7 Wspaniałych, którzy działają jak świetlisty pocisk

7 Wspaniałych, którzy działają jak świetlisty pocisk

Był taki film 7 Wspaniałych. Dobry film. Bardzo dobry. Dobra obsada, dobrze zagrane. Tematyka też taka, która mnie ciekawi i zawsze porywa, jeśli nie z krzesła to zawsze w wyobraźni. 7 rewolwerowców łączy siły, by pomóc słabszym, nękanym i zapłakanym… Ta wyjątkowa i osobliwa 7 ma swoje za uszami, ale w ostatecznym starciu staje na wysokości zadania, stawiając na pierwszym miejscu nie siebie, a drugiego człowieka. I wygrywa. Bo dobro zwycięży. Chcę w to wierzyć.

Można by więcej napisać o tych fikcyjnych bohaterach (z przyjemnością), ale muszą oni ustąpić miejsca innym 7 Wspaniałym. I myślę, że nie mieliby nic przeciwko.

Są różni wspaniali, jest ich dużo. Dzisiaj chciałabym napisać o wybranych 7 świętych i błogosławionych, którzy zajmują w moim życiu, sercu, myślach i pamięci znaczącą rolę. Też znakomicie strzelają, są dobrze przeszkoleni i działają w słusznej sprawie. Strzelają z broni jasnej i niebiańskiej. Każdy wystrzelony jasny nabój to pomoc i wsparcie dla nas, ludzi.

 

Św. Józef

Pomyślałam, że chciałabym mieć obraz św. Józefa. Przypadkiem znalazłam kobietę, która wykonywała piękne portrety świętych na drewnie. I tak się stało. Stoi na komodzie drewniana deseczka, a na niej namalowany św. Józef z Dzieciątkiem. I lilia… To potężny orędownik. Wchodzi w „skład” św. Rodziny, był jej głową w czasie ziemskiej podróży. Bóg wynagrodził św. Józefa potężną siłą – niebiańską siłą. Zawdzięczam św. Józefowi dużo, wierząc w to. To do niego wołałam i jego wezwałam w chwili ciężkiej, trudnej i niebezpiecznej… Przybył. Przybył, bo jestem tu dziś z Wami. Powierzam jego opiece wszystkich mężczyzn w mojej rodzinie, ale też tych mężczyzn, którzy nie należą do rodziny, a wiem, że potrzebują męskiego, świętego wsparcia. Warto oddać św. Józefowi nasze ziemskie sprawy codzienności, nawet sprawy materialne. To święty, który musiał zatroszczyć się o dach nad głową św. Rodziny, więc i nam pomoże znaleźć dobre schronienie tu na ziemi. Wierzę.  Pracuję nad tym, by wierzyć, bo wiara jest raz silniejsza, a raz słabnie. To nie w naszej mocy jest jej powodzenie. Ona nie pochodzi od nas. Św. Józef jest obrońcą rodzin i domów. Jest konkrety, solidny i męski. A przy tym wrażliwy, bo to święty…

Dziękuję.

 „Duszo moja, niech pieśń twoja, głosi Józefowi cześć, On wybrany, niezrównany. Więc mu hołdy trzeba nieść. Z nami chwałę niebo całe, Niech u Bożych złoży nóg. Że bez miary swoje dary na Józefie rozlał Bóg.”

 

 

Św. Rita

Kobieta, żona, matka. Więc my niewiasty, możemy u niej szukać wsparcia. Niezrównana w sprawach beznadziejnych. Wyjątkowa kobieta, św. kobieta. I, mimo że dziś na obrazkach często widnieją przy św. Ricie róże, to jej ziemskie życie nie było usłane różami. Zmagała się z problemami małżeńskimi i rodzicielskimi. Więc dobrze zrozumie matki i żony. Trudne było życie tej świętej im trudniejsze, tym bardziej trwała w modlitwie i wierze. Za jej przyczyną jest udokumentowanych wiele cudów. Ludzie wierzą. Wielu twierdzi, że pomogła tam, gdzie według ludzkiego rozumowania żadnej nie było już nadziei. Wzywam ją wtedy, gdy dobrze nie jest, gdy ciemność pojawia się na horyzoncie. Jest patronką pokoju. Wzywam ją przede wszystkim jako matka. Proszę ją o pomoc, gdy pomocy wymaga Jagodzianka. Jednak nigdy nie zapomnę sytuacji, gdy przyszła mi z pomocą, gdy córki w ogóle nie było jeszcze na świecie, ani nawet w planach 😉 Wezwałam wtedy jej pomocy, prosząc jako kobieta kobietę, za pośrednictwem pięknej i wyjątkowej modlitwy, która działa cuda. Pomogła i przyszła w ciągu 2 dni, gdy wszystko wydawało się już stracone i zakończone. Nic nie jest stracone, gdy taka jest wola Stwórcy.

Dziękuję.

“Święta Rito, Patronko spraw trudnych, Orędowniczko w sytuacjach beznadziejnych, cudna gwiazdo świętego Kościoła naszego, zwierciadło cierpliwości, pogromicielko szatanów, lekarko chorych, pociecho strapionych, wzorze prawdziwej świętości, ukochana Oblubienico Chrystusa Pana naznaczona cierniem z korony Ukrzyżowanego. Z głębi serca czczę Ciebie i zarazem błagam módl się za mną, o uległość woli Bożej we wszystkich przeciwnościach mojego życia. Przybądź mi z pomocą, o święta Rito i spraw, abym doznała skutków Twej opieki, by modlitwy moje u tronu Bożego stały się skuteczne. Wyproś mi wzmocnienie wiary, nadziei i miłości, szczerego i dziecięcego nabożeństwa do Matki Bożej oraz łaskę… (wymienić ją).

I to spraw, abym zwyciężywszy wszelkie przeszkody i pokusy, mogła dojść kiedyś do nieba i tam Ci dziękować i wiecznie cieszyć się towarzystwem Ojca, Syna i Ducha Świętego. Amen.”

 

Bł. Ks. Popiełuszko

Wielu z nas słyszało, zna historię, a nawet są tacy, którzy znali księdza Jerzego. Ja poznać nie mogłam. Usłyszeć historię to jedno, obejrzeć film to drugie, ale przeczytać książkę Matka Świętego to już więcej… Też słyszałam o męczeńskiej śmierci księdza, o całe tej brudnej historii i śmierdzącej sprawie. W tej całej historii to tylko On był czysty i pachnący. Coś tam wiedziałam. Dopiero jak przeczytałam wspomnianą książkę, to otworzyły się szerzej oczy, myśli i wylało się wzruszenie. Wylało się wiele… Książka Matka Świętego jest prosta, twarda i wzruszająca. Prostotą i prawdą jest zbudowana. Tak jak Jerzy i tak jak jego matka.. Jestem pod wrażeniem jego życia. Całego. Zawstydzona, też jestem. Jak mi się często nic nie chce, jak wszędzie za daleko, jak za gorąco, jak trudno i jak niewygodnie. Jak bardzo obciera mnie bucik… Jak prawdziwie mocno obcierały sznury zaciśnięte na nogach i nadgarstkach!? Jak ciężko było płynąć, gdy prawdziwie już płynąć nie można było… Odwaga doprowadziła go do końcowego miejsca. Bał się. Bo odwaga to nie jest brak lęku, odwaga jest pomimo lęku. Wiele można się uczyć od tego skromnego błogosławionego. Bardzo zachęcam do przeczytania książki. Jednak najważniejsze 3 słowa, które mówią wszystko i więcej wcale nie trzeba, to słynne i prawdziwe:

„Zło dobrem zwyciężaj”

Raz nie wystarczy przeczytać tego zdania i już. Bo człowiek jest tylko człowiekiem, trzeba chcieć sobie o nich przypominać, pilnować, wracać do nich. Walczyć o nie. Ja też walczę, raz lepiej, raz słabiej…

Warszawę znam od dziecka i kocham to miasto, miejsce i jego historię. Jednak dopiero rok temu, odwiedziłam kościół, w którym pracował ks. Jerzy i jego grób. Był ciepły wrześniowy dzień. Szłam w sandałach…, w których czasami uwiera paseczek…

W kościele pod wezwaniem Świętego Stanisława Kostki ujrzałam na ścianach wiele fotografii przedstawiających życie ks. Jerzego, a także te wykonane po jego śmierci. Umarł, bo został zamordowany. Wzruszenie znowu nawiedziło moje ciało, ale też wdzięczność, że los pozwolił mi tu dotrzeć, bo bardzo tego pragnęłam. Przed grobem mogłam klęknąć i powiedzieć to co sobie przygotowałam. Ale to nie słowa były najważniejsze. Najważniejsza była obecność i odwiedziny.

Do błogosławionego ks. Popiełuszki można się modlić i przez jego wstawiennictwo prosić o łaski i pomoc. Wielu mówi o skuteczność modlitw przez wstawiennictwo tego skromnego księdza. Potwierdza to jego matka.

Dziękuję.

 

Św. Joanna

Patronka moja. Jest kilka świętych o tym imieniu. Mnie najbliższa jest Joanna d’Arc. Odważna, silna, wyjątkowa i niezastąpiona… Jej historia jest tragiczna, ale też romantyczna i porywająca. Trzyma w napięciu od początku – gdy mała dziewczynka na łąkach usłanych kwieciem, rozmawia ze Stwórcą. I do końca – gdy młoda dziewczyna oddaje życie, w imię tego w co wierzy.  Wierna swoim przekonaniom, wierze i sobie do końca. Miała chwile zawahania i ludzkiego lęku, ale nie poddała się. I nawet jeśli, jej historia jest w jakiejś części  legendą to i z niej płynie nauka. Sprawa Joanny d’Arc przypomina mi też problem i tragedię palenia na stosie „czarownic” i całej machiny, która wtedy funkcjonowała i która dziś wydaje nam się niemożliwa. Ludzie od zarania dziejów robią rzeczy niemożliwe do dziś.

Dziewica Orleańska, święta wojowniczka oddała życie za swoją prawdę. Dziś jest patronką Francji, Rouen i Orleanu. Stała się inspiracją dla wielu twórców różnych dzieł sztuki.

„Nigdy nie dowiemy się, co działo się w więzieniu i w duszy Joanny w czasie tych kilkudziesięciu ostatnich godzin maja. Przypuszczalnie wtedy dorosła do najtrudniejszego heroizmu, już nie wojskowego, a duchowego. Była teraz gotowa oddać życie za prawdę.”

 

Św. Charbel

Pochodził z Libanu. Legenda głosi, że ziemia ta pamięta Adama, który po wygnaniu z raju zamieszkał właśnie w Libanie. Urodził się 8 maja 1828 roku, w najwyżej położonej wiosce, 1800 m n.p.m. Jako młody chłopak wstąpił do zakonu. Był całkowicie obojętny wobec dóbr materialnych i własnej woli. Wyrzekł się pieniędzy… Mówił tylko wtedy gdy go pytano i odpowiadał cichym głosem. Był łagodny, uprzejmy, pogodny i zagłębiony w modlitwie.

Cisza…

………………………………………………………………………………………………….

Nosił zawsze kaptur opuszczony na oczy. Dostał zezwolenie na przeniesienie się do groty – pustelni św. Piotra i Pawła. Cela była pusta i miała 6 metrów kwadratowych. Jedynym umeblowaniem była lampa i dzbanek. Sypiał na gołej ziemi. A w kącie w wiklinowym koszu leżała Biblia. Jadał dwa razy dziennie. Nie jadał mięsa. Podejmował liczne umartwienia, zawsze pogodny nigdy się na nic nie żalił. Zmarł w wigilię Bożego Narodzenia 1898 r. Jego ciało po śmierci długo utrzymywało się w nienaruszonym stanie. Wydziela się z niego niezwykły, tajemniczy płyn… Który przypomina konsystencją oliwę… Próbowano w przeróżny sposób powstrzymać ten płyn, ale bezskutecznie. Ciało świętego było badane przez naukowców 34 razy, stwierdzili oni, że „Ciało o. Charbela zachowuje się w nienaruszonym stanie, wydzielając tajemniczy płyn dzięki interwencji samego Boga”.  Za jego wstawiennictwem ludzie doświadczają cudów, nawrócenia i uzdrowienia. Pielgrzymują do niego nie tylko chrześcijanie, ale także muzułmanie. Czytałam o wielu cudach, często wręcz niezrozumiałych, a święty olej w tym pomaga. Wiara.

I ja mam w domu trochę tego tajemniczego płynu. Nie trzeba jechać do Libanu po cudowny płyn, można poprosić i napisać, tu znajdziecie informacje: www.saintcharbel-annaya.com, www.jadwigakozanow.pl

Zachęcam Was bardzo do zapoznania się z historią o. Charbela. Życie jego było bardzo proste, cierpliwe, ciche a przy tym wyjątkowe. Ja tylko dałam tu wstęp, do dalszej podróży… Jestem poruszona jego postawą, siłą i czystością. Płynie z tego kolejna nauka.

 

Bł. Karolina Kózkówna

Historia życia i śmierci tej dziewczynki bardzo mnie wzruszyła i kolejny raz poruszyła. Słyszałam o niej już wcześniej, ale w tym roku będąc w czerwcu nad morzem, wybrałam się spacerem do kościoła, który stoi wśród pól i tam odkryłam Karolinę na nowo. Kościół był pusty, a cisza jak makiem zasiał. Ja, cisza i Gospodarz Domu. Był ktoś jeszcze. Na ławce leżała biała, mała książeczka poświęcona historii bł. Karoliny Kózkówny wraz z modlitwami. Porwała mnie ta opowieść na nowo. Czytałam jak najlepszą książkę, prawdziwą książkę. Postawa tej młodej dziewczyny jej styl życia, prostota i naturalność, a przy tym konsekwencja i wytrwałość mogą zawstydzić czytelnika. Łzy pojawiają się nie tylko w oczach, ale gdzieś tam głęboko we wnętrzu. Karolina była niesamowicie pobożna, odnajdywała w modlitwie i w wierze w Boga sens życia i sens swojej podróży. Opiekowała się młodszymi dziećmi, opiekowała się kościołem, opiekowała się przyrodą, w której widziała boskie odbicie. Była dobra i pokorna.

Została zamordowana w lesie, uciekając przed rosyjskim żołnierzem, który chciał odebrać jej czystość. Obroniła swojej czystości, oddając życie swoje. Pokazana jest często w chustce na głowie lub w ręku. Bo tak znaleziono ciało Karoliny, leżało wśród zarośli, trzymając w ręku zdjętą z głowy chusteczkę. Dziś jest patronką sierot i dzieci molestowanych…

Była czysta jak łza, jest czysta jak łza. Polecam jej w modlitwie córkę moją, bo kochała dzieci, sama będąc jeszcze dzieckiem.  

Dziękuję.

 

Św. Krzysztof

Jagodzianka została ochrzczona w kościele pod wezwaniem św. Krzysztofa. Jest mi bliski ten święty. Bo życie to podróż. A św. Krzysztof jest patronem ludzi w podróży i kierowców. Polecam siebie i moich bliskich jego opiece nawet, gdy wychodzimy z domu na spacer, bo jesteśmy wtedy w drodze… Przed ruszeniem samochodem mówię zawsze : św. Krzysztofie prowadź nas mocą Bożą. Małe zdanie, a daje mi tak wiele.  Ufam mu i dążę do tego, by zawsze był z nami, gdy się przemieszczamy. Czuję się wtedy pewniej. Św. Krzysztof razem z archaniołem Rafaelem są nieodłącznym duetem w czasie naszych wypraw, tych zupełnie małych i tych dużych. Ten wspaniały święty ma wiele innych zalet i można o nim dużo więcej napisać, ale dla mnie jest przede wszystkim kompanem w podróży i w drodze, za co dziękuję i zachęcam byście z nim wyruszali na szlak życia.

Dziękuję. 

Jeśli ktoś nie czuje potrzeby spojrzenia na powyższych świętych i błogosławionych w kategoriach wiary i religii to nic straconego i nic na siłę. Warto wtedy spojrzeć na nich w kategorii ludzkiej. Spojrzeć jak człowiek na człowieka. Przestudiować ich życie i historię, bo każda z nich jest wyjątkowa i niesie naukę. Można ze wszystkiego wynieść coś dla siebie coś, co będzie iskrą, podpowiedzią i odpowiedzią. Inspiracją i spędzeniem dobrze czasu, studiując historię zwykłych – niezwykłych. Dzisiejszy mój post jest podziękowaniem i tak go traktuję. A jeśli kogoś zainteresuje, to jest to dla mnie dodatkowy bonus, świetlisty bonus.

Życzę bezpiecznych wakacji, pozdrawiam asia

Jestem ciekawa wyjątkowo, którzy święci Was inspirują, ciekawią lub intrygują? Jest ich tak dużo, że jeden chyba się znajdzie? 😉

34 komentarzy do “7 Wspaniałych, którzy działają jak świetlisty pocisk

  1. Przyznam szczerze, że nigdy nie czytałam tego typy literatury – gdzieś tam podskórnie czuję opór wobec jednostronności w opisach osobowości i mam przeczucie, że filtr narracji przepuszcza jedynie jasne punkty charakteru postaci. No, chyba, że się mylę i w książkach można znaleźć opisy, jak sobie radzili ze swą ciemniejszą stroną. Mogłabyś mi taką polecić jako pierwszą z tego gatunku, tak na początek?

    1. Witaj. Nie wiem czy dobrze zrozumiałam ale chodzi Ci o książkę poświęconą konkretnemu świętemu? Jeśli tak to szczerze polecam:
      Matka Świętego
      Matka papieża
      Święty ojciec Pio – Siena.
      Są to książki nie tylko poświęcone głównemu bohaterowi, ale znajdziesz w nich wiele ,wiele więcej, są tam informacje i tematyka ,która śmiało może zaciekawić nawet tych, którzy religii nie szukają. Pozdrawiam 🙂

  2. Ja bez św. Antoniego zginęłabym w nieporadności, mam nawet na koncie kilka wierszy Jemu poświęconych. Ile to rzeczy odnalezionych Jemu zawdzięczam – to się w głowie nie mieści. 😉 Nawet niektóre niedowiarki, juz też się zdążyły przekonać o Jego potędze

    1. Hej. o Tak Gabrysiu, św Antoni to jest też moc i pomocna dłoń 😉 pomaga odszukać nie tylko zgubioną rzecz, ale ogólnie odszukać ‘coś’ co człowiek zagubił… Też byłam świadkiem jego pomocy i wsparcia. Pozdrawiam 🙂

  3. No tak, święty Antoni pomaga na pewno 😉
    Ciekawe jak radzili sobie ludzie w czasach, zanim obwołano jakichkolwiek świętych?
    Może bardziej chodzi o to, by im dorównać lub naśladować? podobno święci są wśród nas, dlaczego nie wszyscy pojawiają się w panteonie?

    1. Hej. Nie wszystko da się wytłumaczyć rozumem, nie jesteśmy zbudowani tylko z rozumu. Świat to coś więcej niż rozum… Powietrza też nie widać , A jest. Wiary nie da się zamknąć w szufladzie z napisem: ‘rozum ‘ i tak będzie chciała wyjść z zamknięcia. Każdy wierzy w coś innego i wierzy inaczej, z innym nasileniem. Każdy też miał i ma inne doświadczenia w życiu, które mają wpływ na wiele, a o których nie zawsze na głos mówi. Tak jak napisałam, jeśli nie okiem religii, to okiem człowieka możemy spojrzeć na tych ludzi (świętych). To są zazwyczaj ciekawe historie. To prawda, święci są wśród nas… Pozdrawiam i dobrej nocy 🙂

  4. Piękny wpis. Choć ja najbardziej lubię się modlić do Ducha Św. i w sumie rzadko uciekam się do wstawiennictwa świętych, to jednak kilku ulubionych też mogłabym wymienić. A Twojej uwadze szczególnie polecam Twoją imienniczkę, prawie współczesną i bardzo nowoczesną świętą, jedną z moich ulubionych – Joannę Beretta Mola 🙂

    1. Witam. A widzisz, myślę że to dobry wybór Duch Święty to jest jedna z Podstaw… Ja nie zanoszę myśli, słów do Ducha Świętego jakoś nie potrafię, A szkoda… duża szkoda. Dobranoc 🙂

    1. Witaj. Myślę że raźniej z kimś iść drogą i wyruszyć w podróż, św. Krzysztof jest do tego wybrany i odpowiedni. Pozdrawiam 🙂

  5. A co ze słowami Jezusa, że On jest jedynym pośrednikiem do Ojca? A co z biblijnym przekazem, że człowiek żyjący nie ma żadnego kontaktu z ludźmi, którzy już odeszli? Tak to się jakoś kupy nie trzyma.

    1. Hej. Nie znam odpowiedzi na te pytania. Nie znam się na religii, piszę o tym co czuję… Tak sobie teraz myślę, że w świecie i w życiu tak wiele spraw i zjawisk kupy się nie trzyma… Pozdrawiam 🙂

      1. Po przeczytaniu Biblii doszłam do wniosku, że ogólnie religia się kupy nie trzyma. Czuję, że nauczania Jezusa odbiegają od watykańskich.
        Pozdrawiam. 😉

        1. Ja nie przeczytałam, może kiedyś będzie mi dane, a jeśli nie, to są inne drogi, które też prowadzą do Celu. Miłego dnia 😉

  6. Lekko wzburzona , miałam ochotę komuś dokopać, kogoś skrzywdzić siebie dowartościować a tu przypadkiem u pani cisza, spokój i pytań brak i brak narzuconych odpowiedzi. Siąść jeno na kamieniu i się zasłuchać w ciszę. Bardzo ładna ta pani cisza i mnie bardzo cieszy, że są ludzie , sobie wierni tak po cichu.
    Zadała pani pytanie , którzy…myśli pani ,że da się wymienić wszystkich, których nawet z imienia się nie zna…to niepodobna ale miło jest wiedzieć ,że są. Powyżej, ktoś chyba lekko podniósł głos a niepotrzebnie zupełnie bo Jezus wszak nie powiedział ,że poza nim nie można, powiedział że jeśli nikt wcześniej nie umiał prośby w słowa ubrać to On pomoże , nawet jeśli wszyscy poniżej zawiodą.
    Czy tak myślę…ależ skąd, bo ja nie wierzę, ja wiem.

    1. Witam. “Siąść jeno na kamieniu i się zasłuchać w ciszę”…- słowa jak dobra cisza. -‘Pisanie to coś nieświadomego. Myślę, że to jedna z łask’ Ks.Twardowski. Pozdrawiam i dziękuję 🙂

  7. Super, że masz takich 7 świętych, którym ufasz i którzy idą z Tobą przez życie. Ogólnie chciałem Ci powiedzieć, że jesteś jedną z niewielu osób, które znam, które serio angażują się w swoją wiarę i mimo, że ja nie jestem wierzący, to mega miło jest przeczytać taki tekst, który jest napisany naprawdę z sercem 🙂
    Pozdrawiam!

    1. Cześć. Czy ja się angażuję? hmmm to jest za wielkie słowo. Ja szukam, czuję, raz lepiej raz słabiej. Wącham, nasłuchuję, podglądam by zrobić krok do przodu, a za chwil parę zrobić dwa do tyłu… Nieporadna w wierze, Ale chyba z nadzieją. Dziękuję pozdrawiam 🙂

  8. Począwszy od tytułu wszystko wskazywało na film, o których wspomniałaś jako pierwszym, ale! wiedziałam, że to nie może być takie proste. I właściwie trochę gdzieś jednocześnie było, ale przede wszystkim mnie ujęło. I to przejście z tak dwóch różnych światów. Ty to umiesz!

    Kiedy piszesz, że Twoja wiara jest raz silniejsza, a raz słabnie to wpędzam się w takie zamyślenie i zastanowienie nad swoim katolickim byciem. Widzę chrześcijańskie braki i wielkie dziury, ale nigdy bym tej wiary nie zrzuciła z góry. Pamiętam wpis o Maryjce, właściwie jakbym czytała go dziś i do dziś Ci w duchu dziękuję, że powstał. Gdzieś, choć przez krótką chwilę otworzył mi serce na nowo i dziś otwiera znów.

    Ściskam Cię mocno, Asiu,
    Inka

    1. Cześć. Niby dwa różne światy, ale łączy je też wiele…
      Ja też widzę dziury. Ba, widzę też czasami przepaść. Jednak buduję pomału mostki i mosty, nie sama, bo samemu to można w nosie podłubać…I to też nie zawsze… Napisałam na końcu wpisu o świętych, że jak kogoś zainteresuje to będzie bonus dla mnie, i patrzę, że tych bonusów się uzbierało kilka. Więc wdzięczność mnie nawiedza. Dobrej niedzieli, buziaki 🙂

  9. Oj tak, film pamietam bardzo dobrze i lubiłam go oglądałam jako mała dziewczynka 🙂 fajny teks z tymi świętymi. Ja też mam swoich świętych i cieszę się że są i mi pomagają, wierzę w nich całym sercem 🙂 no a św. Krzysztof jest niezastąpiony bo prowadzi nas w podróży…

    1. Witam. Film ma starszą i nowszą wersję ja oglądałam tą nową z 2016. Są tam niezłe teksty 😉 A wracając do świętych, jest moc gdy mocy da się szansę… Pozdrawiam

  10. z tych katolickich świętych, to moim ulubionym jest Franciszek z Asyżu… w samym Asyżu też jest zresztą fajnie, bardzo malowniczo położona miejscowość…
    p.jzns :)…

    1. Hej. To święty który miał w sobie radość życia i w Asyżu tę radość życia nadal wielu czuje. Więc to radosny wybór 😉 Pozdrawiam

  11. Jakoś nie bardzo potrafię spojrzeć na nich w kategorii wzorów do naśladowania i pod kątem religijnym. W sensie – to są ludzie – tak samo jak ja i Ty. Bardzo wielu ludzi w swoim życiu dokonało trudnych wyborów, poświęciło się w imię czegoś albo kogoś, zrobiło coś godnego naśladowania albo godnego podziwu. Więc dlaczego akurat oni zostali “świętymi”? Albo inaczej – ilu jeszcze ludzi zasługuje na ten tytuł? Co jeszcze wiemy o świętych, którzy zostali uznani za takich?
    Nie miej mi za złe, moje podejście do wiary jest bardzo nietypowe, nie jestem ateistką, ale nie mogę się także nazwać osobą wierzącą. Bo ja nie wierzę w żadnego konkretnego boga.
    Nie czuję też przynależności do żadnej religii, bo każda z nich po części kłamie albo powtarza bezmyślnie czyjeś historie.

    1. Witam. Bóg jest jeden. A dróg do niego jest wiele. Nie mam za złe. Bo Ty wiesz co jest dla Ciebie dobre, innych droga nie jest i nie musi być Twoją drogą. Idziesz niepowtarzalnym i swoistym szlakiem, tak jak ja, tak jak każdy z nas. Szerokiej drogi 🙂 Pozdrawiam

  12. Do mnie bardzo przemawia idea cichych świętych. Ci uznani na pewno są źródłami inspiracji, jednak warto dostrzegać dobro w drugim człowieku, tuż obok nas. Znam wiele osób, które może nie były wielkimi nonkonformistami, ale ich życiorysy są fascynujące.
    Buziaki ❤️
    Mona Bednarska

    1. Witam. I o to chodzi by widzieć dobro i widzieć coś w ogóle ciekawego, i w świętych “dużych” i tych “małych”. Tych “głośnych” i tych “cichych”. Tych, którzy byli i tych którzy nadal są, często wśród nas… Pozdrawiam 🙂

  13. Jestem pod wrażeniem głębi i mocy Twojej wiary bo nie ulega wątpliwości, że to właśnie ona otwiera drzwi do czynienia cudów tym 7 wspaniałym:-) Sama…nie jestem zbyt wierząca, nie jestem religijna i nie praktykuję ale bohaterów notki znam wszystkich- poza św. Charbelem. Mam też swoich ulubionych świętych: św. Krzysztof i… św. Franciszek z Asyżu. Od niepamiętnych czasów moim pragnieniem było pojechać do Asyżu, wejść do bazyliki, zobaczyć grób Franciszka i freski Giotta… Dwa lata temu spełniłam to marzenie. To była jedna z najpiękniejszych, najbardziej niezwykłych i wzruszających podróży w moim życiu:-)
    No a tak na co dzień… to sama jestem niezła w robieniu cudów;-)
    Pozdrawiam serdecznie i życzę wspaniałego tygodnia!

    1. Witaj. To nie moja wiara (słaba) miała być głównym bohaterem tego wpisu 😉 Wymieniłam głównych bohaterów tej opowieści i ich można podziwiać. Bardzo się cieszę że spełniło się Twoje podróżnicze marzenie, to wyjątkowe miejsce. Interesujące i piękne. To jest ważne – marzenia i tak zawsze już do końca. Ciepłe uściski 🙂

  14. Witaj pełnią lata
    Film pamiętam, ale twój piękny tekst jest lepszy. Każdy ma swoich 7 wspaniałych. Ja kiedyś napisałam opowieść o moich Matkach Boskich: http://szimena.blogspot.com/2019/03/moje-madonny-2503.html
    I teraz jak patrzę, to w pierwszej wersji było ich właśnie 7. Potem dodałam ósmą.
    Za oknem zrobiło się ostatnio chłodno i deszczowo. Popadało i kwiaty znowu mogą się uśmiechać. Tak jak i ja dzisiaj uśmiecham się do Ciebie życząc samych pozytywnych myśli.
    Pozdrawiam jak zawsze ciepło

    1. Witaj. Pogoda jak to pogoda w kratkę. Ale to dobrze – jest ciekawiej i nie można się nudzić, za to też kocham Polakę 😉 Dziękuję Ci za miłe słowa i życzę Ci dobrych wakacyjnych dni. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *