Kalendarze, notesy, plenery. Styczeń sprzyja temu, by pisać, by zacząć.

Kalendarze, notesy, plenery. Styczeń sprzyja temu, by pisać, by zacząć.

Przez całe liceum pisałam pamiętniki. Mam je do dzisiaj… Raz na jakiś czas, zaglądam do nich. Niesamowite przeżycie. I nie dlatego, że pisałam tam tak dobrze, ale dlatego, że czytając je dziś czuję, że one mi dobrze robiły… Dawały schronienie. To był świat, do którego wchodziłam i zamykałam za sobą szczelnie drzwi. Trzaskałam tymi drzwiami. A były i takie chwile, że zamykałam te drzwi z buta… To dobrze, że mogłam, że gdzieś mogłam. Gdy ma się 15, 16, 19 lat to takie schronienie jest ważne i przydatne. Osobiste gniazdo, które samemu się buduje i mimo, że jest ono takie małe i mało znaczące w otaczającym je świecie, to jest to gniazdo własne, ciasne, ale własne…

I ja naprawdę, wtedy gdy otwierałam pamiętnik, a moim oczom ukazywała się czysta biała kartka, wiedziałam, że tam skrzywdzić mnie nikt nie może, że tam jestem sobą, ze wszystkimi jasnymi, ale i ciemnymi myślami, uczuciami, przeżyciami. I tym wszystkim, czego wtedy nie rozumiałam, a starałam się zrozumieć, już wtedy szukałam. Zadawałam pytania. Jednak  wiele z nich zostało bez odpowiedzi.

Moje pamiętniki to najwierniejsi, cierpliwi i otwarci towarzysze, z jakimi przyszło mi współpracować. Nigdy się na nich nie zawiodłam. A pewnie nie raz mnie uratowały, bo emocje, których było dużo w wieku dorastania, spoczęły bezpiecznie na kartkach papieru. Wylądowały

Dziękuję, że były, że tak wybrałam, że los podpowiedział, a intuicja podchwyciła.

 

*

Dzisiaj już nie piszę klasycznego pamiętnika, tak jak kiedyś. Bo wiele się zmieniło. I ja też się zmieniłam. Doświadczenia zmieniają. Sytuacja zmienia i weryfikuje. Zastąpiłam klasyczny pamiętnik czymś innym i o tym dzisiaj będzie, o tym wszystkim, co dla mnie wywodzi się od pamiętnika tylko, że zmieniło funkcję, przeznaczenie, pomaga mi nadal tak jak kiedyś, ale pomaga już inaczej.

Notesy, plenery, kalendarze, zeszyty, dzienniki.

Wiem, że to może pomóc i pomaga.

Pisanie pomaga. Styczeń to miesiąc, w którym wielu z nas ,wiele zaczyna. Styczeń cały jest Noworoczny. Na sylwestra nie zapalałam zimnych ogni, symbolizujących nadchodzący Nowy Rok. Dziś to robię. Witam słowa pisane w Nowym Roku i kalendarze, które ruszają ze mną w to, co nowe. Styczeń jest początkiem 12 miesięcy roku. Każdy miesiąc jest wyjątkowy i każdy jest początkiem, każdy coś zaczyna, coś przynosi i coś pokazuje. Jednak styczeń, jest chyba najbardziej miesiącem, który lubi coś zaczynać i który kusi do nowego. Pomaga planować. Jednak ja wolę słowo marzenia od słowa plany. Nie mam większych planów, mam większe marzenia. Jednak wiem, że planowanie wcale nie jest złe i są na to dowody i to jest dobre, jeśli komuś to pomaga, to niech nie rezygnuje z planów, postanowień i wytycznych. Każdy wie jak iść i co mu w tym pomaga.

 

Po co pisać?

  1. Pisanie pomaga rozwijać wyobraźnię.

 

  1. Pisanie pozwala nam się zatrzymać/odpocząć.

 

  1. Uczy jak formułować myśli.

 

  1. Pozwala wyciszyć negatywne/niewygodne emocje.

 

  1. Odstresowanie.

 

  1. Pomaga poznać siebie. To co w nas…

 

  1. Pomaga okiełznać rzeczywistość.

 

  1. Jest to zawsze rozwój. Rozwój osobisty.

 

Tylko ja i słowa.

 

*

 

Przedstawiam Wam mój zestaw na rok 2020, który pomoże mi zatrzymać czas. Moja osobista forma terapii.

 

1. KALENDARZ KOBIETY 2020 uBOGAcONA

„Projekt uBOGAcONA – stworzony, by pomagać na drodze formacji kobiecego serca! By odkrywać geniusz kobiecego serca, a także misję kobiety w dzisiejszym świecie. A także, by pamiętać, że to w Nim mamy wszystko…”

 

Jak sama nazwa mówi, to jest kalendarz. Ale.. To jest kalendarz wyjątkowy. Kobiecy, pięknie wydany i niosący ukojenie. Ukojenie wyglądem, słowem i przesłaniem. To jest coś dla nas kobiet. Od kobiety. Katarzyna Marcinkowska oddaje w nasze ręce coś cennego, bo inspirowanego życiem Maryi. Życiem delikatnym i silnym zarazem. Maryja była kobietą taką jak my, z takimi samymi problemami, dylematami, uczuciami i marzeniami. Jednak miała coś jeszcze. Świętość i Łaskę Bożą. Więc to jest klucz – codzienność i świętość, które się przeplatają. I taki jest ten kalendarz. O kobiecie zwykłej i niezwykłej.

Inspiruje.

Prowadzi.

Uczy.

Pomaga.

„Jestem pewna, że nikt nie uBOGAci nas tak doskonale na tej drodze, jak Maryja”

Co mi się podoba w tym kalendarzu?

  1. Wygląd. Dla mnie jest piękny. Błękitny jak niebo i wody morza ciepłego. Morza na którym zakwitły pastelowe kwiaty. Złoto na okładce, które mówi o czymś ważnym…
  2. Przejrzystość. Wszystko widać i wszystko wiadomym jest. Dostępność.
  3. Cytaty z Biblii. To ważne w codzienności. Otwieram kalendarz i zawsze znajduję jakieś słowa, które często są też odpowiedzią, albo pytaniem…

 

Czuję, że ten kalendarz ze mną współpracuje.

To kalendarz, który posłuży mi do moich kobiecych spraw, kobiecych myśli, kobiecych pytań i kobiecych planów (marzeń).

Katarzyna Marcinkowska pisze:

„Przyznam się, że moja relacja z Nią miała różne etapy – bliskości, oddania, ale też… oddalenia. Co więcej, Kalendarz Kobiety 2020 nie miał być o Niej. Prawdę mówiąc myślałam, że go wcale nie będzie […] po rekolekcjach w sanktuarium  Pani Jałowieckiej, obudziłam się z myślą: chociaż jeszcze jeden kalendarz. Dla Maryi i z Maryją!”

Co mi się podoba w tym słowach, które przytoczyłam?

Wiele. Ale najbardziej to: zaznanie bliskości, oddania i oddalenia.

To jest takie i mi bliskie. Codzienne. Prawdziwe. Raz tak, raz tak. Gdy autorka kalendarza pisze, że bywa bliska bliskości z Maryją, ale że wie co to znaczy też oddalenie, to ja wiem, że ona wie co mówi, co pisze i co w nasze ręce oddaje. Czuję, że mogę jej zaufać. Nie gwiazdorzy. Jest z krwi i kości. Ale duchem podąża za Tą, która pomaga rozkwitać…

Na stronie uBOGAcONA znajdziecie wiele ładnych i funkcjonalnych kalendarzy, notatników i inspiracji. Ja jestem zauroczona kalendarzem błękitnym w kwiaty. Jest bardzo romantyczny, delikatny, ale czuję też siłę, którą w sobie skrywa.

W tym kalendarzu będę zapisywała wszystko to, co jest mi bliskie jako kobiecie…

 

2. NOTES ROZKWITAM

Też autorstwa Katarzyny Marcinkowskiej, znajdziecie go na tej samej stronie co kalendarz uBOGAcONA. Notes tak ładny jak kalendarz. Trochę skromniejszy, ale w tych samych klimatach – kobiecości. Piękne zdjęcia, budujące słowa inspirowane Pismem Świętym. Wygodny, a to dla mnie ważne. No i te zdjęcia, które w swoim wnętrzu tuli – piękne.

Myślę, że w tym notesie będę zapisywała modlitwy, które lubię, które mnie wołają i którymi często się modlę. W których pokładam nadzieję. Jest tyle pięknych modlitw, wiele z nich mało znanych, chciałabym mieć je w jednym miejscu. Tak, że gdy będę szła na medytację – która jest modlitwą, żeby móc zabrać jeden notatnik, w którym będę miała słowa, które mnie inspirują. Myślę, że to będzie dla mnie dobry pomysł i w ogóle czuję, że to właśnie w tym notesie będzie zbiór modlitw, które szczególnie do mnie przemawiają. Jestem wdzięczna za kalendarz i ten notes, są szlakiem.

Rozkwitam, czyli tworzę, czyli pozwalam myślom układać się w piękny bukiet na białej czystej kartce. Rozkwitam – czyli jestem twórcza. Uczę się. Marzę. Daję się ponieść swojemu sercu, ale też ponieść się tej Najpiękniejszej.

„Przeszkodą dla rozkwitania nie jest Ziemia, na której rosnę, przeszkodą może być moje serce”.

 

3. KALENDARZ KS. TWARDOWSKIEGO

 Nie mogło zabraknąć. Tzn. mogło zabraknąć, bo los ma swoje plany… Ale los kolejny raz dał mi kalendarz inspirowany twórczością mojego ukochanego poety. Jak ja lubię ten mały, niepozorny kalendarz! Jak ja lubię go mieć przy sobie. Jest znakomity też do torebki, bo nie jest dużych rozmiarów, może zawsze być ze mną. I jest.

Otwieram teraz na chybił trafił:

„Kto więcej ma wiary niech zaraz biedniejszym ją rozda”.

 Cytaty, przemyślenia ks. Twardowskiego, słowa z Biblii, wiersze poety, ładna ilustracja. To wszystko tu jest i więcej nic nie trzeba.

Kalendarz zaczyna się słowami, że w Nowym Roku warto popatrzeć na wszystko z nowej strony. Czyli inaczej niż zazwyczaj. Trochę z dystansu. Trochę tak jakbyśmy właśnie wzięli orzeźwiający prysznic. Tak jakbyśmy przemyli oczy zimną, górską wodą. Tak jakbyśmy znów chcieli uwierzyć i zrozumieć, nawet jeśli nadal rozumiemy mało… Otworzyć oczy, otworzyć uczy… Znowu zaufać, i tak zawsze, aż do końca…

Nie mogę się powstrzymać, znowu otwieram na chybił trafił:

„Nie powinniśmy sądzić za szybko innych, bo możemy się omylić. Nie należy też za szybko sądzić samego siebie.”

Dziękuję za kolejny wspaniały kalendarz, że jest mi dane, zaczynać w jego towarzystwie kolejny rok. Dziękuję.

 

4. ZESZYT

Zwykły zeszyt. Prosty. Taki jaki pamięta się ze szkolnych lat, gdzie często pokreślony bywał na czerwono… Dziś już nikt w nim kreślić nie będzie, tylko ja, nawet jeśli popełnię błędy. Mamy prawo do błędów. Mówią, że lepiej uczyć się na błędach innych. Czy aby na pewno? Czy w ogóle tak się da? Czy to w ogóle dobry pomysł? Czy czasem każdy z nas nie ma swojego zestawu, indywidualnych błędów, które musi przepracować, z którymi musi stanąć oko w oko? Którym musi się poddać, nawet nieświadomie?

Zeszyt, który wybrałam jest z motywami Kubusia Puchatka. Moja Jagodzianka, chyba podkochuje się w Krzysiu, bo gdy o nim mowa zakrywa oczy i mówi:

 – Tylko nie to!

 Chciałabym w tym zeszycie zapisywać myśli, zdarzenia, przemyślenia dotyczące właśnie Jagodzianki. Ona teraz mówi tak dużo, i tyle śmieszno-mądrych zdań, że szkoda by było o nich zapomnieć. Jej słowa mnie zaskakują. Wzruszają. Uczą. Dają do myślenia. Radują i ratują.

Kiedyś gdy ja chodziłam do podstawówki nie było tak pięknych przyborów, zeszytów, dziś można się w tym wszystkim zakochać i zwariować. Gdy ja chodziłam do podstawówki, szkoła wyglądała zupełnie inaczej niż dzisiaj. Inaczej, chyba już w każdym znaczeniu…

Szczerze?

Nie lubiłam podstawówki.

Dopiero w liceum nabrałam wiatru w żagle i w liceum wiele się zaczęło. W liceum spotkałam ciekawych ludzi, uczniów i nauczycieli. Tam zaczęto traktować nas jak ludzi. Bo w podstawówce często zapomnieli, że dziecko to też człowiek, tylko jeszcze mały. Dopiero w liceum zaczęła się moja przygoda z książkami, taka prawdziwa i naturalna, niewymuszona. To właśnie w liceum nieśmiało pomyślałam o studiach… Tam uwierzyłam w siebie.

Zeszyty zawsze będą mi już przypominać o szkole.

 

5. PLENER NATURALNABOGINI

 Czym mnie zainteresował?

Okładka. Już kiedyś pisałam, że dla mnie okładka jest ważna, bo to jest brama, przez którą się przechodzi. Furtka, która pierwsza ukazuje się naszym oczom, zanim nie wejdziemy dalej. Nie szata zdobi człowieka, ale bywa, że okładka bardzo zdobi książkę 😉

Okładka fakturą przypomina materiał. I ta butelkowa zieleń! Nawiązująca do przyrody. A na tej zielonej butelce złotym kolorem namalowany rok i okrągły wzór. Minimalizm.

Celem tego kalendarza jest zachęta do bycia bliżej – siebie i natury. Rytm natury. W rytmie natury. Też kobiecy, ale w innym znaczeniu niż kalendarz, o którym Wam wspominałam na początku. Kalendarz Naturalnabogi kładzie duży nacisk na fazy księżyca. Jak udowodniono, księżyc ma duży wpływ na to, co się dzieje na Ziemi. Zwłaszcza na wodę i kobiece sprawy. Fazy księżyca wyznaczają rytm… Odczuwalny, nawet jak ktoś w to nie wierzy. Kula Ziemska jest częścią Kosmosu. Nie jest samotną wyspą, mimo, że może tak wygląda. Ziemia należy do Kosmosu, a jeśli Ziemia, to i to, co na Ziemi…

W kalendarzu znajdziecie opis poszczególnych miesięcy roku. Co warto, a co nie warto w nich poczynić. Podpowiedzą jak dany miesiąc wpływa na nas… I czemu sprzyja. No i cytaty, które uwielbiam. Inspirują, podpowiadają, dają do myślenia. Są pomocne. W tym kalendarzu będę zapisywała wydarzenia, spotkania, ważne daty, tak by nie uciekło. Podsumowując, to będzie dla mnie typowy kalendarz. Bardzo ładny kalendarz. Kalendarz z klasą.

 

6. PAMIĘTNIK ANI Z ZIELONEGO WZGÓRZA

 Z tym pamiętnikiem to tak jak z kalendarzem ks. Twardowskiego. Musiał do mnie przywędrować. Tzn. nie musiał, ale jest… Jak mi dobrze z tą myślą! Jak mi to sprawia przyjemność, jak mnie to cieszy! Jak dziecko… Czy Wy też tak macie, że ładny zeszyt jest w stanie wywołać w Was dużą radość jak u dziecka? Czy tylko ja oszalałam? 😉 Cieszę się, że zaopatrzyłam się w taki zestaw, który faktycznie  mi się podoba i sprawia przyjemność. Mam zamiar działać. Pisać, zapisywać, stawiać pytania i szukać odpowiedzi, a pomogą mi w tym moje notesy, zeszyty, kalendarze.

No i ten pamiętnik Ani…

Bajkowy, książkowy.

Z cytatami z książki „Ani z Zielonego Wzgórza” L.M..M. Wiecie, że lubię, wiecie, że to jej w moich oczach należy się Nobel, już wiecie… Ten pamiętnik to jest dla mnie taka wisienka na torcie. Ruda wisienka. Uroczo staroświecka.

W tym pamiętniku będę zapisywać złote myśli, cytaty, zdania, które mnie porwały. Tak jak Anię porwało Wzgórze, Zielone Wzgórze.

 

*

Na stoliku przy łóżku można położyć zeszyt. Wieczorem przed snem zapisać 5 rzeczy, za które jesteśmy wdzięczni. Uzbiera się tego dużo. Ten spis wdzięczności udowodni nam, że mamy dużo. Wyciszy. Ukoi przed snem. A rano, gdy się obudzimy warto też spisywać sny. Nawet jedno zdanie, które nasuwa nam się zaraz po przebudzeniu… To też coś pokazuje, to tez nam chce coś powiedzieć.

Dobrze jest pisać dużo, często i bez kontroli. Spontanicznie. Pisać to, co przychodzi do głowy, nie bać się przelewać słowa na papier. Przelewać myśli. Niech te myśli (słowa) płyną jak obłoki. Niech przelewają się i wylewają jak woda, która chce nas napoić, która chce mieć ujście. Ze źródła, aż do oceanu naszych możliwości i wyobraźni.

„Prowadzenie dziennika pomaga usłyszeć myśli i lepiej je zorganizować. Dla mnie jest to rodzaj rozmowy ze sobą, sposób na usłyszenie swojego serca, wydobycie jego głosu spomiędzy ogromu myśli, które pojawiają się każdego dnia. Dzięki pisaniu poznaję siebie i zostaję ze sobą połączona. Słyszę siebie.”

Tak jak pisze w jednej ze swoich książek A. Maciąg, tak i jak czuję to, co napisała, usłyszeć siebie… Bo to ten wewnętrzny głos jest naszą prawdą, nadzieją i drogą. U każdego jest to inny głos, inne myśli i inne słowa, inny styl. Nasz osobisty. Najlepszy.

Pozdrawiam asia :*

Czy Wam też towarzyszą w codzienności kalendarze, notesy, plenery? Jeśli tak, to co Wam daje takie pisanie i czy coś daje? 🙂 Aaa… i jestem ciekawa, który z pomocników przedstawionych dziś przypadł Wam najbardziej do gustu?

72 komentarzy do “Kalendarze, notesy, plenery. Styczeń sprzyja temu, by pisać, by zacząć.

  1. Hmmm… dałaś intelektualne zadanie. Lubię to, chociaż wiem, że musi być też dobry momet na właściwą odpowiedź. Tak, jak na zapisywanie myśli.
    Ja nigdy nie pisałam pamiętnika. Dziś bardzo mnie to dziwi, znając swoją potrzebę zapisywania myśli jednak. Gdy o tym myślę, na plan pierwszy wysuwa się chyba irracjonalny nieco argument: nie chciałabym aby kiedykolwiek ktoś go czytał. Czyli zawsze wydawało mi się, że zapisywałabym w nim myśli najintymniejsze… No, ale nie pisałam…
    A dziś? Dziś piszę ” w cały świat”, i nic mnie to nie obchodzi? Tak. Bo dziś jestem już inna…
    Ciekawe noworoczne postanowienie powzięłaś. Niech Ci służy, niech przynosi efekty o jakich marzysz, niech zaspokaja Twoje potrzeby. To Twoja myśl, Twoje przekonanie, Twoja droga. Powodzenia!

    1. To nie są może postanowienia, bo nic na siłę robić nie lubię, a jak coś jest postanowieniem to jakoś mi wtedy niewygodnie 😉 To są propozycje dla Was ale i dla mnie… Luźne myśli i spontaniczne słowa, a jak te słowa będą się chciały zapisywać to będzie wspaniale. Pozdrawiam serdecznie!

  2. Przepiękny zestaw.. Biedronkowy Kalendarz <3 Mam pierwszy w życiu… Kalendarz kobiety – kusił mnie już rok temu. Pamiętnik Ani? Gdzie go dorwałaś i ten przepiękny zeszyt z Puchatkiem.. u mnie takich nie ma… pisanie.. pisanie pomaga zobaczyć siebie, zobaczyć swoje wnętrze ale też poczuć się lepiej 🙂

    Dwa razy prowadziłam dziennk wdzięczności 🙂

    1. Poczuć się lepiej – uspokoić galopujące myśli. Takich zeszytów jest wszędzie dużo np empik. Pamiętnik Ani kupiłam już jakiś czas temu i leżakował na komodzie, kupiłam go od osoby prywatnej na olx. Dziękuję i pozdrawiam 🙂

    2. W moim mieście Empiku nie ma i takich ładnych zeszytów też nie… z jednej strony człowiek chce w nich pisać a z drgiej zastanawia się czy nie “zapaskudzi” ich swoim pisemem 😉

  3. Mam tylko jeden taki kalendarz z sentencjami, dostałam od znajomej internautki. Innych nie posiadam, zapisuje w notesach i na kartkach, nie dzieje się u mnie aż tak wiele, bym potrzebowała terminarzy…

    1. A wiesz, ja też sporo zapisuję na zwykłych pojedyńczych kartkach, i bardzo to lubię, zapomniałam o tym napisać w poście 😉 pozdrawiam.

  4. Używam kalendarza, głównie po to, aby zapisywać ważne dla mnie terminy i wydarzenia(a jest ich trochę). Tylko, że ja mam tradycyjny… A szkoda, bo ten z cytatami mojego ulubionego księdza Twardowskiego bardzo mi się podoba.
    Pozdrawiam

    1. Ten kalendarz ks. Twardowskiego jest bardzo podręczny i zgrabny i jeszcze ta wartościowa zawartość! pozdrawiam 🙂

  5. Wiesz, na początku roku miałam taką myśl, żeby przelewać swoje przeżycia i myśli na papier. Zarzuciłam ją jednak ze względu na nadmiar innych spraw… A dziś, czytając Twój wpis, pożałowałam… Więc może wrócę do tej myśli 🙂 I za to Ci dziękuję. Piękny jest ten kalendarz uBOGAconej… Zainteresował mnie też ten Naturalnej Bogini. Gdzie go kupiłaś? Porusza tematy, o których ostatnio sporo rozmyślam… A Tobie życzę twórczego i kojącego pisania 😘

    1. To prawda, nadmiar obowiązków i zajęć przeszkadza i utrudnia pisanie. Dlatego ja podchodzę do tego spontanicznie, nie zmuszam się, będę pisała i notowała tylko wtedy gdy poczuję taką potrzebę. Będę się starała ale nie na siłę. Ten kalendarz Naturalnabogini znajdziesz na ich stronie. Pozdrawiam 🙂

  6. Również mam kilka miejsc w których zapisuję swoje myśli. Podczas podróży prowadzę swój podróżniczy notes, do ślubu mam osobny zeszyt, mam też kalendarz, który noszę przy sobie, a na nieuczesane myśli wszelkie dostałam notes-alpakę. Doskonale Cię rozumiem z potrzebą różnych zeszytów na różne myśli 🙂

  7. Kupuję od kilku lat kalendarz tej samej firmy do prowadzenia pamiętnika – taki, w którym każdy dzień jest na osobnej stronie (nawet niedziela) i jest miejsce na notatki. Mam nadzieję, że w tym roku uda mi się prowadzić pamiętnik na bieżąco!

  8. Pisanie… jak oddychanie – po prostu jest. Jak miłość.
    Chodzę po literach jak po trawie – czasem skupiona drogą, a czasem biegnąc boso do gdzieś, gdzie nie wiem co znajdę. Piszę tak jak idę – na kartkach, karteczkach, w listach, zeszytach, w blogu, w plikach, katalogach. Wszędzie. Chyba we śnie też. 🙂
    Nie używam kalendarza. Żadnego chyba do zapisywania, jedynie do orientacji w kolejnej dacie.
    Ale zeszyty… te były od zawsze. Nośnikami emocji, buntu, złości, wyrazu, mnie. Jak półki w szafie do układania ubrań tak kartki do układania emocji, poznawania siebie.
    Lubię zmysły, więc pewnie wybrałabym ten zielony, o dotyku mchu i zapachu nowości… może stałby się trawą odkryć mojej codziennej wędrówki literami.

  9. Ja też piszę od lat – dla samej siebie i kupuję od czasu do czasu nowe notesy. Nie za często, bo i tak ze dwa zawsze w zanadrzu czekają 🙂 A notuję zawsze tylko w jednym notesie większego formatu. Przeczytane zdania z książek, gazet, sentencje, sny, myśli, wszystko to co do mnie trafiło i poruszyło, spodobało się. Wklejam również karteczki z kina dotyczące obejrzanych filmów, bilety z koncertów i spektakli. Tak mam – i bardzo lubię to robić. Pochylam się nam kartką, notuję, wklejam i wspominam. Jestem ze sobą w pełni.

    1. Bardzo ładnie to opisałaś. Ja podobnie jak Ty czynię, zwłaszcza kiedyś, dziś daję sobie z tym więcej przestrzeni i spontaniczności, ale jednak nadal… Pozdrawiam 🙂

  10. Korzystam z notesów i różnych zeszytów, zapisuję w nich różne rzeczy, o których chcę pamiętać. Myślałam o jakimś ładnym planerze, przydałby mi się taki. 😀

  11. Pamiętnika nie pisałam nigdy ( pisała je moja córcia przez kilka lat) Ale pisać kocham. Uwielbiam wszelkie zeszyty, kalendarze, planery, jak tylko widzę jakiś ciekawy, nie umiem się mu oprzeć i kupuję. Mam mnóstwo takich notatników, pozakładanych na przeróżne sprawy, zapisuję różności, bardzo, bardzo to lubię 🙂 Mam nawet taki zeszyt, w którym od lat zapisuję menu różnych uroczystości, świąt i imprez domowych, łącznie z dokładnymi uwagami :))
    Zeszyty pokazane przez Ciebie są naprawdę wyjątkowe 🙂
    Pozdrawiam ciepło, Agness:)

    1. A no właśnie, ja też prowadzę zeszyty kulinarne. Już są zniszczone, ale przepisy z nich nadal aktualne 😉 Dobrego dnia!

  12. Cała jedna moja półeczka to pamiętniki. Pierwszy zaczyna się tak: Mam 11 lat i nazywam się…:) Oczywiście nie pisałam regularnie, ale kiedy czasem do nich zaglądam, to widzę, jak pamięć ludzka jest zawodna i podatna na myślenie życzeniowe.

    1. “Mam 11 lat i nazywam się…” – pięknie się zaczyna, prosto i tak dziewczęco z nadzieją… Pozdrawiam 🙂

  13. Też kupuję dla okładki a już kalendarze i notesy zawsze. Jeden mam od lat, z mięsistą miękką okładką do głaskania gdzie wpisuję cytaty i zasłyszane powiedzenia rezonujące z moim sercem, jeden mały do torebki, w tym roku w złote, wachlarzowe liście miłorzębu, jeden duży na biurko do zapisywania codziennych spraw, w odcieniu błękitu lodowego i jeden do chatty.
    Kubuś Puchatek, Muminek i ksiądz Twardowski to moi idole

  14. Piszę, piszę dużo, tworzę, ale nie pamiętniki. Miałam parę podejść, lecz nieudanych.
    Teraz mam na półce zeszyty, w których notuję swoje myśli. Wiele z nich potem trafia na bloga, głównie po to są mi one potrzebne. Lubie pisać ręcznie.

    1. Ja też tradycyjne pamiętniki zakończyłam dawno temu. Teraz właśnie są to zapisywane myśli…i wtedy kiedy tak czuję a nie codziennie bo niby trzeba… Pozdrawiam 😉

  15. Oj tak…. kalendarz planer mam jeden – od zeszłego roku dostaję taki specjalny , zrobiony z myślą o mnie od mojej siostry ze zdjęciem mojej kochanej chrześniaczki- zapisuję w nim myśli, plany , zdarzenia itd. Kiedyś pisałam pamiętniki w takich normalnych zeszytach. Do dziś je wszystkie mam ( trochę ich jest) i nie żałuję bo fajnie jest wrócić do tego ja byłam te kilkanaście lat temu.
    ps. O matko jak zobaczyłam ten kalendarz z biedronką księdza Twardowskiego ( bardzo lubię jego ksiązki) to prawie dostałam zawału- panicznie boję się biedronek

    1. Osobisty plener, kalendarz ręcznie robiony to skarb 🙂 Biedronek się lękasz? A ja chomików… Pozdrawiam ciepło.

      1. Oj wiem 🙂 Jak dostałam pierwszy dwa lata temu to już chwycił mnie za serce 🙂
        Oj i to jak to istna fobia jest.
        O ja tez bardzo nietuzinkowo z tymi chomikami 🙂

        ja równiez

  16. Od kiedy pamiętam, zawsze kochałam kalendarze, terminarze, notatniki, kiedyś jeszcze pamiętniki. Niestety, pisanie pamiętników dwa razy przyniosło mi rozczarowanie. Te z okresu, kiedy jeszcze mieszkałam z rodzicami, wygrzebała z mojej kryjówki babcia i robiły sobie z moja mamą nad nimi rozkminę. Później jeszcze dość długo pisałam i mąż się dorwał, oczywiście trafił też na fragment w którym skarżyłam się na powstający między nami rozdźwięk. I co? Zamiast wyciągnąć z tego jakąś lekcje to ON SIĘ NA MNIE BARDZO POWAżNIE OBRAZIŁ. Potem już nie pisałam. Taka historia 🙂 Najbardziej podoba mi się Naturalna bogini i Pamiętnik Ani z Zielonego Wzgórza. Dobrze piszesz, taka rzecz musi z nami współgrać, też tak czuje. Pozdrawiam 🙂

    1. Prowadzenie pamiętnika niosło pewne ryzyko… Np. takie o jakim wspominasz. Trzeba było nauczyć się wyprowadzić w polę potencjalnych podglądaczy 😉 Ja zawsze kombinowałam. Współpraca to połowa sukcesu… Dobrego weekendu!

  17. Najbardziej mnie urzekł zeszyt z Puchatkiem i Pamiętnik Ani z Zielonego wzgórza. Kocham anie i jej autorkę. Mam gdzieś biografię Lucy Maud Montgomery, którą kiedyś dostałam od mamy. Ciężkie życie miała ta kobieta. Ania niezmiennie wzrusza mnie do dziś. Cudowna barwna książka przy której ryczę nawet teraz jako dorosła kobieta. Ania pokochała Zielone Wzgórze a ono pokochało ją. Jako nastolatka pisałam książki w zeszytach, takie na wzór Ani z Zielonego Wzgórza. Jeden się nawet zachował, reszty nie mogę znaleźć. Nieraz śmiać mi się chce z tego co kiedyś pisalam. Takie to było uroczo naiwne.

    1. L.M.M miała niełatwe życie osobiste, przede wszystkim te wewnętrzne… Jednak brak miłości w związku był dla niej za trudny… to była wrażliwa twórcza osoba więc trudno się temu dziwić… “Siedziałam na własnym przyjęciu weselnym, w białym welonie ozdobionym kwiatem pomarańczy, obok mężczyzny, którego poślubiłam – i byłam tak nieszczęśliwa, jak jeszcze nigdy w życiu”… Pozdrawiam serdecznie!

  18. Ja także odkąd pamietam pisałam pamiętniki. Teraz pisze bloga, czasem jeszcze pamiętnik. Ale najcześciej korzystam z plannera a teraz tez joganizera. 🙂

    1. Zapomniałam napisać – ja też piszę bloga… 😉
      Joganizer? Hmm to musi być ciekawe i fajne! Pozdrawiam serdecznie.

  19. Pisałam pamiętniki w podstawówce i liceum. Ten pierwszy wykradł mi kuzyn, więc gdy go odzyskałam, sama go spaliłam, a ten drugi ze szkoły średniej spaliłam całkiem niedawno, bo jakoś może dwa lata temu, stwierdziłam, że to już pora. Nie lubię kalendarzy, no chyba że nie trzeba w nich pisać, a można coś ciekawego przeczytać. Od lat dostaję i leżą puste, praktycznie niezapisane, nie wiem co z nimi zrobić. Pozdrawiam 🙂

    1. Jest wiele teraz fajnych kalendarzy i plenerów w których właśnie można ciekawe rzeczy wyczytać jak w tych które przedstawiłam 🙂 Pozdrawiam.

  20. Ktoś, kto nie lubi kotów nie może się tu wpisywać…Taką notkę miała w pamiętniku moja córka. Pisanie to dzielenie się z sobą samym – jak nie umiemy uwierzyć…Z innymi, jak już trochę dojrzejemy i wyzbędziemy się złudzeń…Kalendarz natury to jest to, co wytycza wszelakie szlaki…
    Piękny wpis! Pozdrawiam!

  21. Jest w czym wybierać i trudno się zdecydować.
    Uwielbiam tego typu kalendarze, zeszyty czy notatniki.
    Najczęściej bywa tak, że je kupuję a potem żal mi w nich pisać. Chowam je do szuflady a za rok kupuję kolejny:))
    Podobnie ma moja córka, obie wzdychamy na widok takich rzeczy.

    Pomyślności w 2020!
    Pozdrawiam
    Tomaszowa

    1. ‘Najczęściej bywa tak, że je kupuję a potem żal mi w nich pisać’ – hehe i w tym coś jest, przyznaję że czasami mam podobnie 🙂 Wszystkiego dobrego dla Ciebie!

  22. Ja cały czas piszę pamiętnik 🙂 To mnie wieczorem uspokaja, i wycisza. Jestem wzrokowcem, jak coś sobie, trudne emocje, czy ważne pytania, i przeczytam, to mi lżej na duszy 🙂
    Mam też kalendarz, nic szczególnego, z pracy, od jednej z firm. Tam wpisuję swoje plany na dany tydzień, polecane książki, jakiś fajny przepis, który chcę powtórzyć w domu itp:)

    1. Też jestem wzrokowcem, by coś szybko zapamiętać muszę to zapisać, tak zawsze uczyłam się w szkole, przepisywałam tekst który musiałam się nauczyć 🙂 Pozdrawiam.

  23. Dawniej pisałam listy! Potem dziennik na Twoim Stylu, blog na Bloxie, a teraz na Blogspocie. To juz prawie 16 lat blogowania!
    I zbieram kalendarzyki Twojego stylu ! A na biureczku mam zawsze pełno karteczek z różnymi informacjami, tytułami, i tym wszystkim, co w danym momencie życia może mi się przydać!
    Pozdrawiam serdecznie!

    1. Też kiedyś często pisałam listy nawet wtedy gdy wychodziło to już z ‘mody’… 16 lat blogowania? Podziwiam i gratuluję, Ty to masz doświadczenie! 🙂 Serdecznie pozdrawiam

  24. Jakie śliczne, wspaniałe, każdy z nich wyjątkowy, aż nie wiedziałabym który wybrać. Może na szczęście już mam tego tegoroczny a nawet dwa. Kalendarz z motywem z Harry’ego Pottera i pluszowy pamiętniczek w kształcie króliczka (mąż podarował mi na gwiazdkę, bo wie , że we mnie zawsze coś z dziecka ) :). Pisać lubię, kocham, pisanie to część mojego życia i nie wyobrażam sobie nie mieć miejsca do spisywania myśli, uczuć, najważniejszych wspomnień. Prowadzę pamiętniki/dzienniki od 4 klasy podstawówki. Czasem pisywałam codziennie, czasem tylko jak czułam potrzebę, ale i tak jest tego dużo. Dwa lata mam na komputerze, reszta to różnego rodzaju zeszyty. Ciekawe czy spiszę całe swoje życie i czy kiedyś ktoś się do tego dorwie 🙂

    1. To już długo prowadzisz dziennik podziwiam. Ja też lubię przelać myśli na papier. Co mi przeszkadza w blogowaniu? chyba to że trzeba pisać na kompie… 😉 dobranoc

  25. Z Twoich propozycji wybrałabym ‘Pamiętnik Ani z Zielonego Wzgórza’ ale… mam już na ten rok 2 kalendarze i wystarczy. Jeden to elektroniczny organizer biznesowy, drugi- prywatny- kalendarzyk kieszonkowy. Zapisuję w nim wszystko: od wizyt u dentysty czy fryzjera przez spotkania ze znajomymi, pomysły na obiad po tytuły książek, które chcę przeczytać, itp. W tym roku zrezygnowałam z formatu B6 na rzecz B7 i okazało się, że jest dla mnie wystarczający 🙂 Lekki, mały i mieści wszystko, co chcę w nim zapisać.
    Pamiętnika nigdy nie pisałam. Widocznie nie czułam takiej potrzeby.

  26. Dla mnie pamiętnik, to nie plan; Co robię, kiedy, o której, to zestaw myśli, skojarzeń, spontanicznych uczuć i nastroju, w jakim mnie dopadają.
    Twoje wykonanie przyciąga oko, jest bardzo estetyczne. Właściwie to żal wypełniać

  27. Wzruszające jest wszystko to co napisałaś Puchu…
    I znowu czuję jakbym to ja pisała.

    A piszę właściwie całe życie…… Kiedyś do szuflady i na różne konkursy literackie.
    Teraz – to znaczy od 8 lat w internecie i na papierze książkowym,,,

    Serdeczności

    1. Jeśli tekst wzrusza to można mieć nadzieję ,że tekst żyje… – dziękuję. Wiem że piszesz i to jak piszesz! Interesująco. Dobrego dnia 🙂

  28. Dużo rzeczy nam w życiu ucieka…ja z perspektywy czasu patrzę już inaczej na pewne rzeczy i czasami żałuje że nie pisze już listów do męża, a ciesze się że mam te które on do mnie pisał. Chodź ja nie lubię pisać to piszę ten swój blogowy “pamiętnik” żeby mieć odrobinę nas jak przyjdą te dni w których pamięć niestety zacznie szwankować… lubię czytać to co Ty piszesz i dobrze mi tu z Tobą 🙂

    1. Też mam jeszcze schowane listy z dawnych lat… Kiedyś więcej się pisało i to było takie ważne… Dziś wiadomo jak jest… Cieszę się że odwiedzasz puch ze słów i odnajdujesz tu miejsce dla siebie :* Pozdrawiam ciepło.

  29. Zeszyt z Kubusiem Puchatkiem jest wprost uroczy! Taki prosty, ale piękny 🙂
    I chyba on mi z Twojego zestawu najbardziej przypadł do gustu.

    Ja w tym roku ponownie robię bullet journal. To taki własnoręcznie robiony kalendarz. Ja muszę tworzyć i właśnie ta forma pomaga mi się wyżyć artystycznie.
    Robię tam takie sekcje, na jakie akurat mam ochotę. W zeszłym roku najbardziej sprawdził mi się taki układ: Karta tytułowa, strona na plany do zrealizowania w danym miesiącu, kalendarz, notatki. Ale zostawiam sobie opcję na dodanie innych rzeczy w kolejnych miesiącach 🙂
    Mój kalendarz służy mi do notowania wydarzeń, jako miejsce, w którym mogę wyrzucić myśli, zapisać coś ważnego do zapamiętania i po to… aby go tworzyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *