Mont Blanc. Dach Europy. Góry to pytania i odpowiedzi. Wywiad.

Mont Blanc. Dach Europy. Góry to pytania i odpowiedzi. Wywiad.

Co macie w sobie takiego, że przyciągacie? Co skrywacie? Co chowacie pod halką twardą i zimną? Co z Wami jest?! Odważnie i pewnie stąpacie po ziemi, nosząc głowę w puchowych chmurach. Łączycie to, co tu, z tym, co tam – wysoko. Więc już w tym jest tajemnica i obietnica. Już w tym… Wymagające, bezkompromisowe, niedostępne-dostępne.

Ciche.

Ciii…

Coś słyszę.

Piosenka dzika jak dziki czosnek niedźwiedzi. Piosenka gór. Dzika piosenka. Góry przepasane wstęgami tańczących potoków. Tak was widzę, tak was słyszę, tak was szukam.

Przeglądałam ostatnio nasze zdjęcia na komputerze, które już się z niego wysypują, tyle ich jest. Tyle wspomnień. Wycieczek i ulubionej włóczęgi. Tyle gór. Tyle nas. Zdjęcia o poranku, gdy świat się budzi, zdjęcia w południe, gdy kawa pachnie, zdjęcia wieczorem, gdy ognisko rozjaśnia to, co już granatowe. Zdjęcia nocą, gdzie nawet ciemność już śpi.

Pamiętam wszystko.

Patrzę na zdjęcia i potwierdzam – tak było.

W ostatnim poście pisałam o zwykłej-niezwykłej wycieczce. Wycieczce slow. Prostej. Nieskomplikowanej. Takiej na wyciągnięcie ręki. Może nawet takiej, że w pewnym momencie zdrowo się ziewa, na zdrowie. Potrzebnej. Wycieczce, którą każdy może namalować sobie sam na własne potrzeby. I każdy maluje sam, według swoich możliwości, chęci i chwili… Żadna nie będzie taka sama, żadna. Bo Ty i ja się różnimy. I to jest fascynujące. Każdy z nas tworzy swoją drogę, na której usadowiły się mniejsze i większe marzenia, niektóre dadzą się złapać szybko, inne trzeba gonić, czasami przez całe życie…

Mam zdjęcia z takimi wycieczkami slow, mam zdjęcia z wyprawami, z podróżami i z szaleństwami…

Dzisiaj chciałabym pokazać Wam zdjęcia nie moje, ale kogoś mi bliskiego, z kim wiele szlaków przeszłam, kilka spodni podarłam, a i też spodnie zgubiłam i z niejednego kubka wodę piłam. W jednym kubku.

Więc jego wyprawa, jest mi bliska, bo i mnie dotyka i dotyczy nawet, wtedy gdy nie szłam z nim ramię w ramię. Nawet, wtedy gdy oddzielały nas tysiące kilometrów.

Czemu dziś o tym?

Hmm…

Bo dobrze się składa, że dwie zupełnie inne podróże znajdą się obok siebie ta Tu i ta, o której piszę dziś. Można wiele. I zawsze trochę inaczej. I potrzebne jest to – inaczej. Bo różnorodność nas uczy, doświadcza i kształtuje. Pozwala smakować i wybierać. Pozwala się sprawdzić w różnych warunkach. Mała wyprawa przygotowuje do tej większej, duża wyprawa pozwala zatęsknić za tą małą – slow. Która daje wyciszenie, gdy ta wielka wyprawa dostarcza często adrenalinę. Obie też i mi znane. Nie bez powodu dziś piszę o dużej wyprawie, mając na uwadze, że ostatnio pisałam o małej. Mam w tym swój cel. I chcę Wam tym coś powiedzieć, coś naszkicować, coś pokazać. Potwierdzić.

 Naszkicować – bo jeśli ktoś będzie chciał, to wtedy sam namaluje…

 Zaczynałam przygodę z górami z grubej polskiej rury. Rysy, o których więcej pisałam TU. Dla mnie wtedy to było coś, a i dzisiaj to nadal jest coś. Dla mnie Rysy są symbolem, skoku na głęboką wodę, bez zastanawiania. Bez większego przygotowania. Rysy będą zawsze przypominały mi, o walce. O walce, którą trzeba stoczyć z samym sobą, jeśli chce się wejść. Rysy są też dla mnie symbolem tego, co na co dzień. Jeśli chce się gdzieś wejść, to często trzeba iść pod górę i to bez aklimatyzacji. Takie jest życie jak wejście na Rysy. Rysy są przykładem, szkicem. Na przykładzie Rysów można wiele opowiedzieć i wiele zrozumieć, a i wiele sobie pytań zadać…

Przyroda i natura stawia nam wiele pytań, a gdy dobrze się spojrzy, posłucha i dobrze pomaca to i odpowiedzi się znajdzie.

Na początku były Rysy, a później było zapoznawanie z polskimi górami, niełatwe. Kapryśne. Piękne… I tak już zostało, że gdy myślę o górach, to wspomnienia tańczą tango – z klasą. Gdy myślę o górach to mam uśmiech, gdzieś tam w środku, nie wiem, czy jest to serce, czy brzuch, czy dusza… Gdzieś tam.

Gdy nie będziesz umiał odszukać przyjemności w tym, co bliskie, daleko na innym kontynencie też, prawdziwego zachwytu i spokoju nie zaznasz. Wiem coś o tym i więcej na ten temat pisałam TU. Jeśli zwykła porzeczka, na zwykłej działce nie wywoła Twojego zaciekawienia, to egzotyczny kokos na egzotycznej wyspie też nie zaciekawi Cię wystarczająco dobrze. Jeśli człowiek nie jest szczęśliwy tu, tam też nie będzie.

Jeśli człowieka nie usatysfakcjonuje i nie ukoi zwykła wycieczka 1-2 – dniowa slow, to ta daleka będzie bezsensowna… Bo wszystko jest w nas, a nie na zewnątrz. Świat jest w nas.

Dziś oddaję głos TJ (tacie Jagodzianki), którego dobrze znam… Jak kubek, jeden kubek, z którego wspólnie na końcu świata piliśmy.

Góry to jest to, co kocha, w czym jest szczery i co zna. To jest to, w czym jest pewny. Uważny i szalony zarazem. Gdy idzie w góry, oddycha nimi, gdy ich nie ma w zasięgu wzroku, w zasięgu dłoni, oddech staje się słaby i uśpiony… Dlatego wiem, że mogę go wysłuchać, mogę z zaufaniem posłuchać o górach, bo to on jest ojcem chrzestnym mojej przygodny z górami. On zawsze będzie mi się kojarzył z górami. Dzisiaj pogadam z nim o górach, ale to nie będzie tylko opowieść o górach, to zawsze jest rozmowa o marzeniach, celach, możliwościach i oczekiwaniu – o życiu…

 

*

 

Mont Blanc 4808 m n.p.m

 

Najwyższy szczyt Europy. Najwyższy szczyt Alp. Marzenie i cel wielu. Cały świat przyjeżdża w odwiedziny do jednej góry, góry gór Europy. Wielu chce wejść i krzyknąć na jej szczycie, tak jak Kordian, J. Słowackiego:

„Jam jest posąg człowieka, na posągu świata.”

Scena symbolizująca wędrówkę przez życie. Podróż, w którą każdy z nas wyrusza. Szukanie sensu życia, sensu który nie da się odszukać tak łatwo. Proces. Kordian wyrusza w wędrówkę po Europie aby odnaleźć samego siebie. Dociera na dach Europy. Wędrówka to szukanie…

 

Dach Europy. Biała Góra.

 

 1. Asia: To przypomnij mi, bo zapomniałam, czemu mnie wtedy nie zabrałeś z Wami – chłopakami? (śmiech)

Tata Jagodzianki: (cisza) … Było za mało czasu, za mało czasu na aklimatyzację. No i wszędzie nie bierze się ze sobą kobiet, zwłaszcza, że to był wyjazd w składzie męskim (śmiech).

 

2. A: Czyli by wejść na Mont Blanc trzeba mieć aklimatyzację?

TJ: Tam nie wejdziesz tak z buta.

 

3. A: Więc jak wyglądają etapy aklimatyzacji na MB?

TJ: Śpisz na darmowym polu namiotowym z racji braku kasy, na około 2300 m n.p.m. Jednak trzeba pamiętać, że każdy to robi trochę inaczej. Na drugi dzień wychodzisz do schroniska Tete Rousse około 3200 m n.p.m. i tam spędzamy kilka godzin im więcej, tym lepiej. I schodzimy z powrotem do wspomnianego pola namiotowego.

 

4. A: Każdy robi to trochę inaczej?

TJ: Jeśli ktoś dużo chodzi po wysokich górach, to jest możliwe, że nie musi poddawać się takiej aklimatyzacji. Ktoś, kto chodzi tylko np. po polskich górach, nie da rady. Mówimy oczywiście o normalnych ludziach, a nie typowych, zawodowych alpinistach i himalaistach.

 

5. A: Dlaczego Mont Blanc? Dlaczego Cię wołał, jak myślisz?

TJ: Jeśli góry są pasja, jeśli góry to miłość, to jest to oczywista oczywistość. Trzeba tam być. Tak jak dla kogoś, kto kocha góry trzeba wejść na Rysy. Dla mnie to była kwestia czasu…

 

6. A: Bo daleko, bo…?

TJ: Samochodem około 1850 km. Dlatego warto jechać ekipą. Zmiana kierowcy no i koszty… Człowiek myślał o tym od dawna, ale zawsze było coś, coś nie po drodze. Marzenie. Aż przyszła sprzyjająca okoliczność.

 

7. A: No tak, marzenia nie spełniają się na raz-dwa-trzy, swoje trzeba odczekać, swoje trzeba przejść, a później swoje trzeba wejść…pod górę. Jak podszedłeś do wejścia zadaniowo czy jednak emocjonalnie?

JT: To była fajna przygoda. Urozmaicać trzeba życie pięknymi chwilami…

 

8. A: Hmm… bo w życiu piękne są tylko chwile. Ogólnie to z MB nie ma jaj?

TJ: Jak ktoś wszedł na Rysy to, ma dużą szansę wejść na Mont Blanc… W mojej ocenie chyba najważniejsza jest aklimatyzacja.

 

9. A: I pogoda?

TJ: Też, my mieliśmy piękną pogodę, dopiero przy szczycie przyszło spore załamanie pogody, które narobiło ‘małych’ kłopotów. Trzeba pamiętać, że jeśli na dole jest +30 to na górze może być -20. Jest różnica. Tam występuje już granica wiecznego śniegu… Śniegowo-lodowa grań… Przy ładnej pogodzie wielu może spróbować. Kto nie czuje się na siłach, może wynająć przewodnika. Wtedy dostanie też cały ekwipunek.

 

10. A: Sprzęt?

TJ: Występują szczeliny. Trzeba iść w parę osób. Liny, więc wypada się związać. Uprząż, czekan i raki.

 

11. A: Czyli zaczynasz potwierdzać, że tam jaj nie ma…

TJ: Żleb śmierci i Kuluar  Rolling Stones. Co roku giną tu ludzie. Wirujące kamienie. Trzeba przejść ze świadomością, że zaraz może spaść coś na głowę. Gdy słońce jest coraz wyżej i ogrzewa górę, kamienie się uwalniają z objęć lodu i mają większą swobodę.

 

12 A: Kamienie może tak, ale nie ludzie…

TJ: Można uznać to miejsce za niebezpieczne. Znam takich, którzy doszli do Rolling Stones i zawrócili. Bali się o życie.

 

13. A: Czy to było najtrudniejsze?

TJ: Wysokość jest trudna. Uczucie podobne do dźwigania cegieł na plechach, a dodatkowo ciągnięcie wozu. Było to trudne, ale przyjemne. Przyjemnie się męczyć na tej górze.

 

14. A: A widoki?

TJ: Bardzo ładne. W Alpach Wysokich jest ładnie. A tu jeszcze świadomość, że to najwyższy szczyt… Człowiek się przyzwyczaja. Na początku jest wielkie wow, a z każdym kolejnym metrem zaczyna się chleb powszedni. Piękny chleb.

 

15. A: Dałabym radę?

TJ: Wielu ludzi wymiotuje, ma zawroty głowy. Większość jednak daje radę. Trzeba samozaparcia.

 

16. A: Wspomnienia?

TJ: Hmm… Naprawdę dobrze tam było być.

 

17. A: Czy Mont Blanc jest piękny?

TJ: To jest masyw, rozległy. Przez to, że jest najwyższy, jest mityczny. Z całego świata przyjeżdżają ludzie, by wejść na tę górę. MB jest mityczny przez to też zyskuje, jest pięknie… Natomiast uważam, że są piękniejsze szczyty.

 

18. A: Podsumujmy, czy góra która ma około 4800m n.p.m może być łatwa?

TJ: Zabrzmi może mało filozoficznie, ale dla jednych łatwa, dla innych trudna. Warto mieć zdrowie, ale szczęście też dobrze mieć. Na Mont Blanc zginął polski alpinista i instruktor. Wybitny wspinacz Andrzej Kozub. Co jakiś czas większa lub mniejsza lawina kogoś zmiata.

 

19. A: Warto było jechać, warto było zdobyć?

TJ: Warto. Dla siebie, bo góry to nie jest tylko szczyt. To jest też to, co w środku nas. Nie jedzie się tam bez powodu, każdy ma swój powód. Niektóre powody są bardzo indywidualne i trudne do opisania.

 

20. A: Czyli góry, wzbogacają…

TJ: Dosłownie (śmiech).  Miesiąc po moim wejściu, francuski alpinista znalazł na szlaku, którym ja się wspinałem, szkatułkę ze szlachetnymi kamieniami, wartą około 1 miliona złotych.

 

21. A: Czary?

TJ: I tak i nie. Około 54 lata temu na zboczu góry rozbił się indyjski samolot. Szkatułka pochodziła z jego pokładu.

 

22. A: Góry są tajemnicą. Góry są nagrodą. Zawsze. Tak czuję. Dzięki za rozmowę czułam się tak jakbym tam była z Tobą, nawet jeśli schowana tylko w plecaku… 😉

 

The end

 

*

Wczoraj leniwie i blisko. Dziś szybko i daleko. Tak jak w życiu. Każda podróż jest odzwierciedleniem codziennego życia. Kiedyś dawno temu, myślał że Dach Europy jest za daleko, poza jego możliwościami. Jednak każdy dzień, każda noc weryfikowała te myśli. Każda mniejsza wyprawa przybliżała do tej większej. Każda górka, góra uczyła wejść na Górę Europy. Wszystko to, co po drodze uczy i jest puzzlem całej układanki. Czy można przeskoczyć? Teoretycznie tak, ale w praktyce nie jest to dobre i zdrowe. Znowu się powtórzę – proces. I ja się uczę, odbywając takie rozmowy, a później pisząc o nich. Siedzę teraz, popijam miętę i stukam, pukam i przeżywam na klawiaturze komputera. Przeżywam to, co on przeżył i to, co przeżyłam ja… Wspomnienia wracają, a myśli wspinają się na moją Białą Górę. Każdy ma swoje Białe Góry. Ja mam swoje Beskidy i nie oddam, tam mam wszystko co pachnie górami.

Powyższa rozmowa, luźna rozmowa, to urywek, szkic, kilka wydartych zdań, myśli i wspomnień. Nie da się wszystkiego i wszystkiego, nie trzeba… To jest mało i dużo zarazem. Jak kto woli. Nie opisywałam statystyk, nie podawałam liczb i nie opisywałam książkowo Mont Blanc, bo nie o to tu chodzi, nie o to mi chodziło. Jeśli ktoś poważnie myśli o tej górze, znajdzie wszystkie potrzebne informacje na necie, jest tego dużo. Ja napisałam o spełnionym marzeniu.

 

Pozdrawiam asia  :*

A Wy widzicie się na Dachu Europy? Czujecie to? A może to zupełnie nie Wasza bajka? A nawet jeśli nie Wasza bajka, to jak myślicie, co tych „wariatów” ciągnie w te wysokie góry? 😉

 

69 komentarzy do “Mont Blanc. Dach Europy. Góry to pytania i odpowiedzi. Wywiad.

  1. Dużo ciepła i miłości jest w tej notce. Dobrze się czyta 🙂

    Mój stosunek do gór jest ambiwalentny. Ojciec zabierał mnie w nie zbyt wcześnie. Kojarzyły mi się tylko z mordęgą. Zadbał o swoje potrzeby, nie o moje, więc jak tylko już mogłam, to mu się wymknęłam. Ale wróciłam. Już sama.

    1. Jeśli coś jest na siłę to jest bezsensu. Jeśli jest pasja i zamiłowanie to jest sens… Coś na siłę może zniszczyć zamiłowanie… Cieszę się że wróciłaś… Dziękuję, trzymaj się Szarabajko 🙂

  2. Pięknie opisana pasja! Odważna i wyjątkowa. Nie dla każdego. Bo przecież… to musi być w sercu. I w duszy. Musi być w marzeniach… Każdy ma swój MB. Pozdrawiam ciepło i wielu górskich, pięknych wrażeń życzę- Pola 🙂

    1. Tak to musi być w sercu i duszy wtedy można posłuchać i wtedy to jest prawdziwe, a nie modne 😉 Moda przemija to co w duszy zostaje. Każdy ma swoj MB i każdy inny i o tym też napisałam. Serdeczności posyłam.

  3. …pewnie wielu ludzi będzie zachwyconych opowiadaniem . Długie. Sporo zdjęć. Jest co czytać jeśli kto lubi . Ja nie lubię . Dla mnie to obsceniczne i trąci pornografią. Stworzyć coś…ok. Odtwarzać rzeczywistość której odtworzyć się nie da jest dla mnie jak gdyby zboczeniem jakimś.
    Wchodzę na Everest…każdy wchodzi co dnia. Większość ma doznania o niebo lepsze ale ma je dla siebie. Zarozumialcy opisują bo uważają ,że ich odczucia są wyjątkowe ale są o niebo gorsze od tych niesprzedanych.

    1. Rozumiem że pani/pan nie czyta co ja piszę, a nawet jeśli czyta to tak by nie zrozumieć… Szkoda, szkoda bo potem wychodzą takie kompromitujące panią/pana komentarze… Komentarze zawistne i złośliwe. I ja napisałam, że każdy ma swój Everest, często to podkreślam. Post jest o górach ale przede wszystkim o marzeniach i samozaparciu. Na tym blogu było o podróżach, jest i mam nadzieję ,że będzie i dzielić się tym będę , takie było założenie bloga. Pozdrawiam

      1. Czasem jestem ciekawa, dlaczego moje zdanie, nie może być traktowane jako moje zdanie a jest niczym mowa prokuratora. Nie raz już powolutku tłumaczyłam ,że nie wypada uważać , poza matematyką, 2=2=4 …o ile się nie mylę to i tu pojawia się wątpliwość. Ludzie Czytają by odtworzyć co Pani chciała powiedzieć ale mnie to nie interesuje- ja czytam i tworzę swój świat i swoje odczucia. Może dlatego mają do mnie cierpliwość tylko wyjątkowo cierpliwi ludzie a ludzie pośpieszni, nigdy nie mają dość czasu.
        Nie warto próbować bym się zaczerwieniła. To zawsze jest strata czasu.

        1. Nie raz pisałam że bywam często niecierpliwa, ale pani/pan mnie nie czyta więc nie może tego wiedzieć i tego rozumieć… każdy ma wady, ale to pani/pan chyba wie… pozdrawiam

          1. W parlamencie jest grupa , która mówi tak jak Pani pisze. Posłowie, posłanki. Obywatelki obywatele. Polki Polacy…. nie Podoba mi się to ale widzę ,że Pani postanowiła powielać …mnie to męczy bo przedłuża …strata czasu.

  4. Przede mną Rysy… Nie jestem jeszcze na nie gotowa. Mam nadzieję że kiedyś będę. Nie wiem czy Ci pisałam że mój tata był kiedyś na Mont Blanc. Z kolegą z pracy i przyjacielem lekarzem. Dużo się razem wspinali. Nawet w Dolomitach byli. Prowadzili razem sklep górski Wierchy. Tata nie żyje od 2001 więc mi nie opowie jak było na MB. Szkoda. Moja mama też zawsze żyła górami. Zeszli z ojcem całe Tatry w Polsce i trochę na Słowacji. Kochali to, a ja mam to samo. Wspaniały wywiad. Czuje się że twój mąż dużo wie o górach. Pogratuluj mu ode mnie wejścia na Dach Europy. To niesamowite. Czytając ten post Puszku miałam mokre oczy. Umiesz poruszyć. Dziękuję Ci. Cudowne zdjęcia. Idąc w góry czuje się wolna. Trudne do opisania uczucie. Kocham nasze Beskidy.

    Ściskam mocno Kasia

    1. Oj Kasia, Kasia… I Twój komentarz może wzruszyć. Zwłaszcza jak czytałam o Twoim tacie. To niesamowite że też im się udało i że prowadził sklep górski! Pogratulować można samozaparcia i wiary w swoje marzenie, nic nie jest za darmo. Dach Europy to jest tylko przykład podążania za marzeniem, każdy ma inne marzenia… Rysy czekają i poczekają nigdzie się nie śpiesz… 🙂 Bardzo dziękuje za Twój komentarz, który mówi wiele… Pozdrawiam ciepło!

  5. Przepięknie Asiu!!!!
    Kiedyś wjechałam na Aiquile du Midi i stamtąd obserwowałam alpinistów zdobywających Białą Górę. Szacunek dla Nich najwyższy. Szli w śniegu po kolana bardzo powoli…

    1. I ja lubię doceniać i kibicować innym nawet jak sama tylko obserwuję. To i mi dodaje sił i wiary 🙂 Ściskam mocno!

    1. Tu chodzi o pasję o to co się lubi, góry to był przykład. Ja też podziwiam pasję innych i to co kochają, a gdy tym się dzielą to jest to zawsze dla mnie przyjemność 🙂 pozdrawiam.

  6. Ciekawy pomysł z tym wywiadem, a zdjęcia są po prostu świetne! Nigdy jeszcze nie byłam w górach, ale koniecznie chcę to nadrobić. Chciałabym w końcu zobaczyć je na własne oczy. 😉

    1. Zdjęcia przyrody, natury i gór są zawsze świetne bo przyroda jest znakomitą modelką! 😉 Życzę Ci wspaniałej podróży w kierunku gór, która Cię zainspiruje. Pozdrawiam.

    1. Bo każdy ma swoje marzenia i wyzwania mi opis MB posłużył do tego by pokazać że wejście jest możliwe ale trzeba samozaparcia, zawsze. By zrealizować swoje marzenie często trzeba wiary, wysiłku i serca. Pozdrawiam 🙂

  7. Piękny Twój blog:-)
    ‘Jeśli człowiek nie jest szczęśliwy tu, tam też nie będzie.’
    Jakaż to prawda życiowa, czasem mamy szczęście na wyciągnięcie ręki i….odchodzimy daleko, by je zaprzepaścić, i nigdy już go nie spotkać.
    Serdeczności zostawiam:-)

    1. Witaj 🙂 Czasami też trzeba odejść daleko by zobaczyć to co blusko. Nie ma jednej recepty. Natomiast wiem że warto docenić to co blisko by to co daleko smakowało dobrze. Pozdrawiam ciepło.

    1. Jotko Ty masz swoje marzenia swoje wyzwania i im powinnaś kibicować 🙂 Góry i wejście na Mont Blanc to przyklad że nawet bez kasy bez wystarczającej ilości czasu gdy się chce i kocha coś to jest szansa, siła się znajdzie… Pozdrawiam serdecznie.

  8. “Świat jest w nas” ale i my jesteśmy częścią tego świata… podążamy ze światem i żyjemy w świecie. Jesteśmy do świata zależni ale i świat jest zalezy od nas 🙂

  9. Niesamowity wpis, cudowny, bardzo inspirujący wywiad! Wspaniałe widoki, jednak wiem, że takie wycieczki są nie dla mnie 🙁 dlatego podziwiam!
    Pozdrawiam ciepło ♡

    1. Witaj. Dla mnie też nie wszystko jest osiągalne, ale ja lubię czytać o osiągnięciach innych ludzi to mnie inspiruje by walczyć o swoje marzenia 🙂 Życzę Ci zdobycia Twoich marzeń. Ciepło pozdrawiam.

  10. Kiedyś marzyłam o wspięciu się na Mont Blanck, dzisiaj jestem już bardziej świadoma moich możliwości i ograniczeń.
    Bardzo ciekawy, dający nadzieję wywiad. Cieszę się, że mogłam go przeczytać.
    Pozdrawiam serdecznie

    1. “dający nadzieję wywiad” – i dlatego warto było go napisać. Dziękuję Ci, nic więcej dziś nie potrzebuję 🙂 Wszystkiego co dobre dla Ciebie.

  11. Bardzo bym chciała, bo góry uwielbiam, zresztą jak i wielką wodę, niestety to nie dla mnie, mogę tylko popatrzyć i pomarzyć, że się na taki szczyt wspięłam, a widoki są tam przepiękne… 🙂

  12. Mam chyba coś z błędnikiem nie do końca w porządku, ponieważ odczuwam zawroty głowy już stojąc na domowej drabinie podczas zawieszania firanek. Mąż kiedyś wkręcił mnie w przejście szlakiem Czerwone Wierchy, od Kasprowego, a schodziliśmy przed Giewontem. Już na początku złapały mnie okropne zawroty głowy i atak leku wysokości, a ten mimo to ciągnął mnie dalej. Dzieci obok mnie swobodnie przebiegały, a ja momentami myślałam, że to moje ostatnie chwile. Kiedy patrzę na zdjęcia z wyprawy Twojego męża, to tylko ręce mi się pocą na sam widok. To są w moim przypadku ograniczenia nie do pokonania, myśleliśmy, że przełamię to, ale ciało reaguje po swojemu. Wysokie góry nie dla mnie 🙂

    1. Ciało i umysł podpowiadają co jest dla nas dobre, a co jeszcze nie… Ja chyba też mam coś z błędnikiem bo często przewracam się na rowerze, na prostej drodze 😉 Pozdrawiam.

  13. Góry zagradzają nam drogę, ale jak widać nie do szczęścia…Niektórzy potrzebują takiego przeciwnika jak Mont Blanc, żeby się zmierzyć z sobą samym… Innych Turbacz zadowoli…Góry przemawiają w milczeniu, dlatego nie każdy pojmie ich mowę…
    Pozdrawiam!

    1. Jak Ty to pięknie napisałaś…! Miałam dreszce czytając, dziękuję 🙂 ‘Góry zagradzają drogę nie do szczęścia’ – pisz ,bo piszesz prawdziwie ale i tajemniczo.

  14. Witaj 😉 w końcu udało mi się dotrzeć 🙂

    Piękny wpis i taki jak ja lubię 😉 bo lubię góry i widoki z gór… góry maja coś w sobie, coś co przyciąga jak magnes… góry zarażają, ale wiem że na te wielkie nigdy nie nie wejdę bo i się boję, ale jest jeszcze kilka na które czekam i mam nadzieję, że dam im radę 🙂

    1. Też uwielbiam górskie widoki, choć najczęściej odwiedzam nasze rodzime Tatry, czy inne okoliczne ;). Mam upatrzonych parę innych, zagranicznych miejsc, które chciałabym odwiedzić – może się kiedyś uda :).

    2. Hej Aniu. Każdy ma swoje góry i wie gdzie czuje się najlepiej, i chyba o to chodzi prawda? 🙂 Też lubię góry i podróże dlatego zaglądam do Ciebie sprawia mi to radość. Pozdrawiam!

  15. kocham góry, ale czuję ich moc, wielkość, mam do nich wielki szacunek, trochę się ich boję… Chyba wolę je podziwiać z bezpiecznego dystansu….

  16. “Mam zdjęcia z takimi wycieczkami slow, mam zdjęcia z wyprawami, z podróżami i z szaleństwami…” – oj ja też 🙂

    Moja przygoda z gorami rozpoczęła się z tego co pamiętam ze Szklarską Porębą- co gorsza wyjechałam tam ( jeszcze nie wiedząc ,że ją mam) z ospą wieczną – i niestety po tzrech dniach ( zaraziłam siostrę) tzreba było wracać, ale mimo złego samopoczucia sporo z tej wyprawy pamiętam 🙂 Co do wysokich gór kusza i kuszą, ale nie wiem czy dałabym radę właśnie fizycznie ( to potworne zimno chyba przeraża mnie najbardziej) – ale faktycznie te bardzo wysokie góry tzreba mocno kochać, aby tam iść – szybko stanąć na szczycie i wrócić

    1. O Szklarska Poręba – mam w planach być niebawem 😉 Lubię te strony Polski. Masz rację by wybrać się w wysokie góry trzeba mieć do nich ciepłe uczucia ale i ciekawość … Pozdrawiam 🙂

  17. Kochana
    W wysokie góry ciągnie ludzi pasja, przygoda!
    Niebezpieczna, wielu tam pozostało na zawsze!
    To sport nie dla mnie.
    Pozdrawiam ciepło na kolejne styczniowe dni:)
    Cudne zdjęcia:)

    1. Ja też chodzę na takie spotkania podróżnicze z ludzmi gór, uwielbiam słuchać o ich przygodach i osiągnięciach to jest wspaniałe! pozdrawiam 🙂

  18. Tak jak piszesz, tyle zdjęć, tyle wspomnień. Jest co oglądać, co wspominać, ale najlepiej żyć i planować kolejne wypady. Ja właśnie w podróży czuję najbardziej, że żyję, a góry to mają w sobie coś niesamowitego, po prostu 🙂

  19. Czytałam wiele razy ten wpis, wywiad i zachwycona jestem również zdjęciami. Nie odniosę się tym razem do meritum czyli do gór.
    Napiszę, że bardzo Ci dziękuję. Za celebrację piękna. Za to, że potrafisz zarazić takim patrzeniem. Lubię Twoje ciepło – miłość, którą w sobie nosisz, puchową ogromnie.

    1. Ja sama szukam inspiracji i ciepła u innych bo i mi to jest potrzebne, znajduję często. Jestem szczęśliwa że odnajdujesz tu coś puchowego dla siebie. Całuję puchowo :*

  20. Witaj już w lutym
    Nie chce mi się wierzyć, że już kolejny miesiąc nowego roku
    A góry kocham. zawsze pytana o kierunek wyjazdu morze czy góry, to zawsze odpowiadałam – góry. Teraz też chętnie bym się tam wybrała. Ale pogoda taka nie zimowa. Kilka lat temu bywało inaczej.
    A Twoje zdjęcia jak zawsze zachwycają.
    Pozdrawiam uśmiechem kwitnących u mnie bratków i goździków

    1. Góry są piękne o każdej porze roku ale to fakt zimą i jesienią są wyjątkowe… Ja dodatkowo lubię góry w deszczu 😉 Serdecznie pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *