Pierwsza Rocznica bloga. To już rok. To dopiero rok. Dziś popłynę…

Pierwsza Rocznica bloga. To już rok. To dopiero rok. Dziś popłynę…

Pierwszy wpis powstał w łazience. Małej łazience. Pierwszy wpis powstał w łazience, bo na tamten czas innego wyjścia nie było, jeśli w ogóle chciałam, by powstał… Było już bardzo późno, ciemna noc otuliła dom, Jagodzianka wreszcie zasnęła. A mnie przygarnęła łazienka. I tam się wszystko zaczęło. Czasami przygarniają nas miejsca, ludzie i sytuacje, po których najmniej się tego spodziewamy. Tam zaczął się puch ze słów. Pewnie myślicie, że to mało komfortowe pomieszczenie. Usiadłam na podłodze oparłam plecy o wannę, kompa położyłam na kolanach i zaczęłam pisać. 17.12.2018 r. napisałam pierwszy raz do Was, do siebie i nazwałam ten blog puch ze słów. Minął rok. Już i dopiero. Rok, który nauczył mnie kolejnych rzeczy, przypomniał, potwierdził lub zachwiał tym w co wierzyłam. Pierwsza rocznica bloga. Zapraszam bo to nie będzie tylko wpis o mnie, ale także o Was. Jak nigdy jeszcze, zależy mi byście przeczytali. Nawet jeśli będzie to czytanie na raty.

Dziś będzie o wszystkim i o „niczym”, dziś niech wypływa z moich myśli i uczuć to wszystko, co chce wyjść. Dziś dam tym osobistym myślom więcej swobody i wolności. Planu nie mam na dzisiaj, będzie spontanicznie, więc wybaczcie mi wyjątkowo dziś wiele… Można powiedzieć, że dzisiaj będzie ‘lanie wody’… 😉

Jest kilka spraw, o których chciałabym dziś napisać, bez kolejności, bez ważności, wszystko co dziś napiszę jest mi potrzebne – tak czuję-  i popłynie jak górski potok, którego zawsze szukam na górskich wyprawach. Wielu spraw nie poruszę, bo nie ma tyle czasu, a i Was nie chcę męczyć, przecież co za dużo to…

(Kolejność przypadkowa)

 

PO PIERWSZE…

plusy i minusy prowadzenia bloga. Ja je dostrzegam. Banalne, bo wszystko ma swoje plusy i minusy. Ale tak jest i podkreślić to chciałam. Więcej jest plusów. Jest jeden minus, dla mnie najważniejszy i trudny, ale o nim będzie po plusach. Prowadzenie bloga rozwija. Uczy. Przede wszystkim uczy. Prowadząc puch ze słów, uczę się od Was, bo poznaję nowe blogi, które pewnie nigdy bym nie poznała, gdybym sama nie pisała. Zaskakujące jest to jak wiele jest różnych blogów. Jak ludzie chętnie piszą. Jak bardzo można dostrzec to jak każdy blog jest inny. Jak na każdym blogu panuje inny styl, zwyczaj i pomysł. Na każdym blogu jest coś innego. Inna treść, podobne, ale zupełnie inne słowa, inny przekaz i odmienny klimat. Bo… Bo za każdym tym blogiem siedzi człowiek. Nie robot. Nawet jeśli ktoś chce udawać robota i z innych robić roboty, to mu się to nie uda. W ostatecznym ‘starciu’ z samym sobą – to się nie uda… Ja wierzę, że tam jesteście, że czujecie, czytacie, słuchacie, piszecie tak jak ja. Ja wierzę, że macie też gówniane dni tak jak ja. I za ciemne noce…Wierzę, że macie też dobre dni, tak jak ja. Wierzę, nadal… Nie da się nikogo podrobić i nikogo podrabiać nie warto, bo to czuć i widać i słychać. Każdy z nas niesie jakiś przekaz, coś co może nauczyć, pozwolić zrozumieć, dać do myślenia. Nie jesteście kroplą w oceanie, jesteście całym oceanem zawartym w kropli (Rumi) i ja teżNie zmieniajcie tego (i ja też).

Jestem niecierpliwa. Blog wystawia często moją cierpliwość na próbę, podobnie jak Jagodzianka… Ja się cały czas uczę tolerancji, pokory i zrozumienia dla tego, co inne. To jest proces. Popełniam błędy. Zwłaszcza tak łatwo popełnić błąd tu na blogu i w internecie. Błędy w interpretacji… i inne. Prowadzenie bloga wyostrza zmysły, bo one są tu ograniczone, więc muszą sobie radzić i stają się bardziej czujne, ale i chwiejne. Prowadzenie bloga daje możliwości. Różne. Przede wszystkim w poznawaniu tego co nowe. W poznawaniu nowych ludzi, nie robotów. Poznałam wielu nowych, zaskakujących ludzi. ♡

 

Są też minusy. Jest jeden minus, który przykrywa wszystkie inne. Gdybym nie prowadziła bloga miałabym więcej czasu dla córki… Czas poświęcony blogowaniu i pisaniu teoretycznie, a pewnie i w praktyce, wpływa na to ile czasu poświęcę Jagodziance. Ten czas, który spędzam przed kompem mogłabym poświęcić jej. I to jest minus. Co prawda nowe wpisy powstają wtedy gdy Jagodzianka śpi lub gdy jest u babci i dziadka, ale… zawsze jest ale. Ten minus daje moim myślom najbardziej w kość.

Robię to co lubię, a może i miłuję – bawię się słowami, wchodzę w świat słów pisanych, moich i Waszych – pływam w nich i nurkuję. Wstrzymuję oddech i biegnę i rzucam się w ten świat jak w ocean… cichy i wzburzony. Czy to może być pocieszenie? Że robię to co sprawia mi przyjemność… Czy to jest pocieszenie… Czy to jest wytłumaczenie…

 

PO DRUGIE…

Wy. Nie będę wymieniać każdego z osobna. Wierzę, że moje słowa odnajdą Was wszystkich i każdego z osobna, że trafią tam gdzie powinny. Wy też tworzycie puch ze słów. Wasze komentarze są przedłużeniem mojego wpisu. To są najczęściej bardzo wartościowe komentarze. Wielu z Was prowadzi swoje blogi, więc rozumiecie wiele. Jesteście oczytani, posiadacie wiedzę  wyuczoną i nabytą. Macie wachlarz doświadczeń i przeżyć, które wyczuwam, a Wy się nimi dzielicie. Sporo się od Was nauczyłam. To nie banał, mimo, że możliwe, że tak brzmi. Dziś mam czas na podsumowanie i przemyślenia. Więc dzielę się z Wami przemyśleniami. Dziękuję za miłe komentarze, lubię je. ALE, ALE… Lubię je, bo one mnie inspirują, by też dawać dobro  innym. Lubię je bo one mi przypominają, że to nic nie kosztuje, a jest cenne. Pokazuje, że to Wy macie siłę dając coś miłego innym – obcym ludziom. To Wy wygrywacie. Wygrywa ten, kto pomimo wielu spraw, wybiera jaśniejszą stronę. Wierzę, że zrozumiecie co mam na myśli. Bo mam na myśli nie słodzenie. Tylko siłę dobrego słowa. Za każdym razem, gdy widzę u mnie czy u Was na blogu przyjazny komentarz, który dostrzega więcej dobra niż zła w tekście autora, czuję się zainspirowana. By czynić podobnie. Tu nie chodzi o fałsz. Tu nie może być miejsca na fałsz. Bo to wszystko wraca wcześniej lub później. Gdy piszecie przyjazny komentarz, to ja widzę Was w tym komentarzu, nie siebie. Gdy czytam Wasze komentarze u innych blogerów – jak ich chwalicie, podziwiacie lub tylko (aż) nie gnoicie, to ja widzę Was- i przekaz, że można. To jest pokora, której ja się muszę jeszcze uczyć i uczę się też od Was. Mam jeszcze wiele do nauki. Dziękuję Wam za Waszą obecność, za komentarze te oficjalne i te prywatne wiadomości, które dostaję. Dziękuję tym wszystkim, którzy przychodzą na puch ze słów, a nigdy nie zostawili komentarza, wiem że jesteście, to też jest dla mnie ważne. Dziękuję, że pokazujecie mi często drugą stronę medalu. I nawet jeśli o tym głośno nie powiem, nie odpowiem, to pamiętam.

Dziękuję.

Ale i przepraszam.

Nie ma dziękuję bez przepraszam i przepraszam bez proszę.

To się łączy. To się łączy i tu i w realu.

Jedno wypływa z drugiego, jedno przechodzi w drugie.

Przepraszam, jeśli kogoś skrzywdziłam słowem, a zawsze trzeba przeprosić by móc iść dalej. Dziękuję za to, że mnie inspirujecie, a inspirujecie i mogę iść dalej, proszę jeśli znajdziecie czas i chęci wpadajcie na puch ze słów, będzie mi raźniej iść dalej 🙂

 

PO TRZECIE…

Niewygodne komentarze. I takie są i takie się zdarzają. I one też mnie uczą. Komentarze, które są odmienne z moim postrzeganiem świata, moimi wartościami i doświadczeniami. Są inne, bo się różnimy. Przyznaję, zdarza mi się o tym zapomnieć. Nie jestem robotem. Robot by nie zapomniał… Niewygodne komentarze uczą też pokory tak jak i te przyjazne. Cierpliwości i tolerancji. Przykre komentarze, takie które miały za zadanie zgnoić otwarcie lub w lekkim ukryciu, zawsze przypominają mi ks. Popiełuszkę, a raczej to, co powiedział, wiecie co powiedział. Muszę i ja się pilnować i uważać. Internet jest znakomitym miejscem dla zła. Sztuka, by zapanować nad tym, by okiełznać, by wybrać – odpuszczam. To nie jest łatwe. Internet jest dobrym miejscem by szkolić się w odpuszczaniu. Internet jest dziwny, jest mieszanką wszystkiego…

Nie przepuściłam tylko jednego komentarza. Świadomie i z premedytacją. Oczywiście nie mówię o komentarzach, które się powtarzały. Jeden komentarz nie został opublikowany przez cały rok. Dopóki na tym blogu będę wspominała, opisywała i zamieszczała zdjęcia o mojej Jagodziance dopóty chamstwa w komentarzach nie zaakceptuję. Bo tu nie chodzi o mnie, tylko o nią. Z szacunku do niej będę stała na straży tego i nie pozwolę by ktoś zostawiał tu puszkę Cyklonu B. Bo ja mam szacunek do Jagodzianki, bo jest czysta jak łza (jak każde małe dziecko), szanuję dzieci, bo są tajemnicą i łzą wzruszenia. Piszę o niej bez jej wiedzy, bo nie jest jeszcze świadoma, więc tym bardziej muszę uważać, bym nie przekraczała granic, by granice nie zostały przekroczone te, których przekraczać nie warto.

Zdaję sobie sprawę, że będą komentarze odmienne niż moje zdanie i już teraz też za nie dziękuję – są dla mnie lekcją. Każdy komentarz jest lekcją. Czasami myślimy, że mamy pole do popisu w komentarzach i że jeśli ktoś prowadzi bloga to w komentarzu wolno nam wszystko. Obserwuję na blogach, że komentarze są często jak : ‘hulaj dusza- piekła nie ma’. Czyste pole przeznaczone na komentarz to nie jest wycieraczka, to jest czysta biała karta… Może warto wykorzystać ją jak najlepiej… (Piszę to też do siebie, by nie zapominać). Teraz czytam książkę „Plaster miodu”. O. Szustak właśnie opowiada w niej jak chrześcijanie z zamiłowaniem hulają w komentarzach:

„Niestety często tak z nami bywa, z nami chrześcijanami, że gdy zobaczymy w drugim jakąś słabość, dostrzeżemy w nim jakiś błąd, to potem urządzamy sobie w naszych rodzinach, w domach, w internecie – to już w ogóle nasze ulubione miejsce – blasfemię, czyli po prostu wypuszczamy w świat wiadomość o złu.”

 I mi się zdarzyło napisać coś co dobre nie było… Co nie przyczyniło się do niczego dobrego, ani dla mnie, ani dla adresata. Nie chciałabym byście zrozumieli mnie źle, jeszcze raz powtarzam, tu nie chodzi o słodzenie sobie nawzajem, ja nie o tym…

 

PO CZWARTE…

Od pierwszego wpisu Tu, zmieniło się i mało i dużo. Zapewne zmieniło się to (o czym tam pisałam), że Jagodzianka już nie mówi o sobie: „Goda nie siusia do nocnika tylko wali w pielusię”. Goda już nie wali w pielusię. Ale ja nadal pamiętam i lubię to jak mówiła, że wali w pielusię. Niektóre wspomnienia się lubi zawsze i na zawsze. Na początku nie wiedziałam prawie nic o blogowaniu. Jedynie co ewentualnie umiałam to coś napisać… Część tego, co napisałam w pierwszym wpisie nadal jest u mnie aktualne, a część uległa lekkim zmianą. Bo wszystko płynie. Tak jak ten tekst. Teraz wiem więcej i czasami mnie to przeraża jakimi prawami świat blogów się rządzi. Muszę się pilnować, by nie zwariować. By nie odpłynąć od brzegu za daleko.  Będę nadal prowadziła puch ze słów, ale czy zawsze i na zawsze? Nie wiem…

Bardzo lubię zdjęcia, bo zdjęcia opowiadają historię, są opowieścią. Są czymś co pomaga  przekazać więcej, bez słów. Czasami słowa przeszkadzają. Lubię magię zdjęć. Doceniam zdjęcia, też te które u siebie zamieszczacie na blogach. Dostrzegam je. Zawsze poświęcam im chwilę czasu. Zdjęcia są tajemnicą. Wszystko widać jak na dłoni, a nie widać prawie nic…

 

PO PIĄTE….

Na początku dzisiejszego wpisu napisałam o łazience, a nawet można napisać otwarcie, że o WC… Nieprzypadkowo. Gdy się czegoś bardzo pragnie, gdy się jest gotowym, przeszkody tracą siłę. Nie ma wymówek gdy marzenie dobija się do drzwi. Nawet jeśli marzenie miałoby się zacząć w WC… Często pragniemy czegoś, marzymy, ale dodatkowo mamy 100 wymówek. 100 przeszkód. Moja łazienka też mogła być taką wymówką. Brak wygody, komfortu i papier toaletowy… Wybacz mi ten opis. Jednak nie zmieniłabym tego opisu, bo jest prosty. Od prostych rzeczy się uczmy. Nawet jeśli coś trzeba zacząć od przysłowiowego WC, a zależy Ci na tym, nawet jeśli zacząć trzeba od niewygody i ciasnoty, ale widzisz w tym początku jakiś sens i wierzysz w ten sens to zacznij od łazienki, nawet jeśli nie jest ona przystosowana do wypoczynku i do wzniosłych lotów. To są początki, a początki nigdy nie są łatwe. Dzisiaj piszę do Was siedząc na łóżku, na którym leżakuje puchowy koc, w tle pali się ciepła lampa i zmysłowa świeca, podnoszę teraz wzrok i widzę ozdoby świąteczne, widzę książki. Czy czujesz po co o tym piszę? Wierzę, że tak. (Piszę to też do siebie by wierzyć, by ufać, by iść i by marzyć i by pamiętać).

 

PO SZÓSTE…

O czym tu pisać na puch ze słów? Lubię pisać o podróżach tych małych i tych dalekich, natomiast nie zawsze mogę i chcę opisać te podróże, które się wydarzyły… Jeszcze nie jest na to czas, z różnych powodów 😉 Będę się starała odkrywać więcej tych puzzli, jak los pozwoli. Lubię pisać o książkach. Odkryłam, że opis danej książki pozwala mi też na coś więcej, dzięki książce mogę opowiedzieć Wam też inną historię. Lubię pisać o kulinariach, ale za mało o tym piszę, bo czasu zawsze na to mi brak. Staram się pisać o tym, co i mnie ciekawi, interesuje, porywa i szczerze zajmuje. Chciałabym pisać o ciekawych miejscach i ludziach i mogę Wam zdradzić, że tak będzie… Ludziach i miejscach niebanalnych, ale zawsze prostych. Lubię połączenie niebanalności z prostotą. To jest możliwe 🙂 Lubię pisać o codzienności ze szczyptą magii. Lubię pisać o córce, ale nie wszystko mogę napisać, nie mogę też pokazywać tak dużo zdjęć jak bym chciała, mimo że Jagodzianka na zdjęciach wychodzi cudownie 🙂 Gdybym mogła pisałabym częściej, ale nie mogę sobie na to pozwolić, nie teraz. Prowadzenie bloga jest przyjemne, ale nie jest łatwe.

Zanim urodziła się Jagodzianka, byłam najczęściej  na szlaku tym małym i tym większym. Dosłownie czułam wiatr we włosach… Podróże odegrały w moim życiu znaczącą rolę, ukształtowały moje postrzeganie świata. Nauczyły, że świat jest niezwykły, ale mały… Nauczyły też, że serce na całym świecie ma ten sam kształt…

Tęsknię za włóczęgami, szlakami, drogą i podróżą.

Nie mogę zapomnieć, nie można z tego się wyleczyć, to wyjątkowe i niezwykłe uzależnienie dla mnie.

Tęsknię.

Jednak jeszcze bardziej tęskniłabym za dziewczynką, czystą jak łza.

A żeby było śmieszniej i kontrastowo jestem też domatorką. Nie wiem jak to się połączyło i że to w ogóle możliwe. Hmm… Doceniam dom, ognisko domowe i domowe hygge. Szukam tego. Lubię być domową kobietą. Lubię być też kobietą na szlaku. Zwariowane to wszystko…

Na Waszych blogach odnajduję i szukam tego o czym sama piszę – i znajduję, czasami dosłownie, a czasami między wierszami. Inspirujecie, pocieszacie, uczycie i dajecie do przemyśleń. Czasami głaszczecie, a bywa, że ustawiacie do pionu. Dobrze, że jesteście, gdziekolwiek jesteście…

Na koniec rocznicowego wpisu zostawiam dla Was mój wiersz na dobre noce, bo gdy jest dobra noc, jest większa szansa na dobry dzień. Dobrych dni i nocy.

‘Muzyka’ 

Wieczorem parno trzmiel oddycha

Odurzony kuszącymi kolorami

Schował się w wilgotnej dłoni

Zagra basem dziennych wspomnień

Czerwoną melodię maków

Różową symfonię piwonii pękatych

Fioletową kołysankę chabrów

Dobranoc.

P.s. Teraz gdy tekst jest zakończony, widzę jak bardzo książka Plaster miodu, miała wpływ na to o czym dziś napisałam. Wierzę, że tak miało być. Nieśmiało wciskam: „Publikuj”. Powodzenia słowa.

Pozdrawiam Puch :*

Nie wiem, o co dziś zapytać… Tzn. wiele pytań się kołacze po głowie, a także zastanawiam się nad Waszymi pytaniami… Zaryzykuję – jeśli znalazłeś jedno słowo, dla którego warto było czytać, to warto było napisać.

99 komentarzy do “Pierwsza Rocznica bloga. To już rok. To dopiero rok. Dziś popłynę…

  1. Piękny wpis. Gratuluje Kochana Ci tego roku, bloga i rozwoju jaki sie z Tobie poprzez niego dokonał. Wszystkiego najlepszego i dalszych lat tworzenia.

  2. PIękny wpis… taki szczery, osobisty, od serca i prawdziwy. Taki Twój – Ty jesteś w tym wpisie… roziwnęłaś skrzydła… pamiętam jak trafiłam do Ciebie po raz pierwszy – był to wpis o księdzu JAnie Twardowskim – zauroczył mnie, trafił do serca, poruszył…. potem zagubiłam Twój adres, nie mogłam odnaleźć i czułam smutek… chciałam tutaj zagladać i udało się… ponownie trafiłam co bardzo mnie cieszy i teraz będe gościem na stałe (chyba, że mnie wygonisz) Dziękuję za miejsce które stworzyłaś i dziękuję za tę delikatnośc, szczerośc, subtelność ale i to, że masz czas dla rodziny i dla córeczki… piszesz, że gdyby nie blog miałabyś go więcej. Jestem pewna ze dajesz rodzinie i córce wiele miłości i serca… tyle ile tylko możesz ale też n ie można przesadzać w drugą stronę aby ta opieka nie była zbyt “duża” – w żadną stronę nie można przesadzać ale dobrze o tym wiesz i czujesz 😉 Potrzeba też czasu dla siebie i swojej duszy, ciała i umysłu 🙂 Ale nie o tym… Gratuluje rocznicy, życze kolejnych lat, rozwoju i satysfakcji z tego co robisz …. niech to Ci pomaga i rozwija a nie podcina skrzydła… rozwijaj te skrzydła i leć <3

    1. Zaskoczyłaś mnie trochę tym że byłaś tu już kiedyś ,następnie zgubiłaś adres i znowu jesteś… Ciekawe i dobrze że jesteś 🙂 Dziękuję za wszystko. Piszesz o mnie w komentarzu…a ja widzę Ciebie… Pozdrawiam ciepło

    2. Kiedyś trafiłam zupełnie przez przypadek ale nie zapamiętałam adresu… i też nie komentowałam ale zapamiętałam ten klimat <3
      Ciesze się, że ponownie tutaj trafiłam.. tak musiało być, taka była moja ścieżka :*

  3. Ja miałam rocznicę w maju. Dzięki blogowaniu otworzyłam się, poznałam wiele wspaniałych ludzi, zaczęłam żyć pełnią życia. Życzę Ci kolejnych owocnych lat i zadowolenia z tego co robisz.

    1. Dziękuję i życzę Ci tego samego. Prowadzenie bloga otwiera… i daje możliwość poznania wyjątkowych ludzi, którzy lubią słowa pisane, ja takich poznaję 🙂 Pozdrawiam

  4. Znalazłam i to wiele słów, także takich, pod którymi mogę się podpisać.
    Bywa, że gdy napiszemy komentarz pod wpływem emocji i niechcący zrobimy komuś przykrość, to lepiej zastanowić się nad kolejnym, bo to też nauka, by ważyć słowa.
    Gratuluję wytrwałości i pięknych przemyśleń 🙂
    Tort apetyczny i wygląda na lekki – jak puch 😉

    1. Jotko cieszę się że zwróciłaś uwagę na ciasto czuję że lubisz ,czyli tak jak ja ,miło jest dzielić z kimś takie zamiłowanie 🙂 Dziękuję za Twoje słowa… Pozdrawiam

  5. Gratuluję:) Cudny wpis, taki lekki i romantyczny;)
    Nie ma dwóch takich samych osób dlatego nie może być dwóch takich samych blogów. Na każdym czuć inny klimat i to jest fantastyczne! 🙂

  6. Och, tyle ważnych wątków tu poruszyłaś, że dosłownie nie wiem, co Ci napisać… Napiszę więc krótko – Dziękuję 🙂 Dobrze, że jesteś. Że otulasz swoimi puchowymi słowami. I życzę wspaniałej blogowej drogi! Bo wierzę, że to dopiero początek 😘💞❤️

  7. Jesteś bardzo ciekawą osobą. Masz swój własny, niepowtarzalny styl pisania. Delikatny ja puch, który jest darem. Nie można byłoby wymyślić bardziej adekwatnej nazwy. Gratuluję Ci tego roku, ale jeszcze bardziej gratuluję sobie, że na Ciebie „wpadłam”, bo to dobrze o mnie świadczy.
    Życzę sobie i wszystkim Twoim czytelnikom, abyśmy kolejny rok byli obdarowywani delikatnym puchem w postaci słów…

    1. I co ja mam z tym Twoim komentarzem teraz zrobić? 😉 hmm widzę w nim Ciebie – to o czym pisałam we wpisie. Niesamowity jest ten blask, nie mój -Twój. Dziękuję za wiele… Ściskam mocno.

  8. Przede wszystkim gratuluję Ci tego roku! Gratuluję też odwagi. Bo redgowanie bloga to ogromna odwaga. Z tych powodów, o których napisałaś w tym poście właśnie. Wszyscy tutaj mamy tę odwagę. Obserwujemy nasze statystyki i widzimy ile osób nas odwiedza. To satysfakcjonujące nawet, gdy nie zostawiają komentarza. Znaczy, że szukają czegoś… Albo ciekawi ich coś.. A to już sukces. Kiedyś napisałam post, który pozwolę sobie tu wylinkować http://wokolciebie.blogspot.com/2019/04/moj-target.html
    Życzę Ci przede wszystkim dużo radości z tej blogowej pasji 🙂 Pozdrawiam serdecznie, Pola

    1. Poruszyłaś ważną sprawę – każdy kto pisze i prowadzi swojego bloga wykazuje się odwagą. To prawda. Warto o tym pamiętać. I mieć szacunek dla piszących. Mówię o każdym kto tworzy. Dziękuję Ci i życzę tego samego dobrego dnia 🙂

  9. Już kilka razy pisałam Ci, że pięknie i mądrze piszesz.
    Więc pisz tak dalej.
    No i gratulacje z okazji tej Jednej Świeczki.
    I ucałuj ode mnie Jagodziankę. 🙂

  10. Moja rocznica przypadnie 1 stycznia. Staż byłby bardzo długi, bo piszę od 2005r., ale były przerwy w związku z trollami.
    Tobie życzę wytrwałości w pisaniu, bo warto blogować, poznawać wartościowych ludzi, zostawiając po sobie cenny ślad📝🤗
    Pozdrawiam serdecznie przedświątecznie 🎄💚🍵

  11. Gratuluję z całego serca i myślę, że nie ma co żałować czasu poświęconego blogowaniu, skoro nas rozwija, a rozwoju nigdy dosyć. Mój blog życie przewrócił mi do góry nogami, i tak bywa 🙂 Nigdy nie wiadomo do czego nas ta droga poprowadzi. Ważne by iść za głosem serca. Też oblizałam się na widok torcika :)))

  12. Twój blog jest wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju i się wyróżnia stylem pisania i taką… delikatnością, eterycznością. Tytuł bloga rzeczywiście pasuje jak ulał 🙂 Gratuluję pierwszego roku i życzę energii i pomysłów na wpisy na kolejne lata! Często tak jest z tym blogowaniem – poświęcamy czas, który moglibyśmy przeznaczyć na coś bardziej ważnego (ale czy na pewno?…). Mój M. czasami pyta mnie złośliwie, ile już zarobiłam na swoim pisaniu. jednak myślę, że nie wszystko należy przeliczać na pieniądze. Liczą się też inne wartości, a poza tym prowadzenie bloga na pewno jest czynnością, która nas rozwija.

    1. Jest czynnością która rozwija ale też wymaga naszej energii nie jest to łatwe, ale przyjemność też jest i to często. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie 🙂

  13. Czy miejsce, w którym powstaje wpis ma znaczenie? Być może, ja nie mam swojego stałego miejsca na wpisy, kiedyś był to jeden pokój, potem sypialnia, od jakiego czasu kuchnia, a to dlatego, że brak mi własnego kąta i zapożyczam sobie tylko na chwilę. Myślę, że na łazienkę też przyjdzie czas, tym bardziej, że planuję ją remontować. Mam podobnie, mogłabym wciąż być w drodze na szlaku, ale ludzi mnie trzymają w jednym miejscu i muszę się siłą wyrywać 😉

    1. Teoretycznie nie ma znaczenia. Ale ja opisując i łazienkę i łóżko chciałam przekazać coś innego, coś więcej… co podkreśliłam we wpisie 🙂 Dziękuję za komentarz pozdrawiam.

  14. O wielu ważnych i dla mnie rzeczach tu napisałaś. O plusach i minusach, wątpliwościach i radościach. O szczerości, jakakolwiek by ona nie była a nie sztucznym słodzeniu sobie, które do niczego nie prowadzi. Przeczytałam pierwszy raz jednym tchem a potem drugi wolniej. Bo uwielbiam takie szczere, otwarte pisanie. Pisanie jakby rzeka płynęła, jakby łagodnie zataczała kręgi, wpływała w szuwary, w cień a potem znowu wypływała w słonce. A ja płynę z Tobą swoja rzeką. Łączą sie te nasze rzeki. Ja to czuję i usmiecham się do tej myśli.
    I jeszcze o podrózowaniu. Też to lubiłam i nadal lubię. Nawet tak nazwałam bloga “wanderers” – wędrowcy. Ale osiadłam na miejscu i rzadko gdzieś wyjedżam. Teraz podózuję po blogach, po słowach, po myślach, uczuciach i emocjach innych ludzi. To jest piękne. Jest tyle rzek, które poznałam przez ponad siedem lat blogowania. Jedne z nich są ze mną nadal, inne wpłynęły do innego morza, jeszcze inne błyszczą dopiero w oddali, spokojnie czekając na napotkanie. Cieszę się, że trafiłam na Twoją rzekę , Asiu.
    Dziekuję Ci za ten tekst i pozdrawiam Cie bardzo serdecznie, życząc wielu lat blogowania, odnajdywania coraz to nowych powodów by pisać i coraz mniej tych powodów by tego zaprzestać!:-))*

    1. Jak wiersz jest Twój komentarz… To ja chętnie pływam w takich wierszach i poddaję się tej rzece, rzece Twoich słów. Cieszę się że odwiedziłaś blog puch ze słów w jego urodziny, i że odwiedzasz też w inne dni to miłe dla mnie i nie ma co udawać że jest inaczej 🙂 Przesyłam puchowe myśli…

  15. Bardzo lubię, kiedy mogę zanurzyć się w puchu Twoich słów, bo miękkość ciepła jakim otaczasz jest w każdej literze. Lubię Twoją wrażliwość i otwartość na innych. Lubię też to, że wlewasz całymi garściami wiarę w prawdę, szacunek i miłość. Lubię Twoje zrozumienie dla innych i poruszanie się po powierzchniach rożnych. Lubię estetykę i kompozycję zdjęć, co napełniają pięknem. Lubię to, że potrafisz się dzielić.
    Lubię to, że tu jesteś i pozwalasz bym mogła też być.

    Dziękuję
    i życzę Ci poczucia takiej samej radości jak moja, kiedy tu wchodzę.

    1. Urodziny to taki czas radości (ja tak mam i tak czuję) czas upominków i życzeń… I puch ze słów miał właśnie urodziny i przyszliście z upominkami (jasnym słowem), Ty też przyszłaś i wręczyłaś upominek – swoją obecność i dobre słowo, dziękuję… Spokojnych snów, jasnych dni 🙂
      P.s. Nie jestem tylko puchowa…Wiele błędów jest we mnie i nocy… Muszę się jeszcze wiele nauczyć i zrozumieć. To proces.

      1. Umiejętność patrzenia na siebie z dystansem nie jest w dzisiejszych czasach typowa. Wymaga pokory.
        Nie ma idealnych ludzi, ale są tacy, którzy potrafią się do tego przyznać – to niecodzienność.
        Jesteś pełna puchem, a jego miękkie pióra spadają na czytelników z Twoich słów. Błędy pomagają zrozumieć siebie i innych – są konieczne. Dobrze, że potrafisz się z nich uczyć.
        Życzę i Tobie i sobie jeszcze wielu puchowych odsłon w tym miejscu.

  16. W moim rodzinnym domu często pisałam z kuchni. W ogóle lubiłam dużo przesiadywać w kuchni, czytać, pisać itd. Teraz byłoby to niemożliwe, bo za malutką mam.
    “Jak nigdy jeszcze, zależy mi byście przeczytali.” o rany, no to siadam tym bardziej, kawa jeszcze nie dopita na szczęście. 😉

    Oj tak, prowadzenie bloga uczy, zwłaszcza jeżeli często piszesz się za artykuły niecodzienne, jakieś eseje czy inne tego typu prace. Wiele się nauczyłam, bo blog mnie zmotywował, bo chciałam napisać coś, co każdy czytelnik zrozumie. Nauczyłam się nie wikłać w słowach. Dawniej czytało się mnie dosyć trudno i bez słownika nie podchodzić. Ale przecież to nie literatura z XVI wieku, więc ma płynąć z niej przyjemna fala myśli, a nie tortura.
    Bo za każdym czytelnikiem kryją się żywi ludzie, którzy szukają żywi ludzie kryjących się za każdym blogiem.

    Kiedy wspomniałaś o cierpliwości, ja od razu pomyślałam, że jestem okropnie niecierpliwa względem właśnie mojego bloga. Bo mam tyle słów do przekazania, tyle historii do opowiedzenia, a dni w tygodniu tak mało. Mogłabym wstawiać posty codziennie, ale tak się nie robi. Stali czytelnicy by mnie chyba zlinczowali. ;D

    Wydaje mi się, że minus nie jest minusem. Nie wiem jak wyglądają Twoje dni z Jagodzianką, ale czy zaprzeczysz, jeśli powiem, że skupiasz się całym sercem na wychowaniu dziecka i wcale nie brak jej towarzystwa matki?
    Matka musi mieć swoje dwie godzinki na to, co pozwala jej “odtajać”. Zrobić coś, co naprawdę lubi robić. I robić to sama.
    Tak trzeba chociażby dla zdrowia psychicznego.

    “by szkolić się w odpuszczaniu” – szalenie trafne.

    To nie jest chrześcijaństwo. Pisałam ostatnio o tym. “Być chrześcijaninem, to znaczy być człowiekiem pokoju. To nie staranie oto aby być życzliwym. To życzliwość wynikająca z natury. Życie chrześcijanina nie polega na byciu dobrym, lecz chrześcijanin jest dobry z natury.”

    Podoba mi się to co napisałaś o zdjęciach. Kiedyś pewna osoba bojkotowała mnie za wstawianie zdjęć, twierdząc, że rozpraszają czytelnika. Nie zgodziłam się. “Notki-fotki” – powiedział. Uważam, że zdjęcia też mają wielką wartość. Czasami warto jest całkiem milczeć, dlatego napisałam mu, że bliższa jestem stworzenia bloga z samymi zdjęciami, niż takiego tylko dla słów.

    “WC wzniosłych lotów” – napisałam to zdanie, ponieważ (wcale się tego nie wstydzę) mam tam najlepsze pomysły na teksty. Zdradzę Ci największą tajemnicę poliszynela: w mojej książce większość dialogów postała w WC.

    Ozdoby świąteczne? (No chyba nie byłabym sobą, gdybym o to nie zapytała).
    Deczko mnie zaskoczyłaś, myślałam, że osoba interesująca się jogą i ogólnie rzecz ujmując, tą bardziej mistyczną częścią świata, nie interesuje się katolickimi tradycjami.

    Włóczęga, szlaki i podróże muszą być. Gdybym miała dać się z nich usunąć na dłużej niż jeden miesiąc, to bym oszalała. Taka niespokojna dusza jestem, że potrzebuje zmęczyć się od czasu do czasu i odnaleźć spokój w przyrodzie, aby stłamsić ten wewnętrzny chaos. No i ta potrzeba wszędobylskości. Dziś jestem w domu, ale wyglądam przez okno, patrzę na wierchy i pytam samą siebie: dlaczego tam teraz nie jestem?

    Mam nadzieję, że to wszystko się opublikuje, bo internet źle znosi długie komentarze. ;P

    1. Dziękuję za odwiedziny i komentarz, rozbudowany… 😉
      “bliższa jestem stworzenia bloga z samymi zdjęciami, niż takiego tylko dla słów” -uważam, że zdjęcia są jak słowa i zawsze się nimi interesuję.
      Tak, mamy ozdoby świąteczne, mamy choinkę, książki religijne, książki o jodze i książki o różnej filizofii życia, mamy znajomych którzy uprawiają jogę i mamy znajomych księży z każdym z nich rozmawiam i każdy z nich mnie interesuje. Interesują mnie fazy księżyca, czytam o świecie mistycznym, a wieczorem przed snem rozmawiam z Bogiem i usypiam córkę śpiewając kolędy, błogosławię Jagodziankę przed wyjściem z domu i chwytam się Różańca , mój dzień to próbowanie i poruszanie się po różnych powierzchniach, a na szczycie tego wszystkiego siedzi i tak On – Najznakomitszy…Nie wiem czy mnie przygarnie ostatecznie ,ale będę żebrała by dotknąć chociaż rąbka Jego płaszcza. Szukam i nasłuchuję … Pozdrawiam, spokojnego dnia 🙂

      1. Takiego długiego posta napisałaś, to czego się spodziewałaś. ;D “Fajny post, pozdrawiam”? 😛
        Ludzie mnie uczyli, bym nie próbowała nikomu pokazywać gdzie w ich myśleniu leży jakiś błąd. To zwykle jest źle przyjmowane. Chociaż… może nie byłoby przez Ciebie? Wierzę natomiast, że sama natrafisz na to, o co mi chodzi, że zrozumiesz, że Bóg nasz jest Bogiem zazdrosnym i nie chce ludzi podzielonych. Czytaj Pismo. 😉

        1. “Fajny post, pozdrawiam”?- hahaha 😉
          Domyślam się co masz na myśli. Podziwiam Twoją drogę. Natomiast, moja jest trochę inna…, mam jednak nadzieję, że cel mamy ten sam 🙂 Dziękuję i dobrego dnia.

  17. Nam zostało kilka miesięcy do rocznicy bloga. Również uważam że blog ma swoje plusy i minusy. Chciałoby się rozciągnąć dobę, aby móc każdej zachciance poświęcić odpowiednio dużo czasu. Dlatego mam takie poczucie że zaniedbuję blog a jednocześnie, że zaniedbuję inne rzeczy. Dlatego ostatnio staram się odpuszczać. Nie udało się trudno. Wiem, że tam po drugiej stronie monitora są czytelnicy i słuchacze, ale życie jest jedno i nie zawsze da się pogodzić życie z blogowaniem.

    1. Blog to nie życie to dodatek. Prawdziwe życie jest w nas. Tam jest najważniejszy punkt, życie to też miłość tych których kochamy i którzy kochają nas. Blog to miły dodatek, nic na siłę… Pozdrawiam 🙂

  18. Piękne podsumowanie Twojej blogowej przygody :). Ale także i życiowej, bo dla Ciebie blog to miejsce bardzo szczególne, takie, w którym dzielisz się cząstką siebie i tego, co Ci w duszy gra. Ja mam podobnie :). Tak jak piszesz, blogowanie uczy, rozwija, otwiera na innych ludzi. Nie żałuj czasu na pisanie, jeśli to kochasz, to pisz, bo to wypływa z duszy. Dzięki temu stworzyłaś wyjątkowe miejsce, delikatne i puchowe, pełne refleksji, inspiracji, pomysłów. Miejsce ważne dla Ciebie, a także dla wielu innych osób – Twoich czytelników. Twoja córcia będzie coraz starsza i może niedługo usiądzie obok mamy z kartką papieru i będzie pisać o swoich przygodach :).
    Gratuluję Ci, Asiu, Twojego roku. Życzę Ci, aby blog rozkwitał nadal, aby nieustannie dawał Ci radość. Pozdrawiam cieplutko :*

    1. Życzę Tobie też tego czego i Ty mi życzysz 🙂 I znowu widzę Twoją siłę w komentarzu, nie moją… Dziękuję, pozdrawiam ciepło.

  19. Gratuluję pierwszej rocznicy bloga! Zawsze jestem pod wrażeniem rzetelności Twoich wpisów i tym, jak zgrabnie operujesz słowem 🙂 Zaglądanie tu to czysta przyjemność i moc inspiracji 🙂

    1. Dziękuję za odwiedziny za komentarz cieszę się że coś odnajdujesz dla siebie na puch ze słów. Pozdrawiam 🙂

  20. Pięknie podsumowałaś ten pierwszy rok blogowania. Nie jest łatwo pisać o swoich uczuciach. Czasami przemycamy je w podtekście…Powód dla którego zakładamy bloga u każdego jest inny, ale zawsze ma wspólny pierwiastek. Taka tęsknota za poszukiwaniem bratniej duszy! Jeśli wpadniemy na minę, to jest to nasz poligon doświadczalny…Wtedy brzydota sama się demaskuje! Po wyjściu z wc czujemy, że nam ulżyło…Dobre złego początki! Blog stopniowo staje się takim naszym dzieckiem, które może czasami wymyka się spod kontroli, ale w tym przypadku jest łatwiej, bo czujemy go w sobie. Kiedy wyssaliśmy smak życia z sokiem źdźbła trawy i jagodami jedzonymi z jej łodyżki, to determinuje nasze postrzeganie świata. Nawet jeśli zakosztujemy daktyli, to nic go nie przebije. Świętuj swoją rocznicę ze świadomością, że stworzyłaś bloga dla siebie, a im więcej Ciebie w jego treści, tym chętniej będą wracać, bo któż nie chciałby się okryć taką puchową kołderką! Jagodzianka zrozumie, bo szczęśliwa mama, to uśmiechnięta mama! Życzę blogowania po łąkach nad chabrowym sklepieniem i odurzania się zapachem storczyka…Działa jak afrodyzjak!

    1. Dziękuję za puchowy komentarz… Nie jest łatwo pisać o swoich uczuciach, w tym poście odkryłam trochę tych uczuć co łatwe nie było ale wierzę, że może tak miało być. Pozdrawiam ciepło 🙂

    1. ‘Pewien indiański chłopiec zapytał kiedyś swojego dziadka: -Co sądzisz o panującej na świecie sytuacji? Starszy człowiek zastanowił się chwilę i odpowiedział: -Gdy o niej myślę, czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa psy. Jeden jest pełen agresji i nienawiści. Drugiego przepełnia miłość, przebaczenie i pokój. -Który zwycięży? – chciał wiedzieć chłopiec. -Ten, którego karmię… – odpowiedział dziadek’

        1. ‘Nie sądź swojego sąsiada, dopóki nie przejdziesz dwóch księżyców w jego butach.’- Niezwykli Cheyenne

  21. Przepiękny post, plynący prosto z serca. Niestety prowadzenie bloga ma swoje plusy i minusy, ale najważniejsze, że czerpiesz z pisania radość i mozesz sie rozwijac jak i poznawać blogowych znajomych jak i również przyjaciół.
    Wspaniałe podsumowanie roku i życzę Ci kolejnych blogowych lat. 🙂

    1. Hej. Tak są plusy i minusy… Jest więcej plusów ale ja widzę też minusy, wymieniłam tylko jeden minus bo on dla mnie jest najbardziej niewygodny… inne minusy przy tym jednym nie są tak dla mnie istotne. Nie chciałam ich wymieniać ale to nie znaczy że ich nie ma. Jednak teraz cieszę się z plusów i dziękuję za Twój komentarz 🙂 pozdrawiam

    1. Życzę tego samego. Ale przede wszystkim życzę nam dużo radości z …pisania. Bo to jest dla mnie najważniejsze mimo że komentarze też są zacną częścią bloga. Pozdrawiam 🙂

  22. Obyś miała siły i chęci do dalszego pisania, bo bardzo przyjemnie mi się Ciebie odwiedza:)
    A z tymi komentarzami faktycznie przyznaję, że są inspirujące. U mnie niektóre lądują w kajecie z pomysłami do wykorzystania:)

    1. Tak, siły czasami mile widziane 😉 Dziękuję za odwiedziny i życze Ci dobrych nadchodzących Świąt. Pozdrawiam

  23. Piękny wpis i gratuluję pierwszej rocznicy. Przyznam się, że kilka razy uśmiechnęłam się pod nosem, bo kilka rzeczy również dla mnie jest bliskie. Chociażby to jak pisałaś o komentarzach. Kiedy zaczynałam pisać o świętach bardzo się bałam o to jak te notki zostaną odebrane. Jednak kiedy zaczęłam dostawać komentarze o tym, że coś wnoszą do życia tych, którzy je czytają to było to dla mnie największą motywacją ;).

    Pisanie bloga wymaga nakładu czasu i pracy, ale dla mnie jest czymś fascynującym, i robię to od lat.

    1. Tak, czas i praca – blog to nie tylko przyjemność ,ale też jakaś odpowiedzialność… A komentarze są częścią bloga. Bardzo dziękuję i ciepło pozdrawiam 🙂

  24. .. jestem z rewizytą i bardzo się cieszę, że trafiłam na pierwszą rocznicę bloga i Twój niezwykły post 🙂
    ..gratuluję i życze kolejnych uroczych lat, pełnych radości i satysfakcji z pisania 🙂

    ..bloguję już troszkę lat, a zaczęłam pisać na Onecie dokładnie 12 marca 2005 , później była Interia, ale zamknięto i tą platformę blogową..

    – pozdrawiam serdecznie!

    1. Witaj. Zainteresowały mnie Twoje wiersze. Dziękuję za odwiedziny. Mało jeszcze wiem to dopiero rok blogowania, jedno co wiem to to, że lubię słowa pisane 🙂 Pozdrawiam

  25. pierwszy mój rok blogowania polegał na odkryciu nowej zabawki i eksploatowaniu jej do ostatnich granic, do tej pory zresztą nie osiągniętych, do tej pory mi się ta zabawka nie znudziła, jedynie częstotliwość tworzenia jakby trochę siadła, gejzer pomysłów sporo przygasł, jakby się ustatkował? 🙂

    ale dla mnie blog to nie tylko same kompozycje tekstów, fotek i filmików, klipów muzycznych… to także ludzie, których by się nie spotkało i nie gadało z nimi, gdyby nie ten sport… a ludzie jak to ludzie, tak jak w realu, jedni przychodzą, drudzy odchodzą, są znajomi bliżsi, dalsi, czasem bardzo bliscy /np. moja obecna Lady wzięła się z blogosfery, spiknęło nas wspólne hobby i z bloga zrobił się real/, ale żeby nie było za dobrze, to także spotyka się typy mało ciekawe i jakoś z tym sobie trzeba radzić…

    ale najważniejsze, to nie brać tego wszystkiego zbyt na poważnie, “it’s only blog”, tu jest tak samo jak z całym życiem: “it’s only life” 🙂

    pozdrawiać świątecznie jzns 🙂

    1. Napisałeś bardzo ważną rzecz, o której niby wiedziałam, ale dziękuję za przypomnienie – “ale najważniejsze, to nie brać tego wszystkiego zbyt na poważnie” 🙂 Pozdrawiam i dobrego dnia życzę.

  26. Pięknie to wszystko opisałaś, jestem pod wrażeniem, że tak lekko potrafisz o czymś napisać. Życzę Ci kolejnych wielu takich urodzin i wielu inspiracji. Korzystając z okazji życzę również wesołych świąt oraz szczęśliwego Nowego Roku. 😉

    1. Ja też życzę dobrych i zdrowych Świąt Bożego Narodzenia i bardzo dziękuję za odwiedziny. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  27. Trafiłam do Ciebie całkiem przez przypadek i sama nie wiem jak, nie pamiętam ale to jest nie istotne ale istotne jest to że zakochałam się w Tobie 🙂 tak… i ta miłość trwa już jakieś pół roku 🙂 jesteś dla mnie kimś wyjątkowym, jedynym w swoim rodzaju… uwielbiam Twoje teksty, Twoje pisanie i czasami mam wyżuty sumienia, że nie mam czasu zajrzeć i i być tu regularnie. A jak mam już tą chwilę to do Ciebie pierwszej biegnę 🙂
    Gratuluje rocznicy i cieszę się że byłaś rok temu w tej łazience i wzięło Cie na pisanie 🙂
    Cieszę się ze jesteś 🙂

    1. To ja dziękuję, że coś Cię zaciekawia na puch ze słów, że odwiedzasz, za słowa dziękuję … Ciepło pozdrawiam i ściskam 🙂

  28. TYlko rok? Naprawdę? To niemożliwe, że nie pisałaś wcześniej. Zaskoczyłaś mnie. Co do tego, że każdy blog ma swój charakter zgadzam się tylko częściowo. Moim zdaniem tylko te najciekawsze go mają. Wszystkiego dobrego :*

    1. Tak tylko (aż) rok. Sama siebie też zaskoczyłam… 😉 Każdy blog to zupełnie inny świat i niech tak będzie… Pozdrawiam ciepło.

  29. Cudownie piszesz o córeczce. Czuję się to jak ją kochasz. Posty są piękne i konkretne. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Ten blog jest piękny i magiczny. Jeden z moich ulubionych. Z przyjemnością tu wracam po nowe treści.

    Ściskam najmocniej.

    1. Bardzo to miłe co napisałaś… motywuje mnie do pisania i do dobrych myśli. Dziękuję… Dobre myśli wysyłam 🙂

  30. Uśmiechnęłam się lekuchno, gdy przeczytałam, że już rok prowadzisz bloga! :-)))
    Moje pisanie zaczęło się w 2004 roku, w Dziennikach Twojego Stylu. Potem, od 2006r, pisałam na Bloxie, do momenty, gdy zlikwidowano tą platformę. Od marca tego roku, piszę na blogspocie, i mam nadzieję, że już nie będę musiała się przeprowadzać!
    Pisanie bloga, to najfajniejsza przygoda mego, dość już długiego życia! Ileż ja pięknych ludzi spotkałam, ilu poznałam w realu. Ile bliskich przyjaźni, koleżeństwa! To w ogóle trudno wyrazić! Trzeba w tym tkwić, dzień za dniem, miesiąc za miesiącem, rok za rokiem!
    Pozdrawiam serdeczni u progu tego, co Ty juz przeczuwasz, ale nie wiesz tak do końca, jak to będzie!
    Ja już wiem!
    Cudnie!

  31. Witam. Tak to jest aż i tylko rok 😉 Dużo i mało, zależy jak leży… Bardzo długo już piszesz, to dopiero jest doświadczenie! Podziwiam i ciepło pozdrawiam.

  32. Szczęścia, co radość daje,
    miłości, co niesie pokój,
    wiary w sercu, co nadzieję prowadzi,
    dni wypełnionych do końca,
    nowych wschodów słońca i światła w mroku 
    A przede wszystkim 
    Wszystkiego, co najbardziej oczekiwane i wyśnione
    Wszystkiego, co zdrowiem nazywamy
    Na wszystkie dni Nowego Roku  

  33. To nie prawda, żę czas który poświęcasz na blogowanie jest czasem zabranym Jagodziance.
    Popatrz na to z innej perspektywy: jesteś matką, ale jesteś też kobietą, człowiekiem, osobą o odrębnych zainteresowaniach. KAŻDY musi mieć trochę czasu tylko dla siebie, dla swoich pasji, marzeń, czas bez innych. Jeśli go nie będziesz miała – zwariujesz, będziesz nieszczęśliwa. To nie ma kompletnie sensu. Blogowanie jest czymś co kochasz, co Cię interesuje, a przecież macierzyństwo nie sprawia, że automatycznie tracisz zainteresowania.
    Owszem, musisz podzielić swój czas na więcej kategorii, ale nadal – musisz mieć jakąś odskocznię 🙂

    I muszę przyznać, że bardzo piękny wpis, jeden z piękniejszych na Twoim blogu 🙂 W pewnym stopniu intymny. Szczery i ciepły.
    I na rocznicę życzę Ci, żeby blogowanie nadal pozwalało Ci odkrywać “nowe lądy”, aby inspirowało i uczyło nowych rzeczy. Aby czasem dawało do myślenia, ale przynosiło szczęście.
    Trzymaj się!

  34. I to jest to o czym wspomniałam w moim wpisie : komentarze które są dalszą częścią opowiadania, dziękuję 🙂 Tak teraz z perspektywy czasu widzę że wpis jest w pewnym stopniu intymny, nie planowałam, samo poszło… A Ty zauważyłaś… Pozdrawiam serdecznie

  35. Gratuluję rocznicy i oby takich rocznic było w przyszłości więcej 🙂 A połączenie domatora z podróżnikiem się zdarza. Mam podobnie, najbardziej bezpiecznie czuję się w domu, ale coś mnie ciągnie w plener, ale zbyt długa podróż sprawia, że chcę wracać do domu. Ludzie są pełni sprzeczności 🙂

    1. “najbardziej bezpiecznie czuję się w domu, ale coś mnie ciągnie w plener” – super że mnie rozumiesz, dobrze to podsumowałeś 🙂 I ta sprzeczność…coś w tym jest… pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *