Leniwe, wakacyjne chwile na działce. Świat jest w nas.

Leniwe, wakacyjne chwile na działce. Świat jest w nas.

Tak to się w moim życiu podziało, że miałam możliwość być to tu, to tam w świecie. Zwiedzić, pobyć, objechać i wrócić. Było wspaniale i egzotycznie. Trudno i pięknie jednocześnie. Wyprawy wymagające odwagi i wyborów… Jednym słowem – przygoda. Goniłam tę wolność i często udawało mi się złapać ją za zwiewną nogawkę, uszytą z wiatru…

Wracałam…

Do miejsc znanych, prostych i swojskich…

Są takie miejsca, które czasami wydają się nam mało atrakcyjne, a nawet nudne… Już wiem, że niesłusznie. Takie miejsce pamiętam u mojej babci Teodozji Melanii. Byłam dzieckiem. Babcia i dziadek na obrzeżach dużego miasta posiadali działkę z małym letniskowym domkiem. Małym. Typowa działka – z drzewami owocowymi, warzywniakiem, malinami pod płotem i kwiatami. Na środku stała wanna, do której nalewało się wody i można było ochłodzić ciało i myśli w upalne lato. Pamiętam bardzo dobrze tulipany, w każdym kolorze tęczy i piwonie. Do dzisiaj lubię te kwiaty.

Wtedy nie doceniałam tego miejsca, wydawało mi się takie zwyczajne.

Dziś moi rodzice posiadają podobną działkę. Patrzę na nią i dostrzegam piękno. Czuję prostotę. Teraz już wiem, że takie miejsca są ważne, potrzebne i cenne…

Po podróżach, wyjazdach i włóczęgach lubię zaszyć się w tym małym, prostym świecie. Pachnącym owocami, warzywami, kwieciem. Pachnącym moimi rodzicami i ich pracą. To dobre miejsce. Spokojne, leniwe i nieskomplikowane.

Zabrałam tam Jagodziankę na kilka dni. Większość czasu spędziłyśmy tylko we dwie. Duża i mała działkowa dziewczyna, no i ogrom przyrody ‘zamknięty’ na kawałku ziemi.

Było prosto.

Poranki są magiczne. Na sąsiedniej działce mieszkają kury. Kogut budzi każdego poranka. To są dobre pobudki. Otwieram oczy i patrzę na Jagodziankę, która też usłyszała koguci śpiew. To jest dobra muzyka. Coraz częściej takie utwory mnie zachwycają. Odsłaniam i otwieram okna. Schodzimy na dół w piżamach i wychodzimy w ten nasz mały świat. W piżamach smakuje to wyjątkowo dobrze.

Nigdzie się nie śpieszymy.

…………………………………………………………………

Witam się z kwiatami i drzewami, które też już się obudziły. Poranna rosa błyszczy w porannych promieniach wakacyjnego słońca. Nie trzeba wyjeżdżać na koniec świata by móc się rano uśmiechnąć. Nie trzeba jechać na dziewicze wyspy, by zobaczyć proste piękno natury. Dobrze jest zobaczyć odległy świat, ale to nie wymóg i nie reguła.

Gdy człowiek nie jest szczęśliwy na ‘zwykłej’ działce, nie odnajdzie szczęścia w odległym świecie. A  nawet jeśli poczuje szczęście w dalekiej podróży, nie będzie ono trwałe i wystarczająco mocne, jeśli na swojej przysłowiowej działce nie umie dostrzec fenomenu rubinowych porzeczek i niezwykłości powolnego ślimaka.

To proces.

Raz nie wystarczy sobie tego uświadomić. O to trzeba walczyć. Walczyć o przyjemność, którą mamy na wyciągnięcie ręki. Uczyć się tego. Ta nauka nigdy się nie kończy. Ja jestem w trakcie uczęszczania do szkoły – szkoły codzienności, prostoty i uwagi. To nie jest łatwa szkoła. Ba! To szkoła wymagająca. Wszystko, co proste najłatwiej jest schrzanić.

Udaje mi się dostać dobre oceny, a są takie chwile, że wpadnie i bardzo dobra ocena.

Są też oceny mierne.

Trzeba się też przyznać i do… pały.

Nic nie jest na zawsze i wiele spraw kołem się toczy. Życie, myśli, marzenia, nauka i oceny…

Więc jeśli działkowy ślimak, pestka po śliwce, zielona trawa i kobieca piwonia nie interesują człowieka zupełnie, to pustynia Gobi, Gibraltar i Ocean Atlantycki też nie mają wielkich szans, mimo że są wielkie.

Wiem jak to jest. Gdy zaczynałam podróże, zdarzało mi się  zapominać o ‘zwykłym’ życiu, o prostym życiu, o prostych widokach, chyba nawet chciałam zapomnieć. I wiem jak smakowała wtedy daleka wyprawa – była niepełna, powierzchowna i możne nawet lekko oszukana… Było pięknie i porywająco, ale…

Ale…

Gdy człowiek nie odnajdzie sensu w sobie, nie zrozumie, że jest swoim najważniejszym i egzotycznym  światem, nie doceni sensu siebie, nie będzie umiał pogłaskać ślimaka i dać mu powąchać działkowej piwonii – wtedy podróże będą ucieczką, a nie osobliwą przygodą. Przygodą, która jest skarbem. Skarbem takim samym jak poranki na rodzinnej działce…

Na śniadanie robię jajecznicę od szczęśliwych kur. Jest też ‘zwykły’ biały twaróg. Herbatę w dużych kubkach z prostym uchem i siadamy z Jagodzianką pod śliwą na drewnianej ławce, którą zrobił mój tata. Mało mówimy. Słuchamy tej naszej małej działki, która bucha kolorową roślinnością. Jesteśmy.

„ Jak daleko odszedłeś

od prostego kubka z jednym uchem

od starego stołu ze zwykłą ceratą

od podziwu nad światem

od tego co wielkie nie tylko z daleka, ale i z bliska”

Pyta nas w wierszu ks. Twardowski. Jak daleko odchodzimy (jedziemy), by zobaczyć duże rzeczy? Chciałabym widzieć duże rzeczy w małych, wtedy i świat będzie prawdziwie i szczerze smakował. Chcę uczyć się doceniać i dostrzegać świat obok, codzienny, świat działkowy. Gdy będę o tym pamiętać, mam większą szansę na bycie szczęśliwą w ciepłej Afryce i zimnej Syberii.

Świat zaczyna się w nas i tam się kończy. Piękno, które dostrzegamy dookoła nas to dodatek, który może tylko pomóc podkreślić ten nasz świat wewnętrzny.

Zrywamy z Jagodzianką, poziomki, borówki i porzeczki. Jemy palcami. Mało mówimy…

Oswajam Jagodziankę z pająkami. Już wie, po co pająki robią pajęczyny… Pajęczyna drży na letnim wietrze, drżą liście na drzewach, drżą przyjemnie myśli. Są ciche i spokojne. Bo to proste miejsce, które sprzyja zatrzymaniu.

Zrywamy ogórki, a ze skórek robimy sobie maseczki, okłady na twarz – wyglądamy zabawnie zielono… Pachniemy ogórkami, czy mogą być piękniejsze wakacyjne perfumy?

Gdy idę zrywać świeżą miętę, jestem szczerze szczęśliwa, przecież tak lubię mięte. A w letnie dni mogę pić napar ze świeżych listków. Czyż to nie pyszny powód do radości? Takiej cichej i prostej radości. Czuję ją, gdy zaczynam czuć zapach mięty.

Na obiad jemy fasolkę szparagową, która dzielnie wyrosła w maminym ogródku. Oczywiście mizeria ze wspomnianych ogórków i ziemniaki okraszone świeżym koperkiem. Prosto.

Popijamy kompotem, który zawsze kojarzy mi się z wakacjami na wsi. Smakuje dzieciństwem, przygodami i ciepłym latem.

Rozkładamy się na leżakach z książką w ręku. Jagodzianka obecnie magluje Tuwima, a ja porwałam się na kilka książek naraz bo, nie mogę wybrać jednej. Ta moja niecierpliwość…

Spacerujemy po naszej małej działce, podlewamy kwiaty, bo chce im się pić. Patrzymy w niebo, na którym co chwila przelatują dzikie ptaki.

Leniwie, spokojnie, nudnawo upływają nam dni. To jest taka nuda, która pomaga i jest jak balsam. Moje zabiegane myśli, pomysły, marzenia i cele zwalniają i smarują się tym balsamem, który pachnie letnią ciszą. Ciszą, która rodzi się, gdy dostrzega się ten prosty świat i daje mu się szansę.

Zapomniałam napisać o kawie. Kawa pół na pół z mlekiem. Po śniadaniu. Kocham ten moment. Gdy sama zrobię sobie kawę, sama usiądę i sama wypiję 😉 Każdego wieczora cieszę się na tę chwilę, która nastanie następnego dnia. Nauczyłam się celebrować ten czas z kubkiem kawy i naprawdę na niego czekam i doceniam, że mogę.

Później nastaje wieczór. Jagodzianka udaje się do krainy Morfeusza. Czytam jej przed snem książki. Później śpiewam jej kościelne piosenki, które lubi i które wprowadzają ją w sen. Leżę z nią aż uśnie, co nie jest takie szybkie.

A gdy mam ją już z głowy 😉 wychodzę w ten mały, działkowy świat. Odpoczywam po dniu, siadam pod naszą śliwą i patrzę jak świat zamyka pomału oczy. Jak ciemność wkrada się do nas pod furtką, coraz głębiej i głębiej… Czas na rumianek, który jest prawdziwie zdrowy i pomocny przed snem. Siedzę nie sama, bo w towarzystwie nieskończonej ilości gwiazd. Nocne niebo jest piękne co tu ukrywać…

Świerszcz każdego wieczoru bardzo się stara, bym go usłyszała i doceniła. Słyszę i doceniam. Dziękuję za tak prostą i naturalną kołysankę. Nadal wszystko pachnie, mimo że już prawie śpi.

I tak nam mija dzień za dniem, noc za nocą w tym puchowym, prostym świecie, który jest na wyciągnięcie ręki. W takim miejscach można się uczyć świata, by potem wyruszać i uczyć się gdzieś daleko, daleko jeśli przyjdzie taka ochota i los pozwoli… Gdy poznam dobrze i zaakceptuję to, co mamy blisko, wtedy to, co daleko zaakceptuje mnie. Nie trzeba uciekać, by zobaczyć coś ciekawego.

Pozdrawiam asia :*

Pamiętacie takie działki, możne nadal na takich bywacie? Czy też spaceruje tam ślimak i pachnie piwonia? 😉

 

 

36 komentarzy do “Leniwe, wakacyjne chwile na działce. Świat jest w nas.

    1. Hej. To są dobre i właściwe słowa.
      Gdy wyraźnie zobaczymy to co blisko, wyraźnie będziemy widzieć też to, co daleko…Jeśli nie widzimy nic pod nogami, za horyzontem też nie wiele znajdziemy. Miłego dnia 🙂

  1. Przypomniałaś mi moje chwile z synem nadziałce u moich rodziców 🙂
    Życie zatacza koło – piszesz o powrocie do prostych rzeczy po zwiedzaniu świata, a ja łapię się na tym, że teraz dopiero zaczynam mieć apetyt na świat, bo już bliżej, niż dalej…

    1. Hej. U każdego to wygląda inaczej. Inny czas, inne cele, inne plany i inna realizacja… Każdy ma swój czas i swoje miejsce. Jeden szybko, drugi wolniej… Ilu ludzi tyle dróg i celów 🙂 Życzę spełnienia marzeń.

  2. Prostota. To smak mojego dzieciństwa, do którego tak często wracam… Celebracja poranków dziś, kiedy świt jeszcze nieśmiało wynurza się zza horyzontu a na moim balkonie kwitnie i owocuje wiele roślin, ptaki budzą się do dnia a ja piję kawę w ulubionym kubku i czerpię emocje z otoczenia. Jedyne moje 30 minut dnia – tak potrzebne każdego rana…
    Piękny tekst i przepiękne zdjęcia.
    Dziękuję.

    1. Witaj. Właśnie tak jak Ty lubię celebrować picie kawy i czekam na to i to jest takie hygge… Lubię sama… Z córką przy boku to nie zawsze spokojne picie, ale staramy się … 😉 pozdrawiam

  3. Do zachwytu nad tym, co najprostsze trzeba chyba dorosnąć… Ja też kiedyś nie doceniałam tego, gdzie wyrosłam. Dziś wróciłam w to samo miejsce, choć już zupełnie inne. I właściwie żyję na co dzień w domu z ogródkiem tak, jak to opisałaś w tym wpisie. Co prawda w natłoku codziennych spraw nie wygląda to może tak sielsko, ale za to teraz w wakacje, jak najbardziej! Czy doceniam? Czasem łapię się na tym, że nie do końca, ale zawsze wtedy wracam do tych prostych skarbów, którymi zostałam obdarzona. Dziękuję Ci za ten wpis…:)

    1. Hej. Dorosnąć – dobrze napisane. Jednak to nie jest tak że dorośniemy i nic więcej z tym robić nie trzeba. Trzeba tylko że już bardziej świadomie. I tak zawsze już do końca… Dobranoc 🙂

  4. Pięknie o tym wszystkim piszesz. Ja dość często “uciekam” do przyrody, nawet może sobie być ona taka ciasna jak nasza rodzinna działka w Polsce. Perfumuję się wtedy zapachem okolicznych kwiatów, włosy pachną wiatrem, a kawa na werandzie smakuje wybornie. I coś jest w tym wyłażeniu w piżamie na zewnątrz. 😀

    1. Hej. Właśnie zdałam sobie sprawę jak bardzo lubię piżamę… zwłaszcza na świeżym powietrzu 😉 Pozdrawiam
      P.s kawa smakuje wybornie – to fakt.

  5. Zapach działki mojej babci, pamietam do dziś i to było najpiękniejsze i najbezpieczniejsze miejsce na świecie – teraz najpiękniej i najbezpieczniej czuję się w swoim ogrodzie na huśtawce, z książką – woda z sokiem, który zrobię sama – a jak wyjadę to im dalej im dłużej, tym z wiekszą radością wracam. Dla tej radości warto wyjechać czasem.

    1. Hej. Dobrze mieć gdzie wrócić. Podróże są wspaniałe ,ale świadomość że gdzieś czeka nasz puchowy, osobisty i bezpieczny port jest też wspaniała… Poczucie bezpieczeństwa jest ważne, w podróżach to nie jest proste zadanie. Dobrej nocki 🙂

  6. Twoja działka to piękny ogród, piękne kwiaty, wspaniała zieleń. Bardzo sympatyczne miejsce. Zapraszam do mojego ogrodu, właśnie umieściłam zdjęcia z mojej dzialki na mojej stronie http://www.krustynaczarnecka.pl. Serdeczne pozdrowienia znad sztalug malarskich przesyła Krysia

    1. Witam. Chętnie odwiedzę stronę. To prawda ta nasza działka jest ładna, ale to dzięki mojej mamie i tacie którzy mają do tego serce, czują klimat i nie boją się pracy… Trzeba ich w tym miejscu pochwalić 😊 Dziękuję i pozdrawiam

  7. świat składa się z drobiazgów. rzeczy wielkie zdarzają się nielicznym. a male każdemu. dobrze umieć znajdować szczęście w sprawach prostych, niepozornych i zwyczajnych. jeśli to potrafisz łatwiej o szczery uśmiech i roziskrzony wzrok.

  8. Hej. ” A małe każdemu ” – i to jest prawda, więc jeśli tak jest to trzeba te małe rzeczy brać i nie pytać o nic… ewentualnie podziękować. Podziękować, bo wdzięczność otula nas dobrą energią… Pozdrawiam 🙂

  9. Czytam i myślę sobie: czemu mi się nie trafiła taka synowa? 😉
    I jeszcze myślę o tym, że powinnam komuś bliskiemu pokazać ten tekst, ale boję się reakcji…
    I ja mam pod sercem takie “wspomnienia z działki”. Ostatnio opisywałam komuś nieobytemu 🙂 smak dojrzałego agrestu, bo i skąd miałby go znać? A Ty znasz?

    1. Witaj. Teksty są do czytania…więc jeśli boisz się pokazywać, to może nie pokazuj… Tylko daj do poczytania… 😉
      Dziękuję za tak miłe słowa, są za duże, ale nadal dziękuję.
      Pamiętam smak, o który pytasz. Pamiętam też wyraźnie smak rabarbaru, który leniwie leżał naprzeciwko wanny, o której wspominałam. Maczałam łodygi w cukrze i to był pyszny smakołyk, pamiętam… pozdrawiam 🙂

    1. Hej. Warto zapisać się do szkoły o której wspomniałam 😉 to szkoła prosta i najważniejsza, w tej szkole jest się najważniejszym uczniem, A nauczycielem jest świat ,ten prosto – trudny. pozdrawiam

  10. Mam to szczęście, że mieszkam na obrzeżach miasta. Blisko mam do drzew, lasów i dzikich zwierząt. Kiedyś było ich więcej, dziś niedaleko wybudowano autortradę i trochę zniszczono to piękno, ale nadal nie brakuje nam bliskości natury. Duży ogród z własnymi warzywami i owocami, drzewa, śpiew ptaków o poranku. Uwielbiam tę codzienność 🙂

  11. Poczułam tę błogość i ciepło, i nie opuściły mnie do samego końca. Ty to potrafisz rozgrzać serducho.

    Witaj Asiu.

    Nie wiem jaki jest powód, ale mnie osobiście męczy ten działkowy spokój. Może to dlatego, że dużo mam i jego, i ciszy w sobie, dlatego nie potrzebuję więcej. Może też, że brakuje mi na mojej tego klimatu, bo służy ona temu by pojechać i się wyleżeć, spędzić czas gdzieś indziej niż w bloku. Ale wiem o czym piszesz. Miałam to wszystko kiedyś u swojej babci. Powinnam się do niej wybrać.
    Pięknie tam u Was i niewątpliwie czułabym się tam jak wtedy, gdy byłam dzieckiem właśnie. Ze zdjęć widać rodzinną normalność, nic udawanego. Normalność, która żyje swoim życiem, a jednocześnie jest tak zadbana.
    Macie szczęście posiadając takie miejsce.

    Całuję,
    Inka

    1. Hej. Nic na siłę. Każdy powinien przebywać tam gdzie się dobrze czuje, każdy jest inny. Twoje wnętrze wie gdzie trzeba, Twojej ciszy posłuchaj. Ja odpoczywam bardzo w klimatach wiejskich, marzę o polskiej wsi i wspominam o niej i tęsknię. Za krowami ,bocianem i kupami od kur… 😉 pozdrawiam

  12. Mam taki dom na wsi, takiej prawdziwie wiejskiej wsi, w rejonie, gdzie wiele wsi się jeszcze uchowało. Lubię tam jeździć, odpoczywam od miasta – dlatego przeważnie jeżdżę zupełnie sam, wtedy najwięcej korzystam.

    1. Witam. Ludzie nie widzą jaki to skarb polska wieś, kiedyś zobaczą, ale będzie już za późno… Coraz mniej takich widoków, miejsc i chwil. Trzeba je łapać, ja łapię chętnie i jak czytam- Ty też 🙂 pozdrawiam

  13. Witaj nadal w sierpniu
    Sierpień to czas spadających gwiazd, czy też jak kto woli Łez św. Wawrzyńca.
    Dlatego proszę wyjrzyj wieczorem przez okno. Może spadająca gwiazda spełni Twoje marzenia?
    Wiem, wiem, nie wszyscy w to wierzą. Ale może warto spróbować.
    A ja czasem marzę, chociaż wiem, że to niemożliwe, że kiedyś powrócę chociaż na chwilę na działkę moich Dziadków, gdzie spędziłam wszys
    Życzę Ci widoku spadających gwiazd. Niech spełnią się Twoje marzenia

  14. Hej. Ostatnio siedziałam na zewnątrz w ciemności nocy, spojrzałam w górę i zobaczyłam spadającą gwiazdę, wszystko było tak szybko, ale na tyle wolno bym mogła zapamiętać i wzruszyć się tym cudem. Pozdrawiam 🙂

  15. Pięknie piszesz, Twoje słowa brzmią niczym poezja…
    Uwielbiam takie chwile i taki czas, dlatego często uciekamy z dala od ludzi od krzyków, gwaru i szumu. Góry, woda, las to nasze miejsca, w których czujemy się dobrze. Czasy ogródków i sadów babcinych juz nigdy nie wrócą, a żeby mieć chodź namiastkę tego sami sobie musimy to stworzyć… Łezka się kręci na myśl o wspomnieniach…

    Dziękuję że dziś dzięki Tobie mogłam być znowu z moimi bliskimi…

  16. Witaj. To ja dziękuję za miłe słowa. Życzę Tobie i każdemu byśmy mogli nadal odnajdywać takie miejsca, które są jak balsam dla myśli i duszy… 🙂 pozdrawiam

  17. Kochana
    Mam tak samo:)
    A z wiekiem takiego spokoju, klimatu bardzo potrzeba!
    Mogę się przysiąść?;)
    Serdecznosci zostawiam:)

  18. Witaj. Zapraszam 🙂 takie klimaty są dostępne dla każdego kto będzie chciał się z nimi zapoznać, A następnie tą znajomość utrzymać… 🙂 dobrej nocki

  19. Wiem o czym piszesz. Jako dzieciak spędzałam czasem całe wakacje na wsi u mojej cioci. Tak na prawdę dopiero teraz doceniam ten czas – był cudowny, beztroski i niezapomniany.
    Teraz sama chciałabym mieć taki kawałek zielonej przestrzeni, żeby wyskoczyć tam na kilka dni. Ale gdzieś blisko miejsca zamieszkania 🙂

    1. Hej. Ja takich miejsc z dzieciństwa mam dużo, bardzo często wracam do nich myślami, szukam ich, tęsknię. Wielu z nich już nie ma bo wiele rzeczy ulega zmianie. Potrzebuję ich i idę ich tropem. Szukam też zamienników jeśli wymaga tego życie. To są miejsca mocy 🙂 pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *