Ognisko, zawsze tam, gdzie jesteśmy w drodze. Pomysł na spędzenie wolnego czasu.

Ognisko, zawsze tam, gdzie jesteśmy w drodze. Pomysł na spędzenie wolnego czasu.

Doceniamy czas spędzany poza domem, w drodze, podróżując, zwiedzając, odkrywając, szwendając się to tu, to tam. Zawsze w plecaku jest mały zestaw, który pozwola rozpalić ognisko. Ogniska lubimy i traktujemy jako nierozłączny element naszych małych i dużych wojaży. Są takie dni, gdy wyruszamy przed siebie tylko po to, by rozpalić ognisko, bo tęsknimy za ciepłem, które daje i za całym klimatem, który rozpościera wokół siebie.

I pomyśleć, że ogień został wynaleziony prawdopodobnie przez przypadek, gdy człowiek uderzył kamieniem o kamień, wykonując pierwsze narzędzia. I wszystko się zmieniło…

Odnoszę wrażenie, że ogniska są dziś zapomniane i odstawione na dalszy plan w naszych codziennym życiu. W porównaniu z czasami naszego dzieciństwa, dziś ogniska są traktowane trochę jak było minęło. A szkoda, bo wspólne spędzanie czasu przy ognisku jest magiczne i jest to swego rodzaju rytuał. Samo przygotowanie ogniska to ciekawe zajęcie, cała ta otoczka, która temu towarzyszy jest wyjątkowa. Zbieranie drewna, chrustu, szukanie odpowiedniego miejsca, próba wzniecenia ognia, pierwsze iskry, a potem płomień zwycięstwa.

Gdy ruszamy na większą lub mniejszą wycieczkę, w plecaku jest często kiełbasa i kilka ziemniaków, zapałki lub krzesiwo. Wtedy nie martwimy się o ciepłe jedzenie, możemy zapuścić się w dalekie miejsca, czy to lasy, góry, a nawet odludne plaże. Ognisko to nie tylko możliwość zjedzenia czegoś, niejednokrotnie uratowało nas przed zimnem, osuszyło całkowicie przemoknięte buty i skarpety gdy brodziliśmy w śniegu kilka godzin. Tak, potrafimy rozpalić ogniska nawet zimą lub po deszczu, jest to kwestia doświadczenia, wiedzy praktycznej, nabytej na własnych błędach i próbach 😉 . Ognisko jest nieocenione, gdy nocujemy na dziko w namiocie, daje ciepło, światło, możliwość przygotowania jedzenia, ugotowania wody, daje poczucie bezpieczeństwa, ociepla myśli.

Ogniska towarzyszą nam wszędzie, gdzie pozwala na to miejsce i warunki, są z nami w naszej Polsce, jak i dalekich stronach świata np. w Saharze Zachodniej. Doceniamy ten prosty rytuał, który jest zarazem potrzebą i przyjemnością, gdy dom jest daleko, a chęć nagła.

Ognisko na swoim podwórku, blisko domu nie smakuje nam, nie ma tej iskry przygody, nie ma tego smaku i celu. Na ognisko trzeba się wybrać, przygotować i iść. To musi być jakaś droga, szlak, który doprowadza do punktu oddalonego od tego co znamy, naszych starych, codziennych kątów.

Dlaczego dzisiaj piszę o ognisku? Bo jesteśmy w dobrej porze roku, by czerpać przyjemność z ognia. Wbrew pozorom to nie latem ognisko daje największą przyjemność, tylko od jesieni do wczesnej wiosny. Im chłodniej na zewnątrz tym lepiej, im cieplej tym zabawa traci smak.

Spróbujcie pomału zapominanej przygody z ogniskiem, to nie muszą być ogniska gdzie płomienie sięgają kilku metrów w górę, te małe są kameralne i wystarczające. Co mogę Wam obiecać? Brudne ręce, dym w oczach i we włosach, trochę wysiłku przy przygotowaniu. Czy coś jeszcze?  Tak, doznania prehistoryczne 😉 , dobrze spędzony czas poza domem, bez komputerów, telewizorów i telefonów. Brzmi strasznie? A jak smakuje kiełbasa z ogniska i ziemniaki? Najlepiej na świecie!

Najbardziej swobodne ogniska były, gdy byliśmy we dwoje ja i tata Jagodzianki. Dzisiaj jest z nami dziecko, więc gdy wybieramy się we troje, wyprawa przybiera trochę inny wymiar, inna logistyka i zasady, wcześniej prawie wszystkie zasady były dozwolone 😉  Męska cześć naszej trzyosobowej grupy, co jakiś czas sama wyrywa się na rowerze w nieznane, przed siebie. Celebruje w ten sposób czas spędzony w samotności przy małym ognisku, nabiera charakterystycznego, dymnego zapachu, sił i wraca do nas jak młody bóg! 😉

Uwaga

Uważajcie gdzie rozpalacie ogień, uważajcie z ogniem, upewnijcie się, że ognisko jest dobrze ugaszone. Przyjemność przyjemnością, a uwaga by nie zrobić sobie krzywdy i innym -najważniejsza! Najlepiej rozpalać ogniska w wyznaczonych do tego miejscach, ale nie oszukujmy się, nie zawsze się da, wtedy trzeba zachować czujność 😉 Dlatego staramy się wybierać  miejsca blisko wody, jeziora, rzeki, strumyka itp., niestety nie zawsze jest taka możliwość.

Napiszcie kiedy Wy ostatni raz byliście na ognisku i czy lubicie smak pieczonych ziemniaków? 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *