Jezioro Żywieckie i Góry Beskidy, Jeszcze raz. Zawsze…

Jezioro Żywieckie i Góry Beskidy, Jeszcze raz. Zawsze…

Mam czas by napisać. Usiadłam w kuchni. Jagodzianka usnęła, a to u nas zawsze miła wiadomość i małe święto dla maminy  😉 Zaparzyłam sobie yerba mate, spojrzałam przez okno, a tam jesienny Armagedon. Wiatr zwariował, liście zwariowały, deszcz zwariował i kolory latają we wszystkie strony świata, szarpane przez zwariowany wiatr. Jesień wariatka. Zadziorna i nieprzewidywalna. Lubię, lubię takie szaleństwo, zwłaszcza oglądane przez okno. Nie zawsze jednak udaje mi się uciec przed deszczem i nie zawsze uciekam. Zwłaszcza wędrówki górskie jesienną porą niosą ze sobą ryzyko. I ja zawsze chętnie idę w to ryzyko, bez kaloszy, bez peleryny z mokrą głową. Znam doskonale uczucie i dotyk mokrych ubrań na ciele, niewygodne to uczucie, ale gdy jest połączone z pięknymi widokami, z drogą i z perspektywą schronienia w schronisku  tuż, tuż, to zawsze idę. Ba! Idę i śpiewam.

Chciałabym dziś zdradzić jesień, na chwilę. Niewinnie… I wrócić do chwil wakacyjnych, gdy lipcowymi dniami, chodziliśmy pod górę i z góry, a o pierwszej części tej wędrówki pisałam Tu. A później wbiegaliśmy w objęcia jeziora. Ukochanego jeziora. Serce moje pływa tam zawsze chętnie.

Jest kilka jezior w Polsce, które darzę sentymentem. Kocham te wyjątkowe, gdzie Beskid Żywiecki i Beskid Mały odbija swój obraz w jego lustrze. Przeglądają się w jego tafli i podziwiają swoje wdzięki i ja podziwiam i ja wołam: piękno! Podobny widok wodno- górski oglądałam nad Jeziorem Garda we Włoszech, ale to nigdy nie jest to samo.

 

Jezioro Żywieckie i Jezioro Międzybrodzkie.

Są razem ze sobą połączone. Ja ogólnie na oba mówię – Jezioro Żywieckie. Potężne tamy pilnują ich dzielnie. Tamy znane też z przystanku dla motocyklistów, gdzie jednoślady chętnie zakotwiczają, a kierowcy maszyn na dwóch kołach podziwiają piękno gór, które mają romans z wodami jeziora. Ten obrazek pachnie wolnością i wakacjami.

Znam te rejony bardzo dobrze i zawsze tęsknie, gdy nie mogę być blisko. Dały mi wiele. Wiele dobrego szaleństwa, swobody, dobrego zmęczenia i niezapomnianego odpoczynku. Góry, które okalają jezioro, są mi bardzo bliskie i ukochane. Wiele tam przeżyłam i za wiele dziękuję. Dały mi nie raz nauczkę, ale zawsze przygarnęły, otwierając bramy przyrody i przygody.

To nie ja je wybrałam, to one wybrały mnie.

Czytałam kiedyś, że rejony Jeziora Międzybrodzkiego, to dobre rejony. Czytałam, że były przeprowadzane jakieś badania itp., że to miejsce ma dobrą energię, która korzystnie wpływa na człowieka. Dobra energia. Dobry klimat. I ja to potwierdzam i ja to czuję  pełną piersią. Trudno to opisać i trudno to zrozumieć. Ale jest tam coś takiego w powietrzu, w ziemi, w widoku, co wchodzi w człowieka i tuli go od środka. Mały kosmos. Mój mały kosmos.

Te rejony poznałam o każdej porze roku i zawsze miały w sobie coś, co mnie przyciągało, czuję się tam jak w domu i żal zawsze odjeżdżać. Ostatnio pisałam o ‘końcach świata’, to nie jest ten przysłowiowy koniec świata, ale to jest świat, mój świat, w którym ja oddycham głęboko i tam czuję dużą wdzięczność.

Tyle ognisk, tyle książek, tyle wędrówek, tyle smuteczków i radości, tyle marzeń, nadziei, a także łez,  tych słonych i tych łez wzruszenia widziały te góry, to jezioro, te ścieżki i szlaki. Znają mnie.

A ja znam je, na tyle, na ile pozwoliły, bym je mogła poznać.

Czas, żeby Jagodzianka zapoznałam się z nimi.

Góry– słyszycie? – kogoś wam przywiozłam – małą, zwinną Kozicę, która ma potencjał, by próbować was okiełznać. A czy jej pozwolicie i jak bardzo, to już inna, górska historia.

Wspinamy się po górach, pomału, spokojnie, leniwie  z Jagodzianką na plecach. Zaczyna kropić, ciepły, lipcowy deszcz. Delikatny jak puch… przyjemny. Jednak mała, górska Kozica nie chce moknąć (jeszcze nie wie co to deszcz jesienny w górach) wskakuje na plecy do plecaka i każe nam zasuwać… i zasuwać zamek ochraniacza, który ma ją chronić  przed zawirowaniami pogodowymi. Dzielna…

Zmierzamy do schroniska, które jest wyjątkowe. Bo to nie jest komercyjne duże schronisko. To jest dom drewniany, w którym można coś zjeść, przespać się, który można nazwać schroniskiem, ale to jest naciągana nazwa. To jest miejsce, jakiego my zawsze szukamy i na szczęście znajdujemy. To są takie nasze miejsca, których nie oddamy. Miejsca skromne, proste i sielskie. W których klimat jest tak klimatyczny, że… nie wiem jak go opisać, by nie zwariować, tak jak ta nasza jesień za oknem.

Prowadzą takie miejsca ludzie skromni, prości i sielscy… wszystko w pozytywnym i pięknym znaczeniu tych słów.

Popatrz Jagodzianko, to jest to, co jest ważne – prostota, skromność i sielskie klimaty. Mamina w to wierzy i chce się tego uczyć. Daj rękę – idziemy.

 Znany, prosty taras, znane twarze, znany zapach i dźwięk. Wyrzucam buty daleko (ale na tyle blisko, by móc je później znaleźć), siadam, milczę, tak bardzo, jak bardzo córka pozwali mi milczeć. Zamawiam kawę, w prostym, domowym kubku. Zamawiam, ale robię sobie sama, tak tu jest i niech tak zostanie.

Jagodzianka spotyka kolegę i już bawią się samochodami i wszystkim, co znajdą, więc jednak pomilczę dłużej z kubkiem ukochanej kawy pół na pół z mlekiem. I to są te chwile i to jest ten czas, po który warto się wspinać, szukać i walczyć o niego, ale walczyć tak, by nikomu nie zrobić krzywdy, zwłaszcza sobie…

Sypialiśmy nie raz w tym schronisku. Docierając w jego progi zimowymi wieczorami, gdzie na zewnątrz już tylko biel śniegu była latarnią, czułam się tak, jakbym zdobyła jeden z Dachów Świata – wspaniale – zwłaszcza, że witał nas ogień buchający z dużego kominka, który już wiedział, co trzeba zrobić z naszymi przemoczonymi butami.

W niedzielę gospodyni piecze domowe drożdżówki w piecu dla górskich wędrowców. Patrzę w kalendarz, niestety, to nie jest niedziela… Każdego szkoda.

Czas schodzić z gór, czeka nas jeszcze spora droga powrotna, a z dzieckiem to będzie więcej niż spora. Trochę żal, że trzeba już schodzić w doliny, ale też radość, bo na dole czeka jezioro… Jezioro Żywieckie.

W Żywieckim pływałam i wczesną wiosną i gorącym latem i kapryśną jesienią, tylko zima jest jeszcze niezaliczona. Gdy z nieba leje się żar, wspaniale jest się zanurzyć  w chłodnym  jeziorze. Orzeźwienie przychodzi w jednej sekundzie i trwa, i trwa póki ciało oblepia woda. A ogniska nad brzegiem wody, na niesfornych kamieniach nigdzie nie smakują mi tak dobrze.

„Dolina rzeki Soły, która głęboko wciętą doliną przecina całe pasmo między Żywcem a Kętami, to prawdziwy fenomen krajobrazowy. Przełom jest wyjątkowo malowniczy, a dodatkowego uroku dodają mu jeziora zaporowe wybudowane tutaj głównie w celu ujarzmienia kapryśnej rzeki, zabezpieczenia jej okolic przed niszczącymi powodziami, a także wykorzystujące jej bystry nurt do produkcji energii elektrycznej. Przy wlocie do przełomu położone jest największe z nich – Jezioro Żywieckie, w głębi przełomu leży najbardziej malownicze Jezioro Międzybrodzkie, nazywane też czasami „beskidzkim fiordem”, a jeszcze niżej leży niewielkie Jezioro Czarnieckie. Tworzą one razem „Kaskadę Soły”.

Góra Żar (761 m ) – szczyt w Beskidzie Małym. Jego zachodnie stoki opadają do Jeziora Międzybrodzkiego, południowo-wschodnie do doliny potoku Isepnica, północne do doliny potoku Mała Puszcza, w kierunku północno-wschodnim biegnie do Kiczery grzbiet łączący Żar z dalszymi wzniesieniami.

Na Górę Żar warto wejść o własnych siłach, ale jeśli ktoś nie może lub nie chce, to jest kolejka, którą można dostać się na sam szczyt i podziwiać widoki, a jest co podziwiać. Żar jest bardzo dobrym punktem widokowym. Widoki z jej szczytu zapierają dech, przynajmniej mój. My często wspinaliśmy się na górę od dzikiej strony, gdzie trzeba było się przedzierać przez las, od razu stromym podejściem, co dawało w kość, zwłaszcza latem. Na górze leżakowanie, podziwianie widoków i kibicowanie paralotniarzom, których tu nie brakuje.

Ta góra zapewnia widok…

Ten zewnętrzny i ten wewnętrzny.

Jest coś jeszcze w niewielkiej odległości od jeziora, wieś Czaniec. Malownicze, górskie miejsce, związane z Janem Pawłem II. To z Czańca wywodzi się Ród Wojtyłów i tu sięgają Jego korzenie.

”W pięknej krajobrazowo krainie Beskidu Małego położona jest wieś Czaniec. Z Czańca wywodzi się ród bł. Jana Pawła II” 

Do przybyłych do Rzymu pielgrzymów z Ziemi Beskidzkiej powiedział:

„Przybywając tutaj, przynosicie pamięć tej krainy, w którą jesteście wrośnięci… w pobliżu Soły i wzdłuż jej głównego biegu, pomiędzy pasmami Beskidów, z tylu różnych miejscowości… to wszystko są strony, z którymi ja również jestem zrośnięty i z których nie zostałem wykorzeniony”.

Z książki Matka papieża: poruszająca opowieść o Emilii Wojtyłowej”, można dowiedzieć się wiele i ja tę książkę polecam. Wspaniała opowieść i wiele wiadomości, o których wcześniej nie wiedziałam.

Te rejony mnie zauroczyły od pierwszego wejrzenia. To była miłość od pierwszego spotkania. I trwa nadal. Dziękuję losowi, że dał mi te widoki i powiedział:

Bierz, ile udźwigniesz…

 A nie jest łatwo udźwignąć tyle cudów.

Wracając z gór lubię zahaczyć o Bielsko Biała, miasto które nazywam bramą gór, bramą do Beskidów. A kierując się dalej, można wstąpić do Pszczyny, o której pisałam Tu, i którą otulam sentymentem, tak szczelnie jak tylko się da.

Jest co tam robić, jest gdzie się zgubić i…odnaleźć.

W samochodzie zamyślona podziwiam krajobraz, do czasu jak przypominam sobie o Jagodziance, która dziwnie cicho nie daje znaków. Odwracam głowę do tyłu. Jest, śpi w swoim samochodowym foteliku. Zmęczona górskim powietrzem, zmęczona zdrowo i na zdrowie. Śpi i we śnie góry łapie, obłoki łapie i marzenia nasze… Dziś jeszcze nasze wspólne marzenia, kiedyś już swoje, osobiste, indywidualne, tylko jej… A jakie? To wie tylko Najznakomitszy, który spaceruje szczytami gór…

A my jedziemy, biegniemy i idziemy dalej…

Pozdrawiam asia 🙂

Mam nadzieję, że i tym razem zabraliście się z nami na polskie szlaki? 😉

 

 

66 komentarzy do “Jezioro Żywieckie i Góry Beskidy, Jeszcze raz. Zawsze…

    1. Witaj. Każdy ma swoje obrazy i każdy inaczej je widzi, ale to chyba dobrze. Gdy zamykam teraz oczy też widzę obrazy ,te moje ,te utęsknione… Pozdrawiam 🙂

    1. Hej. Znam dobre miejsce w Beskidach gdzie można zjeść dobrze i posmakować pysznych jagodzianek i można spotkać też Jagodziankę… 😉 Pozdrawiam

        1. Nie, miejsc dobrych w Beskidach jest dużo… Ale schronisko na Boraczej znam, można z niego zacząć piękną trasę kolejnymi schroniskami, bardzo widokowa trasa. Pozdrawiam 🙂

  1. Mikrokosmos Twoich wrażeń w makrokosmosie słów otula czuciem… i już mam wiatr we włosach, i oczy utkwione w krajobrazie. Czuję, że dotknęłam. Piękna.
    Dziękuję, że mogłam.

  2. W Beskidach byłam dwa razy, ale w zupełnie innych rejonach. Poczułam się tutaj u Ciebie naprawdę jak na szlaku, było mi bardzo miło. Pozdrawiam 🙂

  3. W górach byłam lata temu… Pieniny i do tej pory nosze je w sercu (minęło 10 lat). Wiem, że kiedyś wrócę na górski szlak… Beskidy stoją dla mnie zagadką do poznania…. chciałabym poznać tę zagadkę….

  4. Piekne letnie wspomnienia z górskich szlaków😀
    Nie byłam, tak dawno nigdzie nie wyjeżdżałam, bo choroba!
    U nas październik rozpoczął się pięknym 🌞, cieplutko. Dziś także.
    Pozdrawiam serdecznie na miły dzień ❤️🍁🍂🌾🍧☕

    1. Witaj. Z biegiem lat zmienia się wiele. Gdy patrzę dziś na siebie i patrzę na asię 10 lat temu to dostrzegam zmiany i więcej niedomagań… Przyszło i do mnie większe zmęczenie i niedogodności, coś tam częściej uwiera w ciele i w siłach fizycznych to nie jest już to samo co było… Ale walczę, ale szukam i marzę, a marzenia siłę mają. Dobra życzę 😙

  5. Tak czytam i czytam i… trochę mi smutno. Bo ja też mam takie miejsce, w które miałam jechać nie dalej niż dwa tygodnie temu, jak co roku, ale się nie udało. Jednak przyjemnie było przeczytać chociaż Twój tekst. Pięknie piszesz 🙂

    1. Hej. Każdy bywa smutny, bo za czymś tęskni, coś nie wyszło ,coś rozczarowało – ja też bywam z takich powodów smutnawa… Jednak jeśli przychodzi noc, to czekaj poranka, bo jest już blisko , zaraz po nocy… pozdrawiam 🙂

    1. Hej. Góry lubię najbardziej jesienią, wielu docenia je właśnie tą porą roku. Październik jest znakomitym czasem na Bieszczady. Bieszczady i październik to przyjaciele… 🙂 Dziękuję i pozdrawiam

      1. Oj tak.
        Obecnie jestem na wyżynach niemieckich, więc do Beskid mam kawałek, ale tutaj też pięknie
        Masz rację :
        Jesień to najpiękniejsza pora.
        Jest jak malarz z bogatą paletą barw

        1. Wyżyny niemieckie, więc i tam jest ładnie i jest czym się zachwycić. Malarz A ulubione jego kolory to: pomarańcz, rubin i miód gryczany 😉 Dobrego wieczoru

          1. Jest tutaj cudnie. Powietrze zupełnie inaczej przenika pory skóry
            Malarz październik uwielbia jeszcze żółty
            Jakby patrzył na słoneczniki

  6. To co opisujesz w pierwszym akapicie o jesieni i doświadczaniu deszczu, sama mogłabym napisać. Odbieram tę wariatkę dokładnie tak samo.
    To wszystko się czyta jak bajkę dosłownie.

  7. Nie znam tych okolic, więc z przyjemnością zwiedzilam z Tobą te wspaniałe okolice. Pięknie napisałaś o nich i piękne zdjęcia zrobiłaś. Serdeczne pozdrowienia znad sztalug malarskich przesyła Krysia

  8. …nie, nie zabrałam się na pani wycieczkę a uświadomiłam sobie ,że ja tego roku na żadnej nie byłam za co osobistą ponoszę winę i co jest osobistym , jednak, moim wyborem. Coś za coś. Budowa w imię wyrzeczeń.Nawet nie dooglądałam do końca pani obrazków. Może kiedyś będzie na to czas jak i przychodzi czas bym oprawiła i powiesiła na ścianach swoje obrazy. Niedawno pojawił się z 2007 roku. To sukces.Mój sukces. Moje jezioro i mój las poczekają na mnie, cierpliwie, jak i na wielu innych , którzy wybierają z przymusu lub z własnej woli, czekanie, siedzenie przy oknie w kuchni i wypatrywanie. Jeszcze dwadzieścia minut i zacznie się mój kolejny , pracowity dzień…taki wybór…mój wybór…a kobiety, które mogę poznać w leśnych alejkach…czas dla mnie przebierze i zostawi najpiękniejszą gdy już założę buty i kurtkę i pójdę na to spotkanie….

    1. Witam. Coś za coś. Nie piszę o moich wyrzeczeniach, wyborach i decyzjach z czego musiałam zrezygnować by iść na szlak. Rezygnacja z czegoś w imię czegoś. Komu i czemu w moim życiu mówię “pa”, a komu i czemu mówię “witaj”. Decyzje. Co wybrałam, a z czym się musiałam pożegnać… Może kiedyś nadejdzie czas by opisać. Dziś patrzę losowi w oczy i mówię dziękuję. Oglądam na blogach podróżniczych dalekie wyprawy ludzi mimo, że ja nie będę mogła tam jechać bo nie wszystko każdemu pisane, ja usiądę wtedy z przymusu lub własnej woli w kuchni przy oknie i będę czekała, wypatrywała swoich marzeń i swoich możliwości… Coś za coś – ma Pani rację jak cholera. Pozdrawiam
      P.s Jedni idą na szlak, inni mają swoje ściany, na których mogą wieszać swoje obrazy, ci na szlakach często nie mają swoich własnych ścian, a nawet jak mają obraz to nie ma go gdzie powiesić… Coś za coś.

      1. Zapomniałam o czymś ważnym. Proszę pokłonić się ode mnie, a rzadko doceniam panów, panu, który robił zdjęcia i pomaga, bo z pewnością pomaga by drogi do spacerów otwierały swe szlabany. I małej pannie proszę się pokłonić wszak bez niej , ileż mniej świat by miał uroków. Gdyby nie inni, cóż my byśmy i dla kogo…nawet Bóg nie żyje sam…bo miłość to …to nie …samotność chociaż czasem życie w pojedynkę.

        1. I znowu ma pani sporo racji… I mimo, że wszystko jest w nas i wszystko się w nas zaczyna i kończy to “Dodatki” – to co na zewnątrz, mogą pomagać i często tak jest. To co na zewnątrz może też dekoncentrować… Współpracujemy. Warto szukać złotego środka. Pokłon należy się też Czytelnikom bo czy mój blog bez Was, miałby prawdziwy sens… Kłaniam się – Najzakomitszemu, światu, losowi, przodkom, rodzinie, panu i mojej małej pannie, Wam kochani i Pani… Pozdrawiam 🙂

          1. Tak się patetycznie zrobiło ,że aż mam ochotę ten patos jakąś wiązanką z mojego naturalnego rynsztoka zaserwować jednak powstrzymam palce chociaż świerzbią.

  9. pierwszy raz byłam tam podczas rodzinnych wakacji. miałam może z 11, 12 lat. wjechałam rozklekotanym rowerem na górę żar. siadałam na zboczach i patrzyłam na szybowce. spacerowałam przy jeziorze. pierwszy raz widziałam, że nie ma nazw ulic, tylko numerki. napstrykaliśmy milion zdjęć, a kiedy chcieliśmy wywołać film, okazało się, że aparat był pusty i nie mamy nic. takie pierwsze wrażenia. a potem wracałam i wracałam jeszcze nie raz, przez następnych naście lat- to miejsce przyciąga 🙂

  10. Witaj. Będąc w jednej z dalekich podróży zgubiłam kiedyś aparat, zgubiłam zdjęcia, które na nim były więc wiem o czym piszesz 😉 Znasz te rejony więc i Ty wiesz o czym piszę… Pozdrawiam 🙂

  11. Niesamowicie tam jest. Najlepiej się wypoczywa na łonie natury, można spokojnie tam zwolnić, zachwycać się pięknem i spędzać przyjemnie czas.
    Cudowne zdjęcia i miejsca.

  12. Za taką zdradę jesień się nie obrazi- a tak pięknie poprowadziłaś nas po tym szlaku, nie dziwię się ,że te tereny oraz jeziora wywołuja w Tobie takie bicia serca.
    Zakryte pod kocykiem wspomień wracają, w chwilach jesiennych gdy przegladamy zdjęcia z wakacyjnych podróży 🙂

    cieplutko pozdrawiam

    1. O tak, przeglądałam zdjęcia i wszystko wróciło, tak to jest ze zdjęciami i pamięcią -oddają obrazy minione… Ciepło pozdrawiam 🙂

  13. Piękne miejsce, czytam i aż czuje tą pozytywną energię tylko nie wiem czy płynąca z tego miejsca czy z Ciebie właśnie. To jak odbieramy niektóre zakątki świata zależy głównie od nas samych. Dla jednych to miejsce może być ładne ale zwyczajne dla innych mały kosmos. Jak ja bym je odebrała nie mam pojęcia, na pewno na zdjęciach już mi się podoba, może kiedyś się wybiorę. Pozdrawiam serdecznie, nie dajcie się tej szalonej pogodzie 🙂

  14. Witaj. Tak jak zauważasz, każdy ma swoje inne miejsca mocy, ja przedstawiłam Wam moje, a jest ich więcej 🙂 Dobrej jesieni życzę pozdrawiam

  15. Pięknie napisałaś o swoim żywiole.
    Kiedyś lubiłam chodzić po górach,
    jednak od kilku lat zdecydowanie
    wolę morze – o każdej roku porze. 🙂
    Zawsze fascynowała mnie woda,
    ale nie ta z nieba –
    tej nie lubię jesienią, brrr!
    Zdjęcia też piękne. 🙂

  16. To i ja jeszcze raz wróciłam 😉 ostatnio na wszystko czasu mi brakuje ;(
    Nie znam tych okolic i czuje się z tym źle bo nasza Polska ma tyle pięknych miejsc, ale fajnie że są osoby które tak pięknie pokazuje miejsca naszego kraju 🙂 dziękuję za cudowny spacer 🙂

    1. Ty pokazujesz też wspaniałe miejsca za co dziękuję. Polska jest genialna i mówię to z pełną odpowiedzialnością… Tylko że Polska jest skromna, przez co często niedoceniana. Jest warta…grzechu 😉 Pozdrawiam ciepło

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *