Niebieska Grecja. 5 rzeczy, które mi ją przypominają i które lubię. Siga-siga.

Niebieska Grecja. 5 rzeczy, które mi ją przypominają i które lubię. Siga-siga.

Gdy myślę o Grecji, przed oczami pojawia się kolor niebieski. Niebieskie niebo i woda. I to już mogłoby wystarczyć, bym czuła przyjemność, która przelewa się przeze mnie, jak wody Morza Śródziemnego, niebieskie wody… Gdy podnoszę wzrok ku górze, niebieski  pochłania mnie i nie chce wypuścić, kołysze i nuci piosenkę koloru…niebieskiego.

I to już by mogło wystarczyć…

Jednak Grecja nie daje za wygraną i oddaje podróżnikom do dyspozycji jeszcze więcej widoków, smaków i zapachów, które mają już inne kolory, jednak równie porywające, jak odcienie lazuru.

Jest wiele miejsc w Grecji, które warto przechowywać w pamięci, które nie chcą wyjść z głowy – i dobrze, niech siedzą. Wyspy greckie, kuszą, na każdej znajdziemy coś innego, coś odrębnego, coś co zawsze będzie już przypominać nam tę konkretną wyspę. Łączy je jedno – wspomniany kolor, ciepłe powietrze i obrazy, które często zapierają dech w piersi. Wybierając wyspę nie ryzykujemy, nie musimy się martwić, że może inna była lepsza od tej, którą teraz obraliśmy za cel. Każda jest warta naszej uwagi, naszej obecności i naszych marzeń. W każdym miejscu można odnaleźć coś, co pięknymi kolorami zapisze się w naszej pamięci i sercu. Grecja to też ląd stały, np. rejony Aten i tu też znajdzie się piękne miejsca, urokliwe zakątki, tu też można dogonić marzenia.

Pamiętam moją dawną podróż do Grecji, pierwszą. Dojechałam tam autokarem. Żałuję, że w czasie jazdy nie doceniłam bardziej tej formy podróży. Dziś z perspektywy czasu, doświadczeń, wiem, że jazda autokarem ma więcej plusów niż myślałam. Nie doceniałam. Mało tego, w moich oczach autokar jawił się bardziej jako problem i przymus niż przygoda. Dziś zmieniam zdanie. Dziś, gdy jestem już mamą na pełny etat ze wszystkimi odcieniami, radościami, smuteczkami, z wymalowanym często zmęczeniem na twarzy, dużo bym dała, by wybrać się w podróż autokarem 😉 Teraz taka forma przemieszczania wydaje mi się większym odpoczynkiem niż męczarnią. Punkt widzenia zależy od siedzenia…

Jazda autokarem ma plusy i minusy (jak wszystko). Dziś na czas podróży zaopatrzyłabym się w książki, poduszeczkę, muzykę, może laptop, by obejrzeć dobry film. I to byłby dla mnie wypoczynek. Po prostu oglądać widoki za oknem, które co chwila się zmieniają. Warto dostrzegać plusy, warto ich szukać. Dziś dostrzegam plusy autokarowej przygody.

Wróćmy do Grecji, która ma w sobie to „coś”, co magnetyzuje i uzależnia.

  1. Woda i niebo

Koloru niebieskiego. Niebieski ma wiele odcieni i kilka nazw. Można to znaleźć w Grecji. Chyba największą przyjemność dostarczało mi morze. O temperaturze idealnej. Czyli dającej możliwość schłodzenia ciała, ucieczkę od gorącego powietrza i orzeźwienie. A na tyle ciepłej, że harce i swawole w wodzie mogły codziennie trwać parę godzin. Wybieraliśmy zatoczki na uboczu w otoczeniu skał, które potęgowały przyjemność pływania, nurkowania i skakania w objęcia lazuru. Byliśmy często tylko my, woda i niebo. Tak jest najlepiej. Woda u wybrzeży Grecji daje możliwość nurkowania, przejrzystość jest wystarczająca. Może świat podwodny nie jest tak imponujący jak w Australii czy Egipcie, ale jest dobrze. Nurkowanie w otoczeniu skał – niezapomniane. Morze… A po kąpieli w błękitnych wodach czas na odpoczynek pod krzewami z liści laurowych

  1. Frappe

W południe był zawsze czas na zimną kawę, zwaną Frappe, która doskonale gasi pragnienie. Nigdzie tak nie smakuje i nigdzie tak nie pasuje, jak w małym, nadmorskim, greckim barze. Siedzisz, wpatrujesz się w niebieskie niebo, zamaczasz usta w chłodnym napoju, a morze wdziera się na ląd, zaczepiając twoje bose stopy. Bajka. Jeśli przypominam sobie smak kawy na zimno, to zawsze towarzyszy temu obraz morza i nieba. Bary usadowiły się tuż przy morzu i to jest strzał w dziesiątkę, to dostarcza rajskich przeżyć.

Kawa Frappe została wymyślona przypadkiem. Pracownik Nestle nie mając dostępu do gorącej wody, zalał kawę zimną wodą i przelewając ze szklanki do szklani wyczarował piankę. Dużo dobrych rzeczy przychodzi przez przypadek…

Składniki:

  • 2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
  • 2 łyżeczki cukru (opcjonalnie)
  • 100 ml wody
  • 100 ml zimnego mleka
  • Lód

Wykonanie:

Do słoika wsypujemy kawę, wlewamy odrobinę wody, dodać cukier. Potrząsamy tak by uzyskać pianę. Do szklanki wsypać lód, wlać mleko i uzupełnić kawą ze słoika. Można zaszaleć i dodać bitą śmietanę lub gałkę lodów waniliowych.

  1. Sałatka grecka

Uwielbiam. W Grecji smakuje tak, jak smakować powinna, czyli słońcem. W Grecji wybieramy zapyziałe wioski rybackie, w których czas się zatrzymał. Robimy tak nie tylko w Grecji. Samochód z owocami i warzywami przejeżdża przez mieścinę raz dziennie, o określonej porze. Wyruszałam na spotkanie z wyjątkowym smakiem warzyw i owoców. Kupowałam pomidory o smaku malin, cebulę, ogórki, paprykę, często wielkie piłki zwane arbuzami. Zakupy wystarczające. A w pobliskim małym sklepiku, który częściej spał niż pracował, najprawdziwszy ser feta. Sprzedawca odcinał kawałek z wielkiego bloku. Były też oliwki koloru jasny-bordowy, duże i pulchne. A miejscowe babinki, sprzedawały oliwę z oliwek, która jest wyjątkowa, jest płynnym złotem. Dla Greków oliwa i produkty z niej pochodzące to jeden z najważniejszych składników diety. Drzewo oliwne uważają za święte. Więc codziennie jadłam święte jadło. A w Polsce jakbym się nie starała, sałatka grecka nawet w połowie nie smakuje tak jak ta w niebieskiej Grecji…

  1. Meteory

Klasztory zawieszone w chmurach. Robią wrażenie. Tak ich widok, jak i historia. Wysokość skał, na których utkwiły prawosławne klasztory sięga do 540 m.n.p.m. Jedna z najbardziej malowniczych formacji skalnych na świecie. Początkowo możliwość dotarcia do mnichów była możliwa tylko za pomocą lin, które wciągały wszystko i wszystkich, którzy musieli dostać się na górę. Dziś dla wygody turystów wybudowane zostały schody. Ale i wejście po schodach jest męczące, zwłaszcza gdy z nieba leje się żar. W sumie zostały wybudowane 24 klasztory, każdy na innej skale. Dziś działa tylko 6. Nawet James Bond docenił urok meteorów… Akcja „Tylko dla twoich oczów” toczy się właśnie tam. Na miłośników widoków i sztuki czekają w Meteorach prawdziwe skarby. Wielu mówi, że tarasy klasztorne dostarczają wrażenia zawieszenia między ziemią a niebem. Mnisi twierdzą, że obecność Boga jest tam namacalna. Warto pozwolić sobie na to by tak się poczuć…

  1. Siga-siga

Wolniej- wolniej. Filozofię  życia Greków można zamknąć w tych dwóch słowach, które często pojawiają się w rozmowach. Styl hygge, slow life po grecku. Świat się śpieszy, Grecy niekoniecznie. To nie są słowa wymyślone niedawno, takim stylem grecy żyją od setek lat. Własne tempo. To co poza Grecją mogłoby nas zirytować, w Grecji traci na silne, staje się błahostką. Co ma być to będzie, po co się śpieszyć? Siga-siga obecne jest w każdej dziedzinie życia. Trudno w to uwierzyć? W Grecji potwierdzenie można znaleźć w wielu miejscach, nawet pod liśćmi laurowymi, które dawały mi upragniony cień. Czułam to i pamiętam. Jest coś jeszcze w Grecji – Meraki. Polega na angażowaniu się całym sercem z miłością i pasją. Wkładanie w coś całej duszy. Pasja odgrywa dużą rolę. Powinno się odszukać swoje meraki. Jeśli dzień jest pochmurny, nic się nie udaje to i tak wiesz, że jest na co czekać, masz swoje pasje, hobby – meraki. Meraki może dotyczyć wszystkiego.

Bogini Atena pomaga tym, którzy sami sobie radzą…

Zbliża się czas urlopów, Grecja to dobry kierunek. Białe domki, oliwki, liście laurowe, niebieskie niebo i morze otulone promieniami słońca, ten obraz może tylko pomóc wymówić szeptem słowa – siga-siga, a wiatr porwie te słowa i rozsypie nad falami morza.

I love Grecja

Często  w domu przygotowuję sobie pyszny, najprostszy deser, który też przypomina mi Grecję. Zawiera 3 składniki, ale niech Was to nie zwiedzie, smak jest dużo bogatszy. Nie wiem jak to robi ten deser, że minimalizm, z którego jest zbudowany, smakuje tak wspaniale, tak rozkosznie, tak wakacyjnie.

Składniki:

  • jogurt grecki
  • orzechy włoskie
  • miód (ewentualnie syrop z agawy)

Przygotowujemy myśląc o meraki i jemy siga-siga.

Poznałam w Grecji człowieka, który spędzał z nami sporo czasu. Jest niemową. Jednak ‘rozmowy’ z nim  były zawsze interesujące, pokazał mi smak, zapach i widoki Grecji bez słów. I może dlatego tak dobrze doświadczyłam tego piękna, w jakie ubrana jest Grecja.

Niebieskie pozdrowienia asia

Jestem ciekawa co Wy (jeśli byliście w Grecji) zapamiętaliście? I czy w ogóle macie w planach podróż do państwa, które leżakuje nad Morzem Śródziemnym?

14 komentarzy do “Niebieska Grecja. 5 rzeczy, które mi ją przypominają i które lubię. Siga-siga.

  1. Nie byłam, ale być może dotrę w przyszłym roku, tak sobie z mężem obiecujemy:-)
    Na razie chętnie obejrzałam twoje fotki.
    Grecja kojarzy mi sie także z bielą i żoną Andrzeja Sikorowskiego z Pod Budą.

    1. Hej. Trzymam kciuki A potem czekam na relację 🙂 w filmie Mamma Mia najbardziej podobały mi się widoki i miejsca, czyli – wyspy greckie, można się zakochać i jest w czym wybierać. pozdrawiam

    1. witaj. Też w wielu krajach nie byłam i czytam wtedy chętnie o miejscach które ktoś zwiedził – lubię 🙂 dziękuję i dobranoc

  2. to było dość dawano, ja byłem małolat, a tamta Grecja to zapewne nie ta, co obecna… ale coś tam pamiętam, rzucę kilka tagów w kolejności alfabetycznej:
    #arbuzy… oraz inne owoce… pochłaniałem je zaiste łapczywie…
    #auta… dokładnie zaś ruch uliczny w Thessalonice… nieustający ryk klaksonów… czegoś takiego wcześniej nie widziałem, nie doświadczyłem…
    #dziewczyna… ciemna blondynka, tak trochę nietypowo, jak na autochtonkę… straszne dzieciaki jeszcze wtedy byliśmy, ale wakacyjnym romansikiem można to by było nazwać…
    #język… do tej pory bawi mnie zapamiętany napis na pick upach: “metafore kreaton”, który po polsku oznacza “przewóz mięsa”…
    #krajobraz… coś fantastycznego, szczególnie miasto Kavala, góry oblepione domami spływające do zatoczki morskiej z przystanią rybacką…
    #morze… czyściutka woda, nie taka breja, jak w Bałtyku… po dnie suną małe raki pustelniki z przenośnymi domkami w postaci muszli… no, i rzecz jasna ryby, przepyszne, prosto z tego morza właśnie…
    #stacje… powinno być pod #auta, bo chodzi o stacje benzynowe… rzecz w tym, że kompletnie nie potrafiłem wtedy pojąć, po co ich tyle jest… w każdej mijanej miejscowości co najmniej pięć po jednej stronie jezdni, każda innej firmy, a do tego wszędzie ta sama cena…
    p.jzns :)…

    1. hej. I to jest fajne każdy pamięta podobnie A jednak inaczej…Każdy w pamięci ma inne #tagi 😉 Ryby były, to fakt… wiele jeszcze można wymieniać. Grecja kusi. miłego dnia

  3. Nieodłączną zaletą dorosłości jest właśnie to, że pochłaniamy te wszystkie widoki, kolory, te uliczki i zapachy. Mówię to dlatego że będąc młodą nastolatką jeździłam na zagraniczne obozy, z których tak naprawdę nie pamiętam nic. Niesamowite, że Ty wyniosłaś z tej podróży jeszcze więcej. A poza tym, że doceniasz tą z pozoru okropną jazdę autokarem! Wybacz, jeśli czegoś nie zrozumiałam – byłaś w Grecji raz?
    Pozdrawiam ciepło!

    1. Witam. Jako nastolatka nigdy nie byłam za granicą. Moje świadome podróże zaczęły się później, gdy byłam dorosłą kobietą – zawsze są świadome i najczęściej na własną rękę – może dlatego dużo pamiętam bo chcę pamiętać i nie ważne czy są to Bieszczady, Nowe Warpno czy koniec Świata na Pustyniach, nie jest ważne czy w danym miejscu jestem raz ale kilka miesięcy, czy jestem gdzieś już kolejny raz ale tylko kilka dni… Napisałam czemu teraz doceniam bardziej jazdę autokarem niż kiedyś, rozwinę myśl- bo z doświadczenia podróżniczego wiem że są bardziej niewygodne i wymagające naszej czujności środki transportu np motocykl. Pozdrawiam 🙂

    1. hej. To jest kolejny cel i pomysł 😉 Sama teraz sobie smaka narobiłam na sałatkę… A produktów brak, godzina nie ta i Grecja daleko… pozdrawiam

  4. Witaj w maju, miesiącu, który chyba najbardziej lubię. Wiosna jest w pełni, a dookoła dominuje świeża zieleń, zapach skoszonej pierwszy raz trawy i radosna żółć wychylających się z niej mleczy
    Twoja opowieść przywiała wspomnienia. Zatęskniłam za moją Grecją, niebieskim niebem, kwiatami, zapachem mięty, uroczymi uliczkami, słodkimi deserami….
    Pozdrawiam wszystkimi kolorami i zapachami maja

    1. hej. Maj to mój miesiąc… maj pachnie magiczną naturą i otwiera drzwi do sielsko ciepłych miesięcy usłanych kwiatami ,ziołami , ciepłym słońcem i motylami, które mają skrzydła z koronkowych firanek. pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *