Słowa i książki które wchodzą ze mną w Nowy Rok.

Słowa i książki które wchodzą ze mną w Nowy Rok.

A wstać trzeba. Zwłaszcza że mamy gościa. Tajemniczy. Oczekiwany, ale nadal nieznajomy. Niepewnie wystawiam nos spod kołdry. Rozglądam się po pokoju. Wszystko znajome i takie jak zostawiłam wczoraj. Wszystko stare, a już nowe. Przyszedł w nocy z wielkim hukiem. Z przytupem. Strzelił jak z bicza. A teraz ta cisza…

Zawsze tak jest.

Bum.

I spokój.

Nie jestem fanką Sylwestra i tego wszystkiego, co w tym czasie strzela, tupie i się dokonuje. Mogłabym przespać ten czas jak bieszczadzki niedźwiedź i wstać następnego dnia, po wszystkim i na nowe. I na nowo. Bo przyszło nowe. Nowy Rok. Dzień dobry.

Gdy przychodzi nowe, zawsze jest we mnie jakaś niepewność, do której trzeba się przystosować i przyzwyczaić. Czuję początkową niewygodę, bo to, co nieznane wymaga oswojenia. Dotknięcia, powąchania, nasłuchania i powitalnej… kawy.

Mnie potrzebna jest kawa, bym mogła ruszyć pełną gębą, kto czyta puch ze słów już dłużej, ten wie, jaka to kawa…ulubiona.  Rano potrzebuję czasu, by wskoczyć na dobry obrót i zacząć nowy dzień, by zacząć Nowy Rok.

A gdy już piję poranną kawę, zrobioną osobiście przeze mnie, ogłaszam:

Proszę o spokój.

Zwłaszcza słowa te lecą w stronę Jagodzianki, która chce wszystko na raz i teraz.

Dziś piję kawę w towarzystwie Nowego Roku, więc to nie jest dzień jak co dzień. Dziś jest trochę inaczej. Ja potrzebuję zawsze wsparcia w takich chwilach. I tym wsparciem jest kawa. Tym wsparciem jest dom i znany kąt. Domowe hygge. Skarpety. Światło. I osobiste łóżko, które mi kojarzy się z poczuciem bezpieczeństwa. No i coś jeszcze ważnego i niezastąpionego.

Książki.

Nowy Rok zaczynam w towarzystwie czterech nowych książek. Którymi jestem szczerze zainteresowana i odczuwam radość, że do mnie trafiły. To są cztery pozycje, które zaczynają ze mną Nowy Rok, z ich wsparciem zaczynamy nowe… Gdybym miała każdą z nich opisać tylko jednym słowem to:

  1. Naprawa
  2. Przywiązanie
  3. Słowo
  4. Natura

Będzie o tym, że naprawić można. Potrzebna jest cierpliwość, ale i akceptacja tego, że coś się popsuło i już na zawsze pozostaną rysy. Rysy, w których można zobaczyć piękno.

Będzie o przywiązaniu, które nie zawsze jest dobre. Przywiązanie, które może zasłaniać to, co ważne. Przywiązanie, które też opowiada o prawdziwej wolności i miłości. Wszystko się łączy.

Będzie o słowach. Słowach pisanych i mówionych. O słowach mocy. Słowa mają moc. Są energią. Energią, która wypuszczona w świat nie rozpływa się jak mgła, tylko gdzieś trafia i uderza, bo ma siłę, której nie widać gołym okiem, ale poczuć można…

I będzie o naturze, przyrodzie o Matce Ziemi. O tym, co naturalne i proste. Pomocy szukać trzeba w naturze. I ta pomoc przychodzi. Potrzebna jest do tego pokora, uważność i chęci. Natura to przygoda.

Z takim potężnym zestawem wchodzę w Nowy Rok i Wam też polecam i Was też zapraszam. Puszczam dalej. Robię: podaj dalej. Bo może i ktoś z Was też potrzebuje początkowego zestawu, który nakieruje i oswoi początek… Ja wybrałam. Los wybrał. Takie miały mi towarzyszyć słowa na początek, nie inne, wierzę w to, bo jak już wiecie, to nie my wybieramy książki…

To jest leniwy dzień, dzień domowy, dzień slow. Z kawą, w poczciwych skarpetach, z Jagodzianką na widoku i książkami. Jest dobrze, mimo że skromnie. Czy to można nazwać szczęściem?

Co jest szczęściem?

Jeśli chcesz jeszcze więcej, doceń to, co masz. Bez umiłowania tego, co już masz, nie dostaniesz nic lepszego.

To jest małe-wielkie szczęście. To jest mały-wielki dom. To co teraz, ma głos.

Posłuchajcie. To nie jest opowieść tylko o książkach…

 

*

 

1. Życie według KINTSUGI Kandice Kumani

To był jeden z tych dni gdzie nastrój spadał w dół, tak jak spada wodospad, spada i nie pyta o nic. Leci w dół na łeb na szyję. I nic siły drzemiącej w wodospadzie zatrzymać nie może. Lubię być sama w domu, ja wtedy odpoczywam. I tak było tym razem, tylko że z odpoczynkiem był problem, bo spadek nastroju nie pozwalał na wyciszenie i relaks. Położyłam się na łóżku, a mój wzrok powędrował w kierunku ściany i tam został. Myśli niewygodne szarpały moją głowę i serce.

I co teraz? – pomyślałam smutno.

Tak ma wyglądać ten wieczór? – przyszło kolejne podchwytliwe pytanie, pytanie które chciało mnie uratować.

Wiem, że jest szafa, wiem, że coś tam znajdę, gdy włożę rękę pod puchowe swetry, ale zanim doczołgam się do szafy zapalę świecę, o zapachu róży i dam sobie szansę, dam szansę książce.

I tak się stało. Książka Życie według KINTSUGI  pomogła mi i to był najlepszy wybór, jaki mógł mi się przydarzyć tego smętnego wieczoru, gdzie mrok chciał mnie zjeść na dobranoc. Już sama okładka książki jest zachęcająca, twarda, czarna ze złotą błyskawicą (rysą) na wierzchu, Wydawnictwo Kobiece, piękne wydanie, pogładziłam, poklepałam i otworzyłam. I wysypały się zdjęcia i słowa pomocne, ale przede wszystkim wyciszające poszarpane myśli i serce. Wyciszyły.

KINTSUGI pomogło. Filozofia Kintsugi pomogła zrozumieć to, co może i wiedziałam gdzieś w podświadomości, ale moja dusza o tym zapomniała.

Zapytacie, co ma wspólnego japońska sztuka naprawiania wyrobów ceramicznych (Kintstugi)  z duszą, z myślami, z sercem i życiem osobistym każdego z nas?

Ma i to sporo jak się okazało.

I piękniej nie można było wyjaśnić znaczenia i filozofii blizn jak właśnie na przykładzie Kintstugi.

Blizny.

Pęknięcia.

Rysy.

Zadrapania.

Zmarszczki.

Rany.

 

Czy je masz?

Ja tak.

Tamtego ciemnego wieczoru wydawało mi się, że mam ich aż za dużo. Dały o sobie znać. Pierwsze strony książki powiedziały mi na spokojnie:

 – Spoko. Masz, ale nie jest ich tak dużo, jak teraz myślisz, a te które są, niosą przekaz, życie, świadectwo, a nawet piękno. Piękno, słyszysz?! Każdy je ma. A kluczem do ich zrozumienia jest akceptacja.

 Wysypała się z książki łagodność i balsam słów.

Japończycy od wieków naprawiają wyroby ceramiczne, które zostały uszkodzone. Nakładają na te rysy metale szlachetne. Nie wymazują pęknięć, tylko je podkreślają. Taki zabieg dodaje im uroku. Uroku. Naprawianie niedoskonałości poprzez ich podkreślenie. Nie ukrywanie, nie wymazywanie, nie zamiatanie pod dywan uszkodzonych kawałków. Próba ich naprawy i posklejania. Posklejania w całość, gdzie widoczny jest uraz, ale nadanie mu nowego życia. Szacunek do tego, co się stało, akceptacja i upiększenie pęknięć. Nie ukrycie, a wyeksponowanie.

I o tym jest ta książka, o tym jak pokochać niedoskonałości życia i nadać mu łagodny smak. I gdy czytam tę książkę, to czuję łagodność, czyli działa. Jesteśmy surowi dla innych, ale przede wszystkim jesteśmy surowi dla siebie. Gdy brakuje nam łagodności, innym też nie umiemy jej ofiarować. I koło się zamyka. Łagodność jest jak biały puch, który chce dodać miękkości, temu co spotyka na swojej drodze. Brakuje łagodności…

Książka pokazuje surowość złamań i łagodność puchu, który ma sobie poradzić z rysami. Ma z nimi współpracować. Uważam, że bardzo pomysłowo i z bardzo dobrymi rezultatami, autorka książki łączy japońską sztukę ze sztuką codziennego życia.

„Kintstugi zmienia pęknięcia w złoto, dzięki twojej pracy nad sobą”.

Candice Kumai córka Japonki i Polaka, mieszkająca w Stanach, wyrusza w podróż do ojczyzny swojej matki, by jeszcze raz odszukać to co ważne, by zrozumieć przekaz i mądrość Kintsugi. Szuka tego co jest jej bliskie. Jak sama na początku wspomina, książkę pisała 30 lat… Co to znaczy? Jeśli interesuje Was Japonia, podróż – ta daleka i ta bliska w głąb siebie, jeśli lubicie przepisy kulinarne, których jest w książce wiele, ale i przepisy filozofii życiowej ta książka będzie dobrym wyborem. Książka opowiada o ważnych i trudnych momentach życia, ale w sposób łagodny i wyciszony. Opanowanie. Nigdy specjalnie mnie nie ciągnęło do Japonii, ale sztuka życia jaką przybliża nam autorka jest godna uwagi, jest interesująca i daje do myślenia. Jest pomocna.

Uważność. Wyciszenie. Docenienie.

To możesz spotkać, dając się porwać w inspirującą podróż do Japonii, gdzie starożytne praktyki pokazują jak zgrabniej funkcjonować we współczesnym, poszarpanym świecie.

„Japońska filozofia złotych blizn uczy, jak być dla siebie wystarczająco dobrym, podnosić się po porażkach, ale też przywracać równowagę w żywieniu.”

Co ważne, w książce powtarza się to co już wiemy, ale nadal tego nie stosujemy. Powtarza się to, co w wielu kulturach i religiach: przebacz, prostota, nie porównuj, nie osądzaj itp. Można o tej książce wiele napisać i o japońskiej sztuce życia, jednak mam na uwadze, że ktoś z Was zechce zaznać łagodności i sięgnie po tę książkę i sam odkryje to, co ja odkrywam, każdy na swój sposób, w swoim tempie, może wtedy gdy przyjdzie jeden z tych dni gdy myśli spadają jak szalony wodospad, w dół.

 

*

 

2. Wezwanie do miłości Anthony de Mello

Istota miłości. Nieduża książka w twardej okładce, z dużą treścią Wydawnictwa Zysk I S-KA. Niepozorna i prosta, a jednak przyciąga. Anthony de Mello – autor słynnego ‘Przebudzenia’. Mistyk, który zachwycał się wszystkim i niczym.

„To jest moje przekazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak ja Was umiłowałem”.

Czy jest ważniejsze przekazanie? Gdyby była miłość, byłoby wszystko, co potrzebne.

Ale nie tylko miłość do mamy i babci. Nie tylko do kwiatka i papugi, ale też ta najtrudniejsza i najbardziej wymagająca, miłość, która jest tajemnicą i która każe zaprzeć się samego siebie. Nauka, najtrudniejsza z nauk:

„Lecz powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie wszystkich nieprzyjaciół, dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą”.

 

Nie znam się na Biblii, nie znam się nawet na Bogu. Czy ktoś się zna? Czy ktoś może tak powiedzieć? Jestem puchem…który czuje, widzi, wącha i dotyka. Któremu udaje się czasami zrobić coś zacnego, ale najczęściej się potyka. I leży z twarzą w ziemi. I czeka na Boga, który poda rękę – podsunie książkę, słowo, człowieka, obraz i piosenkę. A nawet jak podsuwa, to puch nie zawsze to dostrzega. Tajemnica. Jest klucz – miłość. Piękny i trudny klucz. Daleki i bliski. Klucz złoty i ten pokryty rdzą. Jednak to zawsze klucz… I wiemy i wierzymy, a jednak, znowu leżmy, często leżymy twarzą do ziemi.

Może nie ma miłości bez potknięcia…

Książka składająca się z 32 krótkich rozdziałów. Każdy z nich opowiada o czymś innym. Warto czytać nie na raz. Rozdziały, krótkie, bo poruszające tak ważne tematy i podsuwające trudne przemyślenia, że to jest już wystarczające, więcej by zmęczyło i nie dało spokoju. Bo to co trudne i ważne często nie daje spokoju… Każdy rozdział o czymś innym, ale zawsze w tle o miłości, różnej.

Miłość. I to, co ją utrudnia:

Pragnienia.

Żądze.

Chciwość.

Przywiązanie…

I gdy czytam tę książkę, zwracam właśnie uwagę na przywiązanie. To przywiązanie zabiera nam wolność. Nigdy nie będziemy wolni, jeśli będziemy do czegoś lub do kogoś przywiązani. Przywiązanie to nie jest miłość. Bez wolności nie ma czystej miłości. I o tym opowiada książka. Pozwolić innym być wolnymi, by samemu poczuć wolność. Trudne. Wymagające. Wyzwanie, które woła, ale my nie chcemy go słyszeć, bo zostaliśmy nauczeni inaczej. Wszyscy. System, któremu zostajemy poddawani od najmłodszych lat, niszczy naszą wolność, wolność innych. System, który wypacza też miłość. I o tym też jest ta książka. Każdy z Was znajdzie w Wezwaniu do miłości coś innego i na co innego zwróci uwagę.

Co to jest miłość?

Podoba mi się jedna z odpowiedzi, jaką znalazłam w książce:

„Zauważ, jak naturalnie i bez ograniczeń drzewo udziela swojego cienia każdemu człowiekowi, dobremu i złemu, młodemu i staremu, wysokiemu i niskiemu; wszystkim zwierzętom, każdej żywej istocie, a nawet tym, którzy podcinają jego korzenie. Tak oto określimy pierwszą cechę miłości: nie robi ona żadnych różnic. Deszcz pada zarówno nad świętymi, jak i nad grzesznikami”.

I autor dalej pytana nas jak to osiągnąć, jak to zrobić?  I otwarcie ryzykuje, że w gruncie rzeczy nic zrobić nie możemy… Jednak szybko pociesza, że można coś zrobić: pewnych rzeczy zaprzestać. Jeśli chcesz, odszukasz w książce wskazówki.

I kolejne cechy miłości. Bezinteresowność.

Itd.

Według autora najważniejszą cechą miłości jest?

To o czym już wspomniałam na początku.

„Książka niezwykle odkrywcza w swej prostocie.”

 

*

 

3. Słowa mocy – Agnieszka Maciąg

Już na początku książki padają ważne słowa, bo to książka o słowach… O tym, że słowa mają moc, pisałam już kiedyś Tu. Słowa mają moc i zostało przeprowadzonych wiele badań potwierdzających ich siłę i to, że nie pozostają obojętne, ani dla naszego otoczenia, ani dla świata, ale przede wszystkim nie pozostają obojętne dla tego, kto wypowiada słowa.

Zainteresowały mnie badania przeprowadzone na wodzie. Jak woda się zmienia pod wpływem słów. Jak zamrożona woda zmienia swój obraz, na piękny i regularny gdy otoczy się ją dobrym słowem i jak jej obraz zostaje zakłócony i zniekształcony, gdy złe słowa znajdą się w jej pobliżu.

I teraz coś ważnego.

Ludzkie ciało w 70% składa się  z wody…

To wystarczy, by coś zrozumieć.

W początkowych częściach książki pada zdanie, które jest bardzo ważne i które przestrzega: 

„Złe słowa i zawarta w nich energia jak bumerang wracają do nadawcy. Przybierają postać problemów finansowych, dojmującego smutku, kryzysu w relacjach. Kto sieje wiatr, zbiera burze. We wszechświecie istnieje uniwersalne prawo przyczyny i skutku, podlega mu każdy z nas”.

Czy to są czary-mary?

Czy nie jest powiedziane: nie czyń drugiemu co tobie niemiłe? Albo: jeśli nie masz nic dobrego do powiedzenia o kimś, lepiej milcz?

To nie są czary-mary.

To jest prawda powiedziana trochę inaczej, to jest życiowe prawo pokazane innymi słowami. To jest codzienność stara jak świat, namalowana w inny sposób. Różne słowa – cel i sens ten sam.

Wydaje nam się, że nic się nie stanie, gdy puścimy w czyimś kierunku z dwa niewygodne, góra trzy słowa. Słowa, które miały nie przynieść nic dobrego. Puszczamy. Patrzymy, nasłuchujemy i ‘szczęśliwi’ stwierdzamy: O! Nic mi się nie stało! Nic nie wróciło jak bumerang.

Bo to nie wraca tam gdzie się spodziewamy i wtedy kiedy się spodziewamy. Idzie tam, gdzie w ogóle tego nie skojarzymy…

Na szczęście są też słowa budujące, jasne i proste dobre.

I o tym jest nowa książka A. Maciąg. Autorka przypomina o ‘mocy’ złych słów i ich skutkach, ale skupia się przede wszystkim na jasnej stronie mocy – na jasnych słowach mocy. I właśnie tak warto podejść do książki Słowa mocy, pamiętać, że jest o pięknie. Książka bardzo kobieca i romantyczna. Napisana ciekawie. Porusza istotne sprawy naszego życia. Przecież tak wiele mówimy, piszemy, zalewają nas słowa. Więc warto te słowa okiełznać. Kolejna książka, z której jestem zadowolona, która czekała na mnie pod pachnącą choinką. Cicho leżała, mimo, że ma w sobie tyle słów, które chcą coś powiedzieć.

„Życie przypomina ogród. Możemy wypełnić je chaosem, ale możemy też zadbać, by kwitło, zachwycało barwami i harmonią. Wybór należy do nas.”

To co ważne znajdziecie w książce – odpuszczenie, wdzięczność, wrażliwość, wytrwałość, uważność, odwaga… I więcej.

 

*

 

4. Zioła dla smaku, zdrowia i urody – Małgorzata Kaczmarczyk

Wejść w Nowy Rok bez natury to tak jakby nigdzie nie wyjść, nigdzie nie wejść i nigdzie nie dojść. Skarby natury są nam potrzebne, może nawet bardziej niż kiedykolwiek. Gdy Ziemię zalewa postęp, ‘dobra’, technologie i plastyk, trzeba stanąć i odwrócić się za siebie, tam jest przyroda, bo przyroda nie wychodzi przed szereg, ona trwa i  nigdzie się nie śpieszy. To my ją poganiamy, ponaglamy, zaganiamy. A ona…ona chce iść swoim tempem, pięknym tempem.  

Jest wieś w Polsce. Znam ją dobrze. I sentyment do niej mam. Michałów. A w Michałowie Stadnina Koni. Widziałam nie raz, jak Michałowskie konie spacerują po pastwisku, swoim tempem. Wyglądają dostojnie i naturalnie. Taka jest natura.

Powstało wiele książek o naturze, przyrodzie i ziołach. Jest w czym wybrać. Ja chętnie sięgam po książki poświęcone św. Hildegardzie i jej naturalnej filozofii życia, o której więcej pisałam Tu. Gdy coś ci dolega, rozwiązania szukaj w naturze – tak mawiała ta niezwykła mniszka. Wiedzę i chęci miała na wysokim poziomie, wysokim jak góry.

By czerpać pomoc z przyrody, potrzebna jest wiedza, cierpliwość i chęci. I z pomocą przychodzą książki. Pod mój dach przywędrowała pięknie i przejrzyście wydana książka Zioła dla smaku, zdrowia i urody, w twardej okładce Wydawnictwa Samo-Sedno. Już wiem, że się przyda, bo bez wiedzy, kogoś kto się zna na ziołach i naturze, wcale nie jest łatwo stworzyć coś co pomoże, ukoi i zaradzi. I na prostocie znać się trzeba dobrze.

Wiele rzeczy o ziołach i kwiatach dowiaduję się od mojej mamy, a ona wiedzę czerpała od swojej babci. Kiedyś na polskich wsiach były kobity, które taką wiedzę miały w jednym palcu. Były też Szeptuchy… Na wschodzie jeszcze są, jeszcze… Więcej na ten temat pisałam Tu.

Zioła dla smaku, zdrowia i urody mają w sobie to, co szukam. Wiedzę, przepisy, opisy i piękne ilustracje. Taka książka dobrze, gdy znajdzie się w domu, może być inspiracją do wędrówki z naturą do natury… Zaczęłam ją czytać i już wiem, że jest naturalna moc.

W książce znajdziecie informacje i porady o kosmetykach naturalnych, o domowej apteczce. Będzie o kuchni, o tym jak wyciągnąć moc z roślin. Przepisy kulinarne, przetwory i wstęp jak w ogóle zabrać się za przyjaźń z ziołami. I zdjęcia, o których Wam wspominałam, a które cenię i których szukam i które znalazłam w tej książce.

 

NAPÓJ OCTOWY

Już w starożytności wielką popularnością cieszył się ocet, który stosowano jako lekarstwo. Jest to ulubiony napój autorki książki pani M. Kaczmarczyk, który szczególnie pity rano na czczo, pół godziny przed śniadaniem przynosi najlepsze zdrowotne efekty:

* 1- 2 łyżki octu domowego (np. jabłkowego)

* 1 łyżeczka miodu

* 200 ml niskozmineralizowanej wody

Wymieszaj. Wypij. Napój można przygotować wieczorem i wypić rano.

Niech Was nie zwiedzie ten prosty przepis (to co proste jest najlepsze), w książce znajdziecie dużo różnych przepisów i tych łatwych w wykonaniu i tych które wymagają wiedzy i większego zaangażowania, a wszystko po to, by rezultaty były jak najlepsze. Za drowie! 🙂

 

***

W Nowym Roku przywitałam Was po domowemu. Nie ma cekinów, sztucznych ogni i szampana. Jest dom. Jest wygodne ubranie. Jest osobiste łóżko. Pachnąca świeca. Kubek kawy. Są i książki. I tak to wymyśliłam i tak chciałam.

Mnie to się kojarzy ze spokojem, odpoczynkiem, prostotą i bezpieczeństwem. I ja bym chciała, by Nowy Rok taki był. Bez napinki, naturalny, prosty, spokojny i bezpieczny. Czy i Wam mogę tego życzyć? Jeśli i Wy tego szukacie i w tym pokładacie nadzieję, to życzę Wam też tego, czego i sobie życzę. Życzę tego naszej Ziemi. Niech Bóg ma nas w swej opiece i cały Nowy Rok 2020. Wszystkiego dobrego! 🙂

Książki, które dziś pokazałam w nowym wpisie, już czytać zaczęłam, one wchodzą ze mną w nowe. Będą i kolejne książki, kolejne inspiracje i odkrycia, bo książki na szczęście są. I niech tak zostanie, że …  Książki to czyjaś wiedza, przeżycia i doświadczenia, biorąc je do ręki zgadzamy się, by ta wiedza nas przenikała, oplatała, by w nas wnikała. Oddychamy przeżyciami autora, zapamiętujemy słowa, zdania i przekaz, a następnie puszczamy to dalej w świat. Dlatego lubię cytaty. Doceniam i za nie dziękuję.

  1. Naprawa
  2. Przywiązanie
  3. Słowo
  4. Natura

Pozdrawiam już w Nowym Roku asia :*

Z jakimi książkami, słowami Wy wkraczacie w Nowy Rok? I jak się dziś czujecie, oddychając nowym? 😉

80 komentarzy do “Słowa i książki które wchodzą ze mną w Nowy Rok.

  1. Zdjęcia z tą kawą… uśmiałam się. 😀

    Też za Sylwestrem nie szaleję. U nas tradycji nie stało się zadość, nie było wszampana, ani głośnej muzyki (nie licząc sąsiada, który są biesiadą zmusił mnie do pójścia spać na kanapie w salonie. Ale nie mam mu za złe, bo to był czas na hulanki).

    Mieliśmy w planach nocną eskapadę górską, ale naszła mgła, a pamiętasz jakie są u nas mgły. Nieprzeniknione, długotrwałe. Zostaliśmy więc w domu.
    Wyszliśmy na zewnątrz krótko przed północą. Wszechobecna ciemność połykała światło. Słychać było huk, gdzieniegdzie rozbłyski jak w burzowej chmurze i nic poza tym. Fajerwerki słychać, nie widać żadnych.

    “Natura to przygoda” – ładnie powiedziane i trafnie.

    Tylko ta ostatnia książka by mnie zaciekawiła, reszta to nie mój świat. Wodę z octem piję przed każdym posiłkiem. 😉

    1. Gdy Jagodzianki jeszcze nie było na świecie kilka Sylwestrów spędziłam w górach w schroniskach. Sylwestrową ciemną nocą szliśmy szlakiem cichym i prostym, który jest przeciwieństwem szalonej nocy na dole. Sylwester w górach jest dobry bo pozwala iść w ciszy a w myślach jest miejsce na przemyślenia (podsumowania). O! pijesz wodę z octem? Czyli wiesz co dobre 🙂 Super. Pozdrawiam

  2. Ja też sylwestrową noc zazwyczaj przesypiam 🙂 Tym razem było tak samo! Imprezy do rana to nie moja bajka, zresztą szkoda mi zawsze pierwszego dnia w nowym roku. Bo ja lubię nowe początki i świeże rozdania 😉 Pięknie piszesz o tych książkach i zachęcasz, zwłaszcza do pozycji nr 1 i 2. Czwórkę z kolei mam i znam bardzo dobrze. A ja wchodzę w nowy rok z całym stosem książek do przeczytania. O tych ciekawszych na pewno będę pisać u siebie 😘

    1. Dobrze, że mamy książki i ja się cieszę gdy patrzę na piramidę książkową, tylko czasami się drapię po głowie – jak to wszystko przeczytać gdy córka jest tak aktywna 😉 Wszystkiego dobrego.

  3. Sylwestra najbardziej lubię spędzać w domowym zaciszu, z książką w ręku oraz kubkiem ciepłej herbaty. Czuję się wolna, a co za tym idzie, szczęśliwa.
    Dzisiaj też poczytuję pewną książkę, której fabuła oparta jest na faktach autentycznych. Gatunkowo to kryminał
    Życzę wszystkiego co najlepsze w tym nowym, 2020 roku. Zdrowie by było, szczęście – by się mnożyło.
    Pozdrawiam noworocznie

    1. “Czuję się wolna, a co za tym idzie, szczęśliwa” – wiem co masz na myśli 🙂 Dobrego Nowego Roku, pozdrawiam!

  4. Kawa o poranku to codzienny rytuał, który przesadza czy dzień dobrze się zacznie.
    My rozpoczęliśmy dziś długim spacerem do parku, ulice wyludnione, ptaki na szczęście wróciły po petardowej nocy. Taki spacer w zimny dzień dodaje energii, zwłaszcza gdy wracamy do swojego ciepłego domu.
    Przepisów na życie ostatnio szukam nie w książkach, ale w rozmowach z ludźmi – każda życiowa sytuacja to lekcja.
    Dobrego roku pełnego ciekawych inspiracji:-)

    1. “Taki spacer w zimny dzień dodaje energii, zwłaszcza gdy wracamy do swojego ciepłego domu” – w tym zdaniu jest tak wiele… Dziękuję. Wszystkiego co dobre w Nowym Roku Jotko 🙂

  5. Sylwestra jakoś specjalnie nie świętuję, dzień jak co dzień. No, może tylko nocą głośniej, a rano wszędzie pełno śmieci…
    W Nowy Rok weszłam z książką Szczygła, Projekt Prawda, teraz zastanawiam się nad swoją definicją życiowej prawdy…
    Twoje polecenia mnie zainteresowały, dopisuję do listy!
    A zdjęcia są wspaniałe!

    1. Poczytam o książce o której wspominasz. Tak, Sylwester to zabawa, ale też śmieci… Życiowa prawda – poznajemy ją przez całe życie… Dziękuję i dobra życzę w Nowym Roku 🙂

  6. Piękny wpis Asiu. Książki które polecasz zainteresowały mnie, zwłaszcza ta pierwsza. “Słowa mocy” mam i przeczytałam. Zgadzam się z twoją opinią. A co do Nowego Roku to mam nadzieję, że będzie dobry. 🙂 Oby przyniósł wiele radości, zadowolenia, spokoju i pokoju. Ściskam cię mocno. Justyna

    1. Słowa mocy jeszcze czytam, to miła kobieca książka, ale to już wiesz 😉 Powodzenia w Nowym Roku – dobra życzę 🙂

  7. Dziękuję Ci za ten wpis…. sprawił, że wewnątrz poczułam się lepeiej, lżej…. potrzebowałam tego… dziękuję :*

    PS Gdzie dorwałaś ksiązkę o ziołach? 😉

    1. I wiem po co piszę… to ja dziękuję :* Książkę o Ziołach można odszukać na stronie Samo-Sedno, do końca grudnia była promocja nawet do 50%… Witaj w Nowym Roku na puch ze słów – dobrego Roku życzę!

      1. Ja wiem, że piszesz świadomie i z serca 😉
        Ojej… t ładna promocja.
        Dziekuję za informację 😉
        Dziękuję za powitanie. Wszystkiego dobrego 🙂

  8. Witaj! Weszłam tu przypadkiem i chyba już pozostanę. Bardzo ciekawy blog, interesująco piszesz. Pozdrawiam i pomyślności w tym Nowym Roku życzę :-).

  9. Już po raz kolejny Ci napiszę że ….. pięknie i mądrze piszesz….
    I ja cenię sobie spokój i wiele z tych stanów o których piszesz…
    I jesteś mi przez to bardzo bliska/bliski Puchu …
    Pięknych Nowych 365 dni Ci życzę…

    1. Spokój i pokój to fundament. I tak powinno być wszędzie zwłaszcza na świecie – ten pokój… Pozdrawiam dziękuję i dobra życzę 🙂

    1. Życzę zdrowia i wszystkiego dobrego w Nowym Roku! Polecam książkę o Ziołach tam jakieś naturalne lekarstwa znajdziesz 🙂

  10. Takie dni “Slow” są bardzo potrzebne. Takie, gdzie nie potrzeba robić wiele. A jednocześnie to “niewiele” jest pełną szczęścia.
    Książki to przygody, które można przeżywać bez wychodzenia z domu. To ludzie, których można poznać nie zamieniając z nimi słowa.
    Niektóre książki są jak drugie życie oczami kogoś innego.
    Ja nie wybrałam jeszcze pozycji na ten rok. Ale chcę czytać.
    Książka o ziołach mnie zaciekawiła. Ostatnio eksperymentuję z ziołami. Herbaty z dodatkiem ziół dobrze mi wchodzą.
    Uwielbiam zapach rumianku.

    A kawa… no cóż – kawa to podstawa. Bez kawy nie ma dnia. Nie dla kofeiny, tylko dla zmysłów. I dla procesu parzenia – kocham parzyć kawę.
    Odmierzanie ziaren. Potem mielenie i ten przepiękny zapach.
    A potem cichutnie zalewanie cieniutkim strumieniem wody. Ten dźwięk,kiedy woda penetruje jeszcze suche ziarna. Te świeżo palone bąbelkują i dzielą się przepięknym aromatem. Lubię przezroczyste naczynia, aby widzieć jak kropelki cudownego naparu skapują kropla po kropli. Czarne dobro.

    A ze zużytych ziaren często robię peelingi. Peeling z kawy to cudowność.

    1. “Bez kawy nie ma dnia. Nie dla kofeiny, tylko dla zmysłów” – wspaniale to opisałaś! Dziękuję. I mi zioła dobrze wchodzą uwielbiam miętę, pijam też rumianek i koper. Praktycznie codziennie. Pozdrawiam 🙂

  11. Pozdrawiam Cię serdecznie w Nowym Roku. Dużo tego spokoju domowego życzę, napotkania pięknych, mądrych książek, do których warto będzie nie raz wrócić, jak do dobrych przyjaciół, jak do doradców i mędrców albo jak do chatki wiedźmy, która tyle w życiu przeżyła, że dobrze wie, co mówi, choć mówi mało, bo słowa są cenne i nie rzuca sie ich ot tak, na wiatr, byle gdzie, byle jak.
    I mnie przyświecają podobne jak Tobie wartości, z nimi wchodzę właściwie w każdy Nowy Rok: umiłowanie natury w każdym jej przejawie, szacunek dla innych ludzi, traktowanie innych tak, jak samemu chciałoby sie byc traktowanym. Czytanie, pisanie, chłonięcie świata wszelkimi zmysłami, patrzenie takie, by widzieć to co najistotniejsze, słuchanie takie, by słyszeć, szukanie sensu…Życie, samo życie to najpełniejsza, najważniejsza księga, której jesteśmy autorami, narratorami, głównymi bohaterami.
    Jeszcze raz wszystkiego dobrego Ci życzę, patrząc z łagodnym uśmiechem na cudne, domowe zdjęcia zaczytanych stóp!:-)♥

    1. Tyle ważnych rzeczy napisałaś… “patrzenie takie, by widzieć to co najistotniejsze, słuchanie takie, by słyszeć” – nic dodać nic ująć. Dotykanie takie by poczuć prawdę i sens… Dziękuję za wszystko. Dobrego Nowego Roku 🙂

  12. Piszesz tak pięknie, że czuję, iż niebawem to Twoją książkę będziemy czytać:)
    Okładka ” Życie według KINTSUGI” trochę kojarzy mi się z okładką książki” Purezento ” Joanny Bator, którą wczoraj sobie wypożyczyłam:)
    Słyszałam o wspomnianych prze Ciebie pozycjach, ale nie czytałam. Chyba je dopiszę do swojej listy:)
    Pozdrawiam:)

    1. Książka powiadasz… los płata różne figle … Los jest mądrzejszy niż nam się wydaje, wie więcej, widzi dalej i słyszy lepiej. Jest tajemnicą. Ja nie wiem nic 😉 Dziękuję Ci. Polecam książki i pozdrawiam ciepło 🙂

  13. Tyle tu wątków do których chciałabym się odnieść, że mój komentarz chyba przekroczy dobre maniery 😉 Po pierwsze Sylwester. Mąż chciał mnie wyciągnąć na jakąś masówkę i stanowczo zaprotestowałam, bo nie kojarzy mi się to już z dobrą zabawą, a jedynie z męką trwania, kiedy panowie piją i podpici dobrze się bawią, a że ja nie cierpię być podpita, to i zabawa w końcu zaczyna mnie nudzić. No i ten hałas, przez który nie da się prowadzić rozmowy. Znów prezentujesz świetny – jak dla mnie – pakiet książek. “Wezwanie do miłości” mam w swojej biblioteczce, i jeszcze “Modlitwę żaby” tego autora też mam. Książki Maciąg od dłuższego czasu obserwuję z rosnącym pożądaniem, ale przez te ich szalone ceny, w minionym remontowym roku nie mogłam sobie na nie pozwolić. Mąż by się dopiero wściekł, kiedy każdy grosz potrzebny, a ja kupuje książki po pięć dych za sztukę. Ta o ziołach też mi pasuje, ale w planach mam też książki o mądrościach św. Hildegardy. I na koniec – też mam książkę “Sekrety szeptuch”, kończę ją czytać i mam chęć napisać o szeptuchach po swojemu, bo pewne przemyślenia posiadam. Czytałam Twój post na ten temat i mam już pomysł na swój. Zastanowiło mnie też, że nie znalazła się u Ciebie wśród komentatorów osoba, która sklasyfikowałaby te kobiety, jako wcielenie zła, bo często pojawiają się “misjonarze”, jak ich nazywam… Może to zasługa Twojego języka, który tak gładko podaje treści, że ludzie są tu wręcz hipnotyzowani 😀 Stop, jeszcze coś! Robiłam podobny octowy napój, z octem jabłkowym, ale dodawałam szczyptę cynamonu i naprawdę dobrze to smakowało. Nazywałam ten napój szarlotką.

    1. Twój komentarz jest tym o czym pisałam we wpisie o pierwszej rocznicy bloga- jest dalszą częścią wpisu, tworzy ten wpis 😉 Jestem ciekawa Twojego wpisu o Szeptuchach … Staram się szukać dobra we wszystkim , u Szeptuch jest tego sporo. Słucham intuicji. Odrzucam to co nie podoba się mojej intuicji ,a zostawiam pomocne sprawy… Napój szarlotka brzmi pysznie 🙂 Dobrego Nowego Roku!

  14. W tym roku w ogóle nie przejęłam się sylwestrem – wszystkim opowiadałam, że planuję leżeć w łóżku i oglądać seriale i serio cieszyłam się na tę “imprezę”! 🙂

    Wszystkiego dobrego w nowym roku!

  15. Tak, jak ważne jest osobiste łóżko zrozumiałam to dopiero w ostatim czasie…Rytuał picia w nim osobistej kawy to szczęście bycia sobą…Osobiście już nie silę się na postanowienia, bo zwykle bywają pobożne… Takie diabły biorą! Propozycji książkowych multum. Chętnie zagłębiłabym się w życie Kintsugi. Zderzenie dwóch kultur zawsze wzbogaca… Na koniec wypiłabym octowy napój za zdrowie i pomyślość w Nowym Roku, czego Tobie i Jagodziance życzę!

    1. “Zderzenie dwóch kultur zawsze wzbogaca” – idealnie to napisałaś. Dziękuję za Twoje słowa i życzę dobra 🙂

  16. Witaj
    O propozycjach książkowych czytałaś u mnie na blogu już📖
    Niestety w Nowy Rok weszłam z bólem, chorobą. Nie chcą mnie opuścić!
    Pozdrawiam Ciebie i bliskich bardzo ciepło 🧡🏵️🎈🤗

  17. Kolejny świetny post! Nie czytałam żadnej z wymienionych książek, ale zainteresowała mnie pozycja “Życie według KINTSUGI”. Słyszałam o niej, nawet myślałam czy po nią sięgnąć i ostatecznie odpuściłam. Jednak w tak ciekawy sposób o niej opowiedziałaś, że chcę ją przeczytać. 😉 Życzę wszystkiego dobrego w nowym roku. 😉

    1. Jeśli kogoś interesuje inna kultura, a dokładniej Japonia, to jest to książka wyśmienita 😉 Dziękuję i pozdrawiam!

  18. Coś w tym jest wielkie BUM, a potem cisza i nic się nie zmieniło, a jednak reagujemy tak jakby wszystko zaczęło się od nowa. Może czasem tego potrzebujemy. Pewien bezdomny w sylwestra powiedział, że od jutra czysta kartka, którą na nowo zapisujemy. Jeśli może to go zmotywować to bardzo dobrze.
    Piękne słowa, już nawet nie odnosząc ich do książek. Można by na nich wybudować cały rok. Aż zatrzymałam się przy nich na chwilę i zastanowiłam jak mogłabym je wnieść w życie. Brzmi jak moje postanowienia noworoczne, bo chciałbym naprawić relacje, które gdzieś się zagubiły w natłoku codzienności. Zmienić coś w związku, bo coraz mniej nam czasu dla siebie zostaje. Słowo kojarzy mi się z książką, którą chcę wydać, przekazać słowo ważne dla mnie czytelnikom. Spędzić więcej czasu na łonie natury, pokochać ją i docenić jeszcze mocniej, bo zawsze tego jest za mało.
    Życie według KINTSUGI – mogłoby mi się spodobać. Już sam fakt, że kocham wszystko związane z Japonią mnie zachęca. Myślę też, że książka mogłaby mi pomóc tak samo jak Tobie w trudne wieczory, kiedy wszystkie blizny wychodzą na wierzch. Akceptacja to coś czego cały czas się uczę.
    Nie wiem czy wierzę w Boga, jednak czuję, ze jest na świecie dziwna siła, która czasem podkłada nam pod nos odpowiednich ludzi, zdarzenia, muzykę i właśnie książki. Niby nic wielkiego, a mogą zmienić całe życie. Może “Wezwanie do miłości” jest właśnie taką książką.
    W słowach coś jest faktycznie ale myślę, że tak samo jest z czynami. Wracają do nas zarówno te złe jak i dobre.
    I potwierdzam, że ocet jabłkowy przynosi dobrze korzyści 🙂
    Nowy rok przywitany w spokojny sposób też jest piękny. Ja w zeszłym roku imprezowałam w tym roku zaś bardzo rodzinnie. Bawiłam się z młodszym rodzeństwem pół nocy 🙂

    1. Czysta karta…czysta karta ma już 7 dni… To prawdziwe przemyślenia, osoby która to powiedziała. Natomiast jeśli kochasz wszystko co z Japonią związane to chyba zaryzykuję że to książka dla Ciebie 🙂 Akceptacja to proces tego zawsze warto się uczyć i na zawsze… Bardzo dziękuje za Twój komentarz. Pozdrawiam ciepło

  19. Jeszcze z samego rana mogę pić kawę, później kofeina powoduje… I nie moge spać. Tytuly ksiazek ciekawe. Serdeczne pozdrowienia znad sztalug malarskich przesyła Krysia

  20. Kawiarą jestem jedynie o poranku, po południu rządzą u mnie herbaty
    Japonią mnie ujełaś, bo odczuwam tutaj spory niedosyt.
    Kultura japońska kojarzy mi się z harmonią duszy i ciała, najtrudniej ją jednak osiągnąć

    1. Jeśli lubisz klimaty japońskie to książka może być czymś ciekawym dla Ciebie. Pozdrawiam i dobrego Nowego Roku życzę.

  21. To zdumiewające a jednocześnie oczywiste, że ważne słowa w każdym języku, w każdej kulturze, w każdej religii są takie same. Wybaczaj, żyj prosto, tu i teraz,. nie porównuj, nie oceniaj, nie osądzaj, kochaj siebie. Proste w wypowiedziach ale trudne w zastosowaniu, zwłaszcza w trudnych i kryzysowych sytuacjach.
    Moje “Wezwanie do miłości” zaczytane bo wydanie z 1998 roku czyli ma już ponad 20 lat i nie leżało ci ono na półce tylko wędrowało w torebce czy koszyku.

    1. Oczywiste, a nie łatwe. Bo to co oczywiste często bywa trudne. Więc Twoja książka jest świadectwem tego że bierze czynny udział w Twym życiu 🙂 Ciepłe pozdrowienia.

  22. ale to ładnie opisałaś, tak właśnie jest. wszyscy są głośni, roześmiani, ma być super i rozrywkowo, a potem ta cisza, wszystko to samo…czasami ból głowy…niektórzy mówią, ze sylwester jest przereklamowany

    1. W sumie sylwester to wyjątkowy dzień ale zależy jak się go spędza… 😉 Coś się kończy i zaczyna… Pozdrawiam ciepło.

  23. Przyznam Ci się szczerze,ze ja tez jakoś za Sylwestrem nie przepadam. Ktoś nakazał odgórnie bawic się, tańczyć , celebrować tę noc a niekiedy po prostu człowiek nie ma na to akurat tej nocy totalnie ochoty i marzy aby leniwie spędzic te noc z ksiażką , czy filmem. Czy to złe> Nie sądzę.
    Piękne książki zaproponowałaś na początek tego roku. W ranach, pęknięciah, zadrapaniach jest piękno, ale tez prawda oraz historia. CZęsto o tym zapominamy a szkoda ….

    1. Trzeba chcieć wybrać jak spędzić ten dzień – serce podpowie… A to co podpiwie jest dla nas dobre. W bliznach jest historia, która oczekuje szacunku … Pozdrawiam serdecznie 🙂

  24. Tak cudnie piszesz… uwielbiam Cię czytać <3
    Bardzo zaciekawiły mnie książki, które przedstawiłaś. Ta ostatnia pozycja, bliska memu sercu, kocham zioła i metody naturalne, bardzo w nie wierzę i stosuję na co dzień 😀 Jesteśmy częścią natury, nie stworzyła nas fabryka, więc i natura ma w sobie moc, która może nas uleczyć, tylko musimy chcieć po nią sięgnąć… ale cóż… znacznie łatwiejsze jest wyjęcie gotowej tabletki z kartonika 🙁 Książka Agnieszki Maciąg również przedstawia to w co wierzę i całkowicie się z nią utożsamiam. Bardzo odpowiada mi filozofia życia tej kobiety, mam podobne spojrzenie na życie 😀 Z dwoma pierwszymi książkami muszę się zapoznać :))
    Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę dużo szczęścia w Nowym Roku <3

    1. Bardzo się cieszę że na puch ze słów coś odnajdujesz dla siebie – to jest miłe dla mnie i budujące. Wszystkiego co dobre w Nowym Roku dla Ciebie! 🙂

  25. Jeszcze muszę dodać, że sylwestra i Nowy Rok całkiem lubię, ponieważ to nie tylko nowa data w kalendarzu, ale i kolejny rok mojego życia… w tym roku bardzo okrąglutki ;)))
    Ściskam serdecznie, Agness 🙂

  26. Ja bym chętnie poczytała tą pierwszą i ostatnią pozycje o tych ziołach. Moja ciocia też się zawsze interesowała ziołami i do dziś ma fazę na to. Siostra mojej chrzestnej też ma hopla na punkcie zielarstwa. To ciekawe rzeczy. Ja również spędziłam sylwestra w domku z książką w łapce a dzieci szalały u koleżanki sąsiadki za ścianą.

  27. Witaj
    Dziękuję, ze nie zapominasz o mnie w te krótkie, szare, zimowe dni. Że przesyłasz miłe, ciepłe słowo.
    A książkę którąś przeczytam, ale w towarzystwie herbaty
    Pozdrawiam zwykłym styczniowym dniem

  28. Bardzo ciekawe propozycje książkowe i już jedną sobie upatrzyłam k†góra musze mieć 😉
    A ja to się chyba starzeje, bo już mnie nie bawią bale sylwestrowe, tańce do rana, a potem ból gardła od krzyków i śpiewania… Nowy Rok przywiałam z kawą, książka i pod kocem, to była najlepszy dzień roku i oby każdy kolejny był tak códowny jak ten i u mnie i u Ciebie 🙂

    1. Zgadzam się ze wszystkim co napisałaś, tylko nie z jednym – nie nie to nie starość to wybór i doświadczenie 🙂 Wolę tak jak Ty. Buziaki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *