Co w trawie piszczy.

Co w trawie piszczy.

Życie. Życie można usłyszeć, zobaczyć i poczuć w majowej trawie. Dotknąć, przywitać się, porozmawiać, trawa jest znakomitym  słuchaczem. I mówcą. Gdy stoję na porośniętych trawą pastwiskach, pagórkach, na zielonej przestrzeni, a wiatr spotyka się ze szmaragdowymi źdźbłami traw, to słyszę pieśń, to słyszę recytowane wiersze. Przyroda recytuje, trawa recytuje, zarośla recytują… W zaroślach  zawsze coś ciekawego piszczy…

Szukam traw.

Szukam zieleni.

Szukam zarośli.

I tam biegnę.

A biegnąc, często gubię myśli, słowa i buty…

Gubię czas, by czas odnaleźć.

 

Co w trawie piszczy?

 

Działka

Sezon działkowo-ogródkowy rozpoczęty pełną gębą. Gębą, która się cieszy, bo zielony kolor wylał się na świat, świat który jest na wyciągnięcie ręki i stóp, gołych stóp… Czas zacząć majowy czas, majowy start, który jest wrotami (nie furtką), wrotami do szaleństw wiosenno-letnich, do omdleń z zachwytu i uniesień nad tym co przyroda rodzi a rodzi spektakularnie.

Nie trzeba jechać daleko w świat, by zasmakować majowej obfitości. Wszystko zaczyna się tu blisko i blisko powinno się zacząć, by móc podążać dalej. Pierwsze i najważniejsze lekcje są blisko… Kto pominie te lekcje i pójdzie na wagary, ten kto będzie chciał przeczekać to, co ma na wyciągnięcie ręki i będzie marzył o tym, co daleko, straci… Straci. Straci wiele i obleje egzamin.

Bo…

Kto nie dostrzega i nie widzi uroku tego, co ma blisko i często za darmo, nie będzie szczęśliwy gdzieś daleko i egzotycznie, już o tym pisałam Tu, koło się zatoczyło i znowu jestem w tym miejscu, w tym małym/dużym świecie, działkowej krainie, małej, małej szkole, która jest poczciwym i jednocześnie genialnym nauczycielem.

Wiem…

 Wiem jak to jest, chcieć uciec.

Daleko…

Te ucieczki były piękne, ale nie były kompletne i zrozumiałe, tak jak powinny być.

Bo…

Bo zapomniałam, że nauka jest blisko i start jest blisko, w tym co proste, tanie i często niedocenione.

Gdy zaczęłam chcieć to rozumieć, chcieć się tego uczyć i poddać tej nauce, zobaczyłam, że skoki dalekie, bez przepracowania tego, co na wyciągnięcie ręki nie mają większego sensu.

To proces. Któremu się poddaję.

Pisałam już, że jeśli nie zachwyci nas czerwona porzeczka na babcinym ogródku i nie wzruszy działkowy motyl, który tańczy poloneza, nic i nigdzie w dalekim świecie szczerze i prawdziwie nas nie zainteresuje, nie nauczy, nie zatrzyma

Uczę się tego cały czas. Ten post jest też dla mnie, by pamiętać, by chcieć zaczynać od podstaw, budując ‘dom’, dom, który jest moją codziennością, planami, marzeniami, myślami, dom, który jest mną

 

*

Zakładam nadszarpnięte czasem działkowe klapki, a wcześniej naciągam na stopy działkowe skarpety, do tego działkowe, spodnie, muszą być wygodne, luźne i nic do niczego pasować nie musi i często nie pasuje, ale mi to pasuje. I przemierzam ten mały kawałek ziemi, od płota do płota:

 

„Podejdź no do płota jak i ja podchodzę.”

 

A pod płotem zarośla, naturalnie zarosły drewniany płot. Dzikość. Na wyciągnięcie ręki. Pokrzywy dumnie wzrastają w kierunku największej Gwiazdy, wiedzą, że mają z czego być dumne, ich właściwości zdrowotne biją na głowę tak wiele innych roślin i ziół… Wszystko jest potrzebne, a pokrzywa jest potrzebna bardzo. Jagodzianka raz się poparzyła i teraz już wie, że z pokrzywą żartów nie ma, pokrzywa nie żartuje, pokrzywa leczy.

Mamo, urwij mi patyczka, chcę budzić krzaczki…

Proszę Jagodzianko, pomóż im otworzyć oczy…

Uwielbia patyczki i kamienie. Może tym się bawić pół dnia. Gdy to obserwuję, wiem i mam kolejne potwierdzenie, że to, co proste jest wyjątkowe i piękne. I Jagodzianka delikatnie patykiem dotyka drzewa, krzaki, trawę i zarośla – budzi przyrodę ze snu…

Wstawać śpiochy…- I ona tak na poważnie…

Jest ławka pod drzewem (którą nie oddam, bo ojcowe ręce robiły) jest kubek z jednym uchem, w którym kołysze się kawa, są kwiaty, jest ścieżka i trawa, są dwa domki dla ptaków, a w nich ptasie rodziny i ich majowe trele. Jesteśmy my… Bliscy, marzenia, nadzieje i tu i teraz. Jest wszystko. Lubię o tym pisać, lubię to sobie wbijać do majowej, roztrzepanej głowy.

Nuda?

Nie.

Tu i teraz.

Na tej działce wszystko jest prostsze. Ta zwykła/niezwykła działka uczy pokory, prostoty, każe się zatrzymać, ale zatrzymać nie tylko po to, by leżeć brzuchem do góry, brzuchem który najadł się ogródkowych rzodkiewek, ale uczy też pracy. Widzę, że by coś mogło urosnąć, trzeba czasu i często zakasania rękawów… Trzeba dać, by dostać. Nie jestem tak pracowita jak moi rodzice, którym zawdzięczam wiele i od których uczyć się mogę… Mam być, za co wdzięczna, mam za co dziękować, a także mam za co przepraszać… I ta mała/duża działka mi o tym przypomina. Prosty ogródek, który mówi więcej niż wszystkie ogrody tego Świata.

Mówi wystarczająco. Mówi cicho. Mówi głośno. Mówi, mówi, mówi… Trzeba czasami pochylić głowę jak słonecznik i posłuchać. Nawet jak mówi niewygodną prawdę… Może przede wszystkim wtedy.

Natura i rodzina to tak dużo, a gdy są razem w jednym miejscu to, jest to dla mnie już wszystko…

Dziękuję.

A jeśli działka, a jeśli ławka, trawa i czas, to też książka.

 

Księga urody czarownicy Arin Murphy-Hiscock

Wybrałam tę książkę na majowe chwile na działce, pod śliwą. Śliwy są fioletowe i maj jest fioletowy bzami, i okładka książki też jest w majowych barwach. No i tytuł zaciekawił, nie dlatego, że czarownicą jestem, chociaż… kto tam nas wszystkich wie… 😉

Zaciekawił mnie tytuł, bo czułam nosem, że będą tam przepisy, a ja lubię przepisy zbierać, a gdy przychodzi na nie czas wdrażać w moją codzienność.

No i jest książka Wydawnictwo Kobiece, 230 stron, okładka miękka, i jak już wspomniałam w klimatach wiosenno-majowych, w klimatach kobiecych. Ładna, delikatna, w sam raz na podróż w… majowe zarośla. A, że zwracam uwagę też na okładkę, która chce coś powiedzieć, to zanim otworzę okładkową furtkę, gładzę, dotykam i patrzę…

„Zadbaj o siebie w czarujący sposób…”

Odwracam książkę  i na odwrocie czytam:

* Korzystanie z dobroczynnej energii natury, ziół, kamieni i żywiołów.

* Pielęgnacja wewnętrznego spokoju, cierpliwości, miłość do świata i samej siebie.

* Wsparcie więzi z naturą i korzystanie z jej darów.

* Proste przepisy i kojące kąpiele.

Już wiem, że coś w niej znajdę dla siebie! Chętnie poszukam i coś wybiorę. A odrzucić coś też zapewne będę musiała…

I już na wstępie wiem i mówię co odrzucam – przepisy/rytuały na magiczne zaklęcia. Mnie to nie bawi, mnie to nie interesuje, ja tego nie szukam. Ja to odrzucam. Ale… Ale biorę to, co do mnie przemawia, to co akceptuje moja intuicja i w książce Księga urody czarownicy, znajduję wiele pięknych słów, pomocnych zdań i wartościowych przepisów dla ciała i ducha.

Zaopatrzyłam się w jeden z notesów, o których pisałam więcej Tu, długopis i ruszyłam w stronę zarośli, by schować się z książką i za książką, która namawia do:

 

„Czerp siłę z natury i dodaj odrobinę magii do codziennego życia!”

 

Książka podzielona jest na pięć rozdziałów:

Wsparcie.

Umysł.

Ciało.

Duch.

Dom.

Z każdego z tych rozdziałów wybrałam coś, czym chcę się z Wami podzielić na puch ze słów, na zachętę i dobry początek. W każdym z tych rozdziałów znajdziecie dużo więcej i każdy też coś innego, coś co będzie mu potrzebne w obecnym czasie. Ja wybieram to:

 

WSPARCIE

„Mam nadzieję, że uwierzysz, iż naprawdę zasługujesz na to, by o siebie zadbać, i nauczyć się poświęcać sobie czas i uwagę. Nawet jeśli nie pozwoli ci to całkowicie wyzbyć się zmęczenia, to jednak zrobisz dla siebie wiele dobrego. Podobnie jest z porządkami – posprzątanie pokoju nie zawsze poprawi ci nastrój, ale na pewno wniesie do twojego otoczenia zdrowszą i przyjemniejszą atmosferę.”

Bardzo mi się podoba ten przykład z porządkami i przemawia do mnie. Ja najlepiej i najszybciej sprzątam jak jestem zdenerwowana 😉 Nic mi wtedy tak dobrze nie idzie jak sprzątanie… To mnie zatrzymuje mimo, że jestem wtedy w ruchu, to pomaga mi odliczać przysłowiowo do 10.

W tym rozdziale też jest wspomniana filozofia hygge, którą sama osobiście cenię i podziwiam. Duńska filozofia czerpania przyjemności z tego, co tu i teraz (chwili obecnej), idealnie się wpisuje w moje działkowo-ogródkowe chwile i myśli.

„Duńczycy potrzebowali jakiegoś sposobu na podniesienie się podczas długich, zimowych i ponurych zim. Dlatego też hygge polega na celebrowaniu różnych drobnych aspektów, które nadają sens naszemu życiu, jak na przykład filiżanka herbaty, dobrej książki, wygodnej przestrzeni, poczucia bezpieczeństwa przytulności, domowego jedzenia czy też towarzystwa przyjaciół.”

W tym powyższym cytacie jest zawarte wiele, wiele wyjaśnień i naprowadzenie na to, czym w ogóle jest hygge, to jest proste tłumaczenie, ale hygge jest proste i w tym jego siła. Z przyjemnością o tym czytałam i na samą myśl robi mi się ciepło, przytulnie, puchowo

Ten rozdział jest wprowadzeniem, właśnie takim wsparciem, początkiem. W rozdziale Wsparcie jest też mowa o prowadzeniu dziennika. Jak to wszystko jest ważne, pomocne i układa się w całość.  Pisanie i przelewanie myśli na papier to terapia. Dziennik i długopis to nasi osobiści terapeuci

 

UMYSŁ

W tym rozdziale moją uwagę przykuły trzy historie – afirmacje, wdzięczność, detoks od mediów.

Więcej o afirmacjach pisałam Tu, jak słowa które wypowiadamy, które czytamy mają wpływ na nas, jak mogą pomagać, ale też szkodzić, dlatego tak ważne jest wybieranie tego co nam służy, a odrzucanie słów, które wnoszą w nasze życie niepotrzebny chaos, a często też ból

* Mogę popełniać błędy

* Jestem wystarczająco dobra.

* Mogę zmieniać siebie i swój świat.

* Podjęłam jedną z wielu decyzji. To już przeszłość.

 

Wdzięczność.

„Podobne przyciąga podobne.”

I wszystko na ten temat.

Detoks od mediów, telefonu i internetu to temat na nowy, odrębny post. W tej książce jest poruszony temat (problem?) świata medialnego, który nas otacza. Ba! Świata, do którego wchodzimy dobrowolnie, bardzo pewnie, bardzo otwarcie i z nadzieją… Czy słusznie? Czy tędy droga…? To są pytania, które kiełkują, które dają o sobie znać, które mnie zaczepiają coraz częściej…

 

CIAŁO

I w tym rozdziale znajdziemy sporo przepisów na dania i napoje. A także na przepisy, które pozwalają rozpieszczać nasze ciała. Przepisy na pyszności wewnętrzne i zewnętrzne 😉

Stres i ciało fizyczne.

Jak wielkim wrogiem (może największym) jest stres dla naszego organizmu i ciała już wiemy. Jednak wydaje mi się, że nadal wiemy za mało, nadal za mało temu wierzymy… To, co dzieje się z naszym ciałem często ma źródło w naszej duszy…

Magiczne księżycowe bomby kąpielowe:

* 8 łyżek sody oczyszczonej

* 1 ½ łyżki soli epsom (sól epsom używam od dawna)

* 3 łyżki skrobi kukurydzianej

* ¼ – ½ łyżeczki wody

* ½ łyżeczki startej skórki z cytryny

* ½ pokruszonych suszonych płatków róży (opcjonalnie)

* barwnik spożywczy w kolorze niebieskim lub fioletowym (opcjonalnie)

* 4 krople olejku jaśminowego

* 4 krople olejku cytrynowego

* foremki silikonowe lub plastikowe

* 4 małe kamienie księżycowe (opcjonalnie)

Wymieszaj sodę, sól i skrobię. Wlej do wody kilka kropli barwnika. Dodaj kilka kropli do suchej mieszanki. Załóż rękawiczki i dobrze wymieszaj. Nie dodawaj za dużo wody, aby soda nie zaczęła za bardzo się pienić! Kiedy mieszanka po ściśnięciu w dłoni będzie zachowywała swój kształt dodaj: skórkę z cytryny, płatki róż i olejki. Dobrze wymieszaj. Przełóż uzyskaną mieszankę do foremek. Do każdej, do środka może umieścić księżycowy kamyk, ale nie jest to konieczne. Odstaw na 2-3 h, a następnie delikatnie wyjmij i pozostaw do wyschnięcia na cały dzień. Przechowuj w szczelnym pojemniku.

Jest sporo podobnych przepisów w tej książce, te przepisy mają też pozwolić nam się zatrzymać, wyciszyć, znaleźć czas dla siebie. Relaks. Nie tylko dla ciała, ale dla myśli…

Kamień księżycowy to jeden z najbardziej niezwykłych minerałów. To kamień wewnętrznego wzrostu i siły. Łagodzi emocjonalną niestabilność i stres, stabilizuje emocje i łagodzi stres.

W tym rozdziale też mowa jest o tym, jak dobry sen jest ważny i jak bardzo działa na nasze całe życie, ciało i umysł.

„Jednym z najważniejszych sposobów na złagodzenie stresu i zadbanie o swoje ciało jest zapewnienie sobie zdrowego snu. Okazuje się jednak, że łatwiej to powiedzieć niż zrobić!”

 I znowu to, co najprostsze i najbardziej oczywiste , trudno okiełznać.

 

Mgiełka na sen:

Spryskaj tą mgiełką z olejków eterycznych przestrzeń tuż nad łóżkiem około 10 min przed położeniem się spać, aby pościel nie była wilgotna.

* Butelkę z rozpylaczem

* 1 szklanka wody destylowanej

* 30 kropli olejku lawendowego

* 10 kropli olejku rumiankowego

* 8 kropli olejku ylang-ylang

Napełnij butelkę wodą, dodaj olejki, delikatnie wymieszaj. Gotowe.

 

DUCH

„Życie duchowe jest czymś co cię wzmacnia. Kontakt z boskością i energią wszechświata jest bardzo kojący i karmiący. Może cię uspokoić, inspirować i podnoście na duchu w zależności od tego, czego akurat potrzebujesz.”

Czymś, co wzmacnia…

Czymś, co inspiruje…

Bardzo mi się podoba taka definicja.

Czego akurat potrzebujesz…?

Proste podsumowanie.

Dlatego tak pomocne są codzienne rytuały duchowe. Które przychodzą z pomocą. Myślimy, że  modląc się robimy coś dla Boga, ale tak naprawdę robimy coś dla siebie, przede wszystkim dajemy coś sobie, oczywiście z pomocą Boga… Dajemy sobie czas i chwilę i różne inne sprawy, które na początku wcale oczywistymi być nie muszą. Modlitwa to rodzaj komunikacji z Siłą Wyższą, Najwyższą…

Uważam, że recytowana, gotowa modlitwa, może przynieść ukojenie i też jest ważna i jest po coś. Tak samo ważna jest  modlitwa spontaniczna, płynąca z serca. Obie formy spełniają swoją określoną funkcję. I każda z nich w różnych okolicznościach, momentach i sytuacjach sprawdza się w sposób indywidualny. Mamy wybór. I całe szczęście.

 

Modlitwa poranna:

„Niech ten dzień będzie błogosławiony przez Boga. Obym była bezpieczna i silna. Proszę o mądrość i uzdrowienie. Niech będę otwarta na miłość, która płynie w moim kierunku, i wystarczająco wrażliwa, aby poczuć, kiedy inni potrzebują mojej pomocy. Proszę o dar życzliwości i współczucia. Niech tak się stanie.”

 

 

DOM

„Twój dom jest twoim duchowym sanktuarium. To w nim budzisz się rano i do niego wracasz wieczorem z pracy.”

Czyli, jesteśmy w domu o poranku, kiedy Świat się budzi, wtedy kiedy Słońce budzi nas. Poranna energia (wszystko jest energią), która o wczesnych godzinach jest wyjątkowo silna i czysta, towarzyszy nam w naszych domach. I wieczorny czas, kiedy Słońce zachodzi, też jesteśmy w domu… Wtedy kiedy zachodzące Słońce emanuje potężną energią i przekazem, który do nas wysyła. Tego przekazu nie widać, ale można go poczuć. Powietrza też nie widać, a jest

Dom jest ważny.

Dom jest potrzebny.

Dom jest po coś.

Dbając o dom, dbamy o siebie. Dbając o siebie, mamy większą siłę, fantazję i wenę dbania o dom – nasze miejsce. Jak miejsce, w którym żyjemy jest ważne i jak bardzo działa na nas, a my na nie, pisałam Tu, w tym wpisie opisałam też ciekawą książkę, która pomaga zrozumieć, że wszystko wraca, wszystko jest energią, a emocje nasze nie rozpływają się jak mgła…

W książce Księga urody czarownicy jest poruszanych kilka tematów dotyczących naszych domów. Jest o muzyce, jest o świecach, które ja bardzo lubię i wiem, że mogą dodać i energii, ale też mogą wyciszyć. Umilić. Jest też o aromaterapii, którą opisałam w poprzednim wpisie na blogu. Olejki eteryczne. I w tej książce odnalazłam kolejne potwierdzenie, tego o czym już wiem i czego się nadal uczę. Dałam szansę olejkom i na razie nie żałuję.

„W aromaterapii oddziałujemy na ciało za pomocą roślin i kwiatów.”

Zaznaczyłam sobie karteczkami w tej książce wiele instrukcji i przepisów. Jest z czego wybrać. Powyższy opis książki jest tylko wstępem i zachętą. Mam nadzieję, że ktoś z Was znajdzie w niej coś przydatnego dla siebie, osobistego, indywidualnego. Czytanie tej książki było dla mnie jak spacer, po majowej trawie w kierunku majowych zarośli…

A jeśli mowa o zaroślach to:

 

Zarośle

Zarośle… Słowo, które opowiada wiele, słowo które gdy  staje się nazwą czegoś, intryguje jeszcze bardziej. A wiecie już, że zwracam uwagę na nazwy, tytuły i okładki… Najpierw na to, a później zagłębiam się w treść, w środek, we wnętrze. Drzwi są ważne i ja zawsze szukam ciekawych i  niebanalnych drzwi, a nazwa i tytuł to drzwi.

Odkryłam drzwi zielone, naturalne, przyrodą pachnące. Drzwi z tabliczką Zarośle

Podeszłam, zapukałam i otworzyły się drzwi do magicznej krainy.

Drzwi prowadzące do tajemniczego ogrodu, na dzikie łąki, polskie pola i wsie.

Idę.

Idę naturalnie w kierunku natury.

Polska Manufaktura Zarośle. Nasza rodzima. Nieduża, a jednak bogata w swej treści. Manufaktura, która buduje swój ‘dom’ na tym, co przyroda daje, a daje na bogato. Lubię. Szukam. Doceniam. Wspieram. To co nasze, to co polskie, to co naturalne.

I ta nazwa:

Zarośle

Proste, prawdziwe, a jednocześnie urocze.

I znowu przepadłam…

W majowej trawie w majowych, zielonych zaroślach.

I rozkoszuję się tym, co Ewa tworzy, a tworzy cudeńka, dla ciała i zmysłów, wykorzystując dary przyrody i pór roku. Moje majowe odkrycie… Majowe dary. Dary zamknięte w słoiczkach, buteleczkach, dary które przechodzą przez ręce kobiety, która w nie wierzy i która im ufa i podaje dalej. Podaje nam. Co ciekawe Manufaktura Zarośle organizuje też warsztaty, które uczą obcowania z tym, co naturalne, uczą twórczości, która pielęgnuje, rozpieszcza i wspiera ciało i zmysły. Pięknie…

 

Co mi się podoba w Zaroślu:

 Naturalność.

Minimalizm.

Wspaniały skład.

Pomysłowość.

Prostota.

 

 Świeca z wosku pszczelego

 „W domu rozgrzewa herbata, aromat świeżo zaparzonej kawy, albo płomień świecy. Tej z wosku pszczelego dodatkowo otula zapachem miodu, ula, łąkowej wrzawy jeszcze sprzed chwili…”

Czyli hygge

Jeśli świece to tylko z wosków naturalnych, a te z wosku pszczelego mają dodatkowe właściwości, które pomagają i wspierają nasze zdrowie i samopoczucie.

 

Zalety świec z wosku pszczelego:

* Palą się jasnym, pełnym płomieniem.

* Świece woskowe likwidują zapach dymu z papierosów i inne intensywne zapachy.

* Świece woskowe oczyszczają powietrze.

* Dym powstały w procesie spalania świec woskowych daje delikatny miodowy aromat.

* Wpływają pozytywnie na osoby uskarżające się na choroby układu krążenia, nerwowego i oddechowego.

* Ułatwiają zasypianie i zapewniają dobry sen, dzięki czemu rano mamy więcej sił i pozytywnej energii do działania przez cały dzień.

* Doskonale jonizują powietrze, oczyszczają z pyłu i kurzu, działają antyseptycznie.

* Likwidują szkodliwe działanie telewizorów, komputerów, telefonów.

* Przyśpieszają powrót do zdrowia (psychicznego i fizycznego).

* Są naturalnym odpromiennikiem.

 

Peeling różany z płatķów róż.

„Nasze róże wypuszczają pierwsze pąki w maju. Grzeją się w letnim słońcu, kąpią w rosie i ciepłym deszczu. Oddychają czystym powietrzem. Wsłuchują się w szum wiatru i ptasi świergot. Prowadzą bogate życie towarzyskie, licznie odwiedzane przez trzmiele, pszczoły i inne owady. To dobre warunki, aby rozkwitać.”

Rubinowy kolor, różany, naturalny zapach. Wspaniały prosty skład. Kolor i zapach hipnotyzują i przenoszą tam gdzie płatki różowych róż szaleją, na wiosennym wietrze. Nakładam odrobinę rubinowego peelingu na skórę, zachwycając się nadal kolorem. I cały czas ten zapach: nienachalny, ale prawdziwy. Tak jak pachnie dzika róża, która zakotwiczyła przy polnej, wiejskiej drodze. Polskiej drodze. Drodze, która prowadzi przez pola do zielonego, dostojnego lasu. Tak to widzę, tak to czuję.

A skóra masowana różanym peelingiem staje się delikatna, pachnąca i nabiera zdrowych, malinowych rumieńców.

 

Mydło z wosku pszczelego

„Wosk pszczeli tworzy na skórze warstwę ochronną, która zabezpiecza przed szkodliwymi czynnikami środowiska, działa przeciwbakteryjnie i przeciwzapalnie, łagodzi egzemy, leczy problemy skórne. Jest hipoalergiczny, nie powoduje podrażnień i nie zatyka porów. Dlatego świetnie się sprawdza jako składnik mydła.”

Kiedyś nie przepadałam za mydłami w kostce. A nawet ich unikałam. Traciłam wiele. Dziś jest tyle wspaniałych, naturalnych mydeł właśnie w kostkach. Jest w czym wybierać i każdy znajdzie coś dla siebie. Dziś lubię zaopatrzyć się w naturalne mydła, niektóre są przeznaczone do mycia twarzy, inne do mycia całego ciała, a nawet włosów.

I Zarośle też proponuje nam naturalne mydło z wosku pszczelego. Minimalistyczne, ale jakie piękne, pachnące i pielęgnujące naszą skórę. Spójrzcie tylko, jak ładnie wygląda na zielonym tle zarośli…

 

Kosmetyczka

Miałam jedną kosmetyczkę, nadszarpniętą grubo latami, brakowało mi dodatkowej, więc już mam. Czekałam, czekałam nie rzucałam się na pierwszą lepszą. I przyszła i to jaka! Jestem szczęśliwa, bo dwie to już wypas. I stara i nowa. Teraz mogę szaleć, a że maluję się nie często, to nowa kosmetyczka od Zarośle może nada się bardziej na moje skarby, hmm…

Kosmetyczka wykonana z płótna żeglarskiego, pokryta oryginalnym, ręcznie malowanym wzorem, skradła moje serce. Gdy ją tylko zobaczyłam wiedziałam, że będzie jej u mnie dobrze, postaram się, by było jej pod moim dachem przyjemnie… Bo i mnie jest bardzo przyjemnie, że jest ze mną. Dla mnie jest wyjątkowa i taka, jaką szukałam.

 

Mgiełki

1. Zen

Zen to praktyka i cel. Czyli powrót do rzeczywistości tu i teraz. Słowo Zen nie da się wyjaśnić słowami, Zen trzeba poczuć

„Naturalne mgiełki zapachowe do aromatyzowania pomieszczeń. Zawierają roślinne olejki eteryczne stosowane w aromaterapii. Jeśli Wasza głowa jest ciężka od myśli, natłoku zadań, z pomocą przyjdzie mgiełka Zen.” 

Filozofia Zen to świadomość bycia częścią i jednością wszechświata. Zen to droga do przebudzenia, a mgiełka Zen od Zarośle pomaga się przebudzić i stanąć na nogi, bo ma w swoim składzie:

Rozmaryn, który dodaje energii.

Mandarynka, która ma wpływ na pozytywne myślenie.

Lawenda, która otuli i uspokoi skołatane myśli.

 

2. Mgiełka/Woda różana

Róże są magiczne i dostojne. Piękne. Ale piękno to nie jedyna ich zaleta, mają właściwości, które przychodzą z pomocą i mają wiele do zaoferowania.  Zapach kwiatów, ulubionych kwiatów zawsze ma się w pamięci..

„Dla nas takim wywoływaczem miłych doświadczeń jest właśnie zapach róż, który na czas jesienne szarości i zimowego chłodu zamykamy w niewielkich buteleczkach w postaci wody różanej”.

Piękne wspomnienia…

„Hydrolat różany to moc cennych składników. Stosowany jako tonik głęboko nawilża skórę, przynosi ukojenie, łagodzi stany zapalne. Jako mgiełka korzystnie wpływa na nastrój, zmniejsza napięcie, uspokaja, relaksuje.”

Potwierdzam, gdy przecieram twarz wacikiem nasączonym Wodą różaną od razu czuję jak cera nabiera zdrowego kolorytu, jak jest wdzięczna, że dałam jej pić, picie z natury, prosto z płatków róż…

Polskie Manufaktury są wartością, inspiracją , często pasją i pomysłem na ciekawe życie, dzielenie się tym życiem z innymi. Bez chemicznych składników. Nie ukrywam, a podkreślam, że dla mnie to bardzo ważne, jestem wdzięczna, za takie magiczne miejsca i ludzi, którzy wierzą naturze, a natura wierzy w nich. To widać i czuć. Pachnie pasją.

 

 

*

Majowe odkrycia, majowe pomysły, majowy czas, który trwa. Majowe niespodzianki i umilacze, które są nagrodą i puchowym  spędzaniem czasu, w ich kierunku podążają moje myśli i tam te myśli odpoczywają, bo maj (jak i każdy inny miesiąc) niesie też deszczowe łzy, bo maj to życie, maj jest częścią całości, a w całości różnie bywa… Raz świeci wiosenne słońce, a bywają i płaczące chmury… Jest też tęcza, która jest połączeniem deszczu i słońca.

Pozdrawiam z majowych zarośli…asia

 

A Wasze majowe odkrycia? Umilacze? Słońce i deszcz… 😉

52 komentarzy do “Co w trawie piszczy.

  1. działka, to mały wszechświat. można bawić się w Boga i modelować prywatne światy. na swój wzór i podobieństwo.
    Floksy pięknie pachną i wyglądają jak polne kwiaty – pewnie dlatego podobają mi się. nie wiem tylko, jak wytrzymały ciężar książki.

    1. Książka nie jest taka ciężke na jaką wygląda, no i nie leżała na kwiatach więcej niż kilka min, może dlatego dały radę 😉

  2. Ludzie często nie doceniają tego co mają w zasięgu. Jest to błąd, a w nim też i mądrość się zdarza – pokazuje jak bardzo człowiek pragnie zaznać czegoś wyjątkowego. Niektórych po prostu nie pociąga to co znane i oczywiste.
    A ja? Ja wszędzie widzę piękno. Tak już mam od dziecka. 🙂

  3. No właśnie. Jakze ważne jest to, by umiec sie zachwycić tym, co jest blisko, tym co zwyczajne i codzienne, tym, co tworzy naszą rzeczywistosć i właśnie przez to jest bezcenne. Cudownie, że Twoja córeczka to potrafi, że cieszą ją kwiatki, zarośla, patyki i kamyki, że nie wpatruje sie godzinami w ekran komputera czy innego elektronicznego ustrojstwa, ale obcuje z magią natury, jest jej częścią, jej wrózką Dzwoneczkiem.
    Pozdrawiam Cię serdecznie, z uśmiechem!:-)*

    1. Tak Jagodzianka kocha przyrodę i masz rację jest jak Dzwoneczek – dziękuję. Tak bo nasza rzeczywistość jest bezcenna… Kto to zrozumie, wygrał 🙂

  4. Gdy czytam Twoje posty, to kojarzy mi się określenie z filmu – mówisz, jakbyś wczoraj z panem bogiem rozmawiała 🙂
    Bije od Ciebie taki spokój i ciepło, że mogliby Twój blog zapisywać nerwusom na receptę 🙂

    1. Myślę że Bóg mówi do nas często za pośrednictwem natury, ba! On jest naturą… Pisanie to rodzaj terapii i ja jej doświadczam pisząc… Spokój? Nie zawsze tak jest, pisanie ten spoķój we mnie rzeźbi, lepi jak glinę… 😉

  5. Kochana
    Jak zawsze piękny, subtelny, miły post i tematyka🤗🧡🌷
    Pozdrawiam najserdeczniej☕🌞🌼🙋

    1. Jak zawsze miłe słowo od Ciebie, które idzie w świat i nabiera siły, dziękuję i pozdrawiam 🙂

  6. Akurat wróciłam z wyprawy , w której sprawdzałam moje dotychczasowe poletka różane. Niestety, część mrozy przerzedziła, ale sa jeszcze dwa dzisiaj nowo odkryte, będzie z czego korzystać!
    No i polanę przykleśną znalazłam z mnogością szczawiu. Musze jutro tam wrócić na zbiory.
    Niezapominajki w tym roku tez sobie przeniosłam z lasu i cieszą oko!
    Serdeczności!

  7. Tak przyjemnych postów nie ma potrzeby czytać w ratach;)
    Tak słodko zachwycasz się światem. Jagodzianki idzie w Twoje ślady-„budzić się śpiochy” , bezbłędne!
    Nie wiedziałam, że słonecznik dlatego ma wykrzywioną główkę w dół, żeby słuchać😁 Ja przy Tobie uczę się prawdziwego życia!!!
    Całuje mocno😘😘😘

    1. Postawa słonecznika uczy pokory… Nie zadziera nosa… Ja przy Tobie też się uczę, po to się spotyka ludzi. Pozdrawiam 🙂

    1. Wewnętrzy spokój nie dostaje się w prezencie, każdy z nas jest kowalem takiego spokoju… To jedna z najtrudniejszych lekcja i długi proces… Nie jest on dany na zawsze, codziennie trzeba zakasać rękawy by go utrzymać… Nie zawsze się udaje, ale często może sie udawać 😉

    1. Zdjęcia to też opowieść, dziękuję w imieniu też tych którzy pomagają mi w zdjęciach. Mały domek to tak dużo…mimo, że jest mały… Spełnienia marzeń Kochana!

    1. Peeling jest naturalny, ma prosty skład i ten zapach a to wszystko za sprawą płatków róż… Jestem zadowolona 🙂

    1. Super rodzina to taka rodzina którą się akceptuje mimo wad… bo wszystko i wszyscy mają wady i zalety . Zrozumienie i akceptacja daje dobre rezultaty… My cały czas się siebie uczymy 😉

  8. To prawda, ogródek wymaga dużo pracy. Czasem więcej jej włożymy niż potem dostaniemy, ale to nie o to tak naprawdę przecież chodzi. Bardzo ładnie tu dzisiaj u Ciebie zapachniało 🙂

  9. Mam takie miejsce z pokrzywami. dom na wsi, który kupili rodzice. Tata był bardzo pracowity, więc zadbał o dom, mama zajmowała się kwiatami. Dziś wszystko zarasta, bo nie mam ani wystarczająco dużo czasu, ani pracowitości ojca

    1. Takie miejsca to skarb, też z powodu wspomnień i historii… Masz rację nasi dzadkowie, rodzice mieli więcej odwagii do tego by być pracowitym… Ja chylę czoła gdy o tym myślę i gdy to nadal widzę. Pozdrawiam

  10. “Wielkich wzruszeń z małych rzeczy” – podoba mi się to życzenie i dziś Ci je przesyłam, choć wiem, że to umiesz.
    Mądrze tu u Ciebie i zacisznie.

    1. Małe rzeczy są częścią tych dużych, łączy się to wszystko i uzupełnia. Nadal się uczę 😉 Pozdrawiam!

  11. Kiedyś dziadkowie mieli działkę. Pomagałam babci sądzić i pielić. Było dużo kwiatów i orzech rósł przy bramie. Spędzałam tam mnóstwo czasu. Najbardziej lubiłam zbierać poziomki i truskawki. Potem pomagałam babci robić z nich przetwory. To były czasy Puszku. Aż łezka płynie na samo wspomnienie.

    Ściskam Cię mocno Kochana

    1. Pamiętam takie czasy, pamiętam prawdziwą, polską wieś której już nie ma. Pamiętam wszystko co tam było, ludzi, zapachy i obrazy. I też przychodzi wzruszenie. Buziaki 🙂

  12. Witaj szumem deszczu za oknem
    Poradnik czarownicy na pewno poszukam. Wszak i ja trochę nią jestem :)))
    Lubię czytać to co piszesz.
    Maj to nie tylko Twój miesiąc. Ty świętujesz urodziny (kiedy dokładnie?). Ja za tydzień zapraszam na imieniny.
    Pozdrawiam szumem starej płyty

    1. Ja miałam 24.05 imieniny, a na początku maja urodziny… Tak każdy z nas ma coś w sobie z czarownicy, tej dobrej… 😉

      1. Witaj jeszcze w maju
        Na początek spóźnione życzenia imieninowe. Samych dobrych dni życzę.
        I zapraszam na moje imieniny jutro….:)))
        Pozdrawiam miodowym zapachem akacji

  13. Piękny i ciekawy wpis. Tytuł książki już sobie zapisuję, bo też lubię takie klimaty. Mam to szczęście, że mój ogród jest na wyciągnięcie ręki , ogród , las i co tylko do szczęścia potrzeba 🙂

    1. Czyli jesteś szczęściarą 🙂 Każdemu życzę szczęścia które przede wszystkin odszuka w przyrodzie.

  14. Jagodzianka jest urocza 🙂 Gdy byłam mała też śmiertelnie poważnie traktowałam wszystkie swoje misje. Rozkwitałam apsiczki (czyli kwiatki) chuchając na nie żeby im było cieplej, wysyłałam biedronki do nieba po chleb pewna, że z nim wrócą…
    Po książkę sięgnę z przyjemnością. Zaintrygowała mnie 🙂

    1. Jagodzianka… Jagodzianka jest moją nauczycielką. I masz rację te misje są i prawdziwe i piękne jednocześnie 🙂

  15. Piękny wpis,przenosi w ten magiczny świat roślin.Dziekuję za tak wspaniały opis kosmetyków “Zarośla”.Ich twórczynia jest moja bratanica Ewa,osoba absolutnie niezwykła,piękna wrażliwa i z takim niezwykłym postrzeganiem świata,bardzo czujaca naturę i znająca jej dobrodziejstwa Ufam jej bezgranicznie w kwestii kosmetyków również,sama używam kilku i zagoszczą one z pewnością na stałe w moim “niezbędniku”

    1. Ewa to osoba skromna… A to jest wartość. Kosmetyki naturalne to też jest wartość więc dwie wartości spotykają się i powstaje piękno. Piszę o tym w co uwierzę i co sama stosuję, co mnie zainteresuje, inaczej być nie może 🙂

  16. Wspaniałą masz Córeczkę – moje uznanie!
    Umie dostrzec to czego nawet najtęższe umysły nie widzą.
    Bo to że najpiękniejsze i najistotniejsze jest wokól nas to jasne jak słońce.
    A w trawie, lesie, łące, drzewach, słońcu,deszczu jest życie…
    Serdeczności Puchu dla Ciebie i Jagodzianki :-0

  17. Kochana Asiu,

    Działki jakoś nigdy nie dane było mi mieć , ale bywałam na cudzych działkach, otoczona zielenia, zapachem kwiatów, towarzystwem pozytywnych ludzi. Mam tyle miłych działkowych wspomnieć, które zbliżały ludzie w duchowym aspekcie do siebie 🙂 Pozycja ksiażkowa brzmi ciekawie, zwłaszcza czesc przeznaczona umysłowi . Zachwycił mnie ten peeling, ta jego struktura- aż chce si wypróbować.

    Cieplutko Cie pozdrawiam

    1. Ten peeling jest grubo ziarnisty, więc dobrze robi swoją robotę, ale trzeba to mieć na uwadze, a zapach? Czysta natura 🙂 Pozdrawiam ciepło!

    1. Staram się, nie zawsze wychodzi, czasami w moich myślach i działaniach pada deszcz… ale mam wiarę w Słońce 🙂 Pozdrawiam ciepło!

  18. Mnie dziś mój spokój wewnętrzny opuścił… chodzę poddenerwowana, nie mogę się skupić i jest mi źle… Może jak jutro pojadę w góry wszystko wróci do normy… Nie lubię takiego stanu, boje się go i nie mogę sobie poradzić…
    Uwielbiam las, łąkę i góry… ciesze i spokój… a teraz w moje głowie jest krzyk i chaos…

    Dziękuję z polecenie książki, wydaje się bardzo ciekawa…

    1. Tak, myślę że góry Ci pomogą, bo góry mają to co dziś jest Ci potrzebne – ciszę, a jednocześnie zastrzyk energii. Biorą nasz wysiłek, ale dają pozytywne wibracje.
      Akceptacja tych uczuć które dziś masz, a nie walka z nimi… Powiedz tym uczuciom: ‘widzę was, słyszę i czuję, wiem że po coś jesteście, nie walczę, jestem i oddycham’.
      Jutro będzie już inaczej, bądz dla siebie wyrozumiała.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *