Apiterapia, miód w kuchni, kolorach i kosmetykach z miodowej mydlarni

Apiterapia, miód w kuchni, kolorach i kosmetykach z miodowej mydlarni

Są krainy mlekiem i miodem płynące. Gdzieś daleko. Płynące i pachnące. Krainy zdrowe. Koloru słonecznego. Koloru miodowego. Daleko. A jednak przybliżam się do nich, szukam ich i wchodzę na miodowy szlak, by poczuć moc miodowych tajemnic. Tajemnice, które czekają, by je odkryć. Tajemnice proste i potężne. Koloru miodowego…

 

Mamo opowiedz mi jeszcze raz o mazowieckiej wsi, dawnej wsi, mlekiem i miodem płynącej.

Siadamy, moja mama z filiżanką kawy i z gotowością, by znów wejść do świata dzieciństwa spędzonego u swojej babci, a mojej prababci na polskiej wsi. Kilkadziesiąt lat temu… Z gotowością, by zabrać mnie ze sobą, bo wie, że jestem zawsze chętna i spragniona tej przygody, przygody dla mnie odległej i dalekiej, a jednak tak bliskiej, bo malowanej wspomnieniami mojej mamy.

– Opowiedz mi mamo jeszcze raz, kolejny raz…

– Znowu?

– Tak, to jedna z najpiękniejszych podróży, jakie odbyłam i chcę znowu tam ‘wrócić’.

Znam tę opowieść na pamięć, szczegóły, wydarzenia. Czuję zapach, słyszę dźwięk, dotykam tego co maluje słowami mama. Każda kolejna opowieść o wsi, na którą jeździła moja mama do swojej ukochanej babci jest taka sama, a jednak zawsze inna. Kolejny szczegół, kolejny puzzel, kolejna iskra w oku mamy, kolejna iskra w moim sercu.

To są skarby. Polskie skarby. Polskiego dziecka. Polskiej dziewczyny. Polskiej kobiety. To są skarby mojej mamy, a dzięki jej pamięci i moje skarby. 

Najpiękniejsza prostota, a zarazem magia, o jakiej słyszałam.

Przenosimy się do małego drewnianego domu, który sennie zakotwiczył naprzeciwko dużego wiejskiego kościoła. Do domu, który stał przy rozwidleniu dróg. Domu wiejskiego tak jak to tylko możliwe. W jednym poście nie da się opisać całego piękna wsi i przeżyć z nią związanych, tylko urywek, tylko kilka słów, tylko trochę zapachu, dzwięków i kolorów. Tylko kawałek uchylonych drewnianych drzwi…

– Maluj mamo…

– Przy domu, rosła stara, duża czereśnia. Wchodziłam na nią, siadałam na starej gałęzi i schowana przed światem, a nawet przed samą sobą, zrywałam czerwone owoce. Soczyste, tak, że z brody sok kapał prosto na dziecięcy fartuszek. Było coś jeszcze w tych czereśniach – pestki, którymi można było…pluć gdzie wzrok poniesie. Zaczepiałam tymi pestkami spacerujące pod drzewami konie…

Uśmiecham się, bo wiem po kim odziedziczyłam zamiłowanie do drzew…

Zimową porą zachorowałam, miałam kilka lat, leżałam w puchowych pierzynach, które były większe ode mnie, babcia na pocieszenie przyniosła mi w kartonie małe kaczuszki, które straciły swoją kwokę. Wychowałam je. Pokochałam. Ale co najważniejsze one pokochały mnie i zaczęły traktować jak kwokę… Chodziły za mną wszędzie, po całej wsi. Gęsiego.

Wiem, że te kaczki chodziły za moją mamą nawet do kościoła, a gdy mamy nie było w obejściu wyruszały na poszukiwania. Gęsiego.

– Pamiętam niesamowitą słodycz, którą dziadek przynosił do domu, to było święto dla mnie, wtedy dla mnie, małej dziewczynki, nic nie smakowało lepiej i nic równać się z tą słodkością nie mogło. Miód. Miód w plastrach. Rzuć te  kawałki plastrów, jak najlepsze cukierki na świecie. Nic nie mogło się z tym równać. To była przyjemność i smak o jakich nigdy nie zapomnę. To był miód z dziadkowych uli, to był rarytas, zabawa i uczta. To były moje słodycze.

Cukierki z miodu, a nie cukierki o smaku miodu.

 Jesień to czas miodu. Czas miodu jest przez cały rok, ale teraz miód ma… przyjęcie 🙂 To, że miód jest zdrowy nie trzeba za mocno nikomu tłumaczyć, ale nawet jego kolor tak wiele już o tym mówi. Żółty – optymistyczny, ciepły, poprawiający nastrój i zachęcający, dodający odwagi… Nawet mój puchowy sweter jest w kolorze miodowym, wiem co ciepłe. Jesień wkłada płaszcz w żółtych, miodowych odcieniach, wie co piękne… Do ciepłej herbaty dodaję pigwę i miód i zasiadam do komputera, by znowu się z Wami spotkać.

 

Apiterapia – słodkie leczenie

Nowa dziedzina lecznictwa. Zwana też terapią pszczelą. Naturalna terapia, która wspiera medycynę konwencjonalną. Dziedzina nowa i stara jak świat…

„W medycynie ludowej od lat stosowano miód jako środek bakteriobójczy, dorównujący siłą działania antybiotykom. Używano go do leczenia kaszlu, ale również owrzodzeń i oparzeń. Lecznicze właściwości potwierdziły także inne produkty pszczele: wosk pszczeli, pyłek kwiatowy, propolis (kit pszczeli), mleczko i jad pszczeli.”

 

Apiterapia jest metodą profilaktyki, pielęgnacji i leczenia. Produkty najczęściej zaliczane do apiterapi to:

* Miód pszczeli – zawiera w swym składzie węglowodany, kwasy organiczne, enzymy, elektrolity, biopierwiastki oraz witaminy. Miód wzmacnia układ odpornościowy organizmu, chroni go przed zgubnym działaniem niektórych toksyn zawartych w zanieczyszczonym powietrzu. Miód powinien być stosowany zapobiegawczo u dzieci, osób starszych lub rekonwalescentów. Nie ma żadnych przeciwwskazań co do stosowania go nawet u cukrzyków,  pod kontrolą lekarza.

* Propolis – produkt przetworzony przez pszczoły. Inaczej nazywany jest kitem pszczelim, gdyż stanowi materiał budulcowy, który służy do naprawy uszkodzeń ula. Ze względu na swój skład chemiczny ma on przede wszystkim działanie bakteriobójcze, dlatego jest niezwykle skuteczny w leczeniu ropnych i grzybiczych zmian skórnych. Wykorzystywany jest także do leczenia stanów zapalnych jamy ustnej, gardła i dziąseł.

* Pyłek kwiatowy (produkt zebrany przez pszczoły). Zawiera on w swym składzie kwasy organiczne (szczególnie cenny kwas linolowy i arachidowy), węglowodany, witaminy, mikroelementy i aminokwasy. Zawartość białka w pyłku znacznie przewyższa jego ilość w mięsie wołowym czy wieprzowym. Pyłek wykorzystuje się do leczenia różnego rodzaju schorzeń metabolicznych, w geriatrii i pediatrii.

* Wosk pszczeli – jest składnikiem kremów i maści, które można stosować przy trudno gojących się ranach lub schorzeniach reumatycznych

* Mleczko pszczele – wydzielina gruczołów gardzielowych pszczół karmicielek. Ze względu na zawartość enzymów i hormonów pobudza metabolizm komórkowy organizmu. 

 

Najpopularniejsze rodzaje miodów:

Miód lipowy-  Ze względu na swoje działanie wzmacniające, miód lipowy używany jest przede wszystkim do leczenia przeziębień, grypy czy schorzeń górnych dróg oddechowych. Zawarte w nim substancje działają wykrztuśnie i napotnie, dlatego właśnie często stosuje się okłady z miodem lipowym. Dodatkowo często zaleca się spożywania go w trakcie poważniejszych chorób, jakimi są zapalenie płuc i oskrzeli. 

Miód gryczany – Wspomaga wątrobę, odtruwa i oczyszcza organizm. Dobry wybór dla anemików – dobrze działa na zwalczanie niedoborów żelaza w organizmie. Wzmacnia mięsień sercowy i pobudza do działania układ odpornościowy – oczyszcza i regeneruje. 

Miód wielokwiatowy – Klasyczny, o łagodnym smaku miód naturalny. Jego cenne właściwości to wspomaganie alergików oddechowych w walce z astmą oskrzelową, lub katarem siennym. Zawiera cukry proste, które są z łatwością przyswajane przez nasze organizmy – miód wielokwiatowy jest cennym źródłem energii. 

Miód akacjowy- Kremowy i delikatny w smaku – świetny wybór, kiedy cenisz łagodne smaki i zapachy i nie chcesz, aby miód był dominujący, a jedynie dopełniał danie. Wspomaga układ trawienny, a jest tak delikatny, że może być przyjmowany nawet przez niektórych cukrzyków. Pomaga wątrobie w oczyszczających organizm procesach. Miód akacjowo-łąkowy ma słodki, kwiatowy aromat.

Miód faceliowy – Ma ziołowy, ale słodki aromat. Wzmacnia organizm po wysiłku fizycznym, pomocny przy leczeniu objawów chorób układu oddechowego i trawiennego. Miód faceliowy pomaga przy przeziębieniu, a także obniża ciśnienie krwi.

Miód spadziowy Łagodny miód o pięknej, ciemnej barwie i żywicznym posmaku i aromacie. Stosowany przy zaburzeniach trawienia i w stanach zapalnych organizmu. Ma działanie przeciwzapalne, moczopędne i oczyszczające. Miód nektarowo-spadziowy jest niezastąpiony w chorobach układu moczowego.

Jest też miód Manuka- złoty skarb.

Miód pochodzący z Nowej Zelandii. Nazwa miodu wywodzi się z języka maori i dosłownie oznacza – miód z drzewa herbacianego. Tak potężny, że podawany w niektórych szpitalach na świecie, jako wspomaganie leczenia, zaryzykuję – jako lek… Miód – lekarstwo. Miód, który ma cały arsenał zalet i jedną wadę – cenę. Jest to miód drogi, ale jeśli ktoś potrzebuje wsparcia dla organizmu to miód Manuka jest wspaniałym wyborem.

„Zyskuje coraz większą popularność ze względu na swoje właściwości antybakteryjne, antygrzybiczne, przeciwzapalne. Jego smak określa się jako mineralny – bardzo charakterystyczny, gorzki i nie do pomylenia z innym miodem. Produkowany w najczystszych rejonach Nowej Zelandii – można więc sobie wyobrazić, że jest to najzwyczajniej w świecie towar ekskluzywny. Jest cenny z powodu antybakteryjnego składnika w nim zawartego – methylglyoxaluNie jest to środek obcy polskim miodom, ale w produktach naszych pszczół jest go po prostu o wiele mniej. Na każdym słoiczku miodu manuka podawane jest stężenie tego związku, można dostać miody oznaczone: MGO 30+, MGO 100+, MGO 250+, MGO 400+, MGO 550+. Jest to miód posiadający właściwości lecznicze przewodu pokarmowego. Wykazuje to działanie już przy stężeniu MGO 100+. Polecany jest osobom cierpiącym na wrzody wywoływane na przykład przez bakteriehelicobacter pylori, przy gronkowcu, paciorkowcach, przy IBS, złym trawieniu, złym wchłanianiu, nadkwasocie i wielu innych schorzeniach pokarmowych. Im wyższe stężenie MGO, tym mocniejsze działanie miodu

 

O miodzie można wiele napisać i wpaść po uszy w miodowy nektar. Dobrze, że jest o czym pisać, przypominać i mieć świadomość, że miód jest na wyciągnięcie ręki. Nie tylko miód jadalny, ale też miód, który został wspaniale wykorzystany w kosmetykach naturalnych. I o takim miodzie zatopionym w kosmetykach do ciała dziś też będzie. Wspominałam już, że mam słabość do naturalnych świec… Mam też słabość do natury w kosmetykach zamkniętej, o której wspominałam Tu. Mam słabość do tego, co tworzone jest z pasją, do handmade.

I tej jesieni, i na tę zimę zaprosiłam do mojego domu Miodową Mydlarnię. Jesień i zima to taki czas, w którym do pielęgnacji ciała i twarzy szukam odżywczych, wartościowych i bogatych składem produktów.

Szukam.

I często znajduję.

A jak znajdę to chętnie odkryciami z Wami dzielić się będę. Posłuchajcie:

Miodowa Mydlarnia wytwarza unikatowe kosmetyki naturalne z woskiem, miodem i pyłkiem pszczelim.

W ofercie posiadamy ręcznie wykonane mydła naturalne, odżywcze masła do twarzy i ciała, aromatyczne, pełne minerałów sole do kąpieli, musujące mleczne pudry do kąpieli, peelingi, balsamy na usta i maseczki do twarzy.

Produkty pszczele są cennymi surowcami używanymi w kosmetyce – mają wyjątkowo pozytywne oddziaływanie na skórę człowieka. Pozyskujemy je z naszej własnej Markowej Pasieki, zlokalizowanej na skraju Puszczy Knyszyńskiej, wśród łąk pełnych dzikich kwiatów i ziół, z dala od pól uprawnych rolnictwa wielkoobszarowego”

Na skraju puszczy, wśród łąk, pełnych dzikich kwiatów i ziół… Mnie to ujmuje, mnie to zaciekawia i ja temu szansę daję. Cały proces wytwarzania kosmetyków w Miodowej Mydlarni odbywa się ręcznie, według zasad tradycyjnego rzemiosła kosmetycznego. Produkty, z których wykonywane są kosmetyki to przede wszystkim: naturalne oleje, masła, sole mineralne, wzbogacone składnikami pszczelimi i różnorodną paletą ziół.

Jestem przygotowana na kapryśną jesień i puchową zimę.

 Takie produkty sprawiają mi przyjemność, w mojej codzienności są promykiem, który nadaje smaku i namacalnego zadowolenia. Pociesza mnie to i jest  dla mnie nagrodą, niespodzianką, hygge… Trudno to opisać. Ale takie produkty, kosmetyki ręcznie robione z pasją są czymś co cieszy mnie jak dziecko 🙂 Dlatego też bardzo lubię wszelakie festyny, targi itp. na których ludzie wystawiają swoje „dzieła sztuki”, swoją pracę, która często nie dość, że składem jest wartościowa to i opakowanie kusi, a zdarza się, że i dech zapiera 😉 Miodowa Mydlarnia kusi nie tylko składem kosmetyków, ale też opakowaniem.

 

Z Miodowej Mydlarni na jesienno-zimowe zawirowania wybrałam ( co łatwe nie było, tyle tam jest skarbów):

* Sól do kąpieli, o której pisałam TuLawendowe wzgórza,

* Puder do kąpieli Miodowa słodycz  –  w którym ukryły się płatki róż, olej marchwiowy, mleko i miód.

* Masło do twarzy i ciała z woskiem pszczelim – Oczarowanie– oczarował mnie nie tylko bogaty skład, ale też kolor- żółty- optymistyczny i ciepły.

* Mydła, które wystarczą mi na długo  – Mydło Plaster Miodu i Mydło z Awokado i Mniszkiem Lekarskim z dodatkiem jedwabiu. (Ja sobie kroję takie mydła na mniejsze kostki). Mydła, które wspaniale zaopiekowały się moją skórą.  

* Oraz świece… Naturalne z wosku sojowego o zapachu Trawy Cytrynowej i Trawy po Deszczu… I tu przed odkręceniem słoiczka zastanawiałam się jak Właściciele Miodowej Mydlarni przedstawią nam ten zapach, czy uda się im złapać trawę po deszczu i zatopić w wosku?

Tak.

Udało się.

Jest niesamowicie.

Gdy zamykam oczy – już jestem bosymi stopami na trawie mokrej od letniego deszczu. Zapach szczęścia.

Zapach świec unosi się wieczorową porą po domu i zagląda w zakamarki. Osiada wygodnie w kątach i rozjaśnia je, zapachem natury…

Miałam przyjemność powąchać też  perfumy w wosku- ‘Zielone Pomidory’ z Miodowej Mydlarni, zapach – czapki z głów…

Była garść bajki wsią malowana, garść wiedzy o miodach, garść mojego odkrycia – Miodowej Mydlarni i  ich kosmetyków, oraz oryginalny zapach świec. Czas na coś na ząb, coś dobrego, coś zdrowego, coś wyjątkowego. Jest ogromna ilość przepisów z użyciem miodu i miodem w roli głównej. Zastanawiałam się – gdybym musiała wybrać jeden przepis, jeden jedyny, by tu go zamieścić, polecić i oddać w Wasze ręce co by to mogło być ? Hmm…

Już wiem.

Św. Hildegarda, o której pisałam Tu, przychodzi mi z pomocą.

 

Złoto św. Hildegardy – miód oczyszczający organizm

 „Złoto św. Hildegardy to unikalna mieszanka miodu, gruszek i odpowiednich ziół, które wspólnie działają regenerująco na jelita. Kuracja gruszkowo-ziołowym miodem oczyszcza je z drożdżaków, grzybów Candida, bakterii, patogenów chorobotwórczych i toksyn, tym samym w widoczny sposób wzmacniając siły odpornościowe człowieka.”

 

Cenniejsze niż złoto…

 „Są to najlepsze powidła, cenniejsze niż złoto i pożyteczniejsze niż najczystsze złoto, usuwają bowiem migrenę, zmniejszają duszności, jakie wywołują w piersiach surowe gruszki oraz eliminują ową chorobę i wszystkie złe soki, które są w człowieku, w ten sposób go oczyszczając, podobnie jak oczyszcza się z brudu naczynia.”

 Mniszka zalecała, przeprowadzić taką kurację najlepiej wiosną, ale jeśli czujemy, że nie chcemy czekać, że to jest dla naszego organizmu dobry czas na kurację (bardzo przyjemną) to nie czekajmy, zaczynamy. Kuracja działa delikatnie, ale skutecznie! Złoto św. Hildegardy likwiduje przewlekłe stany zapalne jelit objawiające się bólami brzucha, wzdęciami, biegunkami i zaparciami oraz pomaga w chorobie Leśniowskiego-Crohna i wrzodziejącym zapaleniu jelita grubego.

 

Do przygotowania złota św. Hildegardy potrzebujemy:

1,5 kg gruszek;

8 łyżek miodu;

35 g korzenia wszewłogi górskiej;

15 g cząbru ogrodowego;

28 g korzenia galgantu;

22 g korzenia lukrecji;

lub 100 g gotowej mieszanki złożonej z takich samych proporcji ziół ( do kupienia na internecie lub w sklepach zielarskich i ja też wybieram taką mieszankę).

Obrane i oczyszczone gruszki gotujemy do miękkości, następnie odsączamy i rozgniatamy na mus. Miód podgrzewamy delikatnie w kąpieli wodnej i odszumowujemy pianę z jego powierzchni. Mus z gruszek mieszamy z miodem oraz ziołami i krótko zagotowujemy. Gorący przekładamy do małych słoiczków i przechowujemy w lodówce.

Kurację złotem św. Hildegardy stosujemy 4 – 6 tygodni:

1 łyżeczka rano na czczo;

2 łyżeczki w południe po obiedzie;

3 łyżeczki przed pójściem spać.

Dzieci powinny zmniejszyć te ilości co najmniej o 3/4 i stopniowo je zwiększać. Taką kurację dobrze jest powtarzać co rok – dwa.

 

– Mamo opowiedz mi jeszcze raz o Marku z mazowieckiej wsi, który podawał Ci jabłka, a Ty byłaś tak zawstydzona, że sięgając po jedno strąciłaś wszystkie na ziemię, i rozsypały się w cztery kierunki świata… – Polskie, jabłka pachnące polską wsią…

– Babcia mówiła, że Marek to porządny chłopak, a im więcej tak mówiła, to ja tym więcej się czerwieniłam, jak te jabłka…

Miodowo pozdrawiam asia

Słodkie opowieści, więc napiszcie czy lubicie miody i jakie? Jestem też ciekawa co Wy zapamiętaliście z polskiej wsi? Jeśli macie takie wspomnienia… 🙂

61 komentarzy do “Apiterapia, miód w kuchni, kolorach i kosmetykach z miodowej mydlarni

  1. Nie przepadam za miodem o tym sposobie terapii nie słyszałam ale kiedy czytałam Twoją opowieść poczułam się jakbym przeniosła się w tamte miejsca, tamten czas….. Dziękuję za tę fascynującą podróż, dziękuję za ten wpis…. kiedy tutaj przychodzę odpoczywam <3

    1. Dziękuję że znowu dałaś się porwać mojej opowieści 😊 A ja uwielbiam miód , widocznie mam to po mamie… Serdecznie pozdrawiam

  2. Pięknie piszesz.
    Uwielbiam Cię czytać jak bajkę.
    Kocham miody.
    Pyłki i propolisu polecam wszystkim cierpliwym.
    Kuracja trwa dłużej niż antybiotykiem, ale gwarantuje, że się nie powtórzy…
    Miody …
    Dziś akacjowy, spadziowy też u mnie króluje o tym manuko słyszę u Ciebie, chyba po raz pierwszy…

    1. Miód Manuka to jest potężny kaliber. Cieszę się, że zaglądasz w skromne progi puch ze słów 😉 Ja lubię kremowy miód rzepakowy. Dobrego dnia.

  3. W sumie nie jestem bezkrytycznym wyznawcą tzw. zdrowej diety, ale miód i pochodne, to nasi domowi faworyci. Syn słodzi wyłącznie miodem. Ja mam mniej cierpliwości, bo wszystko się lepi, choćby nie wiem, jak uważać 🙂
    Natomiast kiedyś wyleczyłam sobie, po nieudanych próbach medycyny tradycyjnej, nadżerkę propolisem. Pani ginekolog i położna nie mogły wyjść z podziwu i…poprosiły o przepis 🙂 Nie był mój, tylko księdza Klimuszki 🙂
    Jeszcze jeden staropolski produkt zawitał u nas na stałe: kopie i pochodne. Bez maści konopnej jako alergik wysypka fototoksyczna, uporczywa i bardzo przykra) nie ruszam się nigdzie. Syn dosypuje ziarna konopi do każdego posiłki. Może powinnam o tym napisać notkę? Alergików jest coraz więcej, a medykamenty z apteki g warte.

    1. Bardzo ciekawe info napisałaś w komentarzu, chętnie więcej bym sie dowiedziała więc takie posty u Ciebie na blogu są dla mnie mile widziane 🙂 U mnie też zawsze jest miód, kilka słoików 😉 Pozdrawiam

        1. To nie są dla mnie błędy. Jak się myśli to i błędy są, bo myśląc ,nie ma się czasu na poprawność … Pół żartem pół serio 😉

  4. Jadłam w dzieciństwie taki plaster miodu, do tej pory pamiętam smak i fakturę tego “cukierka”. Z miodów najbardziej lubię gryczany, niestety nie mogę używać kosmetyków na bazie miodu. Pozdrawiam 🙂

    1. Skoro pamiętasz taki plaster to wiesz doskonale o czym moja mama mówi… 🙂 Gryczany miód jest dla mnie za ostry…Ale jest bardzo zdrowy. Ciepłe pozdrowienia

  5. Piękna opowieść o mazowieckiej wsi. Na takiej się wychowałam! Dziadek miał tam sporą pasiekę, więc moje dzieciństwo między innymi pachnie miodem i brzęczy rojącymi się pszczołami. Dziś dziadka, ani pasieki już nie ma, więc miód musimy kupować. Na zimę robimy spore zapasy i popijamy herbatki ziołowe z miodem. A ta Miodowa Mydlarnia… – miód malina! Nie wiem, czy nie skuszę się na coś od nich…:)

    1. Jak się uda to warto się skusić i zrobić sobie słodki prezent z Mydlarni. Brzęczy pszczołami…- uroczo. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  6. Kochana Asiu,

    Nigdy nie słyszałam o apioterapii – a brzmi zacnie, tak swojsko, nturalnie i w otoczeniu miodu. Moj ulubiony to chyba lipowy, pamiętam smak takiego wiejskiego z czasów dzieciństwa jak jeżdilismy rodzinnie do malutkiej wsi Prusim. Tam to dopiero były mody- ten smak, którego nie zapomnę….

    Masz przepiękne wiejskie wspomnienia. Jak wycięte prosto z Chłopów Reymonta , ale w pieknej dziecięcej perspektywie. Niczym dziewczynka z Bullerbyn – zazdroszczę.
    Pmaiętam jak pierwszy raz byłam na wsi na gospodarstwie gdzie mieszkałam przez dwa tygodnie- piękna górska okolica. I pamiętam jak uciekałąm przed indykiem gdy tylko szłam do wychodka, którego te indyki pilnowały. Do dzis te ptaki jakoś budze u mnie dziwny lęk 😛

    1. To są wspomnienia mojej mamy… ale dzięki niej też i już moje za co jej dziękuję. Ja się boję kogutów jak miałam kilka lat zaatakował mnie kogut i bardzo poturbował traumatyczne to wspomnienia do dzisiaj… 😉 Pozdrawiam serdecznie.

      1. Byłam pewna ,ze mimo ,iż opowiada o nich Twoja mam są też częścią Twojego życia i takich zamazanych wspomnień. Ale dzięki opowieściom naszych rodzicom ich światy stają się częścią naszych 🙂

        Mnie na szczęście ten indyk nie zdążył, zawzse byłam szybsza od niego 😀

        Cieplutko pozdrawiam
        Karo

        1. Jeśli coś jest mojej mamy ,to i w pewnym sensie jest moje i na odwrót 🙂 Mnie kogut zdążył…mimo że byłam szybka 😉

    1. Na szczęście jest wiele innych naturalnych leków, naturalnej pomocy, każdy znajdzie coś dla siebie 🙂 Też pozdrawiam ciepło

  7. Wow, jakie kompendium wiedzy, podziwiam!
    Uwielbiam miody! Kupiliśmy kiedyś dla porównania kilka – lipowy, gryczany, akacjowy, rzepakowy – i każdy ma zupełnie inny smak! Niesamowite.
    A jaką konsystencję ma to masełko “Oczarowanie”? Jak się wchłania i czy nadaje się na zimę?

    1. Masło jak nazwa mówi ma konsystencję masła. Delikatne w dotyku, przyjemne, lekko puchowe, dobrze się wchłania , ale na skórze powstaje natłuszczająca – oleista powłoka, kołderka. Jest znakomite do miejsc suchych. Moim zdaniem jest to masło przede wszystkim na jesień i zimę. Jest treściwe, ale nie ciężkie. Skład genialny, ale kolor mnie porwał przede wszystkim – optymizm 🙂

    1. Nie musisz chorować by poddać się apiterapi. Ta dziedzina jest też zapobiegawcza. Więc dużo zdrowia życzę, słodkiego jak miód 🙂 Pozdrawiam

  8. U nas od lat panuje zwyczaj wypijania na czczo wody z rozpuszczonym w niej wieczorem miodem. Bez tego nie wyobrażam sobie rozpoczęcia dnia, piękny opis i bardzo ciekawy -dziękuję 🙂

    1. Pięknie zdrowy zwyczaj u Was panuje. To jest genialny zwyczaj. Dobrze też dodać sok z cytryny. Ciepłe pozdrowienia 🙂

  9. Co roku zjadamy co najmniej dwa słoiki miodu, przywozimy z wyprawy w góry, ale miód wolę w czystej postaci, jego dodatek do czegokolwiek już nie bardzo…

  10. Najbardziej oczywiście gryczany, ze względu na mocny kolor i wyrazisty smak. I pigwa by złagodzić słodko gorzkawy smak tego miodu. Właściwie tylko do buzi i mam wrażenie że wygładza wszystko od środka. Taki piling bebechów.

    1. Dla mnie gryczany jest za ostry, ale to wyjątkowy miód. Super to podsumowałaś – wygładza od środa, to taki piling wewnętrzny- zdrowy. Pozdrawiam 🙂

  11. Drzewa, czereśnie, drewniany domek – jakbym była u mojej babci.
    Kocham miodowy kolor, dlatego noszę bursztyny, kocham pszczoły, jednak miewam uczulenie na ich jad, przez to unikam miodu, kosmetyków z miodem, pszczelim pyłkiem… 🙁
    Ale potrafię wziąć do domu osowiałą chłodem pszczołę, dać jej parę kropel wody z miodem od zaprzyjaźnionego pszczelarza i – nie bojąc się, że mnie ukłuje – wypuścić ją wolno…
    Noszę duży, bursztynowy wisior z pszczołą, może mi kiedyś minie alergia.

    Pozdrawiam!

    1. Bursztyny są piękne i zdrowe. Pszczoły- bez nich nie ma miodu, bez nich nie będzie nic…
      “potrafię wziąć do domu osowiałą chłodem pszczołę, dać jej parę kropel wody z miodem” – dobro wraca, pięknie… Pozdrawiam 🙂

  12. Miód jest tym, czego ciało jesienią potrzebuje najbardziej
    Dodaje do ryb i mięs .
    Mam fiola na jego punkcie
    Mam nawet norweski przepis na śledzie marynowane w cytrynie i miodzie😍🥰

  13. podobno najsmaczniejszy i najzdrowszy jest miód trzmiela… tylko z pozyskiem jest kłopot, trzmiel produkuje go niewiele, tyle co na własne potrzeby, a poza tym nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie mu demolował norki…
    p.jzns 🙂

    1. A ja znowu słyszałam że najlepszy jest miód pszczeli od pszczół, ten od trzmiela jest też zdrowy, ale równać się nie może z pszczółkami 😉 Pozdrawiam

  14. pamiętam wysysanie plastrów miodu. dziadek zabierał mnie do sąsiada, który miał pasiekę. dostawałam plasterki, miodek w kubku, cuda. i wosk, z którego sąsiad lepił cuda.

    fantastyczne kompendium wiedzy!

  15. Takie opowieści są najlepsze! Też uwielbiam słuchać, jak moja mama opowiada o swoim dzieciństwie. A nie opowiada często 🙂
    Miód uwielbiam. Herbata miodowo cytrynowa z imbirem to jedna z moich ulubionych jesiennych herbat. Syrop malinowy z miodem dodany do zielonej herbaty też smakuje wyśmienicie.
    Maść z pszczelim woskiem to świetna sprawa, sama niedawno taką zrobiłam. Jest rewelacyjna!
    Niedawno zrobiłam też woskowijki – takie materiałowe woskowe arkusze do zawijania żywności 🙂 Świetna sprawa i do tego w duchu “zero waste” 🙂

    1. Ile zacnych informacji napisałaś w komentarzu, dzięki 🙂 zaciekawiły mnie te woskowijki- muszę o tym poczytać i zgłębić tajemnicę 😉 pozdrawiam

    1. Wszystko to co da się zjeść jest najlepsze dla nas jako kosmetyk 😉 Natura ma bogaty asortyment jeśli chodzi o pomoc dla nas ludzi – jednak to wymaga czasu, cierpliwości i wiedzy, nie zawsze się chce i tu jest problem. Pozdrawiam 🙂

    1. Z kup…to Ci nowina, nie wiedziałam, przyznaję. Zostaję nadal przy moim ulubionym kremowym rzepakowy 😉 Pozdrawiam miodowo

  16. Jestem tu pierwszy raz dlatego muszę zachwycić się Twoim lekkim, a zarazem z nutką poezji, stylem pisania. To chyba talent 🙂 Co do miodu, coraz trudniej o uczciwych jego producentów. Aktualnie mieszkam na wsi, wróciłam po 27 latach i niby mam dostęp do dwóch porządnych pasiek. Mam nadzieję. W mieście to było zawsze jak w ruletce. Z dzieciństwa na wsi rzucę dwa wspomnienia. O jedzeniu zastygłego soku wypływającego z pni drzewek owocowych, z wiśni był przepyszny i wyglądał jak bursztyn. O brodzeniu na bosaka po kałużach, nie wiem, czy dzisiaj wiejskie dzieciaki tak jeszcze robią, nie zauważyłam… Ale mimo tego błota – nie chorowałam.

    1. Witaj i zapraszam. Dziękuję. Też nie zauważyłam by ktoś chodził jeszcze po błocie, a nawet na boso po suchej ziemi…A szkoda. Dzięki zabawie w błocie – nie chorowałaś… 🙂 Trzeba wybierać sprawdzone miody ,a to wcale nie takie proste. Serdecznie pozdrawiam

  17. Uwielbiam Twoje opowieści i dziś dzięki Twojej na chwilkę wróciłam myślami do swojego dzieciństwa. Każdego wieczora będąc u dziadków słuchałam ich opowieści z czasów wojny… dla mnie, małej dziewczynki to był zaczarowany świat, próbowała przenieść się w ich świat i oczyma wyobraźni biegałam po sadzie który mieli, po lesie który otaczał ich dom…najgorsze było zakończenie jak przyszło wojsko i musieli swój raj opuścić…
    M^d uwielbiamy i zjadamy go litrami… a propolis to uratował mi życie po naturalnym porodzie 🙂

    1. Propolis to słyszę często ,że ratuje ludzi 🙂 Opowieści starszych ludzi są wartościowe, niosą często jakiś przekaz i zadumę. Ja też lubię i szukam takich opowieści. A wojna…wojna to jest kolejna opowieść, trudna… Pozdrawiam ciepło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *