Czas przed Bożym Narodzeniem. Co robimy? Aloha!

Czas przed Bożym Narodzeniem. Co robimy? Aloha!

Wszystko. co tradycyjne, z nutką indywidualizmu. A czemu witam Was hawajskim słowem Aloha? Czytajcie dalej!:) W każdym domu w okresie przedświątecznym wszystko jest podobne, choinka ubrana w balową suknię, barszcz bulgocze czerwienią, zapach świątecznych przypraw miesza się z zapachem eleganckich perfum, listonosz puka coraz częściej do drzwi, wręczając nam życzenia z dalekich stron. Dzieci czekają, aż Mruczek przemówi ludzkim głosem, a na klatkach schodowych, unosi się zapach gotowanej kapusty z grzybami, które jeszcze niedawno chowały się przed naszym wzrokiem w leśnym runie. Wszystko tak samo, a jednak inaczej. Mamy swoje przyzwyczajenia, swoje historie, upodobania, a każdy z nas jest inny, niepowtarzalny, więc każdy z nas do tradycyjnych świąt przemyca cząstkę siebie. Przemyca opowieści mamy, babci, prababci…

I chociaż barszcz czerwony u każdego jest czerwony, i u każdego choinka dźwiga na swoich gałązkach odważnie bombki, a sernik (prawie) zawsze opada w każdej kuchni, to nie ma takiego samego barszczu, takich samych ozdób, takiego samego domu, takich samych marzeń i świątecznych snów…

Więc tradycyjnie róbcie swoje, tradycyjnie po swojemu!

Uwielbiam kartki pocztowe. To jest przyjemność, tradycja, niespodzianka. Chętnie obdarowuję bliskich kartkami, które z przyjemnością wybieram, dopasowuję do danej osoby i sytuacji. Dzisiaj kartki są tak piękne, różnorodne, wręcz bajkowe. W grudniu wypisywanie życzeń, adresowanie kopert, przyklejanie znaczków, cieszy mnie  jak dziecko i wprowadza w ciepły nastrój. I chociaż wysłanie kartek zajmuje więcej czasu, naszego poświęcenia, i nie ukrywajmy funduszy niż sms, mail, to uważam, że warto, ja robię to też dla siebie, to jest dla mnie jeden z najmilszych przed świątecznych „obowiązków”.

Prezenty. Co roku obiecuję sobie, że będę kupować prezenty dużo wcześniej, nawet już w październiku i nadali się, to nie udaje. Co prawda połowę mam już przygotowanych przed grudniem, ale druga połowa  spędza mi często sen z powiek i by tradycji stało się zadość jest wybierana tuż, tuż przed Wigilią, za rok się poprawię… Na zdjęciach kilka prezentów, które zapakuję w tym roku pod choinkę: Puchowe, ciepłe szale, swetry, które są miłe w dotyku jak druga skóra, bezpiecznie można się w nich zatopić, naturalne kosmetyki, kubki, filiżanki, z których chce się pić i pić, naturalne herbaty, których zapach jest równie hipnotyzujący jak smak, książki, esencja waniliowa, która podkręca domowe wypieki itp.

Ozdoby, którymi przystraja się dom, cieszą, zwłaszcza jak coś zrobimy sami. Ja zrobiłam dwa wianki Bożonarodzeniowe, do ideału daleko, ale pochwalić się można ;). Jestem zachwycona i oczarowana, jak piękne wianki robią ludzie, dużo przykładów jest w  Internecie, naprawdę inspirują, artystyczne dzieła. Przepięknie wyglądają na drzwiach wejściowych domów, zwłaszcza z żywych gałązek świerków, jodły czy sosny bez zbędnych ozdób, a wisienką na torcie jest np. szeroka kraciasta wstążka.

Podjadamy łakocie, brzuchy rosną na bogato, po świętach przyciśniemy pasa 😉 Pieczemy ciasteczka, muffinki o smaku świąt. I czekamy na makowce, pierniki i makówki (u nas w rodzinie są robione, bo  jedna osoba ma śląskie korzenie).

 Szybki i prosty przepis na makówki:

Chałka

Masa makowa

Mleko

Układamy warstwami, zalewamy mlekiem, odstawiamy do lodówki. Chałkę rwiemy na kawałki, na to masa i tak dalej, na koniec mleko. Można dodać dodatkowo, bakalie, posypać wiórkami kokosowymi itp.

W ciągu dnia jak pozwala czas i wieczorami czytamy książeczki, a dorośli sami sobie kupują prezenty w formie książek w okresie grudniowym i zaczytują się palce oblizując ( jak pozwala czas, który jest wtedy magiczny, ale ucieka szybko). Ja w tym roku sprezentowałam sobie sama na grudzień np. książkę Atlas szczęścia. Tematyka podróżnicza więc przyjemność dla mnie podwójna. Książka zabiera nas w podróż dookoła świata, poznajemy jak w  poszczególnych stronach świata radzą sobie ze smutkiem i co robią, by uśmiech na twarzach gościł jak najdłużej, hygge w świecie. Polecam. A dla najmłodszych uroczo, słodko, mądre książeczki z przesłaniem, moja ulubiona, przy której czytając córce wzruszyłam się : Dzielny Reniferek, a także Najpiękniejsza choineczka i życiowy cytat z książeczki, który moja Jagodzianka zna na pamięć:

„Żeby być pięknym nie trzeba wiele, kiedy dokoła są przyjaciele”!

 

 

A jaki kolor  ma barszcz u Was i czy chciało Wam się w tym roku szukać brązowych, mokrych od rosy, główek podgrzybków? A inne tradycje? 😉

 

2 komentarzy do “Czas przed Bożym Narodzeniem. Co robimy? Aloha!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *