Linia życia M. Omilianowicz, książka o pasjach. Moich 5 pasji + ciasto truskawkowe.

Linia życia M. Omilianowicz, książka o pasjach. Moich 5 pasji + ciasto truskawkowe.

Z pasjami jest problem, albo go nie ma. Wielu znalazło swoje powołanie i hobby, które jest ich motorem napędowym. Są też tacy, którzy nadal szukają,  mówią otwarcie i z żalem w głosie, że pasji nie mają. Pasja to duże słowo. Pasja to słowo odpowiedzialne. Ale przecież pasją może być też coś małego i cichego… Może ci, którzy twierdzą, że pasji nie mają, nie doceniają czegoś co cichym głosem woła: To ja, ja, ja jestem twoją pasją, do cholery.

Mnie się wydawało, przez długi okres mojego życia, że nie mam żadnej pasji. Czyli, że niby coś ze mną nie tak… Szukałam, węszyłam i na siłę próbowałam wyrwać coś, co będzie tylko moje i przypisane mojej osobie. Na siłę… Na siłę to można tylko wyrwać zęba. I to też tylko w określonych przypadkach… Więc nic na siłę, bo nic nie znajdziemy. Chyba że znajdziemy tak dużo i tak nagle, że stracimy oddech i będziemy chcieli jak najszybciej pozbyć się tego worka znalezionych ‘pasji’ i znowu zostać z niczym. Bo będzie za ciężko, niewygodnie i przytłaczająco.

Czas.

Spontaniczność.

Magia.

Magia, która jest jak powiew wiatru, który zapuka w nasze plecy, a gdy się odwrócimy i spojrzymy tej magii w oczy, będziemy wiedzieć, że to to i że warto stanąć oko w oko z tym pomysłem i propozycją, która właśnie cię znalazła.

Na każdym etapie życia pasje mogą przyjść, ale nie muszą. One szukają odpowiedniego momentu, by móc się zaprezentować. To co spodoba się Kowalskiemu, Tobie może wydać się śmieszne, albo -co gorsza- doprowadzić Cię do łez…

Może być też tak, że żyjesz sobie z jakąś pasją i wcale jej tak nie nazywasz,  nie wiesz, że tak ‘wypada’, po prostu jest, a Ty po wielu latach dopiero dowiadujesz się, że to, co robiłeś od dawna, to co sprawiało Ci przyjemność i zajmowało czas, można śmiało nazwać – pasją.

To są sprawy indywidualne. Ilu nas tyle pasji. Bo nawet gdy pasją dla Ciebie i dla mnie jest rower, to w praktyce i tak każde z nas będzie doświadczało inaczej tej przyjemności. Każde z nas nada trochę innej filozofii jeździe na rowerze itd. To my nadajemy konkretnej pasji smaku, niepowtarzalnych barw i znaczenia dla nas osobistego. Pasja jest, ale to my wlewamy w nią naszego indywidualnego ducha.

Książkę Linia życia znalazłam przypadkiem (nie ma przypadków), w bibliotece. Tytuł i okładka nie zdradziły wiele, ale gdy przeczytałam informacje z tyłu książki wiedziałam już, że będzie o czymś ważnym – o pasji. To ważny temat i potrzebny. Pasja to dziedzina uniwersalna i dostępna, luksusowa i prosta. Łatwa i trudna zarazem… Więc intrygująca.

Co może połączyć ludzi ?

Co może połączyć ludzi innych od siebie? Mieszkających na dwóch innych krańcach świata. Co może połączyć ludzi inaczej zamożnych, inaczej wyglądających i w różnym wieku?

Tak, właśnie to.

Pasje wspaniale łączą ludzi i pokolenia.

„Wiek ani zasobność portfela nie stanowią przeszkody, żeby znaleźć swój sposób na nietuzinkowe życie”.

Książka opowiada, krótkie historie ludzi. Takich jak my. Którzy w swoją codzienność wpletli pasje, które są motorem napędowym ich życia. Przeróżne przykłady. Jest tego sporo, bo przecież ludzi jest dużo…

„W Linii życia słowem, które pada najczęściej, jest pasja. Bo moi bohaterowie nie zrzędzą, nie narzekają, nie spędzają czasu na kanapie. Oni mają pasję, która sprawia, że umieją cieszyć się życiem i czerpać z niego garściami”.

Znalazłam w książce przykłady pasji bliższe memu życiu i sercu i te dalsze, których nie znam i które nie są mi po drodze. Ale, nie o to chodzi… chodzi o to, że nie ważne kto co lubi, ważne by, coś lubić, jak mawiał T. Kotarbiński:

„Lub coś robić… Kochaj kogoś… Nie bądź gałganem… Żyj poważnie”.

Żyj poważnie, czyli brać odpowiedzialność za podróż – za życie. Wypełnić tę podróż lubieniem i kochaniem.

Książka jest przyjemna, lekka, optymistyczna i pokazuje, że można… Gdy jakaś pasja postanowi zamieszkać w Twoim wnętrzu, to nawet jeśli na chwilę uśnie, to i tak prędzej czy później da o sobie znać.  Jeśli chcecie poczytać o tym, jak inni definiują słowo – pasja, to zapraszam do lektury. Zdradzę Wam, że  Linii Życia potwierdziła prawdę: to, co w sercu nie tonie i zawsze wypływa… Zabrałam książkę na moje czerwcowe wakacje nad morzem i chodziła ze mną na plażę. Szum fal, powiew wiatru i słowa w książce były dla mnie prawdziwym relaksem. Dziękuję za to.

 

Moich  przykładowych 5 pasji. Większych i mniejszych. Czyli to, co lubię:

  1. PODRÓŻE

Takie małe i te większe. Kocham wyprawy po ziemiach polskich. Dają mi poczucie wolności i sensu. Podróże mają to do siebie, że uzależniają. Gdy się raz pojawią w naszym życiu, łatwo nie odpuszczą, na szczęście. Wyprawa jest wspaniałą furtką do innego świata, niż ten, w którym żyjemy na co dzień. Jest odskocznią. Pozwala zmieniać nasze myślenie. Pomaga. Może nie zmienia naszego życia całkowicie, ale pozwala stanąć na drugim brzegu rzeki i z dystansem spojrzeć na to co nas otacza. Pozwala zrobić jakieś podsumowanie i złapać oddech, który jest tak bardzo potrzebny, a tlen jest najważniejszy… Warto tu wspomnieć o moich górach, o morzu, lasach i polach – tam moje pasje szybują.

 

  1. KSIĄŻKI

Kolejna furtka do świata wolności, magii i pozytywnej ucieczki. Luksus. Dostępny. Podróż i książka to jest dobry duet. Dwie wolności, które tworzą związek potężny i niezastąpiony. Jest za dużo miejsc na świecie i za dużo książek na świecie by, móc ogarnąć wszystko. Dobre jest to, że jest w czym wybierać i końca nie widać. Kupuję książki i odkładam je na półkę. Nie mam czasu na czytanie ich wszystkich. Czas przyjdzie, gdy będzie na to czas… Kupowanie książek sprawia mi dużą przyjemność, dotykanie okładki, patrzenie im w oczy…, już nie wspomnę o czytaniu… Biblioteki, księgarnie to miejsca, do których zawsze wędruje mój wzrok, a następnie idzie noga za nogą. Pobyć w towarzystwie książek nic więcej i już jestem w innym świecie.

  1. PISANIE

Też sprawia mi przyjemność, warto robić to co dostarcza zadowolenia. Warto robić to, co satysfakcjonuje i fascynuje. I tak jest z moim pisaniem. Piszę i to jest ważne. Każdy pisze inaczej, jeden lepiej drugi trochę słabiej. Każdy z nas ma inny styl, inne możliwości i inne obycie ze słowem pisanym. Z różnych powodów jednemu wychodzi to płynniej innemu mniej. Piszę i uczę się cały czas, jest czego się uczyć. Trzeba ćwiczyć i próbować. Zdaję sobie sprawę z moich niedociągnięć, ale są ważniejsze sprawy niż fakty, ważniejsza jest pasja i uśmiech. Bo to, co spodoba się jednemu nie znaczy, że spodoba się drugiemu. To zrozumiałe. Zamieściłam na głównej stronie bloga cytat ks. J. Twardowskiego, który dobrze to podsumuje:

“Jeden z moich profesorów powiedział mi kiedyś: – Cokolwiek napiszesz – jedni powiedzą, że to, co napisałeś, jest dobre, inni, że takie sobie, jeszcze inni, że do niczego – i wszystkie oceny będą słuszne”.  

  1. PORY ROKU

Dla mnie oznacza to fascynację zimą, wiosną, latem i jesienią. Dostrzegalność ich odrębności i niepowtarzalności. Docenienie pór roku. Wdzięczność za to, że są i że dostarczają nam tak wiele możliwości. My się zmieniamy razem z porami roku, czyli podążamy za nimi. Nasze ciało i serce o tym wiedzą i nie protestują. Uważam (o czym już pisałam), że Stwórca dał nam wyjątkowy prezent – 12 miesięcy. Każdy inny i każdy niosący dary. Może to brzmi dziwnie, ale jest proste, a o prostotę chodzi.

Zima – doceniam jej srogość i czystość bieli. Lubię puchowe, zimne pierzyny leżakujące na polach. Śnieg i mróz jest po coś i wielka szkoda, że nadchodzi ocieplenie klimatu… Magia Bożego Narodzenia budzi się zimą…

Wiosna- uczy, że można i trzeba zaczynać od nowa. Nie oglądać się za siebie tylko stawiać krok za krokiem i rozkwitać na nowo. Odważnie, trochę naiwnie, z nadzieją. Uczę się tego każdej wiosny, a ta nauka będzie trwała do końca, bo to proces. Biel musi ustąpić miejsca kolorom…  Świeża Wielkanoc budzi się wiosną…

Lato – słońce rozkwita w letnich miesiącach najsilniej. Ładuje nasze akumulatory ciepłem, którego ma w nadmiarze – dzieli się. Piegów przybywa, a muskane gorącymi promieniami słonecznymi twarze, wyglądają na bardziej apetyczne. Odsłaniamy ciała i pozwalamy, by oddychały pełną piersią. Latem zboża, kwiaty, drzewa i zwierzęta szaleją. A my jesteśmy jak opalone w szczęściu dzieci…

Jesień – lubię bardzo. Przychodzi ochłodzenie i czas na odpoczynek po upalnych miesiącach. Wszystko dojrzałe, pomału przygotuje się do snu. Babie lato zatańczy dla nas, najpiękniej jak potrafi, każdy zawodowy tancerz ma od kogo się uczyć. Subtelności i naturalności. Jabłka, gruszki i grzyby pojawią się na horyzoncie. Góry zaproszą mnie ponownie na szlak, bo wiedzą, że właśnie jesienną porą szukam ich najczęściej.

  1. GOTOWANIE

Są we mnie kontrasty. Lubię być w drodze, włócząc się i nie należąc do żadnego z miejsc. Jestem też domatorką, odnajduję przyjemność życia domowego, lubię otoczkę tego wszystkiego, co dom tworzy. Lubię domowe hygge, które jest magiczne w swej prostocie. Gotowanie relaksuje mnie. Odpoczywam. Z pieczeniem ciast jest ciut gorzej, ale się nie poddaję, próbuję i uczę się cały czas. Jedzenie i gotowanie kojarzą mi się z czymś przyjemnym, ciepłym i bezpiecznym. Możliwość biesiadowania przy stole z bliskimi uważam za dar i szczęście. Gdy inni kładą się, by odpocząć, ja wtedy idę do kuchni i coś pitraszę, to mnie wycisza. Jedzenie to egzystencja, ale ma też drugą stronę medalu bardziej emocjonalną i duchową. Przygotowanie posiłków i jedzenie może być miłością. A miłość powinna być pasją każdego 😉

 

PROSTE I SZYBKIE CIASTO OWOCOWE

Ważne by wszystkie składniki były w temperaturze pokojowej, mieszamy tylko do połączenia składników, nie przesadzając z czasem. Lubię te ciasto, bo jest szybkie w przygotowaniu i bezproblemowe, a w upalne dni trudniej stać przy garach 😉

  • 3 jajka od szczęśliwych kur
  • 1 szklanka cukru
  • ½ szklanki zdrowego oleju
  • 400 g kefiru
  • Cukier waniliowy
  • 2,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2, 5 szklanki mąki (ja używam orkiszowej)
  • Owoce według uznania (brzoskwinie, jagody, truskawki, rabarbar)

Przygotowanie: cukier ubić z jajkami, dodać kefir, olej = wymieszać. Mąkę, cukier waniliowy, proszek wsypać do masy = wymieszać. Wylać do tortownicy, posypać bułką tartą, ułożyć owoce. 45 min/180 stopni C.

To niektóre z moich pasji, a raczej przykłady tego, co kocham, lubię i szanuję. Szukajmy, ale nie walmy pięściami do wszystkich napotkanych drzwi. Pasje są w nas, bo nasze serce wie najlepiej co, kiedy i jak.

asia pozdrawia :*

 

„Nawet z pozoru najdziwniejsza, najskromniejsza pasja jest czymś bardzo, ale to bardzo cennym.” KING

Jestem ciekawa Waszych pasji, a jeśli nie lubicie słowa: pasja, to napiszcie co lubicie i co Wam w sercu gra 🙂

 

 

34 komentarzy do “Linia życia M. Omilianowicz, książka o pasjach. Moich 5 pasji + ciasto truskawkowe.

  1. Ciasta poproszę dwie porcje, a pasje mamy podobne, może oprócz gotowania, tu wstawiłabym robótki ręczne raczej.
    Wróciłam do drutów, marzy mi się szycie, bo kiedyś szyłam sporo i namiętnie.
    Maszynę mam nowa, czeka tylko na zapas wolnego czasu…
    Moja szósta pasja to obserwacje ludzi i sytuacji:-)

    1. Witaj. Ciasto zjedzone, ale jutro robię muffinki 😉 zapraszam… Pozytywnie zazdroszę robótek ręcznych. Nie mam do tego głowy, a bardzo bym chciała. Podziwiam. To duży dar móc sobie coś uszyć i wyczarować cuda. Pozdrawiam 🙂

  2. Pasja a zainteresowania – cienka linia… chyba najbardziej mam w sobie pasję do życia – ale to typowe dla każdego, kto stanął oko w oko z nieodwracalnym i poczuł jak ważne jest doceniać to co się ma.
    Łączę w sobie wiele – to co wymieniłaś tak, w każdym punkcie. Uwielbiam gotować, kuchnia to mój żywioł i moja oaza – bo tam wypoczywam. Do książek dorzucę filmy, a właściwie kino – ale w starym wydaniu, bez popcornu, coli i komórek na sali, wolę kameralnie z tą niepowtarzalną atmosferą i zapachem projektora, najlepiej kiedy sama sobie ten film puszczę i będę tylko jednym widzem na sali kinowej. Sztuka – szeroko pojęta i oczywiście muzyka. No i mój ogród – tylko balkonowy i domowy niestety ale to moja enklawa dumania z obecnością roślin, owadów i ptaków – zwłaszcza o świcie. Reset od pośpiechu.
    No i jeszcze wszystko co wiąże się z globalizmem – to szerokie pojęcie i bardzo duże szperactwo w wielu dziedzinach, bo obejmuje politykę, społeczeństwo, kulturę media, życie itd…
    Bez pisania chyba nie umiałabym żyć – ale to raczej nałóg niż pasja w moim przypadku. 🙂

    1. Witam. Pisząc pasja zaznaczyłam, że chodzi o lubienie, kochanie, szanowanie czegoś lub kogoś – i ogólnie można nazwać to pasją, ale wcale nie trzeba. Wbrew pozorom nic nie trzeba… poza jednym…
      Piękne masz zainteresowania miło było przeczytać i się dowiedzieć, teraz masz wspaniały czas na to by zachwycać się i adorować swój ogród 🙂 pozdrawiam

  3. Kolejne widzę przymuszenie bo bez tego życie do niczego, życie kiepskie, życie zmarnowane i ta wyższość nad tymi, którzy nie mają zainteresowań, nie mają pasji nie mają ochoty żyć . Wymuszenie, że życie ma mieć sens, cel, wymiary i kto wie co jeszcze. … i ta bzdura na koniec , którą pani napisała, że …nie umiała by żyć… żyć nie trzeba umieć. Życiem się jest.
    Całe mnóstwo “mądrych głów “, mówi jak by było dobrze, by było pięknie by było wspaniale… a przecież wystarczy by życie było . Wszystko co jest dodatkiem jest nagrodą nieoczekiwaną, niezasłużoną….
    Nie umiem gotować, nie umiem prasować nie umiem szyć nie umiem czytać nie umiem pisać nie umiem sprzątać nie umie wbić gwoździa nie umiem wkręcić śruby… nie mam pasji…robię swoje.
    Tęsknie za Anią….może to jest pasja…

    1. Cześć 😉 Nie umiesz… To nic nie szkodzi, bo w pasjach i zainteresowaniach nie chodzi o to by coś umieć, tylko by to kochać. Ja też nie potrafię podróżować i pisać, ja to lubię… A jednak możliwe że masz pasję (jak sama się zastanawiasz) o pięknym, kobiecym imieniu… Pozdrawiam. Jo-anna
      “Co to jest pasja? To nie jest wcale coś w czym jesteśmy dobrzy, ale coś co kochamy”. Pasja to duże słowo, czasami za duże…

          1. Dziadek nie miał konia albo miał tylko ja już tego nie pamiętam. Miał konia pan, który przychodził po denaturat do kaczusi i on mnie sadzał na swojego konia i pozwalał jechać. Później pamiętając jakie to było wspaniałe , jazda na tak ogromnym zwierzęciu, zaczęłam bywać w stadninie biorąc lekcje jazdy itp…wszystko na baczność, pod kreskę, dokładnie, do bólu i to by było na tyle.Jechać konno lubię ale zachowywać zasady jakieś tej jazdy to już nie dla mnie. Co mój dziadek powiadał…nie pamiętam. Pamiętam że gdy jechaliśmy na jego pogrzeb,w kiosku ukradłam los i wygrałam dość na wieniec i coś jeszcze…a potem pamiętam zapach i smak jajecznicy u babci. Więcej nie miała a i jajka przynosiła sąsiadka widząc ,że gość przyjechał. Z tego wszystkiego pewnie by można jakąś pasję wykrzesać ale nie udało mi się. Może znów zacznę biegać boso. Byłam niezła. 5-7-8km….i potem to moczenie nóg i mycie…może to dla tego rytuału to bieganie…Poniżej pani Ania… ech…to imię mnie nie opuści aż do śmierci, tak myślę…

          2. Witam. O bieganiu coś napiszę zwłaszcza, że… nie biegam. Chodzę na boso, gdy los pozwala. Miłego dnia.

  4. Mam kilka pasji, a mój mąż żadnej, więc doskonale wiem o czym mówisz.
    Kiedyś myślałam, że w związkach partnerskich wspólne pasje są bardzo ważne i dążyłam do tego, by się “zarazić” pasją aktualnego faceta. I teraz wiem, że to był błąd, bo jednocześnie rezygnowałam ze swoich… Kiedyś nazywałam to poświęceniem, dziś głupotą.

    Z mężem wiele rzeczy robimy razem, ale mamy swoje zajęcia, przy których się rozdzielamy. Np. ja jadę do stajni, a on na ryby. U nas to norma. Przecież “zarażanie” się na siłę byłoby niezdrowe.

    Podróże należą do moich pasji od bardzo dawna już. Nawet kiedyś nie wiedziałam, że to pasja.
    Książki też, czytam tonami. 😉 I piszę dużo. Kategoryzuję to zawsze w jedno.

    1. Witaj. Poruszyłaś ciekawą sprawę, wspaniale jeśli partnerzy mają wspólną pasję, zainteresowania lub po prostu wspólnie coś lubią. Ale, też jest dobrze gdy ich pasje się różnią. Kiedyś bardzo chciałam biegać tak jak mój Towarzysz, źle do tego podchodziłam i na siłę, nie wiem po co… Po to by się przypodobać? hmmm… I efekt jest taki, że nie biegam, A on nadal biega i to namiętnie 😉 Myślę, że kiedyś powstanie o tym wpis. Też kiedyś jeździłam konno, dawne, dobre czasy zwłaszcza w podwarszawskiej wsi. Dobrej nocki

      1. Od dziecka wędkuję, więc mój mąż musi się liczyć z tym, że nie zawsze na rybach będzie sam. 😛
        Na szczęście dzielimy pasję ciekawości i odkrywania świata. On twierdzi, że to nie pasja, że to jest normalne. No… nie jest bo nie każdy lubi jeździć i zwiedzać.
        Mąż jakiś czas próbował zarazić się ode mnie jeździectwem. Wziął kilka lekcji, ale raz czy dwa razy w roku, aby się nauczyć od zera, to zdecydowanie za mało i zrezygnował. Wcześniej próbował też fitnessu, bo ja trenuję od ponad dziesięciu lat i boi się, że będę miała większy biceps. ;D ;D Ale nie odnalazł się w tym. Nic na siłę, tak jak mówisz. Albo coś czujesz, albo nie, nie da się inaczej. To znaczy do wszystkiego niby można się przymusić ale moim zdaniem to bez sensu.

  5. Oj tak – bez pasji nie byłoby mnie.
    Mam wiele pasji:
    podróże – poznawanie nowego
    rodzina – zawsze na 1 miejscu
    koty – kocham nad życie swoje zwierzaki, są moją rodziną
    listy – te tradycyjne, na ładnym papierze, zdobione własnoręcznie
    rękodzieło – mam kilka ulubionych technik, rzeczy do których wracam co jakiś czas. Lubie się uczyć, lubię próbować, zdobywać doświadczenie.
    pisanie – piszę od zawsze – odkąd się nauczyłam. Najpierw opowiadania, potem pamiętnik, teraz blog.
    kawa – parzenie, test ziaren, metod
    Co i rusz odkrywam swoje nowe pasje, nowe hobby, nowe zajęcia. Poznaję siebie z każdym dniem coraz lepiej

    1. Witaj w klubie ja też uwielbiam listy, kartki, pocztówki. Sprawia mi dużo przyjemności wybieranie pięknych kartek, wypisywanie na nich życzeń dla bliskich i dalszych. I wysyłka pocztą. Cieszy mnie to po prostu… Kawę lubię pół na pół z mlekiem, podziwiam że się tym tematem tak interesujesz, ja się na tym nie znam, ja lubię… 😉 Dobranoc

  6. Przepiękne te Twoje pasje i bardzo podobne do moich – właściwie to identyczne. I tylko dzieli nas jedno pokolenie, ale to Ci chyba nie przeszkadza???
    Najwspanialszych realizacji tych Twoich pasji Ci życzę !!!

    1. Dzień dobry. Mi Stokrotko nie przeszkadza, warto czytać starszych (zwłaszcza jak dobrze prawią) bo mają więcej doświadczenia, przyjemność po mojej stronie 🙂 Pozdrawiam

  7. Widzę, że sporo mamy wspólnych pasji. Na czele z podróżami i książkami. To chyba to, co kocham najbardziej. Oprócz rodziny oczywiście 😉, ale ta chyba nie jest pasją, raczej powołaniem, które też trzeba wypełniać z pasją w sercu, więc w sumie na jedno wychodzi ☺️ Oprócz tego dorzuciłabym jeszcze robótki ręczne, szycie i fotografowanie. To takie poboczne zainteresowania. I pewnie jeszcze coś by się znalazło 😛 Tak naprawdę wszystko można robić z pasją i miłością, a wtedy życie staje się piękniejsze ♥️

    1. Hej. Ładnie napisałaś: “trzeba wypełniać z pasją w sercu”. Robótki ręczne to jest to co chciałabym, ale nie daję rady 😉
      O zdjęciach nie pisałam, ale lubię, uważam że to artystyczna magia. Pozdrawiam.

  8. Pod trzema pierwszymi pasjami podpisuję się również. Z gotowaniem już może mniej, ale czemu nie. Do tego dołożę ludzi – to moja pasja, bardzo mnie ciekawią i intrygują i może samotność – ale czy te dwie się czasem nie wykluczają? No i fotografia. Pozdrawiam 🙂

    1. Witaj. hmmm… Samotność jest potrzebna, by mieć siły na ludzi, którzy intrygują 😉 Więc tylko z pozoru się wyklucza. Dopełnia się i współpracuje… Dobrej nocy.

    1. Hej. Myślę że każdy coś lubi, kocha mniej lub bardziej… Ty też masz piękną pasję o zapachu morza… chyba się nie mylę? 😉 pozdrawiam ciepło

  9. No właśnie – też zauważyłam, że dużo ludzi uważa, że nie ma pasji, żadnego specjalnego talentu. Nieważne, że pięknie pisze albo czyta mnóstwo książek – “przecież to nic takiego”.
    Masz rację, pasje niezwykle mocno mogą wiązać ludzi. Bardzo lubię, kiedy ktoś zaczyna ze mną rozmowę o moich pasjach, wtedy też czuję, że faktycznie chce się czegoś o mnie dowiedzieć i pewnie sam też ma o czym mi opowiedzieć – nie będzie to tylko small talk jak każda inna gadka szmatka o pogodzie 😉
    Można w ten sposób znaleźć bardzo dużo znajomych. Jak tak teraz pomyślę, to ja i moi bliscy przyjaciele mamy zupełnie różne od siebie zainteresowania, ale dzięki temu mamy też o czym rozmawiać!
    Świetny wpis! Miłego weekendu ❤️
    Mona Bednarska

    1. Cześć. Z bliskimi przyjaciółmi jest tak, że poznaje się ich po tym, że jest z nimi o czym porozmawiać, ale jest też o czym…pomilczeć. Milczenie i rozmowy są wtedy naturalne. Fajnie jak przyjaźń i miłość można nazwać pasją… Pozdrawiam 🙂

    1. Hej. Zdjęcia mogą dawać wiele przyjemności. I temu kto robi zdjęcie, temu kto pozuje i temu kto następnie ogląda fotki – i wszystko to może być pasją… pozdrawiam 🙂

  10. No właśnie Asiu, a przecież nie tylko pasje mogą człowieka uszczęśliwiać. Wystarczy czasem coś albo pare rzeczy, które zyskują miano miłych i z którymi dobrze się żyje. Pasja swoją popularnością dogania zdrowy styl życia za którym co niektórzy gonią, ale przecież bycie fit też może stać się obsesją i ciągłą pogonią za.. No właśnie za czym? Po co gonić za szczęściem nie wiadomo jakim, skoro można sobie stworzyć takie swoje, całkiem przyziemne. Świat zawyża poprzeczkę, ale całkiem niesłusznie się temu ludzie poddają.

    Są też rzeczy, które się pasją nigdy nie staną. Ona jest czymś całkowicie głębokim, co wyrywa nas o świcie z rana. Może tego ludziom brakuje. ,,Czegoś” w czytaniu książek na przykład, a nie tylko traktowania ich jako formy relaksu.

    Jestem przeuradowana Asiu, że w Twoim życiu jest ich tak wiele. Pasji. Wśród trudów ich znalezienia o których piszesz i które Ci też towarzyszyły, to naprawdę wiele. Jesteś szczęściarą, że możesz przebierać wśród nich! Doceniam Cię za to, że interpretujesz pasję po swojemu. Być może nie w taki sposób, w jaki jest ona powszechnie znana, ale przeistaczasz rzeczy na pozór może nią nie będące w coś dla Ciebie wspaniałego. Niech tak będzie i szerz to jak najdalej!

    Przesyłam miliony uścisków,
    Inka

  11. Witaj. Inka… Twój komentarz jest jak post… jest co czytać i dobrze się czyta. To dobrze. Temat pasji jest bogaty i jest co rozkładać na czynniki pierwsze. Temat pasji to barwy , dźwięki i obrazy – osobliwe. To co postarałam się napisać to jakiś wstęp i propozycja do zastanowienia się, dla mnie też. Dopiero można zacząć rozmowę, a już trzeba było ją kończyć 😉
    Jest ich w moim życiu wiele bo nazywam tak proste codzienne sprawy i chwile… Dziękuję i pozdrawiam 🙂

  12. Piękny post i smakowicie wygladające ciasto 😉
    Dla mnie pasją jest podróżowanie, odkrywanie nowych miejsc, fotografowanie, spędzanie czasu na łonie natury i relaksowanie się przy dobrej książce 🙂

    Wspaniałe zdjęcia.

    1. Hej. Dziękuję 😉 Trzeba już nowe ciasto upiec, marzy mi się z rabarbarem. Odkrywanie nowych miejsc – też mnie to pociąga i zawsze znajdzie się więcej niż się szukało. Pozdrawiam

  13. Witaj 🙂 jestem u Ciebie pierwszy raz i już mi się podoba a to dlatego że mamy wspólne pasje 😉 u mnie największą pasja są podróże. Od dziesięciu lat włóczę się to tu to tam jak tylko mam czas i finanse na to pozwalają. Ale wiem że jestem od tego uzależniona. Dziś juz torby czekają bo jutro juz ruszam w góry 🙂 druga pasja to książki, uwielbiam je tylko mam strasznie mało czasu na czytanie i to mnie denerwuje 🙂 potem jest jeszcze gotowanie a z tego to już uwielbiam jedzenie 🙂 bo jak już jeździmy to lubimy i pojeść 🙂
    Bardzo fajny tekst i będę zaglądać 🙂
    pozdrawiam Ania

    1. Hej. Dziękuję. Torby już czekają … wspaniale. Tylko upały w górach to nic dobrego. Życzę udanej umiarkowanej pogody 😉 Też lubię łączyć podróże z doznaniami kulinarnymi. pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *