Jeszcze jest sierpień… a przedszkole to nie koniec świata… (?)

Jeszcze jest sierpień… a przedszkole to nie koniec świata… (?)

Jagodzianko, mówią, że tak trzeba, że wypada, że takie jest życie. Mówią i piszą. I mówią dalej: że to normalne, potrzebne, że u każdego jest podobnie i że każdy to przechodzi. Piszą, że to dla Twojego dobra. To nic takiego, to normalka… Dla wszystkich, dla wszystkich, którzy Cię Jagodzianko nie mają, którzy nie spędzają z Tobą każdego dnia i każdej nocy, to normalka… Uśmiechają się pod nosem, że wydziwiam, że przesadzam, że emocjonalnie podchodzę do sprawy.

Mylą się.

Bo ja nie podchodzę, emocjonalnie do sprawy.

Ja emocjonalnie podchodzę do Ciebie.

A nawet jeśli mają w połowie rację, to dziś ta ich racja nie ma dla mnie większego znaczenia, jeszcze nie dzisiaj, bo ja dzisiaj podchodzę emocjonalnie do Ciebie, do nas, do naszego małego/dużego świata, który tworzymy razem i który wypełnia mnie po brzegi.

Może, gdybym Cię nie miała, to mówiłabym podobnie jak oni, może bym podobnie pomyślała, podobnie czuła. Ale na szczęście Cię mam i ja przede wszystkim teraz czuję, a nie myślę… Serce połyka rozum.

Dziś nie ma znaczenia, co mówią. Mówią, że chcą dobrze… że będzie dobrze.

Ja też chcę dobrze.

Dla tych Wszystkich, którzy Cię nie mają, przedszkole jest pestką. Oni nie muszą Cię zaprowadzić pod drzwi wielkiego budynku, zapukać, poczekać i puścić Twą małą dłoń i oddać obcym… Na parę godzin. Jednak to nie ma znaczenia czy na parę godzin, czy na parę dni. Dla mnie to wieczność… Nie będę mogła nawet na chwilę wejść z Tobą do środka, by Ci pokazać co i jak. Nie będę mogła założyć Ci kapci, nie będę mogła towarzyszyć Ci chociaż przez jeden dzień w tym wielkim, nieznanym świecie, który rządzi się już innymi regułami, a Ty nie znasz jeszcze tych wszystkich reguł. Tak wiem – poznasz. Ale to dziś nie jest dla mnie pocieszeniem. Dzisiaj myślę o tej małej rączce, którą wypuszczę i oddam w ręce jakiejś pani… Nie znam tych pań… Ty poznasz…

Pandemia jeszcze bardziej wszystko skomplikowała i utrudniła w tej sprawie, przede wszystkim dała w pysk, jeśli mowa o całym tym przedszkolu. Dowiedziałam się, że nie będzie dni zaaklimatyzowania w przedszkolu, że rodzic nie może towarzyszyć swojemu dziecku w tym ważnym, ale i stresującym doświadczeniu. I wtedy poczułam się tak, jakby ktoś uderzył mnie w twarz… Chcą, bym przyprowadziła Cię pod drzwi i oddała… na chwil parę. Dla mnie jak już wiesz – to wieczność. Usiądę na ławce gdzieś niedaleko. Będę.

Tak wiem… Nie przez takie rzeczy, sprawy ludzie przechodzili. Wiem… Ale dzisiaj, to nie stawia mnie do pionu. Bo serce pożera rozum… Dzisiaj tak jest. Może kiedyś będzie inaczej, ale nie dzisiaj.

Przyjmuję do wiadomości, że powinnyśmy spróbować, że może Ty tego będziesz potrzebowała, chciała… ale ja dzisiaj tego nie potrzebuję…! Słyszysz Mała Dziewczynko?!

Ja potrzebuję Ciebie… Potrzebuję wiedzieć, że jesteś bezpieczna.

Powiedzą, że oszalałam…

Możliwe, na Twoim punkcie.

Piszę, dziś do Ciebie córko, piszę dziś do siebie córko. Może przede wszystkim do siebie, by to wylać, by to puścić… By jakoś to poukładać, ale z drugiej strony – co tu układać? Nie ma co układać… pewnych rzeczy nie da się poukładać, tylko trzeba je przeżyć.

Tłumaczę Ci od pewnego czasu, co tam będzie, jak tam będzie, co powinnaś wiedzieć by było Ci łatwiej. Wiem, że jesteś nieśmiała do dzieci, do obcych, wiem, że wszystkich przepuszczasz, nawet jak jest Twoja kolej, wiem, że trzeba Cię wspierać byś ruszyła…

Nadal muszę Ci pomagać przy jedzeniu, ubieraniu, toalecie…

I robiłam to z przyjemnością, bo Cię kocham, bo sprawiało mi to przyjemność.

Mam obawy, bo nie umiesz jeszcze wszystkiego zrobić przy sobie, nie umiesz zrobić dokładnie tego co tam będzie konieczne… To nie Twoja wina… Za wszystko odpowiedzialni są rodzice…  Dziecko jest czyste jak łza. Dziecko jest białą czystą kartką. Dziecko ma dobre intencje. Dziecko jest niewinne… Zawsze.

Ta decyzja spędza mi sen z  powiek od paru miesięcy.

Tak wiem, słyszę – to dla Twojego dobra…

To nie koniec świata…

Dla mnie to pewien koniec…

A końce nie są przyjemne, mimo że każdy koniec to początek.

Domyślam się, że za jakiś czas mi przejdzie, że ułoży się, że zrozumiem więcej, ale dziś jest tak, a nie inaczej i nie mam zamiaru z tym walczyć.

 Od paru lat, jesteś cały czas przy mnie, a teraz będę musiała poradzić sobie bez Ciebie przez te parę godzin. Ufam, że Ty poradzisz sobie lepiej niż ja, bo Ty przecież jesteś duża- do sufitu, pamiętasz ?

Są takie chwile, kiedy poważne argumenty odbijają się od nas jak piłka od ściany i to są dla mnie te chwile.

 

Nawet jeśli rozumiem, to dziś nie rozumiem.

Pamiętaj:

Mów głośno, żeby pani słyszała, bo Ty Jagodzianko mówisz za cicho jak coś potrzebujesz…

Pamiętaj, jak coś się popsuje, spadnie, nie przejmuj się, zgłoś to pani…

Gdy będziesz chciała siku, podejdź do pani i powiedz, głośno.

Gdy będziesz chciała do mamy, podejdź do pani i powiedź, żeby zadzwoniła po maminę… Przyjadę, wejdę i nawet pandemia mnie nie powstrzyma!

To jest ten moment, Jagodzianko, gdy pierwszy raz puszę Twoją dłoń, gdy „zaufam” pani… uklęknę przed Tobą i powiem:

Jagusiu, mama pójdzie załatwić sprawy, a Ty idź do przedszkola, o którym tyle Ci opowiadałam, o którym wiele Ci czytałam, pamiętaj… Jesteś dzielna, baw się dobrze, jeśli będziesz mnie potrzebowała powiedz by Pani do mnie zadzwoniła. Z Panem Bogiem.

Powiem Ci tylko tyle, mimo, że tyle słów będzie napływać do ust, do serca… Jesteś moją najbliższą, najwierniejszą, najdzielniejszą towarzyszką życia. A życie czeka, by pokazać Ci coś nowego

Możliwe, że powiedzą, że jestem przewrażliwiona.

Jestem wrażliwa jak cholera na Twoim Punkcie. Nie ma co ukrywać, bo i tak to widać… Nie chcę tego ukrywać, nie wstydzę się tego.

Dobrze, że jesteś dzielna, dzielniejsza niż ja. Jestem z Ciebie dumna. Muszę odważyć się ‘oddać’,  mój skarb… Skarbie.

Mama.

 

*

Dobrze, że miałyśmy książki, które wprowadzały nas w ten świat przedszkolny, oswajały, tłumaczyły, pokazywały, zachęcały… Także mnie… Przewinęło się pod naszym dachem sporo książek, które mają przygotować dziecko do nowego doświadczenia, które na nie czeka za progiem przedszkola. Jestem wdzięczna za takie książki, zresztą, ja zawsze jestem wdzięczna za wszystkie książki. Jestem wdzięczna za książki dla dzieci, bo spędzam w ich towarzystwie i w towarzystwie Jagodzianki wartościowe i piękne chwile. Niezapomniane. Czuję, że nie jestem jedyna z takimi myślami, uczuciami i obawami, a nawet jak jestem jedyna, to nic, to nic, bo ważne jest to, co czujemy, z czym się zmagamy… Być szczerym, przede wszystkim w stosunku do siebie samego. Nawet jeśli wszyscy inny, czują inaczej. Stanąć oko w oko z tym, co czujemy, a jeśli trzeba to powiedzieć to światu, nawet jeśli ma się okazać, że świat ma to gdzieś. Dla świata przedszkole i sprawy Jagodzianki mogą nic nie znaczyć, ale dla mnie te sprawy i Jagodzianka jest całym światem. A puch ze słów jest światem, w którym mogę napisać o moim wewnętrznym świecie… Między innymi dlatego też go stworzyłam.

Pisanie to pewnego rodzaju terapia i pomoc. Pisanie to rozmowa z samym sobą. To jest poważna rozmowa, nawet jak się czasami pisze o mało poważnych sprawach. Dziś to jest dla mnie poważny temat. Mam do tego prawo, mam prawo do czucia i do nazywania po imieniu tego co czuję, nawet jeśli inni nie poczują tego, co czuję dziś ja.

 

Ale…

Ale, dziś mamy jeszcze sierpień. I jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa. Letnie powietrze otula, sierpniowy wietrzyk porusza sukienkami, a słomkowy kapelusz ma jeszcze swój czas. Lato jeszcze śpiewa, lato spaceruje ramię w ramię z nami, gdy my spacerujemy po wakacyjnych polach, łąkach i lasach. Siada z nami na szmaragdowej trawie i słucha jak czytamy książki. Przygląda się nam, patrzymy sobie w oczy nawzajem. Sierpień – to dobre towarzystwo, to dobry pomysł, to dobry czas, gdy chcemy zanurzyć się w objęciach pięknej i ciepłej przyrody. Razem. My. Razem z książką:

 

 

Feluś i Gucio idą do przedszkola – Katarzyna Kozłowska

„Pierwszy dzień w przedszkolu to ważny moment dla całej rodziny. Jest swego rodzaju przełomem. Rozpoczyna nowy etap w życiu malucha”.

Chciałabym tylko dodać, że rozpoczyna też nowy etap w życiu mamy… Za mało się o tym mówi. A szkoda… bo mama też człowiek i też czuje i też ma obawy i też to dla niej nowa sytuacja, mimo że przecież mama to już kawał baby!

Książka wydana bardzo ładnie, starannie, porządnie. Przyzwyczaiłam się już do tego, że właśnie tak działa Wydawnictwo Nasza Księgarnia, wydaje piękne i pomocne książki. Zawsze znajdę w tym Wydawnictwie książki, które podbijają moje duże serce i małe serduszko Jagodzianki. Książka w twardej okładce, wszystkie strony książki są twarde i wytrzymałe, idealne dla przedszkolaka, który ma dużo werwy 😉 Ładna kolorystyka, interesujące ilustracje i tekst… Tekst, który pomaga zrozumieć:

 

„Pożegnania bywają trudne, nawet dla mamy. Oboje musimy być dzielni, żeby było nam łatwiej się rozstać.”

 

O coś o mamie…

Obie musimy być dzielne.

 

Co mi się podoba w tej książce?

Zrozumiały tekst.

Przejrzystość.

Pomocny tekst, który wyjaśnia.

Dokładny opis tego co najważniejszego dzieje się w przedszkolu – codzienność.

Urocze ilustracje, które wspomagają wszystko inne, wspomagają przekaz, który niesie książeczka.

 

Jagodzianka uważnie słuchała, gdy czytałam. Tłumaczyłam. Nic nie mówiła, ale widziałam, że stara się zrozumieć i zapamiętać. Była w tym pilna i spokojna. Opanowana. Wydała mi się taka już duża

„Ta książka w atrakcyjny i bezpieczny sposób przygotowuje do rozpoczęcia edukacji przedszkolnej, pomaga mu zrozumieć nową sytuację i uporać się z lękiem. Dzięki wspólnej lekturze zarówno dzieci, jak i rodzice w większą radością przekroczą próg przedszkola.”

Tak, muszę się zgodzić, faktycznie książeczka jest tak napisana i tak zilustrowana, że czuć tę atrakcyjność i myślę, że dziecko czuje się bezpieczniej. Jestem zadowolona z tej książki, szukając książek przygotowujących dziecko do pójścia do przedszkola, chodziło mi właśnie o coś takiego. Wiadomo, że w takich książkach wszystko jest podkoloryzowane, ale może też o to w tym chodzi… nie wiem…

Mogę przyznać, że ta książeczka pomaga całej rodzinie. Jest miłym i ładnym dla oka wprowadzeniem, zapowiedzią i przybliżeniem tego czego można się spodziewać w przedszkolu, dla dziecka to ważne. Dla dziecka to bardzo ważne.

Feluś zabiera ze sobą swojego przyjaciela, przytulankę Gucia, to też jest ważne. Jagodzianka też już wybrała kto pójdzie z nią do przedszkola. To jej ukochana Łezka… przytulanka w kształcie kropelki, ale my ją nazywamy Łezka… jest urocza i mogę jej zaufać, wierzę, że pomoże mojej córce w tych trudnych pierwszych dniach w przedszkolu. Ufam Łezce i ufam Jagodziance.

Książka „Feluś i Gucio idą do przedszkola”  to ciepła i pogodna opowieść, mimo wszystko… Jestem trochę spokojniejsza po lekturze tej książki, bo widzę spokój córki. Czuję, że ta książka pomogła Jagodziance poukładać sobie w główce to, co ją czeka. Nowy etap.

 

Dusia i Psinek-Świnek pierwszy dzień w przedszkolu – J. Bednarek i M. Kurczewska

Dusię już znamy z innych historii i jej przygód. Dziś przychodzi nam z pomocą, przed ważnym przedszkolnym wydarzeniem. Dusia i Psinek-Świnek wyruszają do przedszkola i pokazują czytelnikowi, jak im to idzie – pomagają i wspierają. Przecierają szlaki.

 

Okładka w optymistycznych i energetycznych kolorach. Bardzo przypadła mi do gustu ta pomarańcza. Twarda okładka, książeczka ładnie wydana, a treść ciekawa i znowu Wydawnictwo Nasza Księgarnia przychodzi z pomocą do maluchów i ich rodziców.

„W przedszkolu Dusia poznaje Monikę, która gryzie, Joasię, która boi się ubrudzić, i Tomka, który zamiast zabawki przyniósł prawdziwy czerwony czajnik.”

I właśnie ta różnorodność w przedszkolu jest z jednej strony przerażająca, a drugiej pociągająca. Potrzeba czasu, by zrozumieć, by okiełznać cały ten nowy świat, który niesie i obawy, ale też naukę i nowe doświadczenia.

Uśmiałam się przy tej książce, na głos, szczerze, cieszę się, że poprawiła mi humor. Zwłaszcza jedna z opisanych sytuacji w książce wywołała mój głośny śmiech:

Dusia z mamą idą na plac zabaw, który znajduje się na terenie przedszkola. Mama w ten sposób chce oswoić córkę z nowym terenem, na którym teraz codziennie będzie spędzała czas. Mama siada na huśtawkę przeznaczonych dla dzieci, a Dusia zaczyna ją bujać i rozmawiają.

„Mama bujała Dusię, a potem Dusia bujała mamę, gdy już się udało wcisnąć maminą pupę w siodełko.”

 Skąd ja to znam!

Nie raz Jagodzianka pomagała mi wcisnąć moją pupę na huśtawkę. Jak się udało, to zaczynała się zabawa. Zabawa zaczynała się też wtedy, gdy chciałam już wstać i wyciągnąć pupę z siodełka…

Mama Dusi, mówi, że chyba przestanie jeść czekoladę, by było łatwiej z tą pupą… A ja? Ja tak bardzo lubię czekoladę.

W przedszkolu przygód jest wiele i o tym też opowiada ta książka. Bo dla dzieci przygodę można odszukać na każdym kroku, a w przedszkolu jest wiele ku temu okazji. Dusia boi się iść do przedszkola, ma obawy, jest niepewna, mama ją zachęca i szyje dla niej przytulankę. I znowu ten motyw z ulubioną zabawką, którą dziecko może zabrać ze sobą. U nas na razie większe obawy mam ja niż Jagodzianka… Jagodzianka jest jeszcze spokojna, opanowana i widzę, że próbuje to wszystko zrozumieć na swój sposób. Jestem z niej dumna. A jednocześnie wzrusza mnie to wszystko

W przedszkolu można zdarzyć się wszystko… dlatego takie książki są dobrym pomysłem, zanim nasza pociecha pomaszeruje w objęcia przedszkolnego świata, który rządzi się swoimi prawami. Właśnie po to, już od dłuższego czasu wyszukiwałam takie książki, już w zimie czytałyśmy z córką. Uważam, że książeczka o Dusi i jej pierwszym dniu w przedszkolu jest warta wiele, jest warta, bo ma pomóc naszym dzieciom i czuję, widzę, że pomaga. Jestem na duże TAK.

„Po namyśle Dusia dochodzi do wniosku, że chyba pójdzie JESZCZE RAZ do tego całego przedszkola…”

 

Do tego całego przedszkola…

 

Rok w przedszkolu – Przemysław Lizut

 Książka nie zawiera tekstu pisanego (Tylko początek ma opis bohaterów). Ale to nic. W tym też jej moc, oryginalność i pomysł. 12 rozdziałów, które nawiązują do 12 miesięcy roku. I to mi się podoba i to skrada moje serce, bo ja jestem przecież fanką 12 miesięcy roku! Uwielbiam jak coś jest omawiane, opisywane, pokazywane właśnie na fundamencie pór roku. Uważam, że to znakomity sposób, by pokazać w ten sposób świat przedszkola. To dla dziecka ważne. To jest genialne posunięcie. Proste, a jednak fascynujące. Jak już wspomniałam tekstu brak, ale są obrazki bogate i pozytywnie szalone, oj dzieje się, jest opowieść ilustracjami malowana. W tym siła tej książki. Różni się od innych książek dla dzieci i to mnie w niej pociąga. Dzieci lubią obrazki, ja też. Taki rodzaj opowieści daje możliwość budowania wyobraźni, szlifowania, fantazja ma głos.

My takie książki cenimy i szukamy ich. I znajdujemy, znowu w Wydawnictwie Nasza Księgarnia i znowu mam za co dziękować 🙂 Sympatyczna książkowa pozycja.

„Dzięki szczegółowym obrazkom dziecko ćwiczy spostrzegawczość, umiejętność opowiadania, ale przede wszystkim doskonale się bawi odkrywając detale kolorowych ilustracji.”

Zgadzam się. Bo przecież to detale buduję i tworzą całość. Warto je zauważać, bo każdy z nich chce coś nam powiedzieć, ma swoją rolę do odegrania.

Książka duża, w twardej oprawie tak jak i kartki, estetycznie wydana, kolorowa, szczegółowa, zachęcająca. Nudy przy niej nie ma. Dziecko za każdym razem odkrywa coś nowego. To trochę niekończąca się opowieść… 😉

W tej książce narratorem jest nasze dziecko…

Jest moc, jest magia.

Cała seria „Rok…” Wydawnictwa Nasza Księgarnia jest niesamowita, wciągająca, jest przygodą, podróżą, a o to w książkach chodzi. Otworzyć książkę i popłynąć. Rok w przedszkolu uczy takiego pływania

 „Rok w przedszkolu zawiera dwanaście rozkładówek wprowadzających dziecko w życie przedszkola. Miesiąc po miesiącu towarzyszymy bohaterom w czasie najważniejszych świąt i uroczystości.”

 A to zawsze jest jakaś pomoc, jakaś pomocna dłoń (kartka).

*

 Każda mama, każde dziecko i każdy rodzic jest inny i inaczej przeżywa sprawy przedszkolne. Inaczej podchodzi do nowych etapów w życiu. I to jest właśnie ta różnica między nami ludźmi, o której często piszę. Każdy z nas jest inny i ma do tego prawo, pod warunkiem, że nie krzywdzi innych. Mamy prawo do bycia sobą, mamy prawo do indywidualnych emocji. Każdy może mieć i ma swoje zdanie, każdy też ma inne doświadczenia, które wpływają na późniejsze nasze opinie, obawy i przemyślenia.

Przedszkole ma swoje zalety, ale też wady, jak wszystko i jak każdy. Ostatnio rozmawiałam z pewną kobietą, mamą, która powiedziała mi coś takiego:

Dziecko nauczy się w przedszkolu dobrych rzeczy, ale też tych złych…

Coś w tym jest.

Możliwe, że Jagodzianka już zaczyna się ze mną nudzić w domu, więc mimo obaw, mimo wad przedszkola, które wyraźnie dostrzegam, chcę się odważyć, dać szansę sobie, córce. To, że ja reaguję w swoim wnętrzu bardziej negatywnie na oddanie córki do przedszkola, niż pozytywnie, nie znaczy, że moja córka też będzie miała takie uczucia w sobie, jak ja. Marzę by doświadczyła tam więcej zalet niż wad całej tej edukacyjnej instytucji… To, czego nie lubię ja, nie znaczy, że Ona też ma nie lubić.

Jagodzianka jest wolna jak dzikie leśne  jagody, w mojej głowie i sercu jest wolna i niech idzie w ten las… Ja będę… Ja będę obok…

Pozdrawiam asia – mama Przedszkolaka…

P.s. Jestem ciekawa Waszych doświadczeń, przemyśleń, może jakieś podpowiedzi by było nam łatwiej…? 😉

81 komentarzy do “Jeszcze jest sierpień… a przedszkole to nie koniec świata… (?)

  1. Tez mi było ciężko… Dzieci zniosły to lepiej. Zreszta po tygodniu z glutem siedzieliśmy z powrotem w domu 😁 I tak na zmianę: tydzień w przedszkolu a potem tydzień w domu …

  2. Pierwsze chwile w przedszkolu przeżywałam z trójką dzieci. Każde reagowało inaczej. Każde w innym czasie miało kryzys. Nie zawsze był to pierwszy dzień. Rozumiem Cię to trudny czas, z trudem powstrzymywałam łzy. Teraz tym bardziej trudny… Dobrze że przygotowałyscie się z książeczkami. Z każdym dniem będzie łatwiej. Przede mną pierwszy dzień w szkole mojego najmłodszego i nie mniejsze emocje mam jak przy przedszkolu. Trzymajcie się ciepło. Przytulam i pozdrawiam serdecznie. Agata

    1. Ja nie powstrzymuję łez… Tu nie chodzi tylko o pierwszy dzień… ale ten pierwszy jest ważny bardzo. pozdrawiam dziękuję.

  3. Pamiętam jak prowadziłam syna do przedszkola… Boże…sece mi mało nie pekło, zostawiłam go i poszłam płakac do domu , następnego dnia płakaliśmy razem, a dnia trzeciego był juz uśmiech na twarzy. Z drugim dzieckiem było inaczej, ja trzymałam się dobrze ale córcia moja płakała 1,5 miesiąca darła się okropnie ale jak tylko ja ja prowadzilam, jak mąż woził bylo bez płaczu… dzieci wiedza kto w domu ma miekie serce 🙂
    Będzie dobrze, później Jagodzianka do domu nie będzie chciała wracac 🙂 ściskam i przytulam Was mocno ❤

    1. Też pójdę płakać ale raczej pod płot, żeby być blisko Jagodzianki… najbliżej jak się da. Dziękuję, pozdrawiam.

  4. Doskonale Cię rozumiem, każda z nas przeżywała podobne rozterki, a epidemii nie było.
    Nawet start szkolny to też trudny okres, ale z drugiej strony nie możemy dziecka trzymać ciągle pod kloszem.
    Niektórzy zapisują dzieci do szkół prywatnych, to tez sposób, ale nie idealne rozwiązanie.
    Idealnych rozwiązań zresztą chyba nie ma…bo każde dziecko jest inne.

  5. Mojej córeczce może było i łatwiej a może i trudniej. Z powodu sytuacji oddawałam ją na czas pracy do niani, w następnym bloku. Kameralnie i domowo, czworo maluszków, serdeczna niania. Do przedszkola szła już ze znajomymi od niani

  6. My też mieliśmy książeczki, które sympatycznie oswajały (choć trochę) z przedszkolem. Ale oczywiście były łzy i przeżywanie. Muszę jednak przyznać, że nie trwało to długo, panie były cudowne, ciepłe i troskliwe. Oboje z synkiem przyzwyczailiśmy się szybko do trybu przedszkolnego. Rozumiem Twoje odczucia i obawy w związku z pandemią, która dosłownie, jak to ujęłaś, „dała w pysk”. Ale później będzie dobrze. Pomyśl o przedstawieniach, na które będziesz chodzić, o Dniu Mamy i innych atrakcjach, bo wierzę, że w końcu będzie bezpiecznie i normalnie. Teraz miło wspominam przedszkolny czas i to, jak moje serce topniało z radości, kiedy widziałam synka w świątecznym przedstawieniu :). Życzę Tobie i Jagodziance, aby ten trudny dla Was etap trwał jak najkrócej. Uściski :-*

  7. Bardzo pięknie opisałaś swoje emocje, swoją miłość do Jagodzianki i swoją wrażliwość… Dla każdej matki te chwile nie są łatwe. Ja miałam troszke łatwiej, bo moi synowie chodzili do przedszkola naprzeciwko mojej szkoły, doskonale znałam panie przedszkolanki i dyrekcję, a ja byłam po drugiej stronie ulicy, Jakby co… Ale nie było jakby co i powiem Ci, że pobyt w przedszkolu to bardzo ważny etap w rozwoju i socjalizacji dziecka. Nieodzowny wręcz. Więc nie płacz…

    1. Najważniejsza jest miłość, poczucie bezpieczeństwa… reszta to dodatek, przedszkole to dodatek. Płaczę… Dziękuję i pozdrawiam.

  8. Kiedyś, w końcu lat lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, gdy do przedszkola poszła Córka ( Synek bardzo chorował i dopiero poszedł w wieku 5 lat), nie było tak pięknej literatury dziecięcej, a także poradników dla Rodziców! Teraz to zupełnie co innego, ale rozumiem niepokój, zwłaszcza teraz!
    Będzie dobrze! Jestem tego pewna!
    Serdeczności dla WAS!

    1. Wiem kiedyś nie było łatwo, może nawet trudniej, ale jestem szczera- dziś mnie to nie pociesza nie stawia do pionu, jeszcze nie teraz… Dziękuję i pozdrawiam.

  9. Pięknie napisany tekst, szczery, wzruszający, przepełniony i miłością i wątpliwościami 💙 Ja mam trzy córki, dwie już są nastolatkami i okres przedszkola mają dawno za sobą, najmłodszą Córcia ma 1,5 roku, więc wszystko przed nią. Z perspektywy czasu i mojego doświadczenia widzę, że nie ma idealnych, najlepszych decyzji i rozwiązań (również w procesie wychowywania naszych Dzieci), bo w każdym rozwiązaniu, każdym wyborze tkwi potencjał i do rozwoju czegoś pozytywnego, wznoszącego nas, ale też do tzw. negatywnego, osłabiającego. Myślę, że wiele zależy od tego, co my sami zrobimy z tym potencjałem. Ale też warto odczuć i zrozumieć, że na wszystko wpływu nie mamy, ta świadomość uwalnia nas z osłabiającego poczucia napięcia i chęci kontrolowania wszystkiego. A dla naszych Dzieci bądźmy po prostu wystarczająco dobrymi Rodzicami, nie idealnym, bo takowych nie ma 💙 Dziękuję z serca za piękny tekst i pozdrawiam ciepło 💙🙌💙

    1. Możliwe że za bardzo chciałabym kontrolować… ale jednak mimo wszystko tu chodzi o coś więcej – serce szaleje jak głupie. Ja także dziękuję .

      1. Oczywiście, że serce bije jak szalone. Rozumiem w pełni. Moje też bedzue było, gdy moja Malutka pójdzie do przedszkola kiedyś… Pracowałam wiele lat w różnych przedszkolach prowadząc zajęcia artystyczne i widziałam, że można tam spotkać cudowne, empatyczne Osoby, z sercem dla Dzieci 💙 Takich Osób serdecznych i prawdziwie Dzieckiem zainteresowanych życzę z całego serca 💙

        1. Wszędzie można spotkać ludzi i Ludzi… Wierzę że Jagodzianka spotka przyjaznych ludzi w przedszkolu, jest tego warta, bo jest czysta jak łza 🙂 Jeszcze raz dziękuję i dobra życzę.

  10. Rozumiem Cię mimo że nie jestem jeszcze mamą. Miałam okazję odbyć praktyki w przedszkolu i nie podobały mi się zasady, które tam panowały. Na szczęście są obecnie miejsca z kochanymi ludźmi i ze wspaniałym klimatem. Trzymam kciuki, by Jagodzianka znalazła się właśnie w takim pięknym miejscu:)

    1. I mnie nie podobają się zasady jakie panują w przedszkolach i szkołach. Tak, są tam też pozytywy, ale jestem bardziej na NIE. Dziękuję i pozdrawiam.

  11. No to mam kolejną intencję😉, oh Aśka, powoli zaczynam się nie wyrabiać 😂. Wiesz, że kiedy ja wkraczam do akcji, to wszystko gra!!!😉 Poniosę to z Tobą i damy radę z tym wrześniem. Dzięki takim osóbkom jak Ty alienacja nam nie grozi, choć komuś bardzo zależy na tym.
    Jestem z Wami dziewczyny❤️❤️❤️❤️❤️

    1. “Poniosę to z Tobą” – dajesz kolejny raz świadectwo nie tylko empatii ,ale to też pewien rodzaj przyzwoitości… Tego światu dziś brakuje. Uczysz i mnie. Dziękuję

  12. Mała dziewczynka za rękę z mamą i tatą przyszła do przedszkola. Dziwne miejsce. Nie dlatego ,ze dziwne ale dlatego że chce dziewczynkę pożreć, połknąć swoją wielką mroczną paszczą. Usiedli razem na ławce przed salą. Dzieci przebiegały, przechodziły panie. Jedna nawet przesunęła się delikatnie ponad podłogą wcale jej niczym nie dotykając. Paszcza zaczęła się zmniejszać a potwór zaczął mieć futro i można go pogłaskać. Patrzył takim zabawnymi małymi oczkami jak piesek spotkany w drodze do przedszkola. Przeleciała mucha. Za muchą wybiegł człowiek w masce z wielkimi wyłupiastymi oczami a na plecach miał napisane sanepid-jak spotkam twoją przyjaciółkę mucho, zamknę przedszkole a ciebie wysadzę bomba atomową.

      1. Mała pewnie dała radę i Państwo , oddychacie spokojniej. Kiedyś pewien człowiek mi mawiał- co musi to musi…co musi to musi… Stajemy przed schodami a nim się obejrzymy,stoimy na dachu by rozłożyć ręce i polecieć.

        1. Szczerze? Dużo by opowiadać… A komentarze to nie jest wygodne miejsce na opowieści.
          Dawno nie byłam tak zmęczona sierpniem i wrześniem z kilku powodów… Tak, schody są po to by wejść wyżej, by zobaczyć coś, schody męczą, ale schody mają więcej wartości niż winda…, a później jest nadzieja na widok…

  13. Moja pierwsza praca – to było właśnie przedszkole, było to bardzo dawno temu i z wielkim sentymentem wspominam ten czas do dziś. Teraz często bywam w przedszkolach na spotkaniach autorskich – doskonale się z dziećmi rozumiem i bawię. Przez całe życie dziecka – przewijają się rozstania i powroty, taka kolej rzeczy jest i tego nie zmienimy. Powodzenia

    1. Bycie w przedszkolu na chwilę na spotkaniu autorskim a bycie tam dzień w dzień od rana do późnego popołudnia to dwie różne historie. Przedszkole przedszkolu nierówne… Przedszkole to nie miód to życie, a życie łatwym nie jest. Pozdrawiam

  14. Moje Dzieci ( dziś już dorosłe) przedszkole znosiły bardzo dobrze. Chodziły tylko rok jako 6-latki.
    Pozdrawiam całą Twoją Rodzinkę bardzo serdecznie i powodzenia🤗🌼💛
    Ciekawe książeczki wybrałaś😄📚📖

  15. Wzruszyłam się czytając ten tekst. Naprawdę aż mi się łezka w oku zakręciła i sama poczułam jakbym miała oddać córkę do przedszkola. Nie mam dzieci ale czuję, że i dla mnie to byłby trudny czas do przejścia. Widzę jak bardzo kochasz Jagodziankę, to cudowne tak czytać o mocnej matczynej miłości. Jednocześnie tak bardzo Ci współczuję tych obaw tego lęku. Wiem że chciałabyś ją przytulić do serca i nigdy nie puszczać. Dobrze wiesz jednak, że ona potrzebuje samodzielności i rówieśników. Dobrze wiesz, że będzie szczęśliwa poznając inne dzieci. Wiesz też, że jest dzielna, mądra i kochana wiec da sobie radę. Dobrze, że są takie wspaniałe książeczki, które pomagają przygotować się zarówno dzieciom jak i mamusiom 🙂

    1. Tak wiem że potrzebne są jej koleżanki i koledzy tylko nie wiem czy potrzebne jest jej przedszkole… 😉 Chyba będziemy musiały się przekonać… Książeczki o takiej tematyce to bardzo dobry pomysł dla całej rodziny. Dziękuję Ci i pozdrawiam.

  16. Cześć Kochana 🙂 dziękuję Ci za wizytę. Twoje słowa zawsze sa dla mnie krzepiace. Moja Jula idzie do przedszkola w listopadzie poniewaz 2,5 będzie miala dopiero w październiku. Tez mam wiele obaw co do tego bo ona jest całkiem inna niż jej starsza siostry. Doskonale Cię rozumiem Puszku, twoje wszystkie obaw. Tak pięknie napisałaś do Jagody że się poplakalam… Cos ostatnio często się wzruszam i placze nawet z blachego powodu. Ciężko mi bez mamy i ciagle łapie się na tym że chce do niej zadzwonić i wtedy mi się przypomina że jej nie ma… Trzymam kciuki za Jagode, na pewno pierwsze dni bez Ciebie będą dla niej najtrudniejsze. Pandemia wszystko skomplikowala okropnie. Trzymajcie się cieplutko Dziewczyny. Razem jakoś przejdziemy przez to.

    Ściskam Was mocno

    1. Dziękuję za komentarz, za Twoje słowa, za Twoją obecność , Wiem że rozumiesz, czuję że rozumiesz, ja za Was też trzymam kciuki i niech ten wrzesień który niebawem nadejdzie będzie dla nas Wszystkich spokojniejszy… pozdrawiam.

  17. Nie chodziłam do przedszkola, nie mam dzieci więc zastanawiam się co napisać… Wzruszył mnie Twój list do Jagodzianki. Ona ma Ciebie, Ty masz ją. Macie siebie. Czy trzeba czegoś więcej? Będzie dobrze 🙂 Trzymam kciuki 🙂

  18. Asiu, wzruszyłam się do łez. Chyba pierwszy raz aż tak bardzo, czytając wpis blogowy! Jakbym czytała w swoim sercu, jakieś 5-6 lat temu, kiedy moja Najstarsza, pierwsza Córeczka była w wieku Twojej Jagodzianki i szła do przedszkola. Szła, bo chciała. Ona chciała, ja mniej… Rozumiem bardzo Twoje rozterki. W tym roku Młodszy Synek rozpoczyna przedszkole i też przeżywam, już trochę inaczej, ale dla Mamy (zwłaszcza takiej, która jest z dzieckiem w domu) to zawsze jest stres, niewiadoma i pewnego rodzaju strata. Dla mnie najbardziej pocieszającą myślą zawsze było i jest to, że dziecko chce iść do przedszkola, nie musi. Jeśli nie będzie chciało, poszukam rozwiązania, a nie będę go zmuszać, bo podobnie jak Ty, mam sceptyczne podejście do trzylatków w przedszkolu. Chociaż w przypadku starszych dzieci okazało się ono dobrem. Ale nadal nie wiem, jak będzie tym razem… Rozumiem i przytulam! Ciebie i Jagodziankę of kors 😘

    1. Bardzo dziękuję za zrozumienie, za słowa. Czekałam na Twoją wypowiedź pod tym tematem, bo wiem że masz doświadczenie z dziećmi, no i się nie zawiodłam, jeszcze raz dziękuję.

  19. Rzeczywiście pandemia wszystko utrudnia i to bardzo. Sama wiesz, czy Twoje dziecko nadaje się do przedszkola, choć z doświadczenia wiem, że niektórym mamom rzeczywiście się wydaje, a potem jest zupełnie inaczej. Najważniejsze to się nie stresować, bo i Jagodziance się udzieli. A książeczki to bardzo dobry pomysł.

    1. Nawet gdyby okazało się że Jagodzianka nadaje się na lot w Kosmos, to…to nie zmienia faktu że obawy, lęk i wzruszenia by pozostały. Książeczki to zawsze dobry pomysł i pomoc, pozdrawiam.

  20. Emocje są najtrudniejsze do nauczenia, zwłaszcza te trudne, które też są potrzebne. Chociaż powinno się nad nimi panować ale nie do końca całkiem wyzbywać.

    1. Nad emocjami powinno się panować i też nie powinno się ich tłumić i udawać że ich nie ma… Emocje są po coś… pozdrawiam.

  21. Puszku, przytulam Cię mocno.
    Pamiętam jakby to było dziś, a kiedy przeczytałam Twój wpis wróciły te wszystkie emocje.
    Bądź dzielna i czerp siłę z córeczki.

  22. Jestem mamą dorosłych już ludzi, ale doskonale pamiętam ich pierwsze dni w przedszkolu. Trudny okres dla wszystkich. Razem z mężem i dziadkami robiliśmy tzw. przymiarki przedszkolne czyli małymi kroczkami, po godzinie, dwóch… na krótko… bez obiadu…
    Córka poszła w wieku 4 lat (wcześniej był za duży stres) do “nietypowego” przedszkola bo od 9-13, z własnym śniadaniem. A syn przedszkole przywitał dopiero w wieku 5 lat a i tak było ciężko. Nie było płaczu, jęków i lamentów. Tylko pytania: czy przyjdę i jak długo mnie nie będzie itp. Syn za każdym razem grzecznie siadał na krzesełku w sali i mówił: Kocham cię mamuń! Rany!!!! Nogi mi się uginały za każdym razem!!!! I właśnie to jest najgorsze…
    Nie ma uniwersalnej recepty na pierwsze dni w przedszkolu. Każde dziecko i rodzic odczuwa taką rozłąkę inaczej. Ale metoda małych kroczków sprawdza się i ułatwia proces adaptacji w nowym miejscu, grupie, z obcą osobą dorosłą…
    Moja rada jako mamy i byłej nauczycielki: kochani rodzice bądźcie w życiu swoich dzieci, w ważnych chwilach.
    My mamy za sobą wszystkie rozpoczęcia i zakończenia roku szkolnego, pomoc w wycieczkach, imprezach, balikach… oczywiście w wyważony sposób i do momentu kiedy dziecko też tego chce. Kiedy byłam nauczycielką rodzice uczniów byli tak chętni i aktywni, że musiałam robić grafik by było sprawiedliwie i każdy mógł mieć swój udział. Bardzo mile to wspominam, zawsze mogłam na nich liczyć. To była pozytywna współpraca dla dobra dzieciaków. Niesamowita więź!

    To się nagadałam:)))
    Pozdrawiam i trzymam kciuki!
    Tomaszowa

    1. Dziękuję za rozbudowany komentarz, takie komentarze wnoszą dużo do tematu i są częścią mojego wpisu…
      “Syn za każdym razem grzecznie siadał na krzesełku w sali i mówił: Kocham cię mamuń” – no to się wzruszyłam! pozdrawiam.

  23. Rozumiem, że to prawdziwa trauma dla rodzica. Ja tego nie znam, bo nigdy nie chodziłam do przedszkola. Gdy moi rodzice pracowali opiekowała się mną babcia. Podobnie jest z moimi córkami. Tej bolesnej rozłąki doświadczyłam dopiero gdy córa poszła do zerówki… Oj było tych nerwów… Bądź silna! Będzie dobrze 🙂

  24. Z perspektywy czasu przyznaje, że przedszkole było trudniejsze dla mnie, niż dla syna, ze względu na rozstanie i moją tęsknote
    Starałam się , aby nie zarażać tą emocją mojego syna
    Z czasem bylo to dla nas normalnością

  25. Dziś ostatni dzień sierpnia. A więc to rozstanie już od jutra.
    Będę trzymała za Was kciuki i myślala o Twojej Jagodziance.
    Zobaczysz – będzie dobrze.
    Nie ma innej możliwości.
    Pozdrawiam Was obydwie najserdeczniej.

    1. Wrzesień lubię , wrzesień jest takim odpoczynkiem po obfitości lata, mimo obowiązków… Dziękuję, dobrego września życzę.

  26. Niestety pandemia skomplikowała wiele spraw, również te związane ze szkołą. Trzeba jakoś sobie z tym radzić. 😉 Takie książeczki są bardzo pomocne, przygotowują dziecko do pójścia do przedszkola. Oby więcej takich powstawało. 😉

    1. Pandemia i wszystko co ludzie u władzy wyprawiają jest grubymi nićmi szyte…
      A książki to pociecha, zawsze. pozdrawiam

  27. Jejku. Chociaż było to ze trzydzieści lat temu ciągle pamiętam, jak bardzo nie lubiłam chodzić do przedszkola :/ mimo, że nie było pandemii a czasy były w miarę normalne. 🙁
    Teraz to już dzieciaczkom musi być mega trudno.

  28. Pani Asiu…
    Zaglądam tu i czekam… Mam nadzieję, że te początki września oszczędzają Wam przykrości, a przynoszą wiele dobrych i pięknych chwil. Jakoś w sercu zapadł mi ten wpis i to bijące miłością, dumą i troską serce Mamy do swojego Dziecka:)) Wzruszenie…

    Choć się nie znamy, jestem z Wami sercem. Jak najwięcej promieni wrześniowego słońca dla Was na te dni.
    Kasia

    1. Ostatnio mniej mnie na blogu, nie dlatego że nie mam o czym pisać (W kolejce już się nazbierało sporo i zdjęć i tematów) ale dlatego że to dla mnie niełatwy czas… I fizycznie i emocjonalnie. Jagodziankę dopadło przeziębienie, teraz mnie i w ogóle, dawno tak nie było, że emocjonalnie i fizycznie tak się posypało.
      Dziękuję bardzo za Twoje słowa, za pamięć, życzę wszystkiego dobrego. P.s. Byłam na Twoim blogu chciałam zostawić komentarz ale wymaga to logowania itp i bardzo utrudnia, może da się to jakoś ułatwić dla czytelników? Pozdrawiam ciepło.

      1. Asiu, dziękuję, że odpisałaś (jeśli mogę zwracać się do Ciebie na Ty:)) Rozumiem dobrze, jak to jest… Wiele razy doświadczałam i jako Mama i jako ja takich chwil, a nawet dłuższych etapów w swoim życiu. Przykro mi… ale wierzę, że pomalutku wszystko się ułoży. Gdy zostajemy Mamami nasze serca biją już nie tylko dla nas, ale i dla każdego z naszych Kochanych Dzieci. Wspierajmy się nawzajem i dodajmy otuchy, bo każdy myślę tego potrzebuje. A już zwłaszcza w obecnych czasach. Cieszę się, że byłaś na moim blogu, miło mi bardzo. Rzeczywiście sama zauważyłam, że trzeba się logować, zakładać konto, to utrudnia komunikację. Jestem samoukiem w tych technicznych sprawach, wciąż się uczę i będę musiała zasięgnąć porady:)) Życzę Wam dużo, dużo zdrowia, wewnętrznego pokoju i nadziei. I niech promienie słońca rozświetlają Wasze serducha…

        1. Oczywiście, że na ‘Ty’, to jasne jak słońce 🙂
          Masz rację, wspierajmy się, każdy z nas ma swoje problemy, smuteczki, stresy i trudniejsze dni… Warto o tym pamiętać. Jeszcze raz dziękuję. Dobrej niedzieli.

  29. Rodzice bardziej przeżywają pójście do przedszkola niż dzieci. Uwierz w nią! Da sobie radę! Przecież nie możesz jej prowadzić za rękę przez całe życie! 🙂 Kiedyś będzie musiała sama postawić pewne kroki i bez wątpienia parę razy dostanie po tyłku od życia. Od tego niestety żaden rodzić nie może uchronić swojego dziecka 🙁
    Ale wszystko będzie dobrze, zobaczysz 🙂
    I jeszcze jedno – jeśli Ty będziesz zestresowana, to młoda będzie to czuła. Więc im Ty spokojniejsza, tym ona też będzie bardziej na luzie!
    Trzymaj się i bądź dzielna 😉 Ty, bo młoda zanim się obejrzysz nie będzie chciała wychodzić z przedszkola, hihi 😀

    1. A kto powiedział że przez całe życie? 😉 hmm Myślę że 4 latkę można prowadzać…, i nie ma w tym nic dziwnego i niestosownego.
      Natomiast, masz też rację, że dzieci czują wszystko to co dzieje się z matką i w matce, więc na to trzeba uważać. Pozdrawiam i dziękuję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *