‘O maluchu w brzuchu’ M.Maruszczak i o wyobraźni (szacunku) dorosłych…z brzuchem w tle

‘O maluchu w brzuchu’ M.Maruszczak i o wyobraźni (szacunku) dorosłych…z brzuchem w tle

Przeżyjmy to jeszcze raz. Można by było wiele anegdot przytoczyć z okresu, w którym dźwigałam słodki ciężar. Tak ciężki i duży, że czasami nie wiedziałam już, kto kogo dźwiga. Można by się pomylić i już teraz na początku wysunąć błędny wniosek – że ten wpis będzie przede wszystkim dla pań… Że niby przede wszystkim panie lubią o tym rozmawiać i że w ogóle powinny lubić o tym rozmawiać… Hmmm… A jeśli nie dla pań to już na pewno dla dzieci, bo taka ładna książeczka…

Tak książeczka jest ładna, jest ciekawa i jest pomocna. I zaraz o niej zdań kilka będzie.

Wpis jest dla każdego, bo będzie też o czymś, o czym bywa, że zapominamy – o szacunku (wyobraźni). I ja też zapominam, bo ja wyjątkiem nie jestem, a tym bardziej świętą. Więc ten wpis jest też dla mnie, bym pamiętała, bym chciała się pilnować.

Jagodzianka jest w takim wieku, że potrafi mi już powiedzieć, że chciałaby mieć Niuniusia w domu…(Niuniusie to wszystkie małe dzieci, mniejsze od niej). Pyta:

– „Mamo kupimy Niuniusia?’

– Jagusiu, nie mam tyle pieniędzy – odpowiadam pół żartem pół serio…

Wie już, że Niuniusie siedzą w brzuchu, że ona też tam była, że piją mleczko, że mama nosi Niuniusia na rękach i że wszystko kręci się wokół małych słodko-gorzkich Niuniusiów. Mama może wszystko wytłumaczyć, ale książki w tym pomagają. Widziałam już kilka książek o tej tematyce dla dzieci na rynku. Jakoś żadna z nich nie zaczarowała mnie tak, bym zechciała ją zabrać do domu. Więc czekałam. Czekałam, bo przecież mamy czas…

I jest.

‘O maluchu w brzuchu, czyli skąd się biorą dzieci’ M. Maruszczak. Słodka, urocza, zabawna, mądra i taka, którą mogłam już zaprosić pod nasz dach. Okładka twarda, strony tekturowe, rok wydania 2019, wydawnictwo Nasza Księgarnia. Ilustracje Monika Filipina. Książka przyciąga wzrok, mój przyciągnęła.

Urzekła mnie. Ma w sobie to „coś” co przecież tak trudno zawsze opisać. To „coś” sprawiło, że najpierw ja ją przeczytałam z uśmiechem na twarzy, douczyłam się, a przy tym doskonale się bawiłam. Lubię pięknie wydane książki. I ta taka jest, kolorystyka, czar i genialne pytania, a przede wszystkim ciekawe i pomocne odpowiedzi:

‘Czy kiedy mama pije sok, to maluch ma owocowy prysznic?’

Niektóre pytania są sformułowane w sposób zabawny, ale odpowiedzi są rzetelne, przystępne, takie szyte na miarę. Są w niej pytania zabawne, poważne, ale też trudne…

‘Dlaczego dawniej rodzice mówili dzieciom, że przyniósł je bocian?’

‘Czy z seksu zawsze bierze się dziecko?’

Jagodzianka jest gotowa na niektóre tematy poruszane w książce, a na inne jeszcze nie. Książka pomaga przejść dziecku w sposób zabawny, ale jednocześnie mądry od początku do końca… Dzisiaj możemy zachwycać się pięknymi ilustracjami, rozmawiać o tym, co widzimy na obrazkach itp. Z miesiąca na miesiąc będziemy rozmawiać więcej i więcej rozumieć, ta książeczka śmiało przez kilka lat może nam towarzyszyć w czasie rozmów i w czasie dorastania. Pytania, ilustracje, tekst są dobrze przemyślane. Wartościowa i przydatna książeczka, którą warto mieć w swojej biblioteczce. Książka poprowadzi za rączkę nasze dziecko i pomoże mu przejść przez ciekawy, ale i niełatwy temat płci i rozmnażania. My już mamy, nie oddamy 😉

Nie chcę zdradzać więcej pytań jakie są w książce i odpowiedzi na nie. Zachęcam Was do tej przygody, która w książce została zapisana i namalowana. Mnie porwała… Jagodziankę porywa… 🙂

Więc:

„Poznajcie Melę, która chce wiedzieć, skąd się wzięła na świecie. Mela zadaje mamie, tacie, dziadkom pytania często uważane przez dorosłych za kłopotliwe”.

Teraz i ja już wiem, skąd się biorą dzieci… 😉

Bo tak naprawdę książki dla dzieci są też dla dorosłych, w książkach dla dzieci są ‘ukryte’ przekazy, wartości i nauka. W każdym z nas jest dziecko, o którym często zapominamy. Czytałam, że dopóki nie uleczy się tego naszego wewnętrznego dziecka, nie utuli się go, nie zrozumie i nie wyciągnie do niego pomocnej ręki, to dorosły człowiek jest niekompletny, coś go uwiera, coś mu nie pozwala iść do przodu… Często gdy byliśmy dziećmi – dorośli nas nie rozumieli i nie ma co się bać słowa – krzywdzili- najczęściej w sposób nieświadomy (słowem, czynem czy zaniedbaniem…) Zabrakło może szacunku? Tak szacunku.

Szacunek należy się każdemu. Babci 80-letniej i małej Jagodziance.

Szacunek należy się życiu.

A jeśli życiu to też  Pimpkowi, który lata na dworze i straszy koty (kotu też). Choince, która w zimę odważne dźwiga czapy śniegu. Wszystkim. Warto dawać szansę….

Najczęściej słyszałam, że szacunek należy się starszym.

Później trafiłam na mądrych ludzi, którzy udowodnili mi i ‘przyrzekli’, że szacunek należy się taki sam małemu dziecku, jak i dziadkowi z fajką pokoju…

A jeśli o szacunku mowa.

Ciąża to stan wyjątkowy. To stan błogosławiony – lubię tak o  nim mówić. Stan wyjątkowy nie tylko z nazwy, ale przede wszystkim wyjątkowy stan fizyczny i psychiczny kobiety. To takie namacalne cudo i magiczne procesy, trudny proces. Wyjątkowy okres… W każdym znaczeniu tego słowa.

 

Wyjątkowy, ale nie dla wszystkich.

  1. Byłam w pierwszych miesiącach ciąży. Czułam się źle. Było mi gorąco, niedobrze i słabo. Brzuch nie był jeszcze duży. Stałam na poczcie wieczorną porą w długiej kolejce. Było dużo ludzi. Stałam i, stałam i końca nie widać… Gdy przyszła nareszcie moja kolej, pani w okienku oznajmiła mi, że mam jeszcze poczekać, bo ona teraz coś tam jeszcze musi zrobić, poprosiłam i zakomunikowałam jej, że ja już nie mam sił, bo jestem w ciąży i proszę by obsłużyła mnie teraz nie każąc mi czekać, ponieważ nie najlepiej się czuję.

I się zaczęło.

–  Ciąża to nie choroba! Co pani sobie myśli! – wykrzyczała na głos pani z okienka.

Do mnie.

Pozwalając sobie na coraz więcej i, więcej i końca znowu nie było widać, tak jak w kolejce…

Poczta była pełna ludzi. W mojej obronie stanęła tylko jedna kobieta stojąca w kolejce. Powiedziała, że ona mnie rozumie, bo też bardzo źle się czuła będąc w ciąży, zwłaszcza w 3 pierwszych miesiącach.

– Wiem, że ciąża to nie choroba. Obowiązkiem drugiego człowieka jest pomóc osobie, która źle się czuje, niezależnie czy jest ona w ciąży, czy nie – odpowiedziałam, tylko tyle, bo pani z okienka nie przestawała mówić, obrażona na mnie i zdenerwowana.

– Zaraz jak rzucę tym wszystkim… – grzmiała nadal…

  1. Duży supermarket. Ja z dużym brzuchem. Duże kolejki przy kasach. Dużo za dużo wszystkiego… Nieśmiało spojrzałam na kasę nad którą widniała tabliczka: ‘Kasa dla uprzywilejowanych’, czy coś w tym stylu. I narysowana na tabliczce pani z dużym brzuchem.

O coś dla mnie! – pomyślałam, nadal nieśmiało…

Ruszyłam w kierunku tej cudownej kasy dla ‘potrzebujących’. Kolejka była ogromna, tak jak w pozostałych kasach. Chciałam się dopchać do kasy, co wcale proste nie było, nikt przejścia nie robił… A miny ludzi, którzy czekali w tej kolejce z ogromnymi wózkami, nie zachęcały mnie bym śmiało parła do przodu. Ja miałam tylko kilka produktów no i brzuch!

Gdy się już dopchałam i gdy cała kolejka patrzyła na mnie, zapytałam panią kasjerkę czy może mnie obsłużyć bez kolejki. Skinęła (po czasie) tylko głową, nic nie odpowiadając i wcale nie zachęcając…

Żebyście widzieli wyraz twarzy niezadowolenia ludzi w kolejce. Żebyście to widzieli, to byście już więcej nie korzystali z kas dla uprzywilejowanych tak jak ja…

XXI w.

Szkoda, że wtedy w tym sklepie i na poczcie nie miałam książki „O maluchu w brzuchu” poczytałabym na głos mądre, przydatne zdania, o których oni zdawali się zapomnieć. A może pamiętali, tylko że może ich też ktoś tak kiedyś traktował, może nikt im nie pomógł, nie zrozumiał, a oni wcale nie chcieli przerwać tego łańcuszka niezrozumienia, braku tolerancji i braku wyobraźni. Może trzeba zaczynać od podstaw? Czyli skąd się bierze człowiek i kim człowiek jest…

Szacunek należy się każdemu. Babci 80-letniej, Jagodziance, Pimpkowi, pani w ciąży, Niuniusiowi w brzuchu, Tobie i mi. Pomoc należy się każdemu, kto nam zakomunikuje, że źle się czuje. Wystarczy, że powie: źle się czuję. A każdy, kto się czuje dobrze powinien uruchomić wyobraźnię i jeśli nie stać go na pomoc to niech chociaż nie utrudnia. Ja też muszę się pilnować. Tylko tyle i aż tyle.

No a teraz ‘banał’ i ‘nuuuuda’:

Na szacunek i szansę zasługuje każdy niezależnie od wieku, wyznania, orientacji, religii, koloru skóry i koloru sukienki…, wykształcenia, grubości portfela itd. itp.

A książeczka jest dla wszystkich, też dla dorosłych, którzy zgubili gdzieś wyobraźnię.

Niech moc będzie z Wami ;*

P.s Spokojnie, były też piękne chwile, gdy byłam w ciąży… 🙂

I co Wy na to, przesadzam? Czy może jednak ziarenko prawdy zasiałam? 😉

 

 

 

26 komentarzy do “‘O maluchu w brzuchu’ M.Maruszczak i o wyobraźni (szacunku) dorosłych…z brzuchem w tle

  1. Wiele zależy od wyobraźni i szacunku, a często ludzie, którzy źle traktują innych, sami byli źle traktowani…
    Dzieci bardzo interesują się sprawami dorosłych, dociekają, często sie wstydzą, ale unikanie rozmów daje odwrotny skutek.
    Jeśli dorośli nie czuja sie na siłach porozmawiać z dzieckiem na trudne tematy, mogą posiłkować sie takimi książeczkami własnie.
    Czasami gdy podsuwam dzieciom w bibliotece podobne lektury, bo widzę, że po kryjomu zaglądają, to słyszę, że nie wypożyczą, bo mama będzie zła lub że to są same świństwa…
    Mamy 2019 rok i jeszcze takie sytuacje…

    1. Witam. Dobrze że dzieci mają taką otwartą Panią z biblioteki której wyobraźni nie brakuje… 🙂 Miłego dnia

  2. mnie kobiety w ciąży zachwycają. nie mogę się napatrzeć. mam wrażenie, że nigdy nie będą piękniejsze.
    ciąża to nie choroba – to cud prawdziwy.

    1. Hej. Mnie też zachwycają… To widok puchowy… Piękne podsumowanie – ‘to cud prawdziwy”. A ja dodam to -cud dziwny… 😉 Pozdrawiam

  3. I ja będąc 3 razy w ciąży doznałam wielu upokarzających scen.
    Nie prosiłam, nie żądałam. Wszędzie dawniej wisiały tabliczki, komu należy się bez kolejki.
    Miejsca ustępowali tylko starsi Panowie, a kobiety- dla kobiet zero zrozumienia, czego pojąć nie mogę!
    Niedawno wstawiłam się za kobietami w ciąży, oburzenie wielkie, że inni sobie nie życzą, abym przepuszczała w kolejce. A ja i tak dopięłam swego.
    A Wy, którzy nie szanujecie innych, zapamiętajcie, że dobro do człowieka wraca, ale i zło także!
    Mam i ja książeczkę dla dzieci: “Skąd eis biorą dzieci?”.
    Troszkę wiekowa, bo najstarszy Syn wczoraj skończył 30 lat.
    Zapraszam na bloga, na post o Nim:)
    Serdeczności przesyłam:)

    1. Witam. Nadal obserwuję w sklepach, że kobieta z wielkim ciążowym brzuchem stoi w długiej kolejce – A ‘warto być przyzwoitym’ jak mawiał Bartoszewski. Pozdrawiam 🙂

  4. Mam wrażenie, że kiedyś za tak zwanych – moich czasów” szacunek dla kobiety w ciąży był bardziej okazywany, teraz wszystko się jakoś zaciera. Książeczka przesłodka 🙂

  5. Ja to miałam chyba szczęście, bo jak stałam w jakiejś kolejce, to zawsze ktoś po mnie przychodził i zapraszał, żeby bez kolejki 🙂

    1. Hej. Stałam z brzuchem na przystanku, niedaleko mnie grupa młodzieży popalała papierosy, zauważyli mnie i usłyszałam jak mówią między sobą – “przesuńmy się dalej, bo pani w ciąży jest…”. Poszli dalej nie czekając na oklaski i podziękowania… Pozdrawiam 🙂

  6. Książeczka wydaje się fajna. Chyba muszę zakupić, bo pytania o to, skąd się biorą dzieci będą pewnie u nas padać jeszcze nie raz:)
    A co do ciąży, niestety, to co piszesz jest bardzo prawdziwe. Jestem już w końcówce ciąży, a baaardzo rzadko spotykam się z kimś, kto ustąpi miejsca w kolejce. Z miejscem siedzącym jest łatwiej, ale na przepuszczenie w kolejce chyba ludzie zazwyczaj nie mają czasu. Takie czasy szalone… Dokąd się tak spieszą? Nie mam pojęcia, pewnie często sami nie wiedzą…

    1. Cześć. Książka przyda się nawet na kilka lat. Dokąd świat się śpieszy, dokąd gna, dokąd się już spóźnił…? Tylko on wie… Życzę dobra 🙂

    1. Hej. Tak jest wartościowa i urocza taka szyta na miarę dziecka, ale jak się okazuje i dorosłych… pozdrawiam 🙂

  7. Z ciążą i w wychowywaniu dzieci nie mam doświadczenia. Inaczej jest z szacunkiem. Ten wyniosłam z rodzinnego domu. Rodzice wpoili mi szacunek do życia wszelkiego, kamyka małego, piórka unoszonego przez wiatr, grzyba starego… Traktuję ludzi tak, jak sama chcę być traktowana ale… Gdy ktoś to wykorzystuje, lekceważy mnie itp. potrafię odpłacić pięknym za nadobne;-)
    Książkę zapamiętam. Może komuś ją polecę albo sprezentuję?
    Serdeczności dla Was:-)

    1. Witam. ‘Do grzyba starego…’ – piękne to i takie prosto prawdziwe. To dobre podsumowanie, przed snem 😉 Dobranoc.

    1. Witam. To mi będzie miło, siadaj na puchowych poduchach i szukaj puchowych słów, tych dobrych dla Ciebie… Ciepłe pozdrowienia 🙂

  8. Nie znam tej książki i nie jestem pewna, czy będę kupować córce taką – zobaczymy 🙂
    Odnośnie sytuacji które Cię spotkały, to bardzo współczuję. Oczywiście mnie również zdarzały się mniej przyjemne incydenty, ale ja wychodziłam zawsze z założenia, że jeśli czuję się gorzej, to muszę o tym powiedzieć. Jeśli potrzebuję ustąpienia miejsca, przepuszczenia w kolejce czy jakiejkolwiek innej pomocy, to muszę o tym poinformować, bo nikt się za mnie nie domyśli. Tak samo jak przepuszczam osoby chore, czujące się źle itd niezależnie od wieku (ciąża nie jest dla mnie wyznacznikiem “należenia się czegoś”, jest nim samopoczucie).

  9. Witaj. Właśnie o tym napisałam. Przyzwoitość- to jest potrzebne. Tu nie chodzi o “należenie się czegoś” tu chodzi o wyobraźnię i przyzwoitość…
    Gdy byłam w ciąży spotkało mnie też wiele miłych chwil 🙂 Dobrej nocki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *