Naturalne olejki eteryczne. Natura schowana w małych buteleczkach.

Naturalne olejki eteryczne. Natura schowana w małych buteleczkach.

Przyszedł maj. Fioletowym zapachem zatańczył pod mym oknem. Zapukał w szybę, pastelowym kolorem wiosny. Otworzyłam na oścież… Okno. Oczy. Usta z zachwytu. Uszy. I serce. Zatańczyłam tak, jak mi zagrał. Zaśpiewałam tak, jak nakazał – z radosnym natchnieniem.

Czekałam

Jestem –  odpowiedział – a mi przeszły dreszcze.

Dreszcze, bzami malowane.

Dni majowe są dla mnie wyjątkowymi dniami. Zwłaszcza te dni, które zaczynają majowy miesiąc… Maj to mój miesiąc. I jestem podekscytowana i otwarta na to, co niesie, na to, co daje, na to, co obiecuje. Obiecuje wiele – naturę, która wybucha jak kolorowa tęcza na błękitnym niebie. Maj eksploduje tym co najpiękniejsze – kwitami, zielonymi liśćmi, które rozsiadły się wygodnie na koronach drzew, trawą, powietrzem… Czuję w powietrzu majowe opowieści, które mogą zawrócić w głowie

Maj jest kobiecy, romantyczny i tak bardzo wyczekiwany po sennej zimie… Maj jest jak sukienka, roztańczona na łące po deszczu. Tańczy, wiruje, szaleje… Maj jest jak dziewczyna, która idzie przed siebie, boso, z koszykiem w ręce… i zbiera… Zbiera kwiaty i zioła – klejnoty natury. A później siada na drewnianej ławce, która zakotwiczyła pod równie drewnianym domem i przygotowuje nalewki, syropy, herbaty, leki i olejki z darów natury… Naturalne i dziś tak bardzo potrzebne.

Maj to początek obfitości.

„Suknie w kolorach tęczy

Roztańczone na wszystkich ramiączkach,

Ozdobione listkami, wstążkami

I kwiatkami w majowych pączkach”

 A jeśli mowa o obfitości.

To jest coś, co obficie pachnie i wspiera.

Obficie czaruje…

 

*

Wszyscy znaleźliśmy się w czasie, w którym obecnie nie jest wygodnie. W czasie, który utrudnił wyjścia i spotkania z naturą. Utrudnił… A przecież to właśnie natura może nam pomóc, przede wszystkim natura. W przyrodzie warto szukać pocieszenia, odpowiedzi i obfitości… I właśnie w tym czasie izolacji społecznej, utrudnionego kontaktu z naturą przyszła do mnie podpowiedź zamknięta w brązowych buteleczkach.

Olejki.

Naturalne olejki eteryczne.

Aromaterapia.

Odnalazły mnie właśnie teraz, nie wcześniej, nie później. Gdy przyszedł na nie czas, gdy przyszedł czas odpowiedni dla mnie, zapukały do moich drzwi, jak maj, subtelnie, ale z radosną odwagą. Odpowiedź, na wiele moich pytań. To jest dobry czas na przyjrzenie się olejkom eterycznym, które obiecują wiele. I wielu już im zaufało

Gdy nie możemy wyjść do natury, natura przychodzi do nas.

I pachnie…

I leczy…

Otula jak gałęzie poczciwej wierzby…

 Jestem na początku mojej drogi, olejkowego szlaku, który ma mnie prowadzić do tego, co lepsze, bardziej zrozumiałe, pobudzające, kiedy tego potrzebuję, a wyciszające, gdy sobie nie radzę…

Uczę się.

Poznaję.

Daję szansę.

Swoim rytmem i do swojego rytmu dopasowuję filozofię olejków eterycznych. Dopasowuję  do mojej filozofii życia… Dopasowuję aromaterapię do mojej codzienności. Pozwalam naturalnym olejkom wkraczać do mojego życia, do moich myśli, do moich potrzeb. Tak jak ja to czuję. Intuicyjnie. I właśnie intuicja podpowiada mi, że warto spróbować, że warto szukać, poznawać, próbować, zwłaszcza wtedy gdy fundamentem czegoś jest natura. Więc olejki zaczęły wkraczać do mojego życia, ale spokojnie, bez pośpiechu, subtelnie, otulają mnie, na tyle na ile im pozwalam. Każdy robi to inaczej, każdy czuje inaczej i każdy potrzebuje czegoś innego z różnym nasileniem i z różną częstotliwością.

O olejkach słyszałam już dawno temu i raz na jakiś czas czytałam o nich. Przecież sama już od dłuższego czasu stosuję kąpiele solne właśnie z dodatkiem olejków eterycznych, pisałam o tym, gdy opisywałam moje wieczorne rytuały Tu, zapraszam, bo jest tam garść sprawdzonych, fajnych porad i przepisów.

Jednak to nie było jeszcze to. To nie była olejkowa filozofia i nie na taką skalę i z takim zrozumieniem jak jest dziś. Przede wszystkim popełniałam błąd.

Podgrzewałam olejki w kominku. Tzn. wkrapiałam kilka kropli do wody, którą podgrzewała zapalona świeca. Olejki w takiej wysokiej temperaturze tracą lecznicze właściwości, jeśli nie wszystkie, to znaczącą część. I większy sens się kończy. Co prawda pachnie… Ale już wiem, że olejki mają do zaoferowania dużo więcej niż tylko zapach… Olejki to nie tylko zapach

Olejki to naturalne, sile lekarstwo na wiele dolegliwości, i trzeba uważać, by nie niszczyć tego, co mają cennego do zaoferowania dla nas.

Gdy zrozumiałam, że kominek nie jest dobrym rozwiązaniem, dowiedziałam się o dyfuzorach i wszystko się zaczęło…

 

Dyfuzor

Szukałam, dopytywałam, czytałam. A im więcej wiedziałam, to byłam coraz bardziej na Tak i czułam, że obrałam dobry kierunek. Wszystko zaczęło się od tego, że chciałam rozpylać olejek z Drzewa Herbacianego, bo wiem, że jest znakomitą pomocą w czasie przeziębienia, zarazków i wirusów. Sprawdza się w czasie wirusowej zawieruchy, czyli teraz… Moja mama od wielu już lat zawsze ma ten olejek w domu. To jest jedyny olejek, który zawsze był w moim rodzinnym domu i nadal tam jest. Ten olejek znam najlepiej, bo moja mama od zawsze wierzyła w jego moc i był u nas stosowany na różne sprawy i kłopoty. Olejek z Drzewa Herbacianego oczyszcza, dezynfekuje, leczy. Jednak dopiero teraz wiem, że ma też inne zastosowanie, bardziej emocjonalne i duchowe. Ten olejek oczyszcza też przestrzeń, atmosferę z tego, co ciężkie i przytłaczające, jest znakomity po trudnych rozmowach i niewygodnych odwiedzinach w naszych domach…

Tak, tak olejki leczą i ciało, i umysł, ale też emocje, to co na zewnątrz i to, co w nas…

Więc gdy zrozumiałam, że kominek niszczy wiele dobrych właściwości olejku z Drzewa Herbacianego, poszukałam i wybrałam  dyfuzor. Ten olejek zabija zarazki, bakterie i wirusy, więc dziś bardzo często dyfuzję go w domu. Teraz wiem, że to ma sens i przynosi efekty. Ochronę.

Dyfuzor pomaga w:

* Oczyszczeniu/odświeżeniu powietrza

* Relaks

* Nawilżenie

* Pomaga odstraszać owady

* Zmniejsza ilość kurzu w powietrzu i usuwa napięcie elektrostatyczne z powietrza.

Ale, ale…

To dopiero początek, bo sam dyfuzor na nie wiele się zda. Potrzebne jest paliwo olejki. Gdy jest dyfuzor i paliwo, to machina rusza pełną parą i ku dobremu. Razem dają to, czego szukamy. Relaks i pomoc. Pomoc dla ciała i ducha. Czyli proste i mądre połączenie. Gdy dostarczamy wsparcia dla naszych ciał i umysłu, razem i równo, jednocześnie, wtedy można się spodziewać zaskakujących efektów. Połączenie sił i działanie na kilku płaszczyznach daje nadzieję, i często ta nadzieje rozkwita i staje się obfitą prawdą.

Jest bardzo dużo dyfuzorów na rynku, trzeba uważać, by nie kupić lipy. Poczytać, sprawdzić opinie. Wybrać cichy, łatwy w obsłudze i taki, który nadaje się do olejków eterycznych, bo jak już wiem, nie wszystkie się nadają… A to ważne, by wszystko współpracowało, grało i jedno wspomagało drugie, by machina dobrze pracowała.

 

*

I wtedy poznałam kobietę, która pomogła mi zacząć rozumieć świat olejków, która swoją otwartością, ale i zaangażowaniem i taką prostą chęcią pomocy zaczarowała mnie olejkową filozofią. Agnieszka pojawiła się na mojej drodze w momencie, w którym tego potrzebowałam i szukałam, w momencie w którym byłam gotowa. Zaciekawiła mnie nie tylko olejkami naturalnymi, ale zaciekawiła mnie też jej postawa – pasja, wiedza i ciepłe, kobiece bycie… Co ciekawe, robi to w sposób naturalny. A czemu? Bo ona w to wierzy i ufa temu i  drugi człowiek to wyczuwa i pozwala się ponieść opowieści którą maluje Agnieszka.

Przegadałyśmy przez telefon już kilka godzin… Tak, można rozmawiać długo o olejkach, ale z Agnieszką, można porozmawiać o życiu. Interesuje się wieloma aspektami życia, dobrego życia, życia, które ma być przyjemnością, a nie kulą u nogi. Jednak by tej kuli nie ciągnąć, musimy pomóc życiu i ona o tym wie. Wie, że zdrowe odżywianie, aktywność fizyczna, pozytywne myślenie, homeopatia, brak chemicznych leków, witaminy, minerały, otwartość, życie w zgodzie ze sobą i wreszcie naturalne olejki dają rezultaty i mogą prowadzić do dobrego życia. Do lepszego życia. Połączenie. Wybór tego, co nam pomaga, a eliminacja tego, co szkodzi.

Wszyscy o tym wiemy, ale nie wszyscy to stosujemy.

Agnieszka jest zakochana w olejkach eterycznych. Tak czuję, gdy z nią rozmawiam, gdy czytam co pisze, gdy widzę jak żyje. I wiem, że ona widzi sens i rezultaty w stosowaniu olejków. A ja widzę po niej, że to musi działać. Jest opanowana, cierpliwa, jest tu i teraz. Bardzo lubi się dzielić wiedzą i doświadczeniem, sama podkreśla, by oddawać światu, by podawać dalej, by nie trzymać informacji tylko dla siebie. Dobro wraca. Dając – dostajemy.  To widać, to słychać, to czuć… (Pachnie to wszystko).

Można się od niej wiele nauczyć, dowiedzieć, zainspirować.

Mnie zainspirowała do tego, by dać szansę olejkom, by dać szansę sobie. Nienachalnie, mam wrażenie, że do olejków nie można nikogo namówić i zmusić… To jest inny rodzaj poznania, zaufania, wyjątkowy rodzaj opowieści. To jest historia, którą wcale nie jest łatwo opisać. Historia, którą trzeba poczuć i napisać samemu…

Na co zwróciłam jeszcze uwagę:

Na to, że Aga, używa olejków praktycznie do wszystkiego. Jej codzienność jest wypełniona olejkami od rana do wieczora. Olejki można stosować na różne sposoby i ona tak robi. Praktykuje. Nie teoretycznie, ale w praktyce i to jest ciekawe. Jak się okazuje, naturalne olejki eteryczne mają szerokie zastosowanie. Działają wielopłaszczyznowo. I to jest zaskakujące…

Znalazłam na blogu Agnieszki takie słowa i chciałam by pojawiły się one też tu, na puch ze słów:

„Emocje mają wzór energetyczny i unikatowe częstotliwości, które mają wpływ na podział komórkowy, na funkcje organizmu, pracę hormonów i cyrkulację krwi w systemach naszego ciała. Tak jak myśli są językiem umysłu, emocje są językiem ciało. Umysł, ciało i duch to jedna całość, nie mogą istnieć osobno. Gdy wyruszymy w podróż po zdrowie, sama dieta i ćwiczenia nie wystarczą – nie możemy pominąć zdrowia emocjonalnego i duchowego”

 

I olejki przychodzą z pomocą i wspierają zdrowie emocjonalne i duchowe.

 

Olejki

„Olejki eteryczne to naturalne związki aromatyczne występujące w nasionach, korze, łodygach, korzeniach, kwiatach i innych częściach rośliny”.

 

Pachną i mają ogromną moc.

Naturalne olejki eteryczne to esencja rośliny. Eliksir. Świat natury (więc i olejków) jest światem bogatym i obfitym.

O potędze olejków wiedzieli już Egipcjanie 4500 lat p.n.e. , były one ich codziennością. A termin aromatoterapia wymyślił francuski chemik Rene Mauryc Gattefosse . Napisał książkę z dziedziny  naturalnego leczenia pt. „ Aromaterapia  – olejki eteryczne- hormony roślinne”.  Zainspirowany własnymi doświadczeniami, zaczął zgłębiać wiedzę i w sposób naukowy przekazywać ją dalej. Własne doświadczenia? Rene bardzo szybko wyleczył oparzenie ręki, zanurzając ją w pojemniku z czystym olejkiem lawendowym, rany zostały zaleczone w ciągu kilku godzin, nie pozostały żadne blizny. I tak się wszystko zaczęło.

„Stosowanie olejków eterycznych wykracza daleko poza ich aromatyczny urok”.

 

Olejki można stosować na wiele sposobów:

* Wąchanie

* Wdychanie

* Inhalację

* Masaż

* Kąpiel

* Stosowanie zewnętrzne

* Stosowanie wewnętrzne

 

Stosowanie wewnętrzne?

Tak, jak najbardziej. Jest tylko jeden i najważniejszy warunek. Olejki takie muszą być ze sprawdzonego źródła, posiadać certyfikaty, informację o tym, że mogą być stosowane wewnętrznie, powinny być to olejki najwyższej klasy. Sprawdzone, przebadane, a ich czystość powinna być potwierdzona badaniami. Udokumentowana. Takie olejki nie należą do najtańszych, bo do ich produkcji jest zaangażowanych wielu ludzi, ale przede wszystkim cały proces pozyskiwania takiego eliksiru z roślin jest złożony, pracochłonny, wymaga precyzji, cierpliwości, wiedzy i sporych nakładów finansowych. To wszystko składa się na całość, każdy element tworzy cudo schowane w ciemnej buteleczce. Takimi olejkami są zapewne olejki od doTERRY, olejki, które są na wysokim poziomie, dają nam czystą naturę i bezpieczeństwo.

By stworzyć jeden olejek lemon/cytrynowy w małej buteleczce doTERRA wykorzystuje około 45 cytryn…

Gdy zobaczyłam ceny tych olejków, byłam zdziwiona i zaskoczona. Jednak z czasem, gdy zaczęłam zgłębiać wiedzę o olejkowym świecie, czytać i szukać informacji zrozumiałam, że inaczej być nie może. Wysoka cena w tym przypadku świadczy o wartości i skuteczności olejków. Te olejki nie są tworzone tylko po to, by ładnie pachnieć, one mają leczyć. Leczyć stany emocjonalne i fizyczne. Pocieszający jest fakt, że są tak bardzo skoncentrowane, że na wiele dolegliwości wystarcza już 1 kropla, i nie trzeba używać na raz pół butelki!

„Jeśli kiedykolwiek sprawiły Ci radość podarowane róże, spacer wśród pól lawendowych lub zapach świeżo ściętej mięty, doświadczyłeś aromatycznych właściwości olejków eterycznych”.

 Jestem na początku tej drogi… Drogi, która pochodzi z natury, a to dla mnie bardzo ważne. Olejkowa filozofia pomału wkracza do mojego życia i codziennych rytuałów. Już kilka takich rytuałów sobie wypracowałam. Chciałabym dziś opisać kilka olejków eterycznych, które sprawdziłam już na sobie i moich bliskich. Dziś nie opiszę wszystkiego, bo na wszystko nie przyszedł jeszcze czas. Uczę się, poznaję, oswajam… To nie ostatni wpis o aromaterapii im więcej będę poznawała i im więcej zostanę zainspirowana, to częściej będę o tym wspominała i dzieliła się tym, czego doświadczam.

Staram się działać intuicyjnie. I intuicyjnie wybrałam na początku kilka olejków. Co mi się podoba w tych olejkach?

Opisy/działanie fizyczne.

Opisy/działanie emocjonalne, duchowe…

 

On Guard

To był pierwszy olejek, jakim się zainteresowałam, w obecnie panującej sytuacji. Szukałam czegoś do dyfuzora co będzie odkażać powietrze. Chciałam zacząć wdychać coś, co będzie chroniło przed zarazkami… I wiadomości/informacje o tym olejku rozpoczęły moją dalszą przygodę z aromaterapią i kolejnymi olejkami.

On Guard oznacza ‘Na straży’

Jest to mieszanka zawierająca olejki z dzikiej pomarańczy, goździków, liści cynamonu, kory cynamonu, liści eukaliptusa i liści rozmarynu.

Pachnie pięknie, jak Święta…

Ten olejek wspiera naturalną ochronę organizmu, chroni przed zagrożeniami środowiskowymi, wzmacnia odporność organizmu. Posiada energetyzujący i podnoszący na duchu zapach.

Zwany też „Olejkiem złodziei”.  

„Mieszanka znana od czasów średniowiecza. W czasach dżumy nieliczni szabrownicy (stąd nazwa mieszanki) nacierali stopy, dłonie, okolice ust i skronie mieszanką olejków z goździka, cynamonu, eukaliptusa, rozmarynu i cytryny co miało chronić ich przed zarazą.”

Znakomity olejek na teraz (wirusowy czas), na zimowe ciemne dni, na przedwiośnie, na czas bożonarodzeniowy, na spadek nastroju, na przeziębienia i choroby. Chroni i wspomaga.

Zastosowanie:

* Dyfuzor

* Wewnętrznie (1 kropla na około 100-200 ml płynu)

* Miejscowo (nanieść jedną kroplę na wybrany obszar ciała).

 

Przy wrażliwej skórze warto rozcieńczać olejki eteryczne w oleju bazowym np. kokosowym. Środki ostrożności jak zawsze muszą zachować kobiety w ciąży i małe dzieci! Przed zastosowaniem warto i trzeba zapoznać się dokładnie z zastosowaniem, dawkowaniem i przeznaczeniem! Unikać kontaktu z oczami. Dzieci nie mogą stosować olejków wewnętrznie!

P.s. Właśnie, teraz gdy do Was piszę, z dyfuzora unosi się zapach ‘Olejku złodziei’, który stoi na straży

Peppermint/ Mięta pieprzowa

A to był pierwszy olejek doTERRY jaki powąchałam i zastosowałam. Nie da się tego opisać. Zapach jest pozytywnie powalający. I o tym trzeba napisać.

Zapachy tych olejków są nieziemskie, takie jak natura.

Intensywne, ale jednocześnie subtelne.

Trudno to zrozumieć i opisać.

Pachną autentycznie i namacalnie, prawdziwie i unoszą wysoko

To był taki poranek, który daje w kość, bo noc dała w kość. To był taki poranek, że chce się płakać, tylko na łzy nie ma sił. To był poranek, w którym człowiek nie wie jak się ruszać, by nie wysadziło głowy z bólu. Więc człowiek stara się nie ruszać. Jest nieprzytomny i rozbity. Zmęczony, zmęczony to mało powiedziane.

Odkręciłam buteleczkę Peppermint. I świat się zatrzymał. Jestem wielką fanką mięty i pijam miętową herbatę praktycznie codziennie.

Ale to, czego doświadczyłam, wylewając jedną kroplę na dłonie, rozcierając i wdychając następnie z zamkniętymi oczami, nie da się zapomnieć i opisać.

Świat zawirował. W głowie wirowało.

A ja… A ja doznałam szczęścia, pobudzenia i pomocy. Namacalnej pomocy w bólu głowy.

Jedna kropla.

Jedna kropla olejku Peppermint to tak jak około 30 filiżanek herbaty miętowej!

Dlatego doznałam takich doznań

Na każdego z nas działa co innego, i w trochę inny sposób. Bywa, że to, co działa na jednego, na drugiego podziała słabo. I na odwrót. Z olejkami trzeba nauczyć się współpracować, nie wymagać. Słuchać zapachu. Słuchać swojej intuicji. I postarać się połączyć swoją intuicję z zapachem natury… Z właściwościami natury.

Olejek Peppermint znakomity na ból głowy, na pobudzenie umysłu i ciała, na trawienie, oczyszcza, wspiera układ oddechowy itp.

 

Wild Orange/ Dzika pomarańcza

A to był drugi olejek, jaki powąchałam, zaraz po tym, jak olejek Peppermint pomógł mi w szybki sposób stanąć na nogi.

Radość i optymizm, tak mogę zdefiniować zapach Wild Orange. I znowu ta subtelna intensywność. To było dobre połączenie: najpierw mięta, a za chwilę dzika pomarańcza. Odżyłam. Obudziłam się i nabrałam chęci do działania. Wkropiłam oba olejki do dyfuzora, po jednej kropli każdego. I pokój wypełnił się energią i zapachem, który mówi:

Będzie dobrze…

 Wszystkie olejki cytrusowe można wkrapiać do szklanki wody i pić najlepiej rano. Jedna kropelka na szklankę wody. Znakomicie sprawdza się do tego Wild Orange i Lemon/Cytryna który oczyszcza organizm, a jak to smakuje…?

Jak wakacje.

Delikatny afrodyzjak.

„Olejek pomarańczowy jest bogaty w monoterpeny i posiada właściwości energetyzujące i stymulujące. Ten składnik daje dzikiej pomarańczy zdolności oczyszczenia i odświeżenia”.

Może być stosowany:

* Wewnętrznie

* Zewnętrznie

* Dyfuzor

Podnosi obniżony nastrój, stanowczo i lekko zarazem…

 

Balance

Zapach lasu, drzew, natury. Jednak gdy ja go wącham mam wrażanie, że czuję zapach pnia drzewa. Nie liści, nie kory, nie gałęzi, ale właśnie czuję pień, dużego, dorodnego, zdrowego drzewa… Magia. Leśna magia. Magia drzew.

To jest wyjątkowy olejek dla wielu osób, które go stosują. Opis jego właściwości jest jak pieśń, wiersz, książka… Spokojna opowieść.

Dałam się porwać opowieści, jaką maluje Balance:

 Balance pomaga zachować spokój. Przynosi wewnętrzną równowagę. Pomaga przy stawianiu sobie celów. Pomaga skupić się na tym, co dla nas ważne. I tak jak drzewa uczy:

Wytrwałości.

Siły.

Ugruntowania.

Cierpliwości, jaką mają drzewa.

Samodzielności.

Odpowiedzialności.

Gdy czytam o jego właściwościach, przed oczami staje (wyrasta) mi las, drzewa… I ten olejek pachnie jak las, jak drzewa. W obecnej sytuacji, gdy wyjścia do lasu były utrudnione, a nawet zabronione olejek Balance przychodził z pomocą. On zabiera nas z tego, co betonowe do tego, co drewniane, naturalne. Bardzo wyraźnie to odczuwam. Ten olejek leczy nie tylko ciało, ale chyba przede wszystkim zmysły, emocje, duszę. Leczy lasem, a las ma właściwości lecznicze, o czym kiedyś pisałam Tu, wszystko się zgadza, że las jest w nas

 Znakomicie się sprawdza gdy po przebudzeniu wmasujemy 1 kropelkę w stopy (olejki bardzo dobrze przenikają do organizmu człowieka właśnie przez stopy, i tam bardzo często są aplikowane) i możemy pewnie zacząć dzień. Uziemienie.

A wieczorem przed snem wprowadzi nas w stan relaksu i wyciszenia, spokoju, którego dziś tak wielu z nas potrzebuje.

Lavender

 Lawendę zostawiłam sobie na koniec opisu, bo z lawendą też najczęściej kończę dzień. Zdarza mi się zastosować lawendę w ciągu dnia, gdy boli głowa, w połączeniu z olejkiem Peppermint działa cuda – mieszam po 1 kropli tych olejków, dodaję odrobinę oleju kokosowego i wmasowuję w skronie i czoło, uważając na oczy! Wykonuję delikatny masaż. Bardzo ważny jest też przy tym odpoczynek. By zatrzymać się przynajmniej na 15 min, pozwolić olejkom zadziałać.

Chyba każdy zna zapach lawendy, czasami w różnych kosmetykach pachnie ona…hmm kiczowato, oklepanie, mało przekonująco. Też tak myślałam i tez tak to czułam… Do momentu jak nie powąchałam olejku Lavnder doTERRA. Jest moc, jest siła, jest natura schowana w małej buteleczce! Nie ma kiczu, nie ma nudy, jest potęga lawendy, jest tak prawdziwa, że gdy zamykam oczy, to przenoszę się na fioletowe, szumiące wiatrem lawendowe pola. I spaceruję… Spacer, który pomaga uspokoić myśli i ciało.

Można zaparzyć ulubioną herbatę i dodać po jednej kropli olejku lawendowego, miętowego i cytrynowego – pełen relaks.

Lawenda ma wiele zastosować i posiada wielką moc. Jednak przede wszystkim jest znana ze swoich właściwości wyciszających i relaksujących. Pomaga w zasypianiu i wspiera dobry, spokojny sen. Często przed snem włączam dyfuzor właśnie z 2 kropelkami olejku Lavender. Można skropić poduszę, jedną kropelką. I można też wmasować w stopy.

A, że moja Jagodzianka wyjątkowo wieczorem przed snem nabiera ochoty na harce i swawole, to robię jej masaż stópek- olejek lawendowy + kilka kropli oleju kokosowego. Pachnie w całym domu. To dobry olejek na powstrzymanie Jagodziankowych szaleństw… A ja wmasowuję lawendę w nadgarstki, zamykam oczy, wdycham i już mnie tu nie ma, bo jestem na fioletowym polu

*

Naturalne olejki eteryczne to podejście holistyczne do życia, zdrowia, codzienności. Olejki eteryczne są tajemnicą, ale tajemnicą, która pozwala byśmy ją odkrywali. Nie odkrywa wszystkich kart jednocześnie i na już. Etapy, stopnie i szlaki… Tak czuję olejki i tak do nich podchodzę, jest to proces. Olejki nie odkryły wszystkich swoich kart. Nawet naukowcy nie do końca wiedzą jak to wszystko działa, że działa, a działa dobrze. Coraz więcej ludzi szuka sposobów na dobre, proste i naturalne życie. Uważam (mimo że jestem dopiero na początku olejkowego szlaku), że jednym ze sposobów na dobre, proste i naturalne życie są właśnie olejki eteryczne (dobrej jakości, sprawdzone i bezpieczne), warto zgłębiać tę wiedzę. Ja obecnie czytam jak najwięcej o naturalnych olejkach, szukam tych informacji i szukam ludzi, którzy mają wiedzę na ten temat, ale przede wszystkim ludzi, którzy mają praktykę w tej dziedzinie. Bo teoria to jedno, ale praktyka to najważniejszy drogowskaz w tej opowieści.

Dzisiejszy wpis jest wpisem, który ma coś zapoczątkować, naprowadzić, dać zarys. To nie jest wpis opisujący od A-Z jak działają olejki, jak je stosować, i czym w ogóle są, to nie jest wpis teoretyczny z podpunktami, wyznacznikami i suchymi faktami. Ten wpis to moja opowieść, to wpis, który się uczy tego, czego uczę się ja, ten wpis jest podróżnikiem, który jest w drodze, który rozpoczął swoją wędrówkę. Podróżnik, który jest zachwycony, ale też jeszcze niepewny, bo to nowa droga, podróżnik który się potyka, ale też ma nadzieję i wiarę na edukacyjną, dobrą i bezpieczną drogę. Zaufał i ruszył

A na zakończenie dzisiejszej opowieści zdanie, które mnie zaintrygowało i dało nadzieję, jest odpowiedzią na wiele pytań, jest proste i potężne (tak jak lubię):

„Olejki eteryczne są systemem odpornościowym rośliny”

I wszystko się rozjaśnia…

Pozdrawiam asia

Czy używacie olejków eterycznych? A jeśli nie to może dacie im szansę, ja daję i zobaczymy co się będzie działo… 😉 

74 komentarzy do “Naturalne olejki eteryczne. Natura schowana w małych buteleczkach.

    1. Można w stopy wsmarować może nie wyczują 😉 Te olejki niektóre które opisałam można też wewnętrznie stosować dla zdrowia wtedy na pewno nie wyczują 😉

    1. Gdy olejki są przebadane, dobre klasowo i mega naturalne, bóle głowy nie powinny wystąpić… ale każdy organizm jest inny i inaczej na wszystko reaguje 🙂

  1. Popłakałam się ze wzruszenia Asiu. Ty tak pięknie o olejkach, o mnie, o Tobie, o naszej kobiecej relacji, o emocjach, o magii, o miłości, o życiu w tu i teraz. Wszytsko to co dobre zawarłas w tej krótkiej opowieści, którą czyta się jednym tchem i z każdym słowem ma się ochotę na więcej. Jestem wdzięczna za Ciebie. Dziękuję że to właśnie mnie wybrałaś. Wiem, że nie mogło być inaczej ale dziękuję Ci z całego serducha, że poświęcasz swój czas na to aby inni też mogli poczuć się wspaniale. Nie wiem czy wiesz, ale tym swoim postem pomożesz odmienić wiele żyć 💛🙌🙏

    1. Ja się uczę też od Was… To jak piszę i o czym piszę zawdzięczam też Wam bo inspirujecie, dostarczacie wiedzy i często też wzruszeń. Ja tu tylko piszę… Wszystko ze sobą się łączy -ja z Wami ,Wy ze mną… dziękuję 🙂

  2. Do tej pory używałam olejków tylko w kominku zapachowym. Z chęcią poczytam sobie więcej o właściwościach poszczególnych olejków, bardzo zainteresował mnie ten temat. 😉

    1. Gdy poczytasz to zrozumiesz że kominek nie jest dobrym pomysłem jeśli chce się by olejek też leczył i pomagał. U mnie dyfuzor chodzi codziennie 😉

  3. Z ogromną przyjemnością przeczytałam Twój post, tak pięknie napisałaś o olejkach. Ja je kocham, używam od wielu lat i ja i moja rodzina, od zawsze też polecam je wszystkim moim znajomym, bo naprawdę wierzę w to i wiele razy się przekonałam, że działają. Jestem przeciwniczką chemii, wierzę w moc ziół, olejków, słońca, drzew, wody i w ogóle natury :)) Bardzo się cieszę, że poruszasz takie tematy <3
    Pozdrawiam serdecznie, Agness :))

    1. Witaj to ja się cieszę że Ty jesteś zadowolona z takiego wpisu i olejków i że wierzysz naturze, ona bywa bezkompromisowa ale zawsze jest prawdziwa 🙂

  4. Już nam ta feeria barw przeminęła. Mamy lato. 😉 Ale chwilowo deszczowe co mnie cieszy, bo odwołano suszę.

    Moim miesiącem jest zdecydowanie wrzesień. Czasami też październik, ale zależy jaki. Te ciepłe ogniste barwy to jest coś co odpowiada mojej naturze najbardziej.

    Olejki są fajne, lubię je wąchać, kiedyś miałam ich bardzo dużo. Oczywiście zaczęłam też od tego błędu z kominkiem, ale powiem szczerze, że efekt mi się nie podobał. Miałam wrażenie, że te olejki się w nim spalają, czułam dziwny świąd.
    Potem stosowałam do kąpieli, a jeszcze później kombinowałam z różnymi miksturami. Teraz w kolejce czeka do stworzenia tajemny eliksir przeciw kleszczom. 😀

    W kwestii wpływu olejków na ducha, mam sceptyczne nastawienie. Jeżeli robisz sobie “dobrze” przyjemnym klimatem w pieleszach domowych, to będzie Ci niebiańsko bez względu na to, czy uczynisz to olejkami, czy też czymkolwiek innym.
    Nie przypisywałabym olejkom aż takich cudotwórczych właściwości, ale z pewnością jest to przyjemna przyjaźń.

    Dla innych spokój ducha to praca nad sobą. Są i tacy, którzy z tym spokojem się urodzili. Są też tacy, który ten spokój dostali.

    Mamy ten sam półmisek z Ikei. XD

    1. Bardzo lubię ten półmisek, jest prosty a jednak ma urok i sprawdza się znakomicie, zgodzisz się ze mną? 😉
      Eliksir na kleszcze, brzmi ciekawie!
      Olejki mogą wspierać, olejki to nie jest fundament, ale to dobre wsparcie, zgłębiając wiedzę na ich temat można się przykonać, że są pomocą, a nie przeszkodą.

  5. Osobiście bardzo lubię wszelkiego typu olejki. I te eteryczne i te kosmetyczne. Jakiś czas temu odkryłam olejek z czarnuszki – i chętnie używam go do włosów.
    Olejki sa cudowne do inhalacji. Nie dziwie sie ,że tak bardzo je lubisz 🙂

    pozdrawiam

    1. Olejki mają szerokie zastosowanie i jak ktoś chce to znajdzie coś dla siebie. Lubię w tych olejkach to że działają na zmysły ale też mają działanie lecznicze 🙂

      1. To prawda, kiedyś myślałam ,że chodzi głównie o zapacha tymczasem te lecznicze zastosowania sa niezwykle ważne 🙂

        Pozdrawiam

  6. Zmysł powonienia, to dla mnie niezwykły zmysł. Wącham w lesie, wącham w polach, nad rzeką, w bibliotece, no gdzie się tylko da. Takie zapachowe świece, olejki lubię bardzo, choć nie dysponuję jakąś ogromną wiedzą na ich temat. A lawendę lubię bardzo, ten pierwszy olejek myślę, że też w moim guście. 🙂

    1. Zmysł powonienia jest tajemnicą, niby wszyscy i wszystko o nim wiemy, ale to nie prawda, to potęga która może nam pomóc i pomaga. Pierwszy olejek to piękny zapach, ale jego moc to zdolność pomocy w czasie wirusowym… 🙂

  7. Jak dobrze, że przywołałaś ten temat. Od wielu lat bowiem, nie mogłam się zapachami zachwycać, bo druga Ślubny twierdził, że jest uczulony na zapachy. Nigdy w naszym domu nie było świec, bo się dusił! No i w głowie zrobiła się pustka, aż do dzisiaj! Już zaczęłam robić poszukiwania w sieci dobrego dyfuzora! Z olejkami na miejscu problemów nie ma. I mam prośbę, jaki olejek poleciłabyś na kłopoty z zasypianiem. Wprawdzie posiłkuje się melatoniną, ale wolałabym spać bez tej chemii!
    Pozdrawiam serdecznie!

    1. Ja się też duszę sztucznym zapachem świec, świec chemicznych. Dyszą mnie sztuczne zapachy, które są słabe i ich czystość pozostawia wiele do życzenia. Olejek kupiony w kwiaciarni za około 10 zł niestety mało ma w sobie natury, taka jest prawda… którą i ja odkryłam jakiś czas temu i musiałam to zrozumieć. Polecam olejek lavendowy ale Kochana to musi być olejek który jest wysokiej klasy, bo tylko taki może pomóc i nie zaszkodzić. Tak to wygląda w praktyce. Taki olejek wmasować w stopy z kilkoma kroplami oleju kokosowego, plus do dyfuzora, można też zrobić masaż czoła. DoTERRA ma specjalny olejek który został stworzony właśnie po to by wspierać dobry sen i ogólne wyciszenie i spokój nazywa się Serenity. Pozdrawiam 🙂

    1. Dobre olejki to też natura. Inhalacje z naturalnych ziół to zawsze pomoc i zawsze dobry pomysł, zgadzam się 🙂

  8. Bardzo ciekawe rzeczy piszesz, ale pisałam już na wielu blogach, że najbardziej cenię w domu zapach świeżego powietrza, ewentualnie świeżych kwiatów, a na zewnątrz szukam zapachów natury…

    1. Powietrze to jeden z fundamentów istnienia… Świeże powietrze to podstawa podstaw ,bezdyskusyjna. Jednak na świecie są też inne opowieści niż tylko powietrze… Są też dobre dodatki. Olejki o których wspominam w tym wpisie są w 100% naturalne i są dobrym dodatkiem do życia, do podstaw. Te olejki nie mają tylko pachnieć (na ładnym zapachu ich rola się nie kończy) one mają wspierać, wsparcie leczniczo-terapeutyczne(o czym napisałam i opisałam). Ja nie opisywałam dziś olejków które udają że są olejkami, opisałam olejki potwierdzone badaniami, certyfikatami najwyższej klasy. Powietrze to jedna i najważniejsza bajka, a olejki eteryczne naturalne to inna bajka. Czasami nie można wyjść do natury i ona może przyjść do nas pod różnymi postaciami. Wsparcie na różnych, kilku płaszczyznach… P.s. Też jestem fanką świeżego powietrza 😉 Pozdrawiam.

  9. Jak zawsze – puchowo, ciepło, blisko i urokliwie u Ciebie. I jeszcze zmysłowo – cenię olejki ogromnie. To skarbnica jeśli się wie jak i do czego stosować.
    Pięknie napisałaś i dziękuję za polecenie blogu Agnieszki. Mam wrażenie, że zasiedlę się w nim tak jak w Twoim.

    1. “To skarbnica jeśli się wie jak i do czego stosować” – wspaniałe podsumowanie, dziękuję 🙂

  10. …czas jakiś temu, mój bardzo dobry znajomy, pracował w piekarni. Piekarnia reklamowana, jako świetna, zdrowa, zachowująca wszystkie konieczne procedury. Faktycznie efekt reklamy zrobił swoje ale do dziś nie zapomnę jak opowiadał o swojej wizycie w magazynie dodatków do chleba. -Stacja benzynowa ma mniej intensywny zapach.-Tak to określił. Przypomniałam sobie w kontekście Pani pisania o olejkach właśnie o tym dlatego ,że trudno mi wierzyć. Trudno mi wierzyć ,że cena przekłada się na jakość. Trudno mi wierzyć by ktoś nie skorzystał z :”magazynu dodatków” . Proszę mi wybaczyć cynizm i brak wiary i możliwe ,że nieuzasadnione kwestionowanie wartości. Mój nos jest dziwny. W rzeczach oszukanych, podrobionych, nieuczciwych, czuję zapach starej wiejskiej toalety. Zdarzyło mi się kiedyś wejść do najlepszej perfumerii w mieście. Zapach toalety mieszał mi się z zapachami , których warto użyć. Ceny zgodne z reklamą a nie z zawartością.
    Kolejny raz nie dołączam jedynie zachwytów-proszę wybaczyć ale mój wrodzony cynizm i brak wiary jest we mnie nie do ukrycia, szczególnie wyraznie się włącza gdy widzę reklamę . Wszak Pani reklamuje produkt dokładając do niego opowieść …a może się mylę ?

    1. Jak Pani zauważyła (chyba) często piszę opowieścią, więc opowieścią też odpowiem. W tym tygodniu miałam urodziny majowe, rodzice wręczyli mi kilka złotych bym sobie coś kupiła, moja mama marzy bym kupiła nowe buty, płaszczyk wiosenny albo bym poszła wreszcie do fryzjera. Mam takie jedne buty w których chodzę ciągle wiosna lato jesień zima (na niektórych moich zdjęciach można je dostrzec, różowe adidasowate Quechua) już chyba 7 rok będzie szedł, piorę je tylko i są gotowe znowu do drogi, lekko się już przecirają, ale są tak wygodne i sprawdzone, że nie mam zamiaru wymieniać na inne- polecam bardzo ten model! Chodzę w nich praktycznie codziennie. Zebrałam te pieniążki i od rodziców i inne też się jakieś uzbierały. Wdzięczna. I nie spełniłam ani marzenia mamy ani marzeń innych… Pomyślałam, że kupię za te pieniądze coś z czego będą mogli korzystać też moi bliscy. Coś sprawdzonego i coś co mi namacalnie pomaga. Więc od razu przez internet zakupiłam parę dni temu znowu olejki o których wspominam we wpisie, wybrałam takie, które będą pomagać i mnie i Jagodziance i innym. Bardzo się cieszę, że będę miała kolejne, nowe, których jeszcze nie wypróbowałam i że dzięki urodzinowym prezentom mogłam sobie na to pozwolić. Ostatnio też na blogu reklamowałam książkę, od Wydawnictwa Kobiecego “Światło ukryte w mroku”, czytając płakałam, 3 noce nie spałam, mineło już kilka tygodni, a ja nadal wspominam historię opisaną w tej książce. Poruszyła mnie ta opowieść, skradła moje myśli i serce, podobnie jak olejki… Więc opisałam… To co sprawdzam na sobie na moich bliskich i jestem uradowana czymś często opisuję na blogu. Myślę, że nadal tak będzie, jeśli los pozwoli. Pozdrawiam.

      1. Wierzę Pani . Jeśli nie robi Pani tego co zdecydowana większość, również Pani gości, czyli kradnie moje komentarze chociaż , bardzo odstają od reszty, mogę spróbować Pani wierzyć. Pewnie wierzyłam wcześniej, szanowałam bo sprawdziłam o czym Pani pisze i …wyszło ze mnie czego nie jestem, w stanie się wyzbyć, nie trawię garniturów ze śliskich materiałów, drogich a z wypożyczalni na jeden wieczór zazwyczaj. Wolę brudnych, śmierdzących ludzi . Dają mi poczucie bezpieczeństwa nawet jak kiedyś , któryś z nich wbije mi nóż by zabrać co mam , dla niego cennego.
        Wierzę Pani w jej opowiadanie o zapachach i nie tylko …sprawdzam bo poznałam zbyt wielu ludzi na pokaz. Weryfikuję bo …nie wiem dlaczego poświęca Pani tyle czasu dla mnie. Nie dostrzegam zysku jaki wpływa na jej konto. Moim zyskiem jest jeden, który pomyśli ale Pani pisze inaczej więc jaki jest ów zysk. Gratisy nie istnieją. Mówią nam tylko ,że mamy do czynienia ze złodziejami. Tak , tak…gratis to synonim złodzieja.
        Pani zapachy są drogie. Czy taka cena jest uzasadniona ?…jak czuje się ktoś kogo na zapłacenie takiej ceny nie stać a też chce się móc wypowiedzieć, móc być w grupie?.
        Te tanie są bezwartościowe?. Na pewno gorsze ? Czy może jak wielu bardzo drogich rzeczach, cena kłamie. Wysoka cena ukrywa szmelc.
        Nie napisała Pani nic o zapachach na które stać , niemal każdego. Ja zostałam tym sprowokowana ale ja nie mam zahamowań…będę gryzła , biła ale są tacy , którym jest przykro i odchodzą smutni.
        PS
        Dziękuje ,że mnie Pani nie okrada, chociaż czego nienawidzę- weryfikuje.

        1. 1. Coś za coś.
          2. Trzeba chcieć wybierać…
          3. Ja tymi olejkami smaruję córkę i stosuję je wewnętrznie, pijam z wodą i daję kroplę pod język. Może dlatego nie opisałam olejków do 20 zl. Opisałam olejki które mają leczyć i które są bezpieczne. Obecnie stosuję te konkretne i dlatego opisuję te konkretne. Jeśli przejdę na inne, opiszę inne.
          4. Nie dogodzę wszystkim i nawet tego nie próbuję.
          5. Smutni? Hmm…Pisanie bloga to pewna odpowiedzialność. Wchodzi się na blogi i czyta te blogi też na własną odpowiedzialność. To jest rodzaj ryzyka. I ja każdego dnia też ryzykuję, wchodząc na blogi… Podejmuję ryzyko, zdając sobie sprawę, że różnie bywa i z różną miną wychodzę z tych blogów.
          6. Ja szukam różnorodności na blogach. Lubię czytać o spaniu w namiocie za 1 zl i lubię też czytać o spaniu w hotelu za 1 tyś zl za noc. Wyciągam wnioski i z każdego tekstu biorę coś dla siebie, coś na co mnie stać , nawet jedno zdanie. I dziękuję za różne klimaty i te tanie i te droższe.
          7. Blog i to co się na nim pojawia to 1% codzienności.
          8. Dziwię się, że muszę takie sprawy Pani tłumaczyć i wykładać jak kotleta schabowego…No chyba że Pani komentarze to prowokacja, wtedy wszystko jasne. Dobrego dnia.

          1. 5- Wychodząc do ludzi , bierze się odpowiedzialność za to co im się daje. Nie jest prawdą co Pani napisała, co odebrałam, że odpowiedzialność spoczywa na czytającej. W pierwej odpowiedzialność , ta największa spoczywa na wychodzącej do ludzi ze słowami. Przemawiając do ludzi, mamy świadomość ,że mamy im coś do przekazania a to co mamy jest dobre i właściwe. Piszą też ludzie, dla których owo jest jak wypróżnianie ale tych sobie daruję. Ani ich słowa ani oni sami nie powinni ale cóż…
            8- Ja nie przychodzę z nożem a ze swoim, nieoczywistym może ale swoim , postrzeganiem. Te słowa sprawiły mi przykrość.
            PS
            Pani blog jest oazą pracowitości nad tematem. Jestem pod wrażeniem , zawsze, trudu włożonego w przygotowanie i opisanie tematu ,ale …”wymagajmy od siebie nawet gdyby inni nie wymagali”…

          2. 5. Odpowiedzialność przede wszystkim po stronie tego kto pisze. Jednak ten kto czyta, nie jest zwolniony z pewnej odpowiedzialności i zawsze ponosi jakieś ryzyko. Zresztą też ten kto pisze, zawsze coś ryzykuje. Czyli, nikt z niczego zwolniony nie jest.
            PS
            Lubię. Lubię Wadowice. Z kilku powodów. Np. za to, że Wadowice są otulone moimi ukochanymi Beskidami i te szlaki znam dobrze. Sentyment. Lubię też kremówki. Mam słabość do ciast. Lubię też Człowieka, który wypowiedział słowa, które Pani na końcu przytoczyła. Zgodzić się z nimi trzeba. Ten Człowiek powiedział też:
            “Zawsze miałem dylemat: Co czytać? Starałem się wybierać to, co najistotniejsze. Tyle rzeczy się publikuje. Nie wszystkie są wartościowe i pożyteczne. Trzeba umieć wybierać i radzić się, co czytać”… Trzeba chciać wybierać, trzeba szukać, ale i ryzykować… I znowu pozdrawiam.

  11. Podziwiam Twoja wiedzę, pasję, entuzjazm. Zmysł węchu towarzyszył mi prawie 70 lat ale ostatnio mnie opuścił. Żal. Bardzo. Została pamieć zapachów i to pomaga mi zachwycać się majem – fiołkami, bzami, konwaliami … Ale pozostałe zmysły jakby się wzmocniły, smak i dotyk szczególnie

    1. Zmysły… nasze skarby, nasza broń i tarcza, wszystko. Często zapomniane, niedocenione… Wiosna, natura, zapach naturalnych olejków przypomina jakie mamy skarby… Pozdrawiam ciepło!

  12. Witaj pięknym porankiem
    Tak maj zachwyca dookoła.
    A o olejkach i ich zaletach zapomniałam. Przecież kiedyś często je stosowałam. Dziękuję za przypomnienie
    Pozdrawiam śpiewającymi ptakami za oknem 

    1. Jak znajdziesz czas i chęci to poczytaj o olejkach ja ostatnio dużo czytam na ich temat i jestem pod ich wrażeniem. Pozdrawiam 🙂

  13. Przekonałaśmnie do olejków. zainteresuję sięnimi z pewnościąjesienią i zimą.Ale teraz zachwycam się zapachem bzu i wszystkich kwitnących w maju kwiatów.
    A maj kochamy wszyscy.!!!!

    1. Jak wyjścia były utrudnione wczesną wiosną na łono natury to mnie olejki przyszły z pomocą do domu 🙂 Maj kochamy Wszyscy…

  14. o kurczę, a ja zawsze robiłam właśnie tak, że wlewałam olejek do wody, któa była podgrzewaan! nie miałam pojęcia, że wteyd tracą swoje właściwości … a tyle olejków poszłoi w ten sposób ;oo

  15. Bardzo chętnie bym wypróbowała. Przeciekawy post. Nie miałam pojęcia że olejki eteryczne mają też właściwości lecznicze.

    Ściskam najmocniej jak umiem Puszku. Buziaki dla Jagodzianki.

    1. Kasiu a ja bym napisała tak: olejki mają przede wszystkim właściwości lecznicze, tylko to muszą być dobrej jakości olejki 🙂
      P.s. Jagodzianka już wycałowana, dziękuję 😉

  16. Jak na razie nie używałam takich olejków, ale muszę przyznać, że jestem nimi bardzo, bardzo zaciekawiona 🙂 Fantastyczny, pełen pasji post, wszystkie najważniejsze informacje przekazane. Może olejki staną się i moim zainteresowaniem, zobaczymy 🙂
    Pozdrawiam ciepło ♡

    1. Ja też jestem na początku drogi olejkowej, ale już widzę pozytywne rezultaty, polecam Ci poczytać o tych olejkach 🙂 Pozdrawiam!

  17. Nigdy nie używałam takich olejków, ale może kiedyś je wypróbuje. Na pewno pięknie pachną i można się przy nich zrelaksować, odprężyć i odpocząć.

  18. Kochana
    Pięknie dopracwany temat 🤗
    Olejki mam, stosuję, bo lubię ich zapach , zawsze też czytam o ich właściwościach.
    W moim p/balkonowym ogródeczku też już pachnąco i w lesie, gdzie często chodzę na spacerku ostatnio 🌳🌲🏵️
    Pozdrawiam najserdeczniej z samego ranka i życzę miłego całego nowego tygodnia 🧡🌤️🍓🙋

    1. I las pachnie i ogródek balkonowy też i olejki…Przyroda pachnie. Maj zwariował! Majowe pozdrowienia 🙂

  19. Dużo dobrego słyszałam o olejkach eterycznych, ale używałam ich właściwie tylko do sprzątania, dodając do wody z octem. Tymczasem zastosowań jest o wiele, wiele więcej, m. in. dyfuzor, który mnie też kusi, żeby go wypróbować.

    1. Jestem bardzo zadowolona z dyfuzora i już nawet Jagodzianka się dopomina żeby uruchomić by nam ładnie pachniało. Ale mi zależało przede wszystkim by pomagało, by był efekt terapeutyczny i jest. P.s. Woda z octem to jedna z najlepszych metod do sprzątanie!

  20. Ja tez uwielbiam maj. To miesiąc 2 którym świat staje sie piękniejszy 🙂 mam nadzieje, ze i w tym roku tak bedzie. Pięknie napisałaś o tych olejakach. Nie stosowałam nigdy takich olejków ale tak cudownie o nich napisałaś 🙂

  21. Pierwszych kilka zdań powaliło mnie na kolana! Jeszcze nikt nie napisał piękniej o maju 🙂
    Kocham ten miesiąc i olejki eteryczne także. Zawsze jest ich kilka w domu. W ogóle uwielbiam zapachy w domu. Dla mnie to mistyka, którą sobie z radością serwuję 🙂
    Miłego dnia 🙂

  22. Widzę, że zaraziłaś się tą miłością do olejków, aż przyjemnie się to czyta. Czy dałby i mnie radę tak pochłonąć? Nie wiem, zapewne musiałabym sama spróbować. Wybór takie, ze dostać można zawrotu głowy ale właśnie głowa. Od dawna cierpię na migrenę. Ten miętowy piszesz, ze na ból pomaga, może i mnie by pomógł. Czasem tak męczy, że chętnie wypróbuję wszystkiego co może pomóc. Może znasz jeszcze inne naturalne sposoby?
    Pozdrawiam majowo, słonecznie, pachnąco :*

    1. Ja robię obecnie tak: smaruję czoło olejkiem lavender plus za chwilę ten pepermint który opisałam. Robię masaż czoła i kładę się na około 15 min. Ból mija. Już tyle razy obroniłam się w ten sposób przed tabletkami chemicznymi, jestem za to wdzięczna! Jak masz więcej pytań na ten temat ichcesz konkretów napisz do mnie maila. Obecnie to jest moja metoda która na mnie działa. Bez tabletek przeciwbólowych. pozdrawiam 🙂

  23. Naturalne olejki eteryczne są u mnie od wielu lat, już nie pamiętam, kiedy zaczęła się moja z nimi przygoda, której końca nie widać. Wiele zapachów już wypróbowałam, ale buteleczka olejku lawendowego stoi u mnie zawsze. Jeśli będziesz miała ochotę, to zerknij na książkę “Aromatoterapia od A do Z czyli poradnik leczenia zapachami” autor Patricia Davis. To książka z 1988 r. ale zawiera dużo wiedzy i to praktycznej 🙂

    1. Dziękuję za polecenie książki! Zainteresowała mnie bardzo. Olejek lavender ma tak wiele zastosowań że sama nie wiedziałam… 🙂

  24. Też od kilku miesięcy darzę olejki wyjątkowym uczuciem. Rano, gdy wywietrzę i posprzątam swoją przestrzeń, zawsze dyfuzuje olejek, na który akurat mam ochotę i siadam do medytacji. Później towarzyszy mi przy jodze, zwłaszcza drzewo sandałowe i rozmaryn pomagają mi się lepiej skupić. Wieczorami też lubię lawendę, ładnie komponuje się razem z cytryną.
    Już nie wyobrażam sobie życia bez olejków:)
    Jagodzianka ma śliczną, jagodową sukieneczkę;)
    Pięknego , pachnącego weekendu:)

    1. Nie łączyłam lawendy z cytryną, muszę wypróbować 😉 Jagodzianka fioletową sukienke dostała od mojej mamy i często ubiera ją w domu – lubi 🙂 A ja lubię ją w tej sukience. Dziękuję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *