„To nie deszcz, to ludzie”. H. Birenbaum – bohaterka życia. I krótka rozmowa w mojej kuchni…

„To nie deszcz, to ludzie”. H. Birenbaum – bohaterka życia. I krótka rozmowa w mojej kuchni…

Zabierając się za czytanie książki, przygotowałam sobie kartkę papieru i długopis. Chciałam spisać  kilka ciekawych cytatów. Szybko się okazało, że gdybym chciała spisać wszystkie mądre, ciekawe i wartościowe słowa bohaterki książki, musiałabym spisać prawie wszystko i powstałaby kolejna książka. Już od początku uderzyło mnie to jak wiele genialnych słów i zdań formułuje Pani Halina Birenbaum i tak już do ostatniej strony. Na każdej kartce książki było coś, co kazało mi się zatrzymać, przemyśleć, spojrzeć w górę, zachwycić się myślami bohaterki, a także pozwolić wzruszeniu odsapnąć. Dać wzruszeniu czas… Dać tym wspaniałym, ale i trudnym słowom uderzyć w głąb serca, pozwolić im zająć myśli. Pozwalałam.

Nawet ten, kto nie chciałby pozwolić – skapituluje. Bo słowa bohaterki są proste i inteligentne – piękne, nie można z  nimi walczyć, one porywają i zabierają czytelnika w podróż wyjątkową i trudną. Zabierają do świata Pani Haliny. Przede wszystkim do świata, którego już nie ma. Kto chce poznać i spróbować zrozumieć ma szansę. Ja z tej szansy skorzystałam, nie żałuję. Zyskałam wiele…

Już sam tytuł książki zaciekawia i intryguje. Przed czytaniem starałam się odgadnąć, co może oznaczać: To nie deszcz, to ludzie, obstawiałam kilka możliwości – żadna z nich nie okazała się trafiona. Co oznaczają te słowa w sercu bohaterki można dowiedzieć się czytając książkę. Zaskoczenie jest. To są niesamowite słowa, które opisują coś, co trudno byłoby opisać tak prosto, mocno, pięknie i wzruszająco. Przy tej historii w książce zatrzymałam się na dłużej i patrzyłam w niebo…

Pani Halina Birenbaum zabiera nas na początku opowieści o swoim życiu do przedwojennej Warszawy. Czyli to, co lubię, miód dla mojego serca. I mimo, że wtedy różnie bywało w Polsce,  były i jaśniejsze i ciemniejsze kolory, to jednak lata przed ’39 mają w sobie coś, co mnie przyciąga. To są opowieści, o których mogę słuchać zawsze i wszędzie. Warszawę kocham. Chyba przede wszystkim za historię.

„Mam tak samo, jak Ty

Miasto moje, a w nim

Najpiękniejszy mój świat

Najpiękniejsze dni

      Zostawiłem tam kolorowe sny.”

Książka to wywiad rzeka. Głęboka. Poruszająca. Szczera. Prosta i potrzebna jak chleb…

 Książka porusza wiele ważnych tematów. Niewygodnych. Trudnych i ludzkich, a przecież wszystko, co ludzkie… Świat przedwojenny, wojna, getto, obozy i powrót. Powrót gdzie? W wiele miejsc, tych na świecie i  tych miejsc we wnętrzu człowieka.

Człowiek…

człowiek…

Wszystko to jest w tej książce, jest nawet i poezja (piękne wiersze) i podróże, te trudne i te z wyboru, dalekie, daleki…

Jest coś jeszcze i przede wszystkim jest to. I to jest moja refleksja po przeczytaniu książki. Jest coś kruchego jak śmietankowa beza, a jednocześnie twardego, niezniszczalnego, prawdziwego jak skała, większe od najwyższej góry świata.

Miłość.

To nie banał. To cel, ratunek, droga i życie. Jest coś bardziej porywającego?

Miłość do świata, do miasta, domu, ojca, braci, przyjaciół, mężczyzny i do Matki.

Relacja matki i dziecka. Jest trudna do opisania. Jest wyjątkowo trudna w czasach tak trudnych… Dla obu stron. Jest wszystkim… 

„Myśmy wtedy bardzo się zbliżyły. Nie wyobrażałam sobie życia bez matki. I nie wierzyłam, gdy mówili, że Boga trzeba kochać więcej niż wszystkich. Ja sobie myślałam zawsze: ja kocham moją mamę więcej niż Boga, więcej niż wszystkich”.

Gdy Hala (tak ją nazywała matka) skarży się, że mama rozdziela więcej jedzenia obcym niż jej, matka odpowiedziała:

„Słuchaj one nikogo więcej nie mają na świecie, a ja ich nie mogę kochać tak jak ciebie”.

Miała około 10 lat, gdy wybuchła wojna, gdy wybuchł jej świat. Gdy ktoś zły postanowił ten świat wysadzić. Wysadził wszystko?

Pani Halina  często swoje wystąpienia zaczyna tymi słowami:

„Opowiem wam, jak mnie nie zabili”.

Czyli jednak nie udało się złym wysadzić wszystkiego w powietrze.

Dla mnie ta książka jest wyzwaniem, gdy obok biega moja córka i nie tylko dlatego, że utrudnia mi czytanie, ale dlatego, że mam utrudnione trzymanie emocji na wodzy i trzymanie łez w ryzach. Książka pokazuje mi dokładnie palcem, co można stracić, a co mam. Mam… nadal tak wiele. Czy tego chciałam czy nie w myślach stawiałam się w sytuacji matki Pani Haliny, odganiałam te myśli, ale to był za potężny kaliber… Widziałam w wyobraźni mnie i córkę, tam…

I już chciałam powiedzieć: nie, nie mogę sobie tego wszystkiego wyobrazić, nie mogę zrozumieć! Gdy od razu przyszły słowa bohaterki książki: 

„Ale czego tu nie rozumieć? Nie rozumiesz, że nie było wyjścia?”

Nie rozumiesz, że trzeba było działać, podejmować trudne decyzje i kochać jeszcze bardziej bo czasu coraz mniej…

Oni też nie chcieli sobie tego wyobrażać, tak jak my teraz, ale musieli.

Pani Halina Birenbaum przekazuje czytelnikowi w swoich słowach wiele wartości, nauki, nadziei i miłości. Wszystko można zacząć od nowa, są tego często ogromne konsekwencje,  ale jak przeczytałam w książce – człowieka nie można zabić… Książka jest jedną z najlepszych, jakie przeczytałam o Holokauście i o życiu. Tak, o życiu. Bohaterka podkreśla, że życie jest ważne i najważniejsze. Że w czasie tej strasznej zagłady było życie. W każdym znaczeniu tego słowa. Czy tego ktoś chciał, czy nie. Życie… W ekstremalnie trudnych warunkach mała Hala szukała życia i jako dorosła już kobieta szuka go nadal, bo to aktywna i ciekawa świata oraz ludzi kobieta. Jest dla mnie bohaterką życia. Opowiada tak, że nie można przestać słuchać, czytać i chce się więcej, bo dociera do człowieka fakt, że ma do czynienia z kimś ważnym i ponadczasowym. Bohaterka życia i wyjątkowa osobowość.

Dla mnie książka obowiązkowa. Kto mnie zna, ten wie, że tematyką II wojny światowej bardzo się interesuję, zwłaszcza jeśli chodzi o zwykłych- niezwykłych ludzi tamtych czasów.

Tak wiem, było sporo już książek poświęconych tej tematyce. Jednak w tej chodzi o to, co przekazuje nam osoba, najprawdziwszy świadek tamtych lat… I jeszcze w jaki sposób…w sposób dobry jak chleb… Wiemy, niby już tak dużo wiemy, tak dużo przeczytaliśmy, usłyszeliśmy, a nadal wiemy za mało… 

Każdy z tej książki wyniesie podobne spostrzeżenia, ale też całkiem inne. To co zauważyłam ja, inna osoba może pominąć, odszukać coś bardziej potrzebnego dla siebie. Każdy znajdzie tu coś, czego szuka… Każdy z nas inaczej, bo przecież każdy innym jest…

Wiem, że Pani Halina Birenbaum była w tym roku w maju w Polsce. Niestety dowiedziałam się za późno. Pozwoliłam sobie po przeczytaniu książki napisać do Niej kilka słów. I jaka była moja radość z otrzymania odpowiedzi. Odpowiedzi takiej jak książka: ciepłej (mimo bólu), otwartej i zachęcającej. Dziękuję, dziękuję, że Pani jest. Pani Halina Birenbaum – polsko-izraelska pisarka, poetka, tłumaczka. Ocalona. Córka, kobieta, matka, Człowiek.

Rozmowa w mojej kuchni z bliską mi osobą, po przeczytaniu To nie deszcz, to ludzie (kilka dni temu):

-Wiesz ile było wojen różnych na świecie? I co teraz o wszystkich mówić, przeżywać i analizować i płakać? – pyta on.

– Ja nie jestem od wszystkich wojen, ja jestem od tej konkretnej, nie mogę być od wszystkich, inni niech będą od innych, ja jestem od tej… – asia

Dobra życzę.

 * Książka w twardej oprawie, data premiery 2019 r. ilość stron 456, wydawnictwo Agora

Kochani czy słyszeliście już o tej wyjątkowej kobiecie? Ja poznałam jej twórczość stosunkowo niedawno (ale lepiej późno niż wcale). Polecam też książkę “Nadzieja umiera ostatnia” H. Birenbaum

 

35 komentarzy do “„To nie deszcz, to ludzie”. H. Birenbaum – bohaterka życia. I krótka rozmowa w mojej kuchni…

  1. Bardzo cenię takie książki, są jak przewodnik po tym, co w życiu istotne.
    Nie rzuciła mi sie w oczy na półkach, ale na pewno kupię, bo warto ją mieć na własność.

    1. Hej. Asiu warto, ona u mnie też zostanie, kiedyś przeczyta Jagodzianka, mam nadzieję ,bo książka jest zbudowana z wartości i życia- mimo wszystkiego… pozdrawiam

  2. zwykła kromka
    chleba
    niezwykły smak
    codzienności
    którego tak często
    nie czujemy
    nawykli do luksusu
    wolności
    tak nieoczywistej

    Dziękuję. Za piękny tekst, urzekające zdjęcia i treść. Po książkę z pewnością sięgnę.

  3. Z duszą na ramieniu zawsze zabieram się za czytanie takich książek. To nie są łatwe lektury, ale nie wszyscy lubią lekkie i przyjemne książki 🙂

    1. Hej. Hmmm to nie jest wszystko takie proste… Z opisem takich książek trzeba uważać , a czy ja uważałam wystarczająco poprawnie? nie wiem… Wiem, że to ciepła, otwarta i mądra życiowo osoba więc jakaś szansa jest 🙂 dobranoc

  4. Witaj
    Widzę Twoją obecność na wielu moich ulubionych blogowych i pomyślałam sobie zajrzę.
    Masz ładny login”Puch ze snów”:)
    I już mi u Ciebie dobrze, a jeśli pozwolisz zostanę?
    Propozycja książkowa ( sama lubię czytać) spodobała mi się i już zapisuje tytuł.
    Pozdrawiam najserdeczniej i do kolejnego miłego napisania:)
    Morgana
    http://spacerem-przez-zycie.blogspot.com

    1. Witaj. Dziękuję i zapraszam. Siadaj na puchowych słowach i czytaj…mam nadzieję że jakieś słowa tu odnajdziesz dla siebie 🙂 Książkę polecam bardzo, już zawsze… Pozdrawiam

  5. Późno zrozumiałam, jak ważna jest historia: własna, rodziny, kraju. Przyznaję to ze wstydem, ale i z wyrozumiałością 😉 Na wszystko musi przyjść odpowiedni czas.
    Teraz chcę wiedzieć, zrozumieć, poczuć jak to było, bo to w końcu wcale nie tak dawno było. I jaki ślad zostawiło w ocalonych. Bo nic nie przechodzi bez konsekwencji, a już na pewno nie taka trauma.
    Jeśli jeszcze nie czytałaś, to ta tematyka, choć na pewno inaczej pokazana, jest w książkach Hanny Ligockiej (“Dziewczynka w czerwonej sukience”, “Tylko ja sama”) i Szczepana Twardocha (“Król”, “królestwo”). I wielu innych, ale te polecam gorąco, bo mnie wciągnęły, wessały, urzekły.

  6. Hej. “bo to w końcu wcale nie tak dawno było” – dobrze, że o tym napisałaś, to jest ważne przypomnienie. Przecież mój dziadek który przeżył obóz pracy w Niemczech nadal żyje i jest namacalnym świadkiem z którym mogę rozmawiać, przecież moja babcia gdy była dzieckiem przeżyła wojnę, ale straciła siostrę -leżały obok siebie na podłodze gdy wybuchła bomba – babcia żyje nadal i jest namacalnym świadkiem tamtych lat. To było jak wczoraj…
    Książki Ligockiej przeczytałam wszystkie – odpowiada mi jej styl pisany też polecam 🙂 pozdrawiam

    1. Witaj. I to i to. Warto i warto. Wywiad rzeka przede wszystkim o życiu na różnych płaszczyznach i etapach. Miłego dnia 🙂

  7. ….ludzie jako deszcz,,,sprawiają ,że jest mokro, że jest zimno a czasem , że jest tak głęboko ,,że nic tylko utonąć…ludzie…gdy nastaje cisza przestają istnieć, oni i ich sprawy i ich wielkie problemy, wczorajsze , dzisiejsze, jutrzejsze…deszcz jak ludzie, przestaje padać a oni przestają być ważni, przestają być słupkami na drodze, które muszę wyminąć by pójść dalej…ja idę dalej a oni są tylko słupami na drodze…

    1. Witam. “Czas płynął, a deszcz nie przestawał padać. Żadnej jeszcze jesieni tyle nie padało. Doliny wzdłuż wybrzeża nasiąkły wodą, która spływała z gór i pagórków, i ziemia butwiała zamiast wysychać. Lato wydawało się nagle tak dalekie, jakby go nigdy nie było, drogi od domu do domu wydłużyły się i każdy siedział schowany u siebie.” Schowany u siebie… Pozdrawiam dobrego dnia

    1. Hej. Dawne – niedawne czasy… Polecam wiersze wydane przez H.Birenbaum życiowe i wzruszające, a także inne książki, zwłaszcza “Nadzieja umiera ostatnia”. Jej życie jest niesamowite ,było wiele nieszczęścia, ale zadziwiające ile było też szczęścia, bez którego nie można było ruszyć… pozdrawiam

  8. Moje najwieksze uznanie Puchu ze słów.
    Piękną recenzję napisałaś.
    Z pewnością kupię tę ksiązkę i pewnie nie raz ją przeczytam.
    Wszystkiego dobrego Ci życzę…
    🙂

    1. Hej. Stokrotko…dziękuję. Myślę że znajdziesz w książce opisy Warszawy -czyli to co Cię interesuje… Mi zawsze to sprawia przyjemność… Życzę dobra 🙂

  9. Nazwała pani coś czego ja nie zrobiłam. Nie doceniłam, może nie dostrzegłam i chociaż obrazek czasem wystarcza, jeśli ktoś potrafi go opowiedzieć, na świecie jest więcej, opowiadań do pomyślenia. Podziwiam siebie czasem za cierpliwość spotykania postaci i cierpliwość wyczekania na rozczarowanie….czasem dzień, tydzień, miesiąc, rok ale często przychodzi. Pani też mnie prędzej lub później rozczaruje. Nie zamyśli się dość przy wpisaniu słowa, nie dość wyprostuje, nie dość będzie pewna swego i będziemy mijały siebie bez dzień dobry ale czy stać nas będzie by mimo tego dobrze sobie życzyć i cieszyć z radości nie będących naszym udziałem….

    1. Hmmm…pół żartem pół serio – to chyba dobrze wiedzieć, że ktoś nas może rozczarować – zawsze to potem mniej niepotrzebnego zaskoczenia takiego jak niewygodny lewy but…
      Ja się obawiam tego, że mogę rozczarować pewną osobę – siebie samą- i to mnie może zasmucić. Dobrze jest życzyć innym dobrze, mimo wszystko… Pozdrawiam 🙂

  10. …proszę wybaczyć ,że nie mieszczę się w kanonie…ni tematu, ni zasad, ni ortografii ni interpunkcji…w sumie mi wszystko jedno , czy komuś to odpowiada czy nie ale czasem, proszę kogoś o wybaczenie.
    Wcale nie jest dobrze wiedzieć o nadchodzącym rozczarowaniu, łatwiej mi było żyć gdy miałam nadzieję, że jednak… Pani stwierdzenie o rozczarowaniu samej siebie…kilka osób spotkałam o podobnych zapatrywaniach… dużo wysiłku wkładały w życie siebie satysfakcjonujące. Co do życzenia , życzenia dobra , to może nawet z egoizmu życzę dobrze nawet moim wrogom, bo syci, zadowoleni, szczęśliwi, może nie będą mieli ochoty zrobić mi coś złego. Możliwe ,że się powtarzam ale nie pamiętam co piszę i co mówię…niedawno nawet zapomniałam jak się nazywam…ot , tak bywa.

    1. Dzień dobry. Gdy dajemy dobro innym, gdy wysyłamy dobrą myśl w stronę drugiej osoby to tak naprawdę robimy dobrze sobie, nie im… im też, ale przede wszystkim sobie. Więc róbmy to dla siebie. Wszystko zaczyna się w nas i w nas się kończy, wszystko co na zewnątrz to dodatek… Dobrego dnia życzę.

      1. Ciekawe czy pani by zapytała z kim rozmawia, kompletnie zapominając o słowach wypowiedzianych. Słowami możemy coś stworzyć, naprawić, zepsuć, zbudować, zburzyć. Namalować obraz dla zastanowienia. Zostałam zapytana, kim jestem, postacią czy człowiekiem-dla mnie to pytanie z rodzaju niedopuszczalnych ale może łagodniej, nieprzemyślanych. Patrzyłam z okna na piętrze i nikogo nie było. Wszyscy gdzieś pojechali, mają swoje sprawy…ja też mam swoje sprawy ale one są nie do załatwienia więc nalewam do pełna , wrzucam kostkę, może dwie, lodu i mam nadzieję na piękny sen. Wczoraj, naszedł mnie taki ból jak ten, o którym czytałam ,że powinno się wezwać pomoc. Ania nie przyjdzie a inni …maja swoje sprawy.

        1. Witam. Co ja mogę wiedzieć… wiem, że u każdego bywają takie dni i takie noce… Wiem że bywa ciemno, ale wiem też że jest słońce… Pozdrawiam

    1. Witam. Bardzo się cieszę i dziękuję. Warto, ja teraz będę czytała kolejne książki autorstwa H.Birenbaum. Są też wyjątkowe wiersze Jej autorstwa… To wyjątkowy człowiek. Pozdrawiam 🙂

  11. To jedna z najpiękniejszych recenzji jaką kiedykolwiek czytałam. Głęboka, pełna osobistych refleksji i przemyśleń… Słyszałam o tej książce lecz jej nie czytałam. Nie przepadam za taką literaturą, tematyka wojenna mnie przeraża. Nie wiem dlaczego ale… tak właśnie jest.
    Pozdrawiam cieplutko!

    1. Witam. Dziękuję za tak budujące, miłe słowa . Nie dziwię się że unikasz tej tematyki , to jest smutna tematyka, ale mnie coś w niej intryguje i zaciekawia – może życie, które było mimo wszystko…I odwaga. Ta książka też jest o tym. Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *