Nasza wyprawa i nasza księgarnia, lekcje dla dzieci i dorosłych

Nasza wyprawa i nasza księgarnia, lekcje dla dzieci i dorosłych

Doceniam i wyjście z domu i wejście do domu. Wejście i wyjście, które ma sens. Jedno bez drugiego traci ten sens… Droga bez domu jest jak statek bez kotwicy. Dom bez drogi jest jak statek ciągle zakotwiczony…

Dziś doceniam wejścia i wyjścia jeszcze z większą uwagą, zastanowieniem i wdzięcznością. Wyprawy te jednodniowe nabrały jeszcze większego charakteru i smaku, zawsze smakowały, ale dziś ten smak jest potrzebny może tak, jak jeszcze nigdy dotąd, i łakomie go szukam

Książka. Książka to dom. Dom to książka. Ja przede wszystkim lubię czytać w domu i w domu najlepiej mi się czyta. Dom pachnie książką. Książka pachnie domem. Dziś jeszcze bardziej, jeszcze dokładniej i bardziej łakomie się tego trzymam…

 

Nasze jednodniowe wyprawy

Wsiadamy w samochód i jedziemy w miejsca, które pozwalają na odpoczynek na łonie natury. Odszukaliśmy takie miejsca. Wydają się zapomniane przez świat, i są teraz naszym światem… Mamy takie miejsca, na szczęście… Poszukaliśmy, by było gdzie jechać i schować się przed tym, co teraz przeszkadza… Przyroda nas przyjęła. Jestem dziś bardziej poruszona, w czasie kontaktu z naturą. Dziś, gdy przytulam się do drzew, jestem wzruszona, łezka się kręci w oku. Czuję siłę natury, potęgę drzew, i słyszę wyraźniej ptasie trele. Zawsze ptaki śpiewały, ale dziś wydaje mi się, że śpiewają pewniej, odważniej i głośniej.

Leżę na zielonej trawie. Patrzę w niebieskie niebo. Ustami całuję wiatr, który na nie usiadł.

Widzisz? Słyszysz? Czujesz? – Pytam towarzyszy…

Co? – odpowiadają pytająco…

Niebo nie jest poprzecinane smugami samolotów. Ptaki prowadzą rozmowę na najwyższych obrotach. Czuję, że przyroda ma głos… – Mówię do nich, mówię do siebie, mówię, mówię, mówię… A potem milknę, bo dziś mój głos nie ma przebicia.

Nasze proste, zwyczajne wypady do lasu i na łąkę są tak zwyczajne, że aż  łapię się na tym, czy jest sens pisać o tej zwyczajności, codzienności i naturalności. Wierzę, że jest… Bo ta zwyczajność, codzienność i naturalność jest skarbem, który tak łatwo utracić, dlatego jest cenna. W prostocie jest ukryta skrzynia (drewniana), a w niej magia, która jest tylko dla tych, którzy, lubią szukać, iść, marzyć i czuć. Ciągle się tego uczę.

 

LEKCJA 1

Przez las płynie strumyk. Dzielnie. Odgłos płynącej, naturalnej wody jest jak muzyka. A połączenie lasu i wody to jest Kosmos na Ziemi. Zanurzam dłonie w zimnej, orzeźwiającej wodzie i wiem, że żyję. Musiałam to zrobić, zawsze muszę. Dłonie lub stopy zawsze lądują w potoku, jeziorze, rzece i witają się z mokrą przyjemnością.

Jagodzianko, czujesz jaka woda jest przyjazna, czujesz jak tuli się do twoich rączek?

Tak, mamino…

Proste tak, prosta odpowiedź na to, co jest opowieścią i historią, baśnią, piosenką, wierszem. Mówi tak. Zgadza się, ufnie się zgadza. Tak to tak. I tak powinno być. Niech nasze tak znaczy tak, niech nasze nie znaczy nie. Prosto. Lekcja.

LEKCJA 2

Na polanie leży kawał powalonego drzewa. Układamy na nim puzzle. Puzzlami są różne, nieregularne kawałki kory. Jagodzianka układa dokładnie, dopasowuje puzzel do puzzla tak, by powstał naturalny obraz, który widzi przede wszystkim ona… Jest piękny. Obserwuję małą/dużą dziewczynkę jak pochłania ją to w co wierzy, jak czuje to co robi, ma cel i idzie w jego kierunku pomału, ale stanowczo puzzel za puzzlem…krok za krokiem. Marzenie za marzeniem. Konsekwentnie, nawet jeśli na początku wydaje się, że coś nie pasuje… Lekcja.

 LEKCJA 3

Po zielonych źdźbłach traw spacerują małe/duże owady. Jagodzianka je widzi dokładnie i zawsze. Dostrzega. Mówi do nich, słucha, rozmawia z nimi. Traktuje je poważnie i na serio. Z szacunkiem… Ona jest u nich. Przyszła w odwiedziny do piegowatej biedronki. Pracowitej mrówki. Żuczka gnojaka, który ciągle przewraca się na plecy, a ona mu pomaga stanąć na nogi za pomocą patyka – delikatnie. Ona w to wierzy, ona temu ufa, ona to czuje… Lekcja.

LEKCJA 4

Jagodzianka wsadza do ziemi małe patyczki. Pragnie by urosły. Tworzy plantację takich patyków, które stoją na baczność. Marzy, że urosną. Martwi się, że dziki mogą podeptać to, o co dba, w co wkłada pracę i czas. Nie poddaje się, mimo, że gdy przyjeżdżamy następnym razem, to patyki albo się poprzewracały, albo wychodzi na to, że wcale nie urosły! Ona się nie gniewa, nie marudzi, nie traci nadziei, nie zniechęca się. Poprawia te, które się przewróciły i zasadzi nowe. Cierpliwa. Naiwna? Nie, ona jest moją nauczycielką! Lekcja.

LEKCJA 5

Skacze, biega, chodzi, a czasami mi się wydaje, że lata. Jest w ruchu. Zachęca. Motywuje. Wymyśla przeszkody i dyscypliny. Ma siły i chęci. Ale wie też, kiedy usiąść i pomedytować (nawet jeśli nie wie, że jest coś takiego jak medytacja, bo nie wie…), zaczerpnąć odpoczynku na kolejne brykanie. Siedzimy na zielonej trawie, zamykamy oczy i jesteśmy. Ramię w ramię. Oddech w oddech. Odpoczynek w odpoczynek. Za chwile pobiegnie dalej… Dosłownie i w przenośni… Wiem, ale teraz jest tu blisko i całuje mnie i dotyka i każe wytrzeć sobie usmarkany nos.. Wszystko ma swój cel, jest coś, by za chwilę mogło być coś innego. Jagodzianka tego nie rozumie, ale czuje to i intuicyjnie tak robi. Czyli robi najlepiej. Lekcja.

I wiele innych lekcji, wiele różnych dni, wszystkie takie podobne i każdy już zupełnie inny. Codziennie te same lekcje i codziennie lekcje już o czymś innym. A wszystko to na tle natury, która jest jedną z najlepszych tablic, na której dziecko może pisać i się uczyć.

Dziecko.

Dorosły.

Każdy.

Nalewam do kubka kawę z termosu, wpatruję się w stado owiec, które beczą zadziornie, a Jagodzianka beczy razem z nimi. Jak oni genialnie beczą!

A gdy słońce się kładzie ukośnie światłem w kolorze brzoskwini, czas wracać do domu, bo jest kotwica, bo jest nasza księgarnia i Nasza Księgarnia….

 

Nasza Księgarnia

 Książki dla dzieci, są książkami dla dzieci. I na tym poprzestać można… Ale stracimy wiele gdy poprzestaniemy tylko na tym. My dorośli. Więc pociągnijmy temat dalej. Książki dla dzieci są dla dzieci i dla dorosłych. I teraz mamy większe pole do popisu. A może książki dla dzieci są przy okazji dla dzieci, bo przede wszystkim są dla dorosłych? A, że każdy z nas był dzieckiem i dziecko w sobie nadal ma, to książki dla dzieci są tylko takie z nazwy, bo tak naprawdę są uniwersalne, ponadczasowe i elastyczne. Lekcja.

Córka jest dla mnie jak przygoda i podróż. I dzięki niej książki dla dzieci stały się dla mnie przygodą i podróżą, przyjemnością i odpowiedzią na wiele pytań. Odpowiedzi, które powinnam znać, ale gdzieś w pośpiechu i ilości lat się gubią, chowają, a czasami się przewracają i leżą jak długie… I przychodzi jedna, druga książka dla dzieci pod nasz dach, a ja nabieram rumieńców i wiem, że to nie będzie stracony i nudny czas. Czekam na te chwile. Jagodzianka na swój sposób, a ja na swój. I może tak ma właśnie być.

Dziś wszystkie książki, które opiszę są z jednego Wydawnictwa – Nasza Księgarnia. Wydawnictwo Nasza Księgarnia zaskakuje nie tylko Jagodziankę, ale też mnie i mówię to z pełną powagą i odpowiedzialnością. Jedna z moich ulubionych książek dla dzieci „Wiosna lato jesień zima w moich rymach” jest właśnie z tego Wydawnictwa i już nie raz Wam o niej wspominałam, a jeśli ktoś jeszcze o niej nie czytał to Tu ma okazję. Wydawnictwo Nasza Księgarnia trzyma poziom, klasę, a wszystko to zawsze jest otulone szczyptą magii, tajemnicy, kolorów i uroku. Bardzo cenię książki z tego Wydawnictwa i dziękuję, że są książki, które wywołują podekscytowanie u Małej czytelniczki i tej zupełnie już Dużej.

Wszystko się zgadza, ciekawe, piękne okładki, które dla mnie są też bardzo ważne, bo są jak kruszonka na drożdżowym cieście, a ja uwielbiam wyjadać kruszonkę… Potem jest treść i pomysł, które bardzo często są wyjątkowe. To jest Wydawnictwo, które jest wierne klasyce, ale nie boi się i odważnie sięga po kosmiczne, czasami szalone, zabawne nowe historie. I to jest super. I to jest ta niespodzianka. Zawsze nie wiemy z Jagodzianką co nas czeka, natomiast wiemy jedno – my czekamy z niecierpliwością na niespodzianki książkowe od Nasza Księgarnia. Już nie raz opisywałam książki z tego Wydawnictwa i w naszym domu mamy ich sporo, już od dawna, zanim w ogóle powstał blog puch ze słów. Warto wspominać o tym, co się sprawdza, co pomaga, bawi, uczy, wzrusza i daje nadzieję. Co zaskakuje. Więc zobaczcie, jakie to książki z ‘Nasza Księgarnia’ dziś mają głos:

P.s. Niech dorośli się nie poddają, bo te książki dla dzieci, są też dla nas Dużych Czytelników. Zobaczcie. Lekcja:

 

Ćmony i Smeśki – Julia Donaldson

Książka o miłości. I takie podsumowanie musi się znaleźć na samym początku. Więc się znalazło. Proste i prawdziwe. Jest. Jednak oprócz miłości są jeszcze w tej książce inne sprawy, o których warto wspomnieć, bo te sprawy też są ważne, wszystko tworzy całość, która nazywa się zaskakująco i tajemniczo: Ćmony i Smeśki…

 Okładka książki zyskuje dużo więcej, gdy znajdzie się już w naszych rękach. Miła w dotyku, urocza. A później jest treść… Gdy pierwszy raz czytałam (starałam się czytać) córce to język łamał mi się w cztery kierunki świata 😉 Przystawałam z czytaniem i uśmiechałam się i dziwiłam – co to ma być?? Język, jakim napisana jest książka, gdy ją się czyta pierwszy raz może zaskakiwać, wprawiać w małe zakłopotanie, intrygować…

 

„Wpadli na siebie nagle

w Orzutberetem lesie,

gdzie rosły wysokie drzable.

Cudnie pachniały glompomki, gdy szli antenka w antenkę.

Ona powiedziała mu bajkę. On jej zaśpiewał piosenkę.

Potem po galaretowcu

wspięli się – on i ona-

żeby skubać soczyste,

gąbczaste gumogrona…”

Pierwsze czytanie tej książki było dla mnie dziwnym doświadczeniem i nie lada ciekawostką, ale i zabawą. Po pierwszym przeczytaniu nie wszystko zrozumiałam. Dziś uśmiecham się do siebie pod nosem, bo dziś już wiem, że książka, pomysł i treść jest genialna. Ma przekaz. Dla małych dzieci jest wesołą, szaloną przygodą gdzieś w Kosmosie, bo opowiada o ufoludkach. Dzieci są zachwycone szalonymi i dziwacznymi bohaterami. Starsze dzieci i dorośli znajdą w tej książeczce prawdę, nad prawdami.

Miłość.

Miłość nie ma granic, i granic nie zna.

Miłość wszystko pokona… I przekona…

‘Ćmony i Smeśki’ przypominają mi książkę ‘Romeo i Julia’… To są historie, które wzruszają, mają uniwersalne przesłanie. Aktualne przesłanie. Książka Ćmony i Smeśki dodatkowo bawi, rozśmiesza, ale i uczy.

Czego uczy ta książka?

Tolerancji.

Ciekawości świata.

Akceptacji.

Zrozumienia dla otaczającego nas świata.

O tym, że tak wiele każdego z nas dzieli, ale może przede wszystkim łączy…

Uczy kolorów…tzn. przypomina, że nie ma jednego koloru… 😉

Ta wierszowana książka, o przezabawnych ilustracjach, może wiele nauczyć nasze dziecko, a nam dorosłym przypomnieć co nieco. Piękna historia, którą często też spotykamy w naszym realnym, codziennym życiu.

Jeśli chcecie poznać miłosną opowieść, trudną miłość Żanetki i Arturka, ale też miłość odważną i pełną nadziei, to zapraszam do przeczytania książki Ćmony i Smeśki . Warto.

P.s. Żebyście mogli usłyszeć, jak Jagodzianka śmiesznie wymawia słowa: Ćmony i Smeśki…- Ubaw i uczta dla moich uszu 🙂

 

Rety! Ktoś nowy na placu budowy! – S.D. Rinker i T. Lichtenheld

Bardzo lubię tę serię. Bardzo przyjemna, zabawna… A czy opowieść o koparach i ciężarówkach może być też wzruszająca? Tak… Jest. Bo jest umiejętnie i przemyślanie napisana. Prosta książka, a tak fajna i potrzebna. Już pisałam kiedyś o tej serii Tu, w bożonarodzeniowych klimatach – dla mnie cudo. Uwielbiam czytać te dwie książeczki Jagodziance. Sprawia mi to przyjemność, odpoczywam i nabieram dobrych, puchowych myśli.

Poprzednia książka o sympatycznych bohaterach z placu budowy była utrzymana w barwach granatu ta, o której piszę dziś, jest w kolorach soczystej pomarańczy. Są jak noc i dzień. Obie pouczające i z przekazem.

O przyjaźni.

Równie ważnej, jak miłość. Czy przyjaźń nie jest swego rodzaju miłością…? Hmmm…

„Ta urocza historia ukołysze do snu wszystkich małych brygadzistów i brygadzistki, a także pomoże im zrozumieć, jak wielką siłą jest przyjaźń.”

Małym brygadzistą pomoże zrozumieć, a dużym brygadzistą przypomni. Małe brygadzistki ukołysze do snu, ale też i duże brygadzistki. Jesteśmy z córką tego przykładem.

Mają maszyny do wykonania zadanie, budowę, ale jest ich za mało, by podołać, by dać radę… I wtedy betoniarka zaczyna trąbić, i wołać o pomoc, prosić o pomoc…:

„A jej trąbienie słyszy z daleka

ekipa, która już jedzie, nie czeka,

bo kiedy ktoś ją o pomoc woła,

niesie tę pomoc, ile sił w kołach.”

I to jest właśnie jeden z momentów przy którym się wzruszam… Poważnie. Nie wiem, czy tylko ja tak mam, ale mam…

Ktoś prosi o pomoc.

Ktoś słyszy.

I jedzie (biegnie), nie czeka…

Ile sił w kołach (nogach)…

 

„A jednak nawet spychacz się wzruszy,

gdy mu pomocnik kamień pokruszy.

To ładowarka woła: ‘Pomogę!”,

buldożerowi toruje drogę.”

 

Pomoże.

Nie pyta.

Pomoże.

Bo widzi, bo słyszy, bo czuje…

Bo chce widzieć, słyszeć i czuć.

Książka o przyjaźni, pomocy, o sile, która w grupie jest. O tym, że gdy ktoś woła o pomoc, wypada usłyszeć. O tym, że jak ktoś nie woła o pomoc, ale tej pomocy potrzebuje, wypada usłyszeć. Lekcja. Przestroga, zachęta i dla mnie…

„Dzięki współpracy znów się udało.”

Każdy z nas innym jest, ma inne uzdolnienia, marzenia, pomysły, umiejętności, talenty i predyspozycje. Nie w pojedynkę, nie rywalizując, ale współpracując, razem brygada wykonała pracę i to jak pięknie! Jesteśmy jak puzzle, które razem mogą stworzyć interesujący obraz. Wspierać się, a nie doły kopać, do których może ktoś wpaść. Jeśli już kopać doły to takie, które są potrzebne na placu budowy i z których powstanie coś potrzebnego i pomocnego dla wszystkich. Lekcja. Przestroga, zachęta i dla mnie…

„Kontynuacja książeczki na dobranoc, którą pokochały dzieci na całym świecie”.

Pokochałam i ja.

 

Literkowa książka A. Salomon i A. Krzanik

Szydełkowa książka. Piękne włóczkowe ilustracje i zabawne wierszyki, które przychodzą z pomocą najmłodszym i oferują pomocne literki… Książka do nauki literek, alfabetu. Przejrzysta, prosta, klarowna. Każda z literek alfabetu ma tu swoje 5 min i zabiera głos.

„Literka B ma dwa brzuszki.

Poklep się po swoim brzuszku.”

 I Jagodzianka zaczyna się klepać po swoim okrągłym brzuszku, po czym oświadcza:

Mamino, brzuszek pusty, zobacz, daj coś dobrego…

Książka w pokaźnym formacie, w twardej okładce, jest wyjątkową lekcją. Ładnie wydana. Prosta książka, ale napisana i zrobiona w sposób przyjazny, kolorowy, zachęcający. Nam się przyda. Już widzę, że córka dobrze sobie z nią radzi, chętnie się uczy, poznaje, a przede wszystkim chce. Jestem bardzo zadowolona, brakowało nam takiej książki, konkretnej i przyjacielskiej.

Będzie z nami na różnych etapach edukacji Jagodzianki.

 „Niech cię wiedzie wyobraźnia,

niech uskrzydla i rozjaśnia.

Do jej wrót zaklęcie masz,

wszak literki wszystkie znasz!”

Literki są kluczem do książek. Poznanie literek, pozwoli małym odkrywcą, odkrywać magię książek i wtedy już nic nie będzie takie jak przed… Litery, słowa, zdania, opowieść i podróż się zaczyna.

 

Ale kosmos! To znowu Bodzio i Pulpet Grzegorz Kasdepka

Co przede wszystkim: to jest książka dla trochę starszych dzieci, jeszcze niekoniecznie dla Jagodzianki. Jednak jest w niej coś, co mi się podoba i co zwróciło moją uwagę. Jest bardzo fajna, duża czcionka, idealna do nauki czytania. Sprawdzi się znakomicie dla początkujących czytelników. I jeszcze tematyka, która jest bliska dzieciom. Przygody, wyprawy, podróż, kto by się nie dał porwać? Ja chętnie dam się porwać.

Bodzio i Pulpet szykują się do kosmicznego lotu, przygoda już czeka, a ich wyobraźnia szaleje na imponujących obrotach. Bez wyobraźni podróże, nie smakują tak, jak powinny… Tu znajdziemy i podróż i wyobraźnię i historię, która zapewne zainteresuje małych podróżników.

Mimo, że to książka dla trochę starszych dzieci, to ja Jagodziance podczytuję co jakiś czas. Muszę przyznać, że książka jest napisana w sposób bardzo zabawny, a nawet śmieszny, zabawa przy czytaniu murowana.

„Bodzio i Pulpet nie mieli wątpliwości, że wcześniej czy później uda im się polecieć w kosmos. Co więcej, byli też pewni, że spotkają kosmitów!”

Tę wiarę, nadzieję i zaangażowanie w małe/duże sprawy obserwuję też u mojej córki. Codziennie. Nie poddaje się. Wierzy, że się uda. A nawet jak coś spada, to ona podnosi kolejny raz tymi swoimi małymi rączkami i daje temu szansę, kolejny raz. Często i gęsto mogę się uczyć od Jagodzianki cierpliwości. I często też zaczynam wierzyć w bajki, bo ona wierzy i mnie do tego zachęca… Nie namolnie, ale prosto i naturalnie.

Książka Ale Kosmos! Jest książką przygodową, wesołą, ciekawą i dającą lekcję. Mnie przypomniała moje przygotowania do dalekich podróży na własną rękę… Przygotowania były zawsze tak fascynujące, ujmujące i potrzebne jak sama wyprawa. Wierzyłam, że się uda, mimo, że często były jakieś problemy. I się udawało, bo wierzyłam jak Bodzio i Pulpet. Nawet jeśli świat nie wierzył…

 

Książka o kupie Milada Rezkova

Książkę o kupie zostawiłam na… na deser. Epicka podróż przez ludzki układ pokarmowy.

Książka petarda. Genialnie napisana, wspaniale stworzona, dobrze opowiedziana, z pomysłem, humorem. Mała Wielka Kupa opowiada o swojej podróży, przygodzie i jak twierdzi- każdy etap podróży był dla niej tak samo ważny. Książka naukowa, ale ta nauka, jest wpleciona w podróż, przygody, drogę i cuda…

Sprawa niewygodna?

Sprawa ważna, prawdziwa, codzienna i naturalna. I książka to udowodni. I książka pomoże. I książka rozbawi i nauczy. Cóż można chcieć więcej?

„Kładźcie dłonie na brzuchach, żółtodzioby, i wyruszamy ku nowym przygodom!”

Książka o kupie przekonuje, że trawienie to jeden z cudów, a żeby przekonać o tym małego i dużego czytelnika Mała Wielka Kupa zabiera nas w podróż. Będą przygody z udziałem map, tipi, kojotów, rytuałów i cudów… Jestem zachwycono/poruszona taką formą przekazu 😉

„BUDŹCIE SIĘ ŻÓŁTODZIOBY.”

I w drogę.

Można się dowiedzieć sporo i to w taki sposób, że dzieci będą klaskać w dłonie (w brzuszki), a dorośli przyznać muszą, że książka jest bardzo pomocna, wartościowa i urocza (mimo że o niewygodnej kupie), więcej takich pomysłowych książek mile widzianych.

„Ej, żółtodzioby! Z głowy do brzucha prowadzi szlak!”

My chętnie wyruszamy tym szlakiem, bo chcemy się czegoś dowiedzieć, zaakceptować i zrozumieć. Oswoić… A wydanie książki zachęca i pomaga. Książka w twardej okładce w pięknym czerwonym kolorze, ilustracje pomysłowe i ułatwiające wyprawę, w której głównym bohaterem jest Mała Wielka Kupa, bohater wyjątkowy, ale to już musicie przekonać się sami. A dzieci lubią takich wyjątkowych bohaterów… 😉 A ja lubię klimaty o Dzikim Zachodzie, więc nudzić się nie można!

„Pokój w brzuchu, pokój w duszy. I to właściwie wszystko co chciałem wam powiedzieć.”

 

*

Wycieczka i książki. Nasza Księgarnia i nasza wycieczka. Wszystko się dobrze łączy, wspiera, współpracuje. A ja widzę dobre efekty takich lekcji. Lekcja dla dzieci i dorosłych. Dziecko będzie kiedyś dorosłym człowiekiem, a każdy dorosły był kiedyś dzieckiem. Wszystko jest ze sobą powiązane i jest energią, wypełnia się i przeplata.

Zamykamy książkę, gasimy światło, i mamy nadzieję, że kolejnego ranka zacznie się nowa przygoda i interesujące lekcje. Pierwsze lekcje odbędziemy chętnie na świeżym powietrzu w towarzystwie tańczącego wiatru i  rozbrykanej mrówki. Posłuchamy śpiewu baranów, napijemy się czegoś ciepłego z termosu. I wrócimy na kolejne lekcje, tym razem do domu. Bo dom to książka, a książka to dom.

Jestem ciekawa Waszych prostych lekcji, które czegoś nauczyły, dały do myślenia… Wszystko może być lekcją…

52 komentarzy do “Nasza wyprawa i nasza księgarnia, lekcje dla dzieci i dorosłych

  1. A ja najbardziej lubię czytać poza domem. Kiedyś czytywałam na ławkach w parkach lub gdzieś na ulicach i wcale mi ten miejski chaos nie przeszkadzał. Czytywałam też w kawiarniach kiedy pogoda zaganiała pod dach.
    Ale w domu za dużo jest do zrobienia. A nawet jeśli już nie ma, ktoś gada zawsze lub inne dźwięki wydaje i ten “domowy chaos” jest dla mnie nie do przejścia. Nie wiem dlaczego tak jest. Czytanie zdecydowanie kojarzy mi się z innym miejscem. Zazwyczaj przypadkowym. Albo z podróżą, lubię czytać w pociągu.

    Piękne są te lekcje. I rzeczywiście są dla każdego.

    1. Ja też czytam poza domem w różnych miejscach, ale w domu czyta mi się najlepiej i najlepiej lubię.
      “Nie wiem dlaczego tak jest” – może dlatego że każdy innym jest… 😉

  2. no, to fajnie masz, bo “moje miejsce” jest w lesie, który ma status parku miejskiego /nie wiedzieć czemu/ i nawet jak poluzują przepisy na temat wstępu do lasów państwowych, to wcale nie znaczy, że miasto poluzuje wstęp do tego lasu…
    p.jzns 🙂

    1. Na czas ‘aktualnej sytuacji’ można poszukać nowych, innych miejsc, ja tak zrobiłam… a moje miejsca z ‘normalnej sytuacji’ muszą poczekać… Warto szukać… 😉

  3. Ja chyba bym oszalała, gdybym nie miała książek / możliwości czytania. Bo nie tylko o posiadanie książek mi chodzi. Są przecież jeszcze biblioteki. Od zawsze były dla mnie dobrym lekarstwem na smutki wszelakie…

  4. Jak fajnie, że macie takie miejsce, gdzie możecie bez przeszkód wyruszyć i wciąż mieć kontakt z naturą. To takie ważne. Nie ma nic lepszego, piękniejszego i ważnego dla człowieka jak natura. Szkoda tylko, że tak mało ludzi to docenia, chociaż jak obserwuję, to coraz więcej osób się budzi i docenia to, co jest naprawdę istotne :))
    Zdjęcia z Waszej wyprawy cudne :))
    Pozdrawiam ciepło, Agness:)

    1. Takie miejsca, są, ale trzeba poszukać, a jestem pewna że każdy odszukać może coś dla siebie, tylko trzeba wyruszyć 😉 Dziękuję i pozdrawiam!

  5. Piekny post i zdjęcia, dobrze, że macie takie miejsce gdzie możecie się wybrać.
    Książki niesamowicie rozwijają wyobraźnie, nie wyobrażam sobie życia bez czytania. To prawda mozna czytac wszedzie, a na swiezym powietrzu to juz w ogole jest relaks 🙂

  6. Miło się czyta ciekawe opisy Waszych wspólnych chwil, Waszych lekcji, Waszego uczenia się miłości i świata. I wychowywania dziecka. Przychodzą mi wspomnienia naszych wspólnych chwil, gdy moi synowie byli jeszcze małymi dziećmi.
    Uśmiecham się…

  7. Czytanie z dzieckiem, zabawy to sama przyjemność i mnóstwo nowych doświadczeń.
    Długo czytałam synowi na głos, niektórzy twierdzili, ze zbyt długo, ale każdy ma inne dziecko i każdy jest innym rodzicem.
    Teraz będzie można do lasu i parku, oby wszyscy spragnieni nie utworzyli tłumów…

  8. Do dzisiaj pamiętam jaką radość dawało mi pokazywanie moim dzieciom świata, kupowanie książek i zabawek. Małe dzieci są najlepsze, ale już przedszkole delikatnie je manieruje. W naszym kraju dzieci są często wychowywane “pod linijkę”, nie wspiera się ich naturalnych talentów, tylko ubolewa, że nie mają tych, które pozwolą im zarobić duże pieniądze. Dorośli raczej nie chcą się uczyć od dzieci, a sami uczą je jak najszybciej biec w wyścigu szczurów. Generalizuję, bo nie w każdej rodzinie przecież tak jest, widać, że Wasza Jagodzianka jest wprowadzana w życie inaczej i tak może być w wielu rodzinach. Niestety, zdarza mi się też obserwować całkiem odwrotne metody, czyli odbieranie dzieciom prawdziwego dzieciństwa.

    1. Trzeba szukać złotego środka co łatwe nie jest. Nie wiem czy dobrze wychowujemy córkę (popełniam błędy) ale kocham ją i to pomaga i to prowadzi i to podpowiada i wybacza też pomyłki. Miłość.

    1. Można, ale nie zawsze jest ciepło… staram się by były promienie słońca, ale bywa też wiatr, deszcz i zachmurzone niebo… jednak szukam tej puchowości i chętnie o niej piszę dla Was… dziękuję.

  9. Nie ma to jak książki, które nie dość, że bawią, to jeszcze wnoszą coś do życia i dorosłych, i dzieci. Marzę o wyjściu z domu na powietrze. Może po niedzieli wybiorę się na chwilę do parku miejskiego?
    Pozdrawiam ciepło

    1. Gdy się ma więcej niż jedno dziecko to te dzieci bawią się razem i zajmują się sobą a nie tylko mamą… Gdy jest jedno dziecko to mama jest 24 h na nogach i na wysokich obrotach, bo jedno dziecko jest najczęściej jak 3 dzieci 😉 Bywam zmęczona i czasami mam ochotę dać tablet, ale wiem że to nie jest rozwiązanie … 😉

  10. Książki są najlepsze na wszystko. Dzieci powinny mieć z nimi kontakt.
    Pięknie to napisałaś
    A ja teraz także bardziej zwracam uwagę na wyjścia z domu i wejścia do niego.
    Pozdrawiam wraz z budzącym się dniem

  11. Piekny i wzruszajacy post .
    “Książka. Książka to dom. Dom to książka” – cudownie,że wprowadziłaś dziecko w swiat literatury . Najwiecej równiez czyatm w domu, ale nie tylko. Czytam tez czesto w podrozy. Ksiazki to tacy moi przyjaciele. One mówia ja milcze. Z kazdej staram sie wyciagnac cos dla siebie. Chocby jakis cytat, który potem zapisuje w cytatowym zeszycie 🙂
    Pieknie pokazałaś , że dzieki dziecku też otzrymujemy lekcje, zaczynamy inaczej postrzegać swiat.

    Cieplutko pozdrawiam

  12. Nie wyobrażam sobie nie mieć książki. Dla mnie ten czas jest szczególny i bardzo go sobie cenie… Czytam wszędzie, dosłownie wszedzie. Książkę mam zawsze w torebce a że uwielbiam książki tradycyjne, bo uwielbiam ich zaapch to czasami wyglądam jak człowiek z innej epoki. Dziś wszyscy z telefonami a ja jedna z książką. Zauważyłam to już dwa lata temu na lotnisku we Włoszech. Ja jedyna miałam książkę na kolanach a reszta ludzi siedziała z nosami w tel. Ciekawe czasy mamy… Teraz czekam na przesyłkę z kraju bo już u mamy czeka 30 kolejnych nowych cudownie pachnących książek 🙂
    Piękny wpis i piękne zdjęcia… Pozdrawiam i całuję Was mocno 💞

  13. O jaaa! Masz książkę Jareckiej! Do mnie też już jedzie, będzie jutro lub pojutrze 🙂 Asiu, piszesz o rzeczach prostych i pięknych. Główną bohaterką tego wpisu, jak dla mnie, jest miłość. Do córki, do książek i do natury. Ja też obecnie mnóstwo czasu spędzam z dziećmi, dużo czytamy i odkrywamy przyrodę. Może i dla kogoś to jest nudne, ale swoim wpisem udowadniasz, że jest po prostu niezwykłe. Pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. Dla mnie to jest obecnie całe życie ,cały świat, jeśli dla kogoś jest tylko dodatkiem, dla mnie to jest wszystko. I za takie wszystko dziękuje. Dziękuję też Tobie 🙂

  14. Proste i mądre, łatwe do zapamiętania i trafiające wprost do serca lekcje, to najlepsze lekcje.
    Takich udzielali mi rodzice i oto, co ze mnie wyrosło;-)
    Pozdrawiam.

  15. Jak sobie przypomnę z jakim trudem zdobywało się książeczki dla dzieci dawno temu, to ….ech, zawiszczam po prostu tego bogactwa literek!
    Przyroda z całym swym bogactwem jest teraz najlepszym lekarstwem! Jakie to szczęście, że mamy ją na wyciągnięcie ręki. Póki jeszcze jest!
    Serdeczności dla Was!

    1. Gdy byłam dzieckiem, nie było tak ładnie i porywająco wydanych książek, dlatego dziś nadrabiam 😉 Serdeczności dla Ciebie!

  16. Wspaniały post i cudowne zdjęcia! Naprawdę pięknie 🙂 Czytanie jest niesamowite, pobudza nasza wyobraźnię, inspiruje, motywuje i relaksuje 🙂 Mi najlepiej się czyta właśnie na świeżym powietrzu, wszystko jedno gdzie, byleby na zewnątrz, nie w domu 🙂
    Pozdrawiam ciepło ♡

  17. Czytanie pozytywnie wpływa na rozwój dzieci. Moje szkraby wręcz ciągną mnie do książek i pokazują palcem co mam opowiadać bądź czytać. Takie wspaniałe książki to dla nas byłaby miła niespodzianka i okazja do wzbogacenia swej wiedzy i ogrom radości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *