Slow jogging, bieg truchtem i 6 wskazówek + wywiad

Slow jogging, bieg truchtem i 6 wskazówek + wywiad

Próbowałam wiele razy. Wiele razy startowałam i wiele razy padałam jak długa dosłownie i w przenośni. Padałam i za jakiś czas znowu próbowałam. Bez sensu. Bieganie wydawało mi się bez sensu. Nie dawałam sobie z nim rady. Biegłam, biegłam i… bam. Znowu boli. Zdyszana, zasapana, osmarkana i czerwona jak burak. A przebiegłam ledwo 2 km. To nie dla mnie – ja nie umiem biegać. Ja nie mam sił. Wszyscy tylko nie ja… Tak było. Co robiłam źle? Co robiłam źle, że biegnąc siły opuszczały mnie, już na starcie? Jedną rzecz.

Biegłam za szybko.

Zawsze biegłam za szybko.

Zaczynając przygodę z bieganiem, popełniałam w moim przypadku, największy i niewybaczalny błąd.

Było szybko i…krótko.

Za krótko by móc zdążyć się zapoznać z bieganiem, polubić, a może kiedyś pokochać. Nie było szans. Sama sobie podcięłam skrzydła – nogi.

Rower, chodzenie po górach, taniec to tak, to opanowałam. Jednak chciałam czegoś jeszcze. I mimo, że na bieganie się obraziłam, ba! Wyrzuciłam bieganie z mojego życia i słownika, to gdzieś podświadomie tęsknym, wzrokiem wodziłam za biegnącym człowiekiem…. I nie dlatego, że mu zazdrościłam, ale dlatego, że wiedziałam już to:

„Podczas biegu konieczne jest oderwanie obu stóp jednocześnie od ziemi, która jest źródłem silnego pola elektromagnetycznego. Podczas biegu przerywasz elektryczną łączność z ziemią, zachodzi wówczas efekt zakłócenia, jakby lampka gasła, a potem znowu zapala się. To ma niezwykle pozytywny wpływ na każdego”.

Tak spodobało mi się to zdanie i jego przekaz, że postanowiłam znaleźć sposób na bieganie. Na moje bieganie. Powiedziałam mu tak:

– Ok, może nie polubiliśmy się na początku, mimo kilku prób, może byłam nieprzystępna i nie słuchałam, nie czułam, nie szukałam, chciałam siebie dopasować do biegów, a może powinnam biegi dopasować do siebie… Poszukam, posłucham, spokojnie. Slow.

Jeszcze do niedawna uważano, że komórki mózgu nie odnawiają się.

Jednak jest na to sposób.

Trucht.

Ale…

Przeprowadzono badania. I aby ruszyć komórki mózgowe do odnowy, trzeba spełnić jeden warunek – wysiłek fizyczny musi być wykonywany z zadowoleniem. Jeśli występuje przymus, wtedy zjawisko odnowy nie istnieje.

„Gdy biegniesz dla siebie, gdy nikt cię do tego nie zmusza. Gdy ty nie zmuszasz się na siłę, chcąc nie chcąc zaczniesz czerpać zadowolenie ze swojego biegu. To wszystko sprawi, że zaczniesz wydzielać specyficzne substancje podobne do morfiny, dostarczające uczucia radości. Gdy jeszcze uda ci się dobrze oddychać, zwracając uwagę na wydech długi, wówczas wdech będzie prawidłowy, i gdy chodź na chwilę wyłączy się twój dialog w głowie, czemu sprzyja samoistne masowanie hary, czakry życia, mimowolna medytacja aktywna, po prostu wygrałeś”.

Człowiek stworzony jest do biegania, podbiegania, bardziej niż do chodzenie. Bieganie jest bardziej adekwatne dla człowieka niż joga czy rower. Np. joga wymaga wtajemniczenia. Bieganie nie. Gdy biegniesz od razu wskakujesz w środek wtajemniczenia… Dopiero zacząłeś, a już to robisz, już lecisz, biegniesz… a następnie jest już tylko…bieg. Biec możesz zacząć od razu, nawet jak jesteś roztrzęsiona, podobno to nawet lepiej.

Gdy dokucza Ci strach, złość, smutek, nałóg to bieganie jest pomocną dłonią (nogą). Jeśli możesz, warto wtedy postawić na bieganie, każda aktywność fizyczna jest dobra, ale bieganie jest tym co warto podjąć jako pierwsze, jako natychmiastowe koło ratunkowe.

Kiedyś przeczytałam:

„Biegajżesz, nawet jeśli ledwo możesz powłóczyć gitarami”

I kolejne zdanie, które zapamiętałam i które nie pozostawia wymówek…

„Jeśli jesteś na tyle zdrowa, żeby móc się chociaż wlec noga za nogą, tyle, że w podskokach, w takim razie już masz swoją tajną broń

Ok mamy to.

Czekałam, czekałam i mam.

Slow Jogging – bieg truchtem.

I ja właśnie dzisiaj o tym. Przede wszystkim o tym. Do tego dążyłam, do tego zmierzałam, w podskokach… Ja dzisiaj o slow joggingu.

Mogę powiedzieć, że znalazłam swoją metodę na bieganie, dopasowałam bieganie do siebie. Slow jogging, jest znakomitą formą aktywności fizycznej, jest takim punktem wyjścia, i furtką do biegania. Bardzo wygodną i przyjemną, jak się okazało. Przychylną. Dającą szansę takim jak ja- zdyszanym, zmęczonym, czerwonym i osmarkanym od biegów, w których się ścigałam, sama ze sobą.

Slow jogging jest rodzajem treningu biegowego. Prekursorem tej aktywności fizycznej jest Hiroaki Tanaka– japoński profesor. Slow jogging to wolny bieg. Wolny. Wolny nie znaczy gorszy.

„Slow jogging ma wszystkie zdrowotne zalety biegania, ale nie posiada jego wad”.

Slow Jogging jest prosty, naturalny, a jednocześnie przynosi wymierne korzyści zdrowotne. Może być doskonałym wstępem do szybkiego biegania. Ale to później. Na razie warto mieć w jednym palcu slow jogging.

 

Wskazówki:

1. Niko- Niko – po japońsku znaczy uśmiech. Jest to wolne tempo, trochę szybsze niż spacer. Trochę. Krok który stawiamy biegnąc w slow joggingu to nawet 1/3 normalnego kroku. Lądujemy na śródstopiu- naturalny aparat amortyzujący. To jest bardzo ważne. W szybkim biegu lądujemy na pięcie- to nie jest zdrowe dla naszego ciała. Tak biec by móc normalnie rozmawiać. Jeśli nie możesz normalnie rozmawiać, czy śpiewać to znaczy, że biegniesz za szybko. (Jeśli chcę sprawdzić czy nie biegnę za szybko, zaczynam śpiewać). To jest naprawdę wolniutki bieg- i w tym jego siła i sekret.

2. Podczas tak wolnego biegu spalamy dwa razy więcej kalorii niż podczas normalnego chodzenia. Ale tu nie o kalorie chodzi, tu chodzi przede wszystkim o zdrowie i ruch.

3. Antidotum na choroby cywilizacyjne:

– zwalcza cukrzycę
– nadciśnienie
– miażdżycę
– Alzhaimera
– otyłość
– demencja starsza
– depresja

4. Czerpanie radości z ruchu. Zerwanie z dotychczasowym podejściem do biegania (coś dla mnie). Slow jogging to luźny bieg. Bez napinki. Bez spiny. Bez paniki. Nie ma wyścigu, jest płynny, lekko leniwy ruch.

5. Podbródek lekko skierowany do góry. Wyprostowana sylwetka, to ważne i linia wzroku na wysokości horyzontu.

6. Oddech. Organizm naturalnie dostosuje się do slow joggingu. Zdajmy się na naturę.

Ludzie, którzy będą Was mijać i wyprzedzać niech Was nie zniechęcają, pies, który będzie szybszy niż Wy, i jego zdziwiona mina, też niech Was nie zdołuje. Przechodnie, którzy staną i będą zerkać dlaczego Wy tak wolno biegniecie, niech Was nie martwią, oni powinni się martwić o siebie bo oni stoją, a Wy już biegniecie. Ruszyliście. Ruszyliście ze skrzyżowania…

Nie bój się biec wolno. Trucht we własnym tempie.

Slow jogging pozwolił mi biec. Biec tak jak biegną biegacze, ale wolniej. Nie jestem już czerwona, osmarkana , zła i zdyszana. Nic mnie nie boli na drugi dzień. Przebiegam np. 4 km spokojnie, bez zadyszki, bez zmęczenia, po tych 4 km mogę biec dalej. To dla mnie dużo znaczy. Mogę śpiewać biegnąc, a to też ważne, bo śpiewać lubię… ;). Póki mogę, póki los pozwala, będę uprawiać slow jogging. Dziękuję…

No chyba przyszedł czas by zaryzykować, że gdy biegnę slow – jestem szczęśliwa…

Znalazłam bata na bieganie. Na każdego jest sposób i na wszystko… Przyszedł czas, przyszedł odpowiedni moment też na mnie i na mój ruch w biegu. Wolnym biegu. Biegu wolnym…

Jagodzianka często mi kibicuje. Gdy idziemy na bieżnię, ja biegam, a ona gra w piłkę. Mówimy na nią –Messi. Jest dobra.

A gdy jesteśmy przy Jagodziance, to i jesteśmy dziś też bliżej taty Jagodzianki…

‘Wywiad’, rozmowa – krótka piłka… Posłuchajcie proszę:

Asia: Przypomnij mi ile to już lat biegasz?
Tata Jagodzianki: Około 15 lat…

A: Systematycznie…
TJ: Systematycznie…

A: Czemu zacząłeś biegać? Co było motywacją?
TJ: Czułem się jak flak. Tylko jeden powód.

A: Ile dziś jesteś w stanie przebiec?
TJ: Maraton. Ale początki były ciężkie 3 km.

A: Gdzie najczęściej biegasz?
TJ: Biegam tam gdzie mogę. Najczęściej późnym wieczorem, nocami po lesie, bo mam małe dziecko, w dzień wolę poświęcić czas jej. (Jagodziance…)

A: Co daje Ci bieganie?
TJ: To, że nie czuję się jak przysłowiowy stary dziad… Zdarzało się, że nie biegłem tydzień, czułem, że dziadzieję. To są sprawy indywidualne. To są moje przemyślenia i odczucia.. Każdy to czuje inaczej, i każdy ma na to inną definicję i inne sposoby. Bieganie to moja pasja, myślę, że tak można to nazwać.

A: Biegasz dla siebie czy dla osiągnięć?
TJ: Biegam po to, by czuć się dobrze. To mój sposób. Każdy ma inny sposób.

A: Ale jakieś tam osiągnięcia przecież były…
TJ: Pół maratony, maratony. Nocny bieg na orientację lasem 50 km itp.

A: Pamiętam ten nocny bieg, na drugi dzień jak Cię zobaczyłam, wyglądałeś jak Zombie, ale Zombie szczęśliwe i spełnione… Zombie wygrane.

A: Kiedy najlepiej biegać?
TJ: Nie wiadomo. Dla każdego inaczej. Kiedy? Gdy są siły.

A: Słyszałam, że warto też pobiec, gdy tych sił brak, tak na przekór…
TJ: Widzisz, i to znowu sprawa indywidualna. Bieganie jest proste, ale to nadal historia indywidualna. Nie da się tego przeskoczyć.

A: Jestem ciekawa, gdybyś mógł wybrać jedno miejsce na świecie, gdzie zaraz mógłbyś pobiec przed siebie, gdzie by to było?
TJ: Obojętnie jakie góry. Góry. Bieganie po płaskim terenie trochę mnie nudzi. Góry są ciekawe, coś się dzieje…

A: A co cię jeszcze nie nudzi?
TJ: Rower, Capoeira. To lubię. Nie jest dobrze robić jedną rzecz. Jeśli będziesz jeść codziennie kawior, to w końcu nim rzygniesz… (Puściłam bez cenzury, sorry…).  😉

A: Jakaś podpowiedź dla początkujących, nawet jedno zdanie bywa motywujące
TJ: Kup trzewiki… i idź się sprawdź. Są kluby biegacza. Ale są też szachy, to podobno też dyscyplina sportowa (śmiech).

A: Każdy sport jest dobry…
TJ: Każdy jest inny, i o to tutaj chodzi.

Ja go nie dogonię, ale ja nie chcę go gonić, on musi zwolnić, jeśli chce ze mną uprawiać biegi… Jednak samotny bieg jest tym czego szukam, spotykam tam siebie. Tylko ja i asia i lekki wiatr we włosach, bo to lekki bieg, slow…

Pozdrawiam ciepło asia.

Jestem bardzo ciekawa jaką Wy lubicie aktywność fizyczną, i czy w ogóle lubicie sport? Bo przecież nic na siłę… 😉

80 komentarzy do “Slow jogging, bieg truchtem i 6 wskazówek + wywiad

    1. O, rozciąganie to też fajna i pomocna sprawa. Ja z bieganiem też się nie lubię, ale slow jogging to jednak inna filozofia i styl i temu daję szansę, to proces. Pozdrawiam 🙂

  1. Dokładnie jest tak jak napisałaś. Każdy potrzebuje biegania dla własnej indywidualnej natury .
    Biegam osiem lat, a zaczęło się od bólu kręgosłupa.
    Ostatnio jest to tylko siedem
    km
    Ale systematyczność wprowadza mnie na dyszkę, podczas gdy moi znajomi przebiegają25
    Nie przejmuje się tym
    Biegam dla siebie

    1. 7 km to piękny wynik- ale przecież nie o wynik tu chodzi tylko o to by w ogóle wystartować. Mi daleko jeszcze do 7 km. Ja biegam wolno i w sumie to nowość dla mnie ,można powiedzieć że zaczynam, bo to proces…Tak jak już wspomniałam 😉 Dobrego dnia

  2. O, jak fajnie, że o tym piszesz 🙂 Uwielbiam jogę, nordic walking, ale ciągnie mnie też do biegania. Nie biegam, bo nie chcę się zasapać i paść po 200 metrach… Ale Twój wpis mnie zachęcił. Twój wywiad też. I nawet ten mały sportowiec w różowej kurteczce 🙂 Chyba jutro pójdę pobiegać. Ale bardzo, bardzo slow… 🙂 :*

    1. A wiesz czemu po 200 m jesteś zasapana? Bo biegniesz za szybko. Tu jest błąd i haczyk. Zacznij tak powoli jak się da i niech to będzie tylko 1 km. Stopniowo. To ma być na początku śmiesznie, wolny trucht 😉 Tak, mój Messi w różowej kurteczce jest aktywny…caaały dzień 😉

  3. Obecnie ze sportem mam na bakier, ale to przez remont i szybko zapadającą ciemność. Do połowy października była jazda rowerem. A slow jogging już kiedyś przerabiałam i pamiętam, że dobrze się bawiłam. Wtedy jeszcze mieszkałam w bloku. Teraz mieszkam na wsi i chyba zimą pozostanie mi zwykła aktywność ruchowa, mąż też obiecał, że będziemy dużo razem chodzić (wolę z nim ze względu na psy). Muszę sobie ten slow jogging zapisać w nowym kalendarzu, tak gdzieś na marzec, to może być to, czego potrzebuję 🙂

    1. Na wsi się biega dużo lepiej niż w mieście. Może nie ma co odkładać do marca…;) hmm. To jest tak wolny bieg że aż dziwny… Ale sekret właśnie w tym dziwnym sposobie jest. Pozdrawiam ciepło

        1. Fakt też racja, nie każdy lubi i chce biegać z czołówką na czole, nie każdy chce w ciemność wychodzić 🙂

    1. Ja też przerabiałam kijki, moja mama bardzo lubi. Ale mnie to za bardzo nudzi… Więc slow jogging jest dla mnie ok bo to prawie jak marsz ale jednak już bieg. Pozdrawiam 🙂

      1. Kijki zbyt monotonne? Zawsze mozna pomyśleć jak je urozmaicić xD A tak na poważnie najważniejsze aby znaleźć formę ruchu dla siebie 😉

        1. Dokładnie, tekst był o slow joggingu, ale był też o poszukiwaniu tego w czym poczujemy się jak w przysłowiowym domu 😉 Był też o próbowaniu… Buziaki

    1. Pamiętaj Ula by zacząć tak powoli jak tylko się da w tym jest siła 🙂 Oj pamiętam po porodzie to ja nie miałam sił się myć i jeść A co dopiero biegi nawet te slow… Serdeczności

  4. Do biegania przymierzam się od lat, niestety nic z tego nie wychodzi. Zaczynam jeden dzień, drugi, a trzeciego już znowu po prostu szybko chodzę. Jednak po trzech latach szybkich marszów czuję już pewien niedosyt, chciałabym coś więcej, ale nie mogę tego na sobie wyegzekwować.

    1. Nic na siłę. Ja znalazłam sposób na bieganie jeśli w ogóle mam zamiar pobiec. Jednak, to nie jest priorytet, każdy ma swoje sposoby na siebie, a tym samym na ruch. Ja teraz biegam slow, ale czy już tak zawsze… hmm tego nie wiem. Teraz próbuje i uczę się. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  5. Właśnie siedzę na rehabilitacji i z Panem fizjoterapeutą i czytam mu na głos😄 i on mówi : bieganie obciąża stawy, ale to ruch a ruch jest potrzebny dla zdrowia. Czyli rozgrzeweczka i do biegu, gotowi…START🙌
    Chyba jutro to uczynię. 😘

    1. Heheh uśmiech zawitał na mej twarzy 😉 Bieganie obciąża stawy, ale slow jogging już niekoniecznie… Trzymam kciuki kochana.

  6. To prawda, nic na siłę i nie każdy sport jest dla każdego!
    Mam problemy z kręgosłupem, zatem chodzę, spaceruję regularnie.
    Bardzo ważna jest także dieta oraz pozytywne nastawienie do ludzi, świata 🏃
    Pozdrowionka zostawiam na dluuugi weekend 🌺💜

  7. Miałam podobnie jak Ty kilka lat temu myślałam,ze bieganie nie jest dla mnie. Po latach okazało się inaczej- biegam swoim tempem, nikogo nie ścigam nie gonię , słucham tego co podpowiada mi ciało i za nim podążam – tak chyba najlepiej. Biegam głownie w ciepłych miesiacach – jakoś te jesienno – zimowe mi nie służą, ale wtedy siegam po inne rodzaje aktywności . Myślę ,że grunt znaleźć coś swojego i dla siebie.

    cieplutko pozdrawiam

    1. Tak, grunt to znaleźć coś dla siebie. Bieganie jest tylko jedną z propozycji. Każdy innym jest… Ja też wolę inne aktywności niż bieganie, ale jeśli już mam pobiec to właśnie metodą slow jogging i tak też robię 🙂 Też ciepło pozdrawiam

  8. Też miałam taki początek. Potem porzuciłam bieganie na parę lat i znów do tego wróciłam, ale mądrzejsza o kilka uwag. I biegam tak już sobie kilka lat, nie pamiętam już ile. Lubię to, relaksuje mnie to. Nie traktuję tego jak formy podstawowej aktywności fizycznej. Raczej biegam żeby pomyśleć, wyciszyć się, albo wręcz przeciwnie, wyżyć się z jakąś ostrą muzyką w słuchawkach. To dla mnie czynnik terapeutyczny bardziej niżeli sport. Bo sport to ja mam w treningach na siłowni.

    Pole elektromagnetyczne? Elektryczna łączność z ziemią? Co to za satanizmy? 😅😅😅😅

    Każda aktywność fizyczna sprawia, że organizm wydziela endorfiny. To jest radość, zadowolenie i wszystkie inne fajne emocje, która sprawiają, że się uśmiechamy do świata. 🙂 Dlatego przede wszystkim warto. Szczególnie teraz, kiedy większość narzeka na jesień. 🍁

    1. Nie raz już wspominałam, że z całego tekstu wybiera się czasami jedno zdanie albo nawet tylko jeden wyraz. I tak też się stało dziś z Twoim komentarzem. Jeden wyraz, który zasłonił wszystkie inne.
      Czarny jak smoła. Nieadekwatny. Niepotrzebny. Niewygodny. Wyolbrzymiony. Dławiący. Już sama nazwa odstraszająca i zimna. Wyraz jak cień, którego nikt nie chce spotkać. A jednak Ty go tu sprowadziłaś. Ty spośród tylu dostępnych wyrazów wybrałaś właśnie ten ,by określić coś co przytoczyłam, a tym samym zahaczyć i o mnie. Czy słusznie .. czy potrzebnie … czy trafnie strzelałaś? Ja już znam odpowiedź. I może będę w tej mniejszości, której to przeszkadza i razi , bo może większość uzna, że to zabawne albo potrzebne było i że to pikuś był … I tak może się okazać. Tak jak napisałaś że większość narzeka na jesień, i ja znowu jestem w mniejszości, bo ja kocham jesień. A może to tylko fizyka była, albo jedna z nauk a nie satanizm… Ale Ty wybrałaś… “Chciałeś wybrałeś…” jak śpiewała PFK. Dobra życzę.

    1. Hej. Ja też wolę rower, na rowerze wspaniale poznaje się świat. Bieganie slow to tylko jedna z wielu możliwości i zajęć, sportu… Próbuję i tego i tego. Poznaję. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  9. Nigdy nie biegałam, nie lubiłam, dostawałam kolki w boku.
    Sporo chodzę, czasami jeżdżę rowerem, trochę się gimnastykuję.
    Kupiłam buty, nabrałam ochoty, wyszłam, pobiegłam dwa razy wokół stawu i być może zbyt szybko zrezygnowałam…albo to nie dla mnie.

    1. Wszystko jest możliwe. Może to nie dla Ciebie, może za szybko, może… Nie mi oceniać. Każdy wie co dla niego pisane i potrzebne. Pozdrawiam 🙂

    1. Ja wolę wytrzymałościowe. Z trexem…nigdy nie słyszałam, a może słyszałam, ale nie zanatowałam 😉 Dobrze że mamy w czym wybierać. Pozdrawiam

  10. Z zasady, nie powinnam się już na Pani stronie odezwać. Pewnie nadal poddaje pani weryfikacji ludzkie prawo do wolności wypowiedzi ?, co jest obrzydliwe i niedopuszczalne wśród ludzi kochających wolność. Może to mój masochizm każe mi oberwać jeszcze raz, i jeszcze by w końcu odejść a może to moja naiwność, że internet nie wypluł wszystkich, którzy mogą zaciekawić. Wcisnę , opublikuj i sprawdzę czy mogę spróbować , czy z rozczarowaniem , zamilknąć na Pani stronie.

    1. Drzwi są zamknięte, ale tylko teoretycznie, bo wszystko zostało opublikowane, nie miałam potrzeby zareagować, ani razu. Mam małą pannę o której pani kiedyś wspomniała,i którą zauważyła tak jak i inni…może dlatego muszę uważać by nikt puszki cyklonu B nie zostawił. Plamę może zostawić, ale nie cyklon. Jednak nie dodawałabym zbędnej filozofii do tego czemu tak, a nie inaczej. By zrozumieć trzeba: ” By zobaczyć, trzeba patrzeć a nie tylko przebiec wzrokiem”. Wiele postaci Panią ciekawi, z tego co widzę, na innych blogach, więc moja postać może już odpocząć w pani oczach i pamięci. Nie jestem niezastąpiona… A szkoda. Zasady są po to aby je… 😉

    1. “Czy bym była przyzwoita, dając każdemu według jego potrzeb i spełniając zachcianki każdej i każdego …czy jednak przyzwoitość to zdolność do zachowania, które nam nie uwłacza a innym krzywdy nie czyni chociaż czasem boli…”

      1. Ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha….

        Co do biegania…szpital albo poruszanie, wybór należy do nas chociaż bywa ,że jesteśmy na tyle wyjątkowe ,że to nie działa tak wprost.

        1. Zerknęłam w dół. Podniosą się głosy , jawnie lub ukrycie… nic to nadzwyczajnego ale nie w tym rzecz.
          Pani Stokrotka użyła sformułowania ,że jest pani :”Wielka” i przyszło mi do głowy , z jednej strony ,to dobrze gdy ludzie , jeden drugiego dowartościowują ale i jeszcze coś, że deprecjonujemy wartość słów i kiedyś może nam wyjść ,że nie ma słów by coś określić właściwie bo wszystko wcześniej było nieadekwatne. Przerysowane, trącące satyrą bardziej niźli prawdą.

  11. Po pierwsze to jesteś WIELKA, że jednak biegasz.
    Ja nigdy nie biegałam natomiast dużo i szybko chodziłam. Teraz ze względu na schorzenie stopy chodzę mniej.
    Po trzecie mój młodszy syn ciągle biega, bierze udział w maratonach. A 11 listopada po raz chyba 15-ty będzie uczestniczył w Biegu Niepodległości w Warszawie.
    Ogólnie mówiąc ruch jest bardzo potrzebny każdemu człowiekowi.
    Serdeczności Puchu…

    1. Nie jestem Wielka, raczej ciekawa czy dam radę. Nie zawsze mi się chce, ale lekki trucht u mnie się sprawdza, i jak tak sobie biegnę to zauważyłam, że uśmiech się pojawia na mej twarzy. 15 bieg to super wyczyn, powodzenia mu życzę, a Ciebie ciepło pozdrawiam.

    1. Ja nadal mam małe załamania, ale slow jogging jest najlepszym dla mnie rozwiązaniem jeśli o biegi w ogóle chodzi… Trzymam kciuki za Ciebie. Pozdrawiam 🙂

  12. Trzeba się ruszać tzn chodzić, jakis pilates tez pottzebny, moze basen. Serdeczne pozdrowienia znad sztalug malarskich przesyła Krysia

    1. Lubię wodę, ale nie bardzo basen. Wolę rzeki, jeziora, strumienie, morze- wiosną, latem i jesienią 🙂 Oo…A basen jeśli już to zimą . Pozdrawiam

  13. Kiedyś lubiłam biegać, chodzić na aerobik , basen itp – ale nadczynność tarczycy sprawiła, że potem z ledwością wspinałam się na piętro do sypialni. Teraz mam niedoczynność i zaczynam od podstaw. Pokochałam jogę, bo się nie męczę i nie pocę, spacery z kijkami ten rodzaj biegania tez brzmi zachęcająco 🙂

  14. Jestem aktywna fizycznie, tam mnie się wydaje.
    Codziennie chodzę z piesią co najmniej 2 razy dziennie.
    Biegam schodami i w domu i w pracy na 4 piętro.
    Lubię nordic walking, ale teraz rzadko chodzę z kijaszkami, bo nie mam z kim.
    Za bieganiem nie przepadam. Czasem biegnę z piesią pod górę, bo oboje lubi takie jedno miejsce, jednak w życiu nie przebiegłabym nawet kilometra! Natomiast chodzić mogę i lubię. I pływać. :)))

    Pozdrawiam, także TJ. 🙂

    1. Spacery z psem to chyba jedna z najbardziej uroczych aktywności, tak myślę 🙂 Pamiętam moje spacery z ukochanym psem po lesie, kilometry… Pozdrowię TJ 😉

  15. Dziękuję, że mnie tu “przyprowadziłaś” 🙂 Przeczytałam na wdechu, choć przydługie 🙂
    Pierwsze skojarzenie? Ania z Zielonego Wzgórza 🙂
    A ja? Ja mam swój Nordic Walking, który regularnie uprawiam juz od 5- ciu lat. I nie zmieniłabym 🙂 Ważne aby się ruszać- dla przyjemności, relaksu- aby nigdy nie czuć się ” starą babą” 🙂 Pozdrawiam ciepło, Pola 🙂 Zostaję 🙂

    1. Hej. Ania z Zielonego jest mi bliska… wracam do niej, chowam się w jej świecie ,przed tym światem… 😉 Nordic Walking to bardzo dobra forma aktywności, sporo o tym czytałam. Pozdrawiam serdecznie

  16. Moja koleżanka lubi slow jogging. Ja jeszcze nigdy nie próbowałam, ale może kiedys się skuszę.
    Ze sportów uwielbiam siatkówkę, jazde na rolkach, hulajnodze i rowerze 🙂

    1. Sporo w siatkówkę grałem w liceum, ale to już dawno było 😉 Siatkówka to ciekawy sport a i fajna drużynowa zabawa. Na rolkach nie umiem… Pozdrawiam

  17. Staram się być na siłowni kilka razy w tygodniu 🙂
    biegałam trochę na siłowni, jednakże z tego co wyczytałam w kilku miejscach bieganie obciąża kręgosłup, więc dla mnie odpada, bo niestety faktycznie mnie po pół godzinnym bieganiu bolał 🙁

    1. Kilka razy w tygodniu? Podziwiam. Ja nie przepadam za siłownią, nudzą mnie takie ćwiczenia. Jednak wiem, że to dobry sposób na formę i zdrowie. Pozdrawiam 🙂

  18. Bardzo lubię biegać. Kiedyś robiłam to co dwa dni, jak chodziłam do średniej szkoły, biegałam z psem, bo samej było mi nudno. I potwierdzam! Bieganie pomaga na wiele rzeczy. Mi pomagało uporządkować myśli, psychicznie czułam się znacznie lepiej i to był mój główny powód przez który biegałam.
    Dziś już nie biegam, ale dużo spaceruje, ale to taki szybki spacer, zdrowy. Niestety na samo bieganie mi zdrowie już nie pozwala, a chciałabym do tego wrócić i to bardzo.
    Pozdrawiam cieplutko! Biegaj zdrów! 🙂

    1. “Mi pomagało uporządkować myśli, psychicznie czułam się znacznie lepiej i to był mój główny powód przez który biegałam” – bardzo mi się to podoba co napisałaś, dziękuję. Pozdrawiam 🙂

  19. Ja biegać nie lubię ale lubię chodzić, i chodzę dużo, a nawet bardzo dużo. Najbardziej lubię chodzić po górach i mój rekord w tym roku to 36 godzin na Lofotach podczas białych nocy 😉 dałam popalić ale potem trochę odczuwałam to i spałąm przez 15 godzin 🙂 🙂 jak trzeba biec po górach to też biegnę ale żeby tak sama z przyjemności to nie 🙂

    1. Aniu domyślam się, że dużo chodzisz 😉 Podziwiam i jestem zauroczona Waszymi wyprawami, wycieczkami itp. Ciepłe pozdrowienia

  20. Nigdy wcześniej nie słyszałam o slow jogging. A może to coś dla mnie? Bo biegania wprost nie cierpię, biegnę tylko za autobusem albo pociągiem 😉 Zresztą nawet kiedy idę, idę wolniej niż inni i wszyscy na ulicy mnie wyprzedzają. Przyczyny? Po pierwsze, uwarunkowania genetyczne, wszak swojego wzrostu nie przeskoczę, im krótsze nóżki, tym krótszy krok 😉 Po drugie, obcasy – noszone przez większość czasu. Czasem noszę adidasy i rzeczywiście idę wtedy szybciej, ale nie jest mi aż tak fajnie. Wreszcie po trzecie – ja po prostu lubię chodzić wolno. Bez pośpiechu, rozejrzeć się wokół, schylić się po kasztana, zaobserwować klucz ptaków ponad budynkami. Dodatkowo studia nauczyły mnie, że lepiej spóźnić się na zajęcia 5 minut i od razu zacząć normalną pracę niż wpaść równo z rozpoczęciem zajęć cała czerwona i zdyszana i przez następne 15 minut nie móc się na niczym skupić 😉

    1. “Wreszcie po trzecie – ja po prostu lubię chodzić wolno” – i o to w tym chodzi… 😉 Polecam jednak sprobować slow bieg, kto wie może podpasuje. Spokojnego dnia życzę.

  21. Aktywność fizyczna jest niesamowicie istotną sprawą.
    Fajnie, że tak dokładnie opisałaś tę dyscyplinę, jestem pewna, że dla wielu osób będzie pomocna.
    Pozdrawiam serdecznie, Agness:)

    1. Sama się jeszcze tego uczę i poznaję, ale warto chyba o tym pisać skoro u mnie się sprawdza 🙂 Dzięki i pozdrawiam.

  22. Z ciekawością i rosnącą pogodą duszy wczytałam się w Twój tekst o bieganiu, zerknęłam też na perę innych tekstów. Tak, bardzo pozytywnie Twoje pisanie wpływa na odbiorców (a przynajmniej na większość) a myślę, że coraz więcej z nas łaknie takich pozytywnych nastrojów, oderwania od tego co drażni, co budzi irytację i bezradność. I mnie tego potrzeba, dlatego dodam sobie Twoją stronę do listy ciekawych blogów, które czytam i będę tu zerkać od czasu do czasu.
    A co do samego biegania, to bardzo rzadko pozwalam sobie na nie ze względu na bolesne ostrogi w piętach, które nie pozwalają mi na tyle ekspresji i spontaniczności, ile bym pragnęła. czasem jednak, gdy nic nie boli, gdy pełna energii wychodzę z domu na poranne zdjęcia, uskrzydlają mnie piękne widoki wokół, czyste powietrze upaja, cisza dookoła zachwyca i wtedy podbiegam sobie do najbliższego zakrętu albo jeszcze dalej. I szczęśliwa jestem wtedy, wolna i radosna, jakbym miała lat naście. To są tylko krótkie chwile, ale bardzo ważne dla mnie i długo potem pamiętane.
    Pozdrawiam Cię z serdecznym uśmiechem!:-)

    1. Witaj ,cieszę się, że tu do mnie wpadłaś i dziękuję za miłe słowo… 🙂 Ostrogi w piętach- coraz częściej o tym słyszę a także o bólu jaki to wywołuje – życzę zdrowia. Pięknie opisałaś Twoje spacery i zdjecia – tak, to jest ważne i warto o to dbać ,bo to są osobiste przeżycia. Pozdrawiam ciepło.

    1. A ja właśnie w domu nie bardzo lubię… Wystarczy mi ,że staram się 5 min w domu medytować tzn wygodnie się zatrzymać zamknąć oczy i oddychać tylko tyle i aż tyle 😉 Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *