Kwietniowe odkrycia. Czary Malary, Nunchi i św. Kinga.

Kwietniowe odkrycia. Czary Malary, Nunchi i św. Kinga.

Kwiecień pomału dobiega końca. Zazielenił, pomalował i obudził to, co spało, ale obudzić się chciało… Kwiecień wie, że naturalna zielona farba jest potrzebna, wyczekiwana i niezastąpiona. Kwiecień to kolor świeżej zieleni. Zieleń to kolor miesiąca, który przeplatać lubi i plecie i plecie, i niech plecie. Taka jego natura, taka jego pieśń.

Zbliża się maj. Mój miesiąc… Kocham wszystkie miesiące roku i nie oddam guzika z żadnego z nich. Maj to dla mnie kolor pastelowego fioletu, ale zanim przyjdzie, zanim zapuka fioletowym zapachem do drzwi, to jeszcze głos oddajmy kwietniowi. Mam duży sentyment do maja, ale dziś jeszcze kwiecień maluje mój świat na zielono, z nadzieją…

A jeśli kwiecień… W kwietniu zainspirowało mnie tak wiele. Znalazłam w tym miesiącu piękno. Poznałam ciekawych ludzi, odkryłam nowości, ale także odkryłam na nowo to, co już znałam. Pojawiły się nowe pomysły i przemyślenia. Plany i marzenia.

Inspiruje mnie natura, ale inspiruje mnie też drugi człowiek, każdy człowiek może zainspirować. I obudzić… Pobudzić… Dać impuls… Tak jak kwiecień.

Dziś chciałam napisać o trzech (a jest ich więcej)  moich odkryciach kwietniowych, które miło wkroczyły do mojego życia. Inspirują, pomagają, cieszą i dają do myślenia. Pomagają czuć, zatrzymać się i są częścią mojej codzienności slow life… pomagają tworzyć taką codzienność. Są proste, a przy tym puchowo przydatne, dobrze, że są – umilają.

Trzy historie, trzy obrazy, trzy opowieści…

 

*

 

NUNCHI – Euny Hong

‘Miara oka’. Subtelna sztuka… która ma na celu zbudowanie harmonii, zaufania i więzi. Koreański sekret dobrych relacji. Nunchi.

 Książka ‘Nunchi’ Euny Hong (autorka nazywana Ninja w dziedzinie Nunchi), Wydawnictwo Literackie – to książka nieduża, ale jak to często bywa, niosąca naukę i pomoc. Wyjątkową pomoc, która ma na celu ułatwienie nam życia codziennego  (relacje międzyludzkie). Relacje, które często przysparzają nam problemów i zakłopotania. Filozofia/sztuka Nunchi pokazuje, uczy, jak ułatwić, ale przede wszystkim jak zrozumieć otaczający nas świat, zdarzenia i ludzi, bo nie jesteśmy samotną wyspą, jesteśmy częścią całości. Tworzymy całość i mamy na nią wpływ, a całość wpływa na nas. Koło się zamyka…

Każdy człowiek, każde zwierzę, każda roślina, każde państwo, każdy kontynent, każda religia, może nas czegoś nauczyć, może nauczyć nas czegoś dobrego i przydatnego. Może pomóc się zatrzymać i może dać nam odpowiedź na nurtujące pytania. Nie musi, ale może. We wszystkim mamy szansę, odszukać to, czego szukamy.

Na wszystko przychodzi czas i moment. Nunchi też może być takim momentem, który coś zmieni, otworzy oczy i myśli w sposób konkretny, ale chyba przede wszystkim subtelny.  Gdy czytam o koreańskiej zasadzie życia, zwanej Nunchi, odczuwam tę subtelność, ale i siłę. Subtelność i siła, tak bym zdefiniowała Nunchi.

Nunchi to obserwacja otoczenia, świata tego dużego i tego całkiem bliskiego, który nas dotyka. Nunchi to cierpliwość, ale też umiejętność sprawnego działania. Nunchi ma wiele znaczeń i w wielu dziedzinach życia działa, ale cel ma jeden:

„To koreańskie korepetycje z inteligencji emocjonalnej i świadomości sytuacji”.

Inteligencja emocjonalna. Tak, na to właśnie kładzie nacisk filozofia Nunchi. I według tej filozofii to jest klucz i od tego wszystko inne zaczynać się powinno.

 Inteligencja emocjonalna. Brzmi kusząco, pięknie i magicznie. Ale czuję, że przede wszystkim brzmi prawdziwie. Podstawa i start w budowaniu reszty życiowej układanki…

Nunchi zapewnia, że wszystko, co potrzebne do tego, by mieć dobre samopoczucie i radzić sobie w relacjach ze światem i drugim człowiekiem, jest w nas. Mamy już te narzędzia, którymi możemy budować i tworzyć lepszą codzienność i kontakt z tym, co nas otacza. Tymi narzędziami są:

Oczy.

Uszy.

I chęć zwrócenia uwagi na drugiego człowieka.

Gdy umiesz mówić, a nie umiesz słuchać i nie chcesz widzieć świata, to nie umiesz nic. Gdy nie widzisz i nie słyszysz drugiego człowieka, zwierzęcia i rośliny to umiejętność mówienia traci sens i nie prowadzi właściwie…

Obserwuj.

Słuchaj.

Działaj.

To musi współpracować, dopełniać się, być jednością i całością. Reszta przyjdzie sama.

Wszystko wydaje się logiczne, ale gdy widzimy to, co się dzieje w świecie, w kraju, a i w naszych rodzinach, to ta logika gdzieś się gubi, gubi się Nunchi.

Książka pomaga zrozumieć co to w ogóle jest Nunchi i jak go nie zgubić. Jak się zaprzyjaźnić z tą naczelną zasadą koreańskiego życia. Mnie się podoba filozofia Nunchi, bo właśnie kładzie nacisk na emocje, na wspomnianą inteligencję emocjonalną, która jest tarczą, ale i sztuką, która ma pomagać, a nie szkodzić. Ułatwiać.

Spostrzegawczość.

Patrz na wszystko, bo biorąc pod uwagę wszystko, jest szansa wyciągnąć dobre wnioski. Elementy tworzą całość. Jeden, dwa elementy nie mogą powiedzieć prawdy. Bądź spostrzegawczy i patrz szeroko. Tak mówi Nunchi.

Czytając książkę, mam wrażenie, że Nunchi kładzie też spory nacisk na intuicję. I wszystko się znowu łączy. Bo intuicja to też obserwacja, nie tylko otoczenia, ale i siebie. Obserwacja i chęć dostrzegania tego, co na zewnątrz i wewnątrz nas daje szansę na sukces.

Bardzo przyjemna książka i bardzo przyjemna filozofia i sztuka życia Nunchi. Ciszę się, że mogę się z nią zapoznać, że mogę odnieść też to, co czytam do swojego życia, porównać, przeanalizować. I wiem już jedno, szkoląc i szlifując Nunchi możemy lepiej zrozumieć to, co się dzieje na świecie i w naszym najbliższy otoczeniu. Poprawić relacje rodzinne, osobiste i zawodowe. Zrozumieć te relacje.  Jest to książka, która podpowiada, pokazuje przykłady i wyjaśnia ich znaczenie.

Co to jest Nunchi?

Hmm… Wrażliwość społeczna…?

Nie chcę opisywać wszystkiego dokładnie. Mam też wrażenie, że każdy Nunchi może zrozumieć trochę inaczej, każdy znajdzie w Nunchi coś, co jest mu potrzebne. Zadając pytanie czym jest Nunchi, każdy z nas może znaleźć w książce zupełnie inną odpowiedź. Oczywiście odpowiedzi będą miały wspólne mianowniki, ale jednak  dla każdego z nas może to być inna, odmienna opowieść. Podróż do jednego celu, różnymi drogami. Jestem nadal w tej podróży bo Nunchi (książka) to niekończąca się podróż, do której można wracać, zaglądać, przeglądać. To proces.

Otwieram książkę na chybił trafił:

 

„Nigdy nie przepuszczaj okazji, żeby zamknąć usta.”

Więc kończę…

Ale, Wy zacznijcie…czytać o Nunchi 🙂

 

*

 CZARY MALARY

 I kolejna osoba, która tworzy, czaruje, maluje, jest w podróży… Bo tworzenie to podróż. Pięknie tworzy i to już jest tak dużo, ale na tym nie koniec, bo dodatkowo (przede wszystkim) jest osobą ciepłą, otwartą i skromną (mam szczęście do takich osób, a skromność bardzo doceniam i zauważam – wyczuwam).

 Ewa Kownacka zauroczyła mnie swoją pasją i tym jak tworzy i co tworzy. Lubię, i jak wiecie szukam takich klimatów. Lubię się otaczać taką twórczością, bo sprawia mi to przyjemność. Wyczuwam dobre emocje, dobrą energię w tym, co jest częścią świata Ewy.

A co jest częścią?

Myślę, że wiele, ale przede wszystkim rysunek i malunek.

Na stronie Czary Malary, możecie zapoznać się z twórczością tej sympatycznej kobiety, ja przepadłam, bo znalazłam tam dużo optymizmu, koloru i ciepła. I ta nazwa: Czary Malary Zwracam uwagę na nazwy, tytuły, okładki itp. To też jest ważne i mówi wiele… Nie mówi wszystkiego, ale mówi wystarczająco… Mówi tak, że albo zaprasza, albo niekoniecznie. Nazwa Czary Malary zdecydowanie zaprasza i to jak intrygująco i pomysłowo. Dałam się zaprosić i bawiłam/ bawię się znakomicie 😉

„Z wielkiej pasji tworzenia i dzielenia się nią, powstała moja pracownia ilustracji dziecięcej Czary Malary”.

Pasja. Tworzenie. Dzielenie.

Jest dobrze… Oj jest dobrze…

U Ewy znajdziecie np. kartki okolicznościowe, plakaty dla dzieci i plakaty dla każdego, zapinki, książki… Czyli wszystko, co może poprawić humor i puchowo otulić. Zainspirować.

Moją uwagę zwrócił plakat, na którym mała dziewczynka wyrusza przed siebie w las, w  ramiona przygody i natury. Skradł moje serce. Przypomina mi  Jagodziankę. Jagodzianka uwielbia rower, przyrodę i przygodę. Dziś jeszcze z nami podbija lasy, dróżki i pola. Kiedyś sama wyruszy swoim rowerem, a ja będę kibicowała, trzymała kciuki i kochała nadal i jeszcze mocniej, z każdym dniem mocniej… Plakat przypomina mi też, jak ważny był kiedyś rower dla mnie, jak wiele podróżowałam na rowerze, był częścią moich dni. Zwiedziłam na siodle rowerowym tak wiele zakamarków, miejsc, zapisało się tyle historii… Zdjęć, przygód i wspomnień. Może wrócę do rowerowych ekspedycji, jak mała Jagodzianka będzie już dużą Jagodzianką. 

 

3,2,1 SKISŁEŚ!

Ta kartka oczywiście powędruje do taty Jagodzianki z okazji np. bez okazji 😉 Myślę, że będzie prze-szczęśliwy, gdy mu ją zadedykuję… Już nie mogę się doczekać.

Brawo dla Ewy za pomysłowość i wykonanie. Za wyobraźnię. Można mieć talent, ale bez wyobraźni talent traci smak. Czary Malary to i talent i wyobraźnia.

Jest jeszcze kartka Gruszka i Pietruszka, urocza i minimalistyczna. Muszę wspomnieć, że te kartki są większego formatu niż standardowe i świetnie nadają się też do ramki. I mam pomysł by te dwie kartki 3,2,1 Skisłeś i Gruszki i Pietruszki włożyć do białych lub surowych drewnianych ramek i zawiesić w kuchni. Już czuję, że będzie fajnie i smakowicie!

Jest też zapinka z motywem wilka. Słodka. Lubię drobiazgi, symbole, które subtelnie coś opowiadają, przypominają… Ja mam za sobą już dwa spotkania z wilkami, o których kiedyś pisałam Tu, i nie mogę o tym zapomnieć. O tym nie da się zapomnieć. Wilki mnie fascynują. Wilcze klimaty wciągają. Co prawda wilczek na zapince od Ewy jest słodziakiem, ale nie zmienia to faktu, że to wilk, a wilki mają tajemniczą moc 😉

Ewa pięknie napisała o tym, co robi i co lubi:

„Jestem wielką miłośniczką ilustracji, przygód i bujania w obłokach. Chętnie wracam wspomnieniami do czasów dzieciństwa, pełnych aromatu babcinej kuchni, hałasu, wygłupów i rysowania, z którego nie wyrosłam do dziś”.

Ewo wiele nas łączy!

Ale też dzieli:

Ja nie umiem rysować i malować…

MiMo – Ewa Kownacka

Tak, tak jest też książka. Zabawna, urocza i z przekazem. Pięknie wydana. Ciekawe ilustracje, pomysłowa treść i intrygujący tytuł. Czyli jest komplet.

„MIMO” jest poruszającą historią o niezwykłej sile dziecięcej przyjaźni. To opowieść o licznych wzlotach i bujaniu w obłokach, ale też o upadkach i stłuczonym kolanie, od którego zaczyna się cała przygoda.

Mnie poruszyła. To Książa idealna dla Jagodzianki. Wyraźne, kolorowe ilustracje. Mała ilość tekstu i zabawna opowieść, ale to też opowieść z ukrytą dodatkową, drugoplanową historią… Jest moc i jest przygoda.

Ilustracja i tekst tworzy inteligentną, zrozumiałą i wciągającą całość. Życie to podróż, i mała dziewczynka wyrusza w swoją podróż, podróż w której odkrywa coś istotnego… Dorosłym też przydałyby się takie podróże…

W książce jest też ilustracja, taka sama jak plakat: dziewczynka na rowerze… I znowu widzę Jagodziankę…

„Teraz jestem większa i mam rower marzeń”.

Dziękuję za przygodę, którą odbywam z pomocą i w towarzystwie Czarów Malarów! Dziękuję za podróż do świata wyobraźni i uroku, dziecięcego puchowego uroku…

 

*

 

SERNIK ŚW. KINGI

 I to jest moje trzecie, kwietniowe odkrycie. Odkrycie Świąteczno-kwietniowe. Święta Kinga jest wyjątkową świętą, pomocną, a jej życiorys może wzruszyć i inspirować. Patronka hafciarek, praczek, chorych na oczy, radia i telewizji, a także malarzy, więc Ewa z Czarów Malarów ma też w św. Kindze patronkę… Litania do św. Kingi jest piękna, polecam…

Jednak jest coś jeszcze, co zwróciło moją uwagę, zaciekawiło i nie dało o sobie zapomnieć. Więc przystąpiłam do działania/pieczenia. To jest ciasto na wyjątkowe okazje…

A co mnie tak zaciekawiło?

Jajka…

Tzn. Ilość jaj w przepisie na sernik św. Kingi.

Jeśli znacie ciasto, które ma w sobie więcej jaj niż ten sernik to koniecznie dajcie znać:

 

Sernik św. Kingi

 Składniki:

1 kg tłustego białego sera

15 jajek

35 dag cukru

6 dag masła

Posiekana laska wanilii

 

Ciasto:

25 dag mąki

12 dag masła

6 dag cukru

2 żółtka

Skórka otarta z cytryny

 

Wykonanie:

Z podanych składników zagnieść kruche ciasto i odstawić na kilkanaście min do lodówki. Ser zmielić. Dodać cukier i stale ucierając dodawać po jednym żółtku. Wlać roztopione i przestudzone masło. Na koniec dodać ubitą na sztywno pianę oraz rodzynki i wanilię. Wymieszać. Rozwałkować ciasto i wyłożyć nim spód dużej blachy posmarowanej masłem i posypaną mąką. Na powierzchni ciasta wyłożyć masę jajeczną. Piec około 1 h w 180 stopni C. Można przygotować podwójną porcję ciasta i zrobić na wierzch wałeczki posmarowane rozmąconym jajkiem.

Są ciasta na co dzień/ szybkie i są też ciasta zaskakujące i właśnie taki jest ten sernik 🙂

 

*

Kwietniowych odkryć było więcej, wybrałam te trzy historie, a pozostałe zatrzymam na razie dla siebie, jednak nie mówię nie, może jeszcze wrócę do opowieści kwietniowych, które zajmowały moje myśli i czas, i opiszę, kto wie… nie mówię nie

Pozdrawiam jeszcze kwietniowo asia :*

P.s. Jestem bardzo ciekawa co Was inspirowało (i nadal inspiruje, bo kwiecień trwa) w czasie kwietniowych dni i nocy? 🙂

38 komentarzy do “Kwietniowe odkrycia. Czary Malary, Nunchi i św. Kinga.

  1. kwiecień pełen jest kolorów. nie tylko zieleni.
    wystarczy otworzyć oczy. i wyjść choć na chwilę.
    jak w tej Twojej książce – trzeba patrzyć szeroko i być spostrzegawczym – wokół mnie eksplozja kolorów.

  2. Bardzo ciekawe Twoje odkrycia, jak zwykle zresztą 🙂 sernik chyba na razie odpuszczę, bo trochę sobie pofolgowałam ze słodkim, a moje jelita tego nie lubią. Książkę juz zapisuję. Pozdrawiam ciepło

  3. Czytałam ostatnio inną książkę Euny Hong, o popkulturze koreańskiej. Temat mnie bardziej interesował, przy tym – na razie nie dość mnie jej styl kusi.

    1. A mnie tematyka Nunchi bardziej interesuje niż wspomnia przez Ciebie książka… Każdy znajdzie książkę dla siebie 😉

  4. W kwietniu niezmiennie odkrywam na nowo mistrzowskie ptasie koncerty… I delektuję się nimi od nowa tak samo cudownie…
    Ja też siedzę w rozwoju osobistym. Izolacja skłoniła mnie do zakupu fajnego e-szkolenia rozwojowego, w którym teraz aktywnie uczestniczę. Czytam, wykonuję zadania, tworzę, obmyślam. Lubię to…

  5. Jestem autentycznie zainspirowana sernikiem św. Kingi. Jako łasuch nie mogło być inaczej. I a propos inteligencji emocjonalnej, wyczuwam intuicyjnie, że jak coś pochodzi od świętego to nawet cukier idzie na zdrowie. 😘

    1. Listy marzeń są dobrym pomysłem, przybliżają, naprowadzają, a marzenia spełniają się gdy przychodzi ich czas… 🙂

  6. Tyle cudowności w jednym miejscu:-)
    Za mną chodzi szarlotka…
    Bardzo klimatycznie ilustrujesz swoje wpisy, bardzo starannie opracowujesz całość, podziwiam!

  7. Nunchi do mnie przemawia. Mam wrażenie, że żyję tą filozofią albo przynajmniej staram się żyć, mimo iż nazwę widzę po praz pierwszy. Chętnie zapoznałabym się lepiej 🙂
    Zapinka z wilkiem jest prześliczna 🙂 Też uważam, że te zwierzęta mają tajemną moc 🙂
    15 jajek na sernik faktycznie zaskakujące 😀

    Kwiecień inspiracji przyniósł wiele, jak każdy miesiąc. Zawsze coś się nowego odkryje jeśli człowiek chce szukać 🙂

  8. Kwiecień plecień.. plecie rózne historie… te lepsze, te gorsze.. słońce, deszcz, chłód, ciepło, śpiew ptaków, piękno wiosny, ptasie koncerty, zieleń… Czar, urok, piękno świata. Jutro maj – najpiękniejszy wiosenny miesiąc. Maj.. Maju maj 🙂

  9. Uwielbiam zielony kwiecień. Praktycznie każdego dnia biegam z aparatem i pstrykam milion zdjęć. A to mirabelki, a to bez, tu jabłonka kwitnie, tu aronia otwiera swoje maleńkie kwiatuszki… tulipany, bratki, kwiatki. Liście i listeczki – uwielbiam kwiecień za te szczegóły i piękną, świeżutką zieleń!

    Wspaniałe kwietniowe odkrycia poczyniłaś! Muszę przyjrzeć się im bliżej! 🙂

    Pozdrawiam wiosennie!

    1. “Uwielbiam kwiecień za te szczegóły” – pięknie zauważyłaś…kwiecień to szczegóły wiosny…
      Pozdrawiam 🙂

  10. Jakie te twoje recenzje są piękne i fachowe Kochany Puszku. Uwielbiam twoje doskonale dobrane słownictwo. Uwielbiam Cię czytać. Tyle ciepła w twoich postach. Zaciekawiły mnie te pozycje, szczególnie pierwsza. Maj to także mój ulubiony miesiąc i kolor zieleni. Ściskam Cię mocno Kochana. Dziękuję za pamięć o mnie. Dawno mnie tu nie było.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *