Himalaje w poszukiwaniu joginów. Każdy ma swój Everest. Joga + wywiad.

Himalaje w poszukiwaniu joginów. Każdy ma swój Everest. Joga + wywiad.

Świat ma swoje Himalaje. Ziemia ma swoje Himalaje. Ja mam swoje Himalaje i zapewne Ty też je masz. Nawet mała Jagodzianka ma swoje duże Himalaje, do sufitu… Himalaje są intrygujące, potężne i kuszące. Kuszą, by je zdobywać. By się wspinać. Nawet jeśli atak szczytowy jest tak daleki, że wydaje się tylko snem… Każdy ma swój Everest.

Góry są pewne. Jest pewne, że wspinając się po ich zboczach, zmęczysz się. Góry mają swoje tajemnice, swoją ciszę i swój krzyk. Mają w sobie surowość i puchowość jednocześnie. Surowość – to one, a my – jesteśmy puchem, idącym górskim szlakiem lub idąc na dziko, wytyczając nowy szlak. A bywa jeszcze inaczej. To my jesteśmy bardziej surowi niż góry. I w góry idziemy, po puch…

Mam kilka podróżniczych marzeń i chęci. Jednym z takich marzeń jest Nepal. U stóp największych gór świata. Nepal, leżący pomiędzy Tybetem a Indiami. Tybet… moje marzenie z Nepalem łączy się też z Tybetem – najbardziej tajemniczy, najciekawszy i najtrudniej dostępny kraj w Azji. Większość atrakcji w Tybecie związana jest ze świątyniami i górami. Majestatyczne Himalaje.

Nie wiem, czy kiedykolwiek będzie mi dane tam pojechać. I dotknąć tajemnicy Tybetu. Nie wiem, czy los pozwoli, by zimny tybetański wiatr chłostał moją twarz. Nie wiem. Natomiast wiem, że pozwoliłabym mu na to, nastawiłabym drugi policzek…

 „Gdyby to nie był Everest…tobyśmy chyba nie weszli!”.

 

‘Himalaje w poszukiwaniu joginów’Nina Budziszewska

Póki nie wybieram się fizycznie w tamte rejony, z pomocą i na otarcie łezki przychodzi mi książka, która opowiada o podróży w indyjskie Himalaje, gdzie biją źródła jogi. To jest książka ciekawa i przemyślana. Książka warta zachodu. Bo podróż jest warta zachodu, a ta książka jest jak podróż. Jest o podróży w góry, o podróży do swojego wnętrza. I coś jeszcze. Jest o jodze. Gdyby była o samej jodze nie wiem, czy bym ją zechciała. Gdyby była to kolejna książka o Himalajach nie wiem czy bym ją zechciała.

To jest książka o Himalajach i o jodze. Książka o filozofii gór i filozofii życia.

Dlatego ją chciałam.

By zrozumieć jogę może trzeba się wybrać do jej źródeł. W góry. Te wysokie. Na dachy świata. Góry i joga tworzą ciekawą opowieść. Nie potrafiłam się oprzeć tej opowieści. Nie chciałam się opierać. Połączenie tych dwóch tajemnic, jest czymś w co wchodzę, po to, by zrozumieć. Choć trochę. Bo zrozumienie całkowite jest tak trudne, że możliwe, że niemożliwe. Poznając odpowiedzi na pytania dotyczące jogi, poznajemy Himalaje. Dla mnie to wspaniała wyprawa. I kolejne źródło wiedzy. Kolejny powiew tego, w co wierzę – w podróż.

Nie lubię czytać ‘Przedmowy’ w książkach. I omijam je i pomijam. Ewentualnie jak skończę czytać całą książkę to wracam do Przedmowy. W tej książce stało się inaczej. I to jedna z nielicznych książek, która złapała mnie na tym, że Przedmowę przeczytałam – tak jak się powinno- na początku. Bo Przedmowa tej książki zaczyna się takim cytatem:

„W każdej chwili, z każdej strony, ponagla nas wołanie, by kochać. Biegnę kontemplować wielkie zielone pole tego wołania. Pójdziesz ze mną?”

Czy pójdziesz?

Książka jest jak przewodnik i opowieść w jednym. Jest znakomitym pomysłem dla kogoś kto w Himalaje się wybiera, dla kogoś kto Himalajami się interesuje, kto kocha góry i dla tych wszystkich, którzy chcą się dowiedzieć czegoś o jodze, ale jodze u jej źródeł. Szukać trzeba u źródła, tam jest szansa na – prawdę. Książka opowiada o jodze jako o filozofii i sztuce życia. Łączy to wszystko w prostą, ale też egzotyczną podróż.

Dla mnie joga jest prosta. Dla mnie joga jest skomplikowana.

Dla mnie joga jest sprzecznością. Dlatego jestem jej ciekawa.

Jestem ciekawa tego, co proste, bo to, co proste ma często najwięcej do zaproponowania. Może zaskoczyć. Będziesz myślał, że już ją masz. A to dopiero początek. Koniec znaczy początek. W moich oczach tak wygląda joga- proces, który ma wiele barw, kształtów, znaczeń i interpretacji.

Joga jest jak jedna sukienka.

Joga jest jak nieskończona ilość sukienek.

A ja lubię sukienki. Bo są kobiece. Bo ja jestem kobietą. Joga jest jak kobieta… 😉

Do końca jej nie odkryjesz, nie rozbierzesz, nie zdejmiesz z niej ostatniego materiału. A nawet jeśli będziesz myślał, że to już wszystko. To pokaże ci kolejny zestaw (asanów) sukienek.

Nie znam się na jodze. Mało o niej jeszcze wiem. Dlatego szukam informacji. Zgłębiam wiedzę i szukam. Lubię ciekawe tematy, ciekawy styl życia i w jodze można to dostrzec. Mam za sobą kilka lekcji jogi. To jest za mało. Nie wiem czy to jest dla mnie. Mimo że mówią, że joga jest dla każdego. Nawet jeśli dziś, teraz joga nie wkroczy w moje życie z wielkim bum, to nie mogę zaprzeczyć, że to zaskakująca i poruszająca filozofia, a nawet sposób na życie.

Książka Himalaje w poszukiwaniu joginów jest obecnie pozaznaczana przeze mnie wieloma karteczkami, które mają mi przypominać o ciekawych informacjach, zdaniach i słowach, które w niej wyczytałam, które mnie odnalazły: 

„By zobaczyć kim jesteś, najpierw musisz przestać być sobą”.

 Hmm…

„Czym jest to ‘ja’ które wymaga negacji?”

Ostatnio Tata Jagodzianki (TJ) coś ode mnie chciał. Nie jest takie ważne co to było. Możliwe, że chciał bym przygotowała kawę, bo jak twierdzi robię najlepszą (z lenistwa wszystko smakuje), a ja nie chciałam się zgodzić, bo i mi się nie chciało i wtedy on powiedział:

Nie bądź taka, nie bądź Asią.

Przestać byś sobą, by zobaczyć kim się jest. W książce ten temat i ta tajemnica będzie poruszana. Będzie podjęta próba wyjaśnień, przybliżeń, porównać. Mnie przy zdaniu:„By zobaczyć kim jesteś, najpierw musisz przestać być sobą”, przypomina się jeszcze jeden cytat z zupełnie innej książki: „Gdy nie miała już nic, dostała wszystko”. Gdy stracimy wszystko, stajemy się nadzy (nie rozebrani). Gdy nie mamy już nic do stracenia- stajemy się wolni. I wtedy może przyjść wiele. Gdy przestajemy być sobą, wtedy możemy być wszystkim i niczym. Przynajmniej na chwilę…

W każdej innej opowieści bycie sobą jest bardzo ważne i podkreślane, że bycie sobą jest najważniejsze, a tu mowa, by przestać być sobą po to by odnaleźć siebie. Interesujące. Tak jak cała książka. To jest jedno zdanie, o którym teraz tak dużo by można pisać i rozmawiać i interpretować i prowadzić dialog – co dla każdego z nas to oznacza? Bo przecież dla każdego znaczyć może zupełnie co innego. Jedno zdanie, jedna myśl, a przecież w ‘Himalaje w poszukiwaniu joginów’  jest ich tak wiele, tak wiele. Świadczy o tym ilość przyklejonych karteczek, które dzielnie się trzymają stron książki.

Ze światem jogi łączy się nierozerwalnie medytacja. I ja próbuję pomedytować. 5 min. To jest jedno ziarenko piasku te 5 min, te 5 min jest jak plaża piasku… Tak mało i tak dużo. Zamknąć oczy i oddychać przez 5 minut. Nazywają to medytacja, a to jest mój odpoczynek. Mój oddech. Świadomy. I znajduję w książce zdanie o medytacji, które zaznaczyłam karteczką:

„Medytacja jest rozpuszczeniem niewidzialnych murów, które nie-świadomość zbudowała”

 Nigdy specjalnie nie ciągnęło mnie do Indii. Co nie znaczy, że nie chciałabym jechać. Kiedyś będąc w dalekiej podróży, spotkałam chłopaka, podróżnika Polaka, który na stałe mieszkał w Anglii. Nawiązała się rozmowa. Opowiedziałam mu, o dzieciach, które nachalnie ‘zaatakowały’ mnie pod jedną ze świątyń, chcąc wyegzekwować jakieś pieniądze. I on ten polsko-angielski podróżnik, powiedział mi wtedy, że to jest nic, w porównaniu z tym co dzieje się w Indiach i mimo, że przecież już sporo wiedziałam, to te jego zdanie utkwiło mi bardzo w pamięci.

A w książce N. Budziszewska tak opisuje Indie, pięknie:

 „W Indiach wszystko zaczyna się od zapachu. Zapach jest pierwszym doznaniem, które wita przybysza już po wyjściu z lotniska. Ten zapach jest trudnym do zdefiniowania wrażeniem. Jakby duszący, a jednocześnie odurzający jakby czymś przyjemnym – mieszanka trudno mi określić nadal czego. Jakby słodkawy. Przywykłam już do tej nieidentyfikowalności.”

Książka jest publikacją która stanowi ukoronowanie projektu zrealizowanego dzięki pasji. W słowach autorki czuć pasję. I to pasja pisze tę książkę. I to pasja pcha Panią Ninę do szukania odpowiedzi, gór i siebie. Dr Budziszewska wyruszyła do Indii (nie pierwszy raz), w Himalaje, by odszukać prawdziwych joginów. Niesamowita historia podróżnicza. Przygody, które są nauką. Droga, która prowadzi pod górkę, wysoko, ale to co ciekawe i warte jest tam gdzie potrzebny jest wysiłek. Droga pod prąd. W książce znajdziecie moc – odwagi, pasji, przygody, podróży, gór, jogi i filozofii życia. Jest ciekawa mieszanka, która układa się w porywającą wyprawę. Tam daleko, gdzie wysokie góry tajemniczo pomrukują i zupełnie blisko do naszych myśli, serca i odczuć. Dla kogoś kto interesuje się jogą, podróżami i górami, macie trafiony prezent pod choinkę od Wydawnictwa Sensu. Wyjątkowa podróż gwarantowana. Ja już ją mam, ale gdybym nie miała, to chciałabym ją odszukać pod zielonymi gałązkami jodły.

Jak już Wam wspomniałam, byłam na kilku lekcjach jogi. Jest prosta i trudna. Więc jest wyzwanie. Jest to coś, co trudno opisać. To niby tylko ćwiczenia fizyczne jak gimnastyka, ale za tym kryje się coś jeszcze i jest tego sporo…

~~<>~~

Chciałam porozmawiać z kimś, kto się lepiej zna na jodze, przede wszystkim dlatego, że praktykuje już kilka lat. Długo. A praktyka czyni mistrza. Praktyka pozwala na wypowiedzenie się, a nam zapewnia możliwość posłuchania. Więc zapraszam, posłuchajcie słów Justyny, która przekonała mnie do siebie skromnością i wiedzą, ale przede wszystkim  tym, że wyczułam w niej pasję, a gdy ktoś ma w sobie pasję do czegoś, to niech o tym mówi, a ja zawsze chętnie posłucham, zawsze dam szansę, zawsze poproszę o taką rozmowę i zawsze za nią podziękuję. Maluj Justyno obraz jogi, Twój obraz jogi:

 

1. Asia:  Cieszę się, że możemy porozmawiać i że będę się mogła czegoś dowiedzieć, a tym samym nauczyć. Zaczynimy od początku. A początek jest przed… czyli, co było przed jogą?

Justyna: Wszystko zaczęło się po ukończeniu liceum od zajęć w klubie fitness, gdzie próbowałam różnych form ćwiczeń aerobowych ABT, TBC, step. Tak mi się spodobało, że nawet przez moment zastanawiałam się nad zrobieniem kursu trenerskiego.

 

2. A: Więc kiedy było pierwsze zetknięcie z jogą, bo wiem, że to jednak joga podbiła Twoje życie i serce…?

J: Na studiach, w ramach uczelnianego wuefu wybrałam pilates. Na jogę chodziłam dodatkowo popołudniami do klubu fitness. Nie jestem pewna czy to nawet był klub, czy po prostu sala, którą wynajmowała instruktorka, by prowadzić swoje zajęcia. W tamtym czasie klubów fitness nie było na każdej ulicy, a zajęcia często odbywały się na szkolnych salach gimnastycznych. W każdym razie to wtedy złapałam jogowego bakcyla.

 

3. A: Dlaczego wybrałaś jogę, dlaczego w ogóle dałaś jej szansę?

J: Jestem osobą, która nie przepada za grami zespołowymi, nie lubię rywalizacji. W jodze tego nie ma, jestem sama ze sobą, ze swoim ciałem, kieruję swoją uwagę do wewnątrz i ćwiczę we własnym tempie.

 

4. A: Ile to już lat?

J: Po ukończeniu studiów wróciłam do rodzinnego miasta i zaczęłam chodzić na zajęcia jogi w miarę regularnie, a więc będzie to prawie 10 lat. W międzyczasie miałam około 1,5 roku przerwy na ciążę i urodzenie dzieci oraz okrzepnięcie w roli mamy -co zajęło mi trochę czasu.

 

5. A: Okrzepnięcie – domyślam się o czym mówisz…(śmiech). Czym dla Ciebie jest joga. Słyszałam wiele definicji jogi, ale mnie teraz w tej rozmowie interesuje tylko Twoja definicja. Co czujesz?

J: Joga jest moim stylem życia, moją pasją. Traktuję ją całościowo, jako system filozoficzny, który daje mi wskazówki jak żyć, jak rozwijać się jako człowiek. Joga uczy zachowania spokoju i równowagi w ciele i umyśle. Dzięki niej czuję się lepiej. Daje mi ona narzędzia za pomocą których mogę utrzymać swoje zdrowie psychiczne i fizyczne na właściwym poziomie.

 

6. A: Czytam często Twoje słowa na necie i czuję tę równowagę… Co się zmieniło w Twoim życiu w Tobie, od kiedy praktykujesz jogę?

J:Zmiany nie dokonały się od razu. Przez wiele lat traktowałam jogę jako formę ćwiczeń fizycznych. Jednak w ostatnim czasie bardzo mocno skupiłam się na niej i na własnym rozwoju. Doprowadziło mnie to w ciekawe miejsce, ponieważ zostałam nauczycielem jogi. Wiem, że to dopiero początek mojej drogi, ale jestem bardzo wdzięczna za wszystko, co z jogą związane. Za wspaniałych nauczycieli, za cały rozwój, który się we mnie dokonał i dokonuje nadal. 

 

7. A: Mówi się, że każdy ma swój Everest, swoje Himalaje. Co dla Ciebie było/jest wyzwaniem, może trudnością w praktykowaniu jogi?

J:Zawsze ogromną trudność sprawiały mi pozycje odwrócone. W zasadzie był to ogromny lęk przed upadkiem, zrobieniem sobie krzywdy. Nie próbowałam nawet wykonywać tych pozycji, nie uczyłam się jak do nich dojść. Po prostu odpuściłam. Wydawało mi się, że nigdy tego nie dokonam. W ostatnim czasie będąc na kursie nauczycielskim zaufałam nauczycielowi i zaczęłam uczyć się stania na głowie. To był przełom. Teraz ćwiczę tę pozycję samodzielnie przy ścianie, ale udaje mi się już utrzymać pion nie dotykając jej. Dla mnie to niesamowity sukces. Latami wmawiałam sobie, że nie dam rady, że to nie dla mnie. Skoro to się udało, to co jeszcze mogę osiągnąć, jakich jeszcze pozycji mogę się nauczyć, które wcześniej uważałam za niemożliwe? 

 

8. A:Odpuściłam… Odpuszczenie to klucz do wielu spraw. A co Cię w jodze najbardziej zaskoczyło?

J: W jodze zaskakuje mnie progres, który odbywa się niepostrzeżenie. Ćwiczysz, ćwiczysz, aż nagle zaskakujesz siebie tym, co potrafi twoje ciało. A patrząc szerzej, zauważasz jakie zmiany dokonują się w twoim wnętrzu, w twojej głowie, w twoim życiu. A tym, co najbardziej zaskakuje chyba wszystkich początkujących jest to, że ćwiczenia asan nie są takie proste, lekkie i przyjemne na jakie wyglądają gdy się obserwuje stojąc z boku.

 

9. A: Są trudne. Tylko że dla każdego trudność będzie zawsze w czymś innym… Na zajęciach to, co dla mnie było łatwe dla innych okazywało się nie do przeskoczenia, zwłaszcza na początku. A to, co inni znosili dzielnie np. cierpliwe siedzenie, ja nie mogłam opanować, ja się wierciłam. Są różne odmiany jogi, jaką Ty praktykujesz?

J:Praktykuję hatha jogę, do której wplatam elementy vinyasy. Czasem lubię na zakończenie praktyki dodać coś z yin yogi.

 

10. A: Będę musiała sobie poczytać o tym co przed chwilą powiedziałaś, bo to jest dla mnie jeszcze magia (śmiech)  Czy zawsze są siły i chęć na ćwiczenia, na praktykę? 

J:Oczywiście, że nie zawsze (śmiech). Są dni, kiedy naprawdę ciężko się zebrać, by wejść na matę. Z reguły w tygodniu mam dzień gdy nie ćwiczę. A czasem są dni kiedy mam 3 treningi w ciągu dnia. Staram się być regularna i zdyscyplinowana, to kształtuje nie tylko ciało i ducha. Tapas – jedna z jogicznych nijam (zasad indywidualnej samodyscypliny) – to zapał, żarliwe zaangażowanie, wysiłek prowadzący do oczyszczania ciała i umysłu, pomagający pokonać lenistwo i niezdecydowanie. Staram się trzymać tej zasady, być konsekwentna, wytrwała i nie poddawać się. Jednak nie oznacza to wprowadzania siebie w stan cierpienia, przymusu. Jestem dla siebie jednocześnie łagodna i wyrozumiała. Nie wykonanie codziennej praktyki może wynikać z różnych przyczyn, ale nie z lenistwa.

 

11. A: Właśnie tak postrzegam jogę–konsekwencja, wytrzymałość, a jednocześnie łagodność. A gdyby nie joga to…?

J: Nie wiem. Nie wyobrażam sobie życia bez niej. Oczywiście joga to nie tylko ćwiczenia fizyczne (asany), ale dla mnie są ważnym elementem. Gdybym nie zagłębiła się w jogę pewnie dalej wykonywałabym pracę, która mnie nie satysfakcjonowała.

 

12. A: Pasja często zmienia życie, sprowadza je na inny tor. Masz jakieś osobiste osiągnięcia w podróży do świata jogi?

J: Moim osiągnięciem jest niewątpliwie ukończenie kursu na nauczyciela jogi (TTC-200). Ale  także inne warsztaty jogowe, które wzmocniły moją wiarę w siebie, ugruntowały wiedzę o jodze, zmotywowały do wychodzenia ze strefy komfortu, do pokonywania własnych ograniczeń w ciele i umyśle. Dzięki jodze zawiązałam mnóstwo cudownych znajomość ze wspaniałymi ludźmi, od których mogę się wciąż wiele uczyć, którzy ofiarowali mi wsparcie, życzliwość, pomoc. Joga kieruje naszą uważność nie tylko do naszego wnętrza, otwiera nas także na świat zewnętrzny, na innych ludzi, na wszystkie żyjące istoty, na przyrodę. Joga pomagała mi w trudnych momentach mojego życia i bardzo się cieszę, że nigdy z niej nie zrezygnowałam. Teraz dalej prowadzi mnie przez życie, które jest naprawdę ciekawą przygodą.

 

13. A: Pięknie to słyszeć. Joga obecnie jest modna, ale czy joga jest dla każdego?

J: Jak mawiała moja nauczycielka: „joga jest dla wszystkich, ale nie wszystko w jodze jest dla każdego.” Trzeba brać pod uwagę swoje ograniczenia w ciele, stan psychiczny. Joga nie jest cudownym antidotum na wszystko. Często trzeba najpierw zasięgnąć opinii lekarza lub fizjoterapeuty czy nie ma przeciwwskazań do praktyki asan lub innych elementów jak chociażby ćwiczenia oddechowe pranajama czy medytacja. 

 

14. A: Jak często ćwiczysz? Codziennie???

J: Tak, staram się o regularność i codzienną praktykę. Jednak czasem zdarzy się taki dzień w tygodniu gdy odpuszczam, bo na przykład czuję, że moje ciało potrzebuje odpocząć. Ale są też dni kiedy mam 3 treningi w ciągu dnia.

 

15. A: Domyślam się odpowiedzi i chyba ją znam, ale zadam Ci pytanie: czy nauczyciel jest ważny? Czy można samemu praktykować?

J: Według mnie nauczyciel jest bardzo ważny. To on wprowadza nas w tajniki jogi, dba o nasze bezpieczeństwo. Warto na początku ćwiczyć pod okiem nauczyciela, a potem możemy praktykować sami wspierając się filmikami na You Tube gdzie można znaleźć świetnych nauczycieli i ciekawe sekwencje ćwiczeń jogowych, czy nawet medytacji prowadzonych. Wybór nauczyciela to istotna kwestia. Ważne, by odpowiadał nam jako osoba, a także rodzaj jogi jakiego uczy.

 

16. A: Tak, to ważne by zaiskrzyło między uczniem a nauczycielem, to byłoby wspaniałe i owocne. A teraz Justyno proszę, wsłuchaj się w siebie… Co byś powiedziała początkującym osobom? Co chcesz im powiedzieć?

J: Nie bać się. Zawsze warto próbować nowych rzeczy. Jeśli interesuje Cię joga trzeba znaleźć odpowiednie miejsce, odpowiedniego nauczyciela, odpowiedni styl jogi. Na pewno nie należy się zrażać po pierwszych zajęciach, a gdy osoba prowadzącego Ci nie pasuje, poszukaj kogoś innego. Na początku ludzie są zainteresowani jogą tylko w wymiarze ćwiczeń fizycznych i to jest jak najbardziej w porządku. Często jednak ich zainteresowanie jogą rozszerza się na jej pozostałe obszary. Joga w każdym swoim aspekcie ma wiele do zaoferowania i może wnieść w nasze życie wiele dobrego.

17. A: Dziękuję. Życzę dobra. 

~~<>~~

Justyna na zakończenie powiedziała bardzo ważną rzecz: nie bać się, zmieniać prowadzącego, jeśli nie czuje się wzajemnej mięty i nie zrażać się po pierwszych zajęciach. Tym samym potwierdziła to, co od wielu osób już słyszałam, czyli coś w tym jest i to jest jakiś szlak, który jest już przetarty. Bardzo dziękuję Justynie za rozmowę, za poświęcony czas, za to, że na puch ze słów zgodziła się opowiedzieć o tym co kocha, bo zapewne kocha, skoro powiedziała, że obecnie nie wyobraża sobie bez tej pasji życia – bez jogi. Dzielenie się tym, co nas pasjonuje z innymi to wartość i warto być za to wdzięcznym. Dziękuję.

Otwieram książkę Himalaje w poszukiwaniu joginów i pojawia się taka odpowiedź na pytania, które kołaczą się w głowie: 

„Joga jest zawsze doświadczeniem indywidualnym, bo dotyka najsubtelniejszych sfer danej osoby(…) Nie ma dwóch takich samych ścieżek jogicznych, nie ma dwóch takich samych mistrzów i dwóch takich samych instrukcji. Esencja jednak pozostaje jednakowa”.

 

Pozdrawiam ciepło asia

Czy mieliście styczność z jogą? Podzielcie się proszę, swoimi doświadczeniami, przemyśleniami. A jeśli ktoś ma ochotę, to piszcie o swoich Himalajach… 🙂

58 komentarzy do “Himalaje w poszukiwaniu joginów. Każdy ma swój Everest. Joga + wywiad.

  1. Asiu, jaka zwykle stworzyłas piękny wpis. Książkę mam na liście do przeczytania. 😊 bardzo mi miło, że zaprosiłaś mnie do tej historii. Dziękuję Ci bardzo za słowa uznania . 💕🙏

  2. Joga jest dla mnie ważna z uwagi na to, że okazała się bardzo pomocna przy moich dolegliwościach kręgosłupa. Choćby z tego powodu ją lubię, no i dlatego, że jest bardzo przyjemna :). Nie wiem, czy stanie się dla mnie czymś więcej, niż spokojnymi ćwiczeniami, poprawieniem kondycji i odpoczynkiem. Daleko mi do dyscypliny i systematyczności w ćwiczeniach, a myślę, że trochę bym się tym zniechęciła (nie lubię się do niczego zmuszać ;)). Może to jeszcze nie ten czas. Bardzo ciekawy wpis i wywiad. Ciepło pozdrawiam 🙂

    1. Słyszę często że joga pomaga w problemach fizycznych. Jednak nic na siłę, każdy ma swoją drogę 🙂 Pozdrawiam i dziękuję

  3. Bardzo piękny i ciekawy wpis. Sama praktykuję jogę w domu od prawie dwóch lat i traktuję ją bardziej jako ćwiczenia na obolały kręgosłup, ale z tym zaskakującym progresem – to racja 🙂 W wielu sytuacjach już to zauważyłam. Książką na pewno się zainteresuję.

  4. Tak, próbowałam jogi. Cała jej filozofia jest moja ale niestety moje nadgarstki odmawiaja posłuszeństwa podczas ćwiczeń. Tak, nadgarstki, bolą niemiłosiernie. Tu mam słaby punkt chyba bo żadnych problemów ze zdrowiem nie mam. Pozostałam więc przy nordicu 🙂
    Bardzo ciekawy wpis. Pozdrawiam, Pola

  5. Nie, właściwie nigdy nie miałam styczności z jogą, chociaż kiedyś tam kupiłam sobie ksiązkę będącą instrukcją do ćwiczeń jogi. Ale zostawiłam ją, jak wiele innych spraw, które miały poczekać na lepszy, wolniejszy czas i się nigdy tego czasu nie doczekały. A Twój wpis przeczytałam i komentuję, bo lubię głębię Twoich przemysleń, to w jaki sposób podchodzisz do książek, do tematów, które poruszają – jak je w sobie odkrywasz, jak sie uczysz siebie.
    Ale i ja mam swoje Himalaje. Jak każdy. I po wielekroć próbowałam w tym roku osiagnąć wymarzony szczyt. Nie udało się. Na razie wiec odpuszczam sobie wspinaczkę. Mam nadzieję jednak, że nie na zawsze, bo co to byłoby za życie, w którym odpuszcza sie marzenia…
    Pozdrawiam Cię serdecznie, Asiu!:-)*

    1. “ksiązkę będącą instrukcją do ćwiczeń jogi” – nic dziwnego że ją zostawiłaś… 🙂 mnie by zanudziła… Książka którą opisałam powyżej jest zupełnie inna- to podróż ,a w podróży nie ma nudy. Przygoda. Trzymam kciuki za Twoje marzenia. Dziękuję Ci bardzo. Pozdrawiam 🙂

    1. Ja próbuję, ale nie wiem czy to to. Sprawdzam. Lubię brać to co dobre i interesujące a we wszystkim da się odszukać coś pomocnego 🙂 pozdrawiam

  6. Bardzo Ciebie szanuję i lubię Twój blog ale na temat jogi nie mogę się wypowiedzieć.. Nie praktykuje i nie zamierzam ale iwem, że ma wielu zwolenników
    Pozdrawiam 😉

    1. Oczywiście, dziękuję za Twój komentarz. Ja sprawdzam, nasłuchuję, wącham i dodtykam a później zadecyduję. Nie mówię nie, ale nie mówię jeszcze tak. Lubię dowiedzieć się czegoś nowego. Pozdrawiam 🙂

        1. Warto poznawać i doświadczać nowego. Warto szukać tej swojej ścieżki w zyciu… warto a nawet trzeba… z taką lekkością o tym piszesz, tak pięknie, poetycko i z sercem… czujesz to duszą, czujesz to sercem…. całą sobą

  7. Kiedyś robiłam asany, ale kiedy to było… 15 lat temu?… Podobnie jak Pola pamiętam ból nadgarstków. Mam małe kruche dłonie, może dlatego tak bolały. Musiałam je przed ćwiczeniami specjalnie rozgrzewać. Pamiętam też, ze ciało miałam elastyczne, rozciągnięte, a dzisiaj trudno wykonać skłon do podłogi. Wiem, że joga byłaby dla mnie czymś odpowiednim, jednak nie mogę się przemóc by zacząć od nowa. Ciągle znajduję wymówkę. Aktualnie czekam na koniec remontu, bo przecież nie mam teraz ustronnego miejsca. Ciekawe jaka wymówka pojawi się potem. Teraz najbardziej odpowiadają mi długie spacery szybkim krokiem i nie wiem czy jest sens się zmuszać do czegoś, do czego jakoś nie mogę się zebrać. Zobaczę, jeśli pojawi się kolejna wymówka, to po prostu odpuszczę. Bo taka prawda, że jeśli chcemy coś robić, to zawsze znajdziemy na to czas.

    1. Odpowiem krótko: nie ma sensu się zmuszać. I ja też nie będę się zmuszała. Obecnie czytam, rozmawiam z tymi którzy jogą się interesują a przed tym wpisem na blogu byłam na kilku lekcjach. Zapewne się na nich wyciszyłam i w sumie odpoczełam od domu 😉 Pozdrawiam

  8. Przeczytałam niemal jednym tchem. Nigdy z joga praktycznie nie miałam do czynienia. Może trzeba czasami zacząć tak jak piszesz, od zbliżenia do źródeł. Przypomniała mi się książka Jedz, módl się, kochaj… poszukiwanie siebie można zacząć wszędzie i chyba w każdym momencie.
    Byle próbować.

    1. Tak, ale warto próbować by mieć porównania i by wiedzieć jaką drogę się wybiera. Muszę spróbować by wiedzieć czemu ewentualnie powiem tak lub nie. Pozdraeiam 🙂

  9. Nie słyszałam o tej książce, ale tak o niej napisałaś, że mam ochotę po nią sięgnąć.
    Tymczasem jeżeli chodzi o jogę to jakoś specjalnie się nią nie interesuję.

    1. Ja też specjalnie się nie interesuję, natomiast w połączeniu z podróżą i górami joga zyskuje w moich oczach i nabiera innego znaczenia i smaku 🙂 pozdrawiam

  10. Jogę mi polecano już kilka razy. Może wreszcie się przemoge 🤗
    Pozdrawiam cieplutko w mroźny poranek 💚🍵🙋

  11. Joga to filozofia, która pociąga za sobą zmianę sposobu myślenia, a w następnej kolejności życia. Same ćwiczenia dopełniają tylko ten stan. Nie wiem, ile ludzi zachodu jest w stanie tak przewartościować wszystko!? Faktycznie, żeby to poczuc, trzeba udać się do źródła. Góry działają jak magnes. Nie ważne, jakie szczyty zdobywamy. Samo dążenie do celu napędza, czujemy adrenalinę. Kiedy już osiągniemy swój cel, po chwilowej euforii ogarnia nas pustka…Dlatego dobrze, żeby widzieć, że Himalaje przed nami…
    Pozdrawiam!

    1. Bardzo ładnie to napisałaś, dziękuję. To jest chyba właśnie to co napisałam w tekście: ‘Bo zrozumienie całkowite jest tak trudne, że możliwe, że niemożliwe’. Widząc Himalaje wiemy że żyjemy… pozdrawiam ciepło

  12. Był taki czas, że miałam chęci do jogi, niestety jakoś nie wyszło. Czasem jeszcze do mnie wraca, ale wiem, że to już nie dla mnie, mam taki okropny charakter, że chciałabym zbyt wielu rzeczy spróbować, ale muszę z pewnych zrezygnować i joga właśnie do nich należy. Pewien sentyment jednak pozostał. Pozdrawiam 🙂

    1. Trzeba wiedzieć kiedy podjąć walkę a kiedy odpuścić… I widzę że Ty to czujesz 🙂 Może nie trzeba ćwiczyć jogi by poznawać jej filozofię i ta książka właśnie o tym opowiada… pozdrawiam

  13. Najpierw o moim zachwycie – który odnalazł mnie, kiedy zobaczyłam ostatnie zdjęcie. Cudne!
    Joga jest jeszcze moim przyszłym doświadczeniem.
    A Himalaje bywają dla mnie różne – małe do pokonywanie każdego dnia i te fundamentalne z jakimi mierzę się przez dłuższy czas. Oraz te jeszcze przede mną…

    1. Chcemy zdobyć te góry, ale chyba ważne by one zawsze były by był cel chęć ale i wysiłek który potwierdza ,że się jest, że idzie się nadal. Życie. Serdecznie pozdrawiam 🙂

  14. Asiu,

    O książce nigdy nie słyszłam, ale wydaje się być mądrą oraz ciekawa pozycją.
    Podoba mi się jak o jodze napisałaś,ze jest kobietą, o jej sukienkowych wcieleniach.
    Jogi próbowałam , podobało mi się i planuję do niej wrócić.
    Taka podróż w Himalaje to byłoby coś. Trzymam kciuki by kiedys ten tybetański wiatr dał się poczuć na Twojej skórze 🙂

    1. Dziękuję Ci, w tej książce można odszukać wiele mądrych zdań i nie ważne kto jaką religie wyznaje. Dobro można odszukać wszędzie. Pozdrawiam ciepło 🙂

  15. Ta książka to podróż w głąb Himalajów. Taka podróż marzy mi się od dawna. Moja ciocia nauczyła się Jogi w Londynie od jakiejś Hinduski. Na pewno nie jest łatwa dla początkujących. Książka jest warta przeczytania. Super wpis Asiu. Pozdrawiam serdecznie

    1. Hej, poruszyłaś ważną sprawę – joga na początku nie jest łatwa- chyba jak wszystko. Nauczyć się jogi od Hinduski to super sprawa… Pozdrawiam 🙂

  16. Mnie joga w ogóle nie pociąga, ale rozumiem za to fascynację Tybetem. Ciebie najbardziej chyba zaciekawiły te surowe góry, ja zaś bardziej interesuję się kulturą. Na studiach chodziłam kiedyś na zajęcia o sztuce Tybetu i były mega ciekawe! Oni mają zupełnie inny system myślenia niż my, dlatego to takie interesujące. Zupełnie inna mentalność, to, co dla nich jest normalne, mi się aż w głowie nie mieści. Przykładowo, do niemal każdej czynności życiowej mają melodię. Oglądaliśmy nawet film o budowie dachu. I kurczę, ale to było super. Budowali ten dach, tańcząc po nim i śpiewając piosenkę stworzoną specjalnie dla tej czynności. Jak w musicalu. Inną sprawą jest tez podniebny pogrzeb (ale uprzedzam, nie dla ludzi o słabych nerwach). Kiedy o tym czytałam, byłam wstrząśnięta. To takie potworne, tak inne od naszej kultury…

    1. Dziękuję za inspirujący komentarz. Tak, oni mają zupełnie inną filozofię życia bardzo interesującą. Jeśli chodzi o podniebny pogrzeb to ptaki odgrywają w tym znaczącą rolę…
      “Mamy jedyną w swoim rodzaju kulturę dobroci i współczucia, która może służyć całemu światu. Walka Tybetu o prawdę nie leży tylko w interesie Tybetańczyków, ale całego świata, i niesie potencjał polepszenia życia” pozdrawiam 🙂

  17. Niestety życie pokazało, że z jogą mi nie po drodze, choć tak bardzo chciałabym to zmienić. Zaczynam pełna zapału, ale szybko zniechęcam się niepowodzeniami. Jak patrzę na babeczki ćwiczące obok to mam wrażenie, że jestem tam jedyną niezdarą nie rozumiejącą poleceń 🙁

    1. Joga to sprawa indywidualna i tak powinnaś podejść do niej. Jesteś Ty i joga nie ma babeczek z boku. Jednak nic na siłę. Pozdrawiam 🙂

    1. Tak bo miło jest patrzeć na pasję i na odwagę bo pasja to też odwaga miło jest patrzeć na wysiłek i jego efekty – piękne 🙂 pozdrawiam

  18. Dziewczyny jesteście inspiracją!!! Jak patrzę na jedną, która wywija swoim ciałem i na drugą, która potrafi opisywać chwile jak nikt inny- jestem zazdrosna. Obydwie macie pasję, zdolności, wytrwałość i podążacie własną drogą. Uwielbiam…🖤

    1. Ty też inspirujesz… -do dawania innym dobrych, wspierających słów, jak widać… Dajesz nie patrząc na nic. Dobro wraca. Motywujesz by dać innym wsparcie słowne. Dziękuję. Życzę dobra☺

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *