Podróżnik od zawsze, czyli siła marzeń

Podróżnik od zawsze, czyli siła marzeń

Początek lata witałam nad morzem. Czerwcowe dni, zapowiadały nadchodzący ciepły czas. Czerwcowe noce, obiecywały kuszące chwile i sny. Morze przygotowywało się do rozpoczęcia wakacyjnego sezonu, ale mnie Bałtyk nie zobaczy w lipcu i sierpniu, bo ja wakacje nad morzem omijam szerokim łukiem. Morze na początku czerwca było łaskawe i ciepłe na tyle ciepłe, że poszły w ruch sukienki, sandały, kąpiele słoneczne i te morskie, słone. Były też książki na złotym piasku, które zajmowały myśli.

Koniec lata i początek jesieni żegnałam i witałam też nad morzem. Wrześniowy czas nie był już tak kusząco ciepły, jak czerwiec, ale na tyle poprawny i grzeczny, że był to przyjemny, udany czas. Los znowu okazał się łaskawy. Dziękuję. Były też książki, które przypomniały mi co lubię, co mnie czaruje, kusi i zachwyca.

Na wyjazd we wrześniu nad morze wybrałam dwie książki. I dwie czytałam jednocześnie. Nie dlatego, że jestem tak ambitnie zachłanna, ale dlatego, że jestem niecierpliwa. Z czym jak już wiecie walczę, ale nie na siłę, bo na siłę to można sobie zrobić kuku. Niecierpliwa i ciekawa, to te dwie cechy pchają mnie często by czytać jednocześnie 2-3 książki. Nie wiem, czy to jest dobre, ale czasami nie ma wyboru, czasami to ja nie podejmuję wyboru… Te dwie książki trafiły pod mój dach w tym samym czasie, położyłam je wygodnie razem, pod puchowymi swetrami w szafie, a gdy przyszedł czas wrześniowego wyjazdu, nie umiałam ich rozłączyć: 

– Jedziecie razem, będzie wam raźniej, a ja nie będę musiała się zastanawiać co słychać w szafie…

I coś Wam powiem, są książki, które dobrze się czyta razem. Kilka stron tej, kilka stron drugiej. Są  takie książki i takie chwile i takie decyzje. I to był ten czas. I nie żałuję, bo i tytuł dzisiejszego wpisu został stworzony z tytułów tych dwóch książek. Wszystko gra i wszystko śpiewa…

O podróży.

O podróżnikach.

Lubię taką muzykę.

By móc gdzieś jechać, coś zobaczyć, wyruszyć w drogę, często trzeba umieć z czegoś zrezygnować. Coś za coś. Rezygnuję z czegoś na rzecz czegoś. Decyzje. Często wyrzeczenia. Wybory. By móc wyjść na szlak, trzeba jednym sprawą powiedzieć pa, by innym móc powiedzieć witaj. Może to prawda, że nic nie ma za darmo… chciałam uniknąć tego zdania, ale jednak tu wskoczyło, więc może jest potrzebne, może…

Oglądamy ludzi w ich podróżach tych bliskich i tych dalekiej i być może myślimy, że tym to tylko dobrze itp. Dobrze, ale nie tylko. Każda z podróży, niesie ze sobą pracę. Przede wszystkim pracę nad sobą. To jest ciężka praca. Zaryzykuję stwierdzaniem, że często to walka.

Z rzeczywistością

Codziennością

Stereotypami

Funduszami

Wyborami

Z czasem

Z możliwościami

Ze zdrowiem

Z myślami…

Nie ma pełnej podróży bez wysiłku, który trzeba włożyć by móc taką podróż odbyć. W każdym znaczeniu i szeroko rozumianym znaczeniu…

Podróż to nie jest tylko bajka, podróż to życie, a życie to podróż.

Każda moja podróż ta bliska i ta daleka, to była mniejsza lub większa walka o…marzenia. Marzeniom warto pomagać, są kapryśne, a ich spełnienie nie zawsze przychodzi na czas. I tu przychodzi z pomocą wysiłek. Nasz wysiłek. Musisz coś dać z siebie, by móc coś dostać.

Podróż nad morze, wyprawa w polskie góry, to niby pikuś. Niby. By dostać się nad nasze morze w czerwcu i we wrześniu, musiałam z czegoś innego zrezygnować. Nie oszukujmy się, często i gęsto chodzi, o takie codzienne, życiowe sprawy. Czy muszę wymieniać? Każdy z nas kto żyje, wie co to jest codzienność i życie…

Świadomie rezygnuję z niektórych uciech codzienności, by łatwiej było wyruszyć na szlak… Korzystam z możliwości fizycznych, które pozwalają mi wyruszyć, ale nie pozwalają robić już takich rzeczy w drodze, które robiłam kiedyś. Wiem i czuję swoje fizyczne niedociągnięcia i już ograniczenia. Dlatego, póki mogę… Często piszę, że los pozwolił znowu, że dziękuję losowi. Że znowu okazał się łaskawy…

Znani podróżnicy, sławni podróżnicy i podróżnicy przez duże P, też ponoszą koszty – wszystkiego. Zwłaszcza oni. Można być podróżnikiem od zawsze, ale zawsze są początki, zawsze jest droga i zawsze jest wysiłek i praca. Zawsze są góry, które trzeba przejść, by podróż mogła się obudzić. Siła marzeń w tym pomaga. Siła marzeń jest bardzo dobrym lekarstwem na codzienne dolegliwości, które znacząco mogą osłabić nasz wymarsz…

Gdy wyruszałam w swoją pierwszą, daleką i dziką podróż na własną rękę przez kontynent azjatycki, przeciwności było wiele i wiele mnie kosztowało, by je pokonać, by odważnie zrezygnować z czegoś na rzecz drogi, którą sobie wymarzyłam. Siła marzeń była większa niż wszystko inne, mimo że poniosłam cenę…

Wrześniowy Bałtyk ma urok, tak duży, że siedząc na piasku i czytając książki, często odrywam wzrok od kartek papieru i patrzę w dal, w niebieskie, chłodne odcienie morza, patrzę w słoną siłę i kradnę trochę tej siły dla siebie.

Szukam książek podróżniczych, zawsze mam na nie ochotę, to mnie kręci.

 

  1. Ryszard Czajkowski, podróżnik od zawsze 

Jest to człowiek marzyciel, który nie tylko marzy, ale który swoje marzenia urzeczywistnia, wprawia je w ruch. Bierze do ręki, małą śnieżną kulę, i toczy ją, toczy, aż kula robi się coraz większa i większa… Zna się na śniegu, więc kule wychodzą imponujące…

Lubię takie książki. Ta książka zahacza o historię jeszcze przedwojenną, to dla mnie już rarytas. „W powietrzu zaczynają wirować pierwsze anegdoty i rodzinne wspomnienia. Już wiem, że będzie dobrze”. I jest dobrze. Dla ludzi, którzy lubią literaturę podróżniczą, zachwalać takich książek nie trzeba. A jednak, takie książki zachwalać warto zawsze i takich ludzi jak Ryszard Czajkowski. Podróżnik. Geofizyk, polarnik, publicysta, autor filmów i programów edukacyjnych. Książka Podróżnik od zawsze to książka biograficzna, ale szybko trzeba dodać, że to coś więcej niż biografia. Interesująca historia, ciekawe fotografie, opowieści, towarzysze podróży i wyprawy te mniejsze i te całkiem duże.

Jeden z rozdziałów nosi tytuł ‘Dlaczego ludzi ciągnie w góry’? Bohater książki odpowiada: – Dlatego, że istnieją. A wszystko, co istnieje, człowiek musi oswoić, pokonać.

 Prosto i klarownie, a jednak intrygująco.

Czajkowski wspaniały podróżnik, ma o czym opowiadać, ta książka to interesująca gawęda. Przeżył sporo, wiele dokonał, widział dużo, słyszał i czuł. Więc książka porusza wiele spraw, nie tylko te podróżnicze, ale często są to też sprawy takie, które dotykają każdego, nieważne czy gdzieś pojechał, czy siedzi w swojej ukochanej kuchni z ulubionym kubkiem parującej kawy. Jest uniwersalnie, mimo że zbudowane na fundamencie niesamowitych przygód i wypraw.

Dziś wielu wsiada i jedzie. Gdzie chce.

Kiedyś nie było to takie proste. I może dlatego dawniejsze podróże są dla mnie bardziej inspirujące i wciągające. Książka znakomicie wciąga w ten klimat, klimat wolności. Tłumaczy i maluje słowami opowieść o człowieku, który osiągnął wiele i może być autorytetem. Dla mnie jest.

„Gdy istniały granice, a wyjazd poza terytorium Polski graniczył z cudem- pchany marzeniami i tęsknotą za szerokim światem, przekraczał granice – te stanowiące terytorium państwa, jak i te mentalne, istniejące wyłącznie w naszych umysłach”.

Tęsknota.

Tęsknota najsilniejsza jest, gdy już raz się wyruszy. Po powrocie człowiek tęskni.

Za czym?

Za tym co zobaczył, usłyszał, dotknął, poznał, poczuł…

Za wszystkim.

Co tak trudno opisać jest temu, który był, by ten, który nie mógł być, mógł zrozumieć…

Ja tęsknię. Już zawsze.

Za szerokością…

Wydawcą książki są ‘Bezdroża’, autorką książki Dagmara Bożek- Andryszczak, która też kocha podróże i bywała na wielu wyprawach, więc temat czuje dobrze i można mieć pewność, że podchodzi z pasją do swojej pracy. A ta praca to książka – Podróżnik od zawsze, są efekty pracy, bardzo dobre efekty.  Polecam Wam, zwłaszcza teraz gdy jesień zapukała już do naszych drzwi, a zaraz w ślady jesieni pójdzie zima. To dobry czas na takie książki, które inspirują i pobudzają wyobraźnię, to dobry czas na marzenia…

Nie jest łatwo opisać książki podróżnicze, zmierzyć się z tak wspaniałymi podróżnikami. Dotrzymać im kroku… Nie jest łatwo, a kolejna książka już się rwie do odpowiedzi.

 

  1. Siła marzeń – czyli jak zdobyłam Koronę Ziemi, Miłka Raulin

Do czego mogą pchnąć człowieka marzenia? Gdzie mogą go zawiać? Jak daleko? I jak wysoko?

Wysoko.

Na przykład na Koronę Ziemi.

 „To wciągająca opowieść, napisana przez życie”

 Nikt nie pisze tak dobrych scenariuszy, tak trudnych, ale i tak pasjonujących, jak życie. I ta opowieść, ta książka, mimo że to książka podróżnicza, opowiada też o życiu codziennym. Autorka książki, by móc zmierzyć się z górami najpierw musi mierzyć się z trudnościami życiowymi. I tu już zaczyna się podróż, w codziennym życiu. Gra. A stawka jest wysoka. Spełnienie marzeń…

Kiedyś stałam znudzona w sklepie w długiej kolejce. Czy coś może wydarzyć się zaskakującego i ciekawego, gdy stoi się po przysłowiowe bułki?

Tak.

Może się okazać, że przed tobą znajdują się plecy Aleksandra Doby. Przed samym nosem.

I nagle moja codzienność nabiera kolorów morza i oceanu i już czuję powiew przygody.

Pamiętam tę kolejkę…

Aleksander Doba napisał coś potężnego i wystarczającego o bohaterce książki Siła marzeń:

 „To z pewnością historia jednej z najodważniejszych kobiet na świecie”

Czyli książka już mnie ma.

Miłka Raulin – matka, kobieta pracująca na pełny etat, dysponująca tylko kilkunastoma dniami urlopu w roku, mająca podobne dylematy dnia codziennego jak wielu z nas, staje odważne do walki o swoje marzenia. Z książki dowiemy się tego, o czym pisałam na początku. Coś za coś. Wszystko ma dwie strony medalu. Wyprawy też… Wyprawy wystawiają rachunki… Jednak Miłka widzi coś więcej niż rachunki, widzi siebie, tam daleko, gdzie głos wewnętrzny kazał jej iść, idzie tam gdzie pragnie siebie zobaczyć. Idzie krok za krokiem. Towarzyszą jej wzloty i upadki.

Pasja, która daje lekcje. Pasja, która nie tylko się uśmiecha i ładnie pachnie. Pasja nauczycielka. Uczy podejmować życiowe decyzje, co nigdy nie jest łatwe i wygodne. A samotne macierzyństwo i utrata pracy zawsze są dodatkowym obciążeniem – Miłka i o tym coś wie…

Książka dla każdego. Książkę, którą polecam kobietom… Polecam tym, którzy już mają za sobą pierwsze wyprawy, tym którzy nigdy nie wyruszą z różnych powodów, tym którzy wyruszą już niebawem. Przykładem w tej książce są podróże i góry, ale to jest przykład. Siła marzeń przyda się w każdej dziedzinie życia. Bo przecież każdy z nas ma swoje osobiste góry, swój osobisty Mont Everest.

Siła marzeń, czyli jak zdobyłam Koronę Ziemi, to książka nie tylko dla miłośników gór – to motywująca historia, która pokazuje jak gigantyczną moc mają marzenia.”

Pisze Krzysztof Wielicki, który o górach i marzeniach wie przecież dużo. Kiedyś w Pszczynie miałam przyjemność być na spotkaniu podróżniczym, którego gościem honorowym był właśnie Pan Krzysztof. Spotkanie było kameralne i można było z niego czerpać wiele. Bohater spotkania opowiadał pięknie o górach o ludziach o Wandzie Rutkiewicz, o tym kiedy widział ją ostatni raz, opowiadał ze łzami wzruszenia… takich spotkań się nie zapomina. Są namacalne.

Chciałabym wiele napisać teraz o tej książce, ale powstrzymuję się, chciałabym by każdy kto zechce, mógł odkryć ją osobiście, może nawet by zechciał przypasować ją do swojego życia. Mnie zachwycają w tej książce, w tej historii, te połączenia – świata codziennego ze światem odległym i to światem kobiety. To jest pociągające i wzruszające.

Aleksander Doba powiedział o całej tej historii, że chyli czoła. I ja chylę czoła i ja podziwiam i ja mówię brawo. Ja dziękuję, że mogłam poznać tę historię. Taką prostą i niewiarygodną zarazem.

W tej książce nie jest tak ważne co Miłka Raulin zdobyła, najważniejsze jest to, jaka postawa temu towarzyszyła. Jej postać jest tu najważniejsza. Zaraża optymizmem.

Zapraszam Was do tej wartkiej, kolorowej opowieści. Poznajcie autorkę projektu Siła marzeń i najmłodszej Polki, która zdobyła… Gdybym nie miała jeszcze tej książki, to poprosiłabym Mikołaja, żeby 6 grudnia włożył ją do wełnianej, puchowej skarpety i zawiesił na klamce moich drzwi. A gdybym nie wierzyła w Świętego Mikołaja, to…w tym jednym dniu bym uwierzyła. 

 

Jagodzianka biega po plaży, ucieka nachalnym falom. Rzuca kamyczki do morza. Jak ona to lubi, żebyście widzieli jak prawdziwie ją to bawi i pochłania. Nagle odwraca się w moją stronę i mówi:

 – Mamo, chcę być wysoka do nieba…

Biegnij, a gdy będziesz już blisko mnie, odbij się najmocniej jak umiesz, a ja cię podrzucę do góry– podpowiadam.

Biegnie dzielnie w koślawych kaloszach, z lekkim katarem pod nosem, z błyskiem w oku, jest szybsza niż morski wiatr, bo ma cel, bo widzi swoje marzenie. Podnoszę ją tak wysoko, jak umiem, a ona wyciąga rączki do góry i krzyczy głośniej niż szumią natarczywe fale:

Dotykam chmul!

 Pozdrawiam Was asia

Już nie pamiętam czy pytałam o  książki, które Was kręcą? I o Wasze ‘góry’ i o Wasz ‘Mont Everest’? Co Wam tam w duszy gra i szumi jak morski wiatr… 😉

56 komentarzy do “Podróżnik od zawsze, czyli siła marzeń

  1. Piękne, to Twoje podróżowanie😀
    To w realu i to książkowe🤗❤️
    Mnie bardzo brakuje wyjazdów, póki co nie mogę podróżować, jedynie do lekarzy i na badania.
    Pozdrawiam serdecznie na miły dzień 🏵️🍁🌞☕

    1. Lubię podróżowanie książkowe daje mi dużo przyjemności i odpoczynku od codzienności. Ja też niestety już nie mam tego zdrowia co kiedyś… Życzę Ci dobra i przytulam 🙂

  2. Zależy też od typu podróży, im gorsze warunki, tym większe zmagania właśnie ze samym sobą. Doskonale wybrzmi tutaj zdanie: wyjść ze strefy komfortu.
    Nie każdego stać na taką podróż i w tym momencie słowo “stać” nabiera dwóch różnych znaczeń. Ale jakże pięknie się ogląda albumy takich podróżników. Jakże pięknie czyta się ich książki albo blogi.

    1. Tak, poruszyłaś kilka spraw w tym komentarzu, ale zgodzić się trzeba. Każda podróż jest inna, inaczej piękna i inaczej też trudna… Lubię oglądać zdjęcie z podróży z wypraw i wycieczek innych ludzi, to jest też dla mnie odskocznia. Pozdrawiam

  3. Czytasz dokładnie jak ja : Na jeden rzut, obie,😁
    Cudownie jest czytać o miejscach o wyprawach, punktach, do których może nigdy nie dotrzemy i ludziach ich zwyczajach i posiłkach
    Moim faworytem jest Kapuściński
    Porwał mnie Gruzją i Afryką, a przede wszystkim prawdą o przeszłości…

    1. Czytam tak czasami i też tak słodycze idą czasami, na jeden rzut 😉 Bywa i tak… Kapuściński pięknie też pisał o Syberii – porwał mnie. Pozdrawiam

  4. Zawsze pięknie opisujesz swoje podróże prawdziwe i wirtualne. Nie na darmo mówi sie, że podróże kształcą, to wiedza o sobie, świecie, innych, o przyszłych planach, o obecnych słabościach i ciągle tej wiedzy mało.
    Czytam teraz 3 książki, które też pasują, każda jest rodzajem pamiętnika, każda wnosi dużo do mego zasobu wiedzy i emocji.
    Dobrych podróży zatem:-)

    1. “Nie na darmo mówi sie, że podróże kształcą, to wiedza o sobie, świecie, innych, o przyszłych planach, o obecnych słabościach i ciągle tej wiedzy mało.” – to bardzo dobre podsumowanie. Dziękuję za Twoje przemyślenia pozdrawiam 🙂

  5. Nie umiem czytać dwóch książek na raz, a przynajmniej tak mi się wydaje, bo nigdy jeszcze tego nie robiłam. Książki podróżnicze czytam rzadko, ale właśnie naszła mnie ochota na tego rodzaju lekturę 🙂

    1. I to mnie cieszy, że naszła ta ochota 😉 Najczęściej czytam jedną na raz, ale są dni i chwile i książki, że bywa – więcej niż jedna. Pozdrawiam

  6. Dziękuję za ten wpis.
    Dziękuję za książki, które poleciłaś
    Dziękuję za piękny opis pięknych podróży
    Dziękuję za to że razem z Tobą mogłam odbyć tę podróż (mimo iż nie ciągnie mnie nad morze bo wol.ę góry)
    Dziękuję za piękne słowa, za emocje i uczucia, które płyną przez ten tekst
    Dziękuję, że tutaj do Ciebie trafłam :*

  7. Namiętnie czytam książki podróżnicze, Koperskiego, Wilka, Tessona, Morawskiej, Wojciechowskiej ….. i co mi tylko wpadnie w ręce w bibliotece. A jak mi się podoba to poluję i kupuję i wracam do nich często

  8. Dwie książki czytać na raz też mi się zdarza.
    Czytać książkę na plaży i słuchać szumu morza jednoczesnie to wspaniała sprawa.
    Ja także lubię podróżować – fizycznie jak również w głąb siebie.
    Pozdrawiam, Maria

    1. W objęciach przyrody książka smakuje bardzo dobrze, tylko że przyroda kusi i nie można się skupić nad czytaniem tak konkretnie na 100% ,ale staram się 🙂 Ciepłe pozdrowienia

  9. “Nie ma pełnej podróży bez wysiłku, który trzeba włożyć by móc taką podróż odbyć. W każdym znaczeniu i szeroko rozumianym znaczeniu…” – tak pięknie ubrałas te słowa w zdanie. Podróż zawsze związana jest z wysiłkiem, jakąś zmiana , wzbogaceniem naszego wnętrza …
    Ciekawe propozycje książkowe – ja czytam ostanio nieco bardziej odmienne pozycje od tych , które tu zaproponowałaś, ale tak sobie myślę, że powinna spodobać Ci się książka ” Chrobot” – to podróż pzrzez zycie kilku ludzi z róznych stron świata. Opowiadają o swoim życiu od poczatku do momentu napisania przez autora tej książki- Zrobiła na mnie duże wrażenie 🙂

    Cieplutko pozdrawiam

    1. “Podróż zawsze związana jest z wysiłkiem, jakąś zmiana , wzbogaceniem naszego wnętrza …” – a Ty pięknie ubrałaś to w słowa… Dziękuję pozdrawiam 🙂

  10. Podróżowanie jest cudowne, ale to prawda. Czesto trzeba z czegos zrezygnować, żeby zrealizować plany albo inaczej rozplanować czas, żeby udało się pojechać.
    Ja bardzo lubię czytać kilka książek na raz, aktualnie czytam 3 🙂
    Wspaniałe zdjęcia.

  11. Też lubię podążać za marzeniami – kiedyś chciałam dostać się do konkretnego liceum i mi się udało, potem chciałam dostać się na dobre studia i to także zrealizowałam; chciałam zwiedzić Jeżyce i w końcu się udało. Jednak nie daje mi to poczucia takiej życiowej satysfakcji, mam pewne marzenia, których nie dam rady zrealizować bez innych osób, przykładowo rodzina w przyszłości. Trudno jest podążać za takimi marzeniami, właściwie nie mamy na to żadnego wpływu, albo coś jest, albo tego nie ma – a ja mam problem z takim zdawaniem się na łaskę i niełaskę losu…

  12. Pamiętam jak w czerwcu mówiłam, że Ci którzy pojechali nad morze wygrali życie 😀 taka pogoda piękna była a przed zatłumionym sezonem 🙂
    Kiedyś też tak miałam, że kilka książek zaczynałam jednocześnie. Ostatnio czytam pojedynczo. Możliwe, że zmienię nawyk jak trafię na coś ciekawego, co nie będzie mogło czekać. Czasem można oddać się impulsom, akurat tu nie ma nic złego 🙂
    Dobrze mówisz, każda podróż niesie ze sobą koszty i to nie tylko te dosłowne – finansowe.
    Mam ochotę trochę bardziej zainteresować się książkami podróżniczymi. Zwykle po nie nie sięgałam. Mimo iż kocham zwiedzać, kocham góry, kocham może, to biorę w nieznane powieści o smokach, zbrodniach i wielkich miłościach. Taka odskocznia od życia. Jednak myślę że warto poszerzyć horyzonty, może się zainspirować poczytać o miejscach, do których jeszcze nie mogę dotrzeć, by nabrać siły i wiary, że jednak mogę…

    1. “poczytać o miejscach, do których jeszcze nie mogę dotrzeć, by nabrać siły i wiary, że jednak mogę…” – brzmi pięknie. Tak czerwiec nad morzem w tym roku był udany i wyjątkowo piękny 🙂 pozdrawiam

  13. Można a i oczywiście , mogła bym, wzorować się , to na tym , to na tamtym. Podziwiać tego, to tamtego. Być pod wrażeniem owej i jej trudu. Kupiłam sobie piękną, bardzo piękną kurtkę i do niej mogę założyć nie mniej doskonałe buty. Czuję się w nich , sobą. Wyjątkową, wspaniałą, doskonałą, piękną. Spełniona i szczęśliwą. Nie kupiłam kurtki natychmiast gdy ją zobaczyłam i bardzo mi przypadła do gustu. Czekałam rok, może dwa nawet…aż przyszedł ten czas, jak wejście na Everest, jak spotkanie człowieka, jak przejście suchą stopą przez morze…Co ja znajduję w czyichś opowiadaniach…że mnie zajmują na moment drobiazgiem czasem a czasem dwoma , nawet trzema wyrazami. Trudno mi zapamiętać więcej. Kilka miesięcy temu powstała nadzieja ,że będzie czas na siedzenie na ławce, na schodach bardziej bo są, na pieńku zostawionym przez tnących drwa, na …szpaki i wróble zjadły winogron i czeremchę pozjadały wszystką i dwa piękne dęby rosną przy wejściu do jeziora…jeziorka…kałuży….moja plaża, moje miejsce, mój czas. Bez zdjęć, bez opowiadania, bez filmu …dwa piękne dęby niczym lwy przed pałacem.

  14. Nie wiem czemu taki cytat przyszedł mi do głowy, ale przyszedł:
    “Nikt nie jest lepszy.
    Nikt nie jest gorszy.
    Nie jesteśmy też równi.
    każdy z nas jest inny.
    Wyjątkowy.
    Ty to Ty
    Ja to Ja.”
    A dęby szumią, szumiące… Dobrego poniedziałku 🙂

  15. To jak piszesz to prawdziwy Puch ze słów. Lekkie jak piórko, jakby słowa były rozpylone w powietrzu. Morze kocham, potrafię na nie patrzeć w bezruchu godzinami. Zawsze zabieram stertę książek, a czytam w podróży bo szkoda mi widoku przede mną.
    Pozdrawiam
    Iza😘

    1. “jakby słowa były rozpylone w powietrzu” – bardzo dziękuję że tak to czujesz… to miłe…
      Ja w czasie jazdy nie czytam bo mi słabo się robi… 😉 Wyjątkiem jest pociąg. Pozdrawiam ciepło

  16. Witaj 🙂 jestem pod wrażeniem Twojego czytania 😉 ja to musze się mocno skupić czytając książkę i zawsze podziwiam osoby które czytają więcej niż jedna książkę 🙂 Piękne zdjęcia macie z Waszych podróży, aż mi się zachciało gdzieś pojechać…pogoda za oknem kapryśna, a nawet pod psem, bo pada i pada i końca nie widać. Jesienią uwielbiam podróżować po Norwegii, jest niesamowicie piękna kolorowa, zawsze czekam aż przyjdzie tylko nie zawsze pogoda jest odpowiednia 🙂
    pozdrawiam z bardzo deszczowej Norwegii 🙂

    1. Może i z bardzo deszczowej ale pięknej 🙂 Tak cudownie pokazujesz ten kraj i zawsze udane zdjęcia macie – bardzo lubię i chętnie czytam. Pozdrawiam 🙂

  17. Witaj
    Każdy z nas ma marzenia związane z podróżami. Niestety książki nie zawsze je zastąpią, ale jednak właśnie dzisiaj chciałabym Cię namówić na jesienny koniec dnia, który najlepszy jest z gorącą herbatą, która smakuje w dresie, pod ciepłym kocem i z książką w ręku.
    Dlatego proszę zatrzymaj się znowu i znajdź czas na przeczytanie książki.
    Pozdrawiam końcówką dnia

  18. Podróżowanie, to sposób na życie. Albo to lubisz, albo nie 🙂
    Nie ważne jak daleko, ważne, że możesz doświadczać czegoś innego niż codzienność. A może inna codzienność, codzienność innych ludzi, lub innej kultury…

    1. “albo to lubisz albo nie” – to prawda. Jednak temu trzeba dać szansę, bo podróż ma moc zmian i odmiany 😉 Doświadczanie czegoś innego by to co codzienne i znane też nabrało świeżego nowego wyglądu. Pozdrawiam 🙂

  19. Mnie ciągnie w góry bo tam się czuje dobrze mimo wszystko. Tam jest wolność, na każdym zdobytym szczycie. Uwielbiam nocne górskie powietrze, rześkie i mgły z rana osiadłe nad polaną. Nad morzem byliśmy w tym roku, a dokładnie w Jarosławcu i bardzo nam się spodobało. Piękne miejsce.

  20. Ciągnie mnie w góry bo tam naprawdę czuje się dobrze. Tam na szczycie jest wolność. Kocham górskie nocne powietrze, takie rześkie i poranne mgły nad polaną. W tym roku byliśmy nad morzem , a dokładnie w Jarosławcu. Piękna miejscówka, blisko do plaży i do centrum. Wszyscy byli zadowoleni.

    1. Wolę góry. Ale… morze nasze też kocham jest wyjątkowe. Wiem o czym mówisz – rześkie powietrze i mgły – rozmarzyłam się… Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *