Bądź tu i teraz – w październiku. 10 październikowych pomysłów.

Bądź tu i teraz – w październiku. 10 październikowych pomysłów.

Jesienią – z pełną kasztanów kieszenią, biegam, latam i skaczę, wysoko do nieba, które rozpłakało się październikowym zwyczajem. Kłaniam się jesieni, pozdrawiam, witam, dziękuję za jabłka z sadu, za kasztany koloru mlecznej czekolady, za wiatr, który tańczy z sukienką i szalem. Niech tańczą, nawet do zimy. I błoto i kałuże, to wszystko zdarzyć się musi. To wszystko już jest i na wszystko gwiżdże wiatrem. A ja oczywiście zgubiłam parasol:

Mamino,  nie jesteśmy z cukru…

 Jagodzianka jest moją najlepszą pogodynką. Na wszystko ma dobrą i prostą odpowiedź. Na każdą pogodę, nawet taką pod przysłowiowym psem… Ona potrafi oswoić tego mokrego psa, który dzięki niej daje się pogłaskać:

Widzisz mamo, jesteś gapą

Tak, jestem, często i gęsto. Ale mam Jagodziankę i cztery pory roku i świat nabiera kształtów, barw i celu… Najlepsi towarzysze. Wcale niełatwi, ale dla mnie najcenniejsi.

 

„Idą wiązy, idą buki i jesiony

Szczerym złotem wyzłocone po korony”.

 

Wszyscy idą, nawet gdy stoją. Wszystko płynie, nawet gdy śpi. Tak wiele się zmienia, nawet jak nie chcemy zmian. I tajemnice – odkryć sens w bezsensie… Bo łzy to się śmieją, kiedy są za duże – jak pisał ks. Twardowski.

Wiele i wielu się zmienia. Ale jeszcze są te same jabłka na starej jabłoni, dziurawy płot, który walczy z szalonym wiatrem, brązowe kasztany, które udają ludziki, kiedy dostaną się w dziecięce ręce. Polska droga, polskie domy, polskie liście i polska drewniana ławka, na której można usiąść i zachwycić się polskim październikiem. Jeszcze jest czas na zachwyt, na oko w oko z polskim krajobrazem, jesienią, czas na spacer, na powiedzenie kocham… Nie tylko ludzi kochać można, ale też piękno, dobro, tradycję i naturę. Więc jest z kim iść na spacer. Więc poszłam pod rękę z jesienią w jesień

 

Bądź tu i teraz. Październikowe pomysły.

 

 1. OBSERWUJ ŚWIAT

Właśnie po to by łatwiej można było sobie uświadomić, że jest co i kogo kochać. Ta cała przyroda, o której tak często się mówi, jest dana nam po to, by było nam lepiej. Po prostu lepiej. Naturę i przyrodę można ubierać filozoficznie, tym bardziej, że są wdzięcznym tematem do tego, by filozofować… Ale można też prosto – natura jest po to, by było lepiej. Warto być uważnym, na to co nas otacza, na piękno przyrody, ale też na innych ludzi. Człowiek też jest zbudowany z natury, jesteśmy jej częścią. Czasami ludzie zapominają. Więc będąc uważnym na naturę, nie można pomijać w tym wszystkim drugiego człowieka, to jakoś wszystko się łączy. Niewidzialnymi nićmi, jak srebrne nitki babiego lata. Bądźmy uważni, to wzbogaca. A jesień daje wiele możliwości do obserwacji. Góry są najlepsze właśnie jesienną porą. A październik to już w ogóle, jest bieszczadzkim miesiącem…

 

 2. SŁUCHAJ SWOJEGO CIAŁA

Wszystkie bóle w ciele, ale i na duszy, są sygnałem. Napominają, ostrzegają, proszą… Dają znak, że nie dajemy swojemu organizmowi tego, czego potrzebuje. Jesień jest odpowiednim momentem na wzmocnienie organizmu, ale i oczyszczenie. Po wakacyjnych szaleństwach jest co oczyszczać. Bez oczyszczenia organizmu, o zdrowie będzie trudno. Najpierw oczyszczenie, a następnie wzmocnienie. Wiele patogenów zamieszkuje ludzkie organizmy, często za wiele… Po oczyszczeniu najważniejsze to witamina D z K, C, magnez, probiotyki. Ja obecnie robię sobie kurację – do witaminy C dodaję kolagen naturalny. Kolagen wspiera wszystkie organy, ale także poprawia odporność.

Masaże, stawianie baniek (gdy jest potrzeba), kąpiele w soli Epsom, a także te rytuały, o których więcej pisałam Tu, Tu są pomocne, potrzebne i przyjemne…

 

3. MEDYTUJ

Wystarczy 5 minut dziennie. Tak mało, a często dla nas tak dłuuugo… Wystarczy usiąść wygodnie i skoncentrować się na oddechu. Można zamknąć oczy. Wciągamy głęboko powietrze i długo je wydychamy. Raz dziennie. Medytacja, to skoncentrowanie się na danej czynności, rzeczy itp. Można medytować nawet na spacerze. Przytulenie się do drzewa, świadome bycie, odpoczynek na ławce, wąchanie gałązek zielonej choinki, to wszystko może być medytacją. Wiele zależy od nas, to my nadajemy czemuś sens, znaczenie, to my wiemy co nam pomaga, a co szkodzi. Wszystkie odpowiedzi są w środku, w nas. Tylko że to proces, który trzeba szlifować, by poczuć poprawę i większą moc. Medytacja to zatrzymanie. Medytacja to odpoczynek. Medytacja to obecność. Medytacja to nasz czas.

 

4. ZGODA NA SWOJE UCZUCIA

Jesień to dla wielu z nas nadal taka pora roku, która może dawać w kość, która jeśli się nie postaramy może być codzienną pogoda pod psem… Zanim jednak zaczniemy się starać, by tak nie było, potrzebna jest akceptacja. Akceptacja tego co się we mnie dzieje. Akceptacja emocji, które mnie nawiedzają. Zgoda także na te niewygodne emocje – smutek, złość, żal. To wszystko jest po coś (nawet jeśli brzmi to dziwnie), takie emocje są częścią nas. My zapłakani, źli, smutni i zasmarkani to też my! Walczymy z tym za często, ja także… A przecież bez akceptacji, nie ma dalszej, dobrej drogi. Nawet jeśli nie zrozumiemy tego do końca i całkowicie, to nic, każdy mały krok jest wartościowy i przybliża do celu. Sztuka też w tym, by odszukać swój sposób na bezpieczne rozładowanie nieprzyjemnych i trudnych emocji.

 

5. NIE KONTROLUJ

 Ten punkt piszę przede wszystkim dla siebie 😉

„Zanim walczyć z wiatrakami, pogódź się z tym, że czasem w życiu może pojawić się coś nieoczekiwanego.”

 

Hmm

Japończycy są w tym mistrzami. Wiedzą o tym, że jutrzejszy dzień może już nie wyglądać tak jak dzień dzisiejszy. Pokora, akceptacja i mimo wszystko zaufanie. Nie walczą. Walczą, ale zupełnie inaczej…, a jak? Kiedyś opisałam na blogu wspaniałą książkę Tu przeczytacie o niej więcej, zachęcam Kintsugi – jak pokochać niedoskonałości. Muszę sobie to przypominać – by odpuszczać, by nie szaleć, by zaakceptować i nie kontrolować wszystkiego. Bo i tak mi się to nie uda. To pewne, że nie dam rady, więc po co tracić czas, siły, zdrowie i energię? Życie, Świat i Bóg mają swoje plany. Tyle ile mogę – robić warto, a reszta? Reszta jakoś musi zadbać o siebie sama… Im więcej odpuścimy, tym więcej, jakimś magicznym sposobem znajdzie się  rozwiązań, o jakich często nawet nie mieliśmy pojęcia.

Jesień jest właśnie taką pora roku, która przygotowuje i uczy akceptacji. Pogodzenia się z tym, co nadejdzie – zima. Ale jesień też daje obietnicę, że po zimie nadejdzie – wiosna. Nie kontrolujmy spadających liści, one spaść muszą, też po to by dać miejsce czemuś nowemu i też potrzebnemu.

Jagodzianka powiedziała by tak:

Mamino spokojnie, dasz radę…

 W takich sytuacjach, gdy coś spada, a my na to wpływu nie mamy, najlepszym pomysłem może okazać się książka:

 

6. KSIĄŻKI

Książki są często w moich wpisach i dobrze, bo ja to lubię. Niezależnie od pory roku. Bo książki właśnie po to są, by iść z nami w każdą porę roku. Chciałam na październik (ale nie tylko) polecić Wam dziś dwie książki. Specyficzne. Specyficzne tematycznie.

 

“Uzdrowienie energetyczne dla kobiet “– K. Sherwood S. Wittmann

Jest to nowa książka – Wydawnictwo Kobiece – 306 stron, ładna okładka w niebiesko-pomarańczowych barwach. Byłam tej książki ciekawa. Ale od razu powiedzieć trzeba, że jest to książka dla tych, którzy chcą, lub zaczynają podróż na poważnie, w kierunku medytacji, praktyk z czakrami, mudry itp. Książka, która zawiera w swoim wnętrzu wiele ćwiczeń, które możemy sami praktykować w domu, praktyk, wyjaśnień, przykładów. Konkrety. Są konkrety.

Ja w te klimaty nie idę pełną parą, nie idę na oślep i za wszelką cenę. Interesuje mnie to, ale do pewnego stopnia, do pewnego momentu. Biorę część, garść i dopasowuję coś do siebie. Nie jestem w tych tematach zaawansowana i zaangażowana. Sprawdzam, szukam, poznaję. Intuicja mi mówi co dla mnie jest dobre, a co nie. Tak jak wspomniałam dla kogoś, kto interesuje się taką tematyką (joga, medytacje, mundry, karma, afirmacje, uzdrowienia), książka może okazać się dużą pomocą. Inspiracją.

„Każda kobieta jest obdarzona nieskończonymi zasobami sił, kreatywności i blasku.”

Książkę przeczytałam całą. Wybrałam kilka cytatów, wiadomości i podpowiedzi dla siebie. Jednak jeden temat wyjątkowo zatrzymał mnie przy sobie na dłużej. Temat kobiecy. Kobiece sprawy, które są częścią kobiety, sprawy, które mają ogromny wpływ na kobietę.

Miesiączka i moc krwi menstruacyjnej – odczarowana. Mam wrażenie, że nadal to temat tabu, temat niewygodny… Bo przecież i sama kobieta w tych dniach czuje się niewygodnie… W książce „Uzdrowienie energetyczne dla kobiet” znajdziemy wyjaśnienie, próbę przybliżenia tego tematu, próbę odczarowanie, tego co niewygodne. Autorzy książki przypominają, jak ważną rolę w życiu kobiety odgrywa miesiączka. Jak jest potrzebna. Nadal niedoceniona. Często zamiatana pod dywan. A przecież na całym świecie trwają badania, które potwierdzają, zdrowotne właściwości krwi menstruacyjnej…

„Chociaż naukowcy nie mają wątpliwości, że krew menstruacyjna ma właściwości lecznicze, to jednak w wielu społeczeństwach ludzie nadal obawiają się jej mocy.”

 

Ludzie ogólnie obawiają się tego tematu…

Kobieta obawia się tego tematu. Bo… nazwijmy to prosto – bo boli! Bo obciąża i jest w pewnym sensie przeszkodą… Tak najczęściej jest postrzegana miesiączka. Na pocieszenie, trzeba zaznaczyć, że:

„Regularnie miesiączkująca kobieta jest zdrowa, a dzięki menstruacji jej ciało przechodzi proces detoksykacji i regeneracji komórek.”

 To tak w skrócie.

A gdy pójdziemy w bardziej filozoficzne, energetyczne, duchowe opisy to:

„Z perspektywy energetycznej miesiączka jest odzwierciedleniem cyklu tworzenia i regeneracji… Czas więc uznać, iż kobieta jest czymś więcej niż człowiekiem – jest wirem, przez który siła życiowa napływa do tego świata, wirem, który karmi i uzdrawia świat.”

 Hmm.

Mam wrażenie, że my kobiety, nadal nie doceniamy, swoich mocy… 😉 Autorzy książki zachęcają byśmy, świadomie pielęgnowały w sobie tę zaszczytną rolę… Bycia kobietą. Jesteśmy życiem, dajemy życie i żyjmy pełną piersią… A książka, o której dziś piszę pomaga zrozumieć kobiecość, pokazuje, jak można sobie pomóc i jak kobieta jest ważna w świecie. Kobieta sama może siebie uzdrowić, a dzięki temu uzdrawiać to co ją otacza – świat. Akceptacja siebie, swojej roli, jest kluczem do kolejnych drzwi… Odkrywając to, co zakryte, poznajemy prawdę, uczymy się jej i zaczynamy rozumieć nasze kobiece klimaty.

 

“Zen jak cholera“– Monica Sweeney

Książka. Nietypowa książka. Książka, która jest tak prosta, że trafia celnie tam gdzie powinna – do głowy, głowy, która często jest obciążona problemami, rozmyślaniem i przeróżnymi opiniami innych ludzi, które bombardują zmęczoną głowę…

Wydawnictwo kobiece przychodzi do nas z zaskakującą książką. Książką, która ma pomóc, ale i rozśmieszyć. Mówiąc krótko – obala wiele mitów, klepie po ramieniu i zachęca byśmy głośno i wyraźnie powiedzieli:

„Mam to w dupie” – czyli hasło przewodnie.

Jak zostać królową luzu i osiągnąć ‘pieprzony spokój’?

W książce znajdziemy drogowskazy. I nie raz zaśmiejemy się w głos. Siłą tej książki jest humor, prosty przekaz i luz. Książkę przeczytałam na raz. Od razu. Nie jest to gruba książka. Czyta się szybko i przyjemnie. Jest to też książka w formie notatnika, notesu sami możemy zapisywać w niej swoje myśli, zresztą ona nas do tego zachęca. Są polecenia, ćwiczenia, a wszystko to zaproponowane lekką formą. Nic tu nie jest skomplikowane, jest za to spora dawka optymizmu i prostota (z przytupem), która jak zawsze ma siłę..

 „Zen jak cholera” jest wesołą pozycją  i odskocznią od książek, które na poważnie uczą medytacji, mantr itp. –  ta książka też uczy, ale inaczej… Z innej strony.

 

„Toruj sobie drogę tym dziennikiem pełnym pozytywnych afirmacji i wyzwalających zadań przybliżających cię do cholernego szczęścia, o którym wszyscy tyle trąbią.”

 

Ta książka to coś innego, coś, co potrafi zaskoczyć. W zaskakujący sposób.

Nie brać życia zbyt poważnie, być tolerancyjnym zwłaszcza dla siebie, mieć dystans, do tego, co nas otacza, patrzeć na świat z przymrużeniem oka – o tym jest ta książka. Ale nie tylko.

Budowanie naszego spokoju i szczęścia na naszych warunkach, takich które faktycznie nam pomagają, a nie obciążają i mieszają nam w głowach.

Książka fajna na prezent. Także dla nastolatków… Chciałabym by kiedyś Jagodzianka ją przeczytała, by dzięki tej książce zrozumiała, że wszystko co nas otacza jest ważne, ale to wszystko to nie koniec świata…Że prawdziwy i najważniejszy świat jest w niej. No i chciałabym jeszcze powiedzieć córce z pomocą tej książki:

 

„Wstań, Błyszcz i rozwal system”.

 

7. KASZTANY

Pamiętam, gdy byłam dzieckiem, otwierałam tapczan, a tam moim oczom ukazywała się poszewka, wypełniona nie pierzem, a jesiennymi kasztanami. Moja mama, tak robiła. Na zdrowie. Spałyśmy obie z mamą na tapczanie, a dobry sen zapewniały nam kasztany, które wcześniej zbierałyśmy w pobliskim lesie. Czy to czary? Nie. Bo jak się okazuje, kasztany mają wiele zdrowotnych zastosować i właściwości. Warto kłaść je także przy sprzętach elektrycznych, np. przy telewizorze. Już św. Hildegarda wiedziała o tym i ceniła kasztany, ale przede wszystkim kasztany jadalne. Przy orkiszu i koprze włoskim to właśnie kasztany jadalne u św. Hildegardy zajmują zacne miejsce.  Bardzo polecała jeść te brązowe skarby. Co prawda kasztany jadalne, mają mało wspólnego z naszymi kasztanami, które zbieramy jesienną porą, ale nazwa podobna i wygląd w sumie też 🙂

„Kasztany jadalne dobrze wpływają na układ nerwowy i odpornościowy, bo zawierają sporo witamin z grupy B i obniżający ciśnienie potas. Prawie dwie trzecie ich masy to zdrowe tłuszcze nienasycone, a dzięki zawartości węglowodanów złożonych dostarczają sporo energii i sycą. Kasztany jadalne – bo o nich mowa – są obok orkiszu i fenkułu najbardziej polecanym produktem w kuchni św. Hildegardy. Niestety mało u nas używanym. Ich smak przypomina orzeszki piniowe albo nerkowce – słodkawy, mączysty, dla wielu z nas raczej trudny w odbiorze, zaś mąka kasztanowa ma specyficzną woń przypominającą kakao i kiszonkę.”

Miód z kasztanami jadalnymi ma działanie uspokajające. Codziennie łyżeczka przed snem. Są też kremy z kasztana jadalnego, mąka, kasztany suszone, można kupić także krem waniliowy z kasztanów. Polecam, bo często w książkach poświęconych św. Hildegardzie spotykam właśnie opisy kasztanów jadalnych. Mniszka uważała je za skarb dla zdrowia człowieka. Myślę, że warto bliżej przyjrzeć się jadalnym kasztanom.

Mam w domu kilka  misek kasztanów. Jagodzianka z każdego spaceru przynosi pełne kieszenie. To jest ten piękny czas jesieni i jesiennych zwyczajów. Lubię to. I, mimo że już nie mam gdzie trzymać misek, z których wysypują się brązowe cuda, to lubię to, lubię ten czas. Lubię, że córka lubi.

 

8.JABŁKO

Przed pisaniem wpisu o Ajurvedzie wybrałam się na wizytę do Centrum Medycyny Ajurwedyjskiej na wizytę. Dowiedziałam się tam sporo ciekawych rzeczy na swój temat, na temat zdrowia i sposobów na poprawę zdrowia. Jednym z punktów było zwykłe, proste jabłko, Tu przeczytacie na ten temat więcej. Jabłko tak proste, że aż niemożliwe.

A jednak. Jedno jabłko dziennie to już spora dawka zdrowia dla człowieka. Warto o tym pamiętać.

Jak to możliwe, że jabłka ze sklepu tak bardzo różnią się od jabłek z wiejskiego sadu, od jabłek z rodzinnego ogródka? Różnią się w wyglądzie, ale przede wszystkim w smaku.

Odpowiedź tak naprawdę jest prosta. I każdy ją zna.

Smak jabłka z rodzinnego ogródka jest smakiem rajskim. To jest smak, który rozpływa się w ustach. Takie jabłka są pyszne i zdrowe, mimo, że często podziurawione, zardzewiałe i z przesadnymi brązowymi piegami… I wtedy wiadomo, że to jest jabłko, a nie podróbka. Jabłko z przydomowego ogródka nie udaje, jest prawdziwe. Uwielbiam takie jabłka. Natomiast nie przepadam za jabłkami sklepowymi. Różnica w smaku jest tak powalająca, że można się przewrócić

Jabłonka schowana za drewnianym płotem.

Dzielna.

Skromna.

Pokorna i mądra.

Tak ją widzę, tak ją słyszę, tak ją czuję. Tak ją smakuję. Tak jej szukam…

Tylu nauczycieli można spotkać przy wiejskiej drodze. I to jest właśnie ten pierwszy punkt Obserwuj świat . A gdy spojrzeć, pomyśleć, wczuć się to przecież te wszystkie punkty łączą się ze sobą. Punkty, które tworzą jeden obraz.

I znowu zaczepiam moją Mamę:

Opowiedz mi jeszcze raz o mazowieckich jabłkach, o prawdziwej polskiej wsi. I o małych rączkach, które dźwigały rajskie owoce, rączkach, które wdrapały się na babcine drzewo, które zakotwiczyło przy drewnianej chałupie. O Twoich rękach, Mamo… O jabłkach, których coraz mniej…

 

 

9. WIERSZE

 Wiersze nie mają daty ważności. Wiersze są. Wiersze są ponad. Przez cały rok można czytać i pisać wiersze. Są uniwersalne. Jednak jesień ma w sobie coś takiego, co sprzyja wyjątkowo wierszowym klimatom. Wiersze lubią jesień, a jesień zaprasza wiersze.

Kiedyś zgłosiłam spontanicznie swój jesienny wiersz na konkurs. I jakoś tak się potoczyło, wydarzyło, przydarzyło, że ten mój wiersz wygrał, pierwsze miejsce. To dla mnie miłe i wdzięczna jestem, że ktoś dostrzegł coś w tych moich słowach, że mój jesienny wiersz puchowo kogoś zatrzymał. Jest to prosty wiersz, nieskomplikowany, Listopad, co prawda jeszcze jest październik, ale pomału miejsce trzeba robić już na listopadowe opowieści.

 

‘Listopad ‘

Nie pukał

Wszedł

Jak zaspany pająk

W długim, dziurawym szaliku

Nitki na wietrze wirują

 I liście

Kolory dojrzałej śliwki

I zapach

Zapach

Jesiennej, mlecznej mgły

Przedsionek nadchodzącej

 zimy

 

 

10. TO TWÓJ PUNKT

Kolejny pomysł na październik. Punkt 10 niech będzie Twoim punktem, pomysłem, podpowiedzią, inspiracją, dla mnie, dla wszystkich. Więc jeśli znajdziesz chwilę, chęć, namaluj w komentarzu jesienny obraz. Październikowy prosty punkt, który nie musi być ważny dla innych, ale jest ważny dla Ciebie. A jeśli jest ważny dla Ciebie, to ma to sens, cel i prawdę. A wszystkie punkty się łączą… Bo wszystko jest połączone nitkami wirującymi na wietrze

Dobrego października (jesieni)  asia :*

P.s. A moje pytanie dziś jest w punkcie 10… jestem bardzo ciekawa 🙂

74 komentarzy do “Bądź tu i teraz – w październiku. 10 październikowych pomysłów.

  1. Przepiękny hołd dla jesieni, tej innej, przyjaznej, ciepłej i dla kobiety, świadomej, wrażliwej, uważnej.
    Dla mnie jesień to także smaki, powrót do korzennych łakoci, rozgrzewających herbatek, robótek ręcznych i maratonów filmowo-książkowych.
    Serdeczności 🙂

    1. “powrót do korzennych łakoci” – wspaniale, myślę że jesień właśnie w tym pomaga, zatrzymuje, a tyle tych wspomnień jest… Ja mam zamiar zrobić blok czekoladowy (szaleństwo) taki jak to kiedyś, z bakaliami 😉 Ciepło pozdrawiam.

  2. Kocham jesień, kocham październik i nawet listopad. Świetnie się czuję w niskim ciśnieniu i mam wiele do powiedzenia w taki poezyjny sposób. Jesień bowiem jest mi muzą, której nie potrafię się oprzeć. Jako pisarz i jako fotograf.

    1. Znam, umiem, rozumiem. 🙂
    2. Nie słucham swojego ciała. To ono ma słuchać mnie. XD
    3. Medytuję z Bogiem. 🙂
    4. Znalazłam kilka sposobów na to, by nie chorować i skutecznie dbać o siebie podczas słoty. To bardzo ważne, począwszy od właściwych, nieprzemakalnych ubrań, po częste spędzanie czasu na świeżym powietrzu.

    Energia i zen to nie jest ścieżka, którą można iść jednocześnie z Bogiem. Takie jest moje zdanie. 😉

    Kolorowe pozdrowionka!

    1. “Energia i zen to nie jest ścieżka, którą można iść jednocześnie z Bogiem. Takie jest moje zdanie” – A moje: a “Róbta co chceta”.
      Pozdrowionka puchowe! 😉

  3. Piękny , otulający wpis. Kiedyś nie lubiłam jesieni, bardzo trudno było mi się rozstać z moją ukochaną porą roku – latem. Gdy się kończyło, stawałam się smutna. Im bardziej chciałam je uchwycić , tym szybciej uciekało. Gdy zaczęłam medytować, naturalnie przyszła do mnie akceptacja wszystkich pór roku i obecnie jesień stała się piękna. Wszystko takie może się stać, jeśli tak postanowimy i zaczniemy skupiać uwagę na tym, co nas zachwyca. Wczoraj byłam na długim, jesiennym spacerze, zbierałam wyjątkowe liście do kompozycji później jadłam krem z dyni, czytałam książkę popijajac złote mleko pod kocykiem.Odkrywałam nowe, jesienne przepisy wąchając ziołowo-kwiatowe, delikatne kadzidełko. Jesien jest piękna:) Pozdrawiam ciepło Asiu:)

    1. Dziękuję za piękny jesienny komentarz. To co nas otacza to magia. Warto iść w takim kierunku spostrzegania świata, wtedy zobaczymy więcej baśni niż thrillera 😉 Pozdrawiam ciepło Magdaleno.

  4. Piękny wpis, jak zawsze, Asiu… Ciepło u Ciebie jak w otulającym nasze Serca wełnianym, miękkim swetrze… Zacisznie, momentami wzruszająco… Jesień – to chyba moja najukochańsza pora roku (jak każda zresztą:)). To taki czas zanurzenia się w siebie z kolorami spadających liści, soczystymi owocami i często deszczem na szybie w tle. A nasza kobieca moc jest niezwykła i nieskończona: to właśnie my mamy moc uzdrawiania tego świata siłą delikatności naszych Serc. Cudownie być kobietą!
    Asiu, utulam Was jesiennie. Bądźcie zdrowi. Wszystkiego, co najlepsze dla Was. Kasia ❤💫💥

    1. I dziękuję za kolejny komentarz jesienią malowany. Uwielbiam jak i Wy malujecie, opowiadacie i inspirujecie! “zanurzenia się w siebie” – o to chodzi gdy przychodzi jesień 🙂 Wszystkiego dobrego.

  5. Czy zły człowiek może zrobić coś dobrego ? Czy skazany na wieczne potępienie, któremu już na niczym nie zależy, może próbować, tak jak umie ,coś dobrego zrobić. Nie czytałam co Pani napisała. Przyszłam , bo Pani może wiedzieć czy to o co pytam, ma sens …Pani mnie nie kopnie a jeśli to lekko bo już trochę za dużo siniaków jak na jedno ciało .

    1. Szkoda, że Pani nie czytała bo w sumie w tym tekście jest (może być) też odpowiedź na Pani pytanie. Tak napisałam w tym poście : “A jeśli jest ważny dla Ciebie, to ma to sens, cel i prawdę” – czyli jeśli coś jest dla kogoś ważne to można próbować, trzeba próbować- tak jak umie- coś dobrego zrobić…
      P.s. Nie kopnę? I do tego za lekko!? Czyli w ogóle Pani we mnie nie wierzy… ? 😉 Hmm.

      1. Szkoda, mówi Pani ale to nie jest prawda. Nie jest prawdą dlatego bo nie wiadomo co jest tym co nas karmi . Co uzupełnia nasze niedobory. Zwyczaj jest taki w świecie, że się przychodzi by być i ci ,którzy przychodzą by nie być są , czują tak, są jak trędowaci. Czy ja w Panią wierzę. Dla mnie proszę jak dotąd być eteryczną nimfą wybiegającą z lasu czyli taką jaką Pani widzę i odbieram. Czy ja w Panią wierzę ….a kim ja jestem by mnie o to pytać. Nie chcę tu być człowiekiem bo to boli jak cholera.
        Nie umiem i nie chcę umieć medytować .
        Podoba mi się jak Pani mówi bo mówi inaczej -już to pisałam chociaż nie pamiętam. Wnioskuję z uczuć.

        1. Bycie człowiekiem niesie poważne ryzyko (ból), ale nie wierzę, że Pani ryzykować nie umie… “Wnioskuję z uczuć” – i to jest właśnie ryzyko bo uczucia już tak mają, że bolą jak cholera…
          P.s.
          Kloszard medytuje często, ma przecież swój kamień, rozmowy z Bogiem, słowa, którymi maluje opowieści, cisza, spacer i pocałowanie leśnej choinki to medytacja. Pozdrawiam.

  6. Oczywiście cały Twój post epatuje japońskim spokojem
    Od kilku lat zaczytuję się w kolejnych powieściach Murakami i muszę się z Tobą zgodzić , że japońska akceptacja stanu tu i teraz była i jest dla mnie często zaskakująca, tym nie mniej promuje najbardziej higieniczny tryb życia, w sensie nie przejmuj się tym co będzie, myśl o dzisiaj.
    Podobnie zresztą myślą Niemcy.
    Uczę się tego cały czas

    1. Zwłaszcza na wyspie Okinawa, ta japońska filozofia jest bardzo fundamentalna. Na tej japońskiej wyspie mieszka – ponad 400 stulatków. Mieszkańcy tej wyspy żyją długo i szczęśliwie. Warto o tym poczytać, bardzo ciekawe 🙂 Pozdrawiam.

  7. Jesień to piękna pora złoconych liści i ciepłych skarpet. Z dłońmi na kubku parującej herbaty z goździkowo-cynamonowym zaśpiewem wypatruję pajęczyn srebrzonych porannymi kroplami mgły oraz kluczy ptaków na niebie. Jesień to czas godzenia się w sobie z tym, co nieuniknione. To czas pojednania ze sobą i z innymi. Szukania kobiecości – tej we wnętrzu. Bo kobiecość to przede wszystkim miłość, troska i opiekuńczość.
    Wtulona w splot miękkiego swetra czytam Twoje puchowe słowa – tak bliskie i tak słoneczne jak złoto-czerwona jesień.

    1. Jak pięknie to opisałaś, dziękuję. I Twoje słowa są mi bliskie: “wypatruję pajęczyn srebrzonych porannymi kroplami mgły oraz kluczy ptaków na niebie” podróż do krainy słów i wyobraźni.
      Pięknej jesieni! 🙂

  8. Jesień to powrót do wspomnień, do piosenek jesiennych “lecą z drzewa jak dawniej kasztany”, “jesienne róże są jak usta twe kochane”, to srebrne nitki babiego lata i złote liscie drzew. Czasami mały smuteczek lub kieliszek czerwonego, wytrawnego wina. Ale także kocyk, herbatka z własnoręcznie zebranych ziół, owoców i kwiatów, książka lub przeglądanie albumów ze zdjeciami!
    Dużo Ciepłego i Puchatego ślę!

    1. I kolejna jesienna opowieść- dziękuję 🙂 Zioła zebrane własnoręcznie to jest magia, skarb i mądrość. Nadchodzi czas grzańca w glinianym kubku z ciemnym niebem w tle… Na zdrowie!

    1. Hmm… nieśmiało odpowiem dziękuję… Piękno to też odwaga i umiejętność dawania komuś dobrego słowa (komplementu) więc piękno jest też w Tobie. Piękno jest w tym jak piszesz.

  9. Zgadzam się z każdym punktem i każdym słowem. Kocham jesień, ona mnie nastraja inaczej… Bardziej nostalicznie…cudownie…
    A na punkt 10. odpowiem wierszem, który napisałam jesienią ubiegłego roku:

    kocham cię
    jesień
    za to
    żeś do innych
    niepodobna

    że
    pozwalasz zmysłom
    tulić swoje
    złoto
    i czerwień
    we włosy
    wplatać

    że
    muskasz
    rzęsy
    mglistą
    rosą
    nostalgii

    napełniasz
    usta
    perwersyjną
    słodyczą
    poranka

    że
    szemrzesz
    deszczem
    tęsknotą
    marzeniem
    sennym

    że
    kusisz
    dalekim
    blaskiem
    nadziei

    że
    kroczysz dumnie
    jak królowa
    nie dbając
    o poklask

    kocham cię
    jesień
    za to
    że
    jesteś…
    Pola

    1. Tak jak w tekście napisałam, kochać można też dobro,piękno, tradycję i codzienność, nie tylko ludzi… Więc w Twoim wierszu słowa: “kocham cie” są bardzo adekwatne. Jesień lubi wiersze. Pozdrawiam ciepło.

  10. Piękny wpis i dziękuję za polecenia książek, co prawda dla mnie “Zen jak cholera” potrzebny nie jest , wolę jednak taki tradycyjny , spokojny i wyciszony rodzaj – ale już posłałam dalej, bo mam przyjaciółkę, którą miałam od razu przed oczyma – gdy czytałam recenzję, mam nadzieję, że może to j ą trochę zatrzyma 🙂 Pięknie dziękuję za ten wpis – w ciszy jest taki piękny świat , szkoda że tyle ludzi traci go z własnej nieprzymuszonej woli – to chyba tylko strach przed nieznanym. Dla mnie odkrycie bycia z sobą tu i teraz – było najpiękniejszym odkryciem w całym swoim życiu i nic nie jest w stanie mi tego zastąpić. Nie wiem też dlaczego uważa się – że tam nie ma Boga… to gdzie On niby jest…jeśli nie w ciszy…

    1. Bardzo dziękuję za komentarz. Bardzo przypadło mi do gusto to co napisałaś. Tak, Bóg jest tam gdzie dobrze się czujemy i spokojnie… Właśnie w ciszy, a cisza jest tam gdzie się zatrzymujemy i jesteśmy uważni. Dobra życzę 🙂

  11. Pisałam już sto razy że uwielbiam twoje wpisy Puszku i to się nie zmienia. Obie książki które nam tu przedstawilas bardzo mnie przekonują. Bardzo trudno zrozumieć i zaakceptowac sama siebie, to jest sztuka. Warto zrobić to dla siebie. Ostatnio jadalne kasztany spotkalam w naszym ogrodzie botanicznym. Dobrze że napisalas o tych kasztanach z miodem i o medytacji na spacerze.

    Dużo zdrowia i uśmiechu na każdy dzień dla Ciebie i Rodzinki. Ściskam mocno

    1. Tak, Kasiu pisałaś już nie raz, za co jestem wdzięczna. Poczytaj proszę o kasztanach jadalnych z miodem, zwłaszcza w jesiennej porze mogą pomóc. Medytacja to nie tylko siedzenie z zamkniętymi oczami, dla mnie medytacja to właśnie spacer i drzewa które można w ciszy pocałować, energia natury jest potrzebna i ma moc. Pozdrawiam serdecznie!

  12. Ooooo key, to malujemy punkt 10.
    Dla mnie czy to jesień czy wiosna, lato, zima to koło fortuny. Zbieranie doświadczeń zamiast liści i kasztanów. Moja jesień zaczyna lekko pachnieć deszczem, ciepłem świec, słodką herbatą z jarzębiną, miękkim kocem, wzruszającą książką i chłodnym wiatrem. Może smaki czekolady… soli i chili…ciągła zmiana. Taka jest moja jesień. Ładna?😉😘

  13. A ja jesień lubię, nawet tę najbardziej mglistą i dżdżystą. O żadnej innej porze roku światło rozmyte w koronach drzew, na pożółkłych i mokrych liściach, wśród na pół zgniłych trawach nie jest tak ciepłe i dobre.

  14. osobiście uwielbiam jesień, to jest od zawsze moja ulubiona pora roku i zawsze czerpię z niej garściami, ubieram sukienki, rajstopy, sweterki, opatulam się szalikiem, kocem i jestem szczęśliwa ;D w tym roku nie mam kompletnie sił cieszyć się z tej jesieni i wszystko odeszło na drugi plan, a to za sprawką… ciąży <3 nie mam siły na nic, ale na samą myśl, że za rok odzyskam siły i będę cieszyć się ulubioną porą roku z maleństwem sprawia, że warto się przemęczyć teraz! ;D

    ale próbowałam zbierać kasztany! tylko mi wszystkie wyzbierali haha

  15. Jesień to niesamowita pora roku. U mnie kasztany były tylko na początku września, teraz niestety już ich nigdzie nie ma, ale na szczęście wtedy sporo zebrałam więc mam je w domu 🙂
    Bardzo fajne punkty, ja jesień lubię za ciepłe herbarki, czytanie książek i pieknie pachnące świeczki 🙂 Uwielbiam również chodzic po liściach, spacerować po parku i zachwycac sie kolorami tej pory roku.
    Cudowne zdjecia 🙂

  16. Pieknie Asiu 🙂 kolejny cudowny wpis plynacy prosto z Twojego serca do mojego… Kocham jesien za jej barwy i kolory, za słońce które czasami jest i za łzy płynące z nieba… Kocham te porę roku bo wtedy na świat przyszedł moj syn i jest to dla mnie wyjątkowy czas… dla mnie jesoen to również czas ciepłych skarpet i sqetow które robie o tej porze roku, to czas przy kominku z najbliższymi, a teraz to bardzo ważny czas dla nas wszystkich… pozdrawiam serdecznie ❤

    1. Aniu, tak to ważny czas… Każdy czas jest ważny, ale obecnie jest wyjątkowy… Trzeba być uważnym.
      Sama robisz swetry? Cudownie, podziwiam i pozytywnie zazdroszczę 😉 Pozdrawiam i dziękuję!

  17. Najbardziej podoba mi się punkt pisany dla Ciebie 😉 I dla mnie 🙂
    Muszę chyba pokusić się o książkę 🙂 powalczyć, znaczy nie walczyć z wiatrakami 🙂
    Październik się kończy, ale niech listopad , który będzie niesamowicie wyjątkowy w moim życiu, będzie zgodny z 5 punktem;)

  18. Pamiętam ,że rok temu podczas tej jesiennej pory to Twoje słowa odczarował jesień. I tak mimo tych wszystkich niepokojacych za oknem rzeczy staram się widzieć w tej jesieni dobre rzeczy. Chloe- dwulatka mojej siostry podczas pobytu w Polsce po raz pierwszy zbierała kasztany, dzięki temu sama przypomniałam sobie jak to było gdy byłysmy z siostrą dziewczynkami i same je zbierałyśmy 🙂
    Co do punktu 10 dodam muzykę, a raczej grę na pianinie( chwilowo na tym wirtualnym, ale jest plan by kupić elektroniczne- nigdzie dalej nie pojechałam to chociaż może w zamian sprezentuję sobie te magiczne 88 klawiszy i powróce na dobre do gry)
    DZiękuję również za ciekawe książkowe pozycje.

    Jesiennie pozdrawiam

    1. I ja pamiętam, bo wspominałaś chyba też u siebie o tym, że ktoś pomógł Ci zobaczyć piękno w jesieni… I chyba byłam to ja… 😊 Cieszę się bardzo. O dobrze , że wspominasz o muzyce, muzyka klasyczna bardzo pasuje do jesiennej muzyki natury… Dobrej jesieni!

  19. Asiu, wreszcie znalazłam spokojną chwilę, żeby zajrzeć do Ciebie. Twoje puchowe słowa koją moje skołatane ostatnimi wydarzeniami nerwy… Tegoroczny październik to dla mnie czas odkrywania piękna modlitwy różańcowej. Pierwszy raz w tym roku odmawiamy go rodzinnie. To dla mnie nowe, piękne doświadczenie, więc mój numer 10 to – różaniec ❤️

  20. Przypomniałaś mi, że obiecałam sobie spróbować wreszcie jak smakują jadalne kasztany… Że kończy się kolejny miesiąc i dzień. Że fajniej jest nie pędzić tak jak czas.

  21. Przypomniałaś mi, że znów za dużo próbuję kontrolować swoje życie. Znów byłam zła kiedy coś się nie udawało a przecież wszystko w końcu musi się udać. Na świecie jest czas na każdą emocję i na każdą porę roku. Teraz jestem radosna, choć deszcz pada za oknem. Ja do 10 punktu dodam muzykę. Bardzo mi pomogła w tych trudniejszych październikowych dniach 🙂

  22. Kochana
    Większość zalecanych tematów jest w moim zastosowaniu🍁🍂🙂
    Do medytacji się od dłuższego czasu przymierzam, tylko muszę poszukać dobrego źródła.😉
    Pozdrawiam najserdeczniej, zdrówka życząc i uśmiechu🧡☕🌞😘

    1. Medytacja jest bardzo prosta, zresztą to opisałam , medytacja musi być też naturalna, spacer to też medytacja – ja tak to czuję. Bycie tu i teraz to medytacja. Ściskam ciepło 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *