Kaszuby- moja Szwajcaria Kaszubska, z wilkiem w tle.

Kaszuby- moja Szwajcaria Kaszubska, z wilkiem w tle.

Na Kaszuby chciałam jechać i pojechałam. Pierwszy raz zawitałam na ziemiach kaszubskich w czerwcu. Dziś wyglądam przez okno: wdycham, patrzę, słucham i czuję całą sobą, że mamy czerwiec, więc wpis będzie na czasie. Zbliżają się w podskokach wakacje, miesiące letnie, pachnące przygodą, więc może skuszę kogoś na wyjazd do polskiej Szwajcarii? Kto wie.

Mamy Mazury, Bieszczady, Podlasie, Morze i mamy też Kaszuby.

Odrębne, wyjątkowe i trochę tajemnicze.

O Kaszubach wiem jeszcze za mało. Zdecydowanie. Muszę się jeszcze sporo o nich nauczyć. Chętnie tam wrócę znowu, pooddychać kaszubskim powietrzem, a wieczorami zanurzyć się w jeziorach, które usadowiły się jedno na drugim. I wiecie co? Do twarzy im w takim ułożeniu…

Kaszuby mają w sobie jakąś tajemnicę, zwłaszcza ludzie tam mieszkający. Inna kultura, doświadczenia, historia, mowa i pisownia, to wszystko czyni z nich miejsce oryginalne, a może nawet trochę egzotyczne…? Hmm.

Wszystko niby podobne, a tak wiele inności, jest czego się uczyć, jest co zwiedzać, jest kogo słuchać i jest gdzie odpoczywać.

„Jedno jest pewne – a przez te lata przemierzyłem troszeczkę dróg po świecie – tereny stanowiące ojczyznę Kaszubów to fenomen, to jakaś przepiękna dziwność, ale mająca w sobie również pewną kruchość bardzo łatwą do zdeptania.”

Więc jedziemy z tymi Kaszubami.

Wybrałam wieś malowniczą, wiele tam takich. Niedaleko przytulnej Kościerzyny. Domek drewniany, na skraju lasu, trochę samotnie zakotwiczony u wrót majestatycznego lasu. Gdy otworzyłam drewniane drzwi i weszłam w objęcia drewnianych ścian i podłóg, moim oczom ukazał się anioł…drewniany, trzymający tabliczkę z napisem: Witamy.

Czyli jest już dobrze, a będzie jeszcze lepiej.

Gospodarze mili, uczynni, rozmowni. Pomyślałam- będzie kogo posłuchać. Tak jak na Podlasiu szukam starych ludzi którzy, gdy snują swoje opowieści, stają się nagle coraz młodsi i młodsi… Tu tak samo, doświadczeni życiem i Kaszubami mają co opowiadać, a my podróżnicy możemy dać się zaczarować. Miejsce to miejsce, które tworzą przede wszystkim ludzie. Ludzie i przyroda. Przyroda jest zawsze mądra, a jak trafi się na mądrych ludzi to grzech wypuszczać ich z rąk. Więc szukam takich w swoich wyprawach i słucham, i słucham…

Kaszuby mnie zauroczyły.

  1. Jeziora

Jest ich dużo, czyste i piękne. Pochowane za pagórkami, w lasach, na łąkach, mają wiele do zaoferowania – prostotę i naturalność, jeszcze czystą. Nasze jezioro, nad którym odpoczywaliśmy najczęściej, było położone bardzo blisko drewnianego domu. Trzeba było przejść przez wiejską, piaskową drogę, zejść zboczem przez kawałek lasu i – oczom ukazywał się sielski widok, niebieskie jezioro, na którym tańczyły nenufary, tańczyły i zapraszały. Woda chłodna i orzeźwiająca, ale nie zimna, idealna, by ochłodzić ciało, które zostało nadwyrężone przez gorące promienie słoneczne. Relaks. I widok i kąpiel.

I ta cisza…

……………………………..cisza…

Jeziora to dobre miejsca na wyciszenie, relaks i naładowanie akumulatorów. Jeziora to dobre miejsce na medytacje, na bycie ze sobą na wsłuchanie się w siebie. Wyciszenie. Ja tak mam. A gdy jeszcze znajdę drewniany, stary pomost to jestem w 7 niebie. Pomost zapewnia dobry widok, wspaniałe miejsce do leżakowania, ale też do zabawy. Skoki z pomostu prosto w objęcia krystalicznie czystej wody – niezapomniane. Podobne wspomnienia mam z Mazur, które też darzę sentymentem i tak sobie myślę, że mogłabym tam zamieszkać.

  1. Lasy

Jest ich sporo. Wiele z nich przypomina obrazy z książek, bajek i legend. Taki był las, który – otulał drewniany dom, w którym mieszkaliśmy. Wchodził w ten dom i zagarniał go swoimi gałęziami. Wyglądało to tak, jakby miał zamiar za chwilę go połknąć. Gdy pierwszy raz zanurzyłam się w tym lesie, pomyślałam, że to znakomity dom dla wilków… Są lasy i lasy. Te na Kaszubach są piękne – czyste i duże. Oddychałam lasem, oddychałam jeziorami, których tam pod dostatkiem i które wyrastają jak grzyby po deszczu. Spacerując lasami spotykałam niebieskie, wielkie oczy… I cóż było czynić? Zrzucałam sukienkę i hops do wody. Tak to można odpocząć.

  1. Kościerzyna

Przytulne, małe miasteczko. Znakomicie przypadło mi do gustu. Małe kamieniczki, sklepiki, kawiarenki i rynek. Kawa w takim miejscu smakuje wakacjami i chwilą wytchnienia. Łyk za łykiem, nieśpiesznie, obserwując i delektując się chwilą. Z Kościerzyny przywiozłam kilka pamiątek. Obrus i filiżankę w typowy wzór kaszubski. Piękny. Stare, drewniane lustro kupione w jednej z kamienic ze starociami. Piękne i niedrogie. Podróże nauczyły mnie targowania 😉 Pamiętam też biały ser, który polecili nam miejscowi. Taki biały ser tylko w Kościerzynie. Niebo w gębie. Ser jak za dawnych lat. Niesamowity. Pamiętam też blok czekoladowy, też przypominający smakiem odległe już czasy i czerwone, słodkie truskawki. Detale i małe przyjemności, które zapisały się wyraźnie w mojej pamięci, gdy myślę o Kaszubach. W Kościerzynie zawitała też  Pani M. Gessler, naprawiając jedną z tamtejszych restauracji… Byłam, kosztowałam… Wracając z miasteczka do naszego leśnego domku, zatrzymywaliśmy się w wioskach po wiejskie jajka, miody, mleko i owoce. Robiliśmy z nich ciasto drożdżowe, które po upieczeniu stygło na drewnianej werandzie, przykryte bawełnianą ściereczką. A rosło jak na…drożdżach 😉 Tak było, tak było…

Kaszeba mo cwiardą mowa, ale mitcze serce.

 

  1. Skansen we Wdzydzach Kiszewskich

Najstarszy skansen w Polsce założony w 1906 roku.  Skansen we Wdzydzach – z miłości do folkloru Kaszub. To już mówi bardzo dużo i to już jest zachęta wystarczająca, by odwiedzić te niezwykle historyczne miejsce. Jest pięknie, miejsce warte naszego czasu, pieniędzy, zadumy, spaceru, ale przede wszystkim podróży do przeszłości, jeśli nie tu to gdzie? Na terenie skansenu znajduje się bardzo dużo zabytkowych, tematycznych miejsc, budynków. Na mnie największe wrażenie zrobił kościół z XVII w. i szkoła. Proste, urocze i kaszubskie. Są tam dworki, kuźnia, wiatrak, kompletne zagrody chłopskie, karczma, tartak itp. Jest co zwiedzać. Można naprawdę poczuć się jak za bardzo dawnych lat. Panuje tam przyjazna, dobra energia, taka, że nie chce się opuszczać skansenu. Są skanseny i skanseny. Ten jest jednym z wyjątkowych. Można spędzić tam cały dzień i będzie co robić. Zachęcam i polecam. Podobne wrażenie zrobił na mnie skansen w okolicach Lublina. Skansen jest Muzeum – Kaszubskim Parkiem Etnograficznym. Chciałabym tam jeszcze wrócić.

 „Z polskością Kaszubów różnie bywało. Ważne, żeby zawsze mieli swobodę w artykułowaniu swojej tożsamości. Nie wiemy jak będzie wyglądała Europa za 100 lat. Ważne żeby w tej Europie była przestań dla Kaszubów, niczym nie krępowana… Podobnie jak dla Polaków i wszystkich innych grup etnicznych.”

  1. Wilki

Z wilkami wiadomo jak jest, wiadomo, że są, ale nieliczni mogli je widzieć i usłyszeć na wolności. Ja miałam szczęście. Miałam szczęście dwa razy, zobaczyć i usłyszeć te niezwykłe zwierzęta owiane legendami. Pierwszy raz – na Mazurach. Był dzień ciepły i słoneczny. Las tak piękny i czysty jak ten na Kaszubach. Wilka nie da się pomylić z innym zwierzęciem. Gdy masz wątpliwość czy to wilk, to zapewne wilkiem nie jest. Gdy staniesz oko w oko z wilkiem to:

– Świat się zatrzymuje

– Jego oczy cię hipnotyzują, są niepowtarzalnego koloru, piękne i dzikie!

– Wiesz, że jesteś świadkiem czegoś niezwykłego

– Wiesz, że to wilk na 100%.

Około 5 metrów.

Tyle dzieliło mnie od wilka. Tak, trzeba to powiedzieć, wilk był młody i zapewne coś było z nim nie tak, może chory, odrzucony… Jednak to wszystko nie przeszkodziło w tym by mnie oczarował, sparaliżował, przestraszył i rozkochał w sobie… Wszystko. Jeśli chory, spokojny, młody wilk może być tak majestatyczny i już potężny, to jak musi wyglądać wilk zdrowy, niespokojny i starszy? Strach pomyśleć.

Oczy. Nigdy nie zapomnę. Piękno. Te kolory… Magia. Wilk to magia od ogona po czubek nosa. Takiego ogona, łap, pyska i oczu nie ma żaden pies. Żaden. Wilk jest wspaniały. Ta dzikość i powaga, jaka od niego biła, jest ze mną i dzisiaj. Wiem, że miałam szczęście, kosztem chyba jego nieszczęścia… Musiał być chory skoro udało mi się spotkać z nim oko w oko i to tak blisko. Gdy go zobaczyłam leżał. I już wtedy wiedziałam, że to wilk. Gdy wstał powoli i z wysiłkiem pokazał mi się w całej okazałości… Staliśmy naprzeciw siebie. W niedużej odległości. Pierwsze co pomyślałam: czy nie ma ich gdzieś więcej… Byłam przestraszona, ale podniecenie, zaskoczenie i magia były większe. Wiedziałam, że bezpiecznie nie jest, ale nawdychałam się obrazu, widoku i tej przygody na całe życie, myślę o tym często, te oczy… Po chwili zaczął pomału się oddalać… I ja zaczęłam się oddalać. Zniknął w kniejach tak jak się nagle pojawił, tak nagle zniknął. Jednak dał mi wystarczająco dużo czasu bym mogła nasycić swoje zmysły jego obecnością. Czasami rzeczy niemożliwe dzieją się. Są trudne do opisania, opowiedzenia, czasami do uwierzenia. Mam ten obraz w sercu i w pamięci. Na wyłączność. No prawie, bo dziś odsłoniłam i Wam trochę leśnej zasłony.

Drugi raz – na Kaszubach.

Zobaczyć wilka to poezja, usłyszeć wilka to muzyka, potężna jak muzyka klasyczna. Dom drewniany jak już wiecie stał w lesie, w lesie jak z bajki o Czerwonym Kapturku. Dużym, rozłożystym, czystym i dzikim. Noce tamtego czerwca były ciepłe, ciche i czarne. Okna na noc były otwarte na oścież. Las zaglądał do mnie przez okno tak jak i ciekawsi księżyc, który nie mógł zmrużyć oka. Nie spałam ja, księżyc i… wilki. Było około 2 w nocy, gdy zabrzmiała dzika muzyka. Blisko. Gdy usłyszysz wilka wiesz, że to wilk. Jeśli nie jesteś pewien czy to wilk, nie jest to wilk. Śpiewu, muzyki – wycia wilka nie da się z niczym pomylić, porównać i zapomnieć. Przechodzą ciarki, ciało zastyga w bezruchu, a ty wiesz, że doświadczasz właśnie czegoś niezwykłego. Doniosły, wyraźny, potężny głos wilka. Kilka razy. Kilka razy zaśpiewał dla mnie zanim ucichł i oddalił się w głębiny czarnego lasu. Nie umiem opisać tego tak jak bym chciała, to trudne… Przerażenie i ekstaza w jednym. Nie mogłam zasnąć z emocji jakie dostarczyła mi przyroda, ze zmęczenia usnęłam dopiero jak zaczęło świtać. Rankiem mój tata zapytał nas, czy w nocy ktoś coś słyszał? Zapytałam: co takiego…? Tata odpowiedział – wilki. Słyszeliśmy we dwoje. I nie mamy żadnych wątpliwości. Były blisko. Mój tata przeżył tę przygodę podobnie do mnie, z wypiekami na twarzy, ekscytacją i wdzięcznością, że mógł tego doświadczyć.

Jestem wdzięczna losowi.

Nie gadój, jaż uzdrzisz.

Jest czerwiec, wspomnienia z Kaszub wracają do mnie. W podróżach fajne jest to, że jedziemy w te same miejsca, a każdy z nas przywozi coś innego – inne obrazy, wspomnienia, pamiątki… Chętnie bym się wyrwała znowu w tamte rejony. Jest co tam robić. Przede wszystkim odpoczywać. W górach odpoczywam najlepiej, jest to inny wypoczynek – aktywny. Wypoczynek na Kaszubach jest specyficzny- sielski, leniwy i spokojny. Nic tylko zabrać książki, ducha przygody i ruszać na kaszubskie ziemie. Jest co robić- uczyć się pisowni, języka kaszubskiego, dlatego warto wybrać się na dłużej 😉

I warto mieć oczy i uszy szeroko otwarte, możliwe, że doświadczymy niemożliwego…

Mój dzisiejszy wpis dedykuję wszystkim dzikim wilkom, które ukochały wolność…

Jestem bardzo ciekawa czy znacie Kaszuby? Czy lubicie? Co w kilku słowach możecie o nich napisać? 🙂

 

19 komentarzy do “Kaszuby- moja Szwajcaria Kaszubska, z wilkiem w tle.

  1. Ależ cudna opowieść! Wysmakowana, z dreszczykiem i magią. Ja Kaszuby znam od strony poszukiwania działki pod domek – ile “śmy się” zjeździli to nasze 🙂 I rozmowy z Kaszubami (często prawie nic nie rozumiałam, szczególnie, gdy przyszło nam rozmawiać przez telefon ze starszymi osobami). Wspominam ten czas bardzo miło 🙂 Naprawdę wyjątkowa kraina i pięknie przez Ciebie opisana.

    1. Hej. I ja rozglądałam się na Kaszubach za działką – pół żartem, pół serio…bo jest tam wiele przytulnych, urokliwych miejsc. Tak, wyjątkowo sielska to kraina gdzie jeziora znalazły dom. Dziękuję Ci i życzę udanego dnia 🙂

  2. Oj, pięknie napisałaś o miejscach na Kaszubach, kto nie był, na pewno poczuje sie zachęcony:-)
    Byłam z wycieczka w Szymbarku i okolicach, polecam każdemu, ale taki wypad we dwoje to jest to, zapodam mężowi:-)

    1. Witaj. Uważam, że takie miejsca warto zwiedzać w małej grupie, najlepiej z ukochanym… 😉 A myślę i że samemu wspaniale tam można wypocząć i odciąć się od świata. Dziękuję i pozdrawiam.

  3. Nigdy nie byłam na Kaszubach, ale ze zdjęć wnioskuję, że jest pięknie, blisko natury i tradycji 🙂

    P.S.
    Mam w domu rodzinnym cały komplet tej zastawy! Uwielbiam, zwłaszcza latem 🙂

  4. Cześć. Jest zapewne sielsko i gdy ktoś potrzebuje odpoczynku fizycznego i psychicznego, regeneracji sił wszelakich to jest to dobra kraina 🙂 Odwiedziłam też na Kaszubach znaną fabrykę porcelany ‘Lubiana’ – i zakupiłam na pamiątkę małe co nieco 😉 piękna porcelana. pozdrawiam

  5. Kaszubów nie znam zbyt dobrze. Byłam w Białym Borze. Zwiedziłam Skansen, który pokazujesz. Zwiedziłam skansen w Klukach także. Wydmy Czołpińskie widziałam. I te śmiesznie zapisane słowa na znakach. Widziałam bardzo mało. Ale ciągnie mnie gdzieś indziej, dlatego w tym roku zbaczam z kaszubskiego szlaku.
    Pięknie napisany tekst, czuć w nim serce.

    1. Cześć. To w sumie widziałaś wcale nie mało. Mnie w tym roku też ciągnie w inne rejony ale o Kaszubach myślę i planuję jak się tam wybrać i kiedy…Dziękuję i pozdrawiam 🙂

  6. Mój tata urodził się na Kaszubach. Byłam tam kilka razy,
    raz nawet na kaszubskim weselu, ale były to krótkie wypady. Najwyższy czas poznać Kaszuby trochę lepiej! Czuję się zachęcona, żeby poleniuchować tam trochę 😉

    1. Hej. To więcej wiesz o Kaszubach niż ja, chciałabym bardziej poznać i zrozumieć rejony Kaszub i ludzi. Czuję, że warto… pozdrawiam 🙂

  7. Nie byłam nigdy na Kaszubach, ale tak to pięknie opisałaś, że chyba muszę je gdzieś w moich planach umieścić. Wilka też nigdy nie spotkałam na swej drodze, chyba że we śnie, ale podobno przesiedlono w nasze rejony kilka par.

    1. Witaj. Skoro nie byłaś to warto pomyśleć by umieścić Kaszuby na swojej mapie wypraw. Mój wpis to tylko mały wstęp do krainy kaszubskiej, mała przypominajka, zdecydowanie więcej można pisać o Szwajcarii kaszubskiej. Miłego dnia 🙂

  8. co ja poznałem z Kaszub?…
    hafty kaszubskie i kaszëbsczé nótë…
    Bory Tucholskie… do końca nie wiem, na ile to jest część Kaszub, a na ile pogranicze… tam kiedyś spotkałem takiego fajnego gościa, który mieszkał w środku lasu, kolekcjonował jajka ptasie i opuszczone gniazda… na wilkach też się znał…
    no, i sześć lat z rodowitą Kaszubką… po kaszubsku gadać mnie nie nauczyła, bo sama niewiele umiała, ale i tak było fajnie…
    aha… i jeszcze gra w “baśkę”… trochę się znam na różnych grach karcianych, ale “baśka” mnie przerasta…
    p.jzns :)…

    1. Hej. Ja najwięcej i najczęściej opowieści o wilkach słuchałam w górach w Beskidach. Od mieszkańców, starych bywalców gór… Natomiast tam nigdy nie słyszałam ani nie widziałam wilka , a tyle przeszłam szlaków i tyle spędziłam nocy w górskich lasach… 6 lat z Kaszubką to ty prawie Kaszub jesteś 😉 pozdrawiam

    1. Witam. Masz rację historia Kaszub jest trudna i ciekawa zarazem… To temat na inną, kolejną opowieść. Pozdrawiam i polecam kaszubskie klimaty 🙂

  9. Och, Asiu, Kaszuby mam tak blisko a uwierzysz, że jeszcze nie byłam w tym miejscu? Na szczęście mnie tam zabrałaś. I dziękuję Ci tak bardzo!
    Opowieść o wilkach chłonęłam z każdym kolejnym słowem, w całości odnosząc wrażenie, że czytam książkę, a to uczucie pojawiło się tak nagle i zupełnie niepostrzeżenie. Ich obecność w w moim życiu zatrzymała się na etapie Zmierzchu :D, tak więc liczę na to, że przeżyję to tak jak Ty. Opisałaś to tak magicznie, że chyba nie sposób sobie wyobrazić jak wygląda to u Ciebie w środku.

    Kończę i lecę czytać to, co jeszcze nienadrobione u Ciebie przez moją nieobecność.

    Ściskam mocno,
    Inka

    1. Hej. Jak to mawiają szewc bez butów chodzi… 😉 Kaszuby poczekają na Ciebie, gdy przyjdzie czas odwiedzisz te spokojne rejony, gdzie jeziora są jak urocze piegi. Powiadasz, że jak książkę? hmmm piękny komplement mi się trafił, dziękuję 🙂 pozdrawiam

  10. Taki jest mi bliski ten post, że nie wiem. Mam kaszubskie korzenie, w Kościerzynie mieszka albo pracuje duża część mojej rodziny. I przyznaję Ci rację, że są to naprawdę piękne okolice, które warto poznać!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *