Turcja, jeszcze egzotyczna, dzika i pachnąca. Z rzeczownikiem ‘KEYIF’ w tle.

Turcja, jeszcze egzotyczna, dzika i pachnąca. Z rzeczownikiem ‘KEYIF’ w tle.

Zbliża się wrzesień wielkimi krokami i nie pyta o pozwolenie. I dobrze. Lubię wrzesień, nawet bardzo. Odpowiada mi wrześniowy zapach, widok i dźwięk. Zmęczony szaleństwem słońca świat, odpoczywa i zwalnia wrześniową porą. Lubię odpoczynek września i doskonale go czuję.

Jednak tak się zdarza, że często to właśnie we wrześniu wyruszam gdzieś przed siebie, w świat. Jest spokojniej. Zbliża się wrzesień i przypomniała mi się Turcja. Turcja jest tak różnobarwna i nadal jeszcze egzotyczna, że jest co zwiedzać, czym się zachwycić i o czym pisać. Turcja to morze, zabytki i przyroda. To wszystko miesza się razem i powstaje niezły…kebab… 😉

Preferuję podróże na własną rękę i to są klimaty, które mi odpowiadają i z których nie chciałabym zrezygnować, bo widzę, jak wiele wnoszą w moje życie, w moje postrzeganie świata, tego wielkiego i tego mojego ‘małego”.

Było jednak kilka podróży w moim życiu zorganizowanych, wykupionych w biurze podróży. Mam dzięki temu teraz porównanie, wiem co, jest co, i co z czym się je. Wiem też dzięki temu, czego szukam. Jedną z takich podróży była ta, którą chciałabym dzisiaj opisać. Przydarzyła się w takim momencie mojego życia, w którym potrzebowałam, by coś było zorganizowane, bo musiałam nabrać sił tych emocjonalnych i fizycznych… I dałam się zapakować w podróż z biurem podróży. Zorganizowali. No ale nie byłabym sobą, gdybym nawet tam, chociaż na chwilę, nie wymknęła się utartym, wyznaczonym i turystycznym szlakom.

Turcja to jest kebab…. Dosłownie i w przenośni. Turcja jest kolorowa, różnorodna, nadal egzotyczna i intrygująca. Turcji nie można poznać, szybko, od razu i na raz. Ona odkrywa swoje kolory i zapachy stopniowo. Kusi. Nęci. Zwodzi…

Ma bardzo dużo do pokazania. Ukrywa skarby. Skarby zabytków, historii, natury.

Ma wiele miejsc, które kocham i lubię – morze, góry i historię, często niełatwą.

Zapakowałam kilka ubrań, strój kąpielowy, kapelusz, książki i siebie. I wsadziłam to wszystko w samolot. Samolot to szybki środek transportu, trochę taki bez duszy, w porównaniu z pojazdami, którymi miałam okazję podróżować. Ale, ale… miało być łatwiej tym razem, wygodniej i szybciej. Miałam nabrać sił. I nie ‘marnować’ energii na dojazdy, na planowanie i włóczęgi na własną rękę. Nie tym razem… Wszystko to kocham w wyprawach, ale to nie był ten czas.

Są czasy i czasy…

I dobrze jest umieć je rozróżniać…

I właśnie w czasie tej podróży samolot wpadł w turbulencje. A miało być łatwo i miałam nabrać sił 😉 Było gorąco…na szczęście szybko żar został ugaszony…

 

5 rzeczy, które przypominają mi o Turcji:

 

1. KEYIF

To nie jest miasto, miejsce i imię. To jest rzeczownik. Oznaczający – zadowolenie, nastrój, upojenie. Pisząc od razu i na początku – jest to kwintesencja szczęścia. Dla Turków keyif  jest nieodłączną częścią codziennego życia. 

„Spokojna pasja do ospałości”

Żeby móc poczuć i uprawiać keyif trzeba się odprężyć. Keyif to takie hygge. Czyli celebrowanie prostych rzeczy i codzienności. Proste rzeczy…Wszystko, co przyjdzie Ci teraz do głowy – spacer, pływanie, wschód i zachód słońca. Proste rzeczy, ale gdy przyjrzysz się im dokładniej, stają się potężne, pięknie potężne.

Co jest wspaniałe – w keyif nie ma podziału na klasy, na grubość portfela, jest ubogi w dyskryminację. Uczestniczą w nim wszyscy…

„Keyif jest balsamem na trudne czasy. Zdarza się, że ogólnie jesteś niezadowolony z życia, ale z keyif możesz zdecydować, że tu, w tej chwili będziesz się dobrze bawił. A teraz bardzo tego potrzebujemy”.

Turcy żyją bardziej dniem dzisiejszym niż Europejczycy. Nie wybiegają daleko w przyszłość. Sytuacja Turcji zawsze była chwiejna, więc wiedzą, że dzisiaj jest tak, ale jutro może być już zupełnie inaczej. Nie planują z wielkim wyprzedzeniem. Ważniejsza jest teraźniejszość niż przyszłość. Często można w Turcji usłyszeć takie zdanie:

„Zobaczymy, jeśli Bóg pozwoli”

Keyif jest dla Turków świętością. Mają wiele sposobów, by do niego dążyć, nazywać tak codzienne czynności. Pytają często swojego towarzysza, partnera, przyjaciół, rozmówcę czy czuje keyif – czy odczuwa przyjemność, czy dobrze się bawi…

Działać w sposób zrelaksowany i stosować taką filozofię niemal do wszystkiego.

Jak można doświadczyć keyif?

*Jedz wolniej.

*Częściej wpatruj się w przestrzeń i pamiętaj o oddechu.

*Ciesz się nicnierobieniem, bez poczucia winy.

 

2. KEBAB

Turecka potrawa. W języku tureckim doner kebab oznacza „obracające się pieczone mięso”.  W Turcji jest przede wszystkim w postaci mięsa baraniego. Czyli tak jak powinno być. I tu dla mnie zaczęły się schody. Staram się zawsze, gdy jestem w danym kraju próbować i jeść potrawy regionalne, takie jak jadają miejscowi. Już kilka takich niespodzianek jadłam, i przyznać trzeba, że wymagało to ode mnie dzielności 😉 I tak też było z tradycyjnym, oryginalnym tureckim kebabem. Zapach i smak tego mięsa (mimo, że dobrze przyprawione) było dla mnie wyzwaniem. Podsumowując  i nie przedłużając – nie smakowało mi. I nigdy już nie chciałabym zrobić powtórki. Muszę się przyznać, że od czasu do czasu lubię zjeść „kebab polski” –  ale on nie jest z baraniny. Jest to podróbka, i jak nigdy – wolę  podróbkę.

 

3. ZABYTKI

Zdecydowanie wolę przyrodę, naturę, dzikie odosobnione miejsca. Jednak są takie zabytki, taka historia, którą dobrze jest poznać, w której warto się jest zanurzyć i oddychać tym, co było i co już nie wróci. Turcja oferuje to wszystko. I ma czym się ‘pochwalić’. Weźmy na przykład takie miasto Side. Starożytne zabytki i klimat małego miasteczka. Znajduje się tu Amfiteatr z czasów rzymskich, mieścił 15 tysięcy widzów. Są też ruiny świątyń Ateny i Apolla, malowniczo położone nad morzem. Surowość zabytkowych budowli łączy się z niebieskim kolorem morza i nieba. Piękny to taniec dla zmysłów…

 

4. ZAPACH I SMAK

Kolorowe przyprawy, tańczą przed oczami, a ich zapach wdziera się do nosa. Jest w czym wybierać. Jest egzotycznie. Wyraziście i pstrokato. Pachnie. Zapachy mieszają się ze sobą, tworząc wybuchową mieszankę doznań.  Sprzedawcy ‘malują’ prawdziwe dzieła sztuki z różnobarwnych przypraw, herbat i ziół. Powstają ‘obrazy’ które mają za zadanie zachwycić turystów i zachwycają. Przyciągają, hipnotyzują. Uwielbiałam wieczorne spacery tureckimi uliczkami podziwiając wszystkie kolory tęczy, które rozsiadły się w sklepikach. A cały ten ekspresyjny zapach egzotyki i tradycji osiadał na moim ciele, włosach i stawałam się jego częścią… Dopiero woda morska mogła zmyć ze mnie to wszystko, co bez pytania na mnie osiadło. I zmywała, i ukoiła i relaksowała.

Chałwa. Albo się ją lubi, albo nie. Ja lubię, ale od czasu do czasu. Nie za często. Przychodzi taka chwila, że waniliowa chałwa rozpływa się w moich ustach i rozpieszcza kremowym smakiem. Turcja oferuje to wszystko, a piramidy słodkiej chałwy zdobią sklepy, ulice i stragany.

Czy chałwa jest zdrowa? Tak.

To mieszanka orzechów włoskich, pistacji, miodu i wanilii. Mimo, że uważana jest za bombę kaloryczną, to jest mniej tucząca od czekolady. Znajduje się w niej około 50% miazgi sezamowej. Zawiera sezamom, naturalny przeciwutleniacz, a także witaminy A,B,B2,PP,B3,B9,E,H. Chałwa zawiera też kwas linolowy, który obniża poziom cholesterolu. Jest też źródłem wapnia, magnezu i protein. Pomaga w walce ze stanami depresyjnymi… 🙂

 

5. MECZET

Nie byłabym sobą, gdybym nie wyrwała się z hotelowych pieleszy i wygód, nie wsiadła w pierwszy lepszy autobus i nie pojechała przed siebie w głąb tureckich miasteczek. Pojechałam. Wspaniale było obserwować prawdziwych mieszkańców Turcji w komunikacji miejskiej, w bocznych zapyziałych uliczkach i w meczecie… Tego szukam zawsze i zawsze coś znajduję… To, co w hotelu, różni się bardzo od tego, co za rogiem. Hotel zapewnia wygodne, czyste, bezpieczne, ale i sztuczne życie wypoczynkowe. Lizak lizany przez papierek… Hotel jest przewidywalny. Róg ulicy nie…  Za rogiem może zdarzyć się wszystko i ja często ryzykuję, by to wszystko usłyszeć, powąchać i zobaczyć. Turcja jest dzika, jeszcze jest dzika. Nie mówię tu o typowych turystycznych hotelach, ulicach i miejscach. Mówię o Turcji prawdziwej. Tak jest wszędzie, na całym świecie.

Prawda jest za rogiem ulicy… Tam gdzie zaczyna się kurz, często brud i chaos. Ale ten chaos tylko w pierwszym spotkaniu wydaje się być chaosem, z każdą minutą staje się namacalnym życiem i naturalną rzeczywistością. Wszystko to, co jeszcze przed chwilą wydawało się nam wirującym, obcym pyłem opada i ukazuje się naszym oczom to, co ważne i to, co prawdziwe.

Tak znalazłam meczet. Bardzo ładny. Robił wrażenie. Meczety znałam już z innych zakątków świata, ale nigdy wcześniej nie byłam w środku. Tu w bocznej uliczce nadarzyła się okazja, by zwiedzić to, o czym tak dużo i często słyszy się w mediach… Ubrali mnie w za duże, obszerne, workowate sukienki, chusty i kazali zdjąć buty. Zrobiłam jak kazali. I dobrze, bo gdy weszłam do środka, moim oczom ukazał się zachwycający widok i mogłam zaznać wyjątkowej i takiej innej atmosfery. To jest inna kultura, inny świat i inna religia. Ale łączy ich i nasz świat jedno – ludzie. Ludzie, a kto jakim jest człowiekiem, nie ma nic wspólnego z religią, pochodzeniem i miejscem na świecie. Łączy nas też Jeden – Najznakomitszy…

W Turcji są zabytki przyrody, idealne morze i góry, które mnie pociągają i nawiedzają moje myśli. Góra Ararat, która owiana jest tajemnicą. Są nawet teorie, że tam zakotwiczyła Arka Noego…  Góra Ararat to masyw wulkaniczny, 5137 m, robi wrażenie, a mnie się marzy i marzy…

Bezdroża tureckie kuszą i jeszcze zapewniają dzikość i wolność. Wolność, którą można sobie dozować i kosztować, jeśli nie zawsze, to od czasu do czasu jak słodką, sezamową chałwę.

                    „Dusza jest okrętem, rozsądek sterem, a prawda portem” Przysłowie tureckie.                                                                                                           

Pozdrawiam ciepło asia. 

Jestem ciekawa z czym Wam kojarzy się Turcja? I czy znacie tamte strony? A może zupełnie to nie Wasze klimaty? 😉

32 komentarzy do “Turcja, jeszcze egzotyczna, dzika i pachnąca. Z rzeczownikiem ‘KEYIF’ w tle.

  1. Z czym mi się kojarzy Turcja? Odpowiem żartobliwie: z rykiem osła i wrzaskiem muezina, których doświadczyłam nie raz i zemstą sułtana, która szczęśliwie mnie ominęła. A na poważnie? Obawiam się, że gdy zaczęłabym wyliczać to trudno byłoby mi skończyć:-)
    Serdeczności.

  2. Nie byłam, ale wyobrażam sobie to wszystko, o czym piszesz. Niedawno obejrzałam fotki mojego brata z Maroka, tam też sto tysięcy przypraw i ocean owoców…
    Ciekawe zdjęcia zrobiłaś, jest na nich chyba kwintesencja Turcji.
    Nigdy nie wiem, jak sie pisze – KEBAB czy KEBAP – obie formy spotykam…

  3. słowo “keyif” poznałem kiedyś w wersji afgańskiej: “kajf”… tłumaczono mi to jako stan nasycenia, kiedy już nic więcej nie trzeba i luzu, jaki z tego nasycenia wynika… aczkolwiek towarzyszył temu przekaz, że im mniej tworzysz sobie potrzeb i oczekiwań, tym łatwiej ten stan osiągnąć…
    i w sumie bardzo mi taki kajf pasuje…
    p.jzns 🙂

    1. Hej. Im mniej się chce, tym mniej wymagań powstaje, mniej niepotrzebnej energii, luz… pozwolić losowi działać i dać się ponieść ,zaufać, a nie wymagać – może o to chodzi.. 🙂 pozdrawiam

    1. Hej. Wsłuchać się w siebie tam jest dużo odpowiedzi i podpowiedzi… Cieszę się że wspierasz dobrą myślą i też wysyłam dobre myśli 🙂 pozdrawiam

  4. Nie byłam w Turcji, póki co nie wybieram się.
    Dzięki Tobie mam o niej garść informacji i wiele cudnych zdjęć.
    Pozdrawiam serdecznie na jeszcze sierpniowe dni😀🌻☀️

    1. Hej. Muszę Ci się przyznać, że i ja bym teraz chętnie zjadła… Ale trzeba iść spać i obejść się smakiem 😉 a deszcz za oknem gra kołysankę. dobranoc

    1. Witaj. Marzenia trzeba mieć też w garści te jeszcze niespełnione…by mieć na co czekać i mieć cel i iść za marzeniami i tak już zawsze… Ja takie mam 😉 pozdrawiam

    1. Hej. Są klimaty i klimaty, tak jak czasy i czasy o których wspomniałam we wpisie – i o to chodzi 😉 A chałwe to teraz bym zjadła z przyjemnością i ja… pozdrawiam

  5. Wrzesień rozpoczyna moją ulubioną porę roku, więc czekam z niecierpliwością. Wtedy ma swój początek kilka sezonów w moim życiu jak np. biegowy (nie lubię jogging’u latem) czy właśnie podróżniczy.
    Kuszą też wtedy rajskie zakątki, bo trochę chłodniej i trochę mniej ludzi.

    1. Hej. Jakoś tak luźniej, spokojniej i cicho…a nadal ciepło i kolorowo. To dobry miesiąc na wiele planów, marzeń, celów i początków. Pozdrawiam 🙂

  6. Nie znam Turcji zupełnie, jedynie z opowieści. Rozbawił mnie napis na koszulce na pierwszym zdjęciu, ostatnio z takim przebyłam kawał drogi pieszo. Baranina rzeczywiście ma bardzo charakterystyczny smak. Zjadałam ją tylko, bo byłam bardzo głodna i nie wiedziałam, że to baranina, dopiero pod koniec jedzenia uświadomiłam sobie, że to mięso inaczej smakuje i nie mogłam już jeść więcej.

  7. Witaj. Napis na koszulce jak widać może zdziałać cuda , wywołać uśmiech i o to chodzi 🙂
    Baranina – nie dziękuję. pozdrawiam

  8. Ja również uwielbiam wrzesień 🙂 uwielbiam go za kolory jakimi maluje drzewa, krzewy i trawy i już doczekać się nie mogę następnego weekendu żeby ruszyć w góry i pstrykać, pstrykać i pstrykać 🙂
    A Turcję tez uwielbiam, byliśmy tam cztery razy i chyba pojedziemy jeszcze. Turcja kojarzy mi się z balonem i baklawą 🙂 lot balonem był niesamowitym przeżyciem i mamy nadzieję tam wrócić na dłużej i powtórzyć naszą przygodę 🙂
    pozdrawiam serdecznie

  9. Witaj. Lot balonem… to musi być ciekawe i … odlotowe 😉 Turcję warto poznać tą dziką, górską, odkryć wioski w głębi kraju… Tak bym chciała, jeśli znów tam wrócę, kto wie… 🙂 pozdrawiam

    1. Hej. Taka jest Turcja – daje możliwość zrobienia ładnych zdjęć, spróbowania ciekawego jedzenia i oddychania… czymś innym 😉 pozdrawiam

  10. Byłam w Turcji, tak jak ty, na wycieczce zorganizowanej ale w Kapadocji zew przygody wezwał mnie o świcie z hotelowego pokoju na wzgórza i – zaatakowały mnie dzikie psy. Poszarpały spódnicę i aparat, pogryzły łydki i kostki. Zapomniałam wszystko co piękne, smakowite, luzackie, zachwycające …. Twój post przypomniał mi to wszystko

    1. Witaj. To przykre co opisałaś i współczuję. Ale…
      Na własnym podwórku, polskim podwórku, które znałam jak własną kieszeń, na polskiej wsi, Którą kocham, nie wychodząc za bramę ,zaatakował mnie duży kogut, którego dobrze znałam i który znał mnie. Poturbował mnie bardzo, był agresywny, a ja z trudem osłaniałam twarz i oczy, trwało to długo i końca nie było. Byłam w szoku. Nikt mi nie pomógł bo nikt nie widział. Wołałam mamę ,ale nie przyszła… Do dziś boję się kogutów – trauma.
      Na nieznanych odludziach w świecie, nigdy mi się nic nie stało.
      Nie ma reguły… Pozdrawiam

  11. Jakiś czas temu miałam okazję odwiedzić Turcje i chętnie bym ponownie tam wrócila. Wypoczywałam na riwierze oraz miałam okazję odwiedzić Antalyię.

    Teraz marzy mi się Bodrum oraz ogólnie Turcja Egejska. Wypoczywała tam ostatnio moja znajoma, pokazała mi zdjęcia i jest bajecznie. Szczególnie podobały mi się plaże z przejrzystą i czystą wodą.

    Jedyne co mi sie w Turcji nie podobało to kultura targowania się Nie potrafie się targować 🙂

    1. Witaj. Targowanie w takich krajach to podstawa… to część tego całego widowiska i odmiennego klimatu. W Maroko jest jeszcze dosadniej… 😉 Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *