieni i w zimie ok 3.00 /rano? w nocy?/ i tworzę sobie różne strzygi w umyśle, ale nie boję się ich, jestem z nimi w bardzo przyjaznych relacjach…
    p.jzns 🙂

    1. W bardzo przyjaznych relacjach…- brzmi tajemniczo 😉 W książce jest właśnie mowa o tym by stanąć oko w oko z tą ciemnością koniecznie sam na sam. Najwìększa ciemność jest w człowieku… co widać już od zarania dziejów do dzisiaj – niestety. Pozdrawiam 🙂

  22. Z ciemnością byłem oswajany od dziecka, nie znaczy jednak, że czuję się w niej pewnie. Na wakacje rodzice zabierali nas na głuche wsie, wynajmowali domy, gdzie jeszcze nie było prądu. Nie wiem, jak oni te domy znajdowali, bo elektryczność była niemal wszędzie. Na takiej głuchej wsi mamy dom, ale wokół nie ma latarni, a miejscowi idą spać wcześnie. I potrafi być bardzo ciemno, świetnie się wtedy obserwuje gwiazdy

    1. Twoi rodzice mieli wspaniały i mądry pomysł. Podziwiam bo robili coś bardzo ważnego i cennego dla Was 🙂 Wzruszyło mnie to -bo mnie prostota wzrusza i inspiruje. Pozdrawiam

  23. Każdy z nas nosi w sobie taką ciemnicę.
    Masz rację, należy oswoić ja z naturą, bo ona nie jest tak przerażająca, jak raczej to, co nosimy w sobie

    1. Natura jest pomocna by pokonać swoje słabości, lęk. Natura daje nam wędkę, a to my musimy łowić… Pozdrawiam ciepło

  24. Lubię ciemność, nie odczuwam strachu ani niepokoju gdy jest ciemno. Lubię nocne spacery, lubię zasypiać w ciemności.
    Długo nie umiałam zasnąć gdy było zbyt jasno, na szczęście już się tego nauczyłam. Ale nadal wolę się kłaść gdy jest ciemno.
    Książka zachęca, nawet bardzo.

    1. Powinno się sypiać w całkowitej ciemności. Im ciemniej tym lepiej dla organizmu. Książka ciekawa przyznaję. pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *