Muffinki, które ratują sytuację kobiet karmiących, wszystkich mam i wszystkich miłośników słodkości

Muffinki, które ratują sytuację kobiet karmiących, wszystkich mam i wszystkich miłośników słodkości

Muffinki, które uratowały mnie, wtedy gdy najbardziej potrzebowałam słodkości, a jeść słodyczy nie mogłam, bo prawie wszystko zawiera białko mleka krowiego, którego nie mogłam dostarczać swojemu organizmowi podczas karmienia piersią.

Pamiętam doskonale jaka byłam smutna i wydawało mi się to wielce niesprawiedliwe, gdy chodziłam po sklepie z koszykiem, czytając etykiety a prawie na każdej: „zawiera mleko, lub może zawierać mleko”. Potrzebowałam energii i pocieszenia w postaci słodyczy. Otaczały mnie tony słodkości, które miały napisane w składzie jak byk zdanie, którego nie cierpiałam…

Wtedy postanowiłam coś z tym zrobić i wziąć sprawy w swoje ręce!

Dzisiejszy post dedykuję przede wszystkim mamą karmiącym, które potrzebują alternatywy, ale… też wszystkim tym, którzy lubią zdrowe wypieki, bo jak się okazało te muffinki zawładnęły moją kuchnią, moim podniebieniem, a już dawno przestałam karmić piersią. Ba! Te muffinki podbiły podniebienia wielu ludzi! Dostałam sygnały, że czekacie na taki przepis, mówicie i macie!

Co czyni te muffinki wyjątkowymi w mojej ocenie?

Wiadomo, sentyment i wdzięczności moją, po drugie to, że można je wspaniale modyfikować, urozmaicać i zmieniać smak według potrzeb i upodobania oraz to, że robi się je bardzo szybko!

Bazę podstawową znalazłam gdzieś w internecie, ale końcowy efekt składu zmodyfikowałam i ulepszyłam. Wygląd końcowy muffinek i ich kolor zależy od tego jakie składniki dodamy.

Dziś przedstawiam Wam takie oto muffinki, które ratują życie 😉

  • 2 szklanki mąki (ja daję orkiszową)
  • ½ szklanki cukru lub więcej (ja mieszam cukry np. brązowy, kokosowy, ksylitol)
  • Szczypta soli himalajskiej
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • ½ łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 szklanka mleka (ja daję kokosowe)
  • ½ szklanki oleju lub roztopionego masła (ja daję klarowane)
  • 1 jajko (ale niekoniecznie)
  • 1 łyżka octu
  • cynamon
  • Ekstrakt waniliowy (opcjonalnie)
  • Wiórki kokosowe (opcjonalnie)
  • Rodzynki, suszona wiśnia itp (opcjonalnie)

Możecie dodać do nich wszystkiego: suszone owoce, figi, orzechy, powidła, owoce przeróżne! W zależności na jaki smak macie w danej chwili ochotę. Jeśli marzycie o smaku czekoladowym możecie do przepisu dodać 2 łyżki kakao (ja w czasie karmienia piersią dodawałam kawę inkę), gdy polejecie je po wystudzeniu polewą czekoladową smak będzie obłędny.

Wszystkie suche składniki mieszamy razem w misce dużą łyżką, dodajemy mokre składniki i mieszamy jeszcze raz. Przekładamy do papilotek i foremek, wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170/180 stopni C i pieczemy około 20-25 min.

Gotowe! Smacznego !

Robiłam te muffinki kilka razy w tygodniu. Teraz też często sięgam po ten przepis, gdy najdzie mnie ochota na szybką słodycz lub gdy zapuka do drzwi niespodziewany gość. Zebrałam na temat tych muffinek wiele pozytywnych recenzji. Bardzo bym chciała, by przepis Wam wyszedł i trzymam kciuki. Ja robię już muffinki na oko, przepis mam i w sercu i w jednym palcu. Zachęcam do spróbowania drogie mamy i drodzy smakosze 😉

Jeśli będziecie mieli jakieś pytania lub coś niejasno opisałam pytajcie śmiało.

asia

16 komentarzy do “Muffinki, które ratują sytuację kobiet karmiących, wszystkich mam i wszystkich miłośników słodkości

  1. spróbować, to spróbowałbym chętnie… tylko z pieczeniem kłopot, bo upiec, to umiem kawał mięcha, ale nie ciasteczka. ile wyżebrzę, tyle zjem.

    1. mam propozycję – Ty mi sztukę mięsa A ja Tobie zestaw muffinek, Trzeba współpracować 🙂 pozdrawiam

        1. kolaboracja… w pierwszym odruchy nie wywołuje puchowych, miłych myśli, jednak pierwotnie słowo to określało każdą współpracę więc zaliczam 😉 miłego dnia

  2. nie toleruję laktozy, ale odrobina nie sprawia mi problemu… nie mam też problemu z glutenem… ale za to skreślam wszystko, co ma w sobie olej palmowy…
    to wszystko jednak nie zmienia faktu, że najlepsze są domowe sposoby: wiesz, co wrzucasz do środka na inpucie, wiesz, co potem zjadasz z outputu…
    p.jzns :)…

    1. Fakt olej palmowy jest bardzo be! A ja mam lekki problem z glutenem, mleko wcale nie jest takie zdrowe i wielu ludziom szkodzi. właśnie wcinam jogurt na bazie mleka kokosowego, ananasowy pycha i zero mleka w nim 😉 miłego wieczoru

    1. no weź, zachwalasz że bosko wyglądają i zaraz pójdę po muffinkę! A godzina już niekorzystna 😉

        1. no żeby nie powiedzieć że każda …minuta… 😉 ‘ uleganie kaprysom stanowi dowód wewnętrznej wolności’

  3. Jestem “bezglutenowa”, więc daję mieszankę mąk; kukurydziana, ryżowa, ziemniaczana i olej kokosowy, kawałki czekolady (gorzkiej ponad 75% kakao) do środka. I erytrytol, bo jest smaczniejszy niż ksylitol.
    Muffinki to dobra rzecz, fakt.
    Miłego;)

  4. hejka. nie znam takiego słodzika jak erytrytol, poczytam sobie i zobaczę co z niego za ziółko 😉 ma się rozumieć że czekolada powyżej 70% kakao wtedy jest szansa że naprawdę coś tego kakao zdrowego liźniemy 😉 pozdrawiam

  5. Skorzystam! :*
    P.S.
    U nas w Krakowie o. Szustak ponownie zawitał – rekolekcje od nd do śr 🙂 Mąż jeździ wieczorami, ja jestem z córeczką. Właśnie wrócił, więc pewnie mi opowie 🙂 Buziaki

  6. widzę że skorzystasz i z muffinek i z wiedzy oraz poczucia humoru o. Szustaka – szczęściara 😉 buziak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *