Motocykliści w podróży. Pasja na dwóch kołach + wywiad.

Motocykliści w podróży. Pasja na dwóch kołach + wywiad.

Dzisiaj będzie trochę inaczej. Dzisiaj ‘uchylam’ przed Wami kolejne puzzle mojej układanki. Układanki, która jest częścią puchu ze słów. Jest częścią mnie… Jest częścią mojej historii i przygód. Jestem za tą część mojego życia bardzo wdzięczna, bo dzięki niej zostały obalone pewne stereotypy, poznałam kawałek świata i poznałam wyjątkowych ludzi…

Ludzi – motocyklistów, którzy udowodnili mi swoją postawą, zamiłowaniem, pasją i ciekawością świata, że motocykl to wspaniała maszyna, wspaniały pomysł, ale też – tylko dodatek, który można wspaniale wykorzystać, by robić to co się kocha, bez rozgłosu, cicho, mimo, że maszyna na dwóch kołach potrafi być wyjątkowo głośna 😉

Jednak trochę rozgłosu będzie.

Chciałabym by kolejne puzzle tej układani co jakiś czas ukazywały się na blogu, ale dzisiaj postanowiłam zacząć od pewnego wywiadu, który miałam przyjemność przeprowadzić z wyjątkowymi facetami i który ukazał się kilka lat temu w jednej z gazet. Przekaz tego wywiadu jest nadal aktualny. Znam ich dobrze, zwłaszcza jednego z nich… 😉

Przeprowadziłam ten wywiad i napisałam artykuł do gazety po to, by choć trochę okiełznać wizerunek motocyklistów. Ja miałam szczęście poznać tych z pasją, a nie tych, których pasją jest palenie gumy i tani szpan – jak powiedział jeden z moich rozmówców.

Zapraszam, posłuchajcie i mam nadzieję, że dacie chłopakom szansę. Są różne grupy na świecie, dziś poznajmy tą na dwóch kołach. Przeczytajcie, jak pięknie opowiadają o świecie tym wielkim i tym swoim wewnętrznym świecie, mimo że to twardzi ludzie 😉 To jest opowieść o nich. Dziękuję im raz jeszcze za tak wiele…

Poniżej wklejam wywiad, który kiedyś z nimi przeprowadziłam:

‘Pasja na dwóch kołach’

Jest wiosna, są bazie, jest cieplej, zieleni się świat i tak co roku. Na drogi wyjeżdżają maszyny na dwóch kołach, szybkie i głośne. Tak spostrzegają motory ludzie, którzy przypatrują się z chodnika pędzącym motocyklistom. Poznałąm pseudo motocyklistów, niebezpiecznych, lekkomyślnych. Gnają polskimi drogami 200-300 km/h, niedzielni kierowcy jednośladów, są „sprawcami” negatywnej opinii o świecie motocykli.
Nie będę o nich pisała. Napiszę o motocyklistach z pasją….
Kochają motory, a przede wszystkim kochają podróże na motorach, te bliskie i te całkiem dalekie. Motocykl nie jest dla nich „tanim chwytem reklamowym” na dziewczyny, nie jest też szaleńczym pędem przed siebie byle szybciej, byle głośniej, byle… Nie jeżdżą po miastach, po zatłoczonych ulicach, po autostradach, nie podjeżdżają też pod dyskoteki. Wybierają drogi mało uczęszczane, biorą mapę i poznają świat. Najpierw szanują ludzi, dopiero potem szanują swoją maszynę.
Rozmawiam z Arturem i Piotrem- motocyklistami, mieszkańcami południowej Polski, dla których motor to coś więcej niż „palenie gumy”.

Panowie wiem, że wasze motocykle wiele przejechały kilometrów, i wiem, że nie były to zmarnowane kilometry. Wiem, że motocykl służy Wam przede wszystkim do poznawania ciekawych miejsc, i wiem, że połączyliście pasję do motocykli i podróżowania w jedną ciekawą, niebanalną całość. Od jak dawna jeździcie na motorze?

Artur: Nie pamiętam już,…
Piotr: Więc i ja też… (śmiech).

Czym jest dla Was motor?

A: Pasją, odskocznią od rzeczywistości
P: Tak, od szarej rzeczywistości…

A czym nigdy nie będzie?

P: Samochodem? (śmiech)
A: Sposobem na tani szpan

Co zmienił motocykl w Waszym życiu?

A: Stan konta (śmiech). A tak na poważnie, zamiast siedzieć bezczynnie w domu i oglądać telewizję można delektować się urokami życia, czuć wiatr we włosach i mieć poczucie, że życie nie ucieka między palcami.
P: Wywrócił mój świat do góry nogami, nowe perspektywy, nowi ludzie, wspólna pasja i tematy.
Jeszcze więcej planów i marzeń.

Podróże te mniejsze, po Polsce:

A: Np. Jura Krakowsko-Częstochowska, Beskidy, Tatry. Polska to mimo wielu negatywnych opinii bardzo ciekawy kraj do zwiedzania, szczególnie na motocyklu.
P: Podobnie jak kolega weekendowe wypady po Beskidzie Śląskim -trochę tam ciasno już od nas, ale to chyba świadczy o tym że warto, Jura Krakowsko-Częstochowska – mniej winkli, ale krajobrazy również ciekawe. Przyznam, Polskę na moto trochę zaniedbałem- obiecuję poprawę.

A w takim razie czy polskie drogi sprzyjają jednośladom?

P: Tak, tym spod znaku Enduro (śmiech).
A: Dziury to zmora motocyklistów, ale jeśli brać pod uwagę stan dróg np. na Ukrainie to powinniśmy być optymistami. Kierowcy samochodów w Polsce też muszą się jeszcze wiele nauczyć od naszych zachodnich sąsiadów, ale z roku na rok jest coraz lepiej i jeździ się coraz bezpieczniej.

Podróże poza granice, dalekie: co jest już na koncie, Wasze przeżycia?

P: Rok 2006- pierwsze nieśmiałe wypady na Słowację, rok 2007 wypad nad węgierski Balaton, rok 2008 to Bośnia i Hercegowina, Węgry oraz Chorwacja, rok 2009 poprzez Alpy i Toskanię docieramy na Korsykę w drodze powrotnej zahaczamy o jezioro Garda oraz malowniczą Bawarię.
A: U mnie na początku były Węgry. Pierwszy „większy” wyjazd, czas jednak zrewidował te wrażenia i Węgry już postrzegam jako nic szczególnego, choć samo jezioro Balaton warte jest uwagi.
Następny sezon to już Bośnia, Chorwacja. Bośnia łącznie ze swoją stolicą Sarajewem jest niesamowita, obojętnie czym, samochodem, rowerem, motocyklem, polecam dla fanów przygody i pięknych górskich widoków. Chorwacja – raj dla motocyklistów. Idealne drogi, zawsze świetna pogoda, piękne nadbrzeżne, trasy z widokiem na Adriatyk. Każdy, kto ma motor powinien kiedyś tego doświadczyć.
P: Każda wyprawa jest inna, a to przez skład osobowy, a to przez kierunek, który obieramy. Wspólnym jednak mianownikiem zawsze jest poczucie podekscytowania wzrastające wprost proporcjonalnie do terminu wyjazdu. Tak naprawdę nawet te najbliższe wycieczki zapadają na długo w pamięci poprzez ich niepowtarzalność oraz ciąg zdarzeń im towarzyszący. Poprzez to, że podróżuję właśnie w taki sposób mam możliwość czerpania wszystkimi zmysłami zmieniający się wokół mnie krajobraz. Deszcz, wiatr, skwar, wilgoć, zapach, dźwięk, obraz, wszystko to sprawia, że nie zapominamy. Mój zeszłoroczny cel- Korsyka, każdy uczestnik z innej bajki, ale i tak było fajnie. Korsyka to ziemia spokojnych ludzi, podążających tak, jakby dwa kroki za resztą Europy. Korsyka to bryza morska, ogromne góry i różnobarwna paleta zapachów. Korsyka to wreszcie masa winkli i raj dla motocyklisty. Podróż przez nieznane mi dotąd potężne Alpy, im dalej na południe tym krajobrazy się wygładzały, witając nas promieniem słońca włoskiej Toskanii. Wreszcie drogowskaz w prawo: Piza i jej krzywa wieża, lewo: port, decyzja i po chwili moc chaosu- chłopaki troczą już swoje rumaki w promowych czeluściach. Droga powrotna -faktycznie wieża jest krzywa, dziki nocleg w lesie i ucieczka przed świniami-równie dzikimi -oj się działo. Monachium i oberwanie chmury o północy -a my ciągle w drodze. Wiele zabawnych wspomnień i jeszcze więcej zdjęć.

Czy podróżowanie na siodle motocykla jest trudne, męczące?

A: Dla kogoś, kto ma w sobie pasję, zmęczenie po długiej trasie to czysta przyjemność.
Ktoś, kto lubi komfort i całodzienne leżenie na kanapie mógłby mieć dosyć jazdy po 2 godzinach.
Z kolei dla nas każdy kilometr to fascynująca przygoda.

Co planujecie w najbliższym czasie, kierunek?

P: Wspólnie ze znajomymi planujemy wyprawę, kierunek Maroko. Dlaczego tam? Bo Europa: piękna, czysta, przewidywalna i ciągle taka sama – chyba dlatego aż tam.
A: Afryka, po drodze 12 Państw, będzie niezła zabawa. To jedno z niewielu jeszcze nieskomercjalizowanych do końca miejsc na świecie.

Co potem, gdzie chcielibyście dotrzeć za rok, dwa…?

A: Syria, Liban, Jordania, Tadżykistan, Turkmenistan, Uzbekistan, Kazachstan, w jakiej kolejności i kiedy? To jeszcze otwarty temat.
P: Nord Cap, Petra, Pamir.

W dwóch słowach: motocykl może być przepustką do?

A: Spełnienia, poczucia prawdziwej wolności.
P: Wolności, nieskrępowanej swobody.

Czego powinnam życzyć motocykliście?

A: Bezpiecznych dróg i taniego paliwa (śmiech).
P: By nie jeździł szybciej niż lata jego anioł stróż.

Hmm… więc życzę tego i życzę Wam dalszych szczęśliwych podróży.

Piotr i Artur już wkrótce wyruszają motocyklami na podbój kontynentu afrykańskiego. Przygotowania trwają, motory gruntownie sprawdzane w serwisach, bo przecież mają przejechać ponad 14.000 kilometrów. Mają zawieźć ich do celu i szczęśliwie przywieść do domu, ale sam motocykl nic nie zdziała, potrzebny jest kierowca – motocyklista – człowiek. Przyglądam się chłopakom i wierzę, że ich motocykle są w dobrych rękach.
Kierowcy samochodów patrzmy częściej w lusterka, by jednoślady bezpieczniej pokonywały drogę, bo jak widzimy, nie każdy motocyklista gna na złamanie karku, to mimo wszystko nie są „dawcy nerek”!

The end.

Joanna

Czy można dać im szansę i dać się porwać w takie podróże? 🙂

28 komentarzy do “Motocykliści w podróży. Pasja na dwóch kołach + wywiad.

  1. bardzo ciekawa rozmowa, piękna pasja, szkoda, że takich jest mniejszość, ale może sie mylę.
    Znam dwóch pasjonatów motocykli, na szczęście tych pozytywnych i gdyby pisać o nich więcej, może zmieniłaby się opinia o motocyklistach w ogóle…
    Jedyne, co mi przeszkadza to hałas silników, zwłaszcza w mieście.
    Raz w roku bywają u nas zloty motocyklowe, mają wielu kibiców i robią wrażenie 🙂

    1. Hej. Warkot silnika brzmi pięknie, ale w miejscach gdzie można sobie na to pozwolić…, na pewno nie na zatłoczonych ulicach miast. Zloty, to jest ciekawe i fajne na początku przygody z motocyklem – potem coraz mniej 😉 Miłego dnia

  2. Niesamowicie czyta się o takim sposobie podróżowania. Rzeczywiście chyba łatwiej poczuć wolność i samą istotę podróży właśnie na motorze. Ja póki co pozostaję przy bardziej tradycyjnych środkach lokomocji, no ale jeśli zechce mnie kiedyś porwać taki motocyklista na drugą półkulę, to raczej nie będę się długo zastanawiać :))

    1. Witaj. Cieszę się że dałabyś się porwać 😉 Ja bardzo lubię czytać o podróżach i o ludziach którzy to robią. Zawsze w takich opisach są budujące i zachęcające słowa do działania. Książki podróżnicze należą do jednych z moich ulubionych. Pozdrawiam 🙂

  3. W moim mieście jest klub motocyklowy. W żadnym wypadku nie jest odbierany nieprzychylnie. Moja znajomość jego członków wzięła się stąd, że mąż mojej koleżanki jest jego aktywnym działaczem. Do klubu wciągnął także swoją córkę. Niestety, zginęła na motocyklu właśnie, i to nie na dalekim rajdzie, ale tuż obok domu – w starciu z samochodem motocyklista ma niewielkie szanse.

    1. Hej. Piotr i Artur mieli też kilku znajomych którzy stracili życie na motocyklu… Znam te historie. Pytanie tylko ilu ludzi ginie w samochodach… W wypadkach samochodowych. To smutny temat, ale życie to radości i smutki… Pozdrawiam

  4. Moja pasja motocyklowa rozwijała się w klubie motocyklowym. Panowie i kobiety jeżdżący na chopperach. Zawsze podobały mi się te maszyny i pewnego dnia postanowiłam, że zrobię prawo jazdy A. Dość już jeżdżenia jako plecak.
    Niestety koleje losu spowodowały, że nie kupiłam potem własnej maszyny. To nadal było zabieranie się gdzieś z kimś.

    Teraz za to intensywnie myślę o tej pasji, ona wraca za każdym razem kiedy wybieramy się na przełęcze. Tam jest mekka szwajcarskich motocyklistów. Ponadto w tym kraju jazda na jednośladzie jest bezpieczna. Ludzie zdecydowanie rzadziej łamią przepisy i co ważne: respektują mniejszych na drodze. Czuję się tu bezpiecznie.
    Np. w Polsce jeżdżąc na rowerze, bałam się skręcać w lewo na większym skrzyżowaniu. Zawsze ktoś mnie strąbił. Tu nie ma ciśnienia, nikt mnie nie zwyzywa za to, że wolniej jadę.

    Aktualnie jeżdżę małą motorynką, 😉 to tak z litości nad samą sobą. ;D ;D Niedawno poznałam kolegę z Berna, jeździ piękną maszyną i próbuje mnie namówić na zakup czegoś podobnego. Zobaczymy jak będzie dalej.

    1. Hej. Wspaniale! 🙂 Mi osobiście zawsze bardziej podobały się te szybsze, sportowe motocykle niż choppery czy harleye. Jednak miałam możliwość poznać, podziwiać i te i te. W każdej z nich są wisienki. Jest wiele miejsc w Europie i na świecie, które są rajem dla motocyklistów, ale przede wszystkim dla podróży na motorach. Więc ogólnie to szerokiej drogi… 🙂 Pozdrawiam

      1. Przydarzyło mi się zdać egzamin na prawo jazdy na potężnym ścigaczu. Początkowo miałam pietra, bo przesiadłam się z motocykla najmniejszej pojemności… ale przyznam Ci, że to maszyna jak marzenie. Na takim też mogłabym podróżować. Prawda jest taka, że kto nie spróbuje, ten się nie przekona.

        1. To tak jest ze wszystkim chyba… Próbowanie stwarza możliwości, jeden gryz czegoś nowego pociąga za sobą kolejne -możliwości, doświadczenia i refleksje… Więc może warto ‘gryźć’ 😉 pozdrawiam

  5. Motocykle. To nie maszyny. To styl życia, charakter, wiatr we włosach i w duszy, oddech…
    Znam ludzi z tą pasją i bardzo bolało mnie, kiedy jeden z nich stracił życie podczas jazdy (na skutek zawału serca), a komentarze były tak jednoznaczne… Boli do dziś, choć minęło kilka lat.
    Bardzo dobry wywiad, może przybliży.
    Jeśli nie czytałaś polecam Ci coś nie tylko o motocyklach – “Zen i sztuka obsługi motocykla”. Specyficzne, dziwne, odkrywcze.

  6. Cześć. Dzięki za polecenie książki, nie słyszałam o niej… “To charakter ” – pięknie to podsumowałaś 🙂
    Boli…nawet po wielu latach, a nawet jeśli przestaje boleć to i tak zostaje na zawsze w pamięci, myślach w człowieku…
    Pozdrawiam

  7. Sposób na dziewczyny…hm…to może ja bym sobie kupiła taki motor ale jaki model działa na dziewczyny, moich preferencji ? a tak na poważnie…każdy ma swój , oby każdy miał swój sposób na spacerowanie po świecie i oddychanie nim. Czasami ludzie nie potrafią oddychać, szybko więdną, męczą się jak przy astmie. Nie są gorsi że nie umieją a może nie chcą oddychać, są inni . Też potrzebni.
    PS
    Gdyby koniec nie był początkiem, nie warto by było docierać do celu.

  8. Witam. Myślę że na każdą działa inny motocykl i inny kask… 😉 A tak na poważnie… “Nie są gorsi że nie umieją a może nie chcą oddychać, są inni . Też potrzebni” – potrzebne to są te słowa, które Pani napisała. Potwierdziły to w co wierzę ,że każdy innym jest człowiekiem i całe szczęście. Pozdrawiam

    1. Witaj. Dziękuje. Pasja to duże słowo, czasami łatwiej i prościej powiedzieć : coś co lubię coś co kocham…
      Ale masz rację to wspaniała sprawa. Miłego dnia 🙂

  9. Mój stryjeczny brat skakał i nadal skacze ze spadochronem z samolotu….
    Znam kilku taterników a nawet dwóch alpinistów…
    Nie znam żadnego motocyklisty…
    Ale rozumiem co to pasja.
    Pozdrawiam najserdeczniej Ciebie i wszystkich rozsądnych motocyklistów.
    🙂

    1. Hej. Ekstremalne pasje dostarczają dużo adrenaliny która uzależnia… Ale te ‘małe i ciche’ pasje dają także wspaniałe pobudzenie emocji myśli i serca 🙂 pozdrawiam

  10. Szanuje ludzi z pasją i to bardzo. Mój mąż wędkuje od małego chłopca, ja uwielbiam podróże i fotografowanie, znajomi kochają żeglarstwo inni zielarstwo i mam tez znajomych którzy kochają motory. Ja niestety boję się wsiąść na motor. Mąż kupił kilka lat temu Choppera i bliski był kupna Gold Winga żebym tylko z nim jeździła, ale niestety nie dałam rady. Raz się przestraszyłam że spadniemy na zakręcie i od tamtej pory dopadł mnie blokada…
    Fajnie że są tacy motocykliści którzy jeżdżą z pasją a nie ile fabryka dała…

  11. Hej. Fajne jest to że każdy lubi coś innego A czasami te pasje się spotykają ( łączą ludzi). Nigdy się nie bałam wejść na motocykl i sporo pozytywnych stron z takiej jazdy mogłam doświadczyć. Natomiast bardzo się boję skoku na bungee 😉 pozdrawiam

  12. Och, tak! Nierzadko mam okazję spotkać takich podróżników. Czasem do nas przyjeżdżają na wypoczynek i zawsze zastanawiam się czy taka podróż na motocyklu jest wygodna…Bo jednak samochód wydaje mi się być bardziej komfortowy na dalsze odległości, ale raczej tylko kwestia przyzwyczajenia.
    Szanuję ludzi za każdą pasję, szczególnie za pasję niekonwencjonalną. W końcu ilu ludzi w życiu poznajemy i dowiadujemy się, że zwiedzają świat na dwóch kółkach? No, niewielu. Z własnego doświadczenia mogę tylko powiedzieć, że ludzie z motocyklami są naprawdę super, patrzą na świat trochę inaczej, szczególnie kiedy są tacy jak ci tutaj przedstawieni, gdy nie liczy się dla nich szpan.
    Pozdrawiam 🙂

    1. Hej. To fakt samochód jest bardziej komfortowy, ale motocykl daje inne możliwości i to zupełnie dwa różne światy, mimo że i ten i ten ma koła 😉 Pozdrawiam

  13. Mój Syn najstarszy ma motor, to jego pasja od b. dawna.
    Martwię się czasami, bo na drogach bywa niebezpiecznie, ale on jest spokojny i rozważny:)
    Podziwiam, szanuję ludzi z pasją!
    Pozdrawiam mile:)

  14. Hej. Pozdrowienia dla syna i szerokich dróg. Ja też podziwiam ludzi z pasją, jednak każdy z nas ma w sobie jakąś pasję nawet jak jej tak nie nazywa ,więc podziwiam każdego… 😉 Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *